Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, May 18, 2017

Najlepszy wynalazek w dziejach ludzkosci

Moim zdaniem to klimatyzacja.
Nie wyobrazam sobie zycia bez klimatyzacji, przynajmniej nie w NYC.
Wczoraj musialam jechac na badanie do szpitala, wyszlam z domu o 8ej rano i juz bylo 22C jak wracalam srednia temperatura wynosila 34C a w sloncu (nie mam pojecia naprawde) ale na pewno ok. 44C.
Dzis wstalam o 6tej rano zeby wyjsc na spacer.
Owszem wyszlam ale udalo mi sie przejsc tylko jedna trzecia tego co chodze normalnie.
Wrocilam do domu padnieta, okazalo sie, ze juz o 7ej bylo 28C teraz (godzina 13ta) jest 36C srednia, w sloncu nawet nie chce myslec.
Wlasnie wrocilam od dentysty oczywiscie autobusem, normalnie chodze tam pieszo ale nie w tym ukropie.
Zalegam wiec do gory dupa przed telewizornia i bede skladac holdy dziekczynne za wynalazek klimatyzacji.
Jutro bedzie to samo, a potem ma ponoc sie ochlodzic do przyzwoitych powyzej 20C ale ponizej 30C.

A co Wy uwazacie za najlepszy wynalazek w dziejach ludzkosci?



80 comments:

  1. Replies
    1. Dosypujesz do jedzenia? Bo ja bym wolala maryske:))

      Delete
    2. codziennie! po maryśce mam zjazdy:(

      Delete
    3. Hmmm kanapka z pigula, ziolo latwiej wkomponowac w zarcie:))

      Delete
  2. Tez klimatyzacja, ale w samochodzie. Doprawdy nie wiem, jak sobie radzilam bez niej przedtem, bo przeciez wtedy, w Polsce, a nawet na poczatku pobytu w Niemczech, jezdzilam nieklimatyzowanymi samochodami. A juz zwlaszcza, kiedy samochod stal dlugo na sloncu, we wnetrzu panowal klimat sauniany (saunowy?), jakies 70°, ale pewna nie jestem, bo skala na termometrze sie skonczyla.
    W domu jeszcze da sie wytrzymac przy szczelnie zaslonietych oknach i pracujacym bez przerwy wentylatorze, ale w aucie juz nie. Caly czas zastanawiam sie, JAK udalo mi sie nie umrzec na udar cieplny, ale widac jakos przezylam. Moze bylam mlodsza i bardziej wytrzymala?

    ReplyDelete
    Replies
    1. No fakt, samochod bez klimatyzacji to do dupy jest, mnie nawet nie przyszlo to do glowy, bo jak tu mieszkam to nie mialam okazji takim nawet jechac. Ale za to pamietam w pierwszych latach sie jeszcze zdarzaly pojedyncze wagony metra bez klimy. Oczywiscie taki wagon byl zawsze latwo rozpoznawalny, bo pusty, a w wagonach obok ludz na czlowieku:))) No i niestety stacje metra sa okrutne latem, tam temperatura spoko dochodzi do 70 stopni i nie ma wentylacji oprocz wiatrakow. Wiatraki gowno pomagaja, bo miela tylko to gorace powietrze. Ja zawsze mialam przy sobie wode z kostkami lodu, niby tez niewiele pomoze ale chociaz zapobiegnie omdleniom.

      Delete
  3. Kurczę, chyba ostro podpadnę, bo dla mnie największym wynalazkiem w dziejach ludzkości jest KALORYFER (tudzież wszelkie inne piece i grzejniki). Ale na usprawiedliwienie mam zamieszkiwanie na Mazurach z sezonem grzewczym 8-miesięcznym ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tam zaraz podpadniesz:)) Ludzie sa rozni, jedni lubia cieplo inni zimno i tak sie ten swiat kreci, gdyby wszyscy lubili to samo to byloby nudno:))

      Delete
  4. Jeżdżę bez klimy- chwilami ciężko, ale jakoś wyrabiam. Mieszkanie mam "na przestrzał", więc zawsze jest jakiś ciąg powietrza w razie potrzeby. Głosuje , w temacie tych wynalazków, jednak na internet.W drugiej kolejności na komórkowy telefon.
    Wiesz, dla mnie najgorsze są te nagłe zmiany- z lodowatych temperatur przeskok w ukrop- no normalne to nie jest a organizm po prostu sobie z tym nie radzi.
    Buziam;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tez mam mieszkanie na przestrzal a nawet dwa przestrzaly:)) ze wschodu na zachod i z poludnia na polnoc. Ale przy takich temperaturach to nic nie pomaga, bo powietrze na dworze jest goretsze od tego w mieszkaniu. Owszem otwarte okna i przestrzal dzialaja jak temperatura na zewnatrz jest 10 stopni nizsza niz w mieszkaniu.
      Jezdzenie bez klimy jest chyba raczej mniej upierdliwe niz mieszkanie bez klimy, bo jednak samochod jedzie jest w ruchu i prad powietrza powoduje szybszy obrot nawet goracego powietrza w samochodzie. A w domu to juz tylko sie powisic:))
      Przyznaje, ze bez internetu byloby mi bardzo ciezko, bez telefonu moge zyc, nie jestem uzalezniona i telefon pomimo swoich madrosci nie wrosl mi w dlon:)))

      Delete
  5. A ja szczesliwa jak prosie w deszczu. Dotychczas siedzialam w pracy w cieplej kapotce, podobnie jak w metrze. No, w metrze nadal kapotke bede miala najprawodobpodobniej, ale moze sie rozbestwie i zamek rozepne :)
    Koniec tulenia sie do kaloryfera, nadszedl czas na zimne piwo wieczorami na tarasie!!!!
    Poziomka nareszcie ogrzana

    ReplyDelete
    Replies
    1. To Ty jestes cieplolubna:))) Ja jeszcze przed choroba dawalam rade, teraz wysokie temperatury mi bardzo dokuczaja. Na szczescie nie musze dojezdzac do pracy bo chyba nie dalabym rady pod ziemia na stacjach metra.
      Zdecydowanie wole temp. ponizej 30C. Na tarasie to ja siedzialam jak bylo 16C teraz chyba nie tylko rozum ale i gowno by sie we mnie zagotowalo:))) tym bardziej, ze mam pelne slonce na tarasie od poludnia az do zachodu. Tragedia. Jeszcze o 5ej rano da sie kawe wypic i na tym koniec:))

      Delete
  6. mmmhhhmmm! Siedzę i myślę i sama nie wiem na co mam się zdecydować. Ta klima to faktycznie świetna sprawa. Najbardziej sprawdza mi się w samochodzie, choć ogólnie muszę jej unikać, bo gardło mi siada!
    Może w ramach najlepszych wynalazków poszłabym w takim razie w kierunku....samolotu?? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hmmm wlasnie pisalam do Anabell, ze chyba jazda samochodem bez klimy jest latwiejsza do zniesienia niz mieszkanie bez klimy. W koncu samochod sie porusza i powoduje szybsza wymiane powietrza, a chalupa stoi w miejscu:(((
      Samolot mowisz... no fakt, zdecydowanie ulatwil szybkosc (bo nie jakosc) przemieszczania sie z miejsca na miejsce. Jakosc moze jest dobra jak ktos lata klasa super biznes, bo w zwyklych to ciezko;))

      Delete
    2. Ciężko w klasach ekonomicznych, ale do zniesienia, a dla mnie komfort szybkiego przemieszczania się po świecie jest nieoceniony! :)
      Fakt, samochód jedzie i niby jakas wymiana powietrza jest, ale pamiętam moje ostatnie wakacje w Hiszpanii- samochód bez klimy, jazda energiczna, a nie można było wytrzymać, ani swobodnie ręki gdzieś położyć , tak było wszystko nagrzane! :)

      Delete
    3. Laila, owszem samochod bez klimy jest na pewno upierdliwy. Nawet samochod z klimatyzacja jak stoi dlugo w naslonecznionym miejscu to ciezko do niego wejsc:))
      Na szczescie tu sa panele z folii aluminiwej, ktore na czas postoju w miejscu naslonecznionym rozklada sie w oknach samochodu i one odbijaja promienie sloneczne zapobiegajac nagrzewaniu sie wnetrza samochodu. Czyli w sumie jest rozwiazanie:)

      Delete
  7. O tak, klimatyzacja, nie przezylabym lata w Australii z moim mocno wadliwym sercem i innymi oslabiajacymi mnie ciagle chorobami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Twoja wypowiedz potwierdza moje przypuszczenia. Ja tez zauwazylam, ze po chorobie jestem mniej odporna na gorace temperatury. Wiek tez pewnie nie pomaga;))

      Delete
  8. telefon komórkowy:) Jesu..jak moja Mama przeżyła moje długie wakacje bez wieści! Ja już alarmowałabym służby!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moge zyc bez komorki. I tak w 90% nie wiem gdzie jest, ot gdzies jest. Sprawdzam raz, gora dwa razy dziennie. Chyba, ze gdzies wychodze wtedy mam przy sobie i jest szansa, ze rzuce okiem.

      Delete
    2. Star! teraz też mogę:) ale jak mój ojciec umierał a ja na nartach...

      Delete
    3. Basiu, to jest sytuacja wyjatkowa. Ale przed komorkami tez ludzie chorowali, umierali i jakos dalismy rade. Mnie wkurwia uzaleznienie od komorek, tacy co to ida i nie widza gdzie bo oczy w komorce, spia z komorka obok, siedza w knajpie przy jednym stole i kazdy klika we wlasny ekranik.
      To jest odmozdzajace moim zdaniem.

      Delete
  9. Pralka automatyczna i zmywarka. :) Mam takie marne krążenie, ze zimne palce zdarzają mi się nawet w środku amerykańskiego lata. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, pralka i zmywarka ulatwiaja zycie ale gdybym musiala moglabym zyc bez nich. Zreszta jak juz pralka to tylko z suszarka, bez suszarki to zelazko musi wyrastac z dloni:))

      Delete
  10. prond!!
    i wtedy inne wyalazki na wag złota moga pracować!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak, tyle, ze przez ten "prunt" to kupa wojen o rope. Moim zdaniem lepsza energia sloneczna lub wiatrakow:)

      Delete
    2. chodziło mnie o szeroko pojęta energię elektrycznom
      czyli prund

      Delete
    3. Wiem, Rybko domyslilam sie tylko mnie sie to zaraz skojarzylo ze skutkami ubocznymi:))

      Delete
  11. Wydaje mi się, że najlepszym wynalazkiem jest wysoka emerytura, spina dwie rzeczy w jedno. Pozdrawiam. U.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak, tu sie zgadzam absolutnie albo i jeszcze bardziej:)))

      Delete
  12. jeśli mam wybierac to woda w kranie i prąd, jak ktoregos zabraknie to amen! na co dzień w ogóle tego nie doceniamy
    a z bardziej nowoczesnych.. dziewczyny już pisały tel, internet, klima, samolot .. tak, ale ja swego czasu, jak dzieci były małe, a ja głupia i młoda, nie czytająca etykiet, zachłyśnięta Zachodem, uważałam, że nagrodę Nobla powinien dostać wynalzca chrupek śniadaniowych, ileż to czasu zaoszczędzało rano mamie, dzieci same sobie robiły, zjadały ze smakiem, zwłaszcza przydatne w soboty lub niedziele, jak mama chciała pospać ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Woda mowisz, no faktycznie ta z kranu to wynalazek:) Prad owszem ale jak pisalam wyzej do Rybenki, wolalabym prad napedzany sila wiatru i slonca.
      Chrupki sniadaniowe to i owszem wygodne, ale okazalo sie w 90% bardzo niezdrowe.

      Delete
    2. toż teraz wiem :) ale wówczas, jako zapracowana mama, doceniałam, że ktoś/coś mnie wyręcza chociaż raz dziennie :))
      a do tego był to posiłek lubiany, zero narzekania normalnie luksus !:P

      Delete
    3. Chyba kazdy z nas ma za soba ten stan "wowczas":)) Tak dzieci wrecz kochaly to sypanie (jak kurom) jedzenie:)))

      Delete
  13. Pralka i odkurzacz. Wiem, nudna jestem, ale jak sobie pomyślę, ile przez pralkę i odkurzacz oszczędzam sił i czasu, to bardzo te dwa sprzęty doceniam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. O pralce juz ktos wyzej pisal i owszem zgadzam sie ale w polaczeniu z suszarka, pralka bez suszarki moim zdaniem nie ma racji bytu. Odkurzacz faktycznie oszczedza wiele wysilku i czasu.
      Ja o nich akurat nie mysle, bo u mnie sprzataniem zajmuje sie Wspanialy a pierze pralnia:))

      Delete
  14. U nas klimatyzacja nie jest taka popularna,chociaz ta w aucie,o tak, to jest wspaniała sprawa. Za to w domach,mieszkaniach mało kto ma.
    Wiele jest tych wynalazków,nie zastanawiałam się nad tym który naj,naj lepszy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widze, ze wszyscy chwala klimatyzacje w samochodzie i ta w mieszkaniach wydaje sie niepotrzebna. Wnioskuje z tego, ze po prostu nie macie az takich upalow, bo jednak dla mnie jest wazniejsza kilmatyzacja w domu:))

      Delete
  15. O, niech mnie... Sama nie wiem, co tutaj wybrać. Niech będzie po pierwsze Internet. Potem pralka, odkurzacz i klima w samochodzie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgadzam sie co do internetu, bo faktycznie ciezko sobie wyobrazic zycie bez niego. Bez pralki zyje, mam pralnie od tego, zeby prala moje szmaty:)) Odkurzacz pewnie jest zdecydowanie wazniejszy dla Wspanialego niz dla mnie.
      Co do klimy w samochodzie to jednak ta w domu jest zdecydowanie wazniejsza.

      Delete
  16. czerwone wino! ser! i taras z widokiem na zieleń :)))

    ale ja żyję w klimacie gdzie od biedy bez klimy da się pociągnąć (chociaż w domu zamontowałam od strony nasłonecznionej), pranie można do pralni a jak się człowiek w nastrój miły wprawi to chałupę i miotłą omiecie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wino, w moim przypadku biale, bo czerwone mnie usypia zanim jeszcze przelkne:) na pewno poprawia jakosc zycia.
      Co do omiatania chalupy to zauwazylam, ze nie nalezy np. wchodzic do kuchni w okularach i juz jest czysto:)))

      Delete
  17. Zmywarka. I panele sloneczne :-)
    Na szczescie mieszkam w takim miejscu, ze klimatyzacja nie potrzebna, chociaz w samochodzie latem owszem tak, zwlaszcza w czarnym. Nowy dom mam energooszczedny, z panelami slonecznymi, doskonaly pod wzgledem klimatycznym, bo jak jest zimno to jest cieplo, a jak jest goraco to tez jest cieplo. Wlasciwie to tylko od okien grzeje. A jak jest ponuro i deszczowo to tez jest sucho i cieplo. Nie tak jak w starym, gdzie musialam dupe przy kaloryferze trzymac cala zime.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Panele sloneczne chyba najbardziej mnie ciesza:)))
      I Ty masz wlasnie to szczescie, ze mieszkasz w takim klimacie, ze ani zima ani lato Ci nie grozne:))

      Delete
  18. Ludzie tak pięknie się różnią ;-) Dla mnie klimatyzacja to akurat najgorszy wynalazek ludzkości - jako że uwielbiam wysokie temp. (+30 i więcej) - a istnienie klimatyzacji związane jest dla mnie z tym, że w wielu miejscach, w których mogłoby bez niej być mi cudownie ciepło, zamiast tego marznę...
    A najlepszy wynalazek ludzkości... hmm. Prawa kobiet. Szkła kontaktowe. Środki antykoncepcyjne. Szczepionki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Prawa kobiet... no tak sprawa swietnie naglosniona ale w praktyce bywa roznie i to nie tylko w krajach muzulmanskich jak nam sie wydaje. Co mi z praw kobiet i srodkow anykoncepcyjnych jak lekarz/aptekarz ich nie wypisze/sprzeda bo chroni go klauzula sumienia.
      I juz dupa mokra:)))

      Delete
  19. pampersy i pralka automatyczna tudzież zmywarka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. E tam jak sa pampersy to juz pralka niepotrzebna mozna srac do woli i wyrzucac:))))

      Delete
  20. Przeczytalam i chyba odpowiedzialam na wszystkie komentarze i zaskakuje mnie, ze stawiacie klimatyzacje w samochodzie na pierwszym miejscu przed klimatyzacja w domu.
    Mysle, ze to z prostego powodu, ze w Polsce jednak nie jest az tak goraco i nie przez 6 miesiecy, a wiec mozna jakos przezyc.
    Natomiast ja gdybym miala wybor to absolutnie wole jechac samochodem bez klimatyzacji otwierajac okna, ale zycie w domu bez klimatyzacji jest wrecz niemozliwe.
    Pamietam jak kilka lat temu nam wysiadla klima i trwalo to ok. tygodnia w srodku lata.
    T R A G E D I A !!!!!!
    Czlowiek wychodzi rano spod prysznica i za piec minut cialo sie klei od potu. A okna mam na wszystkie cztery strony swiata wiec teoretycznie mozna miec przewiew, przeciag i co tam kto chce.
    Niestety przy temperturze sredniej bliskiej 40C i wilgotnosci w okolicach 90% czlowiek sie poci nonstop. Sol w solniczce kamienieje, ale to sie da "naprawic" wrzucajac do solniczki kilka ziarenek ryzu, ktory pochlania wilgoc. Natomiast na smrod wlasnego przepoconego ciala nie pomoze nawet prysznic powtarzany siedem razy dziennie. Pamietam, ze wchodzilam pod prysznic w krotkich spodenkach i bluzce zeby zatrzymac ten chlod na troche dluzej.
    Wole samochod bez klimatyzacji, moge zyc bez pralki dopoki sa pralnie w okolicy, ale bez klimatyzacji chyba bym sie zatrula smrodem wlasnego potu:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sądzę, że temperatura + WILGOTNOŚĆ powietrza to masakra. Jak byłam w Kenii gdzie powietrze nie było wilgotne, to mimo czterdziestu paru stopni dało się funkcjonować. A w klimacie tropikalnym - gorąco i wilgotno bo kilkunastu krokach człowiek chce się położyć.

      Delete
    2. Co prawda jak wiesz nie mieszkam w tropiku (juz bym umarnela na nic:)) ale jednak kilka miesiecy wysokich temperatur w polaczeniu z wysoka wilgotnoscia powietrza robi swoje. I chyba mi sie wyraznie cos poprzestawialo po chorobie, bo jednak wczesniej tak bardzo tego nie odczuwalam.

      Delete
  21. ciepła woda w kranie, kanalizacja, prąd, ... nie zauważamy udogodnień bo jesteśmy do nich przyzwyczajeni a wystarczy awaria i kilka godzin bez wody czy prądu i już wszystko stoi na głowie :-)
    a internet to okno na świat :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bez wody nie ma zycia, to nie ulega watpliowsic. Natomiast bez pradu przezylam 3 tygodnie i jakos dalismy rade. Faktem jest, ze wladze miejskie dostarczaly nam zarelko, okoliczne knajpy, ktore dzialaly na wlasnych generatorach pradu tez pomagaly. Poza tym bylo fajnie tylko duzo wina poszlo:)))

      Delete
  22. W PL 10 dni temu nosiłam zimową kurtkę. I miałam odkręcone ogrzewanie. Bałam się już, że żadne ciepłe dni nie przyjdą. Nieustannie błogosławię wynalazcę pralki. Prać ręcznie dla czterech osób? Nienawidzę prać ręcznie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie piore nic recznie, jak cos wymaga takiej delikatnej obslugi to oddaje do czyszczenia chemicznego, tym bardziej, ze ostatnio sa punkty, ktore robia to bardziej naturalnymi srodkami.
      Pranie reczne dla czterech osob to byloby raczej zajecie na pelen etat:)))

      Delete
    2. Mogę sprzątać, gotować, piec, prasować. Nawet lubię. Ale nigdy prać. U babci była tara, wodę nosiło się ze studni. Grzało. Mama prała później we Frani. Nawet wykręcania prania nienawidzę.

      PS W PL zrobiło się ciepło. Nawet klimę w pracy i aucie załączam.

      Do pralki dorzucam soczewki kontaktowe. Dzięki nim nie czuję się jak najbrzydsza kobieta świata.

      Delete
  23. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  24. Oj tam, oj tam. Ja wciąż widzę, jak moja mama prała na tarze. Konia z rzędem temu, kto wie, co to jest tara. Lampę naftową pamiętam. I faceta, który w czasie moich studiów, pokazując nam komputer, wielkości mojego obecnego mieszkania, z obłędem w oczach prosił, aby nic nie dotykać, bo komp się zepsuje... Dziś w telefonie mam kompik o większej pamięci niż całe ZETO, ba, to, co lądowało na Księżycu (o ile lądowało, bo są inne teorie) ani się nie umywa do moich zabawek, a mam ich dużo :) Nie umywa się nawet do mego pierwszego kompika. Nie mówiąc o kompikach, które mam na tych 46 metrach kwadratowych. Życie pędzi coraz prędzej. Zmienia się klimat, nasze odczuwanie ciepła i zimna, i tu się zgadzam ze Star... Ale trzeba wszystko przeżyć do ostatniego tchu. Nie ma, że boli :P Myślę, że po prostu trzeba żyć. Po swojemu. Nigdy nie będzie już tak pięknie, jak za naszych młodych lat. I z tym trzeba też żyć.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A tos mnie sprowokowala z ta tara, bo pamietam bardzo dobrze, dawaj konia. Dzisiaj nawet powiem ze tara ma swoj urok w wygladzie i to juz antyk, moze nawet kosztowny. A kobiety, bo to one praly, na pewno mialy ramiona jak nalezy, nie musialy na zadna silownie chodzic.

      Delete
    2. Pamiętam tarę, babcia na takei prała.Niem ielismy lodówki,ani pralki,średniowiecze;)

      Delete
    3. Jedzo, pamietam tare, pamietam nawet balie i wode noszona do prania wiadrami ze studni. Bo wiesz ten nasz rocznik ma to do siebie, ze duzo pamieta... no jakies takie pamietliwe jestesmy:)))

      Delete
  25. Tak!!! Cały czas próbuję sobie przypomnieć, jak to było, jak jeździłam bez klimy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moze lato bylo mniej gorace... nie wiem, ale jakos to bylo:))

      Delete
  26. Samoloty bezapelacyjnie, bo jak ja bym sie znalazła dzis u córki na wyspach, skoro wczoraj jeszcze spalam w swoim łóżku w Polsce:) No i Internet, bo nie poznalabym takich "zakręconych" dziewuszek♥ Ale bez klimatyzacji byloby tez ciezko, Star!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Swieta prawda, internet powieksza zdecydowanie grono znajomych i to w roznych zakatkach swiata.

      Delete
  27. Ja też zdecydowanie klimatyzaja w samochodzie....

    ReplyDelete
  28. Owszem fajnie byłoby mieć klimę w mieszkaniu,ale nie jest to takie hop zamonotować ją w blokach czy kamienicach,wymagane są pozwolenia, po za tym to koszt kilku tys.zł.
    J.zamontował w swoim niemieckim mieszkanku,bo mieszka na poddaszu,ale ma tylko w jednym pomieszczeniu,ale dobre i to!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj Dorko mieszkania na poddaszu to ja mu nie zazdroszcze. Mieszkalam kiedys na trzecim pietrze i to bylo ostatnie pietro. W takim przypadku mieszkanie dodatkowo nagrzewa sie od dachu, fatalna sprawa. Dobrze, ze chociaz zamontowal te klimatyzacje w jednym pomieszczeniu.
      I masz racje klimatyzacja to ogromny koszt, zuzywa cholerycznie duzo energii a ta jest cholerycznie droga. Z przyjemnoscia przeprowadze sie na polnoc gdzie klimatyzacja bedzie mi potrzebna 3 miesiace w roku a nie 6 jak teraz.

      Delete
  29. Wiesz, ja to jestem z tych ciepłolubnych ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To Ciebie Kalino wyslemy w tropiki i bedziemy do Ciebie latac na wakacje:)))

      Delete
  30. Klimatyzacja dobra, bardzo dobra sprawa. I uważam, że każde dzieło które służy dobru ogólnemu jest ważne. Jednak martwi mnie jedno, że w postępie cywilizacji, w postępie wynalazków zatracamy powoli siebie, a najbardziej relację z drugim człowiekiem. No i ... nic się nam nie chce.
    Ale wszędzie są plusy, wszędzie i minusy.
    A jak człowiek czegoś nie chce mieć, to nie musi przecież kupować.

    Pozdrawiam i ślad zostawiam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sikoreczko, witam serdecznie i przyznaje racje, kazdy medal ma dwie strony:))
      Oraz lece odwiedzic Twoj swiat ;)

      Delete
  31. Zmywarka wybawieniem narodów :) Ale na równi z nią: wszelkie środki lokomocyjne. I jeszcze, z rodzicielskiej perspektywy: pampersy :D

    ReplyDelete
  32. Pralka i jako naturalna konsekwencja zmywarka...
    Ale pralka była pierwsza i uwolniła kobiety...
    I jeszcze podpaski i jak naturalny rozwój tampony!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...