Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, February 3, 2017

Wrzaskuny i tupaje cz.2

Jesli ogladaliscie film "Moje wielkie greckie wesele" to moi sasiedzi sa dokladnie tacy.
Niezwykle towarzyscy i przy tym niesamowicie halasliwi.
Absolutnie nie dociera do nich, ze ktos tu jeszcze mieszka, tlumy gosci (oczywiscie glownie Grekow) przewalaja sie czesto i gesto. Oczywiscie wszelkie objawy radosci powitan i pozegnan sa wykrzykiwane w holu domu, czyli akurat tu gdzie ja mam sypialnie i dokladnie po drugiej stronie sciany jest moja glowa, bo akurat jest to jedyne miejsce gdzie miesci sie lozko.
To nie jest pierwszy raz, ze wynajmuje mieszkanie, bo wynajmuje mieszkania od ponad 30 lat i nigdy nie mialam takich doswiadczen. Zawsze wynajmuje mieszkania w domach nie wiekszych niz dwu lub trzy-rodzinnych, bo wieksze skupisko ludzi to juz za duzo na moja wytrzymalosc.
Pamietam w ostatnim miejscu zamieszkania mialam rowniez mlode malzenstwo z malym dzieckiem, mieszkali pod nami. I kiedys przez kilka dni nie slyszalam malego, wiec jak spotkalam ojca to zapytalam co sie dzieje.
A on na to, ze maly ma zapalenie uszu i placze po nocach wiec zona wyjechala z nim do rodzicow na Long Island, zeby nam nie przeszkadzal jego placz w nocy.
Bylam zaszokowana i powiedzialam, ze absolutnie nie powinni tego robic, bo dziecko jest dzieckiem, ma prawo plakac, chorowac itp.

Nie wiem co jest, ale zauwazylam, ze Wlosi i Grecy sa bardzo glosni, nie potrafia mowic cicho, to raz, a juz jak maja impreze to ta trwa do poznych godzin rannych i wtedy czlowiek ma przesrane.
Druga sprawa, obydwa narody maja jakies upodobanie do zajmowania wspolnej przestrzeni czyli holu.
A to polka na buty, przepraszam bardzo ale ja nie mam ochoty wachac smrodu przepoconych butow jak wchodze na wspolna przestrzen, ktora jest hol, a musze tam wejsc zeby dojsc do drzwi mojego mieszkania. Tak bylo z Wlochami i tak tez jest z Grekami.
Najpierw pojawila sie ogromna 6-cio drzwiowa szafa w holu.
Nie powiem, ladna, biala i nie gleboka, stoi po stronie gdzie sa schody do ich mieszkania, w sumie mi nie przeszkadza. Ale zaraz po szafie pojawila sie polka na buty i te buty sa tam wiecznie, bez wzgledu na pore roku, rozne, letnie, wyjsciowe, zimowe, sportowe itp.
My nasze buty mamy w domu, bo nikt nie upowaznil mnie do zagracania wspolnego holu, dla mnie to jest powierzchnia, ktora nalezy do obu mieszkan ale nie jest mieszkaniem zadnego z lokatorow.
To powierzchnia swieta i nigdy przenigdy jej nie zasmiecam zadnymi moimi rzeczami.
W holu stal przez dwa lata duzy wozek dzieciecy taki z siedzeniami obok siebie, taki wozek w polaczeniu z szafa i polka na buty zajmuje juz polowe holu.
Do tego sa wiecznie jakies paczki, bo ona wszystko zamawia on line. Ja tez, ale moje paczki zaraz po dostarczeniu przez doreczyciela wnosze do domu, jej paczki musza swoje odstac w holu.
Jest tez w holu paskudztwo w postaci drewnianego niedziwiedzia z tablica "Welcome" cos takiego co mogloby stac przed domem letnim gdzies w gorach.
U nas stoi w normalnym domu.
Tydzien temu zamowila nowa szafke pod telewizor i rowniez nowy telewizor.
Gdzie jest stara szafka i telewizor?
W holu.
Chcialam zrobic zdjecie holu i zamiescic tutaj, ale mnie Wspanialy okrzyczal i zabronil.
Moze ma racje, wiec nie zrobilam.
Jak juz zniknal duzy wozek dzieciecy to pojawil sie samochod tej samej wielkosci taki na baterie, cos z Myszka Miki tam bylo.
Cale szczescie ten samochod stal tylko 1.5 roku i chyba nigdy nie byl uzywany przez dzieci, gdzies zniknal.
Te dzieci maja tysiace zabawek, ktore matka ciagle wyrzuca, zamiast gdzies oddac do domu dziecka czy szpitala to ona wyrzuca do smieci a w ich miejsce oczywiscie non stop jest dostawa nowych.
Czasem sie zastanawiam dlaczego te dzieci sie nie bawia tymi zabawkami, tak sie domyslam, bo gdyby sie bawily to byloby troche ciszej. Ich zabawa jest bieganie i skakanie oraz okazjonalnie wycie.
My juz nauczylismy naszych gosci do wchodzenia do nas od tylu domu, przez patio, bo jest nam wstyd z powodu tych ciaglych wystaw.
Oni nie widza w tym nic zlego, a mnie jest nawet wstyd zwracac uwage o rzecz tak podstawowa jak poszanowanie wspolnego terytorium.

Wracajac do dzieci.
Kochani ja wiem, ze dzieci sa rozne, wiem, ze nie ma dwojga jednakowych, mamy wnuki tych samych rodzicow, wychowywane w ten sam sposob a jednak tak jak Aviva potrafi byc Miss Doskonalosci, tak Josh byl przez pierwsze dwa lata Demonem. Ale praca rodzicow spowodowala, ze Demon jest teraz normalnym dzieckiem, do doskonalosci mu daleko, ale juz nie wlazi do zmywarki do naczyn i nie wyrzuca ziemi z kwiatow doniczkowych na srodek podlogi, nie wrzuca zabawek do sraczyka.
I co dziwne, o godzinie 19tej nawet wciaz nadaktywny Josh upomina sie o czytanie bajek i pizame, jest gotowy do lozka. Ale tez od malenkiego nasze wnuki podobnie jak wczesniej nasze dzieci chodza spac o dokladnie tej samej porze codziennie, bez wzledu na swieta, pore roku itd.
W ten sposob wyrabia sie dzieciom rutyne.

Wychowanie dzieci wymaga konsekwencji i tych samych regul.
Dziecko ma wiedziec, ze noc sluzy do spania, dzien do zabawy itp.
Tymczasem nasze Wrzaskuny i Tupaje jeszcze pol roku temu szly spac o 1-2 ej, tak mam na mysli 1-2 rano, po polnocy. Spaly do 11tej, a o 17tej mamusia kladla ich do lozeczek na dzienna drzemke. Z takiej drzemki radosnie wstawaly o 20tej i szalaly az padly co jak napisalam nastepowalo ok. 1-2-ej w nocy.
Czy tak sie wychowuje dzieci?
Moim zdaniem, nie, jesli ktos ma inne zdanie prosze mi wyjasnic na czym polega zasadnosc takiego wychowania. Ja sie pewnie nie znam, ale w/g moich zasad wychowawczych to dzieci powinny byc w lozku najpozniej o 19:30 a wczesniej to po kolacji, kapieli czyta im sie bajki tak na dobranoc, dla relaksu.
Czy ktos z Was organizowal lub uczestniczyl w urodzinach dzieci w wieku ponizej 5 lat do polnocy?
Tak, to nie jest zart, moi sasiedzi spiewaja dzieciom ichne greckie "Happy Birthday" dokladnie o 23:30, tak, tak to jest dokladnie na pol godziny przed polnoca, a goscie rowniez posiadajacy dzieci rozchodza sie ok. 2-ej rano.
Moi sasiedzi wychodza z dziecmi, nie wiem gdzie, bo przeciez nie pytam, ale o godzinie 20tej lub nawet 21-ej, domyslam sie, ze do znajomych bo nawet do restauracji to jest troche pozno. Wracaja tuz nad ranem i potem ja sie dziwie, ze te dzieci szaleja.
No jakas glupia baba ze mnie jest, nie majaca zadnego pojecia o wychowaniu dzieci.

Tyle na dzis.
Jak sobie z tym radze i jak egzystuje bedzie w nastepnej czesci.



37 comments:

  1. Jejku, o 19 do łóżka? Przecież latem wtedy jest jeszcze widno przez kolejne dwie godziny :)
    Pewnie są różne kulturowe modele traktowania dzieci. Oczywiście jednak należy szanować sąsiadów i w czasie ciszy nocnej się nie drzeć. Próbowaliście im delikatnie zwrócić uwagę na hałas?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anusia, a o ktorej byla w Polsce dobranocka w tv? O 19tej i zaraz po dobranocce moj Junior szedl spac. Podobnie jest tutaj, zreszta latem to akurat w NYC robi sie ciemno troche wczesniej niz w Polsce, bo my jestesmy bardziej na poludnie niz np. Warszawa a nawet cala Polska.
      To o ktorej godzinie uwazasz dzieci w wieku ponizej piec lat powinny isc spac?

      Delete
    2. Nie wiem, to pewnie zależy od dziecka, od tego, jak wcześnie wstaje; każde może mieć swój rytm. Zasadniczo wcześniej niż rodzice :) ja wolałam, żeby rano pospały choć do ósmej, więc pewnie koło 21 było dobrze je położyć.

      Delete
    3. A o 19 raczej nie było szans - chodziły na różne zajęcia, a woziłam je obie naraz. Zajęcia starszej kończyły się koło 20, a trzeba było dojechać do domu jeszcze. Młodsza jeździła z nami, potem też uczestniczyła (to zajęcia taneczne były). Słowem wieczorami jeszcze zwykle dużo się działo u nas :)

      Delete
    4. Zaraz, zaraz ja mowie o dzieciach MLODSZYCH niz 5 lat a wiec 2,3,4 lata. Twoja juz w wieku 2 lat miala zajecia? ktore dodatkowo konczyly sie okolo 20tej?
      Moje dziecko chodzilo do zlobka i przedszkola, ale w wieku ponizej 5 lat to uwazam akurat nie ma znaczenia, bo jakos nie wyobrazam sobie zebym kladla spac 2-letnie dziecko albo roczne w zaleznosci od tego kiedy jest ciemno.

      Delete
    5. Starsza miała wtedy 6, a młodsza 3.
      Myślę, że to nic strasznego, jeśli dzieci chodzą spać o ósmej albo o dziewiątej. Jeśli muszą wstawać rano do żłobka lub przedszkola, to jest trochę inaczej, to pewnie wtedy są senne trochę wcześniej po prostu.
      Czym innym jest chodzenie spać po północy.
      A czym innym jeszcze uprzykrzanie życia sąsiadom...

      Delete
    6. Dobra, sama piszesz, ze kazde dziecko moze miec wlasny rytm, domyslam sie, ze ten rytm to cos w rodzaju wlasnie rutyny. Akruat Twoje szly spac o 21ej ale nie o 2ej rano? prawda?
      Mnie zreszta nie przeszkadza o ktorej one ida spac, dla mojej przyjemnosci moga wcale nie spac. Wazne zeby po 22-ej nie skakaly mi nad glowa. Mieszkanie jest na tyle duze, oni na gorze maja dwa balkony z frontu i tylu budynku, dzieci moga sie bawic cala noc, byle nie nad moim lozkiem.

      Delete
    7. Haha pisalysmy jednoczesnie :)))

      Delete
  2. Nasze szly spac wlasnie ok. 19.30-20.00. I nie bylo odstepstw!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Grazyno, bo juz myslalam, ze to tylko ja torturowalam moje dziecko:)))

      Delete
    2. To Bożena liberalniejsza, bo jej potomstwo o 20 idzie do wyrek, ale godzinę ma jeszcze na czytanie, czyli finalnie 21 to pora spania.
      Ale Twoi sąsiedzi są niesamowici. Bożena współczuje. :)

      Delete
    3. Takie oczytane potomstwo to oczywiscie moze isc spac pozniej, ale moi sasiedzi maja dzieci w wieku 4.5 oraz 2.5 roku. Moj tez od bodajze 8 roku zycia szedl spac o 20tej. Co robil w swoim lozku i pokoju to juz mnie nie interesowalo, wazne, ze bylo cicho:))

      Delete
  3. Replies
    1. Teraz juz mam:)) dlatego moge o tym pisac. Wczesniej nie pisalam, bo ciagle byly tarcia o przystosowanie do zycia.

      Delete
  4. z tym zagracaniem wspólnej przestrzeni to u nas przepisy przeciwpożarowe nie pozwalają trzymać nić na klatce czy w holu i to chyba jest logiczne, graty utrudniają drogę ewakuacji i gaszenie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przepisy przeciwpozarowe dotycza domow od szesciu mieszkan w gore, czyli wielorodzinnych. To jest dom dwurodzinny i w takim przypadku przepisy nie dotycza. W takich domach jak ten to jest tylko kwestia kultury i szacunku dla innych.

      Delete
  5. Takie samy wystawy są w Lublinie w niektórych dzielnicach z wiezowcami, choćby Stara Kalina...czego tam nie ma we wspólnym holu, który generalnie służy do przejścia pod konkretne drzwi, stare szafy i kanapy to standard. Buty i szafki na nie na klatce schodowej chyba zaczynają sie na wczesnym południu czyl w Bułgarii i Rumunii:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Repo, ja buty na korytarzach pamietam z Polski, jeszcze jak tam mieszkalam w blokowisku to o ile dobrze pamietam drzwi wejsciowe bez butow byly rzadkoscia. To byl caly urok PRL-u no ale ja z tego wyjechalam i myslalam, ze juz nigdy nie wroce do takich widokow:)))
      Moj ojciec jak byl aniolem nie czlowikiem to chyba obdarlby ze skory nas wszystkich po kolei gdyby komus przyszlo do lba zostawic buty w korytarzu.

      Delete
  6. no to wyrazy współczucia, bo ja bym im łby przy samej doopie pourywała. ja sama sobą upychałam dzieciory do łóżek możliwie najwcześniej, bo wiedziałam, że nim zasną to trochę czasu minie. muszą się wyciszyć i wogle. za to moja psiapsióła była niedoścignionym wzorem. dzieciaki miały dzień poustawiany co do minuty. jeśli chodzi o posiłki i spanie. i nawet jeśli trzeliły sobie drzemkę gratisową to czas pójścia spać był niezmienny. uwierzcie mi, 18-ta. OSIEMNASTA i one już były w wyrkach i zasypiały. od 18-tej był czas dla niej i małża. i na życie towarzyskie. w domu oczywiście. nie wiem jak ona tego dokonała? nie mam pojęcia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moje ogladalo dobranocke juz po kolacji, po kapieli, ubrane w pizame i szlo spac. Nie bylo rezimu wojskowego ani wieziennego, a regularne posilki trwaly przez pierwszy rok. Ale pora snu byla zawsze ta sama, dopiero z wiekiem przesuwalo sie godzine pojscia spac, ale tez nie byla to 1-2ga tylko najpozniej 22-ga ale to juz byl wiek kiedy dzieciak chodzil do liceum, czy tam innej szkoly sredniej.

      Delete
  7. a co do wspólnej przestrzeni, to zagracanie jej spotyka się u nas z dużą dezaprobatą. jeśli ktoś nie sprzątnie swojego bajzlu na czas to jest usuwany na koszt lokatora. krótko.

    ReplyDelete
    Replies
    1. LU, w domach dwurodzinnych (w takim mieszkam) nie obowiazuja zadne przepisy ani przeciwpozarowe ani inne. Jedyna osoba ktora moglaby wypierdolic te szafe czy inne klamoty jestem ja, a nie mam do tego prawa. W wielorodzinnych domach, gdzie korytarze sa sprzatane przez pracownikow wlasciciela lub firmy zarzadzajacej nikomu nie przyjdzie do lba wykorzystywanie przestrzeni publicznej na wlasne klamoty. Po pierwsze sa za to wysokie kary pieniezne jak i obsluga wyrzuca wszystko do smieci. Firmy i ludzie, ktorzy sprzataja takie budynki nie pitola sie z cudzymi butami, oni maja miec wolna przestrzen do umycia i polerowania. Jak ta przestrzen nie jest wolna to nastepnym razem na pewno bedzie, juz oni maja na to swoje niezawodne metody.

      Delete
  8. południe Europy żyje innym rytmem. jedzą obiad o 21 a potem siedzą do późnej nocy. może Twoim Grekom te nawyki zostały i nie potrafią inaczej ;)oczywiście ja jako północnoeuropejka jestem jak najbardziej za wkładaniem dziecka do łózka po przysłowiowej dobranocce i ciszy nocnej od 22-giej. Ale pamietam, że jak mieszkałam w Madrycie to zupełnie normalnym było umawianie sie z ludźmi o 23-ciej ...

    nie jest łatwo żyć z ludźmi. ja mam cichych sąsiadów, którym przeszkadza, że chodzimy po schodach i mamy psa. Oni z kolei zagracają na zimę klatkę meblami ogrodowymi i nie widzą w tym problemu. zaciskamy więc wszyscy zęby a ja powoli marzę, żeby się wyprowadzić gdzieś, gdzie nie będę musiała żyć w tak ścisłej zależności - czyli albo dom, albo jednak blok bo tak jak jest wiele osób to się te wzajemności może bardziej rozpraszają.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W Ameryce tez sie je obiad o 20-21ej, ale na mily buk nie z malymi dziecmi. Male dzieci sie z reguly karmi wczesniej, potem rodzice maja spokoj przy stole i czas dla siebie. Jesli oboje pracuja to tak to wlasnie wyglada, ze obiad jest bardzo pozno, ale nikt z odrobina zdrowego rozsadku nie szweda sie z malolatami (ponizej 5 roku zycia) po knajpach, klubach czy innych miejscach.
      Jak Ty mieszkalas w Madrycie to chyba bylo przed Blondynem a wiec i ludzie z ktorymi sie spotykalas tez byli bezdzietni. Tak sie domyslam, czy moze jest powszechnie przyjetym zwyczajem ze np. mlodzi rodzice ida do klubu gdzie alkohol leje sie strumieniami w towarzystwie swoich 2-3 letnich pociech?
      Chyba nie...

      Delete
  9. Ja kładłam moją córcię spać po dobranocce i szybciutko zasypiała a ja miałam potem czas dla siebie.Zresztą, do tej pory chodzi wcześnie spać, jako i ja - obie jesteśmy typami skowronków i to chyba dlatego. Dzieci naprawdę powinny mieć wyznaczone jakieś rytuały i granice. Słuzy to ich zdrowiu psychicznemu i dobremu samopoczuciu rodzicieli.Nie wszyscy nadają sie na rodziców i na sąsiadów. Dobrze, że za rok wybędziesz stamtąd i nareszcie odpoczniesz. Obyś znalazła dla siebie spokojne, przyjazne miejsce!:-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez bylam ta niedobra matka, ktorej dziecko szlo spac po dobranocce. I jak piszesz wtedy mialam czas dla siebie. Masz racje nie wszyscy nadaja sie na rodzicow, moi Grecy na pewno nie:)) przy czym podkreslam sa przemili, no ale to niewiele pomaga w byciu rodzicem.

      Delete
  10. U mnie po dobranocce było hasło: co mamy w planie? Odpowiedź: kąpiel, kochanie i spanie. I to była reguła. Kochanie to była bajka czytana albo opowiadana, potem buziaka i spali jak aniołki.
    Nie wyobrażam sobie latających dzieci, pracowałam wtedy chałupniczo, więc musiałam mieć czas na pracę.
    Oczywiście, że to jest normalne wychowywanie dzieci.
    Moje wnuki nie są normalne. Jak padną o 23 to cud, a na wszelkie uwagi słyszałam: bo ona (on) tak chce.
    Dobrze, że mam je najdłużej tydzień. Bo ja chcę spokoju i czasu dla siebie wieczorem :)
    Z butami za drzwiami nigdy się nie spotkałam, nawet jak mieszkałam na wsi. Osobiście uważam, że podłoga jest dla ludzi, nie ludzie dla podłogi. A poza tym bałabym się, że mi je ukradną. Rzeczy na korytarzu (oprócz kwiatów, bo te mamy i ja, i sąsiedzi), to wystawiamy tylko jak ktoś ma remont i nie ma innej rady, ale to dosłownie na chwilę i za zgodą współlokatorów z piętra.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak samo bylo u mnie z pojsciem spac:) Ciesze sie, ze jest nas wiecej wyrodnych matek:)) A z tym zajmowaniem wspolnej przestrzeni dla wlasnych smieci czy tez innych gratow to widocznie Grecy maja dokladnie jak Cyganie:)))

      Delete
  11. Na pewno daleko mi do powiedzenia o sobie, że jestem chodzącą konsekwencją, ale też od zawsze byłam zwolenniczką tego, aby dzieci miały stały, w miarę przewidywalny plan dnia, bez większych odstępstw. Raz, że jest to dla Nich ważne, bo czują się w takim układzie bezpieczniej, niż wtedy, kiedy każdy dzień przynosi coś nowego, ale zwyczajnie dlatego, że jestem... wygodna! I o tej 20, najpóźniej 20.30 chciałam mieć w końcu czas dla siebie. Jak wiesz, przez długi okres czasu nie pracowałam, mogłam więc olać temat i dzieci mogłaby teoretycznie siedzieć dłużej. U nas jednak nie było takiej opcji.

    Nie wiem przypadkiem, czy to już kiedyś nie u Ciebie właśnie pisałam, jakie mamy "szczęście" do sąsiadów? Tylko nie bardzo mogę sobie przypomnieć przy okazji jakiego postu, mogłam to pisać. W każdym razie mieszkamy na parterze, nad nami najpierw mieszkała rodzina wielopokoleniowa, gdzie wszyscy byli bardzo głośni, a najmłodszy (4miesiące młodszy od Elizy) ożywał dokładnie wtedy, kiedy Eliza była szykowana już do snu. I tak było dopóki się nie wyprowadzili. Marcin regularnie chodził zwracać Im uwagę, bo zabawy Szymona przypominały drugą wojną światową, brakowało tylko bombardowań. Ale szyby w oknach mi się trzęsły... Po Nich wprowadzili się ludzie wydawałoby się zupełnie normalni i generalnie są bardzo ok. Ale to już chyba takie nasze szczęście, bo Ich mała też chodzi dużo później spać niż nasze dziewczyny- tak,nawet później niż Eliza, która w dniach, kiedy ma treningi, lekcje odrabia do 22. Mała kąpana jest czasem bliżej 23, dokładnie wtedy kiedy ja idę się umyć. W wannie drze się tak, jakby ojciec Ją topił. To reakcja na to, jak ma z tej wanny wychodzić. Nie wiem, czy wiesz jak się niesie w takich blokach z lat 80tych??? Ja mam wrażenie, że słyszę jak sąsiedzi oddychają, więc taką jazdę przy kąpieli i zabawy z piekła rodem słyszeliśmy tak, jakby to działo się w pokoju, w którym siedzieliśmy aktualnie.

    To jeszcze nie wszystko. Mieszkamy na parterze. Na przeciwko nas, czyli jakieś 2metry dalej, mieszka małżeństwo koło 60tki, po rozwodzie, ale w jednym mieszkaniu. Mają czworo dzieci, które dość często Ich odwiedzają. Nasze mieszkania są połączone jakby takim przedsionkiem. Pierwszy raz się z takim czymś tu spotkałam. Tak niby izolacja od klatki schodowej. I pod tym względem ok, ale kiedy te Ich dzieci przychodzą i zaczynają się na tym przedsionku już rozbierać, witać, ściskać, czasem kłócić, to mnie dosłownie trafia. A trafia mnie głównie dlatego, że niestety no nasz pies jest skrzywiony i na każdy hałas na tym nieszczęsnym przedsionku reaguje szczekaniem. I teraz sobie wyobraź sytuacje, kiedy Lila śpi od 3godzin, dochodzi 23, do moich sąsiadów przyjeżdża córka (tak, często o tej porze), mój pies ujada, one zaczynają pierdolić na tym przedsionku, nie wierzę, że nie słyszą psa i tak potrafią stać po 5minut! Nie wiem co to jest z tymi ludźmi- totalny brak wyobraźni? Egoizm?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ps. Potwierdzam- u nas podobnie- ci sami rodzice, takie samo wychowanie, a dzieci zupełnie różne.

      Delete
    2. Marto, z tego co opisalas wnioskuje, ze znasz dokladnie z autopsji to co ja przezywalam:)) Ludziom naprawde brakuje wyobrazni i podstawowej kultury bardzo czesto. Przykre, ale prawdziwe.

      Delete
  12. Czytam czytam i w szoku jestem.Przede wszystkim bardzo Ci współczuję Star,bo mnie by chyba jasny szlag trafił z takimi sąsiadami.Kuźwa,jest wyznaczona cisza nocna od do i ludzie kulturalni pamietający,ze nie tylko oni sa na świecie powinni tego przestrzegać Ja mam teraz niespełna polrocznego Bubu i on sam sie przedstawił na g 18.30 jezeli ja przegapię bo np.cos robię,to Mlody pokrzykuje i się złości.Trzeba dać do łóżeczka,pieluszke -bo lubi sie nia bawić i za 5 minut spi.Kogut niedługo skończy 16 lat,zasypia kolo 22 ,ale za dziecięcia zawsze po bajeczce szedł spać.Tak byl przyzwyczajony i nie bylo dwóch zdań...To samo jak zjedzenie sniadania rano.Zawse,nawet jak do przedszkola szedł i tam kolo 9 bylo śniadanie to w domu choc pól kromeczki z mlekiem,chodzilo o wyrobienie nawyku.
    Dla mnie nie do pojęcia jest aby dzieci male szly np.o 23...a juz później to w ogole.
    Mam takich sąsiadów piętro nizej,która co pare tygodni robia male imprezy.Wczoraj byla....niestety wszystko slyszalam a i 1.30 na klatce schodowej jeszcze się wylewnie i głośno żegnali,nie to nie rodzina grecka :-)
    Tez za pól roku sie wyprowadzamy i nie mogę sie juz doczekać.
    Buziaki Star:****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bo czym skorupka za mlodu nasiaknie tym na starosc traci, bodajze tak jakos mowila moja Babcia:)) I to sie doskonale sprawdza z dziecmi, jak nauczysz od malego tak beda robily w przyszlosci.
      Buziam :***

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...