Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, October 14, 2008

Sto Lat

Nasluchalam sie, napatrzylam na starosc przez te kilka dni i zastanawiam sie, czy zyczenie komus 100 lat zycia jest zyczeniem czy moze przeklenstwem. Faktem jest, ze moje Dziadeczki jakos mimo przeciwnosci losu radza sobie ze staroscia, ale ilez jest takich, ktorzy w tym wieku wrecz wegetuja. Tatek ma 81 lat umyslowo jest tak bystry i szybki, ze momentami ja nie zalapuje, co mi sie naprawde rzadko zdarza. Ale fizycznie jak sam mowi "skrzypi", ma problem z kolanami nie moze chodzic, a boi sie operacji, na ktora namawiaja Go nie tylko lekarze ale i znajomi. Wczoraj powiedzial, ze tylko do mnie moze sie przyznac, ze On sie tej operacji boi, wiec powiedzialam Mu "jak sie boisz, to sie nie zgadzaj na operacje". Ja osobiscie uwazam, ze w tym wieku tancerzem juz nie zostanie, a stres zwiazany ze strachem jest duzo gorszy dla Jego zdrowia niz te skrzypiace kolana.
E. (77lat) zawsze byla drobnej budowy, a teraz jeszcze na skutek stresu zwiazanego z utrata wzroku i idacej za tym niezaleznosci schudla 12 kg i zostalo takie nic. Mowi, ze ma juz zmarszczki na zmarszczkach.
W sobote rano Wspanialy zawiozl nas na pedicure i manicure i ledwie usiedziala w fotelu, a jak manikurzystka wlaczyla masaz to o malo fotel nie zepchnal Jej do basenu do moczenia stop. Oczywiscie smialysmy sie z tego, ale czy to naprawde smieszne?? Tak samo smiesznie niesmieszny byl fakt, ze bedac w restauracji poszla do toalety i weszla do meskiej, bo nie widzi juz napisow, zwlaszcza przy byle jakim oswietleniu. Oczywiscie wrocila z okrzykiem "a zgadnijcie, co mnie sie przydarzylo" ale ... no wlasnie, to ale ...
Na moje pytanie dlaczego nie powiedziala, zeby ktos z nas z Nia poszedl, odpowiedziala "bo ja nie chce byc az tak bardzo zalezna, ale teraz widze, ze bede musiala".
To tez okres w zyciu kiedy wymieraja przyjaciele i znajomi, moje Dziadeczki dzwonia do siebie codziennie, jak sami mowia, zeby sprawdzic czy to drugie zyje.
A mimo to jednak nie traca humoru i jakos walcza z ta staroscia i co najwazniejsze ciagle potrafia smiac sie z siebie.
Pamietam rok temu, 80-te urodziny Tatka, wszystko przygotowalismy, ze tak powiem na odleglosc przy duzej pomocy E. i Jej dzieci. Byl piekny letni dzien i nawet starsi siostra i brat Tatka przylecieli z Kalifornii.
Oj wesolo bylo, zwlaszcza jak ja (oczywiscie, bo tez kto inny mialby takie durne pomysly) ofiarowalam Tatkowi publicznie na podium poduszeczke dla uprzyjemnienia drzemki przed telewizornia.
Poduszeczka byla w ksztalcie pieluchy dla doroslych i byl do niej doczepiony specjalny flamaster, zeby wszyscy goscie mogli sie podpisac.
Tatek popatrzyl na poduszke i mowi:
-- Oooo tu jest jakis guziczek, to pewnie cos mowi, albo spiewa ...
Ja tam akurat tak dokladnie tej poduszeczki nie ogladalam, kupilam w ostatniej chwili bez szczegolowego ogladania. Wiec jak Tatek odkryl guziczek to DJ podszedl szybko blizej i przylozyl mikrofon do poduszki, Tatek przycisnal guziczek, a z poduszki wydobyly sie dzwieki .... marsza zalobnego!!!!
Na moment cala sala gosci (85 osob, polowa z tego mocno po 60-tce) zamilkla, a Tatek z radoscia:
-- Co nie podoba Wam sie taka muzyka?? czas sie zaczac przyzwyczajac...
Ja pierwsza odetchnelam z ulga... wyobrazilam sobie przez moment co by to bylo, gdybym miala jakiegos nadetego bufona za tescia a nie Tatka.
Pod koniec imprezy Brat Tatka majacy wtedy 83 lata i reputacje kobieciarza mowi do mnie:
-- Oj coruchna Ty to widac, ze potrafisz zorganizowac dobra zabawe.
-- Milo mi, ze sie dobrze bawisz - odpowiedzialam grzecznie. W koncu Wuja R. widzialam pierwszy raz w zyciu na oczy.
-- Jest naprawde wspaniale.. to chyba najlepsza impreza dla ludzi w tym wieku na jakiej bylem, ale mam prosbe...
-- Jaka?
-- Nastepnym razem jak mnie zaprosisz na taka impreze to czy moge dostac poduszke na krzeslo, bo wiesz na starosc to juz mi na dupie tylko kosci zostaly i troche ciezko siedziec na twardym - powiedzial z przekasem.
A ja niewiele myslac wypalilam:
-- Szkoda, ze nie powiedziales o tym wczesniej ... pozwolilabym Ci siedziec na moich kolanach...
-- Hej !! Na to nie jest za pozno, impreza jeszcze trwa!!!
To chyba rodzinne u Nich :))) ale ja wlasnie lubie taki dowcip. Podobno Ich Ojciec, dawno temu wzial na przejazdzke konna Wspanialego, gdy ten byl kilkuletnim chlopcem i wjechal konno do Pubu na drinka!!!!!
To sie nazywa fantazja ulanska!!!
Tatek mowi, ze najstarszy z Nich czworga juz nie zyje, bo byl za powazny.
Kolejna aparatka jest matka NZ, o ktorej wspominalam przy innej okazji. Ta z kolei w sobote w dniu slubu wnuczki skonczyla 87 lat i kazala sie Wspanialemu przyprowadzic do naszego stolu, zeby sobie ze mna pogadac, bo pamietala jak ja Jej dotrzymywlam towarzystwa w czasie innej imprezy poltora roku temu, gdy byla po wylewie. Jakos ciagna do mnie te Babulki i Dziadeczki :))
N. przyszla, posiedziala, pogadala i w pewnym momencie mowi:
-- Wiecie co ja nie mam pojecia czemu ja jeszcze zyje? przeciez wszystkie organy juz po kolei wysiadaja, juz nic nie pracuje tak jak powinno, a ja ciagle tu jestem. Ja nie rozumiem dlaczego ten tam na gorze tak dlugo sie zastanawia?
A po chwili dodala:
-- A moze On sie targuje z tym na dole, ktory ma mnie zabrac...
-- I pewnie zaden nie chce... - odpowiedzial Tatek - bystrzacha i znow zaczeli sie smiac.
Jak to dobrze miec taki dar patrzenia na siebie z boku i z lekkim przymruzeniem oka, nigdy na serio...
N. ciagle jeszcze mieszka sama, bo nie chce isc do zadnej z corek twierdzac, ze sobie radzi i widocznie sobie jakos radzi.


No to juz moi pojechali ... rozpisalam sie na tematy starosci, ale naprawde to czlowiek nie mysli o tym na codzien, a przeciez wszystkich nas to czeka... Troche strach.
Obiecuje ze nastepne notki beda na weselsze tematy...


Stardust refleksyjnie.

4 comments:

  1. Poczytałem o dziadkach. Maryla masz Wielkie Serce, potrafisz zrozumieć innego człowieka. Sam to mam , gdyż żyje jeszcze teść i ma skończone 90 lat.Obserwując go, też ma takie poczucie humoru jak Twoj Tatek. Czyta się wszystko co piszesz z przyjemnością z dozą sentymentu. Czekam co będzie dalej działo się w Twoim otoczeniu.

    ReplyDelete
  2. Zastanawiam sie, czy takie urokliwe chwile zycia staruszkow sa wlasnie tylko chwilami, czy ich codzienne zycie jest rownie pogodne. Niestety w mojej rodzinie obserwuje z coraz wiekszym niepokojem zmiany w mentalnosci Babc i Dziadkow - zmiany wcale nie smieszne

    ReplyDelete
  3. Ja już nie mam swoich Dziadków i Rodziców, pozostali Teściowie, którzy są wspaniali i dzięki nim mam też Rodzinę. Mam nadzieję, ze ich starość będzie spokojna i szczęśliwa, tak jak Twojego Tatki :)
    Marylko, jak zobaczyłam zdjęcie, to... zatesknilam za Toba jeszcze bardziej, Cmokaski...

    ReplyDelete
  4. Wiecie co?? napewno zycie codzienne nie jest takie wesole..zwlaszcza dla E. ale Oni chyba oboje potrafia z tego zycia czerpac to co najlepsze. Siedzielismy na tarasie i Tatek w pewnym momencie zaczal liczyc cegly na kawalku sciany domu i mowi do E. "ile to jest 36 razy 14?", a Ona po chwili "504"...Niby drobiazg, ale moze wlasnie w ten sposob cwiczy sie umysl... Tez sie boje jak patrze na Nich, bo to przeciez nas wszystkich czeka. Boje sie ze jedno z nich umrze i to drugie zostanie samo, boje sie, ze musimy kiedys Tatka zabrac do nas. Ale tego ostatniego boje sie nie dlatego, ze to sie wiaze z obowiazkiem opieki, tylko, ze to bedzie dla Niego powazny wstrzas psychiczny. Nagle zostanie oderwany od wszystkiego co zna i co jest Mu bliskie. Eeeech no boje sie ...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...