Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, June 6, 2017

No to sie leczymy

Wczoraj pojechalam na akupunkture, po zabiegu dostalam w prezencie jakies chinskie ziolowe tabletki.
Sklad jest tez po angielsku wiec wiemy co tam jest, ale to nieistotne. Tabletki dostalam w prezencie bo Sheila jest moja kolezanka od lat, kiedys pracowalysmy razem i od tamtego czasu korzystam z jej uslug.
Nic mnie to nie kosztuje, bo ubezpieczenie pokrywa moje wizyty a tabletki jak zapytalam to powiedziala:
-- To prezent. 
No to niech bedzie prezent:)
Zaraz po powrocie do domu lyknelam osiem sztuk. Tak osiem, bo to dawka, ktora mam brac trzy razy dziennie. Sa malenki doslownie jak glowki od szpilek, tych nieco wiekszych ozdobnych szpilek.
Pamietam w dziecinstwie takie malutkie cukierki, mowilismy na nie "pchelki" byly w okraglym pudelku i nie otwieralo sie pudelka bo by wszystkie wyskoczyly tylko w wieczku i podstawie pudelka byl maly otworek. Trzeba bylo przekrecic wieczko tak aby sie otworki pokryly i tym sposobem wsypywalo sie drazetki prosto do otworu gebowego.
Bardzo lubilam te malenkie cukiereczki, chociaz smaku juz nie pamietam, ale jak otworzylam pojemnik z tymi tabletkami to od razu przypomnialy mi sie "pchelki":))
I po pierwszej sesji zapomnialam wziac tabletki przeciwbolowe, ktore wczesniej bralam 4 razy na dobe. Teraz wystarcza dwa razy rano i wieczorem, zeby spokojnie przespac noc, a rano zeby moc zalozyc biustonosz bez bolu.
Ciagle czuje dyskomfort w tym biustonoszu po lewej stronie tam gdzie mam pecherzyki, ale to nie jest bol.
Wyglada na to, ze skoro "zapomnialam" o tych tabletkach przeciwbolowych to znaczy, ze nie byly potrzebne, bo wczesniej nie dalo sie "zapomniec" i jak tylko mijalo 5 godzin to juz czulam, ze za godzine musze wziac tabletki i to byla bardzo dluga godzina.
W zwiazku z tym umowilam sie z Sheila jeszcze na jutro i piatek.
Bede jezdzic na te igielki jak dlugo bedzie potrzeba, bo widze, ze poprawa jest wrecz natychmiastowa.
W dalszym ciagu uzywam miksture olejkowa od Znachora, bo ona nawilza i zapobiega sciaganiu sie skory jak pecherzyki zamieniaja sie w strupki.
Zreszta Sheila zadzwonila w czasie mojej u niej obecnosci do Znachora i razem ustalili wspolny front dzialania.
Na przyszlosc zapobiegawczo, zeby tego swinstwa uniknac rozwazam narazie dwa leki albo Lysine, albo Colloidal Silver. Juz wiem, ze jedno i drugie moge kupic u mojego kolejnego guru Dr. Mercoli.
Wszystkie moje suplementy kupuje od niego, mam ogromne zaufanie co do skladnikow i procesu produkcji jego lekow, wiec jak przyjdzie podjac decyzje co do srodka zapobiegajacego kolejnemu polpascowi to dr. Mercola jest pierwszy na liscie.
Domyslam sie, ze czytacie to wszystko z mysla "a co na to doktorzy?".
A wiec wyjasniam, wiekszosc moich doktorow z kliniki rakowej wie, ze tam zaopatruje sie w suplementy i oni nie tylko znaja dr. Mercole ale rowniez potwierdzaja, ze to naprawde wartosciowe zrodlo.
Zreszta tutejsze metody leczenia co raz czesciej sa otwarte na wspolprace z metodami alternatywnymi.
Oczywiscie w przypadkach takich jak rak, metody alternatywne traktuje sie nie jako podstawowa metode leczenia ale wspierajaca. Co raz wiecej lekarzy wspolpracuje i popiera np. oczyszczanie organizmu po chemii lewatywa z kawy czy tez srodkami ziolowymi jak np. te ziola, ktore mialam od Znachora.
Podobnie ze wspomaganiem systemu odpornosciowego czy tez ogolnie organizmu.
Wiadomo, ze lekarz sam nie poleca pacjentowi srodkow alternatywnych, bo w koncu nie za to mu placa, ale jak pacjent zapyta to na pewno nie machnie reka z politowaniem ani nie popuka sie po glowie tylko sprawdzi co to jest i jak mozna wykorzystac dany srodek do pomocy pacjentowi.
W klinice MSK rownorzednie z zabiegami medycyny tradycjonalnej stosuje sie np. akupunkture, medytacje, masaze, muzyke itp. jako srodki wpsomagajace samopoczucie pacjenta po chemii, radiacji czy tez po operacji.
Nawet ostatnio ogladalam w TV reportarz na temat wspolpracy z szamanami.
Tak, z szamanami.
Sa w stanach dwa szpitale, ktore sprowadzaja szmana do pacjentow w spiaczce i po spiaczce.
Jednym z tych szpitali jest szpital w Buffalo gdzie na oddzial dzieciecy sprowadzaja kobiete szamana, ktora pomaga glownie dzieciom albo wybudzonych ze spiaczki lub tym co nie radza sobie z lekiem aparatury medycznej i zabiegow.
Bardzo mi sie to podoba, bo tym sposobem leczy sie i dba o calego czlowieka, glownie o to co sie dzieje w jego duszy czy nawet podswiadomosci. Medycyna tradycyjna najczesciej skupia sie na tym co sie dzieje z kolejnymi warstwami chorego ciala zupelnie nie interesujac sie faktem, ze chore cialo to rowniez chora dusza. I ciezko naprawde wyleczyc jedno bez udzialu drugiego.
Od lat wiemy, ze wieksze szanse na wyleczenie maja pacjenci, ktorzy sie np. nie boja, ktorzy nie ulegaja latwo lekowi smierci czy utraty jakiegos tam procentu dotychczasowych funkcji zdrowego organizmu.
I tu wlasnie jest ogromna rola dla medycyny alternatywnej.
Mysle, ze polaczenie obu moze naprawde przyniesc duze pozytywne rezultaty i ciesze sie, ze moi doktorzy sa na to otwarci.





51 comments:

  1. Brałam L-Lisine, ma dość szerokie spektrum, między innymi antywirusowe, ja dostałam w związku z bólem stawów z powodu Hashimoto.I nie wiem co pomogło- czy zwiększenie dawki hormonu (tyroksyny) czy L-Lisine.Właśnie owego współdziałania medycyny konwencjonalnej i alternatywnej u nas brak. Niedługo to i tej konwencjonalnej zabraknie- nie ma u nas lekarzy, na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych nie ma lekarzy a karetka pogotowia jest obsługiwana przez ratowników, bez lekarza.
    Kto z lekarzy choć trochę zna język obcy zwiewa stąd do Niemiec, Szwecji lub Anglii. Tam go przyjmą z otwartymi ramionami, dostanie darmowy kurs językowy, kurs przystosowawczy procedur medycznych i na "dzień dobry" 2,5 tys. euro.I jeszcze pomogą znalezć mieszkanie.
    Cieszę się, że już Ci lepiej - oby szybko wszystko minęło;)
    Buziam;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No wlasnie o to antywirusowe dzialanie Lysine chodzi, podobnie dziala Colloidal Silver, musze to omowic z moimi doktorami, Znachorem i Sheila. Byc moze oni maja jeszcze inne pomysly.
      Narazie sie skupiam na wyleczeniu, bo i tak nic z tych rzeczy brac nie moge w trakcie kiedy polpasiec ciagle jest niewyleczony.

      Delete
  2. Dobrze, że od razu wzięłaś się za leczenie i to tak szeroko zakrojone. Też cenię sobie lekarzy, którzy nie odrzucają alternatywnych metod. Ostatnio z pewnej dolegliwości (kurzajki, brodawki, ogólnie wirus HPC) niezwykle szybko po długim braku rezultatów innymi metodami wyleczyła mnie pani z apteki granulkami homeopatycznymi. Powodzenia i ulgi Ci życzę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, to i tak za pozno:( Mysle, ze pewnie sie i tak spoznilam o dzien czy dwa, no ale nie wiedzialam co sie dzieje. Wazne, ze jest lepiej.
      Dziekuje :***

      Delete
  3. Musze i ja pomyslec o jakims oczyszczeniu po 16-tu chemiach. Tylko nasi polscy lekarze raczej z obrzydzeniem sie wypowiadaja o metodach alternatywnych. I co tu robic?
    Jestem 9 dni po operacji, baba ze mnie monocyckowa, w zasadzie nic nie boli, a przynajmniej nie na tyle, by cos lykac. Teraz chyba w planie radioterapia. Buziaki!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Grazynko, dobrze, ze masz to juz za soba, znaczy operacje i chemie. Radioterapia tez bolesna, bo powoduje poparzenie skory. Mialam 20 zabiegow, po 10ciu zaczelo bolec i bol sie zwiekszal, nawilzaj ile mozesz.
      A co do oczyszczania jesli nie mozesz nic innego to chociaz pij ogromne ilosci wody, one wyplukuja te swinstwa z organizmu.
      Trzymam kciuki i buziam:***

      Delete
  4. Do medycyny tradycyjnej/ ziołowej / szamańskiej należy dołożyć dużo zaufania, wtedy pomaga. Ja niestety jakos nie umiem. Dlatego mi nie pomaga. Ale wierzę w Twoje postępy. Zdrowiej! Półpasiec potrafi być okrutny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem czy zaufanie jest tak bardzo wazne, bo przeciez te metody alternatywne nie lecza a pomagaja przetrwac skutki, daja komfort wiec nie bardzo widze potrzebe ufania im.
      Akupunktura owszem leczy, ale przeciez ja mimo wszystko ciagle biore tabletki, ktore dostalam od lekarza, wiec to tylko atak z obu frontow.
      Ale pewnie masz racje, trzeba wierzyc ze chociaz przyniesie ulge.

      Delete
  5. Sama nie mam doswiadczen, ale na przykladie mojego taty wiem, ze polscy lekarze sa nie tylko wyjatkowo aroganccy, ale i bardzo autorytarni i wykluczaja jakiekolwiek terapie alternatywne. Wiem, ze tato bardziej cierpial na skutek zlego traktowania go jako pacjenta niz na sama chorobe. Byc moze jego stan byl beznadziejny, nikt mu tego wprost nie powiedzial. Probowalam namowic go na terapie wspomagajace, ktore znalazlam w internecie. Odmawial, bo lekarze je wykluczali, a on im mimo wszystko wierzyl. Skutek wiadomy.
    Moze i te terapie nic nie wnosza, nie wiem, ale z pewnoscia daja nadzieje i podtrzymuja na duchu, a to bezcenne w przypadku smiertelnej choroby. W przypadku taty lekarze nie chcieli w ogole z nim rozmawiac, ani wyjasniac mu powagi jego stanu. Psychicznie byl na dnie, a to znaczaco przyspieszylo caly proces.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie dokladnie o to chodzi Pantero, komfort psychiczny pacjenta nawet jesli sytuacja jest juz beznadziejna to dobry lekarz powinien zrobic wszystko, zeby pacjent do ostatniej chwili zycia czul sie psychicznie dobrze, a nie umieral w strachu i bolu.
      Bardzo mi przykro, ze tak traktowano twojego Tate:((
      A przeciez wystarczy dobre slowo, cierpliwosc w sluchaniu, uspokajajaca muzyka i to wszystko razem powoduje, ze pacjent sie psychicznie wycisza.

      Delete
    2. Zabraklo dobrego slowa. Ja rozumiem, ze lekarze nie moga sie wzruszac pacjentami, bo sami by zwiariowali, ale cien empatii w stosunku do umierajacego czlowieka jeszcze nikomu nie zaszkodzil. W Niemczech ucza na studiach medycznych nie tylko budowy czlowieka i rozpoznawania chorob, ale rowniez rozmowy z pacjentem, a polscy lekarze tego nie umieja i arogancja pokrywaja zazenowanie. Nie chca tez nigdy wprost mowic, ze stan jest beznadziejny i jakiekolwiek terapie bylyby jedynie niepotrzebnym meczeniem pacjenta. Ehhh... moglabym tomy na ten temat pisac, bylam na biezaco, dzwonilam po kilka razy dziennie.

      Delete
    3. No wiec wlasnie nie chodzi o kolysanie pacjenta w ramionach i plakanie z nim, ale ta odrobina empatii. Tu tez ucza lekarzy jak rozmawiac z pacjentami, ucza tez umiejetnosci dopasowywania sie do stanu psychicznego pacjenta, bo wiadomo, ze nie kazdy pacjent reaguje tak samo.
      Pamietam jak przed samym przyjeciem na przeszczep moj lekarz przyszedl jeszcze z pismem, ktore mialam podpisac, a bylo to nic innego tylko fakt, ze zdaje sobie sprawe z faktu, ze moge umrzec.
      Wszystko inne mielismy wczesniej omowione, ale ze ja nigdy nie pytalam o smierc, no to zostala do zalatwienia na koncu. Zapytalam wtedy tylko jaki procent pacjentow umiera, odpowiedzial, ze ponizej 5% na co ja ze smiechem "az taka wyjatkowa nie jestem" i podpisalam.
      Obsmialismy sie oboje i tyle, ale pewnie gdybym sie wystraszyla to byl gotowy zareagowac adekwatnie.
      Jeszcze raz Ci wspolczuje, ze musialas przez to przechodzic, zwlaszcza ze na odleglosc czlowiek czuje sie zupelnie bezsilny. To musialo byc straszne dla Ciebie.

      Delete
  6. Bardzo sie ciesze,ze jest poprawa i dalej trzymam kciuki-Zdrowia,zdrowia i jeszcze raz zdrowia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Malgosiu, tez sie ciesze:) W sobote mam urodziny i zamierzam swietowac:))

      Delete
  7. Chciałabym kiedyś spotkać sie z szamanem.....A Tobie zdrowia życzę:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Repo, ale dzisiejsi szamani to wygladaja jak normalni ludzie, tyle, ze przeszli szkolenie metod leczenia. Nikt nie korzysta z pomocy szamana przy operacjach, ale widzialam na tym filmie jak szamanka muzyka bebnow wplywala na psychike 12-letniej dziewczynki w stanie spiaczki.
      Po wybudzeniu sie dziecka ciagle przychodzila i ta wlasnie bebnowa muzyka (swoja droga to piekna muzyka) wprowadzala dziewczynke w stan medytacji, ktorego dzieci w tym wieku najczesciej nie potrafia sobie same wypracowac. Mala bardzo lubila te szamanskie sesje i opowiadala, ze czula sie jak by przenosily ja w swiat bajki, co bylo bardzo wazne szczegolnie po przebudzeniu kiedy bala sie tej otaczajacej aparatury i rurek ktorymi byla uwieziona w jednej pozycji.
      Kilka domow ode mnie mieszka szamanka, widze ja bardzo czesto, znam. Nie korzystalam, bo akurat nie mam potrzeby, ale gdybym nie potrafila radzic sobie z psychika w czasie choroby to na pewno bym poprosila o pomoc. Mloda kobieta okolo 40-tki, a sztuki szamanskiej uczyla sie w Peru.

      Delete
  8. Zaraz będzie krzyk ale i tak napiszę bo wiem, że masz system antytrolowy. Idąc do szpitala bałam się, że przyjdzie ksiądz i będzie mnie nakłaniał do spowiedzi itd. Nie przyszedł, tzn przyszedł raz ale nie był nachalny. Dla katolików jest to na pewno źródło wsparcia (modlitwa, rozmowa z księdzem), dla mnie nie, uważam, że jeśli pacjenci mogą chodzić to swoje duchowe sprawy mogą załatwiać w kaplicy, ale ja jestem w mniejszości i nie mam nic do powiedzenia. Tak mi się skojarzyło gdy napisałaś o szamanie;).

    ReplyDelete
    Replies
    1. W klinice MSK sa kaplice lub moze pokoje uslug religijnych. Jest katolicka, zydowska, muzulmanska i cos mi mowi, ze ta katolicka dzieli sie pokojem z protestantami lub ewangielikami. Tak jak piszesz chodzacy pacjenci moga tam pojsc na regualrna msze, ci co nie chodza sa odwiedzani przez ksiedza czy tez rabiego w zaleznosci od wyznania. Zaraz na wstepie pytaja jaka religie wyznajesz i wtedy wiadomo kto ma sie z toba skontaktowac. Ja kazalam wpisac ateistka, wiec bylo wiadomo, ze nikt mi nie bedzie zawracal glowy.
      Ale mimo to kilka razy zapukal ksiadz katolicki (to chyba ta polska czesc mojego nazwiska sprawila, ze niedowierzali:))) i zapytal czy chce przyjac komunie lub sie pomodlic.
      Odpowiedzialam grzecznie, ze dziekuje ale nie, na co on rownie grzecznie powiedzial "zyczymy ci zdrowia i bedziemy sie za ciebie modlic". No niech tam, przeciez nie zabronie mu modlenia sie za mnie.
      Wspanialy twierdzil, ze to taka elegancka formulka na negatywna odpowiedz pacjenta.
      Na te wszystkie tygodnie ktore spedzilam w szpitalu byl chyba trzy razy, wiec nie czulam sie nagabywana.
      Za to jak bylismy kilka miesiecy po przeszczepie na wakacjach na Wyspach Dziewiczych to tam na St.Thomas jest pierwsza zydowska synagoga w tej czesci swiata. Bylo nie bylo bardzo historyczne miejsce, wiec chcielismy zobaczyc. Mijalismy kosciol katolicki, bardzo ladny z zewnatrz, ale zamkniety na cztery spusty wiec poszlismy zobaczyc synagoge, ktora okazala sie byc otwarta dla turystow.
      Bardzo mila pani opowiedziala nam historie, rozmawialismy dlugo i przy tej rozmowie wyszla sprawa mojej choroby, bo przeciez bylam ciagle prawie lysa. Wyszlo tez, ze moj maz jest teoretycznie zydem podobnie jak ja teoretycznie katoliczka. I wtedy pani zapytala "a jak bylas chora to do ktorego boga zwracalas sie o pomoc czy tez modlilas?" na co ja odpowiedzialam "nie modlilam sie i nie zwracalam sie do zadnego boga, bo jak nie wierze w niego jak jestem chora to hipokryzja byloby wykorzystywanie wiary innych dla wlasnego widzimisie w momencie osobistej potrzeby".
      Byla pelna podziwu.
      Nie wiem czy zasluzylam na ten podziw, po prostu tak uwazam i tyle:)

      Delete
    2. Zasłużyłaś, to rzadki przykład odwagi i brania za siebie odpowiedzialności.

      Delete
  9. Przyznam, że trochę jestem zszokowana tym, co napisałaś. Super że można to wszystko połączyć, działać i wspomagać swoje zdrowie różnymi metodami. Dużo wody jeszcze upłynie, zanim u nas będzie podobne podejście.
    Zdrowia, Star, trzym się mocno!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na pewno nie jest tak w calym kraju, ale w NYC ma sie otwarte wszystkie mozliwosci. Pewnie tez trzeba znalezc odpowiedniego lekarza czy szpital, ale to w sumie tutaj latwe.
      W pozostalych stanach?
      No coz na pewno Kalifornia tez jest otwarta, mysle, ze Oregon tez ale cala reszta to Bible Belt:)) Zreszta tej nazwy uzywa sie powszechnie dla stanow poludniowych, dlatego tez nigdy nie rozwazalam mozliwosci przeprowadzenia sie na poludnie.
      No moze trzeba wylaczyc z tego duze miasta Texasu czy jeszcze kilku innych stanow ale to na palcach trzeba liczyc.

      Delete
  10. Zaufanie do lekarzy którzy sa otwarci i się ciągle ucza i wiedzą co mówią w sprawie leczenia obok szpitalnego - bezcenne.
    Na jedno mam silną alergię - na wszystko co jest związane z gównianymi terapiami typu Gersona ( czyt lewatywa z kawy)
    czym innym jest dawanie nadziei czym innym kłamanie, że picie soków i kupcianie kawą WYLECZY kogoś z raka
    Tak jak w Twoim przypadku - że jest obok leczenia wspomaganie się alternatywnymi metodami po konsultacji z lekarzami - bezcenne i jedyne prawidłowe.
    Ale do tego potrzebni sa mądrzy i wyedukowani lekarze

    ReplyDelete
    Replies
    1. i rozsądny w miarę pacjent, nie dający się mamić byle czy, ofkors

      Delete
    2. Rybko, nie wiem na czym polega cala terapia Gersona, bo jesli tylko na lewatywnie z kawy to faktycznie sranie a nie terapia:)))
      Natomiast mam dwa przyklady znajomych mi osob, ktorym lewatywa z kawy uratowala zycie.
      Pierwszy Piotr, czekal juz kilka lat na przeszczep nerki, codzienne dializy i czekanie. Wreszcie jakims cudem dostal sie do dr. Schulze, ktory jako pierwszy stopien leczenia wprowadza lewatywe z kawy. Kawa ponoc oczyszcza dokladnie najstarsze zlogi nie tylko w jelitach ale i organach. Nie wiem, nie znam sie, nigdy nie stosowalam, ale powtarzam to co mowil Piotr i to co czytalam o dr. Schulze, bo znam te postac od wielu lat i nawet bylam na wykladzie z nim.
      Potem dopiero zaczelo sie leczenie Piota specjalna dieta.
      Zeby nie przedluzac, dzis 20 lat pozniej Piotr zyje, ma sie doskonale i nigdy nie mial przeszczepu nerki.
      Drugi przyklad to Alex, ktory mieszka po drugiej stronie ulicy.
      Poltora roku temu mial przeszczep nerki i watroby, w czasie kiedy czekal na obydwa organy zapytal lekarzy czy lewatywa z kawy moze pomoc w oczyszczeniu jego wlasnych organow chociaz tymczasowo.
      Alex byl uzalezniony od narkotykow i nie mam tu na mysli maryski czyli zwyklego ziola, bo to moim zdaniem nie narkotyk. Lekarz na pytanie Alexa odpowiedzial "na pewno nie zaszkodzi" co bylo delikatnym przyzwoleniem na eksperyment lewatywy.
      Wiosna ubieglego roku Alex mial operacje przeszczepu obu organow, z nerka poszlo dobrze, ale watroba sie nie przyjela.
      Potrzebny byl kolejny przeszczep i wtedy Alex znow zastosowal lewatywe i przeszedl na plynna bardzo restrykcyjna diete. Byl w fatalnym stanie, jak go zobaczylam na poczatku sierpnia to przyszlam do domu i sie poplakalam. Znam bardzo dobrze jego matke, wiem co przezywala.
      Dwa tygodnie pozniej znalazla sie nowa watroba dla Alexa, zrobili kolejny przeszczep.
      Obecnie Alex cieszy sie dobrym zdrowiem i wyglada jak paczus w maselku.
      On tez potwierdza, ze lewatywa to najszybszy i najskuteczniejszy sposob na oczyszczenie. Mozna to robic innymi metodami, ale bedzie to trwalo kilka tygodni albo i miesiac, kawa dziala w ciagu kilku dni.
      Oczywiscie lewatywa z kawy NIE wyleczyla ani Piotra ani Alexa, jedynie pomogla w calym procesie leczenia, a wiec ciagle mowimy o niej jako wspomaganiu a nie leczeniu.

      Delete
    3. O tym piszę, że można się wspomagać, ale nie LECZYĆ
      I nie wiem, jak lewatywa mogłaby wyczyścić śledzione, czyli inny organ:))

      No ja znam przykłady osób, które zaufały tej diecie i lewatywie, ZAMIAST wyciąć guza po prostu! i już nie żyją...
      A moja przyjaciółka postanowiła wyleczyć się tą płynną dietą z migreny - owszem, migreny nie ma, za to ogromne kłopoty z żołądkiemi jelitami
      Tu jest taka lekarka, niestandartowa, łączy tę i tamta medycynę i bije na alarm, bo ma coraz więcej pacjentów z kłopotami gastrycznymi po diecie sokowej

      Ja jestem twardogłowa, porzebuję dowodów np w postaci badań klinicznych, żeby zastosować coś tak dziwnego jak lewatywa z kawy. A takich nie ma

      Delete
    4. http://www.ligawalkizrakiem.pl/rak-niekonwencjonalnie/przeglad-terapii

      bardzo polecam, godne zaufania, moim zdaniem

      Delete
    5. Rybka, ja nie rozmawialam z Piotrem az tak doglebnie zeby przegadac wszystkie etapy leczenia. Wiem, ze zaczelo sie od lewatywy z kawy i plynnej diety, co nie znaczy tylko sokow, bo w sumie plynne moga byc wszystkie miksowane dania. Jak sie czlowiek uprze i wrzuci hamburgera do mixera to tez bedzie plynny:)))
      A teraz juz nie pogadam, bo sie Piotr z rodzina wyprowadzil gdzies na zachod kraju, nasi wspolni znajomi tez sie wykruszyli wiec ze tak powiem nie potrafie powiedziec wiecej niz mowie;)

      No wiesz jak ktos uwaza, ze sranie usunie guza, ktorego nalezy wyciac to niestety jest bezdenna glupota i na to raczej ani tradycjonalna ani alternatywna medycyna nie ma srodkow. Przykre, ale tak jest.
      Soki owszem sa zdrowe ale glownie dla zdrowych ludzi, do tego wszystkiego jest jeszcze potrzebny zdrowy rozsadek.
      Artykul przeczytam jak wroce z akupunktury, bo widze, ze jest tego duzo, a ja za dwie godziny wychodze a jeszcze jestem w przyslowiowym proszku:))

      Dowody w postaci badan klinicznych to dla mnie glownie statystyka, statystyka smierci, wyzdrowien oraz skutkow ubocznych. Owszem ciesze sie, ze takie dowody sa, ale nawet do nich nie zagladam, bo kazdy przypadek nawet w tej samej chorobie jest inny. Dopoki zyje to nie nadaje sie do zadnej statystycznej grupy, wiec po kij mi sie tym zajmowac:)))

      Delete
    6. możesz sobie poprzeglądac to co Cię interesuje, wszystkiego ja tez nie przeczytałam
      jest tez o akupunkturze, zaskoczyło mnie, bo "mój " terapeuta od akupunktury zabronił mi sie kłuć

      Delete
    7. Troche poczytalam, wiekszosc przegladnelam, bo w sumie to dla mnie nic nowego.
      Moim zdaniem fajnie jest, ze sie o tym pisze i mowi. Problem zaczyna sie wtedy gdy czlowiek jest chory i nie moze znalezc lekarza, ktory potrafi wyjasnic pacjentowi dlaczego dana terapia wspomagajaca moze lub nie moze pomoc w jego konkretnym przypadku.
      Zainteresowalo mnie to co pisza o marihuanie i oczywiscie wypisuja to co jest oficjalnie podane przez FDA, a wiadomo, ze FDA nie zatwierdzi marihuany jako srodka leczniczego, bo na tym ucierpialaby Pharma.
      Jak wiesz moj maz pracuje w duzym koncernie farmaceutycznym i co ciekawe, wiele osob z kregow jego przyjaciol albo sami uzywaja marihuane, albo polecaja ja dla swoich bliskich chorych na raka lub cierpiacych z powodu innych przewleklych bolow.
      Marihuana NIE uzaleznia, to moge powiedziec z pelna swiadomoscia.
      Uzalezniaja za to leki przeciwbolowe jak Oxycodone, ktorego trzy lata temu mialam w domu az trzy pojemniki, bo lekarze przepisywali lekka reka jak tylko czlowiek mial lub mogl miec jakis bol.
      Teraz dopiero jak sie okazalo, ze pacjenci uzalezniaja sie od Oxycodone i nastepnie siegaja po heroine to sie zlapali za puste lby i przestali przepisywac jak wode z kranu. No i te dane sa tez troche zakurzone, bo medyczna marihuana jest dostepna w wielu juz stanach Ameryki a w kilku nawet rekreacyjne uzywanie marihuany jest tez legalne. Ja czekam ze NY zmadrzeje, ale na pewno nie stanie sie to szybko, w razie czego jest dostepna medyczna no i zawsze moge znalezc zrodlo gdzie moge kupic dobrej jakosci ziolo.

      W sumie nie wiem dlaczego Twoj terapeuta zabronil Ci sie kluc.
      Moja Sheila ma dyplom medycyny chinskiej i zdobyla go w Chinach, gdzie mieszkala przez 8 lat. Jeszcze nie spotkalam sie z przypadloscia kiedy by powiedziala, ze nie poleca akupunktury czy tez innych chinskich metod i co dla mnie wazne zawsze mi jej zabiegi pomagaja.
      Wiele lat temu na poczatku naszej znajomosci mialam bol rwy kulszowej, minelo po pierwszym zabiegu akupunktury. Oczywiscie wtedy Sheila sama powiedziala, ze stalo sie tak dlatego, ze to byl moj pierwszy w zyciu przypadek bolu rwy kulszowej.
      Wyleczyla mi sciegno Achillesa, pomogla wiele w czasie pierwszej lymphomy, pomogla rzucic palenie, pomogla na bezsennosc i na wiele innych rzeczy.
      Ostatnio jak mialam bole w dolnej czesci kregoslupa to stosowala nie tylko igly ale i to co my Polacy znamy pod nazwa banki. Takie banki mialam postawione a po 20 minutach masaz bankami.
      Czasem palila jakies ziolo na moich plecach, nie wiem co to bylo, nie parzylo, mialo calkiem przyjemny zapach.
      Mysle, ze wazne jest zeby znalezc kogos kto naprawde nauczyl sie sztuki chinskiej medycyny w Chinach a nie u sasiadki. W NYC jest caly szpital chinskiej medycyny.
      Poniewaz czesto ogladam reportarze zdrowotne to znow w jednym odcinku byla kobieta, ktora w/g wszystkich lekarzy medycyny tradycjonalnej juz dawno powinna umrzec.
      Nie pamietam dokladnie, ale jej klopoty zdrowotne zaczely sie od jakiegos raka, potem byly przerzuty. W sumie leczyla sie ile sie dalo i dopoki sie dalo, az wreszcie jak juz lekarze powiedzieli, ze nic sie nie da zrobic to postanowila wrocic do domu, zeby umrzec we wlasnych czterech scianach.
      Miala tak wykonczony organizm i absolutny brak systemu odpornosciowego, ze przebywanie w jakimkolwiek zbiorowisku ludzi grozilo natychmiastowym zakazeniem organizmu i smiercia.
      Ktos ja namowil na chinska medycyne.
      Zgodzila sie, ale mimo, ze mieszkala na Manhattanie gdzie znajduje sie ta chinska klinika to nie mogla tam jechac. Ktos pojechal i przedstawil jej sytuacje jednej z lekarek i ta postanowila zrobic cos czego normalnie nie robia. Mianowicie pojechala do chorej do domu.
      I tak zaczelo sie leczenie chinska medycyna.
      Dzis po latach ta kobieta opowiada o tym w reportarzu transmitowanym przez narodowa telewizje.

      Delete
    8. Ja niestety nie wierzę w takie "cudowne" wyzdrowienia z przerzutów
      może źle była zdiagnozowana

      niestety, lekarze z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem mówią, że nigdy nie zetknęli się z sytuacją, że oni już nie mogli pomóc pacjentowi a pacjent przeżył potem i wyzdrowiał

      taka twardogłowa jestem

      Delete
    9. Rybka, wiara nie podlega dyskusji. Ty wierzysz w Boga mimo, ze na jego istnienie tez nie ma dowodow, nikt go nie widzial, a jednak wierzysz.

      Delete
    10. Mnie też onkolog zabronił akupunktury, a także wszelkich zabiegów, które mogą być impulsem do rozwoju raka. Np. wszelkie zabiegi fizjoterapeutyczne z użyciem prądów, falę uderzeniową, pobyty w grocie solnej itp itd

      Delete
  11. U nas lekarza, który stosował marihuanę leczniczą u dzieci z bardzo mocną padaczką i mającego pozytywne wyniki w tej terapii ciąga się po sądach i Izbach lekarskich, bo sam śmiał zastosować innowacyjną metodę leczenia, która na dodatek pomaga . U nas najważniejszy jest NFZ , kontrakty a wyprosić lekarza o zwykłe skierowanie na podstawowe badania graniczy z cudem . Najczęściej diagnoza z głębokiego wejrzenia w oczy i tabletki przepisane . I to mnie wkurza .
    A odnośnie tych cukiereczkow to miały 3 smaki , były wszystkie kremowe- i te były śmietankowe , potem mieszane kolorowe i brązowe- kakaowe i te były moją miłością .

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, gdzies czytalam o tym lekarzu. Dla mnie to zasciankowa glupota. Marihuana jest o wiele bardziej bezpieczna niz woda, ktora ludzie masowo chlaja i papierosy, ktore rownie masowo pala.
      Bylam uzalezniona od papierosow, ba ciagle jestem uzalezniona, bo wiem, ze nawet po 3 latach gdybym dzis zapalila to nalog wroci.
      Marihuane uzywalam i jakos sie nie uzaleznilam... dziwne:)))
      Marihuane stosuje syn naszej kuzynki wlasnie w przypadku padaczki i ma bardzo dobre rezultaty.
      Jest tez doskonala na bol, o wiele bardziej skuteczna i nie uzalezniajaca niz tabletki Oxycodone ktore powoduja, ze pacjenci pozniej siegaja po heroine.

      Tak, tak, te brazowe cukiereczki to byla rowniez moja milosc:))) Te tabletki sa tej samej wielkosci tyle, ze granatowe:))

      Delete
    2. NO dobra wychodzi brak znakow. W slowie "woda" chodzi oczywiscie o te wode z kreseczka nad O czyli wodke:)))

      Delete
    3. Szczerze wspolczuje polpasca, w moim przypadku skurczybyk wystapil dokladnie w pasie, LOL.
      Wlasnie jestem na etapie poszukiwania lekarza ktory przpisze mi medyczna maryske, bo z tradycyjnymi tabletkami przeciwbolowymi mi nie po drodze, do tej pory nie rozumiem jak sie mozna od nich uzaleznic, bo po nich wymiotuje i we lbie mi sie kreci jakbym co najmniej flaszke wypila.:)

      Delete
  12. U nas medycyna alternatywna czasami jest proponowana przez lekarzy jako wspomagajaca. Moja lekarka to w ogole ma fiola na tym punkcie i przesadza w druga strone. Zamiast skierowania na usg przepisuje tabletki z wiesiolka :-)))
    Mam kolezanke, ktora zajmuje sie reiki i hipnoza i ponoc przynosi to bardzo dobre rezultaty. Akupunktury nigdy nie probowalam, ale leki homeopatyczne i leki naturalne tak. W ziola wierze, ale wspomagajaco, a nie leczniczo. Chociaz taki syrop z szyszek sosny, ktory sama zrobilam, dziala naprawde szybko i skutecznie. Najwazniejsze jest wierzyc, to prawda, ale nienawidze jak sie ludzi oszukuje, a takich oszustw teraz mnostwo w internecie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wlasnie o to chodzi, ze medycyna alternatywna wspomaga tradycjonalne leczenie. Ja tez nie opieram sie na alternatywnej jako glownej metodzie leczenia. Lekarze w sumie sami sie nie wyrywaja z ofertami alternatywnymi ale jak pacjent zapyta to wiekszosc jest otwarta i mozna wtedy z nimi rozmawiac.
      Moj rodzinny lekarz jest bardzo otwarty, zresza moja Sheila (akupunkturzystka) kiedys pracowala w jego gabinecie i to dzieki niej do niego chodze.
      Oszustom mowimy gremialnie NIE, a takich masz racje jest pelno. Z tym, ze latwo ich namierzyc bo oni uwazaja, ze te ichne metody LECZA a to nieprawda, one moga pomagac choremu osiagnac komfort psychiczny, wspomagac glowne leczenie ale na pewno nie lecza same w sobie.

      Delete
  13. Star, super, że masz taką kompleksową opiekę! Ja kumpluję się z medycyną tradycyjną, ale nie mam nic przeciwko dodatkowym wspomagaczom, zwłaszcza, jeśli są one akceptowane przez moich lekarzy prowadzących. Tylko takich lekarzy w Polsce, którzy podpowiedzą dodatkowe rzeczy, jak na lekarstwo! O dziwo- orzecznik z ZUSu wyłożył mi dodatkowe metody wspomagania mojego kręgosłupa oparte na medycynie alternatywnej! ;)

    Zdrowia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Laila, super ze trafilas na takiego czlowieka w ZUSie. Czyli jednak powoli cos sie zaczyna dziac i moze z czasem bedzie co raz wiecej takich.
      Buziam skarbie i wzajemnie Tobie zycze zdrowia:***

      Delete
    2. Przez godzinę rozmawialiśmy! W tym o wszelkich teoriach spiskowych tego świata! ;)
      Jakby mi przyszło stawać tam kolejny raz- dobrze by było na niego trafić :)

      Delete
  14. Dobrze jest podejsc tak szeroko do leczenia, bo przeciez chorujac nie tylko cialo jest dotkniete, ale i umysl, i nasze duchowe samopczucie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, jest malo lekarzy, ktorzy sie zajmuja calym czlowiekiem, a szkoda, bo to naprawde daje wyniki.

      Delete
  15. Bardzo serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia. Wierzę, że stosowane przez Ciebie leki pomogą.
    Masz rację, trudno znaleźć lekarza, który spojrzy na pacjenta całościowo! Każdy leczy swoje. Inaczej nie umie, nie chce, a może nie ma czasu?

    ReplyDelete
    Replies
    1. To wszystko co robimy bo nie tylko ja ale i Wspanialy z tym mizianiem olejkami, akupunkturzystka z iglami oraz doktor z tabletkami dziala. Naprawde w porownaniu z tym co przeszlam dwa lata temu kiedy mialam polpasiec w czasie chemii to jest niebo a ziemia. Tamtym razem bylam w bolu przez miesiac. O tym zeby wyjsc z domu i samodzielnie gdzies pojechac nie bylo mowy, a teraz prosze zapitalam sama na akupunkture:))

      Delete
  16. Dopiero doczytałam historię... Nie wiem, co zrobić, by półpasiec nie wracał, ale wierzę, że już Twoje doktory, i te medyczne, i te alternatywne pomogą! No jasny gwint, raka zrobiłaś na szaro, a półpasiec Cię prześladuje?! Absurd, co to go kłuj igiełkami i myziaj olejkami!
    Uściski, Star ;***

    ReplyDelete
    Replies
    1. No polubil mnie ten polpasiec, albo sie przyczepil jak pies do bacy:))
      Wlasnie wrocilam z drugiej akupunktury i czuje naprawde ogromna poprawe. Jade jeszcze w piatek i w przyszlym tygodniu znow powtorka co drugi dzien, bede robic te akupunkture tak dlugo az strupki odpadna.
      Buziaki SS :***

      Delete
  17. I jest się z czego cieszyć, bo to naprawdę komfortowa sytuacja. Jak jest w Polsce, pewnie się domyślasz.
    Myślę sobie, że takie metody alternatywne są o tyle pomocne (nie, żebym kwestionowała ich skuteczność, bo mi akurat bardzo blisko do takich klimatów) dają pacjentowi przede wszystkim świadomość, że może zrobić dla siebie COŚ jeszcze, a to szalenie istotne. Kiedy jedyne co mają Ci do zaoferowania to operacja i/lub chemia i czekania czy uda się, czy nie, to trochę podcinające skrzydła, prawda?
    Zdrówka Star!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Metody alternatywne mozna stosowac wspomagajaco a nie jako glowne leczenie i tu jest caly problem.
      Wiele osob uwaza, ze mozna sie wyleczyc medytacja, czy tez cwiczeniami yogi, a to ze tak powiem gowno prawda co nie znaczy, ze zarowno medytacje jak i yoga wplywaja pozytywnie na cale cialo i dusze.
      Upsss tez wyskoczylam z ta yoga, a to przeciez KK w Polsce okrzyknal grzechem jakis czas temu.

      Delete
  18. Tak, zgadzam się, że połączenie medycyny tradycyjnej z alternatywną jest dobrym połączeniem. U mnie zdiagnozowano bardzo dziwne zapalenie stawów, którego lekarze nie wiedzieli wcześniej. Strasznie się tym zmartwiłam. Traciłam płynność ruchu, stawałam się warzywem w zastraszającym tempie. Dostałam sterydy i 7 innych tabletek. Postanowiłam również leczyć się różnymi miksturami, jogą, medytacją. Było tego dużo i teraz znów mogę chodzić poprawnie.

    Bardzo fajny blok. Już sam wstęp przyciąga. :))
    Pozdrawiam serdecznie, Aga. :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...