Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, December 5, 2008

Co ja na to poradze??

Zawsze lubilam pisac, chociaz to dziwne, bo nigdy nie pisalam pamietnikow. Mialam natomiast kalendarze, w ktorych zawsze bylo jakies nikomu nic nie mowiace 2 slowa przy dacie, a dla mnie te 2 slowa byly kluczem do wydarzen danego dnia. Niestety moje kalendarzowe pamietniki musialam sama spalic. Czesc, zeby nie dostala sie w rece SBcji, a pozostale tuz przed wyjazdem tutaj. A skoro je spalilam, to postanowilam, ze nigdy wiecej nie bede pisac i nie pisalam. Natomiast zawsze latwiej bylo mi siegnac do pisania nawet tak w zyciu codziennym, jesli mialam konflikt to pisalam listy nawet do osob z ktorymi dzielilam wspolny dach nad glowa. Jakos pisanie przychodzilo mi latwiej niz normalna wymiana argumentow "na gebe".
2 lata temu w trakcie kuracji pooperacyjnej wpadlam na Wielkie Zarcie i tam odkrylam, ze to nie jest strona li tylko kucharzaca, ale tam rowniez mozna pisac i to na rozne tematy. Wciagnelo mnie, ale z przerazeniem dostrzeglam, ze w miedzyczasie zubozal moj jezyk polski. I to do takiego stopnia, ze piszac durny komentarz na forum musialam sie zastanawiac jak sie pisze konkretne slowo, zeby nie walnac karygodnego ortografa. Czesto siedzialam i kombinowalam jakby tu slowo, co do kotrego pisowni mialam powazne watpliwosci zastapic innym.
Mam uraz na punkcie bledow. Dla mnie poprawnosc jezykowa jest niczym innym jak wyrazem szacunku dla kraju, w ktorym ten jezyk jest jezykiem narodowym, stad bierze sie chec niepopelniania bledow zwlaszcza w jezyku polskim. To zostalo mi jeszcze ze szkoly, chociaz jak wiemy wcale sie do tych szkol wiele nie nachodzilam, ale mialam wyjatkowe szczescie do dobrych polonistow.
Jedyne czego nie lubilam to czytanie lektur, a nie lubilam tylko dlatego, ze bylo zapowiedziane kiedy i co mam przeczytac, bo czytanie tak jak i pisanie lubilam zawsze.
Pamietam kiedys w liceum pisalam klasowke z lektury, ktorej oczywiscie nie przeczytalam. Moj owczesny nauczyciel postawil mi za te klasowke 3 rozne oceny. Piatke za talent, nastepna piatke za rozwiniecie tematu i dwoje za nieprzeczytanie lektury, a oddal mi moja prace ze slowami:
-- Jest dla mnie ewidentne, ze nie czytalas lektury, ale skoro napisalas najdluzsza prace na temat, ktorego wogole nie znasz, to ty dziewczyno masz talent i nie powinnas go marnowac.
Po czym wyposrodkowal wszystkie 3 oceny i dostalam w rezultacie czworke na zachete.
Co prawda nie zachecilo mnie to do czytania lektur, ale od tamtego dnia nauczyciel polskiego zdobyl sobie ogromny szacunek w moich oczach. I mimo wszystko kolejne lektury przynajmniej przelatywalam wzrokowo.
Zaraz po przyjezdzie do Stanow w sposob absolutnie swiadomy odcielam sie od jezyka polskiego, bo uwazalam, ze i tak go nigdy nie zapomne. Natomiast musialam sie skupic na nauce angielskiego, a to wiaze sie zarowno z czytaniem jak i pisaniem w tym jezyku.
Nie kupowalam zadnych ksiazek po polsku, nie ogladalam polskiej telewizji i tak z czasem jezyk zaczal kostniec i ten fakt uprzytomnilam sobie jak zetknelam sie z WZ. Troche tam popelnilam jakichs notek, ale tez szybko sie zniechecilam, bo to bylo takie pisanie pod publike i co tu duzo mowic nie moglam sobie dac luzu z uzywaniem slownictwa:)
Weszlam na blogi i znow mialam szczescie trafiajac na Cota, Szecherezade, Spt, Karrot .. czyli osoby, ktore pisza i to pisza w sposob doskonaly. O dorownaniu nawet nigdy nie smialam marzyc, ale wyzwolila sie we mnie chec powrotu do pisania. Cot mial w tym duzy udzial;)
Wiem, ze na kogos kto ostatnie 24 lata spedzil poza krajem i w dodatku z ograniczonym dostepem do jezyka polskiego, pisze dobrze, co nie znaczy, ze nie chcialabym lepiej.
Mam ciagle powazne braki i to braki, ktorych pewnie nie bede juz w stanie nadrobic, niestety jezyk zyje i sie rozwija, a moj zatrzymal sie gdzies tam lata temu.
Nie mam z tego powodu kompleksow, bo ja juz chyba taka zolza jestem, ze nie pozwalam sobie na kompleksy. Ale jak czasem czytam inne blogi i ktos zasunie takim slowem z wyzszej polki to oczywiscie, ze z kontekstu zdania rozumiem o co chodzi, ale wiem, ze ja osobiscie juz nigdy nie bede w stanie odswiezyc swojego slownictwa do takiego poziomu.
Pisanie przychodzi mi latwo, bo siedze i mysle, a ze z reguly tam gdzie siedze kompa mam w zasiegu reki to przelewam te mysli natychmiast na monitor. To tak jak niektorzy mysla glosno.
Do myslacych glosno nalezy Wspanialy i Potomek, bo Oni sa jedynakami, wiec przez cale zycie nauczyli sie debatowac sami ze soba. Wlasnie z tego powodu wyrzucilam Wspanialego ze wspolnego pomieszczenia komputerowego w domu, bo mnie kurwa rozpraszal tym burczeniem pod nosem.
Ciagle sie odgraza, ze kupi sobie desktop i wroci... zobaczymy?
Ja zamiast myselc glosno natychmiast zapisuje to co pomyslalam. Moje notki czytam przed wyslaniem w eter tylko pod katem bledow, nigdy nie czytam powtornie po to, zeby cos dopisac, albo wykreslic, bo wtedy notka bylaby juz na zupelnie inny temat. No taka jestem. Mysl raz zrodzona i zapisana leci w przestrzen.
Ta z kolei notka, bardzo techniczna w/g mnie, powstala zamiast odpowiedzi do komentarza Rudej na poprzednia notke.

Stardust wyjasniajac

12 comments:

  1. Jakie braki jezykowe? O czym Ty piszesz? Masz tak zywy, soczysty i obrazowy jezyk, ze wielu, ze mna na czele, moze Ci tylko zazdroscic.

    ReplyDelete
  2. Talent pisarski i tyle. Braków językowych żadnych nie widzę. Racz nas dalej lekturą.

    ReplyDelete
  3. Jako polonistka potwierdzam: jest DOBRZE!

    ReplyDelete
  4. Nie bądź taka skromna....
    Jakby ta wszyscy Polacy pisali to poloniści zasiłek by pobierali !
    Nie marudź więc waćpanna tylko pisz.

    Czuję się "opierniczona" w poprzedniej notce" więc masz następną do poczytania.

    ReplyDelete
  5. Ja wiedziałam, co mowię, jak Cię namawialam do pisania.

    ReplyDelete
  6. no ja zaczynam poranek od Star:)

    i jak najbardziej rozumiem myk z nie poprawianiem i nie dopisywaniem..to zmienia całokształt:)

    ReplyDelete
  7. ojejjjjj ;)))):*

    i daj boże tak pisać tym co niby powinni ;)

    też NIGDY NIE CZYTAM DWA RAZY ;D

    ReplyDelete
  8. OK przyjmuje do wiadomosci i zamykam debate, bo jeszcze dwa komenty na ten temat wyjdzie zem kokietka;)

    ReplyDelete
  9. ech cos ten kluczyk do zamkniecia dyskusji malo skuteczny - i dobrze - pozwoli i mi naklikac pare slowek. Stardust pare razy wspominala mi wczesniej o brakach w slownictwie- ale to chyba jedynie maly kompleksik jaki w Niej zauwazylem. Twierdze, ze kompleksik, bo jak sie gada z obawa o czyms, czego nie ma - to musi byc kompleksik wlasnie- no chyba ze troche kokietki w Stardust jest - kokietke dostrzeglbym w malunku profilowym.

    ReplyDelete
  10. nic odkrywczego nie napisalem, ale MUSIALEM.

    ReplyDelete
  11. Mariniku i ciesze sie, ze musiales:))) bo ja lubie te Wasze komenty jak nie wiem co, albo i jeszcze bardziej:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...