Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, October 31, 2008

Jak ci sie spieszy...

...to sobie usiadz - tak mowila moja babcia i miala racje. Tyle ze nie zawsze ma czlowiek na czym usiasc w tym pospiechu. A bylo tak. Wczoraj wieczorem Wspanialy przyszedl po mnie do pracy, jak zwylke zreszta, ale tym razem mielismy do zabrania do domu troche badziewia, bo wlasnie przyszly paczki z duperelami, ktore to pozamawialismy. Bylo tego 5 paczek, 3 male, 1 srednia i jedna nie powiem takich sobie slusznych rozmiarow.
Zaraz od progu Wspanialy zapytal czy zaprogramowalam telewizor na nagrywanie programu Rachel Maddow. No nie zaprogramowalam, bo Ona jest o 21ej to przeciez zdarzymy. Zaczelismy debatowac jak tu zabrac te paczki do domu ja spakowalam ta srednia i 3 drobne w jedna torbe i mowie:
-- Ta duza zabierzemy jutro.
-- Ale po co odkladac na jutro, przeciez jak zrobimy uchwyt to sobie damy rade.
-- Kurde a ile masz rak, bo ja musze miec jedna wolna na papierosa?
-- Ja bede niosl i te torbe i paczke.
Bo Wspanialy swoje oprzyzadowanie nosi w plecaku, wiec lapki ma i tak wolne. No to jak sie uparl, to zrobilam ten uchwyt do paczki i zapierniczamy do pociagu.
Jakos dziwnie dlugo nie bylo naszego, ale czekamy...nareszcie nadjechal. Kurde dobrze, ze juz mamy tak obcykane, ze czlowiek ustawia sie na peronie w miejscu gdzie sie otwieraja drzwi, bo inaczej wieczorem ciezko znalezc miejsce siedzace. No... udalo sie.
Torba na paczke, plecak z plecow.. siedzimy.... i siedzimy a pociag nie rusza.
-- Cos mam dziwne przeczucie, ze bedziemy tak na kazdej stacji stali po 10 min i nie zdarzymy na Rachel. - powiedzialam.
-- Tylko nie kracz, a wogole to dlaczego nie zaprogramowalas nagrywania?
-- Bo to bez sensu, wiesz, ze i tak nie pojde spac dopoki tego programu nie obejrze, a jak nie zdarzymy na 21 to jest potem powtorka o 23ej i obejrze.
Cos drgnelo, jedziemy, ale na nastepnej stacji powtorka, znow stoimy, potem udalo sie przejechac nastepne 2 stacje normalnie i znow postoj. No nie narzekam narazie, bo w koncu siedze, sa tacy co stoja i to im nalezy sie pierszenstwo narzekania. Jak juz dotarlismy do tunelu miedzy Manhattanem a Queensem to pociag stanal i ani dudu. Po 5 minutach zaczelam dostawac lekkiego wkurwa, zerkam na zegarek, jest za 10 min 20a, nie jest jeszcze zle, pod warunkiem, ze prosto z pociagu wezmiemy taksowke zamiast czekac na autobus.
Wspanialy lypie na mnie z boku i wiem, co chce powiedziec ale pewnie sie boi. Oczywiscie chodzi o to, ze na wszelki wypadek powinnam byla zaprogamowac ten telewizor. Moj wkurw tez juz zaczyna sie nasilac.
Stoimy w tym tunelu juz jakies 5-7min i po kolejnych 2-3 min komunikat: "pociag dojedzie tylko do pierwszej stacji w Queens i dalej nie pojedzie bo cos sie popierdykalo z sygnalem".
-- Ja pierdole, komuna - powiedzialam
-- Ze co?? - zapytal Wspanialy.
-- Ze kurwa, takie numery to mialam na codzien w komunie.
Dojechalismy do tej stacji i tu kolejny komunikat zapowiadajacy, ze prosze sobie zabierac swoje badziewie i wynosic sie z pociagu, bo pociag dalej nie jedzie. Ludziska wychodza, ja siedze, Wspanialy zaczyna zbierac te bagaze, ja siedze.
-- A ty czemu nie wychodzisz, przeciez dalej nie pojedzie?
-- No przeciez nie chcesz uwierzyc w to, ze ten pociag bedzie tu stal do maja przyszlego roku.
Stoi i patrzy na mnie cielecym wzrokiem, a ja wiem, ze juz nie raz tak bylo, ze po takim komunikacie 10 min pozniej jak juz cale towarzystwo sobie poszlo to jednak pociag jedzie dalej.
W tym momencie do wagonu wsadzil leb policjant i mowi:
-- Prosze wysiadac, jest awaria i pociag dalej nie pojedzie
-- To czym mam sobie dojechac dalej?? - zapytalam rzeczowo, doskonale wiedzac o tym, ze w takich sytuacjach musza zapewnic autobusy na dalszy odcinek trasy.
-- Wlasnie zamawiaja specjalne autobusy zeby podjechaly na stacje.
Wyszlam, bo co moglam jeszcze zrobic, ale mialam niedosyt, bo tak mi sie bardzo chcialo komus przypierdolic, a tu policjant bardzo grzeczny.
Jak juz wylezlismy na ulice i popatrzylam na ten dziki tlum klebiacy sie na odcinku 2 ulic i tylko 2 autobusy, to normalnie zwatpilam, zerkam na zegarek w miedzyczasie zrobila sie 20:30. Wkurw dostal kolejnego bodzca. Wspanialy zaproponowal zebysmy zamiast czekac na kolejne autobusy przeszli pare ulic gdzies dalej od tego klebiacego sie tlumu i sprobowali zlapac taksowke. Pomysl nie zly, tylko sie mojemu kochanemu Wspanialemu kierunki popierdykaly i ciagnie mnie spowrotem w kierunku Manhattanu, wiec zlapalam (wolna reka) za mankiet i mowie:
-- Stoj spokojnie bo idziemy w odwrotnym kierunku, stan postaw te pierdolone paczuszki na chodniku moze ich nie stratuja, a my sobie spokojnie zapalimy.
Stoimy i kurzymy cigareta normalna swoboda, ale dumamy co by tu zrobic, w miedzyczasie widac, ze szans na taksowke nie ma zadnych, bo czesc tego dzikiego tlumu ma taki sam plan.
I jak tak stalismy to nam normalnie pod nos podstawili autobus, co prawda tylne drzwi mielismy pod tym nosem, wiec wolam do Wspanialego:
-- Otwieraj te drzwi i wlazimy, zanim sie ludziska zorientuja o co biega, to juz bedziemy siedziec.
No ale wiadomo, Wspanialy czlek porzadny od slowa porzadek, zanim sie zabral do otwierania tych drzwi to juz nam je tlum otworzyl juz nas tlum wypycha do srodka, paczki stratowane..
-- Kurwa mac !!!!!!!!!!!!!!! - wrzasnelam.
I wyobrazcie sobie, ze zrobilam to po polsku ale z taka sila w glosie, ze nagle wszystko zamarlo, wiec zebralismy paczki i juz jestesmy w autobusie. Siedze i patrze: dwoch czarnych facetow, jednemu akurat w tym momencie zachcialo sie wymieniac baterie w jakims pierdolamentnym urzadzeniu i bateria pierdut na podloge, machnal tylko reka i schowal pierodolamencik do kieszeni - mam nadzieje, ze swojej, bo w tym tloku to nie wiadomo. Dalej posuwa rodzinka latynoska - mama z tata, babcia, trojka dzieci w tym jedno w wozku. Wozek zlozyli, bachorek wyciagniety z wozka drze jape w niebogolsy, wiec zproponowalam, ze moge tego wrzeszczymordka potrzymac, bo siedzenia oddac nie chcialam. No to ubralam sie w rozdarciucha, ktory po stwierdzeniu faktu, ze siedzi na obcych kolanach opasany wpol obcym ramieniem jeszcze bardziej zaczal wrzeszczec. Matka wcisnela w rozkrzyczana jape jakas butelke z mlekiem i w ten sposob zostalam matka karmiaca. Zerkam na Wspanialego i widze, ze juz nie ma mozliwosci zdjecia plecaka, wiec siedzi dupa na siedzeniu ale w jakis nienaturalny sposob plecakiem odepchniety od oparcia i mordke ma porosto pod biustem jakiejs blondeny, nogi w rozkroku, a miedzy nimi paczka, i torba z drobnica. No to chociaz tyle Mu sie trafilo, pomyslalm i patrze dalej a tam zasuwaja 4 a moze nawet 5 mlodych dam z kawa w reku. No ja pierdykam, ludzie to wogole bezmozgi w takim tloku teraz wlasnie zachcialo im sie kawe pic.
Jak juz cale towarzycho bylo dopchniete kolanem i drzwi zamkniete, to ruszylismy i pan kierowca zapowiedzial, ze bedzie jechal normalnie trasa pociagu, ale jesli ktos chce wysiasc miedzy normalnymi przystankami to prosze wrzeszczec i on sie w miare mozliwosci zatrzyma.
No i w tym momencie okazalo sie, ze polowa towarzystwa nie ma pojecia po jaka cholere wogole wsiadla do tego autobusu i teraz zaczeli sie wygrzebywac spowrotem do drzwi.
Moj wkurw siegnal zenitu i nawet juz nie mialam sily klac.
Popatrzylam tylko na Wspanialego i powiedzialam:
-- A mialam takie dziwne przeczucie, zeby nie brac tej jednej paczki dzisiaj...
-- No mialas.
Dojechalismy do domu 8 min po 21ej i normalnie w butach i kurtce (zimno u nas jak cholera) jebnelam sie na lozko i wlaczylam telewizor. Rachel wlasnie konczyla pierwsza czesc wywiadu z Obama a ja sie normalnie rozryczlalam. Pozniej o 23 obejrzalam caly program jeszcze raz.


Stardust stratowana

17 comments:

  1. ojesoooo zupełnie jak u nas za komuny!

    ReplyDelete
  2. Toz wlasnie dokladnie to powiedzialam:))) tyle tylko, ze nie pamietam zastepczych srodkow transportu za czasow komuny... Oj klamie;) byly nazywaly sie buty. Ale i odleglosci nie te i ludzi nie tyle. Tak naprawde to NY ma 1/4 ludnosci Polski.

    ReplyDelete
  3. matkobosko:)))))pięknie!
    kurrwa mać robi wrażenie wszędzie,jak widzę:)))

    ReplyDelete
  4. E tam, za komuny podstawiali autobusy linii "Z" czyli zastępcze.

    ReplyDelete
  5. -> Lorenza, bo Ty to w metropoli mieszkasz, to wiadomo, ze nie moglas pokonywac odleglosci "z buta". Wiesz, ja to z tego miasta co to na dworcu strasznie pizdzilo i pizdzi :)))

    ReplyDelete
  6. Ty jestes świetna baba, nie da sie Ciebie czytac bez emocji. Wyobraziłam sobie jak ryknełas w tym autobusie, ha hah ah ha

    ReplyDelete
  7. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  8. No dzisiaj Zaduszki a ja ryczę ze śmiechu od rana.
    Już mój ulubiony Melchior Wańkowicz pisał, zeby się strzec tych "curvów peligrosów"...

    ReplyDelete
  9. Melduję się, że podczytuję od jakiegoś czasu - trafiając tu od Flavvi :)
    I dziko się rechoczę :)

    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  10. Rozryczałaś się, że nie zobaczyłaś pierwszej części wywiadu, który obejrzałaś dwie godziny później? Kryyyste!:D

    ReplyDelete
  11. ->Neskavka, smiech to zdrowie nawet w Zaduszki:))
    ->Kamyk, witaj serdecznie, milo mi ze zagladasz:)
    ->Athina, rozryczalam sie z wscieklosci, bo mi juz chyba kurwow braklo na ten dzien;)

    ReplyDelete
  12. I jak tu nawet we Wszystkich Swietych nie dostac ataku smiechu? Wystarczy przeczytac co nowego napisalas a juz sie czlowiekowi paszczucha smieje.
    A swoja droga autobusow zastepczych za komuny to raczej nie pamietam, ale pamietam ze jak bylam na studiach to przez jakis czas byl straj komunikacji miejsciej i jezdzily wtedy takie stare autosany napakowane po brzegi wszelaka ludnoscia. I wtedy przyznaje, wolalam naginac pieszo do domu niz kisic sie jak ogorek w sloiku.
    Co do "kurrrwa" to chyba wszedzie robi wrazenie - niekoniecznie bedac zrozumialym slowem, ale czasem wydaje mi sie ze dla nie-polsko-jezycznych brzmi jakos doniosle;)

    ReplyDelete
  13. ->Shanna, to jest sila literki r i miedzy innymi dlatego lubie imiona z R bo zawsze maja ten sound of power;))

    ReplyDelete
  14. Maryla, licznik się zagrzeje od ilości moich wejść .... a tu nic....

    ReplyDelete
  15. Poleciało jako anonimus. Czekam z zapartym tchem na ciąg dalszy a Ty się obijasz. Cmokus w ta łapka.

    ReplyDelete
  16. no i jak tu nie bluzgac- TRZEBA bluzgac
    :)))))))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...