Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, November 27, 2008

Thanksgiving Day

Pamietam moj pierwszy Thaknsgiving 24 lata temu. Ledwie co przyjechalam i 2 miesiace pozniej trzeba bylo jakos swietowac. Nie mialam zielonego pojecia na czym to polega, Owczesny tez nie za bardzo wiedzial o co chodzi, wiec postanowilismy zapytac Victorie. Victoria to byla pani polskiego pochodzenia, u ktorej mieszkalimy, ale Victoria jakkolwiek dusza czlowiek nie byla odpowiednim zrodlem tego typu informacji i na moje pytanie odpowiedziala krotko:
--Aaa to takie swieto indyka, kupisz indyka, upieczesz i juz jest swieto.

I na tej mniej wiecej zasadzie obchodzilismy pierwsze nasze swieto Dziekczynnienia, byl indyk i bylo swieto. Jakos nie dawalo mi to spokoju, bo pomyslalam sobie, ze przeciez bez wzgledu na wszystko nie mozna swietowac indyka, a tak mi to wygladalo z tego co powiedziala Victoria. Dopiero potem, juz po swiecie zaczelam zbierac informacje i czytac, co by sie jakos rozeznac na nastepny rok.
Jak sobie juz poczytalam to nawet mi sie to zaczelo podobac, lata pozniej dopiero dotarlo do mnie, ze tak naprawde to nie bardzo jest co swietowac jesli bedziemy chcieli zglebic historie i okolicznosci w jakich to swieto powstalo.
Nie bede sie tutaj rozpisywac na temat histori swieta ani tej oficjalnej, ani tej prawdziwej, bo to przeciez nie o to chodzi, kazdy moze sobie, jesli koniecznie chce, znalezc informacje na ten temat. Natomiast chcialabym podzielic sie moja wlasna tradycja tego dnia Dziekczynnienia i tak ja my sobie tutaj swietujemy w naszym skromnym rodzinnym gronie.

Thanksgiving jest moim ulubionym swietem, no mam troche problem z ta rywalizacja, bo Boze Narodzenie to prezenty, ktorych na Thanksgivig sie nie dostaje, a ja lasa jestem na caculki i inne czesto gesto pierdolki, ktore masowo czlowiek dostaje przy okazji Bozego Narodzenia. No i Boze Narodzenie ma choinke, na ktorej jest cala masa caculkow wiec to tez lubie. Nie lubie ubierania i rozbierania choinki, lubie jak ona jest. To sa te powody glowne, dla ktorych lubie Boze Narodzenie.

Thanksgiving natomiast lubie z troche glebszych powodow, bo jak sie tak zastanowic to jest to jedyne swieto, ktore nie dzieli a laczy ludzi i to jest piekne. Swieto, ktore tutaj obchodzimy wszyscy bez wzgledu na narodowosc, religie, kolor skory czy tez inne przypadlosci losowe.
Przy okazji, do przypadlosci losowych zaliczam zdecydowanie narodowosc, bo przeciez nikt sie mnie nie pytal gdzie chcialabym sie urodzic, wiec nie jest to zaden powod do dumy, przeciez nic nie zrobilam zeby byc Polka a nie np. Meksykanka. Rowniez przypadloscia losowa moze byc i najczesciej jest religia, bo ja na ten przyklad urodzilam sie w rodzinie katolickiej, no to ze tak powiem "z czapy" jestem katoliczka. No niby tak, chociaz nie praktykuje, nie zgadzam sie z bardzo wieloma doktrynami, no ale skoro nigdy nie zmienilam religi to raczej jestem. Tylko na co tu zmienic??

Wracajac do Thanksgiving, to wlasnie jeden dzien kiedy nie jest wazne, gdzie sie czlowiekowi przydarzylo urodzic, jakie wyznanie przypadlo mu w udziale po przodkach, kazdy ma takie samo prawo do tego swieta. I to mi sie tak bardzo podoba. Bo na dobra sprawe to niewazne czy w cos wierzymy, czy tez nie to przeciez mamy za co dziekowac. Na codzien czlowiek nie mysli o tym, ze ma dobrze.
Alez wrecz przeciwnie, na codzien to kazdy z nas ma tysiace powodow do narzekan, a bo za malo zarabia, bo boli glowa, a nie powinna, bo samochod sie zepsul, bo pryszcz wyskoczyl a jutro wazna randka, czy tez spotkanie, bo ciotka zachorowala.... bo wreszcie deszcz pada, albo slonce za mocno swieci...
I chyba potrzebny jest taki dzien, kiedy czlowiek puknie sie w te pusta makowke i powie: dziekuje, ze mam zone/meza, jestem zdrowy/a, wystarcza mi na oplaty i jeszcze zostaje troche na przyjemnosci, ze dzieci moze czasem upierliwe ale zdrowe...

Okazuje sie, ze jak tak dobrze pomyslec to powodow do wdziecznosci (Bogu, losowi czy komu i czemu chcemy) moze byc wiecej niz tych powodow do narzekan, ktorym poswiecamy tyle czasu na codzien.
W wiekszosci domow ten dzisiejszy obiad zaczyna sie od wspolnej modlitwy i podziekowania komus tam, gdzies na gorze. Rodzina siedzi przy stole trzymajac sie za rece i glowa domu wyglasza modlitwe dziekczynna, cala reszta jednoglosnie konczy slowem "amen" i rzucaja sie na jedzenie. No mozna tak, no OK tak sobie myslalam, ale tak naprawde to poza ta glowa, ktora mowi to podziekowanie, to o czym mysla w tym momencie pozostali?? Tak sie domyslam, ze czekaja na ten moment kiedy mozna choralnie zakonczyc "amen" i zaczac jesc.
Dlatego ja utworzylam sobie moja wlasna tradycje. Nie ma ogolnej modlitwy dziekczynnej, nie ma glowy, ktora ja wyglasza i nie ma choralnego "amen". Siadamy do stolu i poprostu zaczynamy jedzenie, ale w czasie obiadu kazdy musi powiedziec co sie w jego zyciu wydarzylo w ciagu ostaniego roku za co szczegolnie jest wdzieczny losowi. Bogow zadnych w tym dniu nie ruszamy, wogole to nie naprzykrzamy sie bogom, mysle, ze maja dosc roboty z tymi co to jednego dnia bez pomocy boskiej nie potrafia przezyc;)

Juz wczoraj ruch byl na ulicach niesmowity, ciezko znalezc wolne miejsce w pociagach, autobusy przeladowane, ze nie wspomne co sie dzieje w ten dzien na lotniskach. Bo to jest wlasnie ten jeden dzien w roku, ktory kazdy chce spedzic z najblizszymi.
U nas jest troche inaczej, bo normalnie ze wzgledu, ze rodzina jest "skladkowa":) postanowilam, ze nie chce stawiac dzieci w obliczu wyboru czy spedzic ten dzien z matka czy tez ojcem, wiec przelozylam sobie swieto na piatek, ktory w wiekszosci przypadkow jest i tak dniem wolnym od pracy.
I normalnie nasz Thanksgiving jest w piatki, ale w tym roku nienormlanie, bo jest dzis. A to tylko dlatego, ze Tatek niestety nie przyleci, ze A i Jego zona polecieli do Londynu z Jej rodzicami odwiedzic siostre I., ktora tam studiuje. No wiecie juz, ze wcale nie mialam zamiaru nic robic, wiec nie bedzie az tak duzo tego zarelka jak jest zawsze, ale bedzie i bedzie nas tylko troje czyli Wspanialy, ja i Potomek.
A przepisy z dzisiejszej uczty beda w http://www.gotujebomusze.blogspot.com/ niebawem;))

Stardust dziekczynnie

24 comments:

  1. No to ślicznie. Ja już siedzę grzecznie i czekam na przepisy. I koniecznie ze zdjęciami bo ja wzrokowiec jestem.
    I smacznego Wam życze.

    ReplyDelete
  2. Czekalem na ten post.
    Troche szkoda, ze u nas takiego swieta nie ma.
    Nie che sie wpitalac - w koncu jak napisalas - to swieto dla NAJBLIZSZYCH, ale skoro wiem, ze wspomnienia beda -to fluidy chce poslac - cieple, usmiechniete - od calej marinikowej rodzinki

    ReplyDelete
  3. ->Mariniku, to owszem dla najblizszych, ale z Thanksgiving to jest tutaj troche jak z nasza polska Wigilia, czyli nikt nie powinien byc sam i zaprasza sie takich samotnych wlasnie tylko na ten obiad. Nie ma pustego nakrycia, ktore jest symbolem i tak naprawde to nikt nie wie, co by zrobil gdyby nagle zapukal bezdomny;) Natomiast jesli wiesz, ze ktos z jakiejs przyczyny jest sam, czy tez nie moze spedzic tego dnia z rodzina to sie zaprasza, ja mialam czesto takich gosci jak jeszcze bylam z Owczesnym. On pracowal z ludzmi, ktorzy nie mieli tutaj rodzin, wiec Thanksgiving byl tlumny u nas i mam mile wspomnienia. A w tym roku przy naszym stole napewno bedzie czas i miejsce na wspomnienia z podrozy do Polski i wszystkich ktorych mielismy szczescie i okazje poznac, wiec i dla przesympatycznej marinikowej rodziny:))

    ReplyDelete
  4. Ciekawe swieto i chyba bardzo mile. No moze poza pieczeniem tego wielkiego ptaka;)
    Na przepisy ja rowniez bede czekac.
    A tymczasem udanego swieta i przetrwania calo w 'czarny piatek';))

    ReplyDelete
  5. Shanna, pieczenie ptaka nie jest zadna filozofia;) i wbrew pozorom jest bardzo latwe, tylko dlugo trwa bo to ptaszydlo musi swoje w piekarniku odsiedziec:) Czarny piatek mnie nie dotyczy, bo ja nie ulegam tego typu presjom, ja decyduje o tym co i kiedy kupie. Dlatego troche mnie smieszy ta polska nagonka na komercjalizm swiateczny. Przeciez bez wzgledu na to ile i co ktos reklamuje, to nikt nie ma mocy zmuszenia mnie do kupna, a osobiscie wole lazic po ulicach gdzie na prawie kazdym rogu stoi Mikolaj, rozlegaja sie dwoneczki Armii Zbawienia, i ze sklepow wydobywa sie radosna muzyka piosenek swiatecznych. Koledy beda w sieta, a teraz jest radosc oczekiwan i przygotowan. Tak ja reaguje, staram sie podchodzic do zycia z radoscia, bo tez jaka jest alternatywa??

    ReplyDelete
  6. qrcze - dla mnie t cholernie trudne przypomnieć sobię jakąś SZCZEGÓLNA rzecz, za którą jestem wdzięczna losowi. owszem. ogólne status quo - satysfakcjonujace - dzięki Ci o losie - ale coś szczeglnego z ostatniego roku? no qrcze. NIC ??? ;)

    ReplyDelete
  7. ->Spt pierwsze spektakularne wydarzenie na Twojej liscie to powinno byc pozbycie sie Nielegalnego:)) a reszte dopisz sobie sama.

    ReplyDelete
  8. bardzo mi sie podoba pomysl z opowiadaniem przy stole o szczegolnych wydarzeniach chetnie zamienialabym na cos takiego zyczenia wigilijne ktorych pomimo przezytych paru ladnych lat nie udalo mi sie polubic ;-/

    ReplyDelete
  9. fajnei opisałaś,wiele mi rozjaśniło:)
    i wiesz,ja cały czas jestem wdzięczna,że mam takiego męża,takie córy,takie życie.cały czas święto:)o chyba dobrze,co?

    ReplyDelete
  10. ->Mijka wlasnie o to chodzi, ze nie zawsze ma sie jakies wielkie osiagniecia, ale przeciez szczesliwe zycie sklada sie z tych drobnych przyjemnosci dnia codziennego, o ktorych nie zawsze pamietamy i myslimy.

    ReplyDelete
  11. podoba mi się idea tego święta.
    właśnie - jakoś nie pamiętam o tym codziennie, że faktycznie jest za co dziękować.
    (pierwszy raz tu coś komentuję, ale tak ładnie o tym dniu napisałas...)

    ReplyDelete
  12. I ja miałabym za co dziękować. Pewno sporo czasu by mi to zajęło.... Tylko bez dyni, bo nie znoszę w żadnej postaci (no, może pestki ewentualnie).

    ReplyDelete
  13. ->Bere milo mi, ze jestes i zapraszam do komentowania:))

    ReplyDelete
  14. ->Zgaga ja tez nie jestem wielbicielka dyni;) i u mnie nigdy nie ma nic dyniowego na Thanksgiving. Mozna zrobic naprawde wiele dan na to swieto bez dyni. Slodkie ziemniaki tez omijam, ale przyznam, ze kilka razy robilam. A juz wogole nie rozumiem idei ciast z dynia lub slodkimi ziemniakami. Dla mnie warzywa tak samo jak kotlet schabowy nie bardzo nadaja sie na deser;))

    ReplyDelete
  15. a ja lubię zupę z dyni ugotowaną przez Maużonka:)na ostro!musi na ostro byc!

    ReplyDelete
  16. Dziękuję, że umiem czytać i pisać, bo inaczej bym wielu fajnych osób nie poznała:-)

    ReplyDelete
  17. Mijka ja wlasnie zauwazylam jak bylam w Polsce i na WZ, ze dynia w roznych wydaniach jest ostatnio, ze tak powiem modna. Ja jakos nigdy nie mialam do dyni wiekszych sentymentow niz ozdobne, moze sie jeszcze kiedys skusze, bo jak na ostro to juz lepiej brzmi, ale nie obiecuje;) Wlasnie zupe z dyni jadlam u znajomych w Gdansku i nie powiem byla bardzo dobra.

    ReplyDelete
  18. Batumi, bo jak czlowiek umie czytac to juz ma drzwi szeroko otwarte do calej reszty tajemnic swiata.

    ReplyDelete
  19. Tak, cudnie to opisujesz:)))))
    Z tym dziękowaniem to jst u nas jakiś zwyczaj od smierci mojego ojca. Każdy każdemu dziękuje za kolejny dzień/wydarzenie/bycie.
    W Wigilię nie zawracam Bogu głowy - ilu bezdomnych się do ZNiego dobija,ile sierot co nie mją rodzin...
    Ja mogę wcześniej.
    I zwykle tak robię.
    Szczególnie moherowa nie jestem, ale lubię co niedzielę(też niekoniecznie co niedzielę!) iść do kościoła i podumać i uczestniczyć w Sumie, tej głownej mszy na 12.00.
    A już szczególnie lubię gdy nasz proboszcz celebruje tę mszę.
    A w Wigilijny wieczór lubię Pasterkę, chociaż wkurzają mnie zawodzący po kieliszku;) Ledwo taki stoi ale śpiewa - nie zawsze a wręcz z reguły nieczysto;)
    Tal czy śmak szkoda, że nie ma w Polsce takiego dnia Dziękczynienia.

    Wszystkiego dobrego Stardust, ja dziękuję blogobożkowi że mam możliwość Cię poznać:))))

    ReplyDelete
  20. ->Flavvi dziekuje bardzo bardzo serdecznie. Ja tez sie ciesze, ze moge Was wszystkich poznac i dzieki internetowi odwiedzac. Naprawde dozylismy bardzo interesujacych czasow i to jest piekne.

    ReplyDelete
  21. ja jadłam w Anglii i to chyba jedyne co mi tam smakowało:),więc uprosiłam Mauża,coby zrobił:)

    ReplyDelete
  22. Bardzo liczyłam na to, że napiszesz nam coś o tym święcie. Wcześniej jakoś mało mnie interesowało. Jednak teraz odkryłam, że fajnie by było móc je przeżyć. Pewnie (jak to w życiu) w każdym domu znalazłaby się jakaś indywidualna tradycja związana z Thanksgiving. Szkoda, że nie mogę sobie po podglądać przez "dziurkę od klucza" ;-)
    Ja też mam za co dziękować w tym roku...dostałam nadzieję... Były łzy, ale ostatecznie króluje nadzieja :-)
    Dziękuję, że pozwoliłaś nam "świętować" z Wami.

    ReplyDelete
  23. ->Smakosiu, czyzby sie wydarzylo cos o czym ja nie wiem ????? Lzy...nadzieja???? co to wszystko ma znaczyc?? czy ja moge prosic o email???

    ReplyDelete
  24. Już wystukałam odpowiedź na GG :-)
    Przy okazji melduję, że to nic, o czym byś nie wiedziała. Tylko jakoś tak zabrzmiało... :-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...