Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, November 28, 2008

Swieto w Lesie

Skoro Wam sie podobala poprzednia notka na temat tego naprawde pieknego amerykanskiego swieta, to pozwole sobie jeszcze troche na ten temat napisac, tym razem jeszcze bardziej wspomnieniowo a przede wszystkim jak mozna to swieto obchodzic inaczej. A w zasadzie jak robia to znajomi Wspanialego.
Jakis miesiac przed naszym pierwszym wspolnym Thanksgiving Wspanialy zapytal, czy mam ochote na Swieto w Lesie? Troche mnie to zdziwilo, ale poniewaz lubie rozne eksperymenty, wyrazilam zgode.
Okazalo sie, ze Wspanialy ma przyjaciol, ktorzy majac cale rodziny rozproszone po roznych stanach kraju zamiast ponosic dyskofort podrozy, spedzaja swieta wlasnie w lesie i na takie swieta zapraszaja wszystkich kto tylko ma ochote.
Wyglada to tak, ze na 3 tygodnie przed Thanksgiving nalezy wyslac do Nich zgloszenie, ze ma sie ochote uczestniczyc w tegorocznym swiecie i podac ilosc osob chetnych.
Eloise i David robia potem liste uczestnikow i przydzielaja kazdemu inne danie do przywiezienia. Nam przypadaly desery, bo jak sie towarzystwo zwiedzialo, ze ja pieke to juz nie bylo zadnej debaty;)

W dniu Thanksgiving o godz 10 przed poludniem wszyscy uczestnicy spotykaja sie na wyznaczonym wczesniej przez Davida parkingu w lesie, gdzie obowiazkowo musi znajdowac sie polanka piknikowa z paleniskami na grill i oczywiscie toalety. Kazdy przywozi przypisane sobie dania, te ktore nalezy podgrzac musza byc juz poporcjowane na tyle porcji ile jest uczestnikow i zawiniete pojednynczo w folie aluminiowa. Samego indyka zawsze przygotowuje brat Eloise, ktory jest zawodowym kucharzem.

Jak juz wszyscy sie zbiora, to zostawia sie zaparkowane samochody z zarelkiem na parkigu i razem cala gromada idziemy na spacer, ktory w zaleznosci od pogody i wytrzymalosci kondycyjnej grupy moze trwac 2-4 godzin. W drodze powrotnej na parking zaczyna sie zbieranie suchych galezi na paleniska.
Po powrocie na parking mezczyzni zestawiaja kilka stolow razem, tak aby utworzyc jeden duzy stol i rozpalaja paleniska do podgrzewania potraw i gotuja tez na palenisku kawe w kotle:)
Kobiety w tym czasie zajmuja sie nakryciem stolow i przygotowaniem zakasek, ktore nie wymagaja podgrzewania. Jest zawsze lampka wina, lub "wzmocniony" sok jablkowy, to dla tych co nie musza robic za kierowcow. Papierowa zastawa (ekologicznie) a sztucce kazdy przywozi dla siebie sa najlepszym rozwiazaniem problemu sprzatania i zmywania. Eloise zawsze przywozi jakies obrusy i nawet koce na lawy do siedzenia, bo czasem nie powiem moze byc zimno. Tak bylo wlasnie tego roku kiedy mialam pierwszy raz okazje uczestniczyc w tego typu swiecie. Szkoda, ze nie mam wiecej zdjec, bo tylko te na ktorych sama jestem, ale w tamtym roku bylo nas 17 osob a w nastepnym 29:) A na tym zdjeciu przy kubku kawy z termosu (tez jest) probujemy zorganizowac stoly.

Wszystko jest tak zorganizowane przez te pare, ze nie wiedziec kiedy juz na stol wjezdzaja gorace aluminiowe zawiniatka z jedzeniem i napoje. Jest naprawde wspaniala atmosfera, w czasie tego typu swieta mozna poznac ludzi, ktorych inaczej nigdy nie mielibysmy okazji poznac. Eloise jest poetka a David pisze krotkie opowiadania wiec wsrod Ich znajomych zawsze sa ciekawi ludzie ze swiatka artystycznego. Rok pozniej byla piekna pogoda i na parkingu przy jednym ze stolow siedzial samotny mlody mezczyzna czytajac ksiazke - tez zostal zaproszony do naszego towarzystwa, bo jedzenia jest zawsze wiecej. Niby kazdy wie na ile osob ma przygotowac jedzenie, ale zawsze sie znajdzie to ekstra zawiniatko na wszelki wypadek;)

Po takiej uczcie odbywa sie zbiorowe sprzatanie, zastawa stolowa laduje we wczesniej na ten cel przywiezionych workach na smieci, stoly wracaja na swoje miejsca, paleniska wygaszone i cale towarzystwo jedzie ... do kolejnych znajomych jeszcze raz na goraca kawe i ciasto.
To kolejny goscinny dom, ale Dana i Richard nie moga uczestniczyc w akcji "Swieta w Lesie" bo niestety maja juz rodzicow w powaznym wieku i dla Nich bylby to za duzy wysilek.
Bylismy na " Swiecie w Lesie" przez dwa kolejne lata i bylo naprawde fantastycznie, za pierwszym razem bylo dosc zimno i nawet ogrzewalismy sie przy paleniskach, co widac :))

Natomiast za drugim razem pogoda byla tak piekna, ze musialam zdjac sweter i spacerowalam w koszulce z krotkim rekawkiem. Pytalam Davida co by bylo gdyby padalo?? No coz, podobno ma jako plan B takie miejsce gdzie na parkingu sa zadaszone stoly, problem bylby tylko z tym, ze trzeba by paleniska przeniesc pod jedno zadaszenie.

Ja osobiscie bardzo milo wspominam tamte swieta i co roku o tym mysle, czasem mam ochote na powtorke, ale teraz juz chyba sie nie da, bo nasze dzieci - wygodnickie stworzenia wola siedziec w domu.
Ale kto wie?? kto wie??
Stardust ciagle swietujac;)

13 comments:

  1. Super pomysł! Jedyne, co by mnie mogło zniechęcać to fakt, że ja straszny zmarzluch jestem i zaraz bym wszystkim grała na zębach :-)))
    Marylko, te zdjęcia są z poprzednich spotkań? Chyba tak, co? Bo coś mi się tutaj kolor włosów nie zgadza :-)
    Czuję mały niedosyt - jak ten nieznajomy mężczyzna odnalazł się wśród Was? Był otwarty i radosny, czy raczej typ obserwatora?
    Jeszcze raz dziękuję za podzielenie się świętem. Odpoczywajcie i cieszcie się sobą.

    ReplyDelete
  2. ->Smakosiu, zdjecia maja dokladnie 6 lat;) A facet okazal sie studentem z daleka od domu i rodzinnego kraju, niewiele mial tez pojecia o samym Swiecie, ale poniewaz wszyscy jego znajomi byli z rodzinami to byl nieco samotny. Akurat tak sie zlozylo, ze Jego nikt nie zaprosil, a moze On nie mial odwagi pojsc do kogos do domu na swiateczny obiad. Wiesz z mlodymi to nigdy nic nie wiadomo. Nie siedzial blisko mnie i Wspanialego, bo przy drugim koncu stolu i to bylo wtedy gdy mielismy wlasnie z Nim 29 ludziow wiec nie bardzo mialam okazje z Nim pogadac tak one on one;) Ale byl bardzo zadowolony i jak na poczatku lekko skrepowany, wogole to sie krygowal zanim Go namowilismy, tak na pozegnanie bardzo serdecznie wszystkim dziekowal.

    ReplyDelete
  3. Fajny koniec opowieści :-). Tego mi brakowało :-) Buźka!

    ReplyDelete
  4. I to jest prawdziwe Świeto! Roboty na pojedyncza osobe niewiele, stol sie w sumie ugina, luda kupa, same pozytywy! I jeszcze lono natury... Tylko pozazdroscic!

    ReplyDelete
  5. Zgago najlepszy efekt daje to lono natury, czlowiek czuje sie troche tak jakby wlasnie przed chwila sam tego indora upolowal;))Oni to robia co roku i zawsze sa jacys chetni zeby dolaczyc. Teraz jak Wspanialy przeprowadzil sie do NYC to przyznam, ze byloby to troche upierdliwe, bo korki na drogach w ten dzien sa fatalne a co za tym idzie stres. Ludzie, ktorzy chodza na te swieta w lesie mieszkaja w NJ wiec maja zdecydownie latwiej. Ja moglabym stac w korku na moscie przez 2 godziny.

    ReplyDelete
  6. A Ty w jakim miescie obecnie?

    ReplyDelete
  7. Nowy York od 24 lat czyli od samego poczatku. No zakochana jestem w tym kotle :))

    ReplyDelete
  8. Oj jak fajnie dane Wam było spędzić to Święto. Na łonie natury, a jak jeszcze jednego roku pogoda super dopisała to życ nie umierać.

    ReplyDelete
  9. Oj jak fajnie dane Wam było spędzić to Święto. Na łonie natury, a jak jeszcze jednego roku pogoda super dopisała to życ nie umierać.

    ReplyDelete
  10. Jakos tak patrząc na fotki przypomnialo mi sie ognisko w srodku zimy ktore urzadzilismy ze znajomymi zimno było jak nie powiem co ale tak jakos miło klimat był ....fajna impreza

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...