Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, October 3, 2008

Rozmowki

Traktowac jako przerywnik przed nowa notka :)

Jedziemy do znajomych, Wspanialy prowadzi a ja z rozpiska robie za pilota, na highway'u jak zwykle tlok.
Ja:--- szykuj sie do skretu w prawo.
Wspanialy probuje przedrzec sie przez tlum samochodow na prawo.
Ja: No co ty robisz? mialo byc w lewo.
On: No to w koncu w prawo, czy w lewo?
Ja (po chwili zastanowienia): w lewo, w lewo.
20 min. pozniej.
Ja: Teraz bedziemy skrecac w prawo?
On: Na pewno? pokaz prawa reke...
Ja: Zaraz dostaniesz po lepetynie, co ja tlumok jakis jestem czy co?
Docieramy wreszcie do celu.
Ja (udaje nadasana): Juz wiem co dostaniesz na urodziny...
Wspanialy patrzy na mnie pokornym, pytajacym wzrokiem...
Ja: No kuzwa tego pilota samochodowego, nie bede narazac szczescia malzenskiego dla takich pierodl....
On: Ale ja nie chce pilota, ja tylko chce, zeby Ci sie rece nie mylily.
Oboje wybuchamy smiechem.

Sobota. Ja koncze przygotowanie obiadu.
On: Gdzie chcesz jesc, na tarasie czy w kuchni?
Ja: W kuchni....On bierze recznik papierowy i windex, idzie zmyc stol na tarasie.
Ja: Co ty robisz? przeciez mowilam, ze w kuchni ....
On: Ale jak juz nakryje w kuchni to zmienisz zdanie...
Jemy na tarasie ....w duchu przyznaje, ze mial racje ;)

Wieczorem przychodzi po mnie do pracy. Rozsiada sie na lawie i bierze jakis babski magazyn do czytania.
Ja: A co to czytelnia? Ja juz wychodze.... chcesz to sobie zostan...
On: Zawsze czekam, to myslalem, ze dzis tez.
Ja: Przestan myslec, zycie bedzie latwiejsze...
On: Przy tobie ???
Wychodzimy.....

Duze zakupy zywnosciowe. Ja z wozkiem (bo lubie, zwlaszcze gdy jest jeszcze nie napchany do sufitu), on ciagnie sie za mna, ale tez pilnuje zebysmy nie omineli zadnej "alejki". Zgubil sie gdzies, wiec ja spokojnie ide dalej i wrzucam do wozka, to co uwazam za potrzebne. Za chwile wylania sie zza jakiegos regalu.
On: A 20kg ryzu chcesz?
Ja: No co to za durne pytanie, czy ja mam jesc ryz do konca zycia 3 razy dziennie?
On: Przeciez nie powiedzialem, ze masz jesc, tylko pytalem czy chcesz...
Robi mine "zbitej psiny"
On: Nawet zapytac sie nie wolno...
Pogryzlam sobie policzki od wewnatrz, zeby nie wybuchnac smiechem.

Wieczorem lezymy juz w lozku, ja wracam z lazienki i widze jak Wspanialy lezy na mojej polowie lozka obejmujac moja poduszke.
Ja (z wrzaskiem): Co ty robisz? przeciez wiesz, ze tego nie lubie ...
On: Ale twojej poduszce bylo smutno, jak ciebie nie bylo...
On do mojej poduszki szeptem: Uwazaj, ona ma dzis zly humor...

On: Masz ochote na piwo?
Ja: Nie.
On wyjmuje dwie szkalnki i napelnia je piwem.
Ja: Ty chyba po angielsku nie gramotny, przeciez mowilam, ze nie chce..
On (z mordziskiem rozpromienionym usmiechem): To bede pil z dwoch szklanek, zebys nie mowila, ze sam pije.

Wspanialy siedzi przy kuchennym stole z loptopem i wyglada na mocno zajetego.
Ja wchodzac do kuchni: Moge ci cos powiedziec?
On: Eeehhhhhhhheeee....
Ja: Kocham cie
On: Ja tez
Ja: Czy to ma znaczyc, ze ty sie tez kochasz?
On: Uuuuhhhuuuuuu...

Sobota wieczorem.
On: Nie pozwol mi spac pozno jutro.
Ja: A jak ja mam to zrobic?
On: No obudz mnie tak ok. 7ej
.Ja: OK
Niedziela rano, ja wstaje o 6tej i z kawa lece do kompa. Godzine pozniej staje w drzwiach sypialni.
Ja: Budze cie !!
On nawet nie drgnie wiec wracam do kompa.
2 gdziny pozniej On zaspanym glosem:--- Przeciez prosilem, zebys mi nie pozowlila spac, dlaczego mnie nie obudzilas?
Ja: Ja cie budzilam, a co chciales zebym jeszcze za ciebie wstala?

Ja siedze przed kompem i czytam WZ.
On zza moich plecow: Kochasz mnie?
Ja: Teraz?
On: Tak, teraz ..
Ja: Przeciez widzisz, ze jestem zajeta.

Ja ni z gruchy ni z pietruchy: Jesli nie uporzadkujesz tej goscinnej sypialni, z ktorej zrobiles sobie magazyn dupereli, to jak za 2 miesiace przyjedzie twoj ojciec to chyba bedziemy musieli spac w hotelu.
On: A dlaczego my??
Ja: Bo ja nasza sypialnie oddam ojcu..
On: A ilu gwiazdkowy ma byc ten hotel?
Ja: Nie medrkuj ....
On: Ja tylko chce wiedziec ile mnie to bedzie kosztowalo? - robi mine zbitej psiny, a ja wybucham smiechem.

Sobota. Ledwie pochowalismy wlasnie zrobione zakupy.
On: To co dzis bedzie na obiad?
Ja: Przeciez dopiero co wlezlismy do domu...
On: W tym domu to ani seksu, ani jedzenia .... - udaje, ze placze.
Ja walnelam sie w sypialni na lozko i ogladam telewizje.
On wchodzac - A czemu ty tu lezysz?
Ja: No przeciez chciales seks.... czy ty sie nigdy nie mozesz zdecydowac?

On sie wyglupia, ja nie reaguje, ale po chwili, gdy on nie przestaje.
Ja: Czy ty zawsze byles taki popierdykany?
On: Nie to wszystko dla ciebie kochanie, bo ty mi dajesz pelnie wolnosci osobistej.....
Szczerzy mordzisko rozpromienione w usmiechu.

On sortuje przywieziona z pralni bielizne, ja wchodze zeby schowac moje rzeczy i widze, ze On paraduje w moim biustonoszu na glowie.
Ja z politowaniem: Czy sie aby dobrze czujesz, czy zamowic wizyte u lekarza?
On: Przeciez wiesz ze jestem Zydem, to powinienem miec jarmulke.

Wracam z pracy, Wspanialy pracowal dzis "z domu" i widze, ze siedzi przy kompie, obok karafka z Czekoladowka Alicji, kieliszek i najwyrazniej sobie popija te czekoladowke.
Ja: Moze ty masz problem, tak sam pijesz?
On: A gdybym tu siedzial z tabliczka czekolady, to tez byloby zle?

Weekend rano.
Ja: Co chcesz na sniadanie?
On: Dopiero 10ta nie jestem glodny...
Ja: To nie jedz, ja musze cos zjesc.
Ok. 14tej.
Ja: Chcesz cos zjesc na lunch?
On: Przeciez ja jeszcze sniadania nie jadlem....

Niedziela ok. 11tej....
Ja: Boze nie mam zadnego pomyslu na obiad.... na co masz ochote?
On: Cokolwiek
Ja: Ale ja nie mam przepisu na "cokolwiek" ... ty mi wcale nie ulatwiasz zycia takimi odpowiedziami....
On: No bo cokolwiek ugotujesz to bedzie dobrze...
Ja: Wymysl cos konkretnego ....
Cisza..... ok 18tej
On: To co my mamy dzis na obiad?
Ja: Cokolwiek
On: To do ktorej restauracji chcesz jechac?

Rece opadaja...

14 comments:

  1. No to sie przynajmniej nie nudzicie, a że oba waryjoty, to fakt ...;-))

    ReplyDelete
  2. -> Kaziu, Tobie tez nic nie brakuje :))) moja babcia mowila: "przyganiala motyka gracy, a obaj jednacy" :P

    ReplyDelete
  3. Przynajmniej wesolo masz z tym swoim mezem;-)))

    ReplyDelete
  4. Jakbym o Nas czytała - szczególnie kawałek o "pilocie" i zakupach.
    Wyjątkowo sie dobraliście. Super. Tak trzymac.

    ReplyDelete
  5. Oj ma ten Charlie z Toba a Ty z Nim !!!!
    Ale juz dawno wiedzialem, ze bede sie piwa z Nim (no dobra - z Toba tez hi hi)chcial napic i fajnie, ze sie spelnilo.
    SIUP !!!!!!!!

    ReplyDelete
  6. ->Marinik, no spelnilo sie i tez sie z tego bardzo cieszymy. Ale ja mam jakis niedosyt...koniecznie musimy to powtorzyc!!!!!

    ReplyDelete
  7. Naprawdę ? to kiedy znowu wpadniecie na browarek do Lodzi :) Po takiej lekturce jakos tak cieplej na serduchu sie zrobiło :)

    ReplyDelete
  8. Ewus, ja nie dopisalam, ze powtorka ma byc w NY... To sie skup i zbieraj na bileta ;)))))

    ReplyDelete
  9. no to piwo bedzie miało chyba takie lezakowanie jak stary burgund, bo ja na te bilety chyba ze 20 lat będę zbierać :))))) Ale jest tez i dobra strona tego wszystkiego - musisz sie nieźle zakonserwować, żeby te 2 dychy jakoś w zdrówku przeżyć :)))))))

    ReplyDelete
  10. Sie jakos zalatwi jak sie bedzie musialo, ale Ty nie moglabys sie troche sprezyc z ta zbiorka??

    ReplyDelete
  11. Jak tak dalej pojdzie to zbierzemy sie kupa i czartera jakiegos tanszego zalatwimy, ale wtedy to moze sie okazac, ze nam gospodarzy gdzies wywialo i przyjdzie nam siupac gdzies na ulicy. A co tam - taki Otomin-Bis

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...