Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, August 31, 2008

Budzik

Jak juz po zezarciu tego ogromnego pudla lodow nareszcie leglismy w malzenskim lozu, to nagle Wspanialy ni z gruchy ni z pietruchy zapodal:
-- Ty mowilas, ze masz budzik turystyczny....tak??
Ja w tym momencie poczulam jak cale pol pudla lodow przesuwa mi sie do gardla... Ten facet naprawde nie ma pojecia w co sie ubral w momencie, kiedy wypowiedzial sakramentalne "I do". Oczywiscie, querva ze mam budzik, tak samo jak mam tysiace innych rzeczy, ale gdzie? to juz zupelnie osobna para kaloszy ....
-- Gdzies powinnam miec, wiec postaram sie jutro znalezc... a tak wogole, to myslisz, ze budzik bedzie nam potrzebny?
-- Pewnie, ze bedzie przynajmniej trzy razy kiedy to musimy wstac switem bladym, zeby zdarzyc na pociag, autobus czy tez samolot.
-- Jutro poszukam - odpowiedzialam starajac sie zatrzymac przemarsz lodow z zoladka w gore do gardla.
I z ta mysla o buziku turystycznym zasnelam....
Byla 4:43 dokladnie, kiedy zerwalam sie z lozka i szybko podbieglam do komody (komoda to osobny temat), cichutko otworzylam szuflade, ale w pokoju bylo ciemno jak w dupie u Murzyna, wiec zamknelam i dalam sobie chwilowo spokoj. Wiedzialam natomiast, ze o ponownym zasnieciu juz nie ma mowy, bo nie zaznam spokoju dopoki nie znajde tego cholernego budzika.
Zarzucilam na siebie jakas szmatke i siadlam przed kompem. Po zapoznaniu sie z najnowszymi wydarzeniami politycznymi wczorajsze lody znow zaczely sie niebezpiecznie przemieszczac. Wpadlam wiec na zaprzyjazniona strone gotujaca, ale tam tez nie bylo zadnych nowosci, przejrzalam nowe posty w interesujacych mnie watkach i dalam sobie spokoj. Wypilam w miedzyczasie wczorajsza kawe (lenistwo) bo zostala, a mnie to akurat nie przeszkadza. Zapalilam i tak o niczym doczekalam 6:20 rano. I wlasnie poczulam sie senna, wiec zdjelam szmatke i wslizgnelam sie spowrotem do lozka. Wspanialy zaczal cos marudzic, wiec sennym glosem wydalam polecenie:
-- Ty juz sie wyspales, wiec mozesz wstac, a teraz ja musze dospac noc...
Cos tam przebakiwal pod nosem, ze jestem nocny Marek, ale o dziwo posluchal.
O 9:27 znow obudzila mnie mysl o tym budziku. Dopadlam wiec do komody i zaczelam szukac, ale ja w tej komodzie mam trzy takie gorne plytkie szuflady, do ktorych wrzucam wszystko co gdzies z potrzeby chwili nalezy schowac i one sa zwykle pelne roznego badziewia. Przeszperalam jedna, boczna i niestety budzika w niej nie bylo. Wyciagnelam ta duza i polozylam na lozku...
O Boze czego tu nie ma??... stara instrukcja uzywania do telefonu, ktory mialam 6 lat temu, kolejna instrukcja do apartatu fotogragicznego, ktorego pozbylam sie pewnie z 10 lat temu, 6 par okularow slonecznych w roznych kolorach - taka byla moda jakies pewnie 8 lat temu, stary walkman, pocztowki z Meksyku... a budzika ani dudu.... "Bosze jaki ja jestem balaganiarz" - pomyslalam.
W miedzyczasie Wspanialy otworzyl kolejna boczna szuflade i po chwili trzymajac cos w rece pyta:
-- A czy to czasem nie ten budzik?
-- Oooo !!! tak to ten budzik!!!!! - zawolalam uradowana i wyciagnelam reke.
A On szybkim ruchem odwrocil sie do mnie tylem i zaczal wychodzic z sypialni jednoczesnie probujac otworzyc budzik. No wscieklam sie i ciagnac sie za Nim zawolalam:
--Oddaj mi ten budzik!!! To jest mooooojjjjjj buuuuuudziiiiiik !!!!!!!!!!!!!!!!!!

Stardust rozkapryszona.

15 comments:

  1. hi hi hi...budzik, mnie zaden budzik nie jest w stanie dobudzic.
    Ale komorka, zawsze.
    Ja juz zapomniałam , że w domu stoja jakieś budziki

    ReplyDelete
  2. Jasiu, mnie budzik obudzi jak wiem, ze go nastawilam i musze sie obudzic. Wspanialy uzywa budzika na codzien i ten diabel dzwoni o 4:45 ale ja nie slysze, bo wiem, ze to nie dla mnie. Tak to dziala, jakies nastawienie psychiczne widocznie.

    ReplyDelete
  3. No tak, budzik znaleziony więc pewnie wyląduje w podróżnej torbie. Gdybyście jednak przypadkiem go zapomnieli, to kamórka z pewnością Was dobudzi :-)
    Te szuflady! Mój "Połówek" też takie posiada i nie mam do nich "wstępu". Mówi, że nic nie znajdzie jak ja włożę tam swoje łapki. A podobno ma tam być wszystko, co niezbędne do życia. Tak więc obchodzę owe szyflady szerokim łukiem. Jednak przychodzi taka chwila, kiedy "Połówek" zaczyna czegoś gorączkowo szukać. I co? Jak zawsze miało to coś być ale nie ma. Zgadnij czyja to wina? Tak tak, moja :-))) To może jednak powinnam tam wetknąć swoje łapska? Tyle, że wtedy by zabrakło miejsca w śmietniku ;-)

    ReplyDelete
  4. Smakosiu- mezowe szuflady u Ciebie to tak jak u mnie schowek na rupiecie. Przynejmniej to pomieszczenie 1,5x1,5m. mialo sluzyc jako miejsce na szczotki, odkurzacz i inne duperele a tymczasem zrobilo sie graciarnia rzeczy nie do wyrzucenia ale jakos nie wiadomo kiedy potrzebnych. jak czegs nie mozna znalezc w przystepnym miejscu to z pewnoscia jest ono tam. I maz mi zawsze powtarza - nie sprzataj tam bo nic nie znajde, sam posprzatam. posprzatal i...nadal nic nie moze tam znalezc. A ja...nie mieszam sie, bo ostatnio jak wyciagalam odkurzacz lawina "rzeczy potrzebnych" posypala sie na mnie (wylam z bolu chyba z godzine) i skonczylo sie siniakami.
    Co do budzika - mam jeden, ale za nic w swiecie go nie slysze. za to komorka od razu stawia mnie na nogi.
    Marylko- nie martw sie, jak nie obudzi Cie budzik, to zrobi to Wspaialy albo Zarloczki, ktore na Ciebie czekaja;)

    ReplyDelete
  5. Nastawiam radiobudzik i niezależnie od tego dwa rożne budzenia w komórce.. Ranne wstawanie nie jest rzeczą, do której bym miała talent i upodobanie.

    ReplyDelete
  6. Mialam kiedys taki okres w zyciu, ze nastawialam budzik i o tej samej porze dzwonil "byly", bo wiedzial, ze nie reaguje na budzik. Trzymal mnie na telefonie przez 2-3 min. a ja i tak ambitnie zaraz potem zasypialam. Na koniec Potomek walil piescia w drzwi mojej sypialni z okrzykiem "pobudka". Trwalo to jakies 2 lata, ale teraz jak wiem, ze musze wstac, to nie ma problemu.
    Natomiast nastawianie budzika na radio nie dziala w moim przypadku, bo ja lubie usypiac z muzyka wiec trace orientacje.

    ReplyDelete
  7. very good blog, congratulations
    regard from Reus Catalonia
    thank you

    ReplyDelete
  8. Kiedy muszewstać o jakiejś dziwnej porze to nastawiam 2 budziki i komórkę. I w końcu budzę się przed nimi :))

    ReplyDelete
  9. -->> Ave, teraz to juz budzik jest mi obojetny :)) i tak nauczylam sie sama budzic ok. 6tej, jakos tak sobie chyba sama ustawilam zegar biologiczny.. Eeech a moze to starosc??
    -->> te la ma maria - reus, Thank you very much for your visit and comment, I guess you can read polish:))and I hope you will come again.

    ReplyDelete
  10. A tak na marginesie to jestem szczęśliwa, że udaje mi się już pisać przez własny profil :)) uff...

    ReplyDelete
  11. -->> Kurakowa, ja tez sie ciesze, bo to naprawde ulatwia mi rozpoznanie kto jest kto, no i co tu duzo mowic - cieszy ogromnie :)))

    ReplyDelete
  12. u mnie szuflady sa takie same :)
    wstawac nie umiem, nie lubie.... nie wstaje...zwlekam sie...po wielokrotnym upominaniu prze komorke i czasem nawet wyglodnialego kota.

    Marylko dziekuje za komentarz :) w moim blogu

    ReplyDelete
  13. po probach ustawienia profilu (kolezanki juz maja to i ja chce) doszlam do wniosku ze jak na razie najlepszym budzikiem dla mnie jest moj synek, ktory o wszystko upomni sie w swoim czasie. Ostatnio jego budzenie troche sie przesunelo, wiec mozna sie wyspac, co mi akurat sie podoba, ale co bedzie pozniej...strach sie bac. Bo mnie budziki nie budza. Ale przypomnialo mi sie ze kiedys, jak mieszkalam jeszcze w Polsce, mialam olbrzymi budzik, nakrecany, a nie na baterie, glosny jak cholera - mial dzwiek jak dzwonek w szkole. i on mnie budzil.

    ReplyDelete
  14. Shanna bo to byl budzik nad wszelkie budziki :) moja babcia miala taki jeszcze z Niemiec przywieziony w okresie miedzywojennym. Pamietam, ze raz mielismy jakichs gosci na noc (eeh to byly wesole czasy) i mnie przypadlo w udziale spac z Mama na jednym tapczanie, a ze budzik poza glosnym budzeniem chodzil tez jak traktor, to nie moglysmy zasnac i moja Mama z rozpaczy wsadzila go do skrzyni tapczana, po doslownie 5min. obie wyskoczylysmy na rowne nogi, bo dopiero w tej skrzyni to bylo tak jakbys miala traktor w glowie :))) Wkoncu wynioslysmy go na balkon.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...