Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, October 22, 2008

Paskudne ptaszydla

Sa juz konkretne dowody na to, ze nadeszla jesien, a mianowicie w ostatnia niedziele napadlo mnie na gotowanie. Taka masowka kuchenna, zawsze mi sie tak robi jak przychodzi pierwszy chlod po lecie, zaczynam tesknic za kuchnia, w ktorej urzeduje sporadycznie w czasie lata. No to jak sie obudzilam i stwierdzilam, ze to jest wlasnie to, ze dzis ciagnie mnie do garow, a to nie zdarza sie na codzien, to natychmiast wyslalam Wspanialego z lista po zakupy i zabralam sie za warzenie strawy. Kotly powyciaglam z dolnych polek i warzachwie ogromniaste i taka sie poczulam gospocha... Na pierwszy rzut polecialy: bogracz, kapusniak i zupa mojej przyjaciolki Patty. I jak juz tak zawladnelam ta kuchnia to Wspanialemu sie chyba zazdrosc zrobilo i stwierdzil, ze bedzie piekl chleb...Jemu sie tez tak w glowe robi jesienia. A niech sobie piecze - pomyslalam i dalej mieszalam w moich kotlach. Pozniej jakos mimochodem zauwazylam, ze nie mamy chleba w domu i pytam dlaczego?
-- No bo ja sobie juz bedac na zakupach uknulem ze dzisiaj bede piekl chleb.
Niby logiczne, ale miedzy "bede piekl" a "chleb juz upieczony" jest jeszcze takie cus jak "nie ma chleba"... a ja znaczy sie glodna bylam - jak zawsze.
Aaaa tam ... "od chleba oczy ropieja" - przypomnialam sobie powiedzonko mojej kolezanki i zjadlam ser szwajcarski z jajkiem na twardo bez chleba... tez moze byc.
W miedzyczasie Wspanialy wazyl, mierzyl cos dolewal, dosypywlal, mieszal... latal z zaczynami, wyrabial, piescil... no slowem wygladal na bardzo zajetego. Nawet do madrych ksiegow zagladal;)
Jak juz skonczylam moje dzialania i gary zup poporcjowane wyladowaly w zamrazalniku to oddalam kuchnie w calkowite wladanie piekarzowi... Teraz juz na serio wszystko poszlo w ruch i nawet odbylo sie uroczyste posypywanie bochenkow ziarenkami, przy ktorym to bylam poproszona o pomoc..."bo Tobie sie lepiej sypie niz mnie"....no to sypalam, a jakze od serca :))
Po jakims czasie nareszcie dobiegl mnie zapach pieczenia, no mysle sobie - taki swiezutki chleb z maslem..... jeszcze goracy .... mniammm.... Poczekalam cierpliwie i nagle slysze, ze stuknely drzwiczki piekarnika.
-- Chleb gotowy!!! - zawolal radosnie.
Wchodze do kuchni i patrze... jakies toto male znaczy sie takie... nie wyrosniete....
-- A czemu ten chleb taki ..... dziwny?? - zapytalam ostroznie, coby nie ranic uczuc piekarza.
-- N..nooo on faktycznie taki.... chyba troche nie bardzo wyrosl... bo to wiesz jest taka .... mieszanka..... eksperymentalna....
Okej... mysle sobie mieszanka moze byc, eksperymenty tez lubie moze to i bedzie dobre....
Odczekalismy chwile, coby jak mowi Wspanialy "chleb odpoczal". Nigdy nie wiem po czym to chleb ma odpoczywac skoro sie nawet nie narobil rosnieciem?? no ale nie bede zadawac glupich pytan, niech se tam pieczywo odpoczywa... Jak juz odpoczal to ukroilismy sobie po kromce i jakos poszlo ... nie bylo sie czym zachwycac, ale swieze .... no moze byc.
W poniedzialek wieczorem Wspanialy po probie podejscia do chleba stwierdzil:
-- Wiesz ten eksperyment to chyba jednak .... jakis nie trafiony....
-- Znaczy sie ... ptaszki mam nim karmic?
-- No chyba .... raczej tak .... - odpowiedzial z lekkim wahaniem w glosie.
Dzis jest sroda, w domu nie ma ani kromki chleba ... oboje zapomnielismy kupic.
Ptaszydla tez nie sa zachwycone tym eksperymentem, pomimo moich zapewnien:
-- Tatus upiekl chlebek specjalnie dla was i oooo ... nawet ziarenka dolozyl, zeby wam lepiej smakowalo...
Posluchaly, popatrzyly na chleb i sie wypiely odfruwajac na sasiednie podworko...
A ja po 2 dniach platkow sniadaniowych mam ochote na chleb (!!!)
Wyszlam na taras i wyglosilam:
-- Ptaszydla paskudne, jak nie wezmiecie sie natentychmiast za ten chleb co wam go tatus upiekl z dobrego serca.... to wam go mamusia sama zezre z tego betonu!!
Trzasnelam drzwiami od tarasu i poszlam na przeszukanie zamrazalnika..... znalazlam jakis osamotniony kawalek chleba pita.... Jestem uratowana!!!!
A ptaszydla nie dostana nic dopoki chleba nie wydziobia !!!! O !!!! Taka jestem zolza !!!!!!!!!!!!


Stardust wychowawczo do ptakow

4 comments:

  1. Bo facety są dobre kucharze, ale jak zaczną eksperymentować, modzić, fantazjować, to czasem i ptaszyska się na to wypinają.

    ReplyDelete
  2. a moj Niewiking tez wypieka chleby ale hyhyh w maszynie :)

    U mnie tez zaczal sie sezon zupowy plus golabkowy. Tym razem z braku miejsca w zamrazalniku, wszystko poszlow sloiki. Kciuki trzymam coby nie puscilo.

    Chyba pojde na kaczki.... :)

    ReplyDelete
  3. -> Athina ja zwykle koryguje te Jego eksperymenty i wtedy jest OK, ale tym razem puscilam Go zupelnie wolno... no to mam :)))
    -> Floristka, my jestema starsze pokolenie i takowych maszyn nie uznajemy;) a na serio to chyba jedyna maszyna, ktorej sie jeszcze nie poddalam, bo ja kocham takie zmechanizowane zycie :)))
    A dzisiaj jak znam zycie oboje kupimy chleb i znow beda sie ptaszydla cieszyc...niewdzieczniki.

    ReplyDelete
  4. No ja mam zapchaną lzamrażarkę grzybami i dwiema kaczkami. Jesiennie mam zapchaną.
    Zmieniałam wizerunek:) Fajny?????

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...