Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, March 3, 2017

Dlaczego na polnoc?

Wspomnialam w poprzedniej notce, ze nosimy sie z zamiarem przeprowadzki na polnoc stanu Nowy York co spotkalo sie ze zdziwieniem tak Pantery jak i Iwony, bo przeciez "wiekszosc emerytow wyprowadza sie na starosc do cieplych stanow a my odwrotnie".
No tak bo my juz jestesmy takie odwrotne ludzie:)))
Ale serio powodow do przeprowadzki na polnoc stanu Nowy York jest wiele.
Zaczne moze od tego dlaczego sie w ogole planujemy przeprowadzic.
Przyczyna jest prosta i wrecz przyziemna:)
Oczywiscie na emeryturze bedziemy mieli mniejsze dochody niz mamy teraz, wiec zeby sobie nie obnizac stopy zyciowej to wyprowadzimy sie tam gdzie zycie jest tansze i latwiejsze.
Juz od kilku lat nie korzystamy z tego co oferuje wielka metropolia jaka jest NYC, byl czas jak tu przyjechalam to sie nie moglam tym wszystkim nasycic. Teraz w tym wieku juz wiele rzeczy mnie nie rajcuje, po prostu znam to i chyba juz zaczynam miec przesyt.
Zwlaszcza teraz jak jade na Manhattan to mnie wkurwiaja ludzie, bo w mojej okolicy to ja moge chodzic, nikt mi nie wlazi pod nogi, nikt nie stoi z otwarta geba na srodku chodnika, lub jeszcze lepiej skrzyzowania, bo wlasnie sie na cos gapi. U mnie moge przejsc 5 km w ciagu niepelnej godziny i bez zadnego wysilku.
Na Manhattanie te same 5 km zajmuje dwie godziny bo jak nie ludzie to samochody, nie da sie isc z zadna przyzwoita predkoscia bo ciagle cos czlowiekowi wyrasta tuz przed nosem i kaze sie zatrzymac.
Chyba dojrzewam juz do ciszy i spokoju:)
Oczywiscie piszac o kosztach utrzymania wiem, ze jeszcze taniej byloby gdzies w stanie Mississippi czy Iowa ale nie chodzi o absolutna degradacje poziomu zycia a raczej o utrzymanie go na tym samym poziomie ze znacznym obnizeniem kosztow.

1. Na polnocy stanu NY mieszka Tatek, a wiec powinnismy byc blizej bo byc moze nawet uda sie go namowic zeby z nami zamieszkal, w koncu to juz lada moment 90 lat. Narazie nie chce slyszec o wspolnym zamieszkaniu, ale wszystko sie moze zmienic.

2. Ja nie lubie poludniowych stanow, nie lubie mentalnosci ludzi z poludnia, nie lubie tego rozwleczonego jezyka jakim mowia, nie lubie tamtejszego jedzenia, np. taki grits (to cos jak kasza manna tyle, ze z kukurydzy) swinstwo nad swinstwami:)) Wiem, nie ma przymusu jedzenia grits, nawet jak sie mieszka na poludniu. Podobnie nie ma przymusu zawierac znajomosci z ludzmi, ktorych mentalnosc nam nie odpowiada. Ja to wszystko wiem, ale jednak stan Nowy York bedzie zawsze bardziej cywilizowany od takiej Alabamy czy tez innej Luizjany:) W Luizjanie kocham New Orleans, ale czy na pewno chcialabym tam mieszkac? Raczej nie i na pewno nie na starosc. Jak wiadomo w Stanach kazdy stan ma prezne indywidualne prawo stanowe i co by mi ktos nie chcial wmowic wiem, ze zawsze prawo stanowe Nowego Yorku bedzie bardziej postepowe niz Poludniowej Karoliny na ten przyklad.

3. Florydy gdzie sie wiekszosc starszych ludzi przeprowadza nie lubie pasjami. Owszem moge jechac na tydzien, moge odwiedzic tam znajomych czy rodzine Wspanialego, ale zamieszkac?
Nie, nie, NIE i jeszcze raz NIE. Ciagle nie rozumiem mentalnosci emerytow wyprowadzajacych sie na Floryde tam gdzie co roku przechodzi nawalnica conajmniej dwoch lub trzech huraganow. No ale sa ludzie, ktorzy to lubia i nic mi do tego.

4. Wbrew wszystkiemu ja duzo lepiej sie czuje i egzystuje zima niz latem. Nowojorskie lato (to tutejsze mam na mysli NYC) mnie wykancza, a ono niestety trwa od maja az do pazdziernika. I sam fakt, ze trwa to jest nic, ale to trwanie laczy sie z bardzo wysokimi temperaturami, jeszcze wyzsza wilgotnoscia co przy moim niskim cisnieniu sprawia, ze przez 6 miesiecy jestem jak Zombie. Zima nie mam zadnych problemow z cisnieniem, owszem jest zimno, co wcale nie jest przyjemne, ale jak sie czlowiek odpowiednio ubierze to da sie zyc. Latem najczesciej nie moglam wyjsc z domu, a jak chcialam isc na codzienny spacer to musialam wychodzic o 5tej rano kiedy jest jeszcze wzglednie chlodniej niz juz o 8ej.
Slowem, podsumowujac lato to najbardziej znienawidzona przeze mnie pora roku.
Moze sie to oczywiscie zmienic jak bede miala 5 miesiecy zimy, ale wtedy bede mogla wyjechac na tydzien na wakacje dla rownowagi. Przed zima jest gdzie uciec, przed latem raczej sie nie da.

5. Ze wzgledu na fakt, ze juz chorowalam na raka bede sie na pewno czula bezpieczniej majac obecny szpital w zasiegu, lub dwa inne rowniez doskonale pod reka na miejscu. Buffalo ma doskonaly oddzial rakowy w Roswell Park, tam wlasnie leczyla sie kuzynka Wspanialego na prawie identyczna lymphome jak moja. Albo w Rochester jest klinika zajmujaca sie tylko chorobami raka.
My wlasnie planujemy gdzies miedzy Buffalo a Rochester.

6. Znam tamte okolice i bardzo mi sie podobaja. Wczesniej myslalam o New Hempshire ale jak pojechalismy w ubieglym roku "na zwiady" to niestety nic mnie nie zauroczylo. A miasteczka w stanie New York sa cudne, nawet mam jedno na celowniku, ale jak sie znajdzie cos innego to tez bedzie dobrze.
Wazne zeby to bylo wlasnie miedzy Buffalo i Rochester.
Duzym plusem mieszkania tam jest tez fakt, ze jest tam duzo farm, a wiec zdrowe jedzenie dostepne na kazdym kroku, bardziej niz tu gdzie mieszkam. Tu blisko to mam w sumie jeden tylko Farmers Market w kazda niedziele, gdybym chciala cos w ciagu tygodnia to juz wyprawa.

7. Wreszcie ostatni (chyba) powod to oboje mamy dzieci w NYC a wiec po tej samej stronie kraju, co znacznie ulatwi nam i im odwiedziny w przyszlosci.

8. Nie boje sie zmian, wrecz przeciwnie bardzo je lubie:) Owszem wiem, ze bedzie ciezko, bo czeka nas podwojna przeprowadzka, ale jak trzeba to trzeba.
Rybenka tez napisala o ludziach, ze ona nie wyobraza sobie takiej zmiany w starszym wieku, bo ona potrzebuje ludzi. Ja tez potrzebuje ludzi, tez lubie ludzi, ale ludzie sa wszedzie i jak sie jest otwartym na nowe kontakty to na pewno nie bedzie problemow. Tym bardziej, ze to wlasnie male miasteczka maja bardziej przyjazna atmosfere, to wlasnie w malych miasteczkach szybciej sie nawiazuje kontakty z sasiadami niz w wielkich molochach. W Astorii mieszkam juz ponad 22 lata i po za "dzien dobry" oraz drobnymi grzecznosciami wymienianymi od czasu do czasu naprawde nie mamy tu zadnych przyjazni.
W malych miasteczkach ludzie sie chetniej spotykaja w klubach, tworza grupy wspolnych zainteresowan i chetniej tez przygarniaja przybyszow z zewnatrz.
Ja to widze po Tatku, facet ma prawie 90 lat i jak robilismy liste gosci na jego urodziny to on w tym wieku ma wiecej przyjaciol niz ja przez cale moje zycie:)))
On nie ma czasu sie nudzic mimo, ze jest sam, bo jak nie klub, to zajecia malarskie (tak Tatek maluje akwarela) to znow zapraszaja go znajomi albo jedzie z "dziewczynami" na obiad do knajpy.

Mysle, ze damy rade i jestem przekonana, ze nie bede zalowac, bo ja z tych co nigdy niczego nie zaluja:P

P.S.
Tymczasem nasza zima daje ostatni glos. Jest zimno, a w nocy nawet temperatury minusowe.
Ostatni akord zimy, troche mnie to martwi, bo paki magnolii i drzewek owocowych juz takie nabrzmiale, mam nadzieje ze im to nie zaszkodzi...



86 comments:

  1. Widzę, że dokładnie wszystko przemyślałaś, powodzenia w poszukiwaniu idealnego miasteczka!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Staram sie przemyslec nie tylko decyzje ale ich konsekwencje, oczywiscie na ile sie da. Miasteczko mam juz na celowniku, ale to sie moze zmienic, wiec narazie sie nie podniecam:)

      Delete
  2. W nocy? U nas jutro ma byc -6 w dzien! :O Chcialam na narty towarzystwo wyciagnac, ale smarkam, wiec przy takich temperaturach moze to byc malo rozsadne. ;)

    A ze chcecie sie wyprowadzic na polnoc stanu, to wam sie nie dziwie! Upstate NY jest przepiekny! Latem planujemy ruszyc na niego szturmem z naszym kemperem! ;) Narazie nie za daleko, bo nie wiemy czy taka forma wakacji w ogole nam podejdzie. No i dzieciakow nie chcemy kisic w aucie za dlugo. :)

    Na poludnie planuje sie wyprowadzic, kiedy stawy kolanowe zbuntuja mi sie przed szusowaniem. Poki moge jezdzic na nartach, trzymam sie polnocy! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba czytasz w moich marzeniach:) Kamper to wlasnie moje marzenie jak sie juz przeprowadzimy. Planujemy kupic ekonomiczny, nie za duzy kamper, w koncu jest nas tylko dwoje. I wtedy bede mogla cala zime byc gdzie chce przy niewielkch kosztach tylko benzyny. Jak wyjade w listopadzie to moge spokojnie wrocic w marcu:))
      A przez najgorsze miesiace zimy moge byc gdzie chce.
      Ludzie zapominaja, ze ten kraj jest tak wielki i daje tyle mozliwosci, ze czasem ciezko ogarnac.
      A Upstate NY jest jest rzeczywiscie piekny.
      Ciekawa jestem jak Ci sie uda wyprawa kamperem do NY, mysle, ze na pewno sie dzieciom spodoba.

      Delete
    2. Ja polska emerytka czytam to jak jakąś bajkę!

      Delete
    3. Naj, tutaj kampery sa bardzo popularne i bardzo duzo emerytow tak wlasnie podrozuje. Jesli tylko zdrowie pozwala to ludzie nie rezygnuja z aktywnego zycia jak dlugo sie da.

      Delete
  3. Czytam i piszę.
    Być może jesteście emerytami na życzenie i dogrzewanie umęczonych kości nie jest jeszcze konieczne. „Przyziemne” powody są najbardziej skuteczne. A chęć nieobniżania stopy życiowej zrozumiała. Po części wykonalna. Nadmiar ludzi na chodnikach, a już szczególnie na skrzyżowaniach przeraża. U nas spotykamy najwyżej sarny lub dziki(że innych nie wymienię) i też czasem brak możliwości wyminięcia się. Dobrze, że nie żują gumy. Ciszę przerywaną szumem drzew polecam, jak najbardziej. Z autopsji. Jeśli wiesz, że to miejsce, to jest to, to żadne dywagacje nie wchodzą w rachubę, nawet jeśli gdzieś tam jest o połowę taniej. My kupiliśmy nasze miejsce przez Internet. Jak zadzwoniłem pierwszy raz to facetowi wypadła słuchawka z ręki. Opowiedział o tym miejscowy proboszcz. Widocznie ta transakcja była dla niego grzechem śmiertelnym. Dobrze, że wiem kto to jest Tatek, ale wiem, że jest dziewięćdziesiąt lat stary. Zawsze marzyłem o dalekiej północy ze względu na złoża złota. Tylko czy dogadasz się w północno – amerykańskim dialekcie? A może tam tylko śpiewają w stylu country. Sprawdziłaś? Na północy będziesz zmuszona do zawierania znajomości z każdym ze względu pojedyncze osobniki zamieszkujące te tereny. Starość wszędzie jest taka sama. Jest się starym. Im dalej od środka prawo jest zawsze bardziej restrykcyjne, a sędziowie bardziej starzy i surowi. Jasne Floryda jest dobra tylko dla znanego Polaka. Lubi wylegiwać się po niesprawiedliwościach, które spotykają go na co dzień. Rzeczywiście odpada, nie polecam. Postuluję o klimat kontynentalny w NY. Czas, by go wprowadzić. Przed gorącym latem można uciec w mniej gorące. Po co szpitale? Jesteś i będziesz zdrowa! Bliskość dużych farm nie gwarantuje zdrowej żywności. Słyszałem, że spora ilość środków chemicznych wyparowuje w czasie transportu. Więc…
    Bliskość rodziny to podstawa. Wiesz, zatęskniłem!
    Nie powinniśmy bać się zmian. Powinniśmy potrafić adoptować się w każdych warunkach, w każdym otoczeniu. Rzeczywiście życie w małych miejscowościach jest bardziej „rodzinne”, mamy możliwość uczestnictwa w każdej imprezie, a jest ich wiele. Są też minusy nazbyt bliskich kontaktów. Pominę milczeniem. Tylko utrzymanie dystansu pozwala zachować równowagę w stosunkach międzyludzkich.
    Wszystkiego nie da się przewidzieć, głowa do góry, będzie dobrze.
    Na pewno zrobisz dobry wybór, robiąc coś nie wolno niczego żałować. Star, tu i tam samych serdeczności.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie bac się zmian a nie lubic to dwie różne rzeczy. Ja chyba nie lubię już. Chętnie bym została tu gdzie jestem, oswoiłam swój świat i mi dobrze.

      Delete
    2. Cezary, ale ja znam te miejsca gdzie sie chce przeprowadzic. Tatek (ojciec Wspanialego) mieszka tam cale zycie i jezdzimy do niego przy okazji poznajac tamtejsze okolice. Nie kupie domu przez Internet, jednak chce byc na miejscu zeby wszystko zobaczyc zanim podejme decyzje. Dlatego tez nasza przeprowadzka bedzie musiala miec dwa etapy.
      Najpierw cos wynajac a potem szukac czegos co mozemy kupic.
      Tamtejszy rynek domow obserwujemy juz od ponad pol roku, wiem czego mniej wiecej moge sie spodziewac, reszte trzeba zobaczyc "na zywo":)))
      Ludzie mowia tam tym samym jezykiem co tutaj:))
      Tylko poludnie ma ten rozwleczony dialekt, ktory tez potrafie zrozumiec ale mnie meczy jak ktos tak ciagnie kazde slowo jak sierp przez dupe:))
      Prawo w calym stanie NY jest takie samo, a przeciez ja teraz tez mieszkam w stanie NY, wiec tu nie ma prawa byc zadnych niespodzianek, poza tym, ze prawo moze sie zmienic.
      Tyle tylko, ze skoro NY jest stanem bardzo liberalnym nie spodziewam sie drastycznych zmian w kierunku na prawo.
      Szpitale niestety beda mi potrzebne chociby do ciaglej kontroli, a pod ta musze juz byc do konca zycia.
      Znam rowniez tamtejsze farmy i to nie jest tak, ze zywnosc transportuje sie z farmy do sklepow, w 98% przypadkach kupuje sie prosto z farmy.
      Wyobraz sobie, ze w ubieglym roku trafilismy nawet na taka mala bude wybudowana przy drodze na skraju farmy, gdzie nikt nie sprzedawal. Wszystkie produkty byly powazone, napisane ceny i przy drzwiach zawieszona puszka na pieniadze. Taka sprzedaz/kupno na slowo honoru i to mi sie bardzo podoba.
      Skoro cos takiego isnieje to znaczy, ze ludzie sa uczciwi i nie oszukuja, dla mnie to duzy plus.
      Bliskosc rodziny ma tu znaczenie, o tyle, ze skoro nasze wszystkie dzieci sa w NYC to bedzie nam wszystkim latwiej i blizej do siebie niz jak sie wyprowadze gdzies np. do pieknego stanu Utah.
      Naprawde nie zachlysnelam sie ta okolica po jednym pobycie w dodatku przejazdem. Ja tam bywam od wielu juz lat co roku, no zwyjatkiem dwoch lat kiedy chorowalam, ale to zrozumiale.
      Male miasteczka w Polsce a male miasteczka w Stanach to ogromna roznica, zreszta co ja Ci bede tlumaczyc znasz to z Australii.
      Tu mimo, ze ludzie sie znaja nikt nikomu do drzwi nieproszony nie puka, moga przystanac przy drodze, pogadac w sklepie, spotkac sie w klubie lub knajpie ale nie przychodza pozyczyc soli:))
      To zupelnie inna mentalnosc, zycie sasiedzkie jakie pamietam z Polski nie ma tu absolutnie racji bytu.
      Ach i wlasnie napisalam w odpowiedzi dla Agaty, ze naszym marzeniem jest rowniez kamper, ktorego posiadanie sprawi, ze latwo bedziemy mogli uciec przed zima wlasnie do cieplych stanow, tam gdzie na poludnie, gdzie nie chce mieszkac, ale chetnie wygrzeje kosci jak u mnie bedzie snieg po sama dupe:)))
      Pozdrawiam i ciesze sie, ze przyszedles poczytac:)))

      Delete
    3. rybenka,
      No nie wiem. Banie się(strach) ma swoje podłoże i z czegoś wynika. Np. Strach sytuacyjny jest wywołany przez sytuację, taką a nie inną. W nowym miejscu(zmiana) trzeba okiełzać swój nowy świat od początku. By do zmiany nie doszło, można powiedzieć, że nie lubimy(kogoś, miejsca, przestrzeni, itd.) i w ten sposób je stopujemy. Osobiście preferuję wszelkiego typu zmiany pchany ciekawością, a co za rogiem.

      Delete
    4. Czytam i piszę.
      Zaplanowane dwa etapy przy podejmowaniu w końcu życiowej decyzji jest, jak najbardziej słuszne. Nie polecam ich więcej ze względu na rozmiękczenie tematu, bo powstawanie „za i przeciw” w nadmiarze, przez co możemy pogubić się w osądach . Ludzka natura daje możliwość doszukania się w czymś dobrym zła i odwrotnie. A może powinniście pójść na żywioł i kupić od razu. Zawsze można sprzedać w przypadku złej decyzji, pieniądze na wynajem przeznaczyć na coś innego. Np. Na remont w przypadku domu z przeszłością. Jasne ludzie na północy mówią tym samym językiem lecz te same słowa mogą znaczyć coś zupełnie innego. Miałem okazję być zaliczony do stada baranów(wiadomo ile ich tam jest) w czasie rozmowy z „tubylcami”. Patrzyli na mnie pod kątem; ubić na miejscu czy puścić wolno, niech zdziczeje do końca. Prawo, prawem ale jego egzekucja może mieć różne oblicza z odniesieniem do miejscowych warunków. Jasne, nie zrozumiałem, że musisz być pod kontrolą cały czas. Cały Cezary, jak nie rozumie to wymyśla. A wiesz, tam też były przydrożne samoobsługowe punkty z produktami rolnymi, cennikiem i zardzewiałą puszką przymocowaną takim samym gwoździem do słupka. Ceny były przeważnie wyższe niż w supermarketach, ale było warto. Poza przypadkiem, kiedy po zawyżonej cenie kupiliśmy pastewne ziemniaki. Chyba w USA jest nadmiar soli i nie ma potrzeby pożyczania.:) Mentalność… jasne, że jest inna w Polsce ze względu na wiekowe tradycje. Dokładnie pamiętamy, co miało miejsce setki lat temu. Chłop chłopu nie przepuści. Bardziej skondensowana mentalność, ale czy aż krańcowo różna? Ludzi są podobni i nie zależy to od miejsca zamieszkania. Oczywiście sposób demonstrowania swojego ja jest zróżnicowany. Wiesz Star, trochę czytam różności. Zgodnie z powiedzeniem, że łąka pod lasem jest bardziej zieleńsza niż nasza pod stopami jest widoczne na każdym kroku. Coś czego nie potrafię zrozumieć. Zachowanie dystansu do ludzi, ich mentalności, sposobu na życie, brak ingerencji nawet w imię dobra jest gwarancją naszego bezpieczeństwa.
      Star, dziękuję! Dzięki za umożliwienie czytania i pisania w tym samym czasie.

      Delete
    5. Cezary cos mi mowi, ze zapominasz o fakcie, ze Ty i Olenka jestescie od nas duzo mlodsi. Pamietam, bo czytalam ile pracy wlozyles w Wasze Jaworowo. Nas na cos takiego nie stac, za rok ja bede miala 64 lata a Wspanialy 70 to nie jest wiek do zabawy w remonty. Jak mam kupic to cos co sie nadaje do przeprowadzki a ewentualne dopieszczanie kosmetyczne nie bedzie wymagalo burzenia scian i rwania podlog.
      Haha obsmialam sie z tych rozmow z tubylcami:) Owszem nasz Tatek mowi na sode "pop" i to jest chyba jedno z wazniejszych slow, z ktorymi moglabym miec problem, gdybym pila sode:))) Ale przez obcowanie z Tatkiem oraz kuzynami Wspanialego doskonale rozumiem te kilka minimalnych niuansow. Juz wiem ze musze "sit on a pot to twinkle" i wiem co znaczy "shit or get off the pot" :))) Wiem, ze na obiad, ktory ja nazywam dinner oni mowia supper. Tyle wiem, a reszte sie albo doucze, albo nie bede miec potrzeby uzywac a nawet rozumiec:)
      Piszac o prawie to prawo jest takie samo w calym stanie, egzekucja moze mnie dotyczyc jesli go przekrocze, ale jakos nie sadze, zeby to mialo nastapic.
      Ja mam raczej na mysli fakt, ze w calym stanie NY nie ma problemow z lazienkami czyli z jakiej lazienki ma korzystac osoba transseksualna, czy zgodnie z obecnym stanem czy w/g tego co pisze w akcie urodzenia. Takie problemy wystepuja na poludniu kraju:))) Moze powinnam im zazdroscic, bo wyglada na to, ze innych problemow nie maja.
      A wiec chodzi mi glownie o podstwaowe prawa rownosci bez wzgledu na kolor skory, stan cywilny, czy tez roznice seksualne. W NY raczej nie bede miala pod tym wzgledem niespodzianek.
      Oczywiscie, ze ceny produktow prosto z farmy sa wyzsze niz tych w sklepach. Od wielu juz lat place wiecej robiac zakupy na Farmer's Market, a jeszcze wiecej w sklepach z zywnoscia organiczna.
      Zanim napisze o mentalnosci to moze wyjasnie, ze ja sie nie przeprowadzam gdzies na gleboka prerie gdzie dom od domu dzieli 30 km albo i wiecej.
      Dla mnie male miasteczko to miasto ok. 20 000 mieszkancow, gdzie w wiem, ze co tydzien bede mogla isc zrobic sobie paznokcie, a podstawowe artykuly spozywcze sa za rogiem. Takie miasteczko musi tez miec gdzies blisko wieksze miasto uniwersyteckie, bo wtedy jest okazja na wydarzenia kulturalne. W naszym przypadku Lockport ktory planuje na wyprowadzke jest doslownie 20 min jazdy samochodem od Buffalo gdzie jest uniwersytet, ktorego absolwentem jest moj Wspanialy.
      Nie bede mieszkac wsrod chlpow malorolnych, bede w dalszym ciagu mieszkac w miescie tylko malym, albo na jego obrzezach ale to nie bedzie zakuta wies.
      Wiesz Cezary ja to wszystko znam nie z czytania, ja to znam, bo ja tam jezdze dwa razy w roku od 15 lat. Ja o tym nie czytam, nie slysze, ja to widze jak tam bywam.
      Nie wybralam sobie miejsca na przeprowadzke na zasadzie rzutu lotka w mape swiata. Moze bym tak zrobila te 30-40 lat temu ale juz nie teraz:))
      Nie bardzo rozumiem o co chodzi z ta gwarancja bezpieczenstwa w ostatnim zdaniu. Bo ja osobiscie uwazam, ze bezpieczenstwo jako takie zupelnie nie istnieje, a juz na pewno nie istnieje cos co mogloby mi zagwarantowac ulude bezpieczenstwa. Bezpieczenstwo to troche jak szczescie, jest na pewno zalezne od nas samych a nie przychodzi z zewnatrz.
      Dzieki za kolejna rozmowe :))

      Delete
    6. Upss wydarzenia powinny byc kulturowe a nie kulturalne:))

      Delete
    7. Czytam i piszę.
      Słuszna decyzja! Potrzeba nam czasu, by „żyć”, a nie robić niekończących się remontów. Chyba nazbyt uwierzyliśmy we własne siły i możliwości w tym finansowe. Lepiej i taniej byłoby zburzyć chałupę i postawić od nowa. Dlatego też listwy przysufitowe w prawie umeblowanej sypialni leżą w kącie od miesiąca i czekamy na natchnienie. Są w życiu ważniejsze sprawy niż wykończone na błysk pomieszczenia, którym moglibyśmy pochwalić się znajomym. A zobacz, tu pierdyknęłam kwiatka, a tam szlaczek. Prawda, że pięknie…
      Przesiąkamy słownictwem z otoczenia. Tu o rzeczach kupionych mówi się „kupcze”, itd. W żartach odwołuję się do niego i mówię do Olgi; znowu kupcze towary na obiad. Zrobiłeś sam; nie to kupcze. Nie uciekniemy przed wpływem otoczenia i jestem pewien, że powiększysz zasób słów o północnym brzmieniu. Sędziów amerykańskich znam z filmów. Starcy z konserwatywnymi poglądami. Ale macie przynajmniej ławę przysięgłych, która z nieznanych mi powodów została w Polsce skasowana. Dlatego też mamy, co chwilę absurdalne wyroki lub ich brak. W Polsce sędzia to absolutny włodarz i co powie, to tak ma być. Żadnej kontroli, władza nie podlegająca nikomu. A, że wyrok niezgodny z prawem… Tyle… bo rozpiszę się na dziesięć stron.
      O dewiacjach seksualnych nic nie napiszę. Mam swoje konserwatywne poglądy w tej sprawie. Jeśli mnie nie dotyczy, nie uderza bezpośrednio milczę. Ale wiem, że przełamanie w tych sprawach wkrótce nastąpi. Podobno w sprawie korzystania z łazienek zaszły zmiany. Dziś tak, jutro inaczej. Dokładnie, jak napisałaś; innych problemów nie mają. Równość wobec prawa to fikcja, w Ameryce też. I wiele innych dyrdymałów. Wymyślone na potrzeby prawników. Znasz prawnika poszukującego pracy? Ja nie!
      Wiesz, zastanawiam się nad pojęciem zdrowa żywność. Na targu w wojewódzkim mieście widziałem malowane jajka na kolor ciemnozielony i sprzedawane, jako jajka od zielononóżek. I nieświadome ludziska kupują płacąc przy tym nieziemską cenę. Baba ze wsi dodaje mąki do śmietany, żeby była gęstsza. Sąsiadka na zielska, co roku leje Roundup. Na własnej grządce, na warzywa, którymi karmi całą rodzinę. Ona nie wie, że Roundup pozostaje w ziemi przez dwadzieścia lat i jest trucizną. A jeśli coś słyszała na ten temat, to i tak machnie ręką. Podobnych przykładów jest setki. Dzisiaj nie ma zdrowej żywności nie spapranej chemikaliami. Kupując te lepsze poprawiamy sobie samopoczucie.
      Piszę o przykładach z wiejskich zagród. A co dzieje się na skalę przemysłową, strach wiedzieć nie mając wyboru. Wiesz, planujesz w detalach. Nie boisz się, więcej potencjalnych rozczarowań. Może lepiej iść na żywioł.
      Gwarancja bezpieczeństwa – trzymanie się na dystans od ludzi, wszystkich. Zbliżenie i poufałość zawiera w sobie potencjalne niebezpieczeństwo, że pewnego dnia zostanie wykorzystane przeciwko nam, bezwzględnie. Przebiłem temat kilkakrotnie, jakby nie pamiętając przykrych doświadczeń z minionych wydarzeń. Ufamy trochę, potem więcej, a w końcu bezgranicznie, a tu tragedia. Owszem darzymy wyselekcjonowanych ludzi ufnością, ale na pewno nie bezgraniczną. Popatrzmy na rodziny. Syn zabił ojca, córka doniosła na policję na rodziców, bo nie pozwoli jej pojechać na weekend w góry. Zemściła się, zabrali ją… i jest wolna w wieku 14 lat. To tylko łagodne historie. Znam bardziej karygodne. Czy zależy od nas? W pewnym stopniu. Nie obronimy się przed zbrodnią, perfidią naszych najbliższych, a co dopiero przed ludzi zupełnie nam obcych. Star, dostaję oczopląsu od literek.
      Najlepszego i pozdrów Wspaniałego. Macie się nie starzeć.

      Delete
    8. W czasach kiedy Wy kupiliscie Wasz dom to oboje jeszcze byliscie bardzo mlodzi i pelni sil. Ba, nawet teraz jestescie w porownaniu z nami mlodzi, a juz na pewno duzo mlodsi.
      Wspanialy, jakkolwiek kochany i wiele potrafi zrobic sam to ja absolutnie nie zgadzam sie na to zeby poswiecic ostatnie lata zycia na zabawy w remonty. Cale zycie nie lubilam remontow dlatego tez nigdy nie mialam wlsnego domu, ciagle jestem temu przeciwna.
      Ale tym razem decyzja kupna ide na kompromis ze Wspanialym:) Owszem zgadzam sie na kupno ale nie na remontowanie.
      Zupelnie mnie nie kreci chwalenie sie znajomym, a juz na pewno nie domem, nie meblami, nie ubraniem.
      Owszem jestem byc moze prozna i zawsze ale to zawsze musze miec zrobione te paznokcie, ale zupelnie mnie nie podnieca wypastowana na blysk podloga:)))

      Delete
    9. Naprawde nie mam pojecia jak sa przestrzegane prawa odnosnie zywnosci organicznej w Polsce. Wiem natomiast, ze tutaj bardzo ostro chocby z tego powodu, ze wielkie korporacje bardzo chetnie chcialyby zabrac farmrom ich ziemie.
      Kary nakladane na farmerow wielokrotnie juz doprowadzily nie jedna farme do absolutnego upadku, a wiec takie przekrety sie nie bardzo oplacaja.
      Nawet tu w Queensie jak robie zakupy na Farmer's Market to czesto sie zdarza, ze jak pytamy o konkretne metody hodowli tak zwierzat jak i roslin to sprzedajacy zaprasza do odwiedzenia farmy.
      Nie bardzo chce mi sie jechac te 100 mil w lewo czy prawo tylko po to zeby odwiedzic farme, ale mieszkajac poza NYC bede miala zdecydowanie blizej.
      Podobnie jest w calych Stanach, jak bylam w ubieglym roku u kuzynki Wspanilego w Kalifornii to widzialam. Judie zaopatruje sie we wszystko w okolicznych farmach, mieszkaja w okolicy Sacramento ale w malym miescie, farmy sa dookola.
      Jest naprawde ciezko uzyskac permit na produkcje jakichkolwiek artykulow spozywczych.
      To nie jest tak, ze mam ogrodek czy 10 kur i jestem z tym na rynku. Majac ogrodek i 10 kur to moge sobie dzialac tylko na wlasny uzytek.
      Natomiast jak ktos chce sprzedawac to co wyhodowal to juz musi naprawde przebic sie przez solidne sito mafijne nie tylko prawa, ale i regulacji produktow organicznych oraz zasad sprzedazy.
      Owszem farma jak ta, o ktorej pisalam z budka przy drodze bez osoby sprzedajacej to cos w rodzaju dzialalnosci "na czarno" a wiec moze byc roznie.
      Natomiast farmy, ktore maja swoje wlasne sklepy to juz zupelnie inna sprawa.
      Tak jak napisales, nie ma prawnikow poszukujacych pracy, zwlaszcza tu w Ameryce, gdzie sadzi sie wszystkich i o wszystko.
      Kiedys zadzwonil do mnie prawnik z firmy, ktora wlasnie sadzi sie z Monsanto.
      Zadzwonil tylko dlatego, ze znalazl mnie na liscie osob ktore chorowaly na Non-Hodgkin Lymphoma a jest dowiedzione, ze przyczyna tej choroby moze byc wlasnie Roundup.
      Gdybym mieszkala gdzies blizej jakiejs farmy lub pol uprawnych to kto wie czy nie nalezaloby mi sie odszkodowanie. No ale mieszkam w miescie, w dodatku w dzielnicy domkow nie wiekszych niz 6-cio rodzinne i tu raczej nikt tego swinstwa nie uzywa.
      Byc moze swiadomosc niebezpieczenstwa uzywania Roundup jest jeszcze niska w pewnych kregach w Polsce, byc moze jeszcze ludzie nie maja pojecia, ze truja nie tylko innych ale glownie sami siebie.
      Czy moge byc na 100% pewna, ze nic mi nie grozi bo kupuje zywnosc ze zrodel ktorych jestem 80% pewna?
      Oczywiscie, ze nie, ale przeciez zycie jest ryzykiem.
      Jak moge sie spodziewac, ze mnie rolnik nie wykoleguje jak z przedstawionych przez Ciebie przykladow wynika, ze niebezpieczenstwo czesto jest w kregach rodzinnych i to calkiem bliskich.
      Dlatego wlasnie uwazam, ze takie pojecia jak bezpieczenstwo czy gwarancje to tylko zludzenie.
      Jednak bez wzgledu na wszystko wole wiedziec, ze ja sama robie wszystko zeby nie zaszkodzic wlasnemu zdrowiu. Nie kosztuje mnie to wiele, ot wyzsze ceny, ale za to jakosc i smak zdecydowanie lepsze.
      Ja jestem bardzo otwarta, nie boje sie ludzi, nie przygladam sie czy chca mnie oszukac. Kazdy ma u mnie na poczatek 100% zaufania, ot taki kredyt. Ale jak raz oszuka to juz wtedy jest bardzo ciezko to odpracowac.
      Jedyne czego nie znosze to niezapowiedzianych wizyt, pod tym wzgledem jestem bardzo amerykanska:)))
      W koncu telefon wynaleziono juz w latach 70tych XIX wieku, a ostatnio kazdy ma jeden w kieszeni, wiec jak ktos chce mnie odwiedzic to niestety musi zadzwonic.
      Nie prowadze otwartego domu, moj dom to moje krolestwo:))
      Usciski dla Was od nas :***

      Delete
  4. Star to my się jeszcze na pewno spotkamy
    W Buffalo, a włąściwie Lockport mieszka moja bliska przyjaciółka
    przypadkowo tez doświadczona rakowo piersiowo:)
    Na pewno kiedys do niej jeszcze polecę:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rybcia nie uwierzysz, ale ja wlasnie mam na celowniku Lockport!!!
      Bardzo mi sie tam podoba i to jest to miejsce gdzie bym chciala, mysle, ze sie uda, a jak nie to tak jak wyzej gdzies pomiedzy Buffalo a Rochester.

      Delete
    2. ale ten świat jest mały:)))
      Ona jest Amerykanka, ta przyjaciółka a poznałyśmy się w Luksemburgu:)

      Delete
    3. aaaa, i faktycznie tam niedaleko jest świetny ośrodek onkologiczny, na R nazwa, kurcze, uciekła mi...

      Delete
    4. Tak!!! Roswell jest w Buffalo leczyla sie tam kuzynka mojego Wspanialego na bardzo podobna lymphome do mojej. Roswell ma fantastyczny oddzial chorob rakowych.
      Oprocz tego troche dalej na wschod od Lockport w Rochester jest klinika typowo rakowa, na wszelakie odmiany raka.
      No i blisko do jeziora Ontario, pieknie tam jest. Ja sie zakochalam na umor, ale sie staram nie podniecac narazie, bo w koncu nie musi byc Lockport wazne zeby w tamtych rejonach.

      Delete
    5. No i widzi Rybcia jak o ludzi latwo:))) Jak by co to sobie od Rybenki kolezanke pozycze:))

      Delete
    6. Uprzedzam, że to twoje przeciwieństwo, większa katoliczka niż mua:PP
      I moje przeciwieństwo
      jest zorganizowana do trzech bólów
      na szczęście po raku jej sie poprawiło:p

      Delete
    7. Hahaha ale Ty wiesz, ze ja tylko zartowalam:) Ja juz mam w tamtych stronach znajomych z FB, poza tym Ty wiesz ze ja zawsze znajde przyjazne dusze.
      Zorganizowana do trzech bolow i wieksza katoliczka niz Ty to juz na pewno nie moj sort:)))

      Delete
    8. wiem, wiem, Star sobie poradzi sama wszędzie, aż dziw, że na Marsa nie wysłali Cie jeszcze:)))))

      Delete
    9. No co ja na to poradze, ze taka ze mnie Zosia-Samosia:)) Najlepiej sie czuje w swoim wlasnym towarzystwie, chociaz czasem chcialabym od siebie uciec ale sie nie da:))) Lubie ludzi ale nie w nadmiarze;)

      Delete
    10. A najważniejsze, to żyć w zgodzie ze sobą - nie krzywdząc innych ofkorssss, ale to oczywiste:)

      Delete
  5. No to skoro zdecydowaliscie sie na Buffalo albo jego poblize, to polazlam sobie do ciotki Wiki, zeby wiecej dowiedziec sie o rzeczonym miejscu. Nooo, polozenie mi sie podoba, bo ja lubie jak jest duzo wody dokola. Poogladalam sobie tez zdjecia miasta, poczytalam statystyki i takie tam. To spore miasto, choc oczywiscie w porownaniu z obecnym miejscem Waszego zamieszkania, to... dziura. Ale jest piekne.
    Planujecie tak w samym miescie, czy raczej na spokojniejszych jego perypetiach?
    No i juz zacieram lapki, bo mam nadzieje, ze bedziesz nam pokazywala miasto Twoimi oczami. :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, to nie bedzie Buffalo. W Buffalo mieszka Tatek i tam mi sie nie bardzo podoba, chociaz w ostatnich kilku latach wiele sie zmienilo na plus.
      Ja chce cos mniejszego, poki co zakochalam sie w Lockport to jest miedzy Buffalo i Rochester ale blizej Buffalo.

      Delete
    2. No jeszcze bardziej mi sie podoba! Tylko wody troche malo, ale za to bardzo widowiskowa z tymi kaskadami. ;)

      Delete
    3. Ale jezioro Ontario jest blisko, a to juz tyle wody pewnie co w Baltyku:))

      Delete
  6. Włączyłam sobie mapę i zobaczyłam, że tam jest ogromne jezioro. A jak jezioro, to i przyroda. A w ogóle, to jak piszesz o tylu "za", to nie ma o czym gadać. Pomysł dobry, byle lepiej było:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko to jest jezioro Ontario, przy dobrej pogodzie widac Toronto:)

      Delete
  7. Podziwiam Cię. I niech Ci się trafi miejsce z Twoich snów na jesień życia.
    Sama tęsknię za małą miejscowością, choć tu u mnie nie jest tak źle z tłumami... Ale jak sobie przypomnę prowincjonalną mentalność w PL, to mi się odechciewa. Ja tu byłam pionierką z kijkami, nikt się za mną nie oglądał. A moja koleżanka na prowincji od 4 lat ma kijki i nie wyszła ani razu, bo: co ludzie powiedzą. Dziękuję, wolę moją samotność w wielkim mieście.
    A Twoje Południe kocham. Fakt, że znam je tylko książkowo i serialowo, ale ma dla mnie jakiś urok. I nie przeszkadza mi w tym akcent, bo ja, kurde, żadnych akcentów nie rozrózniam. Wiem tylko, że jak mówią Amerykanie, to mogę coś zrozumieć, jak Anglicy to ni huhu :)
    Mam nadzieję, że znajdziecie najpiękniejsze i najprzyjaźniejsze miejsce w NY :) A i bliskość dzieci jest ważna. Bardzo ważna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Jedzo:** Bardzo bym chciala zeby sie udalo znalezc cos w Lockport, bo mi sie tam bardzo podoba. Blisko do jeziora Ontario, jest to nieduze miasto, ale bardzo rozlegle. Juz objezdzilam, sprawdzilam jakie sa sklepy, gdzie punkty uslugowe a tych to ja lubie duzo:)) no i sa w wystarczajacej ilosci.
      Ja nie lubie poludnia, owszem moge pojechac, pozwiedzac, ale mieszkac tam bym nie mogla. Zwlaszcza w stanach ktore ciagle zyja w uwielbieniu dla niewolnictwa a co za tym idzie to wlasnie rasistowska mentalnosc. Poludniowa Karolina w tym sie specjalizuje.
      Anglikow tez mam problem zrozumiec, bo oni jakos tak mowia jak by mieli styl od lopaty w gardle:))) No ale wszedzie da sie zyc i do wszystkiego przyzwyczaic jak czlowiek chce.
      Mieszkajac na polnocy stanu NY od dzieci bedzie nas dzielic niewiele ponad godzine lotu samolotem, a to juz bardzo blisko w tym ogromnym kraju.
      Narazie jestem nastawiona na Lockport, ale jak bedzie cos innego w tamtym rejonie to tez dam rade.

      Delete
  8. Powodzenia w szukaniu miejsca dla siebie :)

    A u nas wiosna pełną gębą- jutro ma być 15 stopni :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Laila, wiem, u Was ten weekend bedzie duzo cieplejszy niz u nas, ale wiesz u nas juz bylo kilka dni z 22C i to czlowieka rozpaskudzilo:))) Nic to od poniedzialku juz ma byc cieplo. A drzewa juz pecznieja pakami lisci i moje ulubione magnolie maja tak duze paki, ze jeszcze dwa tygodnie i zaczna kwitnac.

      Delete
  9. Rozumiem w pełni i popieram.Wasz Tatek jest tak fajnym człowiekiem, że mieszkanie z nim razem w jednym domu z pewnością nie będzie sprawą uciążliwą.W moim odczuciu najważniejsze są "na stare lata" mniejsze wahania temperatur, poza tym w chłodniejszym nieco klimacie łatwiej nam, kobietom zachować urodę.
    Pani generałowa Zajączkowa, która w wieku wielce słusznym, około 80-ki, brylowała w warszawskich salonach i zachwycała urodą, cała zimę sypiała w zimnej sypialni a od wiosny pod łóżkiem trzymała bryły lodu.
    Nie wiem ile w tym prawdy, ale kiedyś o tym czytałam w jakiejś historycznej książeczce.
    U mnie poszukiwanie mieszkania trwa nadal i sporo z tym kłopotu, bo to dzielnica starych, wielkich mieszkań, mieszkania takie po ok.100m, często na wysokim piętrze i bez windy, więc odpadają. A musi być blisko córki.Ot i kwadratura koła się zrobiła.:)
    Buziam;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem co bedzie z Tatkiem, bo on jest strasznie uparty i poki co absolutnie nie chce slyszec o zadnym wspolnym zamieszkaniu, ale.. to sie moze zmienic. Poki co jest w pelni samodzielny wiec nie chce o tym sluchac. Ja absolutnie nie chce zadnych schodow, owszem na poczatek to wynajete moze byc na pietrze, ale to ostatecznosc, nie wyobrazam sobie wnoszenia zakupow itp.
      A juz dom napewno parterowy, zadne inne nie wchodza w rachube. Nie jest to latwe, ale tez nie jest niewykonalne.
      Obu nam sie na pewno uda znalezc cos odpowiedniego do naszych potrzeb:))

      Delete
  10. Replies
    1. Tak, w planie brzmi dobrze, ale jak pomysle o realizacji to bedzie niezla karuzela:))) Ten rok bede miala bogaty w rozne wydarzenia zwiazane z tym. Wlasnie przed chwila skonczylam rozmowe ze Wspanialym i potwierdzil, ze na pewno w przyszlym roku sie przeprowadzamy.
      Ja to jak juz zatrybilam to chcialabym natychmiast:))) ale znow zycie mnie uczy cierpliwosci.

      Delete
    2. No to jestesmy podobne, bo ja ,jak cos wymysle, to musze to zrobic juz .Nie lubie dlugofalowego planowania.
      Mieszkam w wielkim miescie ale daleko od City( ok.48km ) i jakby na wsi,sasiedzi mili ,dzieci w poblizu, tak do 20km,domek parterowy(wreszcie bez wykladziny),shopping centre okolo 1km ,wokolo zielen i spokoj,a wjazd na Hwy obok prawie.Znalazlam to miejsce 3 lata temu i tu juz zostane.Zycze Ci zebyscie znalezli swoje miejsce na ziemi .Przeprowadzka jest gorsza niz wojna, ale za to potem jest wspaniale.

      Delete
    3. Jestem bardzo niecierpliwa, ale nie przeszkadza mi dlugie planowanie, bo ja lubie planowac. Lubie ten proces podejmowana decyzji, kiedy juz niby wiem, a jednak wiele sie jeszcze moze zmienic. Po prostu lubie wiedziec na co sie decyduje:)))
      Nawet jak jade na wakacje to czesto mam zaplanowane gdzie bede jadla obiad, bo akruat wiem, ze wlascicielem jakies tam restauracji jest znany szef kuchni i musze skorzystac z okazji. Zanim wyjade na wakacje to musze wyczytac wszystko co mozliwe zeby nie przegapic nic waznego w zwiedzaniu, bo ja nie lubie jezdzic dwa razy w te same miejsca. No oczywiscie jesli odwiedzam znajomych czy rodzine to zupelnie inna sprawa i moge tam jechac wielokrotnie, ale wiesz o co mi chodzi:) Takie wakacje z prawdziwego zdarzenia, z hotelem i pierdyliardem innych ustrojstw.
      Przeprowadzki nawet lubie, chociaz wiem, ze ta bedzie zupelnie inna i bardziej powazna od moich wszystkich poprzednich przeprowadzek. Ale zdecydowanie wole przeprowadzke niz remont, dla mnie malowanie jest nawet gorsze niz przeprowadzka:)))
      Nigdy nie mieszkalam w mieszkaniu z wykladzina, ale wiem, ze takowe istnieja pomimo faktu jak bardzo sa niezdrowe. Szczerze mowiac to jest ich co raz mniej, ale pamietam te 32 lata temu to prawie wszedzie byly wall to wall wykladziny dywanowe.

      Delete
    4. No wlasnie te wall to wall carpet.poprzedni dom kupowalam w 2001 i w dzielnicach, ktore mnie interesowaly mowy nie bylo aby znalezc maly dom bez tej wykladziny.Ale teraz sie uparlam, szukalam 3 miesiace i znalazlam,bez wykladziny i bez firanek,zeby nie wlazic na starosc pod sufit.
      Malowania tez nie lubie, w ogole lubie miec wszystko na swoim miejscu .
      U nas zaczyna sie jesien, jeszcze dosc goraco , ponad 30 stopni , ale po zachodzie slonca juz chlodno i w nocy tez wreszcie mozna spac normalnie.Pozdrawiam z dolu globusa!

      Delete
    5. Nie to ja mialam na mysli lata 80te i 90te ubieglego stulecia. Jedno mieszkanie jakie wynajmowalam jak go zobaczylam to wlasnie mialo wall to wall wykladzine. To byl rok 1994 i wlasnie ze wzgledu na te wykladzine nie chcialam, wiec gospodarze oferowal, ze on zerwie wykladzine i faktycznie slowa dotrzymal. Umowilismy sie na kolejna wizyte 3 dni pozniej i po wykladzinie nie bylo sladu, a podloga pod ta kretynska wykladzina byla z pieknych desek. Poniewaz oni zerwali wykladzine to ja wynajelam fachowca, ktory tylko lekko odnowil cala podloge. Wlasciciele sami nie mogli uwierzyc, ze tak ladnie to wygladalo.
      Ale pamietam moi znajomi mieszkali w tamtych latach w mieszkaniach z wykladzina.
      Firanek tez nie lubie, ale to juz kwestia tego jak sobie ktos urzadzi mieszkanie tu jedynym wymaganiem sa zaluzje, kazde mieszkanie do wynajecia musi miec zaluzje. A czy ktos chce firanki czy nie to juz jego osobista sprawa.
      U mnie wlasnie w tej chwili jak pisze jest najzimniejsza noc tej zimy:))) -14C w tej chwili.
      Ale jutro juz bedzie na plusie, a od poniedzialku znow wiosna:))) Nie mozna sie nudzic z taka hustawka temperatur:))
      Macham z gory globusa:)))
      Haha teraz mi przyszlo do glowy, ze to nie tylko gora dol globusa ale i po przekatnej czy jakos tak lewa do prawej, prawa do lewej:))

      Delete
    6. Dokladnie Star-jak staniemy do siebie twarzami to bedzie prawa do lewej, tylko ode mnie w gore , a od Ciebie w dol..
      U nas to nie tak latwo z ta wykladzina, bo pod nia najczesciej jest po prostu wylany beton,nie ma desek ani nic innego poza warstwa gabki.

      Delete
  11. Tak to wszystko logicznie opisałaś, że chyba się przeprowadzę na starość na północ stanu Nowy York:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No i dobrze, bedziemy obie gnebic Wspanialego, a on 6 lat ode mnie starszy to sie nie doliczy, ze jest nas dwie:)))

      Delete
  12. To pelna logistyka, która wykonalas, Star!
    Aspekt odpowiednej kliniki w zasiegu reki jest tutaj szczególnie wazny. Bo to jest problemem przy mieszkaniu na prowincji, wszedzie zwykle daleko. Ja dojezdzam na moje coroczne badania kontrolne okolo 70 kilometrów, teraz to nie problem, ale kiedys? W takim przypadku starsi pacjenci chetnie zarzucala pewna profilaktyke i badania. Co prawda, u mnie jest to "tylko" ustawienie procesora, i jego nie ustawienie nie zagraza ani mojemu zyciu ani zdrowiu, ale powinno sie go co roku sprawdzac. Nawet w wieku 80 lat. Zobacze, jak to bedzie u mnie za 30 lat ;)
    Czego kompletnie nie rozumiem, to sa wyprowadzki rencistów do Polski. Znaczy ludzi kiedys wyjechanych z Polski do Niemeic, i teraz wracajacych do Polski, bo tam zycie tansze. A co z opieka lekarska? Nie wiem, jaka jest przyjemnosc w czekaniu pare lat na operacje zacmy, czy innej endoprotezy, do tego dzieci i reszta rodziny pozostala w kraju wyjechania i maja tam swoje zycie, i nie maja czasu na odwiedziny w szpitalu i wypranie majtek matce czy ojcu, bo odleglosc jest po prostu za duza.
    Z tego powodu moja holenderska znajoma po przezyciu w moim sasiedztwie 3 lat i po smierci meza, zdecydoala sie na powrót do Holandii, wölasnie przez bliskosc dzieci i wnuków.
    Ty podchodzisz do przeprowadzki niezwykle rozumnie, no ale to nic nowego przeciez, jak cie blogowo znam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lucy, wiem jaka jestem, wiem co mi jest potrzebne a z czego moge zrezygnowac i w/g tego staram sie zaplanowac swoja przyszlosc.
      Powrotu do Polski nigdy nie bralam pod uwage, w moim przypadku to jest wrecz wykluczone. Ale sa ludzie, ktorzy wracaja i sobie chwala.
      Jak to mowila moja kolezanka "kazdemu jego wlasne niebo":)) I dobrze, ze rozni ludzie lubia rozne rzeczy i prowadza rozne zycie, gdybysmy wszyscy byli tacy sami to byloby bardzo nudno.
      Sluzba zdrowia jest dla mnie bardzo wazna. Troche mnie przeraza szukanie na nowo lekarzy, ktorym moge zaufac, ale licze na to, ze moi obecni lekarze beda mogli kogos tam polecic. Albo na polecenia kuzynow Wspanialego, w koncu oni tam mieszkaja cale zycie, lecza sie i znaja swoich lekarzy.
      Ja tez szukam tanszego rozwiazania na przyszlosc, ale nie najtanszego z mozliwych, bo te jak wiem bywaja czesto najdrozsze:))

      Delete
  13. Jak przeczytałam, że na północ, to się zlapałam za głowę, bo zaraz jakaś Alaska mi przyszła na myśl. Ale Ty w sumie myśisz o takiej "sąsiedzkiej" północy z tego co widzę. Argumenty faktycznie mocne, w 100% rozumiem. Tylko tego gritsu nie rozumiem, jak to można nie lubić :D Choć zaskoczona nie jestem, bo już u mnie ostatnio o tym pisałaś :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Paulina, ale ja w sumie zadnych kasz nie lubie poza couscous i farro. No jeszcze lubie quinoa. Ale pamietam jak jako dziecko plakalam nad kazda manna:)))

      Delete
  14. Bardzo mi się podoba Wasz plan,Star. Też lubie małe skupiska mieszkalne, co nie oznacza zgodnie z Twoim zdaniem,że ludzie siedzą tam zamknięci w 4 ścianach:)) Wręcz przeciwnie większy z nimi kontakt. Lola chyba właśnie tak mieszka:)
    Osobiście to ja chętnie bym się też tak przeprowadziła:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Samotnosc jest niestety wyborem tylko wiele osob nie chce sobie zdac z tego sprawy. Jeszcze kilka lat temu nie wyobrazalam sobie zycia poza NYC, ale widocznie do wszystkiego czlowiek dojrzewa z czasem. Mam juz doswiadczenie mieszkania w jednej z najwiekszych metropolii swiata, teraz czas na cos malego:))

      Delete
  15. Na szczescie nie myslisz o malym, zagubionym domku na prerii, gdzie kojoty tylkami szczekaja;-) Zimno lepiej konserwuje urode, sister. Tak trzymaj!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mimo wszystko za bardzo lubie ludzi:)) Nie wyobrazam sobie zycia na absolutnym odludziu:)

      Delete
  16. Gratuluję trzeźwego osądu sytuacji i życzę trafionych decyzji. Jak długo człowiek nie czuje niechęci przed zmianami, tak długo jest młody!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zawsze lubilam zmiany, jak bylam mlodsza to wrecz fizycznie cierpialam jak sie nic nie dzialo:)) Teraz troche juz spowolnilam, ale na szczescie jeszcze nie wyhamowalam:))

      Delete
  17. No i super, ze tak wszystko planujesz dokladnie. Ja tez lepiej spie jak wiem co i jak. Tak jak Pantera, wlazlam na google maps i poogladalam te okolice, o ktorych piszesz. Fajnie ze teraz mozna sobie tak swiat poogladac :-) Pamietam jak street view wprowadzili pare lat temu, to tak sobie ogladalam rozne okolice. I moglam sobie tez w okna mojej siostry w Polsce pozagladac :-) Po czym napisalam do niej: Siostra ty sobie wez te gacie z okna sciagnij. A ona: Jakie gacie??. A ja: To se zagladnij na Google Maps :-)))
    No a wracajac do tematu, moze nie bedziecie musieli sie podwojnie przeprowadzac? Moze uda sie Wam znalezc chalupe i isc wlasnie tam od razu? Piszesz ze okolice znasz dobrze, to po co najpierw wynajmowac i pieniadze komus placic, jak mozna placic od razu za swoje?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwona, sama przed kwadransem kupilas dom i kupilas go bez obejrzenia, tak tylko ze zdjec i opowiesci posrednika sprzedazy? Chyba nie, cos mi sie wydaje, ze widzialas ten dom zywym okiem:))
      Znac okolice a znac konkretny dom, w ktorym chce sie zamieszkac to ogromna roznica.
      Ja kupuje ubrania on line, bez mozliwosci przymierzenia i dokladnego obejrzenia, ale dom to troche wiecej kosztuje niz ubranie.
      Gdybym sie przeprowadzala 50km od obecnego miejsca zamieszkania to tez nie musialabym sie przeprowadzac podwojnie bo moglabym wsiasc w samochod pojechac i zobaczyc.
      Ale my sie przeprowadzamy ok 650 km od miejsca zamieszkania, a to zmienia postac rzeczy. Nie mozna sobie tak co drugi dzien wyskoczyc bo akurat ukazal sie na rynku dom, ktory moze nas zainteresowac.
      I tak jak juz pisalam wczesniej bedziemy szukac czegos w stanie "do wprowadzenia" a nie do remontu.
      Ja wynajmuje juz ponad 30 lat, naprawde ani przez jeden dzien nie mialam problemow z placeniem "komus". Wrecz przeciwnie, mam wiekszy problem z placeniem wysokiej ceny za kawalek ziemi, ktory zostal zrabowany prawowitym wlascicielom a teraz jest przez rabusiow sprzedawany wielokrtonie i za kazdym razem za wyzsza cene. Tu mam naprawde wiekszy problem i zgoda na kupno to jest z mojej strony ogromny kompromis na rzecz Wspanialego.

      Delete
    2. Kurde, faktycznie, na mapie to wyglada jak rzut beretem, pare przystankow autobusem, a to 650 km! O tak, to zmienia calkowicie postac rzeczy. No ale w sumie, to nie musisz przeciez nawet wszystkiego rozpakowywac, co nie? No i przy okazji wizyty u tatka mozecie podjechac zobaczyc, jak jakis dom sie przytrafi. Taki do wynajmowania to tez chyba trzeba najpierw zobaczyc, ale rozumiem, ze nawet i niekoniecznie, z tym to juz jest inaczej i nawet przez internet mozna wynajac jakby co. No ale co ja Ci tu planuje przyszlosc, sama wiesz najlepiej jak to urzadzic, zeby bylo najlepiej dla Was :-)
      Taka jestem podekscytowana swoim, ze planuje za caly swiat, hehehe!

      Delete
    3. Hahaha usmialam sie z tych pare przystankow:) A jeszcze jak mapa mala to juz w ogole blisko:)))
      Wynajac moge na odleglosc tu nie ma problemu, moze byc tylko problem z wynajeciem "month to month" zamiast rocznej umowy, ale mysle, ze to sie da zalatwic.
      Graty wpakujemy do storage a mieszkac na czas szukania domu moge nawet w studio.
      Z tym, ze to wszystko mozemy zaczac dopiero za rok, narazie Wspanialy ciagle pracuje, wiec ze tak powiem mamy zwiazane rece do czasu jego oficjalnej emerytury.
      A to nastapi za rok, moze sie poslizgnac w czasie o kilka miesiecy dluzej bo raczej nie krocej.
      Ja bym tam nie miala nic przeciwko jak bys z tego podekscytowania wpadla i mnie np. spakowala:))))

      Delete
  18. Tak czytam to co wypunktowalas o duzych miastach, zyciu w metropoliach, i glowa mi lata z góry na dól i spowrotem, jak tym pieskom co to sie je w autach stawialo kiedys i one glówkami kiwaly. Wszystko u mnie jest tak samo. Za duzo ludzi, za ciasno, za brudno, za drogo i coraz drozej. Mieszkamy w Hamburgu 14 lat i tez praktycznie zero znajomosci (takich prawdziwych).
    Marzy mi sie coraz bardziej jakas Sweet Suburbia, chociaz Hamburg to nie znowu az taki wielki i betonowy, ale i tak za duzy i za smierdzacy ostatnio juz. Zamiast wiosna, "pachnie" spalinami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Metropolie maja swoj ogromny urok dla mlodych. Bede do konca zycia szczesliwa z powodu, ze ponad 30 lat przezylam w NYC, co prawda nie na samym Manhattanie ale w jednej z dzielnic. Zycie w takiej dzielnicy jest spokojniejsze, ale jednak z wiekiem czlowiek dojrzewa do faktu, ze juz nie korzysta z tych wszystkich pierdol ktore oferuje metropolia i pragnie troche spokoju.
      Jednak rozne sa te Suburbie:)))
      Przez jakis czas myslalam o wyprowadzce do New Hempshire ale jak pojechalismy tam i sie okazalo, ze nawet w miasteczku o liczbie mieszkancow powyzej 10 000 jest ciezko o kilka dobrych restauracji czy salon gdzie moglabym zrobic te moje pazury i gebe oraz podac cialo masazowi to juz wiedzialam, ze to nie dla nas.
      Czlowiek nawet wyprowadzajac sie z wielkiego molocha jednak ma liste rzeczy ktore juz uwaza za podstawe egzystencji:))) I tu NY jako caly stan jest naprawde super, ze tak powiem tu jest cywilizacja:)))

      Delete
    2. No to w mojej pipidowie 10,5 tysiaca ludzi mieszka, a naliczylismy 2 restauracje, 8 take-away'ow (nie liczac kawiarni i jadlodajni w supermarkecie) i tyle samo salonow fryzjerskich, a kosmetycznych jest 3, plus dodatkowo taki jeden full wypas ze ze mozesz wszystko zrobic od wlosow i paznokci, poprzez makijaz pernmanentny do specjalistycznych zabiegow zdrowotno-pielegnacyjnych. I TYLKO dwie apteki, he he he! Dla porownania, w Polsce w malym miasteczku Paczkow (7,5 tysiaca mieszkancow) ma 5 aptek :-)))

      Delete
    3. Nie wiem jak w innych stanach Ameryki, bo w sumie jak podrozuje to nie bardzo rozgladam sie za salonami:)) Ale w stanie NY to tych przybytkow nie brakuje. Tutejsze Amerykanki bardzo dbaja o wyglad. Wlasnie dzis bylam w salonie paznokciowym, bo moja Gina jest po operacji i nie moze przyjechac do mnie do domu. Klientka przy stoliku obok przyjechala na skuterze inwalidzkim, ma 86 lat ale pazurki robi co tydzien. Oczywiscie, ze sa wyjatki od tej reguly, ale latem jak sie chodzi w odkrytych butach to na pewno 90% paznokci u stop jest pomalowane. Do wyjatkow nalezy ciotka Dottie mieszkajaca w Kalifornii, ale jej zawsze bylo bardziej do twarzy z drabina i mlotkiem niz walkami na glowie:))))
      Restauracji tez nie brakuje, owszem wiem, ze bedzie mi ciezko znalezc cos na poziomie NYC, ale niestety jest tylko jedno NYC na swiecie:)))
      To co napisalam o New Hempshire to jest chyba specyfika tamtejszych miasteczek, owszem wszystko jest w centrum, ale juz 2 mile od centrum czyli na poboczach miasteczka psy dupami szczekaja:)) Wiekszosc domow jest tak usytuowana, ze ich nie widac od drogi, widzisz tylko kilkanascie metrow drogi dojazdowej do domu a dom jest gdzies tam na gorze w lesie. Co jest miedzy tymi domami to tez nie wiadomo, bo tam moga rownie dobrze byc knajpy i nawet kina, ale przy drodze glownej nic nie widac.
      Wspanialy twierdzi, ze to specyfika polozenia stanu NH, ktory jest jednym z najmniejszych stanow Ameryki i w 90% pokryty lasami i gorami.
      Nawet nie wybieralismy sie na polnoc, bo raczej bylam nastawiona na poludniowa czesc NH, tym bardziej, ze tam jest uniwersyteckie miasto Keene. Bardzo rozwleczone i niestety jakos mnie nie powalilo na kolana:))

      Delete
    4. Nam sie tez na poczatku podobalo, pewnie! Ale teraz to jakos nieraz calymi tygodniami nie docieramy do centrum, tkwimy u nas na spokojniejszej dzielnicy.
      Suburbie i inne miasteczka sa rózne, to fakt, ale Ameryka duza to cos znajdziecie nie? :)


      Ale jeeesssu, kiedy ja ostatnio mialam pomalowane paznokcie?! Gdzies tak w 1998 pewnie... Nie mam do tego cierpliwosci, i to obojetnie czy malowac samej, czy dawac komus do malowania. Od razu zaczyna mnie cos swedziec i musze sie podrapac, najprawdopodobniej gdzies pod bluzka, albo na glowie :)))

      Delete
    5. Dokladnie tak to jest, na poczatek czlowiek jest caly w skowronkach i nie moze sie nacieszyc tym wszystkim, potem zaczyna sie zwykla codziennosc. Ja przez 30 lat pracowalam na Manhattanie, dzien w dzien trzeba bylo dojechac i to bylo normalne. Teraz jak jade to mnie meczy:))

      Paznokcie?
      No coz ja mam zawodowego pierdolca na tym punkcie. Nawet jak na poczatku pracowalam jako manikurzystka to tez musialam miec pomalowane, co sie absolutnie rzadko zdarza bo wiekszosc manikurzystek nie potrafi zmyc lakieru z paznokci klientki zeby nie rozmazac swojego. Ja doszlam w tym do perfekcji.
      Nie potrafie nawet wytlumaczyc na czym to polega, ale jak zachorowalam na raka i stracilam wlosy to mi to bylo bosko obojetne, ale jak po przeszczepie stracilam paznokcie to byla zyciowa tragedia:))
      No tak mam.
      Moge nie malowac oka, ale paznokiec musi byc zrobiony:)))
      Teraz ciagle jeszcze moge sobie sama zrobic rece, do stop juz ciezko dostac, ale przeciez i rece beda kiedys problemem. Wspanialy ma juz zapowiedziane, ze jak umre to moga mnie wystawic w trumnie w worku po ziemniakach, ale mam miec umalowane paznokcie:)))
      No choroba taka i tyle :P

      Delete
  19. Pięknie to zaplanowaliście i życzę, aby słowo stało się ciałem :)
    Ja, mając 60 lat, rok po śmierci męża zrobiłam podobną rewolucję, ale w odwrotnym kierunku.
    Urodziłam się w Poznaniu i zawsze wiedziałam, że to jest moje miejsce na ziemi.
    Mając niecałe 30 lat wyprowadziłam się do małego miasteczka. Niby na rok, a zeszło mi tam prawie 30 lat.
    Tęskniłam do Poznania, dzieci też już tam mieszkały.
    Mąż nie miał ochoty wracać do Poznania, więc pierwszą poważną sprawą za którą się wzięłam po pogrzebie to było szukanie kupca na nasze mieszkanie.
    Spakowanie i selekcja 30 letniego dorobku nie była sprawą łatwą, ale podołałam, bo miałam motywację.
    Reasumując w ciągu roku wróciłam do Poznania.
    Ani razu nie żałowałam tej decyzji.
    No, ale każdy ma swoje kalkulacje i preferencje :)
    Jeszcze raz życzę powodzenia w przeprowadzeniu tego poważnego przedsięwzięcia i serdecznie pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, milo Cie widziec:*** Ja mysle, ze w takich przypadkach to najwazniejsze jest wiedziec czego sie chce, a bez czego mozna zyc:))
      Ja przylecialam do NYC z miesciny jak Kielce, w ktorych przezylam pierwsze 30 lat zycia i wroslam w NYC od pierwszego tygodnia. Zakochalam sie w tym miescie na umor:))) i zawsze bede go uwazac za najwspanialsze miejsce do zycia.
      Ale teraz biore poprawke na wiek i emerytalne zasoby finansowe. W sumie gdyby sie uprzec to naprawde przy niewielkich naciagniciach budzetowych ciagle moglibysmy tu mieszkac. Z tym, ze mieszkac dla samego faktu zeby udowodnic sobie ze ciagle moge mieszkac w takiej metropolii to raczej bez sensu.
      Przez lata juz prowadzimy rozmowy na ten temat, bo Wspanialy wiedzial i wie jaka miloscia darze to miasto, wiec sie bal jak w ogole przyjme pomysl przeprowadzki.
      Ale tu sa zelazne argumenty wiec nie ma co glowkowac:)) Owszem lepiej, ze oswajalam sie z ta mysla od lat, bo jest mi latwiej w ten sposob. Gdyby to spadlo na mnie jak grom z jasnego nieba to kto wie jak by sie to moglo skonczyc. Moze nawet rozwodem, a tak jest wspolpraca i wspolne planowanie.

      Delete
  20. Achh, fantastycznie!! Troszke zazdroszcze! :) Bede trzymac kciuki zeby wszystko poszlo po Waszej mysli :)
    Nam sie marzy Kanada, ale najpierw musze skonczyc te okropne studia i zdobyc jakies doswiadczenie w nowym zawodzie zanim zaczniemy myslec o kolejnej przeprowadzce. A wtedy bym byla niedaleko! Ha!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rino!!!! Kochana Rino Ty w Kanadzie a ja tuz za woda!!!!!!!!!!!! Oj bedzie sie dzialo:))) Juz sie ciesze:)))

      Delete
  21. Duży kraj to i zupełnie inne możliwości...
    Chociaż ja osobiście wolę lato, nie lubię zimy :-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Witaj Krysiu:)
      Tak, duzy kraj to roznorodnosc mozliwosci to fakt.
      Nie moge powiedziec, ze przepadam za zima, ale wole ja niz upalne lato i zdecydowanie lubie cztery pory roku zamiast monotonii ciaglego lata lub ciaglej wiosno-jesieni:)))
      Wiesz jak sie ma cztery pory roku to jest na co czekac i na co narzekac:)))

      Delete
  22. No i powód, o którym nie wspomniałaś: nas masz tutaj na rzut beretem!!! To chyba ważny powód????

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ba!!! to jeden z NAJwazniejszych powodow!!!

      Delete
  23. Hej Star! Ja wiem, że ten wpis był 150 lat temu, ale dopiero teraz mam czas dodać swoje 2 centy:

    1. O paznokciach. Nigdy nie miałam cierpliwości do paznokci u rąk, malowałam dwa razy w roku w salonie: na konferencję i na firmową imprezę świąteczną. Zauważyłam, że po każdym razie moje paznokcie stały się niemożebnie suche i osłabione, co mocno mnie zastanowiło. Zastanowiło mnie, bo zawsze uwielbiałam mieć pomalowane paznokcie u nóg - cały rok - i przez wiele, wiele lat były non-stop pomalowane. Kiedyś dermatolog mi polecił od czasu do czasu zmyć lakier i obejrzeć, czy coś mi nam się nie pojawiło pod paznokciem. Wiec tak jakoś w zeszłym roku postanowiłam zmyć ten lakier i... kompletna tragedia. Bardzo zniszczone, z dyskoloracją, rozwarstwione - wyglądały paskudnie, zwyczajnie chore. Odrastają bardzo, bardzo powoli, a ja straciłam jakąkolwiek chęć na malowanie. Czy ja mam takie wrażliwe pazokcie, czy też większość kobiet pod pięknym, błyszczącym i seksowym lakierem ma zniszczone paznokcie tylko o tym nie wie?

    2. Nigdy nie byłam w Lockport, ale znam wiele małych malowniczych miasteczek w stanie Nowy Jork. Są naprawdę czarujące, ale co mi najbardziej przeszkadza do niemożność poruszania się bezpiecznie pieszo - chyba, że kupiłoby się dom w samiutkim centrum. Osobiście uwielbiam spacery, załatwianie spraw na piechotę, możliwość dotarcia gdzieś bez samochodu - i to właśnie jest wg. mnie bardzo słabym punktem małych miejscowości w USA. Nie ma dobrze rozwiniętej komunikacji miejskiej, nie ma Ubera (to akurat problem prawa stanu Nowy Jork wyłączając NYC), taksówki są drogie i tylko na zamówienie, chodników jak na lekarstwo a jeśli są, to zimą nie zawsze bywają odśnieżane, również nie odśnieża się pobocza wystarczająco, aby osoba na piechotę mogła czuć się bezpiecznie, a kierowcy z zasady mają zarówno pieszych jak i rowerzystów głęboko w d... Nowy Jork podobał mi się właśnie najbardziej pod kątem tuzina możliwości poruszania się bez auta. Najlepszą opcją jest dojechanie do parku, żeby móc pójść na spacer... Jak jest pod tym kątem w Lockport?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aneta, najpierw paznokcie. Podejrzewam, ze to zmywacz narobil tyle szkod. Kupuj zmywacz bez acetonu, co prawda wydluza czas zmywania paznokci trzykrotnie, ale ich nie niszczy.
      Jesli chodzisz do manikurzystki to zmwywaj w domu albo przynos wlasny zmywacz, nie pozwalaj wycinac skorek u nasady paznokcia, nie pozwalaj manikurzystkom uzywac zadnych metalowych pushers, kazda z nich ma orange stick i moze zawinac kawalek mokrej waty i tym sposobem odsuwac skorki.
      A narazie to nie rob nic poza moczeniem w podgrzanej oliwie z oliwek, po moczeniu nie myj tylko wytrzyj delikatnie nadmiar oliwki serwetka a reszte wmasuj w paznokiec.

      Mysle, ze z chodzeniem (ja tez bardzo duzo chodze) to akurat nie bede miala problemu. Pamietaj oboje juz nie bedziemy pracowac, wiec bedzie czas podjechac jak trzeba, poza tym nie musze zima siedziec w sniegu po dupe, bo mam w planie rowniez zakup RV i wtedy moge spokojnie wyjechac nawet na 3 miesiace.
      Chodzenie w NYC?
      Kochana owszem u mnie w Queens, lub gdzies w Brooklynie albo Staten Island, ale nie na Manhattanie, gdzie sa miliony ludzi, polowa z nich nie ma pojecia gdzie idzie i do tego co pare krokow swiatla, samochody.
      Nie da sie chodzic po Manhattanie, dopiero teraz jak niepracuje do tego doszlam:)))
      U mnie wychodze na godzine i robie 4.5 mili, na Manhattanie to samo 4.5 mili zajmuje 2 godziny i to przy dobrych wiatrach. Wiecej sie stoi czekajac na zmiane swiatel lub starajac sie obejsc kogos kto sie wlecze jak flaki w oleju niz zajmuje samo chodzenie.
      Jezdze na Manhattan bo sie spotykam ze znajomymi ale bardzo sie mecze przy kazdej okazji.
      My raczej bedziemy szukac czegos na przedmiesciach, chce miec spokoj, zakupy mozna zrobic raz w tygodniu, teraz przeciez tez nie robie ich codziennie.
      Lockport jest bardzo blisko Buffalo, cos ok. 20 min samochodem, wiec zawsze bede miala to duze miasto pod reka. No i wiesz, w Syracuse to jednak zawsze byl gwarantowany snieg po kokardke. Jak obserwuje Buffalo to akurat wcale nie maja tak duzo sniegu przez ostatnie lata.

      Delete
    2. Dzieki za rady paznokciowe!

      Racja z tym chodzeniem - więcej czasu a tam pełno atrakcji. Syracuse teoretycznie walczy z Buffalo o nagrodę śnieżnej kuli, ale i u nas zmienił sie klimat w ostatnich latach. Np. ta zima (jak i minione dwie) była ogólnie bardzo łagodna, tylko czasami waliło śniegiem w porywach po 38 cali na raz ;). Ja jednak jestem ciepłolubna - zawsze mi zimno - i szukam cieplejszego klimatu do przeprowadzki. Wiesz już kiedy sie przeprowadzacie?

      Delete
    3. Ale Ty sie przeprowadzilas do South Carolina przeciez?

      Delete
    4. Alez skąd! Mowi sie, myśli sie, zwiady robi, ale praca męża nas trzyma w Syracuse i tak tu kwitniemy póki co. Liczymy, ze za 6-7 lat uda nam sie stad zwiać.

      Delete
    5. No to moze za rok-poltora bedziemy sasiadkami:)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...