Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, June 13, 2017

Wspomnienia z Buffalo

Do Buffalo wybralismy sie pociagiem, po to zeby wrocic samochodem.
Tak, pojechalismy tam specjalnie zeby kupic nowy samochod. Dlaczego do Buffalo, przeciez mozna tu na miejscu? Pewnie, ze mozna, ale tak sie sklada, ze MJ (kuzynka Wspanialego) pracuje w jednym z najwiekszych dealership w zachodniej czesci stanu NY i dlatego decyzja padla na kupno smochodu u niej.
Prosty rachunek, ona nam sprzedaje po nizszej cenie, bo ma prawo dac nam family discount a my z kolei kupujac u niej dajemy jej zarobic procent od sprzedazy.
Taki plan zostal juz uknuty w ubieglym roku w czasie naszej w Buffalo wizyty i teraz tylko wprowadzilismy go w czyn.
W sumie nie mielismy zadnych upatrzonych marek ani tez zadnych "musze miec, bo jak nie to umre".
Oboje podchodzimy do takich rzeczy bardzo realnie i bez niezdrowego podniecania sie.
Samochod mial byc maly, bo na cholere dwojgu starszym autobus jak ja nazywam te ogromniaste SUV?
Jesli chodzi o wyposazenie to tez nie potrzebne mi jakies tam teatry, bo ja do jasnej cholery nie bede mieszkac w samochodzie, on ma mi sluzyc do przemieszczania sie z jednego miejsca w drugie i to wszystko.
I tak pojechalismy do MJ do pracy w sumie bez zadnego konkretnego planu, samochod mial byc albo zupelnie nowy albo uzywany, byle w doskonalym stanie.
I tak zakonczylo sie kupnem dwu-letniej Toyoty z przebiegiem 23 000 mil, co jest w sumie bardzo niewiele, samochod jest w idealnym stanie a oszczednosc na kupnie uzywanego nad nowym ok. 9 000 dolarow.
Tak wyglada nasza nowa Toyota Corolla S:


Nie ma nawet najmniejszego zadrapania, jest wrecz jak nowiutenka prosto z fabryki.
Zakup samochodu zajal nam w sumie dwa dni, bo pierwszego dnia pojechalismy zeby cos wybrac, nastepnego dnia MJ zalatwila juz wszystkie dokumenty lacznie z rejestracja i ubezpieczeniem i pojechalismy po odbior. Mnie sie podoba, ale tez jak pisalam wyzej, ja nie mam zadnych wymagan poza tym zeby samochod byl maly, nie wiem czy potrafilabym jezdzic duzym, no i zeby byl w miare wygodny.
Jeszcze nie mialam okazji nim jechac jako kierowca, bo po tylu latach bycia pasazerem to musze jednak na nowo przyzwyczaic sie do roli kierowcy.
Wspanialy sie ciagle przyzwyczaja, bo Sabcia byla na biegi, Toyota jest wiadomo automatic, bo skoro ja tez mam byc kierowca to niestety tak musi byc.
Jest troche szersza niz Sabcia i Wspanialy tez jeszcze nie opanowal dlugosci samochodu, glownie przodu, bo niestety nie widac, Sabcia pod tym wzgledem byla laskwsza i kierowca widzial chociaz troche przodu, tu nie widac nic, ale z czasem sie przyzwyczaimy.
W sobote umowilismy sie z kuzynkami i kuzynem Wspanialego w knajpie i tu moj maz dal popis:))
Do dzis mi sie morda smieje jak sobie przypomne te scene.
Jeszcze przed wyjazdem z domu ustalilam z nim, ze to my placimy caly rachunek za wszystkich. Ustalilam to z gory, bo wiem jaka jest MJ ona zawsze placi i przewidywalam, ze tym razem bedzie to chciala zrobic dodatkowo ze wzgledu na fakt, ze w sumie "dalismy jej zarobic".
No taka jest i juz kilkakrotnie dowiodla, ze ciezko z nia wygrac wyscig po rachunek.
I teraz taka scena, siedzimy w knajpie, ja pod sciana miedzy dwoma kuzynkami i zona kuzyna, a wiec nie mam absolutnie mozliwosci "dyskretnie" uprzedzic kelnerke, zeby to mnie podala rachunek a nie jak to maja w zwyczaju polozyc na stole.
Patrze na tego mojego Wspanialego i mrugam ale ten zupelnie nie kuma czaczy.
No to wyjelam telefon i jak tego nigdy nie robie wystukalam mu szybkiego esesmana.
Teraz patrze i czekam na reakcje, ale reakcji.... ZERO...
No to mowie:
-- Kochanie sprawdz swoj telefon
-- A co Ty wyslalas mu wiadomosc? - odzywa sie ze smiechem kuzyn B.
-- No wyslalam, bo nie mialam innego wyjscia - odpowiadam rowniez ze smiechem.
I teraz, uwaga... Wspanialy wyjmuje telefon i zaczyna czytac na glos:
-- Kochanie, ja nie mam mozli.... - w tym momencie krzyknelam:
-- Zamknij sie!!! czy  mozesz przeczytac po cichu? gdyby to byla wiadomosc dla wszystkich to nie wysylalabym Tobie tylko sama obwiescila wszem i wobec!!! 
No dobra, na szczescie reszte doczytal po cichu ale ja i tak sie spocilam z emocji:)))
No i faktycznie tak zalatwil sprawe, ze kelnerka w ogole nie musiala przynosic rachunku bo pod pozorem pojscia do lazienki wzial i wszystko zaplacil.
A reszta byla jak przewidywalam czyli MJ sie miotala, ze to przeciez ONA powinna zaplacic bo MY kupilismy od niej samochod.
Ta kobieta ZAWSZE znajdzie powod dla ktorego to ONA ma wydac pieniadze.
Ze tez cos takiego nigdy nie zdarzylo sie w mojej rodzinie:))) Moja rodzina jak przychodzi rachunek to siedzi grzecznie z raczkami w kieszeniach i czeka, ze ja zaplace. I niekoniecznie musi to byc w restauracji, moja rodzina uwielbia chodzic na zakupy w moim towarzystwie i wtedy tez przy kasie maja raczki w kieszeniach mimo, ze ziemniaki, pietrucha i schabowe to niby na obiad, ktorym chca MNIE ugoscic:)))
Co jeszcze robilismy?
Ja chodzilam  na spacery po Tatkowej okolicy wiec mam kilka zdjec to Wam pokaze w jakiej dzielnicy Tatek mieszka.







Bardzo mi sie podoba ten krzew na ostatnim zdjeciu wiec zrobilam zblizenie.


Nie wiem jak sie nazywaja te krzewy ale sa sliczne, sa tez czerwone, ale te biale robia na mnie duzo wieksze wrazenie niz czerwone.

A tu budynek, w ktorym mieszka Tatek, najpierw front.



 I tyl budynku:

Jest tu duzo zieleni, lawki zwykle oblezone przez mieszkancow, ale te zdjecia robilam wczesnie rano, wiec bylo pusto.
W niedziele bylismy zaproszeni na grilla do Tatkowych przyjaciol, ktorzy w sumie sa i naszymi, bo raczej w naszym niz Tatkowym wieku:))
Zrobilam jedno zdjecie zanim sie wszyscy zjechali, a potem juz sie tak zagadalam, ze nawet zapomnialam, ze moglam cos jeszcze kliknac. Jakosc tez nie najlepsza bo robilam telefonem i z duzej odleglosci, ale jest jak jest. 


Bylismy tez w polskiej restauracji pod wezwaniem "Polish Villa" i nareszcie musze przyznac, ze bylam bardzo pozytywnie zaskoczona. Ladny wystroj, jedzenie moze dupy nie urywa ale smaczne i co najwazniejsze nie przesolone.
W polskich knajpach na Greenpoincie jest wszystko tak slone, ze czasem podejrzewam, ze na kazda lyzke strawy przypada lyzeczka soli.
I to mnie wlasnie bardzo pozytywnie zaskoczylo, bo sie okazuje, ze jak sie chce to mozna.
No ale moze to tez zasluga faktu, ze w tej restauracji jednak wiekszosc konsumentow to Amerykanie a na Greenpoint glownie Polacy.
Tatek czesto bywa w tej restauracji z przyjaciolmi i wielokrotnie chcial nas tam zabrac, ale jakos nie mialam przekonania, a tu prosze taka mila niespodzianka.
Zrobilam kilka zdjec, ale niestety przy tym przyciemnionym oswietleniu nie sa najlepszej jakosci, zwlaszcza, ze obrazy na scianie sa podswietlane indywidualnie, wiec musicie mi uwierzyc na slowo, ze sa naprawde ladne:


Jesli kogos zaskoczyl obraz przedstawiajacy Smigus-Dyngus to wyjasniam, ze jest to bardzo uroczyscie obchodzone swieto w Buffalo. Nie slyszalam, zeby gdzies jeszcze w Ameryce ludzie wiedzieli co to jest za tradycja, ale wlasnie w Buffalo jest kultywowana i nawet jest tego dnia parada oraz zorganizowany objazd po polskich restauracjach i barach.





Najlepiej z tych zdjec oczywiscie wyszedl mi Tatek:)))


Tyle na dzis, bo mam jeszcze kilka zdjec na telefonie Wspanialego, ale to juz moze nastepnym razem tym bardziej, ze tematyka inna mimo, ze ciagle z podrozy.



36 comments:

  1. Byłam kiedyś w Buffalo:)
    Dawaj nazwę knajpy, poslę tam moja amerykńska buffalowską przyjaciółkę!

    Autko niech się dobrze spisuje!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nazwa jest w tresci notki "Polish Villa" z tym, ze tam sa dwie restauracje tej samej nazwy a ja nie pamietam ktora jest ktora i przy jakiej ulicy.

      Delete
    2. no fakt!
      jest w treści!
      może są takie same dobre?
      w necie pewnie mozna zweryfikowac
      dzienks

      Delete
    3. OK juz sprawdzilam, ta w ktorej bylismy jest przy Harlem Rd ale ta druga ma o pol gwiazdki wyzsze notowania to nie wiem:)))

      Delete
    4. Teraz juz nie wiem, bo jak zaczelam czytac reviews to jednak wybralabym te, w ktorej bylismy czyli przy Harlem Road. W tamtej drugiej ludzie chwala jedzenie ale narzekaja na obsluge i ktos nawet napisal, ze dostal brudne talerze, wiec chyba jednak wyslij te Twoja kolezanke na Harlem Rd

      Delete
  2. No popatrz, nigdy nie przypuszczalam ze polskie potrawy moga byc przesolone. MOze dlatego ze jedyne polskie potrawy jakie jem to gotuje sobie sama :-)))
    Ladnie w tym Buffalo, zielono i przytulnie, tylko ta trawa... U nas to sie nazywa ze po kolana, he he ale wiadomo ze brytole maja pierdolca na punkcie trawy i jak tylko centymetr odrosnie to juz z kosiarka leci.
    I wiesz co, Wy wszyscy macie takie wspaniale usmiechniete oczy, chyba po Tatku ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja tez sama gotuje, ale kilkakrotnie chcielismy ludziom pokazac polskie jedzenie i wtedy sie idzie do restauracji a tam niestety nie znaja innych przypraw tylko sol i pieprz:))
      Nie bardzo rozumiem jak 1 inch trawy to jest po kolana, czyli u Was nie kosza trawy tylko gola na lyso? tak zeby bylo ziemie widac i nic zielonego?
      Moim zdaniem te wszystkie trawy sa przystrzyzone akurat na swiezo tym bardziej ze to byl swiateczny weekend. No moze jedynie ta na podworku u Tatkowych znajomych ma troche wiecej niz 1 inch:)))
      Tatkowi przekaze o tych usmiechnietych oczach, na pewno sie ucieszy:)))

      Delete
    2. Nie, na lyso to nie gola, ale cos mniej wiecej jak pole golfowe. Lazi sie jak po wykladzinie :-)))

      Delete
    3. Ale Twoje koty na zdjeciu tytulowym bloga to sa w trawie wlasnie po kolana:))) chyba sie nie poddajesz nakazom Brytoli:)
      Ja tam nie wiem jak sie lazi, bo nawet po trawie nie potrafie lazic na boska, ja sie chyba w butach urodzilam:))))

      Delete
  3. Zgadzam sie, ze ta dawna polska kuchnia znala generalnie sol i pieprz.. sama uczylam sie doprawiac tu w Stanach. Natomiast czesto mi sie zdarza narzekac na przesolone amerykanskie zupy.. ;)

    Restauracja przypomina mi z wnetrza troche Old Prague restaurant w Vermilion, OH. Blisko jeziora Erie. Jedzenie pewnie podobne, choc tam rzadzily knedlicki i czeskie piwo. :)

    Tatko ma przed soba ostatnia dekade z dwoma cyferkami w wieku. Pozniej bedzie juz 3-cyfrowy! Duzo zdrowka na te 10 lat. :)

    A Wy macie jakies konkretne obszary zainteresowania, jesli chodzi o przeprowadzke? Czy bedzie chcieli znalezc cos bezposrednio w Buffalo? Blisko Tatka?

    A, i gratuluje zakupu! Oblaliscie, mam nadzieje? Zeby sie dobrze sprawowal.. ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kas, poniewaz ja uzywam minimalnie sol w gotowaniu to dla nas wszedzie jest w sumie przesolone, ale juz polskie restauracje na Greenpoint zdecydowanie przoduja:)))
      Urodziny Tatka beda obchodzone 30 lipca, wiec czeka nas kolejna podroz do Buffalo.
      Nie mamy jeszcze konkretnych preferencji co do miejsca, na pewno gdzies miedzy Buffalo a Rochester.
      Na poczatek bedziemy musieli wynajac jakies tymczasowe mieszkanie zeby szukac domu. Chcemy kupic jakis maly tani dom, bo dla nas dwojga, nawet z Tatkiem to wystarczy, ale gdzie dokladnie to jeszcze nie wiem. Podoba mi sie Lockport, ale Geneva tez brzmi fajnie.
      Nie wiem, narazie to sa plany.
      Na pewno musi to byc mozliwie blisko (godzina lub poltorej od Buffalo) bo tam Tatek ma wszystkich znajomych i przyjciol, tam tez jest rodzina, wiec w sumie chcemy byc blisko.
      Toska (tak nazywam Toyote) oblana:)) czy sobie to wezmie do... silnika? zobaczymy:))

      Delete
    2. Czyli Tatko jeszcze mlodziak jest przez ponad miesiac. Gdzies wspominalas, ze wybieracie sie na jego urodziny, wiec myslalam, ze to juz. :)

      Podobaja mi sie te mniejsze miejscowosci. :) Za samym Buffalo niekoniecznie przepadam, ale nie powiem, zebym doglebnie zwiedzila. Wlasciwie jest szansa, ze widzialam tylko te mniej urokliwe jego czesci, bo jezdzilismy tylko do szpitala, w srodku zimy.. ;)

      Geneva brzmi ladnie i jest tuz nad jeziorem. :) I oba sa dosyc blisko Buffalo.

      No jest co planowac.. :)

      My tez planujemy przeprowadzke, z VA do PA. Takze ja sie wyniose na polnoc, ale za to Ty zwiejesz jeszcze bardziej na polnoc.. ;)

      Bede czekac na relacje, jak juz zaczniecie sie rozgladac. :)

      Delete
    3. Samym Buffalo tez nie jestem zachwycona, chociaz w ostatnich latach wiele sie zmienilo na plus. Ale do mieszkania wole male miejscowosci. Geneva jest nad jeziorem, ale z kolei Lockport jest bardzo blisko jeziora Ontario i chyba ma lagodniejsze zimy niz Geneva.
      To wszystko jest jeszcze w dosc odleglych planach bo Wspanialy bedzie pracowal prawdopodobnie do marca lub kwietnia przyszlego roku.
      Chociaz to tez patykiem na wodzie pisane, bo dopoki nie zakoncza projektu przekazania czesci lekow dla innej kompanii to raczej nie bedzie mogl odejsc. Ale liczymy na wiosne przyszlego roku.

      Delete
  4. Okazuje sie, ze teraz na swiecie najlepsze sa japonczyki, przynajmniej nie robia szwindli z oprogramowaniem dotyczacym emisji spalin. Poza tym sa w miare tanie w obsludze, czesci zamienne nie kosztuja fortuny jak w takim np. mercedesie czy bmw, a co najwazniejsze, ich usterkowosc jest minimalna. Uwazam, ze zrobiliscie bardzo dobry zakup. Nawiasem my tez jezdzimy toyotka i bardzo sobie to autko chwalimy.
    Nie pamietam, czy pisalas wczesniej, chcecie kupic dom, czy jednak mieszkanie? Bo te domki w Tatkowej okolicy sa takie slodkie, bardzo mi sie podobaja.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na poczatku jak poznalam Wspanialego to mial Honde, potem kupil Saab, a teraz znow powrot do Japonczykow:)
      Wspanialy tez ma takie zdanie o japonskich autach.
      Co do przeprowadzki to najpierw cos wynajmiemy na czas szukania malegeo domu. Jakos nie potrafie sobie wyobrazic kupowania na taka odleglosc tylko na podstawie internetu.
      Domki w Tatkowej okolicy slodkie ale tez bardzo drogie. My raczej kupimy cos malego i taniego, w koncu nie jestesmy rozwojowa rodzina;))
      Mnie sie tez tamta okolica bardzo podoba, jest taka dopieszczona, czysciutko az strach pomyslec o tym zeby cos czlowiekowi z kieszeni wypadlo, bo sama na pewno bym nie rzucila:)))

      Delete
  5. Ostatnimi czasy wciąż się czuję w swoim samochodzie jak w samochodziku dla dzieci- jadę środkowym i po obu moich stronach same "autobusy" typu Mazda, Mitsubishi Audi,BMW.A za kierownicą siedzi jakiś szaraczek i wiezie głównie powietrze, a bryka naprawdę taka, że ze dwie trumny mogła by pomieścić lub jedną ze sporym konduktem.
    Tatek świetnie wygląda, czy jesteś pewna, że nie dodał sobie lat na metryce? A toyota do dobry samochodzik. My jezdzimy koreańczykiem Hyundai i bardzo sobie go chwalimy - taki w sam raz na 2 osoby i jeżdzenie po mieście. Fajne te domki w okolicy mieszkania Tatka.
    Buziam;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niech sobie ludzie kupuja co chca, my kupujemy na nasze potrzeby. Tak jest ze wszystkim i tak tez bedzie z domem. A ci co jezdza tymi autobusami najczesciej narzekaja na drogie paliwo, na terroryzm, a przeciez posrednio to wlasnie uzaleznienie od panstw takich jak np. Arabia Saudyjska, ktora wspomaga terroryzm.
      Wiem, wiem Ameryka bierze w tym duzy udzial, ale to nie znaczy, ze ja jako jednostka tez musze.
      Kazdemu jego wlasne niebo:)))

      Delete
  6. Podobają mi się te domki, są urocze. Ale to tylko moje odczucie, życzę wybrania czegoś, co będzie Wam pasowało. I autko niech się dobrze spisuje :) A i Tobie powodzenia w powrocie do kierownicy życzę :D Tatek młodzieniaszek jeszcze, żeby nie ta odległość, to zastanawiałabym się ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Te domki Jedzo to w wiekszosci 4-5 sypialniowe i sypialnie sa na gorze. Czy ja naprawde na starosc potrzebuje schody? Jeszcze nie wiem, ale musze sie nad tym zastanowic, bo z jednej strony schody sa upierdliwe, z drugiej jednak wymuszaj na czlowieku dodatkowa gimnastyke.
      Bedziemy to rozwazac jak przyjdzie na to czas.
      Tatek wyglada naprawde dobrze na swoj wiek, gdyby jeszcze mogl chodzic to pewnie sama wydalalbym go za jakas zone:)))

      Delete
  7. Ta roślina to mi wygląda na wierzbę japońską Hakuro Nishiki. A resztę doczytam w spokoju później bo na razie nie mam czasu ;-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Izabelko, wyglada na to, ze wlasciwie namierzylas ten krzew:)))

      Delete
  8. Replies
    1. Sylwio jak zawsze od Ciebie przekazane:) A i pozdrowienia od calego Klubu Wielbicielek Tatka :))

      Delete
  9. Przede wszystkim- gratuluję zakupu auta! Kryteria wyboru mamy zdaje się bardzo podobne. O dziwo nigdy nie miałam co do aut szczególnych wymagań, ba! nawet jako bardzo młode dziewczę, nie kręciły mnie te wszystkie super szybkie i wypasione samochody. Kiedy już zrobiłam prawko też najlepiej czułam się w małych autkach, ale patrząc na obecne Wasze, to ja jednak jeszcze inaczej rozumiem małe autko :) Od prawie 2lat nie jeżdżę w ogóle i żałuję tego, ale to długa i skomplikowana historia.

    Okolica Tatka wydaje się być bardzo spokojna, zadbana i cicha. Na pewno przyjemnie się tam mieszka. Domki ze zdjęć bardzo ładne.

    Heh, no to się nie dziwię, że Wspaniały przyprawił Cię o szybsze bicie serca w restauracji :)
    To chyba właśnie mentalność ludzi, z tym, że jedni zawsze chętnie płacą, a inni zawsze chętnie z tego korzystają. Bo oczywiście zakładam, że nie chodzi o sytuację finansową. Kiedyś kuzynka, która wyjechała za granicę opowiadała mi, że odkąd pracują właśnie tam z narzeczonym, to wszystkim nie tylko wydaje się, że Oni mają kupę kasy, ale oczekiwali, że tą kasę będę bardzo chętnie wydawali, że tak powiem właśnie na rodzinę...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Marto, u nas sa tez mniejsze autka, takie naprawde na dwie osoby i ewentualnie proste zakupy, bo nie bardzo widze tam miejsce na chociaz jedna walizke. Jednak my potrzebujemy troche wieksze, wiec jest co jest. Ale generalnie to auta tego typu naleza tutaj do bardzo malych.
      Co dziwne, na polnocy stanu widac ich duzo wiecej niz w miescie Nowy York, bo tu to ludzie naprawde posuwaja autobusami i jak napisala wyzej Anabell woza powietrze:))
      No i te wszystkie gadzety, ciagle nie rozumiem po co one komus potrzebne, ale jak ktos uwaza, ze koniecznie musi miec to niech ma, na zdrowie.
      Wspanialego nawet wkurwia fakt, ze to auto ma wsteczna kamere, twierdzi, ze to go rozprasza, no ale jest i raczej sie tego nie pozbedziemy. Moze mnie sie bardziej przyda, narazie nie wiem, bo szczerze mowiac to sie troche cykam wizja zasiadania za kierownica po tylu latach.

      Kochana moja rodzina nie tylko oczekuje, ze jak jestem w Polsce to bede za wszystko placic. Bylam trzy razy i za kazdym razem wysylalam do brata sto dolarow po to zeby je wymienil na zlotowki, zebym nie musiala tego robic zaraz na lotnisku. Po prostu uwazalam, ze to mi ulatwi sprawe, bo bede miala pieniadze na podroz do Kielc i jakis postoj na jedzenie.
      Za kazdym razem nie tylko placil z moich pieniedzy w czasie tych postojow ale tez musialam sie kilkakrotnie upominac o wlasne pieniadze, bo jakos tak nie spieszylo mu sie zeby mi je dac.
      A przeciez to nie byl prezent. Byl czas, ze wysylalam pieniadze regularnie co miesiac, teraz jak on od kilkunastu lat ma syna w Anglii to przestalam.
      Mimo to jakos lubia te moje pieniadze.
      Dlugo by pisac na temat mojej rodziny, jedno jest pewne, ciesze sie, ze jestem daleko:)))

      Delete
    2. Bo Ty z Ameryki jestes, a w Ameryce wiadomo, ludzie bogate som i zlotymi sztabkami srajom!

      Delete
  10. MJ przypomina mi mojego Teścia. Trudno go wyprzedzić w wyścigu do kasy i zawsze coś wymyśli, gdzieś się wymknie i nagle okazuje się, że rachunek zapłacony! :P
    Piękna ta Tatkowa okolica! :)

    Auto też niczego sobie! Niech się dobrze jeździ! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. MJ wlasnie taka wyrywna jesli chodzi o placenie:))) No i jak spotkanie rodzinne u kogos w domu to zwykle u niej, bo jej maz doskonale gotuje a i ona lubi skakac wokol gosci.
      Taka jest rodzina Wspanialego, w sumie tyle troski co zaznalam od nich w roznych formach to nawet jednej dziesiatej tego nie dal mi nikt z mojej rodziny.
      Jest jak jest, pogodzilam sie z tym, kiedys bolalo, teraz juz olewam.
      Jak Kuba Bogu tak Bog Kubanczykom:))))

      Delete
  11. Jechac pociagiem to tez pewnego rodzaju przygoda, samochod wyglada jak nowy, tez wybieram japonskie.
    Dzielnica domkow wyglada pieknie, nie ma ogrodzen, bogato i bezpiecznie.
    Restauracja, w ktorej byliscie ciekawe ma wnetrza, obrazy, Wspanialy pieknie rozwiazal zaplate rachunku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jezdzilismy pociagiem przez ladnych kilka lat, bo wygodnie, bez stressu i piekne widoki.
      Zawsze pakowalam piknik i butelke wina i czlowiek nie musial o niczym myslec. Kawa zawsze dostepna w wagonie restauracyjnym, tylko jedzenie tam byle jakie, wiec wolalam zabierac swoje.
      Jedyny mankament jazdy pociagiem to fakt, ze jednak trzeba od nas z domu jechac autobusem i metrem do Penn Station na Manhattanie. A to z kolei i bagazami jest dla mnie uciazliwe nie mam juz tej sily co mialam kiedys.
      Samochod o tyle dobry, ze mozna sobie wybrac trase i zatrzymywac sie ile razy czlowiek chce, ale z kolei krecenie kierownica przez ok. 8 godzin jest tez upierdliwe.

      Delete
  12. Przepiekna okolica gdzie mieszka Tatek, samochód niech służy.
    Wszystkiego dobrego dla Ciebie.
    pozdrawiam.

    ReplyDelete
  13. Japonce ponoc sa dobre, a nawet bardzo dobre, jesli chodzi o eksploatacje, a koniecznosc ewentualnych napraw. Tak slysze od innych, chetnie japoncami jezdzacymi. Sama przeszlam po latach na Skode, i tez jestem zadowolona, bo auto niekosztowne, z calym wypasem, i wygodne. Niech wam sie jezdzi wasza Tojotka, wkrótce po stanie New York :D

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...