Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, August 25, 2008

Tydzien przed...cd.

Dzis obudzilam sie o 5:00 rano i postanowilam wstac, bo uznalam, ze sen, ktory mnie obudzil moze sie powtorzyc, albo co gorsze moze mi sie przysnic jeszcze cos gorszego. A mianowicie w moim snie siedzialam ze Wspanialym na jakiejs lawce w parku (w Polsce) i debatowalismy nad mozliwoscia przesiedzenia calej nocy. A to wszystko dlatego, ze nie potwierdzilam dodatkowo noclegow, ktore zarezerwowalam 2 miesiace temu... No tak, niestety doszlo juz do tego, ze sama ze soba nie moge wytrzymac i normalnie jestem nawiedzna przez wlasna wyobraznie. Wspanialy pytal pozniej dlaczego tak wczesnie wstalam ... udalam, ze nie slysze.
Hahaha On tez nie lepszy, bo jutro bierze dzien wolny zeby zrobic przeglad samochodu bo wlasnie jutro jest ostatni termin (!!!!) Dobralismy sie w korcu maku....
Z ta tylko roznica, ze ja dostaje bialej goraczki a On podchodzi do wszystkiego ze stoickim spokojem...do czasu. Bo ja wiem, ze jak juz przyjdzie dzien wyjazdu, to wtedy zawlecze mnie na lotnisko 4 godziny wczesniej.
Co za zwariowane malzenstwo?? ja nie moge sie zebrac, zeby sprawy dograc przed i robie wszystko na ostatnia minute, On tez bedzie sie pakowal na ostani dzwonek, ale jesli chodzi o bycie gdzies na czas, to Wspanialy napewno sie nie spozni... ba On bedzie kilka godzin wczesniej.
Tak bylo jak mielismy jechac do synagogi na blogoslawienstwo przedmalzenskie A. Synagoga w New Jersey, w normalnych warunkach mozna tam dojechac w ciagu 30-40 min. Ale Wspanialy sobie wymyslil, ze skoro to jest piatek wieczorem to beda korki na highway'u wiec na wszelki wypadek pojedziemy 3 godziny wczesniej. Ja to olewam, nawet nie probuje Mu nic w takich sytuacjach tlumaczyc, bo i po co? Takie przekonywanie o pustych racjach prowadzi zwykle do awantury, a ja jestem na to za leniwa... no i chce miec spokojne zycie.
Wiec odpierdolilam sie w nowy kostiomik, walnelam elewacje na twarz, calosc uwienczylam radosnym usmiechem i juz na 4 godziny przed bylam gotowa do opuszczenia mieszkania. Wspanialy rzucil okiem na mnie i na zegarek i mowi:
-- A to pojedziemy wczesniej, bedzie jeszcze czas na to, zeby wypic kawe przed uroczystoscia.
No i pojechalismy, jak na zlosc highway pusty i na miejscu bylismy w ciagu 30 min. co teraz robic przez pozostale 3.5 godziny? Poszlismy na kawe, ale ile mozna siedziec przy filizance kawy?
O spacerze po okolicy nie ma mowy, bo ja odsztafirowana od A do Z czyli tez w jakichs kurewsko niewygodnych butach nie przejde wiecej niz 20m. Ale od czego ma sie glowe? szybko wpadlam na genialny pomysl i mowie.
-- Skarbie jak jechalismy to przy poprzednim zjezdzie byla IKEA .... chodz pojedziemy tam, mozna sobie spokojnie posiedziec czy nawet polezec wygodnie na mebelkach i jakos nam czas uplynie.
Tak tez zrobilismy... pomysl okazal sie wspanialy, bo w przeciwienstwie do weekendow w ciagu tygodnia IKEA swieci pustkami ... Troche tylko glupio wygladalismy tacy odpierdykani na tip top w sklepie ...ale ja sie juz dawno przestalam takimi rzeczami przejmowac. Zdjelam buty pierdyknelam sie na jakis szezlag i bylo mi wsio ryba.... luster tez od cholery wiec elewacje tez bylo przy czym poprawic. I tak robilam za najbardziej elegancka Zydowke tego wieczoru ;)) W zartach tylko wspomnialam, ze nastepnym razem jak mnie chce gdzies wywlec na tak dlugo przed czasem to moze niech zamowi jakis hotel, nie musi byc 4-gwiazdkowy, ale cus gdzie mozna by sie rozebrac przed polozeniem na szezlagu. Przepraszal biedny i tlumaczyl sie, On tak ma, ze ciagle za cos przeprasza (pozostalosci z tresury poprzedniego malzenstwa) juz Mu to troche przeszlo przez te 6 lat, bo sie z kolei przy mnie rozswawolil, ale dobrze, ze ma takie sklonnosci, wcale nie mam zamiaru tego tepic doszczetnie :))
2 tygodnie pozniej jechalismy na wesele, ktore mialo sie odbyc kolejnego dnia, ale dzien wczesniej jest zwyczaj takiego uroczystego obiadu dla mniejszego grona gosci. Wspanialy nauczony juz przykladem Synagogi i odpoczynku w IKEA tym razem probowal zdac sie na moje wyczucie ... No i malo brakowalo, zebysmy sie spoznili .... Akurat takie byly korki na highway'u, ze normalnie zajelo nam 40 min zeby przejechac 2 mile.
Do tego wszystkiego w nastepnym samochodzie za nami wlokl sie Tesc z E. i moim synem, czyli Potomkiem.
Podobno w pewnym momencie Tesc powiedzial "mam nadzieje, ze jak wjedziemy na highway to bedzie troche lepiej" a na to Potomek: "dziadek, my juz jestesmy na highway" i przez nastepna godzine juz sie nikt nie odezwal. Wcale nie lepiej bylo w naszym samochodzie, bo Wspanialy co prawda nic nie mowil, ale ile razy na mnie spojrzal to mnie oblewaly poty... kurde smialam sie z tego Jego przewrazliwienia, a teraz wyjdzie na to, ze sie spoznimy. Dojechalismy na ostatni gwizdek, w hotelu byl tylko czas na umycie zebow i szybkie przebranie sie.
Wiec ja w tepie blyskawicy staram sie przebrac, a tu nagle dzwoni moja komorka, odbieram a tu Potomek glosem smiertelnym:
-- Mamo, pamietasz te nowe buty co kupilem? .... sa dwa lewe..........
Normalnie zamarlam, buty, ktore mialy byc do obydwu garniturow na dzis i jutrzejsze wesele. Krew odplynela mi juz nawet nie do stop ale chyba do dywanu na ktorym stalam, cos zaczelam belkotac bez sensu troche po polsku, troche po angielsku. Wspanialy nie wie o co chodzi, ale wie, ze cos jest nie tak.
Na pytanie "co sie stalo?" po prostu oddalam Mu telefon. A On wysluchal i spokojnym glsoem przemowil:
-- Nic sie nie przejmuj, nie denerwuj sie tylko dzis wystapisz w tych butach sportowych, w ktorych przyjechales, a jutro rano pojedziemy gdzies do jakiegos sklepu i kupimy nowe buty.
Potomek widocznie cos tam belkotal, ze nie ma przekonania do garnituru i butow sportowych... na co Wspanialy ze stoickim spokojem:
-- Po pierwsze dzis to jest obiad czyli siedzenie przy stole, wiec nikt nawet nie zauwazy, a poza tym, zawsze mozesz powiedziec, ze miales operacje stopy i nie mozesz akurat nosic innych butow.
I to wlasnie caly Wspanialy... zimna krew.

Pisze to o pierwszej w nocy z niedzieli na poniedzialek ... nie moge spac....
Ups !!!! cos mi sie zdaje, ze to jest sposob na to, zeby spac w samolocie.... Jesli teraz przez caly tydzien nie bede mogla spac, to moze jednak padne na te 8 godzin.

Stardust walczaca z wlasnym cieniem.

12 comments:

  1. Niniejszym potwierdza sie rezerwacje 3 noclegow w Lodzi, no chyba ze u Ewy zabalujemy tak, ze to Ona jeden nocleg bedzie musiala potwierdzic, a jak nie- trawe na dzialce ma bardzo miekka, a i laweczki na wolnym powietrzu z zadaszeniem - zreszta - co tam sen - moze lepiej sie rozejrzec za wspomagaczami, ktore pozwola bezsennie przetrwac (hm... 3 tygodnie by sie chyba nie dalo).
    Jak sadze Otomin tez potwierdzony i Kielce, zatem potencjalnych laweczkowych nocy nie tak wiele zostanie :)))))))

    Numer z butami Potomka- przedni.

    ReplyDelete
  2. Ja niezaplanowany, szalony wyjazd musze miec zaplanowany pol roku wczesniej. Pakuje sie z kartka w rece, a nawet z dwiema. Co mi nie przeszkadza wszedzie przychodzic na ostatnia chwile.

    ReplyDelete
  3. -->> Mariniuku wyobraz sobie, ze Potomek takie dwa lewe buty dostal w sklepie!! Wiesz jak to jest mierzysz i potem jak ci juz dadza pudlo to nie sprawdzasz. Teraz chyba bedzie sprawdzal. Wogole to cos jest nie tak z tymi moimi chlopami i butami, bo 2 miesiace po przygodzie Potomka, pojechalismy ze Wspanialym na wesele i sie okazalo, ze Wspanialy wogole zapomnial wyjsciowych butow !!!! Dobrze, ze te "samochodowe" nie byly w najgorszym stanie i calkiem pasowaly do reszty, czyli w tym momencie do pustej glowy :))))
    -- Cocie, ja tez musze miec wszystko zaplanowane, ale w tym wypadku chyba jednak planowanie bylo za dlugie. Z calej mlodzienczej spontanicznosci zostalo mi tylko robienie wszystkiego na ostatnia minute. Kiedys dawniej pakowalam sie z kartka w rece, teraz nawet jak zrobie liste, to jest szansa ze zanim dojdzie do pakownia to ja zgubie....

    ReplyDelete
  4. Pamietam jak jechaliśmy na przyjęcie komunijne do rodziny 200 km i rozmawiamy o prezencie dla komunistki, i o ciuchach, które zabraliśmy bo leje okropnie deszcz, a kolega małżonek pyta czy marynarkę napewno zabraliśmy. Mi się zrobiło zimno i goraco, i mówię trza sprawdzić. Zaglądamy do bagażnika a tu nie ma. Więc chłop sie zezłościł, i że jak mam taką pamięć to nie jedziemy. I zawrócił do domu. Jedziemy z 15 km ja z miną, że siwy dym, i zagajam, że prezent kupiony co z tym z robimy, i że moze się pożyczy coś od kuzyna. Nieubłagany kurde, aż tu nagle zawraca na drodze i pojechaliśmy. Ale trochę mnie nastraszył hehehe. Teraz wspólnie pakujemy jego torbę.

    ReplyDelete
  5. -->> Elo, u mnie kazdy pakuje sie sam, nawet Potomek mial za zadanie spakowac zawsze swoje wlasne bagaze, owszem dawalam wytyczne, ale robota nalezala do Niego. Ze Wspanialym mamy nawet bagaze, Jego bagaz jest zawsze spakowany metodycznie, moj metoda absolutnego przypadku. Kiedys jadac w klimat zimniejszy niz nasz zapomnialam swetra, na szczescie Jego swetry sa na tyle luzne, ze w nie wlaze, ale nie darowal sobie okazji i zapytal z przekasem czy majtek tez zapomialam i chce pozyczyc. A ja na to "dziekuje wystapie comando, czyli po polskiemu z gola dupa" Malpiszon wredny :)))

    ReplyDelete
  6. -->> oczywiscie mialo byc, ze ze Wspanialym mamy nawet OSOBNE bagaze, ale mi cos zezarlo slowo "osobne"....

    ReplyDelete
  7. Marylko z innej beczki. Jesli nie czytalas moze cos dla Ciebie (choc skadinad znasz pewnie ten problem z autopsji) Lub dla innych cielawych jak to w tej Hameryce jest: http://ksiazki.wp.pl/wiadomosci/wiadomosc.html?id=36777&kat=0&kol=2&data=2008-08&s=0
    Niestety w ta sama strone podazaja Niemcy...

    ReplyDelete
  8. Witam wszystkich pięknie.

    I znowu mam uśmiech od ucha do ucha. Super są te Wasze pisaninki a ileż wspamnień u mnie wywołują.

    Pamiętam jak pojechaliśmy na 50 lecie ślubu Dziadków i mój Rodziciel(ej chyba nie ma takiego słowa ale chyba rozumiecie o kogo chodzi) w eleganckim garniturze przesiedział całą imprezę w kapciach bo zapomniał o butach....I jeszcze stwierdził : " a ja się zastanawiałem dlaczego mi się tak wygodnie samochód prowadzi" !!!

    Ale najlepszy numer odstawiła koleżanka w pracy. Była jesień więc czapki, szaliki i długie płaszcze. Przyszłysmy do pracy a że zimno w tym dniu było wyjątkowo, więc ona nie zdejmując płaszcza poleciała z czajnikiem po wodę do łazienki. Wróciła, nastawiła, wsypała do kubków kawę po czym zaczęła zdejmować płaszcz i naszym oczom ukazał się niecodzienny widok.... Miała na sobie golf i gustowną halkę bo o spódnicy zapomniała !!! Najlepsze, że dalej się nie zorientowała, opowiada coś, śmiejemy się głośno, ona nie wie z czego, wyzywa nas od wariatek.. W końcu jej powiedziałyśmy. Ona za telefon i dawaj budzić męża żeby jej spódnicę przywiózł. Śmiechu było co niemiara.
    Pozdrawiam serdecznie piq (wspominająca i rozradowana)

    PS. Blog czyta cała moja rodzina.
    Wczoraj rozbawił mnie mój mąż.Po dwóch tygodniach urlopu wrócił do pracy a po powrocie, jeszcze w drzwiach witając się z psem, zapytał: " A co tam dzisiaj słychać u NASZEJ Marylki" ????

    ReplyDelete
  9. zapomnę , że kosztowały majatek i nie były żadna rewelacją , ale z braku laku ...Wesele było udane chociaz z przygodami . I Pamietam zdarzenie sprzed no juz 15lat. Jadac na wesele do Gorzowa Wlkp pełni humoru i radości na spotkanie z rodzinką i świetnąOch to pakowanie !! zabawę . Dojezdzaliśmy pamietam do Miedzyrzecza i pytam meża "..kochanie zapakowałeś ta torbe z butami na przebranie ...tu konsternacja ... wiec ponowiłam pytanie . .....A to Ty jej nie zabrałaś....?.."
    Wyobraz sobie Marylko , mój maż w klabkach wkołokominowych ja na szczescie miałam na sobie buty , które pasowały do sukienki.
    I co tu teraz ? sobota , południe sklepy pozamykane ..?!! Wpadamy na targowisko ...jesteśmy uratowani !! stał jakiś facet i miał stoisko z buciorami . Nie nie miej tu człowieku grosza przy duszy !! . Ilekroć mam gdzieś jechac nie ruszam sie żeby nie miec przysłowiowego " grosza" , bo licho zawsze gdzieś czeka i bierze nas z zaskoczenia , a moze to właśnie ta nasze niezorganizowanie ? gorączkowe pakowanie , jakas euforia przed nowymi przezyciami...?? ,która doprowadza nas potem do przeżywania takich sytuacji ...??
    Marylko ! założyłam sobie notesik UWAGA!!... "FAJNISTE POWIEDZONKA ..." będę musiała jednak dopisać ..MARYLI , poniewaz Twoje ,jak dotąd , wszystkie inne biją na głowe . oczywiście konkurują z określankami niezawodnego Janka .(i tu ukłon w stronę " tatuśka" ..:):):))
    No dobra , teraz lece zarzuce jakąś " elewacje na twarz" coby do reszty poprawic sobie humor no i do pracy ...no Ty pewnie juz kombinujesz jak tu wstac ...bo przeciez szkoda życia na sen ... Buziaczki i czekam co tam znówe "namarzesz " ... A co do noclegów jeśli tylko będziesz miała możliwośc a może faktycznie jakąś luke( bo ja , nie wpisałam sie w harmonogram odwiedzin ...o ja durna bżdziagwa..)serdecznie zapraszam i sprawa pozostaje otwarta . Nie mam kota a i pies mój kochany w maju pozegnał sie z tym światem .... pozdrawiam A.

    ReplyDelete
  10. No i mi wyszło masło maślane , tak to jest jak guła zasiada przed kompem i chce dodac komentarz ...Sorki za te wyrwane z kontekstu zdania , ale myśle , ze sie połapiesz .... chciałam skopiowac myślac , ze całosc nie wlezi .Z biegiem czasu dojde do wprawy ..
    Pozdrawiam przy okazji WSZYSTKICH ZARłOCZKóW SERDECZNIE...Alga

    ReplyDelete
  11. Tak sobie siedzę i czytam, czytam i czytam i myślę, że skoro jest tak wesoło, gdy się czegoś zapomni, to nie ma się co stresować ewentualną sklerozą, prawda? Przynajmniej się człowiek pośmieje.
    Ech "moja Marylu" stresa Ci nie ujmę a wolnego czasu nie dodam, ale jedno Ci powiem... Co by to życie było warte bez takich chwil? I jeszcze tak sobie myślę, że Ty lubisz tę całą bieganinę nawet jak psioczysz pod nosem, bo podświadomie robisz wszystko, żeby dużo się działo co by nudno nie było. No i nudno nie będzie, bo będzie wspaniale. Tego jestem pewna na 200% i przyznasz mi rację żeby nie wiem co :-)

    ReplyDelete
  12. -->>Tabathea oczywiscie, ze tak jest, przeciez to kapitalizm. To co sie teraz dzieje wcale nie jest tu nowym zjawiskiem, tyle tylko, ze problem sie poglebia i rozprzestrzenia na inne kraje. A zyc trzeba :))
    -->>Algo nie przejmuj sie, ze sie nie wkleilo tak jak powinno, na tym blogu nic nie jest tak jak powinno :) wiec Twoja wypowiedz jak najbardziej pasuje. Ciesze sie, ze jestes - bo to jest najwazniejsze i to jest wlasnie to co powinno byc!!!
    -->>Piq milo mi, ze maz tez czyta, a moze z czasem zacznie sie wypowiadac w komentarzach... wiesz takie meskie spojrzenie na babskie sprawy jest bardzo cenne. Zachec ale nie zmuszaj ;))
    -->>Smakosiu, masz 1000% racji, bo jakby sie w moim zyciu nic nie dzialo to pewnie umarlabym z nudow. A wtedy nawet na pogrzeb byloby ludziom wstyd przyjsc;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...