Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, October 26, 2008

Osiolkowi w zloby dano...

Pojechalismy ze Wspanialym po zakupy, takie normalne spozywcze...nic wielkiego, ale zrobic trzeba. Lista
artykulow potrzebnych wyjatkowo krotka, wiec mysle sobie "szybko zalatwimy"... a tu nic z tego, bo po pierwsze primo - weekend i ludziska szwedaja sie po sklepach calymi rodzinami... jakas taka rozrywka narodowa. A po drugie primo .... no wlasnie ....
Najpierw wpadlismy do dzialu nabialowego, mleko idzie piorunem, bo od lat kupujemy to samo, ser tez wiadomo jaki wiec nie bylo problemu... Ale przy jajkach sie zaczelo....
Ja piernicze na regale chyba z 15 gatunkow jajcow, jak nie wiecej: jedne od kur z klatek - te nie wchodza w rachube, potem leca te od kur zywionych jakimis pasciami, kur chodowanych wolno na wybiegu, te z omega3, bez omega3, te z zoltymi zoltkami te bez zoltek, te z brazowa skorupka, te z biala ... potem leci jeszcze selekcja wielkosci i selekcja ceny... Jak popatrzylam na Wspanialego, jak sie zaczal taktycznie ustawiac do podjecia decyzji, ktore to jajca zaszczycimy zakupem i pozarciem to wymieklam i zostawilam Go z jajcami, z selekcja i z decyzja... a ja polecialam zrobic reszte zakupow. I wyobrazcie sobie, ze 20 min pozniej kiedy ja juz wszystko mialam On jeszcze ciagle debatowal nad jajami, zmierzylam Go tylko od stop do glowy wymownym wzrokiem, a On grzecznie zapytal:
-- Czy te jajka to potrzebujesz do pieczenia, czy do gotowania??
-- Do jedzenia, kochanie, do jedzenia - one wszystkie tak samo koncza... w kibelku... - odpowiedzialam nie ukrywajac zniecierpliwienia.
No bo kto to widzial, tyle w jajach przebierac???
Ja nie mam nerwow do takich zakupow, bo ja to wpadam lapie co i jak leci i wypadam.
Zaraz przypomnialo mi sie jak 2 lata temu mielismy kupic zamrazarke i wyslalam Go samego, bo wiedzial co ja chce, wzgledem wielkosci... a na innych duperelach zwanych parametrami to ja i tak sie nie wyznaje to uznalam, ze moja obecnosc jest zbyteczna... no i pojechal.
Po 2 godzinach, kiedy ja juz z nosem przy oknie wypatrywalam Jego powrotu, dzwoni:
-- Sluchaj, znalazlem dokladnie taka jaka widzielismy w katalogu i powiedzialas, ze bedzie odpowiednia..
-- No to kupuj i wracaj - przerwalam.
-- Tak, tak.... chce ja wlasnie kupic, ale nie wiem czy wolisz czarna czy biala??
-- Mnie jest obojetne, ona i tak nie bedzie stala w kuchni, bo sie nie zmiesci i tak ani czarna, ani biala nie bedzie pasowala do wystroju, wiec to nie ma znaczenia...
-- No tak, ale jaka bys wolala??
-- Pomaranczowa ...
-- Co Ty mowilas??? powtorz..
-- Zapytaj czy maja ten typ w kolorze pomaranczowym???!!!...tak, tak, po-ma-ra-nczo- wym ... jak owoc ...tak...
-- No chyba sobie zarty stroisz...
-- Oczywiscie, ze sobie kurwa mac stroje zarty, bo mowilam, ze to nie ma znaczenia...
-- No ale ja nie chce sam podejmowac decyzji, wolalbym zebys mi powiedziala....
-- Bierz biala i koniec dyskusji...
Oczywiscie wzial czarna, bo jakos tak Mu sie wydawalo, ze bedzie lepiej... mnie i tak obojetne, wiec mamy czarna, wazne, ze dziala i jest gdzie zarcie chowac.
W czasach kiedy jeszcze bylam manikurzystka, tak samo wybieraly baby kolor lakieru do paznokci...czerwony, ale nie z niebieskim undertone, moze raczej wpadajacy w braz, albo moze pokaz mi tamten wpadajacy w pomarancz, niiieee no za bardzo pomaranczowy... to moze lepiej ten krwisto czerwony....a nie masz nic odrobine jasniejszego, to moze pomaluj mi te cztery paznokcie roznymi i ja pojde do okna .... albo lepiej do drzwi na zewnatrz i zobacze w swietle dziennym.... Jak juz taka szla zobaczyc w swietle dziennym to ja mialam ochote przypierdolic jej w leb, albo tasakiem ujebac cala raczke i nie potrzebny bylby lakier.
Wielokrotnie mowilam, ze ja szybciej mezow wybieralam niz one ten lakierek co to ma wytrzymac tylko tydzien ... no fakt, moje malzenstwa tez niewiele dluzej trwaly.... to moze jednak cos w tym jest.
Jednak wszelkie rekordy w kwestii decyzji zakupowych bil Heniorek, temu ze smietany maslo sie w rekach zrobilo zanim sie zdecydowal, ktora kupic. Raz jeden bylam z Nim na zakupach i to bylo nasze ostatnie spotkanie .... byl zywy jak wyszlismy ze sklepu... wiec nie jestem odpowiedzialna za nic co Mu sie moglo pozniej przydarzyc.
Do pasji szewskiej doprowadzil mnie wybierajac kalafiora .... stal i gmeral w tych kalafiorach przez dobre 10 min, wiec zapytalam:
-- W czym problem?? przeciez to tylko kalafiory.
-- Ale one maja jakies takie plamki .... o tu....- pokazal paluchem
-- No maja, bo przeciez jak kazdy tak stoi jak ty i je przerzuca z lewa na prawa i ze spodu do gory, to wiadomo, ze sie o siebie obijaja i dostaja takich plamek.
-- Eeee to ja takiego nie chce.
-- No to nie bierz, ale przestan obijac nimi moze ktos inny kupi.
Dobrze, ze na tych kalafiorach zakonczylismy caly romans, bo Bog mi swiadkiem ja mam cale mnostwo roznych plamek, a tak moze Heniorkowi trafila sie jakas sztuka bez plamek..
Wlasnie, skoro mezczyzni tak maja z tymi zakupami, wybieraniem, przebieraniem i podejmowaniem decyzji, to jakim cudem udalo mi sie az 3 razy wyjsc zamaz???
Kurza slepota?? Zacmienie umyslowe?? czy tez jak mowi moja kolezanka "jak chuj stoi, to rozum w dupie"??

Stardust zniecierpliwiona

28 comments:

  1. No to masz fajnie ze Wspaniałym. Ja w "pierdółkach" decyduję sie bardzo szybko w poważniejszych sprawach.... hmhm.
    Wspomnę tylko, że już 4 lata wybieram kafelki do łazienki więc nie mam żadnych.
    A jak kupowalismy samochód to powiedziałam do Cris, że mi tam wszystko jedno jaki. Tylko żeby nie czerwony, 4 drzwiowy i Fiat hehe

    ReplyDelete
  2. ciebie się czyta jak Chmielewską - cały czas miałam wrażenie, że skads cie znam :-)

    ReplyDelete
  3. ...... zaginasz o Stefana Wiecheckiego " Wiech"..coś mi pachnie gwarą, albo próbujesz gwary. Cztając Twego bloga to tak jakbym czytał wspaniałe felietony o Walerym Watróbce czy Genowefie Watróbce,,, świat Targówka, tylko bardziej pikanterii doszukuję się u Ciebie ale cóż--- "Swiat się zmienia moja Genia-jak powiedziałby Walery Watróbka"
    pozdrawiam kapitan Nemo w swej cichej przystani z filiżanką dobrej aromatycznej kawy

    ReplyDelete
  4. Niestety Stardust droga ja rozumiem Wspaniałego, ja nawet heniorka jakoś rozumiem.
    Jak wchodzę do knajpy to się trzy razy przesiadam. Końkubent to stoi w drzwiach i czeka...
    ALe jeśli chodzi o lakier...
    Nieeee musiałabym skłamać.
    Wyrzuciłabyś mnie z gabinetu:)

    ReplyDelete
  5. -> Kapitan Nemo...Widze, ze kapitan podchodzi do mojej pisaniny w sposob naukowy, czego nie polecam;) bo jakkolwiek faktem jest, ze wychowalam sie na Wiechu, to nie wiem czy az tak zalazl mi za skore, zeby popelniac plagiaty bezwiednie. Ja po prostu pisze, a pisze tak jak mowie;) a ze mowie po polsku rzadko, to moze i pisze byle jak, ale jest to pisanina, bez zadnych ambicji literackich, ot maglowe opowiastki przelozone na jezyk czytany - nic wiecej.

    ReplyDelete
  6. -> Batumi;)eeee tam zaraz jakas Chmielewska..;)) A moze mnie faktycznie znasz, jak przeczytalas to wszystko co napisalam, to pewnie w duzym stopniu mnie znasz;))

    ReplyDelete
  7. ->Neskavka, ja do takich rzeczy jak samochody to sie juz wogole nie wtracam, wiem tylko, ze ma jezdzic, reszta to dla mnie blaszka. Zreszta Sabcia jest na biegi, a ja na biegi nie prowadze, bo ja jestem kierowca hamerykanski;)) wiec tym razem mam samochod z kierowca. To chyba nienormalne, ze Wspanialy jest hamerykaninem a preferuje samochody na biegi, no chyba, ze nie ma zaufania do mnie jako kierowcy... tez bym sie nie dziwila.

    ReplyDelete
  8. Prunnella teraz wie dlaczego juz nie moge malowac pazurow, na starosc mam coraz mniej cierpliwosci. A baby przy wyciskaniu wagrow to raczej nie marudza;) Jak ktoras przychodzi kupic jakis makeup to sadzam na krzesle w kacie daje wszystkie zabawki i mowie "baw sie, a jak juz bedziesz wiedziala co i jakie kolory chcesz to mnie zawolaj".
    Ja nie mam cierpliwosci, bosze nigdy nie mialam, a teraz to juz wogole ... no nie moge i tyle.
    A Prunnella to mam rozumiec tak sie przesiada zanim kelner poda mam rozumiec, czy tez Prunnella lata tak z talerzem? Konkubent musi Prunnelle bardzo kochac, ze tak stoi i czeka cierpliwie:)))

    ReplyDelete
  9. Literalnie to wygląda tak.
    Siadam przy pierwszym stoliku i wtedy widzę, że ten drugi jest jakby lepszy.
    To siadam przy drugim, i wtedy okazuje się, że ten trzeci to naprawdę TO!!!
    I można tak w kółko.
    Jak wybieram lakier ciemnofioletowy to robi mi się żal tego różowego....
    Czy Ty wiesz Stardust jak ja się strasznie męczę:)
    Bo ja mam tak ze WSZYSTKIM...

    ReplyDelete
  10. umarłam od zakrztuszenia kawą:)))))
    a ostatnie zdanie cudowne!!!!!chyba powieszę na ścianie:))
    i się rozsiądę tu,że tak powiem.mogię?

    i też jestem niecierpliwa,ja kupuję szybko.lakier też szybko!a moja Starsza..o jesos.po ciotce to ma( mojej kuzynce),one dwie na zakupach?kawy ze trzy spoko i obiad i kolację można.

    ReplyDelete
  11. -> Prunnella mam rozumiec, ze On tak razem z Toba a raczej za Toba lata od stolika do stolika, czy tez stoi gdzies na boku i czeka az Ty sie usadowisz??
    -> Pokoik, alez oczywiscie rozsiadaj sie wygodnie poki Prunnella nie zajmie Twojego stolika:)) Bedzie mi bardzo milo jesli zostaniesz. Ja tez wszystko szybko i czesto po lebkach, ale to juz widac taka natura. Lakier na stopy to moze byc rozny w zaleznosci od nastroju, ale na rece to zwykle leci cos prawie niewidocznego, bo dostaje szalu jak mi sie tylko lekko skurczy po pierwszym myciu rak i widac jasny brzeg paznokcia. Natychmiast mam wysypke alergiczna :)))

    ReplyDelete
  12. No on stoi i czeka...
    Przyzwyczajony jest:)
    Jak kocha to poczeka - jak mówi przysłowie.
    Dobranoc:)

    ReplyDelete
  13. -> Prunnella to znaczy, ze he is a keeper:))

    ReplyDelete
  14. jezdem:)

    O nie! dlatego lakiery mam od lat dwa - bladoróziowy, praktycznie taki przezroczysty i pod spod odżywkę.
    Wcześniej byl akryl i żel(8lat) bo mi chemia zjadła płytke, a niedawno zdecydowałam, że choroba poszła w pip i się nie wróci to czas na zmiany i naturalne paznokcie (a nóż się uda?!)

    Co do zakupów - jedynie wybierając pomidory i jabłka stoję jak palant i wącham nim wrzuce do kosza. Chociaą jaja też wącham.
    Kurzęce wącham tak!?
    Bez domysłów świńskich plis;)
    A zakupów nie lubię.

    ReplyDelete
  15. Stardust
    jestem pełen uznania czytając Ciebie.. Miło czasami poczytać pikantne opowiadania,a Twoje " ze kapitan podchodzi do mojej pisaniny w sposob naukowy, czego nie polecam;)" co prawda to prawda odpowiem tylko " nie ze mną te numery" jak mawiał Bruner w rozmowie z J23.Prawdę mówiąc uwielbiam Cię Stardust
    gdy piszesz kolejne opowiadanie z kpiną na ustach no i te ...częste" urwało"powala mnie na glebę
    cała jesteś taka pikantna?
    pozdrawiam
    Kapitan Nemo popijąc kawę.
    wysypki alergicznej nie dostałbym po lakierze "opsiukanym" z Twoich rączek!!!!

    ReplyDelete
  16. -> Flavvi, ciesze sie okrutnie, ze juz jestes, bo jak pisalam w mailu do Ciebie, jeszcze dzien, dwa i niechybnie list gonczy pojawilby sie tu na moich lamach. A po kiego grzyba Ty te jajca wachasz, zwlaszcza kurzece?? ;))
    -> Kapitan mnie miodzio na serce leje, a moze by tak Kapitan byl uprzejmy uchylic rabka tajemnicy i wyznac kto zacz?? bo ja nie kumam ni dudu..:(

    ReplyDelete
  17. Marla, bo ja mam taki nos po ojcu - na kilometr zbuka rozpoznam. Nie wiem jak to się dzieje, ale znajdę w zgrzewce, chocby jedno było śmierdzące.
    Zresztą w ogóle mam taki porąbany węch, że nim ktokolwiek coś poczuje ja to niucham od paru minut.

    ReplyDelete
  18. -> Flavvi, ale Ty to masz ten narzad wechu gdzies chyba ukryty, bo z moja gasnica to z daleka widac, ze nic sie przed tym nie ukryje:)) I tez tak mam, ze nikt nic nie czuje, a ja wiem, ze cus tu waniajet i mam racje. Natomiast co do jajek, to nie mam pojecia jak to sie dzieje, ale zapomnialam, ze zbuki moga istniec, bo przez te 24 lata nigdy na zbuka nie trafilam. Kurde nic ino te tutejsze jajca z komputera a nie kurzej dupy jak Bog przykazal.

    ReplyDelete
  19. może kiedyś może kto to wie zawitam w progi
    Stardust,mój
    konik to niespodzianki
    "Kapitan byl uprzejmy uchylic rabka tajemnicy i wyznac kto zacz?? bo ja nie kumam ni dudu..:("
    tajemnica pamietnika
    Kapitana Nemo
    pozdrawiam

    tylko co zrobimy z NAUTILUS-em, zmiejści się w Twoim ogródku nie na tarasie
    pozdrawiam, tym razem zapalę fajkę...nie tylko pokoju

    ReplyDelete
  20. Marylko kochana poczytałam a tak się uśmiałam ,że jak to na WŻ mówimy potrzebuję wycieraczek:)
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  21. -> Dorocik, eee tam zaraz wycieraczek, bierz mydlo i korzystaj;) nie bedziesz musiala brac prysznica :))

    ReplyDelete
  22. flavvi..ja też wącham:)ludzie patrzą,a ja se wącham.

    star,jak mi się lakier łuszczy to ja dostaję szału!na żelach się ładnie trzyma,ale na normalach? jedno mycie i finał!brrrr.

    ReplyDelete
  23. -> Mijka, ale ja nie uznaje zeli ani zadnych innych sztucznosci jesli chodzi o paznokcie;) dlatego uzywam jasny lakier, bo nawet jak sie zaczyna kurczyc to nie widac, tak jak na ciemnym i pewnie tez pomaga fakt, ze z wiekiem coraz bardziej slepa jestem ;)))

    ReplyDelete
  24. ja miałam żele ale dałam spokój,łamałam o wszystko.taki typ.
    i też raczej toleruję jasne lakiery.

    ReplyDelete
  25. Tak tak, lakiery tylko jasne, bo inaczej bym wcale paznokci nie malowała. Ledwie człowiek szklankę wymyje już jest coś nie tak. A jak taki jasniutki, to od bidy może być :-)
    Zakupów (jak już kiedyś pisałam) nie lubię robić więc z tego samego powodu robię je pioruńsko szybko a to czasami niebezpieczne. Połówek już mnie rozszyfrował więc przy "poważnych" akcjach typu pralka zastanawia się za mnie i za siebie. Trwa to dwa razy dłużej więc ja zazwyczaj dostaję gorączki. To się nazywa niewdzięczność, co? :-) Jak już wybierze coś, to się okazuje, że ja wolę inny kolor albo kształt i szukanie zaczyna się od początku.
    Póki co, widzę Marylko, że Tobie nikt nie dorówna w oryginalności. Jesteś normalnie nie do podrobienia.
    Z uśmiechem od ucha do ucha - Emila.

    ReplyDelete
  26. -> Smakosiu, tylko sie boje, ze mnie kiedys ta oryginalnosc rozerwie:))

    ReplyDelete
  27. I read this forum since 2 weeks and now i have decided to register to share with you my ideas. [url=http://inglourious-seo.com]:)[/url]

    ReplyDelete
  28. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...