Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, December 1, 2008

Skonczylam

Lata temu kiedy jeszcze zamieszkiwalam z Owczesnym, bylismy blisko zaprzyjaznieni z moimi przyjaciolmi. Mieszkali niedaleko, wiec spedzalismy razem nie tylko swieta, ale i rozne inne dosc liczne okazje. T. malowal, to znaczy nie byl zadnym wzietym malarzem, ale mial talent i od czasu do czasu popelnial jakies malowidla. Kiedys namalowal plotno, ktore i mnie i Owczesnemu bardzo sie podobalo. Pewnie nie podobaloby sie nikomu innemu, no ale my mielismy jakis taki wypaczony gust artystyczny. Nie bylo to nic wiecej tylko na czarnym plotnie zloty deszcz. Ilekroc przyszlismy do Nich to zawsze po kilku drinkach Owczesny staral sie od T. malowidlo kupic. Bezskutecznie. I jak ja juz wiedzialam, ze znow sie bede wyprowadzac (bo to byl jeden z tych popierdolonych zwiazkow, w ktorym to schodzilismy sie i rozchodzili az do skutku) to wlasnie nadeszly urodziny Owczesnego. Jak sie juz goscie zaczeli schodzic, to za ktoryms razem, otwieram drzwi i co widze? T. z malzonka i pod pacha trzyma ogromny, plaski obwiazany kokarda prezent.
Od razu wiedzialam, ze to nic innego tylko plotno, ktore nam sie obojgu podobalo.
Normalnie ciemno w oczach mi sie zrobilo z wscieklosci, ale co mialam powiedziec??
Tym sposobem Owczesny wszedl w posiadanie plotna namalowanego przez meza mojej przyjaciolki, ktore to plotno nigdy nie dostaloby sie w Jego rece, gdyby tylko T. wiedzial, ze ja juz jestem ustawiona w pozycji odwrotu. No coz, stalo sie!!!!
Dwa miesiace pozniej ja sie wyprowadzilam i ogolnie zaczal sie okres intensywnych przeprowadzek w moim zyciu. Przeprowadzilam sie wtedy 4 razy w okresie dokladnie 3 lat. Przy kazdej przeprowadzce pomagal mi Owczesny, bo tak obiecal, a ja jakos nie bardzo bylam chetna zwalniac Go z danej obietnicy.
Dwie z tych przeprowadzek szczegolnie utkwily mi w pamieci. Przy pierwszej Owczesny jak tylko zobaczyl mieszkanie to przewidywal problemy z wnoszeniem mebli, wiec wzial sobie do pomocy Gustka, chlopaka, ktory z Nim pracowal i byl zawsze chetny do pomocy za niewygorowana zaplate. Mieszkanie bylo wybudowane na garazach i wchodzilo sie po waskich schodach, czyli ciezkie manewry z niektorymi gabarytami moich mebli, bo niektore trzeba bylo na linach wciagac przez okno.
Wciagneli, no bo trudno, zeby zostawic kanape czy moj ogromniasty ulubiony fotel, ale jak przyszla kolej na regal na ksiazki, to sie Owczesny wkurwil.
Bo regal to byl w sumie stary rupiec, ktory kiedys dostalam od jakies starszej kobitki, ktora wyprowadzala sie na Floryde, zadne cudo, ale mi idealnie pasowal do juz wczesniej wymierzonego miejsca.
Zaczeli wnosic ten regal i tym razem sklepienie sufitu nad schodami bylo za niskie !!!
Gustek stoi na gorze, Owczesny podtrzymuje regal z dolu i jakby nim nie krecili tak za cholere nie wejdzie.
Owczesny krzyczy z dolu:
-- Na jasna cholere Ci ten stary grat?
-- Stary nie stary, ale mnie sie podoba
– odkrzyknelam przez okno.
-- Ale nie da sie go wniesc, wyrzuc to.
-- Nie wyrzuce, bo ja go chce
– upieram sie przy swoim.
-- Kupie ci nowy regal – oferuje.
-- Ja nie chce nowego, chce ten.
-- Panie Owczesny, a ja mysle, ze jakby obciac i tak niepotrzebne nogi tego regalu, to wejdzie
– stara sie znalezc jakies rozwiazanie Gustek.
-- Czys Ty rozum postradal, to ja teraz mam tu kurwa stac i nogi obcinac? – wsieka sie juz na dobre Owczesny.
-- Wielkie rzeczy takie nogi, machniesz pan pare razy pilka albo nawet sprobuj stuknac mlotkiem i moze same odpadna. - przekonuje Gustek.
To ja juz teraz sie uczepilam tej mozliwosci na dobre, przez okno rzucilam mlotek i pilke do drzewa. Klal jak szewc, ale za nastepne 20 min. regal byl juz na miejscu.
Potomek tylko patrzyl na mnie z niedowierzaniem, ze sie tak na ten regal uparlam, ale ja wiedzialam co robie. Byl czas, ze to Owczesny stawial zawsze na swoim, teraz ja moge.
Ot slodki smak zemsty!!!!
Przy kolejnej przeprowadzce, mieszkanie na 2 pietrze bez windy, upal jak w piekle, ja na gorze przysiaduje w szortach gdzie sie da, Oni wnosza meble.
Jak juz wniesli wszystkie meble, przyszedl czas na kartony. Mialam wszystko popakowane, kazdy karton opisany co w nim jest i do jakiego pomieszczenia nalezy go zaniesc. W koncu jak sie czlowiek cale zycie przeprowadza, to nauczy sie jak to sprawnie zorganizowac. Ale byl jeden karton, na ktorym pisalo tylko duzymi literami “Ostroznie!!!!” i nic wiecej. A ciezki jak diabli !!!! W tym kartonie byly rozne babskie magazyny kolekcjonowane przez pewnie ni mniej ni wiecej jak ostatnie 8-10 lat.
Jestem w kuchni i w pewnym momencie przez otwarte okno slysze glos Owczesnego:
-- Stardust, co jest w tym kartonie?
Wychylilam sie przez okno, zeby zerknac i ze stoickim spokojem udajac idiotke pytam:
-- A co na nim pisze?
-- Nic kurwa nie pisze, poza “ostroznie”, ale ciezkie to jak skurwysyn
– zawolal
-- No to jak pisze ostroznie to nies ostroznie – odpowiedzialam.
Ale oczami wyobrazni juz widze jak potyka sie o stopien schodow i cala zawartosc drogocennego kartona rozsypuje sie po schodach.
Na szczescie nic takiego sie nie stalo. Dwa dni pozniej skopalam ten karton po schodach na dol i przy pomocy Potomka wystawilam na smietnik. Najwiekszy ubaw mialam z tego, ze Owczesny nosil ten karton w gore i na dol przy wszystkich czterech przeprowadzkach.
A ja nawet go nigdy nie rozpakowalam !!! Ot zemsta coraz bardziej mi sie podoba!!!
Od tamtej pory, od tamtego dnia zaczal sie nowy zupelnie okres w moim zyciu. Przede wszystkim postanowilam, ze juz nigdy nie bede Owczesnego o nic prosic. Mijaly lata przez moje zycie przewinelo sie kilku mniej lub bardziej powaznych kandydatow, a ja uczylam sie spokojnie oddzielac plewy od ziarna. Poza niewielkimi awariami, o Owczesnym zapomnialam juz na tyle, ze byl mi naprawde bosko obojetny, nawet jak kiedys cos opowiadam to tak jakby Jego osoba i zdarzenia za Nia zwiazane dotyczyly czyjegos a nie mojego wlasnego zycia.
Od czasu do czasu wracala tylko pamiec tego obrazu, ktory do dzis uwazam calkiem nieslusznie Mu sie dostal.
A juz coraz czesciej ten obraz chodzil mi po glowie, od czasu kiedy kilka lat temu zmarl T. i obie z wdowa a moja przyjaciolka wykombinowlaysmy, ze moze znalazby sie sposob na odzyskanie niefortunnego prezentu. Tylko jakos zadna z nas nie miala na to konkretnego pomyslu...
Az dzisiaj wstalam rano i przypomnialam sobie o obrazie i o Owczesnym, malo tego przypomnialam sobie, ze za 2 dni bedzie nasza bylo nie bylo 25 rocznica slubu.
Hah!!! No czyz moze byc lepszy powod niz wyludzenie od bylego meza prezentu na 25lecie???
Zadzwonilam. Odebral i nie powiem, byl zaskoczony co wyrazil slowami:
-- Oooo Stardust... jak milo.... a czemu zawdzieczam przyjemnosc???
-- No wiesz, nie bede sie bawic w ciuciubabke, konkretnie to mam pytanie, czy Ty jeszcze posiadasz ten obraz??
-- A owszem posiadam i ciagle mi sie podoba jak zawsze..
Nie brzmi to najlepiej - pomyslalam, ale ciagne dalej:
-- Mam nadzieje, ze zdajesz sobie sprawe z faktu, ze gdyby T. wtedy wiedzial, ze my sie rozchodzimy, to nigdy by Ci tego obrazu nie dal ...
-- Nooo nie wiem, to sa tylko Twoje przypuszczenia
-- Przypuszczenia czy nie, to ja wlasnie chce zapytac, czy dasz mi ten obraz w prezencie na 25lecie slubu.
-- No Ty to zawsze mialas niesamowite pomysly!!!! zawsze Cie za to kochalem i bede wspominal.
-- Faktycznie to za 2 dni i byloby juz 25 lat !!! no tak, no tak ... szkoda ... - ciagnal dalej.
-- Szkoda, nie szkoda, nie czas plakac nad rozlanym mlekiem ... to co? dasz, czy nie ?? - przeszlam do konkretow.
-- Nie, oczywiscie ze nie, a dlaczego mialbym Ci go dawac?? przeciez to ja go dostalem...
-- No to chuj Ci w dupe z okazji 25 lecia - wrzasnelam i rzucilam sluchawke.
I powiem szczerze, ze jak mi juz wkurw przeszedl to geba rozjasnila mi sie w usmiechu i tak trwam.
W ten sposob juz definitywnie skonczylam, tym chujem przypieczetowalam tamten okres mojego zycia.

*****
Wieczorem dopisane.
Nie macie pojecia jaka jestem z siebie dumna. Bo przez wszystkie te bylo nie bylo 14 lat rozstan i powrotow, zycia na karuzeli nigdy nie powiedzialam jednego slowa, ktore mogoby stac miedzy nami juz tak na zawsze.
A teraz nareszcie ten "chuj" zakonczyl wszystko definitywnie, poczulam ulge, prawdziwa ulge i chyba w jakims sensie odzyskalam wewnetrzny spokoj.

Stardust z ulga

27 comments:

  1. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  2. Zaszalałaś :))) Tak myślałam, że podobne słowa padną na koniec ;)))
    Widok miny Ówczesnego zapewne mógł być bezcenny ;)

    A koment skasowałam, bo byka walnęłam, aż miło. A nie lubię ;)

    ReplyDelete
  3. o ja pierdole niezła jestes, tak jak czytałam to troche mi nawet szkoda tego ówczesnego zrobiło ale ze ja równie mściwa jestem wiec wiem ze gdyby mi koles zalazł zdrowo za skóre to z pewnoscia tez nie miałabym żadnych skrupułów zeby sie zemścić hi hi

    ReplyDelete
  4. Malgoska, wierz mi On sobie zdecydowanie zasluzyl na wiecej, ale ja i tak mam dobre serce:))

    ReplyDelete
  5. Kamyk, mine musial miec niezla, bo On do dzis nie mial pojecia, ze ja wogole znam takie slownictwo:))
    Odpisze na ten email ale nie moge sie zebrac.. ale obiecuje, ze to zrobie.

    ReplyDelete
  6. No to faktycznie :)
    A mailem się nie przejmuj - myślałam, że się rozmyśliłaś ;) Ale jak nie - to cieszy ;) Byle, żebym miała co na święta czytać :))))

    ReplyDelete
  7. weźźźźźź:)kolacje jadłam tak??teraz mam sprzątanie.

    ReplyDelete
  8. bo se plunęłam tu i ówdzie:)))))

    a może mu tak lokóweczkę..taką rozgrzaną..

    ReplyDelete
  9. I chyba w efekcie ten bezcenny, a jakze lapidarny ,,chuj'' okazał sie lepszy w skutkach. Gdybys dostala plotno, mialabys wieczna okazje do wspominek. Teraz wyglada na to, ze zamknelas definitywnie te 14 lat w jednym krotkim slowku. Brawo! Kazdy psychoanalityk bylby z Ciebie dumny!

    ReplyDelete
  10. Zgaga niech Cie ukocham!!!!! Ja o tym nawet nie pomyslalam, a przeciez faktycznie to plotno przywodziloby na pamiec wspomnienia. I jednoczesnie wisialoby jak wyrzut sumienia, ze jednak ten Owczesny to nie taki ostatni kawalek skurwysyna... No teraz to dopiero dodalas oliwy do ognia!!!!!!!!!!!!! Kofam Cie jak nie wiem co !!!!!!!!!

    ReplyDelete
  11. Zemsta to danie, które najlepiej smakuje podawane na zimno :>

    ReplyDelete
  12. Sze masz racje, a ta zemsta to juz nawet szronem obrosla w miedzyczasie:))

    ReplyDelete
  13. No to sie facet dowiedział na 25 lecie co o nim NAPRAWDĘ myślisz !
    Bravo!

    ReplyDelete
  14. Ależ to trzeba mieć samozaparcie, żeby taki karton na takie okazje trzymać!
    A zakończenie zacytuję mojej kumpeli, to chyba lepsze oczyszczenie z nieudanego związku niż ta jej terapia, na którą chodzi...

    ReplyDelete
  15. Batumi, karton nie byl trzymany "na okazje" ale sie poprostu jakos tak samoczynnie przydal:))

    ReplyDelete
  16. Uwielbiam Cie poprostu:D Pozdrawiam zza płotu:)

    ReplyDelete
  17. taaa....idę po ściereczki do monitora! Klawiatura już przestaje chodzić;)

    ReplyDelete
  18. -- Szkoda, nie szkoda, nie czas plakac nad rozlanym mlekiem ... to co? dasz, czy nie ?? - przeszlam do konkretow.
    -- Nie, oczywiscie ze nie, a dlaczego mialbym Ci go dawac?? przeciez to ja go dostalem...
    -- No to chuj Ci w dupe z okazji 25 lecia - wrzasnelam i rzucilam sluchawke.


    Taaaak Kochana. Jesteśmy do siebie podobne ;))))))))

    ReplyDelete
  19. Spt jak wiesz jestem po uszy w lekturze i czasem czytam z lekkim przerazeniem;)) ale zawsze z ogromnym usmiechem:)))

    ReplyDelete
  20. Zemsta z kartonem była bossska, a riposta na koniec, to perełka, hahaha!

    ReplyDelete
  21. Noooooooo.
    pare dni nie zagladalem a tu tyle sie dzieje.
    Tytul postu z lekkim niepokojem przeczytalem = czyzby Sturdust opuscila vena tworcza?
    Teraz juz wiem z czym to Sturdust skonczyla, a jednak nie jestem pewien czy to absolutny koniec - Owczesny zerka wciaz przeciez na ten obraz, wspominac wiec bedzie, a ostatni akcent nie wiadomo do czego moze go sprowokowac.
    Uwazaj Stardust, a ode mnie - wirtualny bukiet na 25-lecie he he.
    I SIUP !!!

    ReplyDelete
  22. hehehe :) klasyka:)
    jak on bedzie pamietal to na 30lecie telefonow nie bedzie odbieral :) hahaha

    ReplyDelete
  23. -->Mariniku z Owczesnym absolutny koniec to byl juz 14 lat temu:) A teraz zostala tylko postawiona przyslowiowa "kropka nad i". Co nie znaczy, ze Owczesny sie nie pojawi czasem w notkach, bo jako temat do notek, to On jest calkiem wdzieczny - zwlaszcza po tylu latach:))

    ReplyDelete
  24. -->Bodek, to Ty mnie nie znasz;) ja taki telefon moglam wykonac raz i nigdy wiecej.

    ReplyDelete
  25. Ja dziękuję! Tobie strach podpaść :-)

    ReplyDelete
  26. Smakosiu, Owczesny o tym wiedzial i byl czas, ze sam mowil, ze "woli mnie miec po swojej stronie", ale czasy sie zmienily jak widac.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...