Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, March 2, 2017

Prawie emeryci

Czasem ludzie mowia, ze na emeryturze sie nudza, ze jak zostaje dwoje w takim wlasnie emerytalnym wieku i nigdzie nie musza isc, nie maja co robic, mowic po latach tez juz nie bardzo jest o czym i pozostaje nuda.
No nie wiem.
Ja nie pracuje juz 2 lata, Wspanialy dzieki mojej chorobie oficjalnie juz pracuje w domu, wiec tak naprawde jestesmy ciagle razem, w wieku tez slusznym, bo wiele osob w naszym wieku tez juz nie pracuje wiec jak by co to pasujemy do scenariusza.
A jak to u nas wyglada?
Wspanialy czasem jak bardzo zateskni za kolegami z pracy to jedzie na jeden dzien i potem wraca nastepnego, bo oczywiscie po pracy jada na obiad do knajpy i pogadac.
Ja, wiadomo jestem minimum dwie godziny poza domem bo spaceruje. Czasem jade na Manhattan spotkac sie z kims ze znajomych, najczesciej z Susan i wtedy sie szwedamy do upadlego.

Jedyne co mnie meczy to konferencje telefoniczne Wspanialego.
Praktycznie nie slysze nawet o czym rozmawiaja, ale wiem, ze rozmawiaja mam ten szum glosow w tle i to bywa upierdliwe, wiec albo ide na spacer, albo zalegam przed telewizornia, lub z Kindelkiem i czytam.
Najbardziej mnie meczy glos jednej z rozmowczyn, kobieta ma na imie Klara.
Ma taki meski, nosowy glos i przy tym jest upierdliwa, nie slucha o czym sie mowi i za chwile zadaje pytanie odnosnie tego o czym wlasnie rozmawiali. Nawet ja nie sluchajac wiem o tym, bo Klara jest upierdliwie namolna i powtarza to pytanie bez konca, zupelnie nie przyjmujac do wiadomosci, ze wszyscy jej mowia, ze ta akurat kwestia zostala omowiona/wyjasniona przed chwila.
Klara w tlumie innych glosow jest jeszcze do przetrawienia.
Ale jak Wspanialy ma rozmawiac z Klara "one on one" to wychodzi na patio, zeby mnie nie wkurwiac:)
Jak jest za zimno, lub jak musi siedziec przed komputerem w czasie rozmowy to wtedy ja sie wynosze.
Tak jest lepiej dla nas obojga.
Najgorsze, ze chyba tylko Wspanialy ma anielska cierpliwosc do Klary, bo czasem slysze jak mowi do kogos "to musisz wyjasnic z Klara" i po drugiej stronie pada odpowiedz "z Klara? nie, to ja wole zaczac od poczatku sam/a niz rozmawiac z Klara". Wtedy Wspanialy jak na wspanialego przystalo wspanialomyslnie deklaruje, ze to on z Klara porozmawia.

Tak wiec w ciagu dnia nie ma problemu, nie wchodzimy sobie w droge.
Raz tylko sie zdarzylo, ze ja rowniez bylam na telefonie i sie wkurzylam i zaczelam rzucac "fuckami" na lewo i prawo. Do porzadku doprowadzil mnie glos Wspanialego:
-- Wybaczcie, ale to moja zona, ona jest czasem bardzo ekspresyjna. 
A ja myslalam, ze ma telefon ustawiony na "mute", bo najczesciej tak jest i tylko przelacza jak sam musi cos powiedziec. Tym razem moje "fucki" poszly w caly swiat. No coz bywa.
Godzine pozniej zadzwonil Chand i powiedzial:
-- Wiesz, ale w sumie to byl calkiem fajny przerywnik dla rozprezenia. 
No tak, Chand mnie zna osobiscie i sam tez bywa ekspresyjny, jak sie oboje zejdziemy to blyskawice lataja bez zadnej kontroli, a jego zona i moj Wspanialy tylko przewracaja oczami.

Tak to wyglada w czasie godzin pracy Wspanialego.
Ach bylabym zapomniala, ze jak sobie Wspanialy ucina drzemke w czasie lunchu to wtedy ja robie za budzik:)) W sumie fajna ma chlop prace.

A po godzinch pracy tez sie nie nudzimy, najczesciej kazdy sie czyms tam zajmuje sam i nie przeszkadza drugiemu, oboje jestesmy typami samotnikow, chociaz lubimy tez zycie w stadzie.
A nas dwoje to juz calkiem pokazne stado.
Przy obiedzie, Wspanialy potrafi czytac wszystko, jak juz nie ma co to etykietki z soli, pieprzu, oliwy itp.
Kiedys wlasnie tak bylo, czytal... nie uwierzycie... etykietke z sody oczyszczanej(!!!)
Zabralam mu to opakowanie sody z krzykiem:
-- Do jasnej cholery, nie mozesz raz po ludzku porozmawiac przy obiedzie!! 
-- No wlasnie chcialem... 
-- Tak chciales ze mna rozmawiac o sodzie oczyszczanej, naprawde duren by w to uwierzyl ale nie ja, na tyle glupia jeszcze nie jestem. 
-- Wlasnie tak, bo tam pisze Sodio Carbonato, a ja z Sodio Carbonato chodzilem do szkoly... 
Teraz oczywiscie ja juz sie smieje na to jego przekrecanie nazw.
-- Nie wierzysz mi? Sodio Carbonato siedzial w jednej lawce z Tonio Bolognio, dlugo sie przyjaznili ale jak to czesto bywa poklocili sie o dziewczyne... 
-- A jak ona sie nazywala? 
-- Jak pozwolisz mi czytac jakies opakowania to moze sobie przypomne... ooo!! Juz wiem, ona sie nazywala Olivia Virginitto. 
-- Wiesz co kochanie, odwoluje to co powiedzialam wczesniej, ze nie jestem jeszcze na tyle glupia, bo przy Tobie to ja jestem na najszybszej drodze do wariatkowa. 
I tak to z nim jest, najgorsze, ze jak juz przekreci jakas nazwe to czesto ta przekrecona forma wrasta w nas i potem za Chiny Ludowe nie mamy pojecia jak brzmi prawdziwa nazwa.
Tak jest np. z Osso Buco, z ktorego Wspanialy zrobil Osko Busko i od czasu do czasu wyskakuje z tym Osko Busko jak przyslowiowy Filip z Konopii i sie zasmiewamy.
Ale ja mam jeden ulubiony donut nazywa sie bow tie (jak muszka do meskiej koszuli), a ja sobie przekrecilam na twist tie (jak drucik do zamykania torebek plastikowych) i tak raz w tygodniu wysylam Wspanialego po twist tie. Kilka tygodni temu wrocil i juz od drzwi skrzeczy:
-- Tak mi namieszalas w glowie, ze w piekarni poprosilem o twist tie, dopiero jak sie kobitka zapytala po raz drugi co chce to wpadlem na fakt, ze to ja robie z siebie wariata. 
Ale widocznie mu to bardzo nie zaszkodzilo, bo ciagle w domu uzywamy nazwy twist tie.

Po ostatnich doniesieniach w komentarzach na moim blogu, ze nas zasypalo i nawet przyszle pokolenia beda mialy problem z odkopaniem powiedzialam, ze koniecznie musimy zamowic polska telewizje.
-- Blagam powiedz, ze nie mowisz tego serio. Na kiego diabla jest Ci potrzebna polska telewizja? 
-- Bo my tu zyjemy w absolutniej nieswiadomosci co sie dzieje dookola nas... 
-- To przeciez mozesz wrocic do ogladnia wiadomosci jak koniecznie chcesz sie tym dolowac - przerwal mi w pol slowa.
-- Eeee tam, nie chodzi o polityke, chodzi o pogode. 
-- A co z pogoda jest nie tak? 
-- W polskiej telewizji mowili, ze Nowy York zasypalo a my tu sie cieszymy, ze mamy nareszcie snieg tej zimy i to cale 8cm. 
-- Ale to mowili o stanie Nowy York czy miescie Nowy York? 
-- A tego to prawdopodobnie nawet ci co mowili nie wiedza, ale wazne, ze mowili i my tacy tu zasypani, Ty pierdoly odstawiasz przy byle okazji a nawet bez okazji. A tunele kopac w sniegu to nie laska? 
-- Ale w jakim sniegu? Kobieto, przeciez polowa z tych 8cm to juz stopniala nastepnego dnia... 
-- Ty sie nie tlumacz i nie wymiguj od roboty, po to walsnie chce zakupic te polska telewizje zeby Ci oni wytlumaczyli gdzie i co masz kopac. 
-- A w Polsce to co? nie maja sniegu? Rozmawialem niedawno z Marzina (tak Wspanialy wymawia imie Marzena) to mowila, ze ma juz dosc mrozu, sniegu i zimy, przeciez ona w Polsce mieszka. A ten nasz snieg to na dobra sprawe pierwszym sniegiem tej zimy... Ile mielismy dni mrozu? Piec? Siedem moze? 
-- Kryste jaki Ty jestes nieprzystosowany do zycia. Nie mowimy o Polsce tylko Ameryce, o Nowym Yorku konkretnie... 
-- No jak konkretnie jak nikt nie wie czy chodzi o miasto czy stan? Czy oni naprawde nie maja o czym mowic w polskiej telewizji? u nas nie mowia o Polsce... 
-- Mowie i jeszcze raz powtorze, nie nadajesz sie do zycia. U nas tez mowia rozne brednie, o ktorych sie normalnym ludziom nie snilo, wiec tam tez maja prawo. Masz racje o Polsce akurat nic nie mowia bo w sumie to ich ta Polska nic nie obchodzi, ale za to napierdalaja o innich krajach. Pamietasz jak Trumpek powiedzial, ze w Szwecji byl jakis zamach terrorystyczny? 
-- No ale nie mow mi, ze swiat slucha Trumpka i jeszcze wierzy w to co on mowi? 
-- Nie wiem, narazie nic Ci nie mowie, ale wlasnie po to chce ta polska telewizje... 
Nie dalam rady powiedziec tego z powaga i parsknelam smiechem i tym sposobem wyszlo szydlo z worka, nie bedzie polskiej telewizji:)))

Swoja droga moze jak by mial co kopac to by sie nauczyl zycia?
Musze o tym pomyslec.
Mamy plan wyprowadzic sie na polnoc, a wiec jest szansa na snieg... chociaz w tym roku to u Tatka w Buffalo bylo mniej zimy niz w Polsce jesli chodzi o temperatury, a sniegu tez jak na polnoc niewiele.
Moze go namowie na Kanade, tylko czy ja chcialabym mieszkac w Kanadzie?
A moze Antarktyda? Nabedziemy kostiumy pingwinow i kto wie, moze nam sie spodoba:))
Nie wiem, nie wiem, ale jeszcze jest czas na podjecie decyzji.
W kazdym razie na pewno jest o czym myslec i dyskutowac a to z kolei zapobiega nudzie.




29 comments:

  1. Dobrze tak we dwoje, prawie na emeryturze. Dobraliscie sie pod wieloma względami - a szczególnie jesli chodzi o podobne poczucie humoru - a to bardzo ważne!:-)) My z Cezarym też we dwoje, jesli oczywiscie nie liczyć psiego, wielce absorbującego i rozgadanego towarzystwa!:-)
    Współczuję nieuniknionych na razie kontaktów z upierdliwą Klarą. Pocieszajace jest to, że to już niedługo.Wyjedziecie, zmienicie otoczenie, odnajdziecie prawdziwe sniegi oraz inne przyjemnosci i odseparujecie sie od tego ,co drażni. Byleby cos nowego sie nie znalazło, bo w każdym raju znajdzie sie robaczek, który potrafi wygryźć dziurke w najgrubszych nawet dębowych drzwiach.
    A co do tej przesady w wiadomosciach TV. Oni w tych telewizjach zywia sie sensacja i przesadą. A jak czegos nie ma, to wymyslają a potem powtarzają jeden za drugim jak w zabawie w głuchy telefon. A prawdziwych problemów jakos nie widzą. Oj, świecie, świecie!
    Nic to! Najważniejsze żeby z pogodą ducha zyc, głupotami sie nie przejmować, słowami i sytuacjami sie bawic i doceniac to, co sie ma, to swoje bliskie, kochane stado.
    Pozdrawiam Cię z usmiechem w pogodne, ale strasznie wietrzne popołudnie!:-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olenko, wazne, ze nam nuda nie grozi z tymi naszymi ukochanymi mezami:)) A telewizje calego swiata maja za zadanie pokazac jak to gdzies indziej jest jeszcze gorzej, bo tylko w ten sposob moga poprawic wizerunek tego co jest na miejscu:)))
      Na tym polega stara poczciwa propaganda:)))
      Wczoraj wlasnie Anabell napisala notke na temat ze tak powiem "stanu sluzby zdrowia w Polsce" i zaraz potem dodala, ze w sumie w USA jest gorzej. No i faktycznie liczbowo jest naprawde gorzej, z tym, ze ktos kto te liczby podal do wiadomosci zapomnial, ze procentowo to juz daje zupelnie inny obraz bo liczba ludnosci w Polsce to tylko ciut wiecej niz 10% liczby ludnosci w USA.
      No ale liczby robia wrazenie:))) Procentowo moznaby sie z rozpaczy powiesic.
      Ha a moze wlasnie ktos sie powiesil bo u mnie tez dzis piekne slonce ale wiatr leb urywa przy samej dupie:)))
      buziaki kochana :***

      Delete
  2. Nosz qrde! Wszyscy emeryci wyprowadzajo sie do cieplych krajow, bo te reumatyzmy, odsniezania i inne takie, a Was nosi na polnoc? Do sniegu? Nie rozumiem... :))) Ja bym zycie oddala, zeby zyc tam, gdzie juz nigdy wiecej sniegu nie zobacze i gdzie mi bedzie cieplo. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja nie chce mieszkac wsrod zgorzknialych emerytow, taka np. Floryda to przeciez Dom Starcow calej Ameryki:))) po kiego grzyba sie tam pchac? to jak stanie w kolejce po wlasna trumne:)))
      Jakie odsniezania?
      Jak zaplacisz to Ci nie tylko droge odsnieza ale i buty wypastuja i wyswieca na glanc:)))
      Tatek w lipcu skonczy 90 lat caly czas mieszka w Buffalo i jakos nie musi odsniezac.

      Delete
    2. Haha, dlaczego mialby marznac? Mieszkanie ogrzewane, ubranie cieple tez posiada a i jak musi koniecznie wyjsc to przejscie z budynku do samochodu zajmuje mu ok. 3 minut. Najczesciej nie musi wychodzic, bo w sumie kazde zakupy mozna zamowic z dostawa do domu. No ale Tatek jest lazik wiec lazi, albo gdzies jezdzi do znajomych czy tez do klubu na spotkanie, ten typ nie usiedzi na dupie.
      No i on jakas goraca krew, bo jak przyjezdza do nas to nawet w zimie nie zyczy sobie koldry tylko spi pod samym przescieradlem, a przeciez my wylaczamy ogrzewanie na noc, bo mnie tez wiecznie goraco:)))

      Delete
  3. No wlasnie, zamiast do Californii to oni na polnoc, do lodowcow, phi! ;-)
    Ale nie martw sie Pantera, jak sie ziemia obroci do gory nogami bo to pole magnetyczne przeskoczy z polnocy na poludnie, czy jakos tak, to oni sie na poludniu znajda. Cwane bestie, jak kombinuja. No!:-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. No wlasnie tak se kombinujemy:))) A California wcale nie jest taka ciepla, jak bylam w czerwcu ubieglego roku to jeszcze lezal snieg. Polnoc Californii ma miejsca gdzie snieg czesto lezy caly rok, to tylko poludnie jest cieple.

      Delete
  4. fajnie mieć taka lekkość w zmianach:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ja potrzebuje ludzi, a z wiekiem craz trudniej udować mocne więzi, to mi w przeprowadzkach pzreszkadza

      Delete
    2. Nie mam problemu z nawiazywaniem nowych znajomosci, a jak sie chce to sie zawsze znajdzie ludzi. Mamy tam kuzynow Wspanialego, a wiec troche rodziny, ja mam znajomych z FB. Na pewno znajde sobie jakies zajecie, jakies grupy odpowiednie wiekowo i zainteresowaniami. To naprawde jest latwe jak sie jest otwartym na nowosci. A mocne wiezy to wystarczy, ze mam ze Wspanialym:)))

      Delete
  5. My z mezem jestesmy na emeryturze i wcale, ale to wcale nie jest nam nudno. Byloby jeszcze fajniej, gdyby maz nie chorowal! Corka mi kiedys powiedziala, ze nudza sie tylko nudni ludzie:) Cos w tym jest, nie sadzisz?
    Przeciez mozna robic to, co sie chce, kiedy sie chce, co sie lubi, na co ma sie ochote, a na co nie bylo czasu wczesniej...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadzam sie, jak tylko czlowieka nie ogranicza choroba to naprawde nie powinno byc powodow do nudy.

      Delete
  6. Uwaga będę słodzić! Jesteście po prostu dopasowanym stadłem o wysokim IQ:)Moi dziadkowie nie nudzili się nigdy, bo babcia pracowała do śmierci i nieustannie się z dziadkiem kłóciła:D
    I my też czytamy przy jedzeniu, jako dziecko fascynował mnie obrusik z motywami australijskimi, do dziś pamiętam moment, jak przeczytałam dumna: didjeridoo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. My sie nie klocimy, chociaz Wspanialy twierdzi, ze ja sie z nim kloce, ale on to w zyciu chyba prawidziwej klotni nie widzial:) Ot gadamy o wszystkim i o niczym, czasem powaznie, a czesto zeby tylko powietrze geba mielic:))
      Z ta fascynacja do obrusika to jestes wypisz wymaluj jak Wspanialy, on jak go kiedys posadzilam przy zupelnie pustym stole (nawet sol i pieprz schowalam) to sie zafascynowal wzorem na serwetkach papierowych:))

      Delete
  7. Dobraliście się w korcu maku :) No w Polsce mamy ten luksusu, że emeryci muszą pracować, żeby żyć :P I niezmiernie cieszy mnie, że mam pracę, bo jakbym miała samą emeryturę, nie miałabym ani na internet, ani na komputer, ani na jedzenie. I nie, że nie pracowałam i nie płaciłam składek... Mój rocznik ma po prostu przerąbane. A więc pracujmy na emeryturze i cieszmy się, że mamy gdzie ;) Odśnieżać też nie muszę, bo mieszkam w spółdzielni, gorzej, jakbym miała domek czy inną kamienicę, bo wtedy musiałabym wokół odśnieżać, a jakby tego nie zrobiła, a ktoś by się połamał, to olaboga, moja wina :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jedzo, to nie tylko w Polsce, w Ameryce tez wielu emerytow pracuje, jesli nawet nie musza to dlatego, ze lubia, albo z nudow. Ja juz wiem, ze takim emerytem bedzie na pewno moj Wspanialy. On jak tylko bedzie mial komputer to juz moze pracowac i juz mnie przygotowuje, ze bedzie bral jakies zlecenia, zeby miec zajecie. Jesli to tylko nie bedzie kolidowalo z zyciem codziennym to nie widze problemu.
      Teraz tez pracuje bez jezdzenia do pracy, wiec w sumie mozna. I w tej sytuacji nie wazne gdzie bedziemy mieszkac.
      Jesli chodzi o przepisy w sprawie odsniezania to zapewniam Cie ze tu istnieja juz od co najmniej 100 lat, jak masz dom musisz odsniezyc, utrzymac chodnik wzdluz Twojej posesji w czystosci a wiec grabienie lisci i zamiatanie, no i jeszcze trawa musi byc przycieta na odpowiednia wysokosc.
      I mysle, ze ludzie sa bardziej sklonni sadzic w przypadku upadku tutaj niz w Polsce.
      Tyle tylko, ze tu zawsze sie znajda chetni do odsniezenia za wynagrodzeniem, najczesciej to sa nastolatki zarabiajace na wlasne wydatki. Chodza, pukaja do drzwi i oferuja odsniezanie, sprzatanie, koszenie trawy. Nie mam pojecia jak to wyglada teraz w Polsce, ale moj Junior dorabial roznymi uslugami od 13tego roku zycia, tymczasem jego starszy o 6 miesiecy kuzyn w Polsce (syn mojego brata) bra buk nic nie robil bo "no cos ty dziecko chodzi do szkoly przeciez" To ze moje tez chodzilo jakos nie przeszkadzalo mu w dorabianiu na wlasne wydatki.

      Delete
    2. Pamietaj tez, ze w Ameryce nikt nie idzie na emeryture w wieku 60 lat. Tu wiek emerytalny dla kobiet to 67 a dla mezczyzn 70 jesli chcesz pobierac emeryture w najwyzszym przyslugujacym procencie. Owszem czesto kobiety ida na emeryture w wieku 62.5 czyli akurat moim, ale to sie nie oplaca.

      Delete
    3. Kochana, ja to wszystko wiem. Mnie z urzędu przenieśli na emeryturę. Tyle że...
      Oj tam, życie jest piękne.
      Moi chłopcy też pracowali, bo chcieli mi pomóc, dziwnym trafem wyrośli na ludzi :) I paru innych takich pracujących znam. A ci, co się "musieli uczyć"? Niewiele się nauczyli :)

      Delete
  8. Jak tak sobie obserwuję ludzi wokół, to wcale nie jest takie oczywiste, że ludzie mają co ze sobą robić na emeryturze, choć znam też wyjątki! Moi teściowe są w tej kwestii Mistrzami!
    Fajnie, że tworzycie taki team!
    Mi trudno sobie wyobrazić nudę na emeryturze, choć do niej jeszcze daleko, ale w głowie tyle planów... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Laila, bo wiele ludzi juz wczesniej przed emerytura nie ma zadnych zainteresowan, zadnego hobby i jak przychodzi emerytura to sie nudza. Jak kots cale zycie tylko zajmuje sie dziecmi i mezem to jak dzieci dorosna i zostaje do matkowania tylko maz to wiadomo, ze jest nudno.
      Wspanialy ma zainteresowania, po za tym on autentycznie lubi swoja prace, wiec jak bedzie bral jakies dodatkowe zlecenia to bedzie mial zajecie.
      Ja na 100% bede miala sie czym zajac:)) Juz to przepatrzylam bedac w ubieglym roku u Tatka. Jesli nic innego to sa kluby polityczne, na ktore zawsze moge liczyc:P

      Delete
    2. Masz rację, jeśli Ktoś wcześniej nie miał pasji i nie sięgał po więcej z dużym prawdopodobieństwem nie sięgnie po to na emeryturze.

      Mam teraz taki emerytalny przedsmak odkąd jestem na zwolnieniu a M.pracuje w domu! Nieźle nam idzie, każde z nas ma swoją przestrzeń na własne przyjemności, ale mamy też wspólne pasje, wyposażyliśmy domowe studia i razem sobie muzykujemy 😊

      Delete
    3. To masz taki sam przedsmak emerytury jak ja:)) Dla mnie jest najwazniejsze zeby nikt na mnie nie wisial i na szczescie Wspanialy jest taki sam, potrafi sie zajac soba i nie wlazi w droge jak nie trzeba:)

      Delete
  9. Kurczę no! To się nazywa dobrana para!
    My najczęściej razem czytamy. Albo ogladamy horrory! Albo łazimy na kije. Zdarza nam się razem gotować. A czasami nawet razem nicnierobimy;)
    Poza tym to ja chyba raczej, patrząc na system emerytalny, nie będe na emeryturze nigdy;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie czytamy razem, bo kazde z nas ma inne zainteresowania. Czasem sie dzielimy tym co kazde przeczytalo, ale to juz dyskusja po indywidualnym czytaniu. Nie gotujemy razem, chociaz jak ja gotuje to Wspanialy ciagle zmywa czyli moze jednak jest to razem;)
      Systemy emerytalne chyba wszedzie pozostawiaja wiele do zyczenia. Ale jest jak jest i jakos trzeba z tym zyc.

      Delete
  10. Wiesz Star, my od pewnego czasu też prawie na emeryturze, choć raczej z wiekiem nie ma to nic wspólnego. I też jest dobrze:) Jakoś się nie nudzimy na szczęście.
    Acha! Ja też czytam etykiety...:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...