Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, August 16, 2008

Wspomnien czar...

Z reguly nie pracuje w soboty, ale dzis wyjatkowo musialam pojechac a ze Wspanialy mial zalatwic miedzynarodowe prawo jazdy, to wybralismy sie razem na Manhattan. Moja praca i Jego zalatwianie poszlo dosc sprawnie i po 2 godzinach bylismy wolni. A skoro juz sie tam jest, to nalezalo polazikowac troche po ulicach, troche po sklepach... ech zakupilam sobie plecak na wyjazd do Polski !!!!! Czuje sie jak harcerka :)) Wdepnelismy tez po chlebek i jak zwykle w piekarni doznalam prawie ze orgazmu na widok tych wszystkich smacznych chlebusiow. Oj jak ja uwielbiam dobre chleby i zawsze mam problem, ktory wybrac ;) najchetniej to kupilabym po kilka kromek kazdego... Skonczylo sie na wieloziarnistym i takim z oliwkami no i na dodatek chalka z rodzynkami ... znaczy sie jutro bedzie tost francuski na sniadanko .... a dupsko rosnie :))) Dla tych co maja ochote sprobowac, tutaj jest link do mojego przepisu na tost francuski http://www.gotowanie.wkl.pl/przepis22060.html
W drodze powrotnej do domu zupelnie nie zwracalam uwagi na to gdzie idziemy rozgladajac sie tu i tam i nagle zblizamy sie do wejscia kolejki podziemnej a ja stanelam jak wryta i mowie do Wspanialego:
-- Pocaluj mnie, ale szybko
Nie powiem zaskoczylam Go, ale polecenie wykonal i potem dopiero pyta:
-- Ale tak naprawde to dalczego tak szybko i dlaczego akurat tutaj ?
Wiec Mu wyjasnilam, ze to jest wlasnie to samo wejscie do kolejki podziemnej, przy ktorym rozstalismy sie po naszej pierwszej randce. Przyznam sie Wam, ze przez lata nie moglam znalezc tego wejscia. Nie zebym naprawde szukala, ale czesto myslalam o tym, ze jakos nigdy nie moge trafic na to samo wejscie.
Az tu dzis !!! Taka niespodzianka :)) zajelo mi to 6.5 roku ale znalazlam sie dokladnie w tym samym miejscu gdzie sie zaczelo ....
Pamietam jak tamtego wieczora czekajac na pociag zastanawialam sie co sie dzieje (???) Zupelnie nie moglam zrozumiec co jest w tym facecie, ze tak mnie do Niego ciagnie mimo, ze tak naprawde to normalnie na ulicy nigdy nie zwrocilabym na Niego uwagi. Bo Wspanialy, gdyby nie to, ze jest wspanialym czlowiekiem to chyba jak to mowila moja babcia "nikt by za niego 5 groszy nie dal" czyli wyglada zupelnie nieinteresujaco.
I faktycznie tak jest "chude to i drobne do dupy nie podobne" - autora tego powiedzonka nie pamietam, ale powiedzonko przywlaszczone i powtarzane dosc czesto.
Pol godziny pozniej bylismy juz w Queens i znow zachcialo nam sie spaceru, wiec celowo wysiedlismy jedna stacje wczesniej, zeby po drodze wpasc tez do naszego ulubionego greckiego marketu.
Nie zeby cos tam kupowac, bo akurat nie ma takiej potrzeby, ale wejsc i popatrzec, pogadac z wlascicielem. Wlasnie pogadac z wlascicielem... tu musze Wam wyjasnic, ze Wspanialy ma to do siebie, ze gada do wszystkich i co wazniejsze wszyscy Go lubia, jakies takie przylepne toto jest ;) Tak juz zawsze jest, ze jesli kiedykolwiek wybierzemy sie dwa razy do tej samej knajpy to za drugim razem juz znamy wlasciciela, kelnera... On zna wszystkich, ludziska w autobusie wymieniaja sobie z Nim pozdrowienia, bo On zawsze do kogos zagada, a jak juz kogos widzi drugi raz to juz uwaza, ze musi powiedziec "dzien dobry" zapytac jak sie ten ktos czuje i zanim sie zorientujesz juz jest rozmowa. Tak samo jest w sklepach, marketach, na poczcie ... kuzwa w lesie tez by pewnie do drzew pogadal.
Obok greckiego marketu jest grecka kawiarnia-ciastkarnia-piekarnia ...slowem wszystko w jednym kawalku. Tam tez lubimy zagladac wiec Wspanialy zaproponowal:
-- Cappucino i ciacho ??
-- Oczywiscie :))
Wchodzimy i mnie znow zamurowalo ... tym razem muzyka (!!!)
Moj od lat ulubiony Demis Roussos (!!!!) O matko z ojcem co za radosc !!! nie slyszalam tego glosu od lat, jakkolwiek mam jego CD w domu, ale wiecie jak to jest ma sie ale sie nie slucha, bo akurat slucha sie czegos innego. Usiedlismy przy stoliku, kelnerka przyniosla kawe i ciastka a ja cala w skowronkach rozmarzona... Nagle wrocily wspomnienia lat minionych, prywatek, potancowek.... I twarze przez lata cale niewidzianych znajomych, kolezanek, kolegow ...och ciekawa jestem co sie z nimi dzieje? jak sie potoczylo ich zycie?
Zasluchana w ten cudowny glos Demisa normalnie zatracilam sie we wspomnieniach... Wspanialy wie, ze jak mnie cos takiego napadnie to nalezy dac mi sie spokojnie upajac chwila bez wzgledu na to jak dlugo by ta chwila nie trwala.
Czy Wy wiecie, ze tutaj nikt nie ma pojecia o muzyce europejskiej ????
I oni mysla, ze to my bylismy wychowani "za zelazna kurtyna"????
Tu nawet filmow w kinach nie ma innych niz tylko amerykanskie, zupelnie jak w ZSRR ... lata temu.
Jak czlowiek chce sie troche odchamic i zobaczyc film francuski czy wloski to musi isc do specjalnego kina, ktore te filmy wyswietla (kurcze chyba mi slow brakuje, mam nadzieje, ze nie pieprze od rzeczy) a takich kin na Manhattanie jest chyba tylko 3 ...
Teraz jest Olimpiada, przedwczoraj A. i Jego zona pytali czy ogladam..
-- Nie - mowie -nie ogladam, bo amerykanskie media pokazuja tylko to gdzie Amerykanie zdobywaja zloto i to nie jest fair, bo skoro Olimpiada jest miedzynarodowa to powinno sie pokazywac wszystko ...
Wiekszosc ludzi tego nie pojmuje ... dlaczego ja nie ogladam chociaz tego co pokazuja, ano nie ogladam dla zasady, dla pryncypiow..bo jak zaczne ogladac to znaczy, ze zgadzam sie z tym ... to chyba tak samo dziala, jak z ta latarka ....
A Demis Roussos ma tak wspanialy glos ... na sali kawiarni pojawila sie wlascicielka, co prawda biegala kobitka z jakims facetem pokazujac mu szafki i polki .. domyslilam sie, ze to ktos kto jest zainteresowany skopiowaniem czesci wystroju. Nie bardzo chcialam przeszkadzac, ale juz musielismy isc, wiec nie wytrzymalam i zapytalam, bo nie wiedzialam akurat.
-- Czy Demis Roussos jeszcze zyje ?
-- Oj zyje, zyje i ma sie calkiem dobrze, schudl bardzo ... a ja wszystko wiem..... bo jego pierwsza zona jest moja przyjaciolka..... mieszkalysmy po sasiedzku w dziecinstwie..... W ubieglym roku wlasnie sie z nia widzialam ... a ja od 40 lat zakochana w jego glosie .... i moglabym sluchac i sluchac ....
-- Ja tez - wtracilam w potok Jej slow niesmialo.
-- oj to sluchaj kochana ile chcesz.... podaj tu nastepne dwie kawy - to kelnerce wydana dyspozycja pomiedzy zachwytami nad glosem Demisa i radoscia, ze ktos jeszcze zna ...
-- A wy tutaj pierwszy raz?
-- Nie, nie pierwszy zagladamy czasem, ale nie za czesto, bo kazda tutaj wizyta w biodrach dlugo sie zatrzymuje... staram sie wyjasnic z milym usmiechem
-- to jak przyjdziecie nastepny raz..... to zaraz pytaj kelnerke.... Demisa niech ci wlacza ....i sluchaj kochana sluchaj.... takich glosow juz nie ma... i nie ma tamtych lat... - nie przestawala szczebiotac radosnie.
Ot jaki ten swiat maly :) a jak podobne mamy gusta i wspomnienia ...
I jak podobnie dziala na nas tych wspomnien czar........... Forever and ever ....

P.S. Och, ja prawie zabyla z tego rozmarzenia, ze te karykaturke, ktora wlasnie umiescilam w moim profilu to sobie dzis zaaplikowalam w czasie tego spacerka Chinczyk mnie tak odrysowal za cale 5 dolcow :)))

Stardust rozmarzona .....

13 comments:

  1. I znowu mi się micha śmieje od ucha do ucha !!!!!

    Eh wspomnienia....Ja też mam co wspominać bo mój mąż czekał na mnie 14 lat !!!! Tzn. czekał czysto teoretycznie - on w tym czasie metodycznie mnie zdobywał a ja chyba ślepa byłam. Pierwszy raz publicznie pocałował mnie w parku, wśród zieleni i łabędzi na mostku.... i oczywiście wszyscy znajomi musieli widzieć !!!
    A naszej ulubionej knajpki już niestety nie ma bo zmienił się właściciel i zrobiła się typowa "mordownia".

    Demisa bardzo lubię. Pamiętam jak w głębokich czasach PRL czekało się na jakiś ochłap rzucony w TV. Zapowiedzieli jakiś program rozrywkowy ( o skandalicznie późnej porze), że wystąpi w nim Demis Roussos. To była gorączka,nieprzytomne z wrażenia siedziałyśmy z mamą przed "telejajkiem" jak na szpilkach,roz gorączkowane,reszta rodziny nie miała prawa głośniej oddychać !!! Mija 10 minut programu, 20 minut,pół godziny,godzina, lecą napisy końcowe !!! I znów cholera ciężka zrobili nas w bambuko bo Demisa nawet w tle nie było słychać !!!! Obie miałyśmy mord w oczach !!!!
    Ale przy następnej okazji znowu się dałyśmy nabrać....

    Ależ się rozpisałam a przecież to miał być Twój blog.....
    Poprawy nie obiecuję no chyba, że dostanę od Ciebie "pater noster" czyli po polskiemu powiesz mi "zamknij japę i zmykaj bo mój jest ten kawałek podłogi"...

    ReplyDelete
  2. Chlebek,chlebek... Też go uwielbiam. Czemu jeszcze nikt nie wpadł na pomysł żeby sprzedawać go na kromki? To by było wspaniałe rozwiązanie. Ech, można by smakować i ten i tamten i jeszcze tamten... Pewnie chętnych by nie brakowało. To mi przypomniało,że kiedy jakieś 10 lat temu (może mniej?) wędrowałam po różnych wioskach, to co jakiś czas natrafiałam na piekarnie. Nos zaprowadzał mnie na ich tyły i wtedy kupowałam taki gorący bochenek od jakiegoś "umączonego" pracownika. Niestety teraz już nie udaje mi się trafić na takie miejsca. Pewnie "wchłonęły" je wielkie "firmy wypiekowe" :-( No ładnie! Teraz ja zabrałam się za wspomnienia :-)
    Kiedyś już Ci o tym wspominałam... "zazdroszczę" Ci tych możliwości poznawania kuchni świata, stykania się z ludźmi, którzy znają je od podszewki,celebrują, bo są ich życiem i rodziną na obczyźnie. W takich małych kafejkach czy barach czasami jest wiele "serca" i daje się to odczuć już od progu. A skoro mowa o miejscach - spontaniczny pocałunek na dworcu..."Szczęściarz" z tego "Wspaniałego" :-)

    ReplyDelete
  3. Anonymusie a pisz sobie ile chcesz, bo moj "kawalek podlogi" to ten na notki, a tutaj to wlasnie bardzo mnie ciesza takie dlugie komentarze:)
    Cieszy mnie tez fakt, ze masz wspomnienia z oczekiwaniem na wystepy Demisa w PRLowskiej TV, bo troche sie obawialam, ze to tylko ja taka "wiekowa" i ze juz nikt tego nie pamieta:)
    A mezowi pozdrowienia i gratulacje za te wytrwalosc 14-letnia i trzymajcie sie w zdrowiu i szczesciu razem przez wiele jeszcze kolejnych lat. I jescze jedna mala rada, pogrzeb sobie www.blogger.com tam w prawym gornym rogu na stronie glownej mozesz zmienic wersje jezykowa na polski i bedzie po klopocie:) z drugiej strony nie ma miejsca "nieodpowiedniego" na komentarz ... moga byc tylko "nieodpowiednie" komentarze, ale tych na szczescie nie ma :)))))

    Smakosiu - "umaczony" pracownik piekarni i goracy jeszcze bochen chleba ....eeeech zycie jest piekne. Masz racje, male miejsca maja duzo wiecej serca niz wielkie kombinaty, bo tam jest kontakt z czlowiekiem a nie automatem. Bronmy malych miejsc i nie dajmy im umrzec.

    ReplyDelete
  4. Ja to jeszcze kiedys - ale to za komuny było - do takiego chleba dostałam dopiero co wytworzoną kaszankę, jeszcze ciepłą. To była najlepsza kaszanka w moim życiu.

    ReplyDelete
  5. Cocie, miej boga w sercu....ja dobrej kaszanki nie jadlam juz 24 lata :( Tutaj niby moge kupic w polskim sklepie, ale to nie to. Niby wyglada to jak kaszanka i caly ten srodek jest OK ale ja chce taka kaszanke jak robili lata temu na wsiach w normalnym jadalnym flaku, ktory mozna bylo przysmazyc na chrupiaco i do tego cebula i duuuuzooooo pieprzu.
    Oj chyba mi jezyk ucieknie :)

    ReplyDelete
  6. Marylko, ja myślę, że te wspomnienia opanowały Cię tak przed podróżą :)) To cudownie, że tak umiesz to przeżywać. Serdecznie Ci życzę, aby Twoja podróż się udała, a ewentualne "niespodzianki" szybko poszły w niepamięć.

    Ja na odmianę Demisa jakos nie lubię, może zraziłam się po aferze, gdy w Sopocie śpiewał z plybacku, a skasował jak za life.

    A kaszankę jaką wspominasz robi od czasu do czasu teść mojej Kaśki, szkoda że nie bardzo mam pomysł jak Cię nią poczęstować. Bo byłoby to dość skomplikowane: on musi ją akurat zrobić, a Ty musisz być w pobliżu. I jeszcze trzeba to gdzieś podsmażyć:))

    ReplyDelete
  7. Kurakowa, juz za sama chec serdecznie dziekuje a nastepnym razem jak bedziesz miala okazje jesc ta wspaniala kaszanke to pomysl o mnie i przeslij smak telepatycznie. Napewno dojdzie !!!Ja nie wiem czy te wspomnienia to emocje przed podroza, czy moze starosc, ale cokolwiek by nie bylo napada mnie i bardzo mi sie to podoba :)))

    ReplyDelete
  8. http://pl.youtube.com/watch?v=AD1EgaE8gBE
    No to Marylko- specjalnie dla Ciebie :)
    Będziesz mogła słuchać, kiedy chcesz
    Agik

    ReplyDelete
  9. a ja marylko chcialam tylko powiedziec ze wcinam wlasnie pyszna wiejska kaszanke i smak teapatycznie zasyłam ;-)))

    ReplyDelete
  10. Malgoska (b.z) juz zamykam oczy i skupiam sie na odebraniu telepatycznej przesylki:))) mniammmmm....

    ReplyDelete
  11. Maryla, myślę, że mogę zaspokoić Twoje pragnienie zjedzenia dobrej domowej kaszanki. Postaram się przywieźć dla Ciebie porcję do Otomina. Mam nadzieję, że znajdzie się tam patelnia do pod smażenia.

    ReplyDelete
  12. Lajanie, juz sie ciesze :))) ogromnie i mam nadzieje ze patelnia sie znajdzie. Jesli nie to wyslemy do domu po patelnie tego co ma najblizej ;) pewnie padnie na Pampasa :)))))

    ReplyDelete
  13. rety boskie! Stardust, ja mam 38 lat i jedne 34 lata temu bylam na koncercie Rusosa w Szczecinie. Swiat jest maly i piekny :-)
    Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie zza rzeki

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...