Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, December 19, 2008

Razem czy osobno?

Ruch jest niesamowity ostatnio na ulicach NYC, a ja jeszcze pracuje w takim punkcie miasta, ze teraz przed swietami przejscie 2 ulice jest karkolomnym wyczynem, bo jak nie kupujacy w Macy's (jedna ulica na wschod) to podrozujacy z Penn Station (dwie ulice na poludnie) albo zwiedzajacy Empire State Building (3 ulice na wschod) i Madison Square Garden rozrywkowo (dwie ulice na poludnie).
Najbardziej wkurwiaja mnie ci co to sie prowadzaja za rece, no zesz jak masz powyzej 12 lat to prowadzanie sie za rece wskazuje na niedorozwoj umyslowy. Latwiej przeciez wyminac pojedyncze osoby niz cala rodzine, albo nawet pare. Ale sa ludzie, ktorzy wrecz chyba uwielbiaja to lazenie parami za raczke, pod raczke no ja tak moge siedziec w domu, ale na ulicy to poruszam sie samodzielnie.
Dzis wlasnie wylecialam na chwile zeby kupic cos do jedzenia i przez taka pare o malo sama nie wpadlam pod samochod, bo on w lewo, ona w prawo i oczywiscie trzymaja sie za raczki, a ludziska w moim wieku. A ja sie spieszylam i chcialam ich jakos wyminac, swiatla sie wlasnie konczyly i... na szczescie facet jechal powoli, ja przelecialam szybko, ale oni jeszcze przez kilka sekund odstawiali ten taniec wywijaniec.
Bardzo czesto czytam jak ludzie robia rozne rzeczy razem, jak razem ida po pietruszke, razem kupuja buty, razem gotuja ...no sa wszedzie razem.
Mnie cos takiego daje wkurwa giganta, razem robimy tylko to co musimy;), ale z kolei tego nie robimy w miejscu publicznym, wiec na szczescie nikomu nie przeszkadzamy.
Pamietam jak kilka lat temu Wspanialy mial jechac na myjke umyc samochod i oczywiscie nie chcialo Mu sie, wiec sie tak obijal po chalupie bez sensu i celu.
-- Czy Ty aby nie miales jechac myc samochod? - nie wytrzymalam w koncu.
-- Nooo taaak, aleee myslalem, ze pojedziemy....razem - odpowiedzial z blyskiem w oku przy ostatnim slowie.
-- Ciebie chyba pogielo!!!! a na jasna cholere mamy tam jechac razem??
-- No booo...My wszystko robimy razem - wypalil szybko.
-- Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nie robimy wszystkiego razem i nigdy w zyciu nie bedziemy robic wszystkiego razem jesli chcemy, zeby to malzenstwo przetrwalo.
Patrzyl na mnie zaskoczony i po chwili powiedzial:
-- Ale wiekszosc kobiet lubi jak im sie pomaga?? lubia jak robi sie wszystko razem...
-- Ja nie jestem "wiekszosc kobiet" ja nie lubie zeby mi sie ktos platal pod nogami udajac ze mi pomaga. I dlatego nie bedziemy robic razem. Tylko kazde z nas bedzie robic samo to co ma do zrobienia. - wyjasnilam szybko na jednym oddechu.
Bo ja znam juz to robienie razem, najczesciej polega to na wlazeniu do kuchni mieszaniu w niegotowych jeszcze potrawach, probowaniu i ewentualnie wyrazaniu uwag. A na cholere mnie Jego uwagi?? jak sie chce madrzyc to ja Mu chetnie odstapie cala kuchnie i gotowanie. No nie lubie i tyle.
Jak mam naprawde duzo gotowania, a On nic nie robi to moge czasem, ale to sie bardzo rzadko zdarza, poprosic zeby pozmywal to co akurat nawrzucalam do zelwozmywaka.
Najczesciej zmywam na biezaco w trakcie gotowania, wiec to jest naprawde jakas wyjatkowa sytuacja, zebym potrzebowala pomocy. Kiedys zdarzylo nam sie sortowac ciuchy do pralni razem i co ja rzucilam cos na kupke, to On sie odzywal:
-- To powinno isc do jasnych a nie bialych...
Przerzucilam z bialych do jasnych. Po chwili znow cos rzucilam, a On znowu:
-- To nalezy nie do ciemnych tylko do czarnych...
Znow przerzucilam, ale tym razem wyrazilam swoja opinie:
-- Zastanawia mnie jak ja do tej pory robilam pranie, bez Ciebie?
-- No nie wiem, ale sama pomysl...
-- Nie bede myslec i nie bede sie upierac przy moich racjach, ustalmy poprostu, ze Ty to robisz lepiej niz ja i ja nie bede Ci przeszkadzac.
I od tamtej pory Wspanialy segreguje szmaty do pralni. Nie ma klopotu, nikt sie z nikim nie kloci i nikt nikomu nie wchodzi w droge. Jak pranie wraca z pralni to on segreguje znow wszystko na osobne kupki i ja tylko potem chowam moje, a On swoje. Posciel na lozko zakladamy razem, bo jedna osoba mialaby za duzo chodzenia dookola wielkiego lozka i to nam idzie dobrze;)
Nie lubie przeszkadzac jak On cos robi, nie bede lazic i udawac ze sie na tym znam, czy tez chce poznac, czy moze jestem taka kochana zona, ktora pomaga.
Pierdole takie kochanie, wedlug mnie to nie ma nic wspolnego z miloscia to jest tylko takie udawanie.
Kochasz mnie, to siadz na dupie gdzies w kacie i ciesz sie, ze jestes niepotrzebny jak ja cos robie.
Kochasz mnie, to zrob sam to czego ja nie lubie robic.
Ja tam nigdy nie probuje pomagac Wspanialemu jak On sprzata, tylko dlatego, ze Go kocham.
Jest konkretny podzial prac do wykonania i ma byc zrobione.
Moze dlatego, ze bylam wiekszosc doroslego zycia sama, to ja nie chce sluchac tych pierdolamentow, na temat kochania...miziania, ciupciania. No wkurwia mnie to i tyle.
Kochasz to zachowuj sie tak, zeby mnie nigdy niczym nie zranic, a nie pierdol bez konca i nie przewracaj slepiami, nie wzdychaj bo na takie objawy milosci moge zadzwonic po pogotowie i wyladujesz w wariatkowie.
Mam taka kolezanke. Ta jak wpadnie do mnie czasem sama na babskie pogaduchy, to wydzwania do Mauza po kilka razy "Kroliczku, tam Ci naszykowalam" , "no dobrze Kroliczku to jak wroce to zjemy razem"
Jak slucham tego to dostaje wzdecia watroby i mowie:
-- To moze juz idz, bo jakby mial Kroliczek orla wywinac z glodu..
No przy mnie to taki Kroliczek zdechl by z glodu. Ona jeszcze musi Kroliczkowi kupic buty, a ze byly ciut za ciasne, czy tam ciut za luzne to leci i wymienia, bo Kroliczek sobie nie umie sam kupic.
No kto takiego Kroliczka wychowal?? I kto takiego Kroliczka chcial na meza?? Ja osobiscie wole meza juz wychowanego i przystosowanego do zycia, wtedy przynajmniej wiem, ze nie musi a chce byc ze mna.
No i gdyby to byli ludzie, ktorzy maja po dwadziescia pare lat, to jeszcze moglabym strawic.
Ale tak sie ciupciac bedac w naszym wieku i to licho wie ile lat po slubie?? No chyba, ze juz dziecinnieja na starosc. A jak przychodza razem z Kroliczkiem to siedza oczywiscie obok siebie i tez tak sie miziaja, Ona Mu naklada na talerz, oczywiscie uprzednio pytajac na co Kroliczek ma ochote... no ja tylko czekam czy nie bedzie za Niego gryzla. A Kroliczek w nagrode jak juz popapusial to opiera reke na oparciu krzesla, na ktorym siedzi Zona i to jest takie podkreslenie przynaleznosci.
Kroliczkowie juz u nas sporadycznie bywaja, bo oboje ze Wspanialym dostajemy niestrawnosci, ale czasem spotykamy sie u wspolnych znajomych. Kiedys dawno temu Kroliczkowie namowili mnie na Sylwestra w polskiej restauracji chyba tylko dlatego, ze brakowalo Im jednej pary do zajecia calego 12 osobowego stolika.
No nic poszlam z moim "chwilowym" starajacym sie i nie zapomne tego Sylwestra do konca zycia.
Z wyjatkiem Kroliczkow, ktorzy byli malzenstwem reszta towarzystwa to byly tzw. amerykanskie malzenstwa czyli pary skojarzone tutaj na okres zarabiania pieniedzy. Zwykle jest to facet, ktorego "zona nie rozumie" z kobieta, ktora meza "alkocholika" zostawila w Polsce i pod jego opieka trojke dzieci. Juz na samo to dostaje cafki no ale nie moje zycie, nie moj woz nie bedzie mnie wiozl.
I tak wlasnie na tym balu sylwestrowym siedzieli parami, te kobitki tak obsluguja tych chlopow i oczywiscie nikt nie tanczy z nikim innym tylko z partnerem/ka z ktora przyszedl. Tego tez nie rozumiem, bo jak mam ochote tanczyc tylko z moim partnerem to zamawiam stolik dwuosobowy, albo jeszcze taniej siedze w domu. A ja wystarczy ze widze cos takiego to dostaje wkurwa maximusa i do tego kilka drinkow i juz mam ochote troche narozrabiac;) Byla tam jedna para i ten facet ciagle jakos tak lypal okiem w moim kierunku (a to jeszcze byly czasy kiedy na Stardusta mozna bylo lypac), ale widocznie sie bal partnerki, bo oni sie oczywiscie do tego wszystkiego jeszcze boja. No cyrk mowie Wam.
W koncu jak juz orkiestra oglosila, ze bal zakonczony i juz wiecej nie beda grac to pan zebral sie na odwage i powiedzial glosno, ale zwracajac sie wyraznie do mnie:
-- No jaka szkoda, ze juz nie beda grac, bo nie mialem nawet okazji zatanczyc z pania, pani Stardust.
-- Wie pan jesli pan tak koniecznie chce, to przeciez mozemy zatanczyc bez muzyki mnie muzyka nie jest koniecznie potrzebna - podpuscilam wyraznie, a co mi tam.
No i pan nie mial innego wyjscia tylko wstal i poprosil mnie do tanca, najpierw odstawilismy tango, a ze nam dobrze poszlo to poprawilismy walcem. I to wszystko bez muzyki tylko przy brawach pozostalych biesiadnikow.
Chyba jest jasne, ze Kroliczkowie juz nigdy nie namawiali mnie na wspolnego Sylwestra:))
No lubie tak czasami porozrabiac deko;)

Stardust raczej osobno niz razem

21 comments:

  1. No tak...
    To może ja się nie będę wypowiadać...
    Bo ja grzeszna dusza jestem.
    Chodzimy razem na zakupy trzymając się za ręce..
    Jak Cris coś dłubie w chałupie to ja czasami się zachwycam i go w łysinę całuję.I on wtedy taki rozpromieniony jest,no.....
    To może ja przestanę co ?

    PS. U mnie leje jak z cebra-opolskie.

    ReplyDelete
  2. ha!
    męża do kuchni pogoniłam,sam robi,jeżeli potrzebuje pomocy,to woła:)ja wtedy leżę i pachnę:)
    śniadania,te weekendowe najczęściej robię sama,dla pięciu osób,a jak Poli nie ma to dla czterech(bo i dla Babci)jak wszyscy śpią,więc nikt mi się nie kręci.posprzątać wolę sama,bo oczywiście NIKT nie zrobi tego lepiej(podobno to się leczy...)
    no i prowadzę auto sama i wara mi od niego!
    kiedyś mi coś Mąż chciał doradzić,mało nie biegł za samochodem!
    a razem to się sex uprawia!o!!!

    ReplyDelete
  3. Stardust!
    Jesteś moim idolem!
    Ja nawet nie komentuje, tego, co piszesz, tylko se tak przeżuwam w głębi swych czterech żołądków.;-)
    I kombinuję czy u Ciebie to wszystko tak sie dzieje, bo to Ty jestes jaka jestes, czy raczej to tez kwestia miejsca w którym żyjesz?
    Czy tez jest to moze udana kompilacja Twoich przyrodzonych cech, ktore w dogodnym miejscu mogły sie rozwinać?
    Czy to tez troche nie jest tak, ze Amerykanie maja inne podejscie do indywidualnosci?
    Nie wiem czy sa bardziej obojętni(co mnie obchodzi twoj zielony kok) czy bardziej akceptujacy (zajebistego koczka masz kobieto)czy tez tolerancjni (no coz, jedni lubia naturalne fryzury inni zielone koki)
    O agresywnym podejsciu nie pisze, bo pod pojeciem Amerykanie, mam na mysli mieszkanców duzych, kosmopolitycznych metropolii a nie małych miasteczek.;-)
    Czy zyjąc w Polske mialabys okazje stac sie taka, jaka jestes teraz, co nie ukrywam,baaardzo mi sie podoba.

    ReplyDelete
  4. Popieram Cie. Ja rowniez nie cierpie jak mi ktos sie paleta pod nogami jak cos robie i na sile chce pomagac. Owszem, zdarza sie ze o cos poprosze slubnego, ale jak nie musze to wole zeby siedzial sobie z dala ode mnie i chocby telewizje ogladal. Sprzatac nie musze - to jego dzialka. Nie poprawiam po nim, nie laze za nim jak kontroler. Jak posprzata tak bedzie. Co do imprez to lubie kameralne i bez tancow.....ja nie cierpie tanczyc.

    ReplyDelete
  5. Neskavka, ja tez czasem w przelocie pocaluje lysa glowe pochylona nad kompem, ale jest to w przelocie i nigdy w oczekiwaniu reakcji. Czasem podrzuce Mu gdzies krotka romantyczna notke, no w koncu kiedys trzeba dokarmic te milosc. Ale nie znosze tloku na codzien. U mnie ciagle bialo:)

    ReplyDelete
  6. Mijka mysle, ze wiekszosc kobiet zostala obdarzona genetycznie syndromem superkobiety. Ja sie z tego wyleczylam dosc szybko, bo jakos od poczatku bylo mi z tym niedobrze. Kierowca jest akurat u nas ON bo samochod jest na biegi a ja takiego nie prowadze, ja jestem prosta kobieta;)i nie lubie skomplikowanych czynnosci.

    ReplyDelete
  7. Ruda, chyba od poczatku mialam sklonnosci, bo pamietam, ze w Polsce zawsze bylam "na jezykach" i bylo mi duszno przez pierwsze 30 lat zycia. Napewno wyzwolenie nastapilo tutaj, bo zdecydowanie sa do tego sprzyjajace warunki. Tutaj nikogo nic nie obchodzi, a jesli nawet kogos obchodzi to nie ma warunkow do plotkowania, a moze znow tylko ja nic nie wiem, bo ja nie jestem zaintereswoana. Zdecydowanie pomaga fakt, ze Wspanialy jest tez idywidualista-samotnikiem. Nigdy nie mial rodzenstwa wiec zycie w przestrzeni bez natloku zbednych aktow czulosci na sile, bardzo Mu odpowiada. Z drugiej strony z moich doswiadczen wynika, ze najlepszymi partnerami dla mnie sa wlasnie Zydzi, bo oni wychowani przez leniwe zydowskie kobiety nie maja zadnych oczekiwan. Moj jest co prawda w tym wypadku "farbowanym lisem" bo nie urodzil sie i nie dorastal w rodzinie zydowskiej, ale zmienil religie na zydowska jak ozenil sie z Zydowka (nasza zona). Zydzi poprostu uwazaja, ze jelsi w domu jest kobieta, to nawet jak nic nie robi tylko lezy to juz nalezy jej sie tytul ksieznej. Jelsi jeszcze do tego lezenia pachnie to juz beda ja tytulowac bogini. I dlatego tak to dziala. Ja moge siedziec w domu caly dzien i nie ruszyc palcem a On wraca z pracy i wcale nie bedzie zawiedziony, ze na obiad trzeba isc do restauracji. Czy taka bylabym w Polsce?? Pewnie tak, ale podejrzewam ze jednak bylabym samotna;)

    ReplyDelete
  8. Mijka, no zapomnialam o tak waznej sprawie :))) Tak, tak seks uprawiamy razem i to nawet bedac w tym samym pokoju (niekoniecznie sypialni).

    ReplyDelete
  9. Shanna i to jest chyba caly klucz do tajemnicy nigdy nie krytykowac, nie poprawiac a zawsze chwalic. Wtedy kazdy mezczyzna jest sklonny wlaczyc sie w prace domowe.

    ReplyDelete
  10. "Czy taka bylabym w Polsce?? Pewnie tak, ale podejrzewam ze jednak bylabym samotna;)"

    No właśnie.:-/

    ReplyDelete
  11. zaznaczyłam dokładnie ten sam cytat co Ruda i tak samo chciałam sarkastycznie sapnąć ;)))))

    dziki kraj. kraj trójkątów, hipokryzji i podziemnych aborcji.

    dobra. przestaję. ŚWIĘTA ;)))

    ReplyDelete
  12. No to jest dobra diagnoza i dla mnie. Ja pewnie dlatego jestem sama, ze nie umiem za bardzo funkcjonowac razem.

    ReplyDelete
  13. Lorenza, jak mnie sie udalo znalezc takiego co potrafi byc razem i jednoczesnie egzystowac osobno, to mysle, ze jest szansa dla wszystkich. Ja mysle, ze my (Ty, ja i rowniez Wspanialy) lubimy i umiemy byc sami wiec wszelkie bycie w naglym tloku byloby odbierane jako atak na nasza osobista przestrzen i strefe prywatnosci.

    ReplyDelete
  14. Moja byla sasiadka-alkoholiczka co jakis czas przychodzila mi robic awanture o to, ze moj Malz myje korytarz i wiesza pranie. A ja NIE! Bo ja siedzialam sobie w fotelu z ksiazka w tym czasie. Pewno nie tylko ona jedna widziala we mnie babe-dziwo. Czasem jakas opinia docierala. ,,Pani to ma dobrze!'' - jadowicily mamusie w koncowce wywiadowki. A juz jak Malz na wychowawczy poszedl... Co sie wies dziwowala!

    Dzis panowie z wozkami na spacerniaku sa na porzadku dziennym, takoz gotujacy obiady i odkurzajacy. Ale bylismy tu pionierami, niewatpliwie.

    Podzial na ,,razem'' i ,,osobno'' zdrowy jest i tyle!

    ReplyDelete
  15. Moja niecierpliwość i egocentryzm równa się Twojemu. Generalnie powinnam z uwielbieniem przyglądać się parom (starym pierdzielom) spijającym sobie kwiecie z pyszczków i marzyć o podobnej starości zważywszy, że w wieku hmmm... jestem ciągle sama. No targa mną, ta pruderia, to podpieranie sobie wzajemnie szczęk, gładzenie rączek. A już najbardziej w okolicach drogich sklepów. Przecież tam jeden z osobników wchodzących w skład pary właśnie odkupuje winę za grzechy. Albo jest po prostu prowadzony na rzeź.

    ReplyDelete
  16. Takich co wydzwaniają co pięć minut to ja bym powiesiła. A są tacy płci obojga. Sraczka mentalna.
    I wzdech.....my też dużo robimy razem, ale nie włazimy sobie w drogę. Trzymamy się za ręce sporadycznie, na spacerze, z dala od tłumów. Razem pracujemy, ale osobno odpoczywamy, każde przy swoim komputerze.
    Nie wiem pod jaką kategorię podpadam ;-)

    ReplyDelete
  17. Malgoska, wiesz mozna robic razem, ale chodzi o to zeby robic, a nie co chwile szukac potwierdzenia, ze np. kroi sie mieso odpowiednia strona ostrza noza. My tez np. jedziemy latem na piknik i przygotowujemy jedzenie i wszystko razem, ale odbywa sie to w sumie bez slowa. Wpadamy do kuchni i wiadomo, ze jak jedno robi kanapki to drugie zajmuje sie piciem i nie potrzeba do tego slow. Ja nie lubie takiego bezsensownego ciumkania. No doprowadza mnie do szalu. A co do telefonow, to Wspanialy dzwoni codziennie tylko po to zeby sie dowiedziec czy wracamy razem do domu. Ja odbieram i tylko mowie "przyjdz" albo "jedz do domu" i nie ma zadej niepotrzebnej dyskusji, pytan wyjasnien. Wiadomo, ze jesli ja koncze prace akurat o tej porze kiedy On przyjezdza pociagiem z NJ to przychodzi do mnie (2 ulice) i wracamy razem, jesli ja jestem zajeta i zostaje dluzej to mowie jedz do domu. Pracowalam kiedys z babka, ktorej niepracujacy maz dzwonil doslownie po 10 razy dziennie i to takim glosem jakby wlasnie umieral. Najgorsze bylo to, ze Ona prawie nigdy nie miala mozliwosci odebrac tych telefonow, tylko nas odrywal od pracy. Kiedys kolezanka powiedziala Jej, ze dzwonil maz, a Ona pyta "a co chcial?" a Susan na to "no chcial zebys mu zrobila loda" No bo juz nie wytrzymala, co moze chciec 49letni facet 10 razy dziennie??? i to mnie wlasnie daje wkurwa giganta. A kategoria?? tez nie wiem, bo to w sumie chyba nie chodzi o kategorie tylko czy jest nam z tym dobrze. Wyobraz sobie, ze jedno z partnerow oczekuje ciumkania a drugie potrzebuje przestrzeni i konkretow. Pewnie by sie pozabijali.

    ReplyDelete
  18. Athina, uderzylas w moj wrazliwy punkt z tymi drogimi sklepami. Tego nienawidze, z moja przeszloscia daleko mi do swietej, ale nigdy w zyciu nie przyjelam od zadnego mezczyzny nic co kosztowaloby wiecej niz moje prywatne mozliwosci rewanzu. Moglam robic rozne rzeczy, ale nigdy mnie nikt nie kupil za cene bizuterii, samochodu czy wogole czegokolwiek. Nawet teraz w malzenstwie ze Wspanialym ustalam granice ceny w jakiej kupujemy sobie prezenty, a gdyby przekroczyl to niestety nie przyjme. On o tym wie. No takie mam zasady i tyle.

    ReplyDelete
  19. generalnie to luzne lejce trzymaja najmocniej.mnie by trafil jasny szlag,jak by mi mauz dzwonil ciumkajaco po pinc razy na minute i trul dupe.na szczescie dzwoni rzadko,chociaż weekendowy jest i zawsze z powazna sprawa,np.jestes w domu,bo piec jedzie,rozpakuj i sprawdz,czy nie poobijany:)))
    co do sklepow...jeszcze bardziej zalosne jest,jak to kobieta kupuje faceta..
    ja nie dalam sie kupic a i nie musialam kupowac.to obrzydliwe jak dla mnie.
    Zgago,moje kolezanki zachwycily sie i pozazdroscily,jak przynioslam drozdzowke upieczona przez mauza:))

    ReplyDelete
  20. "no zesz jak masz powyzej 12 lat to prowadzanie sie za rece wskazuje na niedorozwoj umyslowy" - ach Ty BABO !!! Tos mi dowalila - bo ja sie prowadze z Jadzka za raczke - nie w tlumie i nie wszedzie, ale na spacerach - lubie i juz !!!! (takim niedorozwiniety, albo jak mawiala Jadzkowa Babcia - malorozwiniety).
    Tyle ze juz na tanczonej imprezie to bym wszystkie kobitki obtancowal he he.
    No i bez troszka OSOBNO to by sie nie dalo funkcjonowac.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...