Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, December 5, 2008

Nalog

Zawsze wiedzialam, ze mam sklonnosci do wszelakich nalogow, ale dzis jeszcze raz sie o tym przekonalam.
Zafundowalam sobie dzien bez kompa, to znaczy nie ze takie samobiczowanie sobie zadalam z wyboru, ot poprostu tak sie zlozylo.
Musialam jechac "w teren" do pracy i z tego powodu bylam odizolowana. Bosze co za katorga!!!!!
Normalnie w polowie dnia myslalam, ze mi przyslowiowy pypec na jezyku wyrosnie, albo mi sie leb do dupy skreci. Prace terenowa mialam u jednej z moich klientek w domu na Long Island, dziewczyny mnie zawiozly i przywiozly spowrotem, pracy nie bylo az tak duzo, wiec w sumie moglam poprosic o ten dostep na powiedzmy 30min, czy nawet godzine. Ale wiedzialam, ze nie dam sie oderwac po tak krotkim czasie, wiec wolalam nie ryzykowac zadnych scen.
W pewnym momencie 4 letnia corka mojej klientki zapytala:
-- Stardust, czy chcesz isc ze mna do piwnicy?? pokaze Ci nasze zabawki
-- Alez oczywiscie, ze chce - powiedzialam, bo jak mozna odmowic dziecku.
Poszlam za Nia ogladac sterty zabawek i domki, rowerki, kuchenki i cala mase innych pierdolamentow dziecinnych. I nagle w drugiej czesci piwnicy zobaczylam .... komputer!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Normalnie sama sobie musialam glosno wydac zakaz podchodzenia blizej. Mala Morgan spojrzala na mnie zdziwiona, bo zakaz byl wyrazony po polsku, i powiedziala:
-- Stardust, co Ty powiedzialas, bo ja nie zrozumialam??
-- Morgan bo ja mowie nie tylko po angielsku, ale czasem tez mowie po polsku i to wlasnie bylo po polsku.
Popatrzyla na mnie nie bardzo rozumiejac o co chodzi i po chwili poszlysmy na gore.
Moja informacja o mowieniu w innym jezyku niz angielski jednak nie dawala Jej spokoju, podeszla do matki i zapytala po cichu:
-- Mamo, czy Ty mowisz po polsku?
-- Nie a dlaczego pytasz? - zapytala Tiffany nie wiedzac o co chodzi.
-- Bo Stardust mowi po polsku i ja tego nie rozumiem ... i wogole to nie wiem dlaczego Ona mowi po polsku?
Mialysmy mala Morgan z glowy przez dobre nastepne 20 min, bo Tiffany musiala wyjasnic co to znaczy, ze ktos mowi w innym jezyku i gdzie jest Polska lacznie z pokazywaniem na mapie.
Chodzila jeszcze potem przez moment przygladajac mi sie wnikliwie pewnie w oczekiwaniu, ze znow cos powiem w tym niezrozumialym dla Niej jezyku.
Wreszcie nadszedl koniec zajec terenowych i moglam wrocic do mojego zakladu, juz sie nie moglam doczekac, kiedy przyjedziemy na miejsce i tak sobie planowalam, ze jak tylko wpadne to odpale kompa...
A tymczasem czekala juz na mnie klientka ... normalnie myslalam, ze kobitke pobije!!!
I kto wie do czego by moglo dojsc, gdyby nie fakt, ze dziewczyna w ciazy, a takie sa pod specjalna ochrona.
Jestem padnieta, ale musze to wszystko zapisac, bo jakos nie moge tego zrozumiec. W koncu przezylam 3 tygodnie w Polsce z minimalnym dostepem, przezylam caly weekend na romantycznym wyjezdzie, jaki sprezentowalam Wspanialemu na Jego 60te urodziny, a teraz nie moglam wytrzymac 6 godzin!!!
Cos chyba cieniutko z moja silna wola...
Jak tak dalej pojdzie to naprawde trzeba sie bedzie rozejrzec za jakas terapia.
Az ciezko uwierzyc, ze to moje uzaleznienie jest calkiem nowe, bo wlasnie 8 lat temu kupilam sobie wlasnego loptoka. Wczesniej omijalam szerokim kolem pamietajac doskonale co przezylam z grami na Nintendo.
Jak lata temu Potomek zakupil sobie pierwsze Nintendo to mielismy normalnie stan wojenny w domu.
Wracalam z pracy i zaczynaly sie zawody rodzinne, a jak Potomek szedl spac to ja siedzialam i czesto gralam do 2-3 rano. Po 4 miesiacach mialam normalnie odciski na palcach!! No nie potrafilam sie od tego oderwac!
Dlatego tez jak Potomek zakupil komputer, to nauczony doswiadczeniem z Nintendo, trzymal mnie od niego z daleka. Ja sama podejrzewajac czym to grozi nie garnelam sie, ale jak juz kupilam ... no to widac co jest.
A teraz jestem juz tak padnieta, ze normalnie nie wiem czy klikam palcami czy moze juz siekaczami, bo szczeka lezy na klawiaturze, mam wrazenie, ze mam juz tylko jedno oko i to wcale nie na srodku czola ale na kamizelce. I nawet nie mam sily sprawdzic co sie dzialo jak mnie nie bylo ...........padam ..............ide spac.

Stardust ziewajac.........zzzzzzzzzzzzz

5 comments:

  1. no ale zobacz,pokazalas dziecku gdzie Polska jest,a i miala probke jezykowa:)
    co do nalogu,miałam tak samo za czasow KGB-Itp,teraz mi troche przeszlo.

    ReplyDelete
  2. Ja na wyjazdach beznecie wytrzymuję spokojnie. Dwa tygodnie z Cotem nad morzem też nie bolały. Natomiast bez netowych znajomych.... buuu. Ale od ludzi chyba wolno być uzależnionym xD
    Gry, zwłaszcza komputerowe MmoRPG, jakoby bardzo uzależniające, nudzą mnie po tygodniu. Natomiast jak kiedyś z koleżankami grałyśmy w ręcznej roboty przeróbkę "Mafii", dopasowaną do realiów świata "Harry'ego Pottera", to śmiałam się jak dzika nornica ("budzi się Severus, i podnosi się ptak..." "Irytek będzie figlował z czarodziejami, czy ze śmierciożercami?" "Ej, dlaczego ona ma otwarte oczy?" "Bo ona nie żyje!") i stwierdziłam, że od tego mogłabym się uzależnić, aghhh, z przyjemnością. Chyba w ogóle od RPG, ale nie tych komputerowych.
    Chyba jestem niespełnionym ekstrawertykiem.

    ReplyDelete
  3. Oj, bez neta jak bez reki!
    Pamietam, ze jak tylko zalozyli nam na wsi siec i moglismy sie przez modem laczyc, bylam przeszczesliwa! Uzaleznilam sie natychmiast od czata dotyczacego ksiazek. Jezu, co to bylo! Rodzice mnie niemal sila musieli odganiac! Jak mi zabraniali z jakiegos powodu dluzej siedziec, to nawet plakalam. Zenada na maksa :)

    Teraz uzalezniona jestem od Waszych blogow i swojej poczty. Milion razy dzienie klikam Outlooka majac nadzieje, ze ktos do mnie napisze :)

    Pozdrawiam cieplo i pozostaje pod ciaglym wrazeniem Twojego polskiego :)

    ReplyDelete
  4. O tak, nie ma to jak sensowny czat, aczkolwiek jak kiedyś wlazłam z ciekawości na WP, to uciekłam z krzykiem, jakie bezmózgowie.
    Czat niewątpliwie wciąga. Podobnie, jak chodzenie po ruchomych piaskach.
    Stardust, ekspercie od zapominania języków, mam inne pytanie. Jako że się uwsteczniłam intelektualnie.. jedyny mój pozalekcyjny kontakt z lengłydżem to muzyka (o ile odmóżdżanie się Kimyą Dawson się liczy, przynajmniej mam optymistyczne poczucie, że wszystko rozumiem bez słownika i bez szukania tekstu w internecie xD)... Znasz jakieś strony internetowe po angielsku, które mnie na tyle mogą zainteresować, że będzie mi się chciało czytać w obcym języku? Są takie książki, przynajmniej jedna, które gdybym dostała po angielsku, to bym przeczytała, nie wiem jak, i z iloma słownikami i męczeniem znajomych tłumaczy, ale bym przeczytała. Ale póki co mam na stanie tylko siódmy tom Harry'rgo P. (nawet dwa siódme tomy w okładce adult, ktoś reflektuje jeden? xD), dwie książki Jacqueline Wilson (czytanie w lengłydżu to świetny pretekst do czytania komiksów z Garfieldem i powieści dla trzynastolatek ^^), i jedną Diany Wynne Jones, ale czytałam to kiedyś po polsku, to mi się nie chce. Stardust, ja się uwsteczniam językowo. Trzy godziny na lekcjach to jest nic. Fanfiction po angielsku wolę nie tykać, bo ludzie piszą z błędami. Znasz jakieś strony netowe po angielsku, które być może mnie wciągną? Bo mam do wyboru: "uzależnić" się od czegoś lengłydżowego, albo zapominać wszystko, co umiem :P

    ReplyDelete
  5. A to mi Dziec zagwozdke zadal... bo tak naprawde to trudno mi cos polecic. Ja czytam ciezka literature;)) polityczno-historyczna, bo jestem zwichnieta i tak naprawde to nie mam juz wiecej czasu na nic innego. Moze niech Dziec sprobuje sobie pogooglac i pewnie cos sie da znalezc stosownie do zainteresowan. Mysle, ze moze nawet jakies ebooks. No kurde Dziec wybaczy, ze mi nic lepszego nie przychodzi do glowy;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...