Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, October 10, 2008

Tatek

Dzisiaj Tesc dostal nowa ksywke - Tatek. A zaczelo sie od tego, ze zwracajac sie do Wspanialego powiedzialam "Boobski" co wywolalo zdziwienie tak Tescia jak i E.
-- A co to znaczy "boobski"?? - zapytali jednoglosnie.
-- No nic, uznalam ze Wspanialy jako maz Polki powinien miec godne polskie nazwisko konczace sie na -ski, a boobs to chyba wiecie, ze znaczy biust i stad powstal Boobski.
-- Hmmm ... no tak, moze byc. - odpowiedziala E. z aprobata.
-- A ja?? skoro jestem Tesciem Polki to jak mam sie nazywac?? - zapytal Tesc "zazdrosnik".
Tu mnie na moment zatkalo, ale tylko na moment:
-- No Ty mozesz byc .... Tatek. - odpowiedzialam po chwili namyslu.
-- A co to znaczy?? "tetek" ?? - zapytal
-- Tatek, nie tetek, to cos jak Daddy ale nie dokladnie, bo w koncu nie jestes moim prawdziwym, biologicznym Tatusiem...
-- Ooo to ja chce byc ten Tetek - odpowiedzial.
Jeszcze chwile trwalo zeby Go nauczyc mowic Tatek zamiast Tetek i juz bylo wszystko w porzadku.
Wobec powyzszego poswiece kilka slow Tatkowi, ha tez mi sie ta ksywka podoba, Tesc bylo jakos tak za oficjalnie.
Tatek mieszka w Buffalo nad Niagara, jak tylko poznalam Wspanialego to zaraz na wstepie obiecal, ze kiedys zabierze mnie nad Niagare, bo mimo wielu lat w Stanach jeszcze wtedy nigdy nie bylam nad Niagara.
No i jakis rok pozniej uznal, ze nadszedl odpowiedni moment. Nie bardzo wiedzialam czego sie spodziewac, niektorzy zwlaszcza starsi Amerykanie potrafia byc bardzo sztywni i oziebli.
No ale pomyslalam sobie "bedzie co bedzie". Szybko jednak pojawily sie pierwsze problemy, niewielkie, a moze nawet nie problemy, ale zdecydowanie drobne utrudnienia. W tamtym czasie malowalam sobie wlosy na dosc intesnywny czerwoniasty kasztan i ta farba czesto plamila rozne rzeczy, a zwlaszcza poduszke i recznik. Mialam wiec osobny recznik i poszewke na poduszke w kolorze czerwonym, jakby co to nie bylo widac:)
Pewnego dnia zapakowalismy manatki do samochodu, ja oczywiscie swoj wlasny recznik i poduszke...... i ruszylismy w droge. Wczesniej zostalo ustalone, ze bedziemy nocowac u Tatka, bo ma sypialnie goscinna, wiec nie chcialam zostawiac pamiatek w postaci zaplamionej poscieli. W drodze nie powiem zaczely mnie nachodzic rozne watpliwosci i mysli, jak to bedzie i czego powinnam sie spodziewac. Nie jestem Amerykanka, licho wie jak powinnam sie zachowac, zeby zrobic dobre przynajmiej to pierwsze wrazenie....eeeech. Nie jest tak lekko byc nastolatka w moim wieku...
-- Co tak cicho siedzisz? - zapytal w pewnym momencie Wspanialy.
-- A nic....tak sobie mysle....
-- A nad czym tak myslisz intensywnie, ze az para bucha z Twoich uszu?
-- No wiesz ... tak sie zastanawiam jak powinnam sie zachowac...
-- Eee tam nie masz o czym myslec?? po prostu badz soba i tyle.
-- Ale czy ja powinnam na powitanie wystrzelic z *how do you do Mr.X?*
Az przyhamowal gwaltownie jak to uslyszal:
-- Ani sie waz!! Chcesz zeby Ojciec wyskoczyl przez zamkniete okno? ... Moj Ojciec jest normalnym czlowiekiem - powiedzial szybko rozwiewajac moje watpliwosci.
W koncu dojechalismy, zabralismy bagaze, ja poduszke pod pache i idziemy...
Weszlismy na pietro i pukamy ...
-- Prosze ... drzwi sa otwarte - odezwal sie glos po drugiej stronie.
Wchodzimy, oczywiscie ja durna z ta poducha pod pacha pierwsza. A za drzwiami stoi usmiechniety pan z rozpostartymi ramionami... i patrzac ponad moja glowa mowi:
-- Hej Ty tam ... czy Ty Jej nie powiedziales, ze ja mam poduszki w domu??
Po czym nastapily usciski i calusy, zapytal czy mamy ochote cos zjesc, ale nie chcac robic klopotu bylismy na obiedzie po drodze i tu padlo nastepne pytanie:
-- Czy macie ochote na piwo??
-- Ja zdecydowanie tak - odpowiedzialam.
I w ten sposob zostaly przelamane pierwsze lody i przy piwku przesiedzielismy do 2 w nocy gadajac. Pozniej dowiedzialam sie od Wspanialego, ze jak poszlam do lazienki to Tatek powiedzial:
-- Ona jest zupelnie inna niz T.
I to ponoc powinnam uznac, za najwiekszy komplement :))
Nastepnego dnia rano wyrazilam chec pomocy przy przygotowywaniu sniadania, ale Tatek absolutnie nie chcial o tym slyszec. Przekomarzalismy sie przez chwile i w koncu powiedzial:
-- Hej, to ze Cie lubie nie znaczy, ze masz mi sie tu po mojej kuchni szwedac...
-- Ooo to jak mnie lubisz to moze mnie adoptujesz?? - zazartowalam.
-- Eee spoznilas sie... Ty zostalas zaadoptowana w momencie kiedy stanelas w drzwiach z ta poduszka pod pacha...
I od tamtej chwili zwracalam sie do niego "Tato".
Tylko E. miala tego dnia bardzo zdziwiona mine ta daleko posunieta zazyloscia, jak przyszla na sniadanie (mieszkaja w sasiednich budynkach). Ale juz wieczorem przy kolacji powiedziala, ze to co prawda nie od Niej zalezy, ale jako osoba przebywajaca w rodzinie "od zawsze" czuje ze ma prawo do wyrazenia swojej opinii i wlasnie uznala, ze jestesmy wyjatkowo dobrana para. I tak wroslam w rodzine Wspanialego zanim jeszcze sama zdazylam sie rozeznac w sytuacji.

Dwa lata pozniej zdecydowalismy sie na malzenstwo i powiedzielismy o tym Tatkowi. Planowalismy wyjechac do Las Vegas i tam sobie po cichutku wziac slub, bez zadnej pompy, bez nikogo ... ale przeciez nalezalo poinformowac o tym Tatka, bo tak Mu obiecalismy.
-- Wiesz z Tatkiem to lepiej Ty rozmawiaj, bo jak Ty Mu o tym powiesz to nie bedzie mial zadnych pretensji, ze tak sami, ze z daleka od rodziny. - zagail pewnego dnia Wspanialy.
Jak zwykle te najtrudniejsze, wymagajace najwiekszej dyplomacji sprawy zwala na mnie, pomyslalam sobie ale trudno trzeba, to trzeba. Zadzwonilam, wyjasnilam, nagadalam, naglaskalam... no zalatwione:
-- No coz skoro tak chcecie i tak postanowiliscie to musze to zaakceptowac... - uslyszalam.
Dorzucilam wiec obietnice, ze miesiac pozniej jak przyjedzie z E. na impreze z okazji obrony dyplomu wnuka to zrobimy jakis uroczysty obiad dla Nich i Dzieckow....ufff uglaskalam.
Dwa dni pozniej zadzwonil telefon.... Tatek:
-- Bo wiesz, chcialem Cie cos zapytac... tak rozmawialem z E. i oboje sie bardzo cieszymy, ze wezmiecie ten slub.... ale .... wiesz mamy pytanie... oczywiscie prosze, zebys byla szczera ... naprawde nie musicie sie zgadzac.... ale jednak pomyslalem, ze zapytam....
-- No dobrze, bede szczera. Pytaj!! - przerwalam Mu te jakanine.
-- Ja i E. chcilibysmy przyjechac do Las Vegas na Wasz slub, ale jesli nie chcecie to oczywiscie nie przyjedziemy...
-- Przyjezdzajcie - odpowiedzialam natychmiast.
-- Naprawde???? tak szybko to powiedzialas, ze nie jestem przekonany... moze przemyslcie to jeszcze.
-- Przyjezdzajcie, bo jak Wy nie przyjedziecie, to dadza nam swiadkow "z urzedu" i pewnie ci swiadkowie beda mlodsi od nas, a ja nie chce na moich slubnych zdjeciach nikogo mlodszego ode mnie.
-- No to zdecydowanie przyjedziemy - padla radosna odpowiedz.
Odlozylam telefon i zaraz mowie do Wspanialego:
-- Dzwon do Ciotki M. i zapros Ja na nasz slub.
-- Jak to???
-- Ano tak to. Ja wlasnie sie zgodzilam zeby Tatek i E. przyjechali a mowiles, ze Ciotka M. (siostra Tatka) mieszka w Las Vegas, wiec niech przyjedzie, bo Oni sie tak rzadko maja okazje widziec.
Ja sama nie widzialam Ciotki M. na oczy a tylko slyszalam o Jej istnieniu. Wspanialy zadzwonil i pogadali z Ciotka i ustalili, ze i owszem Ciotka bardzo chetnie zwlaszcza, ze jak sie wyrazila bedzie miala nareszcie okazje zobaczyc kobiete nad ktora Tatek popada w taki zachwyt (to o mnie chodzilo:))). Na co Wspanialy odpowiedzial, ze owszem Tatek jest mna bardzo urzeczony, ale to tylko z tego powodu, ze jestem damska wersja Jego samego ... no nie mysle teraz z perspektywy czasu, ze az tak, no ale moze ja tego nie widze.
W Las Vegas mielsmy troche przygod, bo nam sie Ciotka zgubila i jednym niefortunnym skretem przy wjezdzie na parking trafila do sasiedniego hotelu. 2 godziny trwaly poszukiwania Ciotki a wszystko odbywalo sie za pomoca mojej komorki, na ktora to Ciotka dzwonila, a ktora ja natychmiast przekazywalam Wspanialemu albo Tatkowi i ani jeden ani drugi nie mogl Jej znalezc. Ciotka uparcie twierdzila, ze jest w lobby hotelu, a Oni lazili po calym hotelu i ani sladu Ciotki. Wspanialy wspanialomyslnie urwal sie z tego kotla pod pretekstem pojscia do lazienki, Tatek zrozpaczony, bo ukochanej siostruni znalezc nie moze, a ja durna miedzy nimi na tym telefonie z kobieta, ktorej nigdy w zyciu nie widzialam na oczy.
W pewnym momencie popatrzylam na zrozpaczona mine Tatka i dla poprawienia nastroju mowie:
-- Ja rozumiem, ze jestes zdenerwowany, ze nie mozemy znalezc Twojej siostry, ale chce Cie poinformowac, ze Twoj syn tez zaginal bez wiesci, a ja mam na jutro zamowiony slub i jak On sie nie pokaze w ciagu nastepnych 30 min to ja i tak wyjde za maz ...
-- Oczywiscie, ze wyjdziesz za maz.... Ja jestem wolny!!!!.... i nawet nazwisko to samo - odpowiedzial Tatek szczerzac sie w zawadiackim usmiechu.
Na te slowa nadszedl Wspanialy, ktory najpierw dostal przeze mnie opitolony, ze zamiast szukac Ciotki to lazi nie wiadomo gdzie. Poczym zadzwonilam do Ciotki i mowie:
-- Wiesz, Ty mnie nie znasz, ale ja jestem ta wariatka, ktora jutro wychodzi za maz za Twojego bratanka i obiecuje Ci, ze w przeciwienstwie do chlopow w tej rodzinie ja Cie znajde. A teraz rozejrzyj sie dookola i powiedz mi dokladnie co Ty widzisz dookola w tym lobby gdzie jestes jakies nazwy restauracji, sklepy??
Na co Ciotka zaczela od restauracji i baru, ktorych nazwy wskzywaly na to ze nie jest w hotelu Luxor, gdzie my bylismy tylko w sasiednim Excalibur. Przykazalam Jej siedziec tam gdzie jest czyli pod wejsciem do restaracji i obiecalam, ze bedziemy tam w ciagu 15 min. Po czym wzielam Wspanialego za kolniez i pognalismy klusem po Ciotke. Biedna kobiecina (79lat) przez 2 godziny bala sie pojsc nawet na chwile do lazienki, bo caly czas wiedziala, ze Oni (dupki zoledne) Jej szukaja i nie chciala sie z Nimi rozminac. Ucieszyla sie bardzo na nasz widok, a ja szybko uprzedzilam (jak zwykle) fakty dnia jutrzejszego i mowie:
-- Jutro jak przyjedziesz na nasz slub, to po obiedzie wieczorem zamiast jechac do domu zostaniesz razem z nami w hotelu.. bo ja nie chce sie denerwowac, ze cos Ci sie pomyli i sie zgubisz.
-- Dobrze to ja sobie zamowie pokoj.
-- Zadnego pokoju nie bedziesz sobie zamawiac, bo mozesz spac w naszym, mamy dwa duze lozka i spokojnie mozesz z nami spac.
-- Alez absolutnie nie!!! Ja nie moge spac w Waszym pokoju w Wasza noc poslubna!!!! ja sobie zamowie wlasny pokoj!!!!! - oponowala z nieukrywanym przerazeniem.
-- Mowy nie ma, my juz od 18 miesiecy mieszkamy razem i zapewniam Cie, ze w tym czasie mielismy juz wiele nocy poslubnych, koniec dyskusji...
Popatrzyla na mnie i zwrocila sie do Wspanialego:
-- Ona jest dokladnie jak Twoja Matka, chyba wreszcie trafiles na odpowiednia kobiete... Ledwie mnie zobaczyla juz na mnie krzyczy .... - dodala z usmiechem.
-- Jesli jak mowisz Ona jest jak moja Matka, to nie pozostaje Ci nic innego jak sie przystosowac.
I tym sposobem Ciotka M. spedzila z nami noc poslubna ... a w zasadzie to nie dokladnie, bo Ciotka spala sama w naszym pokoju a my siedzielismy do 4:30 rano w casino:)))
A teraz jest juz po 1 w nocy wiec chyba jednak pojde spac ... reszte historyjek zwariowanej rodzinki nastepnym razem.

Stardust ziewajaco:)

10 comments:

  1. no matkomoja! Ale się usmiałam:))))

    ReplyDelete
  2. Mnie też szczęka boli !
    PS. A może i mnie pomożecie znależć nazwę na teściową, która jest spoko i którą ja lubię. Bo "Teściowa" to takie krzywdzące...

    ReplyDelete
  3. Zaprawde mowie Wam Tatek jest nie do podrobienia:))) ale przekomarzac sie oboje lubimy pasjami:)))

    ReplyDelete
  4. TO prawda, że należy przed ślubem zobaczyć swojego teścia, żeby dowiedzieć się  jaki będzie kiedyś wyglądał twoj przyszły mąż.
    Ja w czasach kiedy byłam najbardziej zakochana w swoim eksie to szczerze nienawidzilam swojego teścia - to był taki pompatyczny duren. I jak się później okazało - syn niezwykle go przypominał - tylko ja byłam ślepa.

    ReplyDelete
  5. pięnie nazwałaś moze byc dumny z Ciebie pozdrawiam kama

    ReplyDelete
  6. Dla mnie wszelkie "nazywania" są oznaką sympatii. Kiedy kogoś bardzo lubię zazwyczaj za jakiś czas pojawia się pod "skórą" nowe określenie, które mi pasuje do tej osoby. Nie zawsze wypowiadam je głośno, bo nie ma takiej potrzeby, ale jest ze mną. Sama też lubię, kiedy ktoś z sympatią przekręca moje imię albo przykleja mi jakąś ksywkę :-) To miłe. To znaczy, że mamy swoje miejsce w życiu drugiej osoby.
    "Tatek" brzmi baaaardzo ciepło i na miejscu "Tatka" byłabym dumna dostając taki "przydomek" :-)
    Ps. Oczywiście moja wypowiedź dotyczy wszelkich "nazw" nadawanych z sympatii :-D

    ReplyDelete
  7. Mnie Tatek - tez sie podoba :)
    A o Twojej rodzince moge czytać w nieskończoność :))))))))))

    ReplyDelete
  8. ->> Prunnella masz racje, z wygladem moze byc roznie, ponoc moj Wspanialy jest bardziej podobny do Matki niz Ojca, ale charakter zdecydowanie ten sam.
    No i ciesze sie, ze Tatek przypadl Wam do gustu, a Tatek tez sie cieszy:) kilka razy zdarzylo mi sie do niego powiedziec Dad i powiedzial, ze to nie do Niego wiec nie bedzie reagowal. No i dobrze bo mnie sie podoba.

    ReplyDelete
  9. No TATEK po prostu !!!!!!!
    Kiedys wspomnialem gdzies, ze bardzo bym sie chcial napic piwa z Charliem.
    No a teraz to juz wiem, ze Charlie nie moze byc przeciez inny po Takich przodkach. I wiem, ze z wielka, wielka przyjemnoscia siupnalbym tez piwko z Tatkiem i Cioteczka

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...