Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, September 2, 2008

Lece...

No to ja juz w drzwiach, Wspanialy wrzeszczy, ze ja bez kompa nie moge zyc i cusik gestykuluje, zerknelam katem oka - wyglada na to, ze ta jego gestykulacja ma mi dac do zrozuminia, ze mam (c)hysia ... No mam !!!!! Az dziwne, ze Jemu to zajelo 6.5 roku zeby zauwazyc ... a ja myslalam, ze to takie inetelegentne chlopisko. Czyzby nastepny przeceniony????
Wobec powyzszego co zrobilam, to zrobilam, co wzielam to mam, a czego zapomnialam to sie pewnie dowiem na miejscu;) Nie bedzie mnie przez 3 tygodnie, ale to nie znaczy, ze blog ma sobie spac ... bo jak wroce i nie bedzie komentarzy, to dostane wnerwa i wszystkich obsobacze, albo przestane pisac ... i tyle sie narobi. Wiec prosze bardzo zabierac sie do roboty, pisac, dyskutowac, poddawac pomysly do kolejnych notek.
Slowem zadne tam opierdalanki tylko brac sie do roboty, bo ja tez chce cos poczytac jak wroce :)))
Slyszano?? To teraz przysiadac na zadach i zadeczkach i klikac rowno ... zadne tlumaczenia nie beda przyjmowane, nie ma wymowek, ze "nie umiem", "nie mam o czym" ja kuzwa tez nie umiem, czego dowodem jest ten (c)hys powyzej bo nie wiem jak sie pisze. I tez nie mam o czym, czego dowodem sa wszystkie poprzednie notki, bo jak juz nie mam o czym to nawet z latarki cos wypocilam i wycisnelam.
Lece, bo cus mi sie widzi, ze mnie Wspanialy oderwie od tego kompa sila ... Ratu....!!!!!

Stardust w pol slowa oderwana

41 comments:

  1. No i poleciała. Kurna Olek...a czemu mi się jakoś smutno zrobiło? :-( Ja nie lubię się rozstawać...

    ReplyDelete
  2. Nikt nie lubi sie rozstawac.
    Swoja droga to Wspanialy mogl jej kupic laptopa czy cus, skoro po tych 6,5 latach wie, ze Ja trudno oderwac od kompa. Z drugiej strony niech sobie kobita wypocznie, odetchnie....chociaz cos mi sie zdaje ze jak tylko dopadnie do kompa (gdziekolwiek) to zaraz kliknie tu i tam;))))

    ReplyDelete
  3. Oj ja też mam taką nadzieję, że jej się uda w Polsce dopaść gdzieś kompa! Marylka baz swieżych informacji to rzecz rzczej niemożebna. A z drugiej strony tak sobie myślę... jak ją w tej Ojczyźnie zaczną wszyscy witać to Ona może nie być w stanie....

    A swoją drogą ciekawe czy będzie jakaś relacja w telejajku bo jak na lotnisku będą ją witać tłumy - wszyscy pomyślą, że jakaś ważna persona przyleciała coś a la minister, premier czy też inszy egzotyczny książę !

    Udanej podruży i uważaj na "ognistą wodę'
    piq (rozradowana)

    ReplyDelete
  4. O matulu. Chyba jeszcze śpię. Oczywiście ma być podrÓży...
    chlip, chlip......

    ReplyDelete
  5. Marylka pewnie spi. Albo i nie, bo może nie dali Jej spać. W Polsce juz 7.40. Ciekwa jestem czy udało się Jej zasnąć w samolocie, czy te "magiczne" tabletki zadziałały...? Jak nie, to pewniakiem wytarła butami dziurę na pokładzie od tego maszerowania w te i z powrotem :-)
    Marylko, Polska przywitała Cię słońcem, co?
    Ps. Jestem przekonana, że dorwie sie gdzieś do komputera i napisze do nas parę słów :-) To nawet dla niej samej będzie fajna pamiątka z pobytu w Polsce.

    ReplyDelete
  6. Ha - widac przed samym wyjsciem werwe miala jak 100. Teraz kiedy to pisze, z tego co wiem powinna wlasnie nadlatywac nad Warszawe, hucznego powitania chyba nie bedzie, ale na pewno bardzo serdeczne. Plan lodzkiego pobytu jest dosc mocno juz zagospodarowany - ha sam sie obawiam, zeby ich nie zameczyc, ale mam nadzieje, ze troche dostepu do kompa tez bedzie - wiec czekajcie na wiesci

    ReplyDelete
  7. 13.57 - donosze niniejszym, ze zgodnie z obietnica Marylka wlasnie przed chwila zadzwonila informujac, ze choc skonani, sa juz w Polsce - wlasnie ruszyli z Okęcia do Kielc.
    :)))))))))))))

    ReplyDelete
  8. Ja sie zaloze na 100% jak Marylka dopadnie sie do kompa w Polsce to cosik nam tu bazgnie, jestem ciekawa jej relacji z samego lotu....oj bedzie qerwowac hi hi, ja juz zaczynam chichotac.
    Balbina71

    ReplyDelete
  9. Witamy w "Kraju Raju" :-)

    Ps. Marinik - dziękuję :-)

    ReplyDelete
  10. Marylo, hysia jest poprawnie, ale przecież wszyscy wiedzą o co chodzi, prawda? Jedno trzeba stwierdzić, normalnie jesteś od kompa uzależniona, od strony WZ zwlaszcza. Jak Ty sie potrafisz skoncentrowac przed wyjazdem, zerkajac ciagle na przybywajace watki!? Massakra! Ja robie przed podroza liste i wg niej postepuje, a i wtedy sie zdarza, ze czegos nie zabiore!

    ReplyDelete
  11. No to melduje, ze juz Was mam na podgladzie :))))Loptoy w ilosci sztuk dwa zostaly w Polsce. W koncu to ma byc urlop:)))) Uciekam, bo sie na mnie dra :)))))))))

    ReplyDelete
  12. SZOK !!!!!!
    choc w sumie - mozna sie bylo tego spodziewac
    :))))))

    ReplyDelete
  13. Ale fajnie!!! Trzy słowa do kupy, ale cieszą jak licho! :-)))

    To taki spodziewany SZOK :-DDD

    ReplyDelete
  14. hehehe, cieszy, cieszy....mowilam ze sie odezwie. Bez kompa ni rusz. Sila musza odrywac ;)

    ReplyDelete
  15. heheh podroznicy :):):)

    zdjec zadamy !! bo bedzie strajk hihii
    smakosia poprzyj mnie :)

    ReplyDelete
  16. Florist ja Ciebie popieram !!

    A tak na marginesie... Ciekawe kto też sie drze na Marylkę, że ona potulnie słucha i nie odpysknie ????

    Mam nadzieję,że ich nie rozerwą....

    ReplyDelete
  17. Poparcie już idzie :-)
    Zdjęcia! Zdjęcia! Zdjęcia!!!

    Ps. To jesne, że oni teraz nie mają czasu na wklejanie fotek, ale jak człowiek trochę pokrzyczy, to może potem będzie u Marylki szybsza mobilizacja i zobaczymy te szczęśliwe twarze na polskich dróżkach :-)

    ReplyDelete
  18. Wlasnie laduje akumulator - co by starczyl na fotkowanie lodzkiego etapu - to juz od jutra, no, ale nie obiecuje fotek tak od razu, choc na pewno sie pojawia na WZ przed powrotem Maryli i Charliego - tyle, ze komentarze do tych zdjec zostawie Maryli- niech sie wykazuje :))))

    ReplyDelete
  19. Już się cieszę, że będą fotki. Uzbrajam się w cierpliwość :-)
    Bawcie się dobrze. Pozdrawiam :-)

    ReplyDelete
  20. Kto jeszcze nie widział Marylki i Charliego w "kraju raju", to zapraszam tutaj: http://www.gotowanie.wkl.pl/forum_watek.php?id=187682&post=187682&offset=0

    ReplyDelete
  21. No ja się zastrzelę!!!
    Przecież nie będę dyskutować sama ze sobą. Co zaglądnę, to zawsze widzę, że ostattni komentarz jest mój.
    Żeby potem nie było, że mnie tutaj nie było!!! :-)))

    ReplyDelete
  22. Ja też zaglądam ale nie piszę bo "wełny" (czyli weny) nie mam.....

    ReplyDelete
  23. No i ja tyz. Zagladam, watek na wz tez ogladam ale ta wena jak poleciala tak zaginela. To pewnie dlatego , ze mi zal dupe sciska bo mnie w Lodzi nie bylo. A j tak lubie Ave i Marynika nie mowiac juz o tych naszych Hamerykancach.Buuuuuu...

    ReplyDelete
  24. Dorotko, czuję to samo :-). Jak sobie pomyślę, że Marylka spotkała się z Ave, Till, Izuś i Marinikiem, to ogromnie mi szkoda, że ja nie będę miała okazji poznać ich osobiście. Bbbuuuuu nie będzie ich w Otominie. Przyznam się szczerze, że akurat te wszystkie osoby ogromnie polubiłam i jakoś tak wybrałam sobie "z tłumu" już dawno temu. Hmm...czy powinnam o tym pisać...?
    Jak tak sobie analizuję te "marylkowe" wojaże, to przychodzi mi do głowy, że to chyba będzie Ich najbardziej intensywny urlop :-). Po pierwsze przemierzają od groma kilometrów, Po drugie praktycznie ciągle zmieniają miejsca noclegów. Po trzecie imprezują ile wlezie. Po czwarte poznają nowych ludzi. Po piąte wszędzie muszą zjeść więcej, niż są do tego przyzwyczajeni :-D No i wreszcie po szóste muszą się zmierzyć z wieloma emocjami, które temu wszystkiemu towarzyszą. Już się nie mogę doczekać tych dłuuugich relacji po powrocie. Ciekawa też jestem jak wypadnie Polska w oczach Charliego...?

    ReplyDelete
  25. Oj macie rację. Może być tak, że Charlie tak pokocha polską gościnność, że Marylka go będzie musiała wołami wyciągać do tej Hameryki !!!!

    ReplyDelete
  26. a ja mam buuuuu wlaczoe stale.... odkad ma nadzieja zgasla na przybycie do Otomina... i slow brak mi :(

    buuuubbuuuu smakosiu bbbuuuuuu
    ze tez wszystko od zawartosci konta musi byc zalezne buuuubbbbbbbuuuuuuuubuuuuuuuuu


    smalocowo przerobiona miauka

    ReplyDelete
  27. Miaukolku, a ja bym wszystkie smalce ze skwarkami oddała, co byś tylko mogła do Otomina przylecieć. A musisz wiedzieć, że baaardzo lubię smaluszek :-)
    Oj, pobuczę sobie jeszcze z Tobą bbbbuuuuuuu...

    ReplyDelete
  28. No ja wiem, ze to nie moj Blog. Ale mamy pisac. Wiec pisze bo mowie, ze inaczej mnie szewska pasja...i myslenie o przypadkach w zyciu i o szczesciu sprzyjajacym idiotom trafi jak piorun z jasnego. Ale od poczatku.

    Mam siotre mlodsza ode mnie o 18 lat. Praktycznie byla jszcze mala jak ja wyjechalam. Teraz jest dorosla wyszla niedawno za maz. Szwagier to bardzo fajny chlop. W przeciwienstwie do mojej rodziny (w sumie mikrej) rodziny ma duza rodzine gdzie wszyscy maja czesto okazje do spotkan i ogolnie trzymaja ze soba. Szwagier ma jednak dwie ciotki slynace z plotkarstwa.
    Niedawno zenil sie mlodszy brat szwagra wiec moja siostra wraz z Mama i Tata tez zaliczali sie oczywiscie do gosci.
    Slawnymi ciotkami w rodzinie nikt sie juz nie przejmuje ale na tym weselu miala je poznac moja Mama wiec szwagier ja ostrzegl zeby sie nie przejmowala jak durne baby zaczna obrabiac innyn d..y.
    No i wyobrazcie sobie, ze prawie pierwszymi slowami owej cioteczki do mojej Mamy byl fakt, ze Ona mnie zna. Zaznaczam ze ani ja babska w zyciu na oczy nie widzialam ani ona mnie do tej pory. Bo na tym weselu mnie nie bylo, a na weselu mojej siostry jej nie bylo. Ale mnie zna (takie baby przeciez znaja wszystkich) bo:(i tu wlasnie przechodzimy do meritum sprawy z dwoma idiotami) Ona spotkala na wycieczce w Berlinie mego Exa i on naopowiadal jej bzdor - oczywiscie stawiajac mnie w najgorszym swietle.Takie opluwanie powinno mu juz dawno przejsc bo do cholery jestesmy juz ponad 10 lat po rozwodzie! Tym bardziej, ze w stosunku do mnie gad milego i ukladnego gral. Taka falszywa poczwara!

    I teraz cos nad czym sie zastanawiam czy to w ogole mozliwe i jesli tak to jak z tym szczesciem idiotow, ze tacy sie zawsze zejda.
    Moj byly mieszka w tej samej miejscowosci co i ja w Niemczech, rodziny mego szwagra nie zna w ogole ani oni jego, inaczej jak na zdjeciu nie widzieli. Wiec Babsztyl jedzie z Polski do Berlina moj Ex z Nimiec do Berlina. Spotykaja sie pewnie wpierw przypadkiem jako zupelnie obcy ludzie. Ze tez te obie wycieczki musialy na siebie gdzies wlezc! Do tego okazuje sie, ze opowiedzial swe farmazony babie z rodziny szwagra o ktorej nie mogl wiedziec od poczatku ze ona do tej rodziny nalezy.

    No powiedzcie czy to nie jest az tak dziwne , ze gdybym lepiej nie wiedziala to bym nie uwierzyla?

    Tde postawic tarota pobawila bym sie wudu ale cholera ja ni uzywam czarnrj magi choc rka swierzbi....

    ReplyDelete
  29. Dorotuś, historyjka faktycznie nieprawdopodobna, ale co...w życiu tak czasem bywa, że dwie mendy na siebie wlezą (ups!)
    Ty mądra kobieta jesteś więc powiem jedno: olej to!!!!!!! (przepraszam za słownictwo, ale aż się prosiło). Widać wyraźnie, że "były" żalu jeszcze nie przetrawił, że mu się fajna "kobieta" z rąk wyślizgnęła, to teraz sobie ulżył paplając od rzeczy. A starsza pani...już u całej rodzinki ma "świadectwo wystawione" więc też można o niej zapomnieć.
    Szkoda Twojej energii.
    Wiem, że łatwo mi tak gadać, ale powtórzę się: olej to!!! :-)))
    Pozdrawiam Cię baaaardzo ciepło.

    ReplyDelete
  30. "Dziekuje za dobre slowo kobieto kochana" :-)smakosiu kochana. jak pomyslalam to tez mi przyszlo na mysl , ze gad z zazdrosci peka i zal mu co stracil. Ufff juz mi lepiej...Przypadki chodza po ludziach

    Nadepnieta przez przypadek dorota zza plota

    ReplyDelete
  31. Dorota przychylam sie do smakosiowego wniosku : olej! to!

    Mne zdarzylo we wlasnej rodzinie w ciazy byc... a bezdzietna jestem...tak sie mnie zdaje. Ciaze byly kilkukrotne a ja chyba na koncu sie dowiadywalam o tym:)
    Kiedys sasiad tez z gratulajami przyszedl :) i rozwiazania szczesliwego zyczyl. Na co ja powiedzialam, ze dziekuje bardzo i jak sie malowanie skonczy to mu pokaze czy szczesliwie bylo czy nie :)

    wiec olej!!!

    ReplyDelete
  32. Dziekuje florist! Wiesz to ze ploteczki sa wszedzie i zawsze , i ze sami zawsze lubimy sobie pogadac nalezy do ludzkiej matury i o ile nie krzywdzi innych jest ok. Ale ploty zlosliw to rzecz okropna. Jesli sie nie bronisz tos winny - no milczenie to juz potwierdzenie winy - jesli sie bronisz jeszcze wiecej - bo cos z tym jest jesli sie bronisz, masz powod.

    Wiec najlepiej zrobic jak uwazamy tak bysmy sami czuli sie dobrze. Ludzi i tak nie przekonamy.

    Kiedys klientka skarzyla sie, ze maz ja od "dziwek" wyzywa bez powodu (jak dla niej) bo wchodzac w malrzenstwo byla dziewica a bedac mezatka mezowi wierna. Slowa meza: bylas dziewica bo nikt cie (procz mnie glupiego)nie chcial. A teraz sie na pewno puszczasz bo widze jak S. na ciebie patrzy...

    No i co rece opadaja.

    Mam dwoje dzieci z pierwszego malrzenstwa.Wedlug pewnej, znow nie znajacej mnie pani, (przypadek?) mam czworo dzieci i to do tego ich ojciec to ni ich ojciec. Tego nawet moj Ex nigdy nie przypuszczal badz opowiadal.:-)

    O tym, ze sie w tym samym czasie co i ja wtedy inna pani (pochodzaca z Polski)rozwodzila, z innego miasta z czworka dzieci z ktorych ostatnie bylo faktycznie kukulczym piskleciem przeczytala owa plotkarka w gazecie i wydumala: To musze byc ja tylko imiona i fakty pozmieniali ha.

    Biedna kobieta musi miec strasznuie nudne zycie, ze juz w mlodym wieku ploty to jedyna podniecajaca historia w jej zyciu...

    ReplyDelete
  33. Dorota- ostatnia uwaga bardzo słuszna !!! Wspólczuc trzeba, ze niektórzy mają tak ubogie życie, ze wymyślają takie pierdy...
    Ja jak usłyszałam, ze musiałam jechać do Krakowa, bo w Katowicach nie chcieli usunąć moich bliźniaków, to sie poryczałam- ze złości i upokorzenia...
    Potem się już tylko śmiałam. Mario ( luby) czasem mówi do mnie Japoneczka, bo mam takie trochę skośne oczy. A wieść gminna niosła: Mario przywióżl sobie skadś Chinkę, która tu w Polsce studiuje, ale bardzo dobrze mówi po polsku :D:D:D
    Noż... ja myśle, ze bardzo dobrze mówię po polsku, ba, nawet się tym szczycę :D

    Po prostu trzeba olać i litości użyczyć

    Agik

    ReplyDelete
  34. Oj trzeba, trzeba agiku kochany. No ciekawa jestem okropnie jak sie ci nasi Hamerykancy w Otominie bawia. Licze na jakies zdjecia w przyszlym tygodniu. Pozdrawiam serdecznie!

    ReplyDelete
  35. wracaj szybko Marylko i pisz pisz pisz...... już tęsknie...
    makusia

    ReplyDelete
  36. Duza presje kladziesz na dodawanie komentarzy... ;>

    ReplyDelete
  37. ha - juz leca, leca, leca do NY i juz niebawem nowa tworczosc sie pojawi
    HURRAAAAAAA
    :)))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  38. Taki przypadek , o jakim pisała Dorota znam z autopsji - dziwne, ale prawdziwe. Góra z górą.....
    Marylko bardzo mi przykro, że jednak nie mogłam pojechać do Otomina i spotkac się z Tobą, może jeszcze kiedyś...no coż trzeba mieć nadzieje.

    ReplyDelete
  39. -->> dusicielu, presja i owszem musi byc, bo jakby nie bylo to skad bym wiedziala, ze zawitales ;))) a milo mnie z tego powodu, Twoich odwiedzin ma sie rozumiec, okrutnie :))
    -->> Jasiu, mnie tez smutno, ale jak to mowia 100 lat nie male, wiec kto wie??
    -->> do wsiech czytaczy: cieszym sie straszliwie, co nie siedzieli na laurach ino pisali jak pan przykazal ;)) a teraz nowa notka sie nalezy. Lece wiec pisac, choc wiele tego nie bedzie....

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...