Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, December 29, 2008

Sylwester

Nie wiem jak jest teraz w Polsce, ale za moich czasow nie godzilo sie w Sylwestra siedziec w domu. I nawet jak ktos siedzial, to chyba przy zgaszonych swiatlach, bo obciachem towarzyskim bylo nie bywac. Z drugiej strony trzeba przyznac, ze w tamtych czasach bylo gdzie na Sylwestra pojsc, bo organizowaly go rozne kluby, zaklady pracy i kazda w sumie kawiarnia, pomijajac mniejsze kameralne witanie Nowego Roku na domowych prywatkach. Tutaj nikt nie przywiazuje duzej wagi do tej nocy, mlodzi maja dobrze, bo ze tak powiem z marszu moga wpasc do jakiegos klubu i jak tylko jest co wypic i gdzie potanczyc to juz jest sprawa zalatwiona.
Natomiast ludzie w moim wieku czyli dinosaurusy nie maja gdzie isc za jasna cholere. Restauracje nie maja dancingow, wiec jak czlowiek pojdzie do restauracji to 20 min. po polnocy zaczyna sie oglone sprzatanie i lokal zamykaja. Nie ma klubow dla ludzi w srednim wieku tak samo jak nie ma dekoracji na 80te urodziny, jak organizowalam dla Tatka urodziny niecale 2 lata temu, to doszlam do wniosku, ze nie przewidziano, ze ludzie moga tak dlugo zyc. Na szczescie mozna zamowic specjalnie na zyczenie robione balony i serwetki, banery i duperele na ktorych jak czlowiek zaplaci to mu nawet 180 lat napisza.
Wracajac do Sylwestra, jak przyjechalismy to na poczatek czlowiek ratowal sie wlasnie prywatkami w waskim gronie znajomych, potem zaczelismy "bywac". Ale co to bylo za bywanie?
Pozal sie Boze. Pamietam takiego jednego Sylwestra w polskiej, w tamtych czasach najlepszej restauracji na polskim Greenpoincie nazywa sie toto dumnie Polonaise Terrace czy cos podobnego, za noc sylwestrowa w tamtych czasach ok. 18 lat temu zaplacilismy chyba 200 dolcow od pary. Pamietam zaproslismy z Owczesnym rowniez dwie pary amerykanskie, bo nam sie wydawalo, ze pokazemy im kawalek polskiej kultury.
No kurwa pokaz byl nie powiem i o malo co nie skonczyl sie mordobiciem szefa lokalu w wykonaniu Owczesnego i meza mojej kolezanki, juz niezyjacego T. No bo zaczelo sie od tego, ze jak weszlismy na sale, odpierniczeni jak na Boze Cialo to na kazdym stole powitala nas samotnie stojaca i klujaca w oczy butelka wutki. Nic wiecej tylko ta wuda na papierzanym obrusie i potem klenerka przyniosla butle chyba coli.
Owczesny juz dostal malego wnerwa, ale przyszlismy sie bawic, wiec narazie nic nie mowil. Ale jak na sale wjechal bufet to juz razem z T. dostali wkurwa maximusa. A bufet dzialal w ten sposob, ze ludzie ustawiali sie w kolejce z talerzem i panie stojace po drugiej stronie bufetu wrzucaly na talerz przechodzacym biesiadnikom kopysc bigosu, 3 pierogi, jakies jeszcze inne cuda, ktorych juz nie pomne. Ale to wszystko wygladalo tak okropnie, jak kurwa kuchnia polowa na cwiczeniach wojskowych.
Nic dziwnego, ze Owczesnemu czapa zadymila, bo przeciez mozecie sobie wyobrazic ten obciach przed amerykanskimi znajomymi. Noz kurwa sama chcialam sie pod stol schowac.
Pomijajac fakt, ze ta cena wcale nie byla tania, a jedzenie jakie podano miescilo sie w granicach 30 dolcow od osoby i to juz z ta butelka. Obciach miedzynarodowy. Bylam w tym samym lokalu kilka lat pozniej na chrzcinach i wiem, ze koszt od osoby wynosil 42 dolary i byla super obsluga i elegancja francja, a za 100 od osoby w noc sylwestrowa bylo jak w stajni miejskiej.
W ten sposob wykreslilismy polskie restauracje, no ja jeszcze jak pamietacie bylam kiedys raz, ale juz w innym lokalu, ale na tym sie koncza moje doswiadczenia z polskimi balami.
Potem ktos z towarzystwa wyniuchal rosyjskie knajpy. No i to byl strzal w dziesiatke!!!
Rosjanie umieja i robia to naprawde z rozmachem, gustem i klasa. Stoly 8,10 i 12osobowe, pieknie nakryte, dekoracje i uginajace sie od jedzenia, ktore co chwila sie zmienia i przynoszone sa nowe zakaski. Potem obiad, przy kazdym stole jeden kelner, ktory co chwile wymienia talerze i sztucce, czysci popielniczki (to jeszcze za czasow kiedy w takich lokalach mozna bylo palic). Muzyka wspaniala, na sali nie ma zadnych rozrob, po polnocy zaczyna sie show tancerek ....ech cos pieknego i zabawa do bialego rana.
Do tych rosyjskich knajp chodzilismy przez lata cale i tylko towarzystwo sie troche zmienialo, a szczegolnie moi partnerzy;) Potem pamietam kiedys bylam z kolezanka N. na balu dla samotnych, ten byl organizowany w klubie sportowym i tez bylo fajnie, ale jednak nic nie przebije Rosjan pod tym wzgledem.
Ze Wspanialym bylismy juz kiedys na Sylwestrowym wyjezdzie w hinduskim osrodku w gorach, bylismy na prywatce u Jego znajomych, bylismy tez raz w rosyjskiej restauracji.
Zdarzylo nam sie tez miec prywatke w domu, raz witalismy Nowy Rok w domowym jaccuzzi i tez bylo cudnie, sami w noworocznych kapeluszach w wannie z babelkami i zastawa fingerfood w lazience.
Jakos zauwazylam, ze ostatnio z wiekiem robie sie coraz mniej towarzyska, a coraz bardziej leniwa. Jeszcze ciagle nie zadecydowalismy na 100% czy pojedziemy na Sylwestra w tym roku do NJ gdzie jestesmy zaproszeni, laczy sie to glownie z warunkami atmosferycznymi, bo jak bedzie snieg, a ma byc, to warunki jazdy beda fatalne. Jakos nie chce mi sie nic wielkiego, najchetniej posiedzialabym sobie spokojnie w domu przy lampce szampana i malutkim conieco.
A jak bedzie to jutro (wtorek) ma zapasc decyzja.

Stardust nietowarzysko

10 comments:

  1. Z knajpami jest tak, że mają swój "target" i w niego celują, bo zyc z czegoś muszą. U nas bywały zabawy sylwestrowe, ale nie spodziewałam się tam tanga i nie podawałam kawioru.Nie było bigosu ani pierogów, raczej coś co mój "target" lubi, ale jak najpiekniej podane (i tak perły przed wieprze). Zakaz wjazdu za to miały polskie Zenki (zasłużenie). Greenpoint to jedna wielka Zenkownia przecież, to skąd tam bal?
    A u Rosjan zawsze kawior, poza tym pilnują bardzo, żeby wstydu nie było.
    :-)

    ReplyDelete
  2. Napisałam długo i poleciało w Kosmos wrrrrrr

    Nie chadzam na zabawy. Nie ten wiek i nie to zdrowie.Denerwują mnie ludzie którzy zapłacili więc udają, że się DOBRZE bawią. Pociesz się Stardust, że w Polsce też nie ma gdzie pójść osoba w hm hm... pewnym wieku.
    Kumpela mnie wyciągnęła na tańce i czułam się jak mamut wśród tej młodzieży. I muzyka w stylu discopolo wrrr.
    Jeżeli już to bawię się w domu, w kameralnym gronie sprawdzonym towarzysko.
    W moim mieście była Restauracja o nazwie NOT. Na pytanie: gdzie się bawicie? Padała odpowiedź: W Nocie!
    Co mogło oznaczać, że w owej restauracji albo przy Nocnym Oglądaniu Telewizji czyli też nocie.

    ReplyDelete
  3. To jest głęboka obserwacja wiecznie żywa: nie iść nigdzie to obciach. Nie wypada się przyznawać. Byle gdzie, gdziekolwiek, ale si dzie. Bez sensu.

    ReplyDelete
  4. Na kołobrzeskich wczasach zebrały sie trzy grupy, jak z kawału. Wieczorek zapoznawczy wyglądał tak że Niemcy za głośno gadali, Rosjanie pięknie śpiewali (na dwa trzy głosy, a chór to nie był), a Polacy zalali ryje i wyruszyli na dalsze poszukiwania. Zadymy i pół litra. Gdybym była starsza od następnego dnia zwracałabym się do kelnerstwa: spasiba ;-)

    ReplyDelete
  5. U Rosjan "zastolje" czyli kultura siedzenia za stołem i picia ma ogromne tradycje. Zawsze jest coś do jedzenia, od razu pojawia się gitara i śpiew. Też piją bardzo duzo, ale jakże różnie od nas.
    sz

    ReplyDelete
  6. Moja amerykanska sister tez sie raz nabrala na ,,polskiego'' Sylwestra w Pittsburgu. Odczucia dokladnie jak Twoje: Nigdy Wiecej!!!
    Od tej pory swietuja domowo z bracmi Slowianami: Rosjanie, Serbowie itp.

    Happy New Year zycze!!!

    ReplyDelete
  7. U nas na forum polonijnym reklamuje sie "BAR POLONIA" z informacja, ze sylwester od 21 do bialego ranca, super muza i za......darmo :):)

    wiec my jako, ze jestesmy ufoludki, asocjalne paprykarze to bedziemy siedziec sobie z pasztetem warzywnym i krokiecikami oraz Rudym w domu. POniewaz genialny narod miejscowy zamyka blue lagoon w o 15 wiec rano polecimy na lagoone. A juz myslalam, ze sie uda Sylwestra spedzic na wlasna reke ale nie w domu, plawiac sie z lampka szampana w lagoonie. No ale poplawimy sie rano a potem potowarzyszymy Rudemu.

    ReplyDelete
  8. Ja juz postanowilam, ze nigdzie nie pojedziemy, bo mi sie nie chce. Tylko teraz musze przedstawic Wspanialemu atrakcyjny program "Sylwestra we dwoje" bo to jednak Jego znajomi nas zaprosili wiec troche glupio. Ale wiem, ze jak w program wcisne "gre w kosci" to Wspanialy na mur beton sie zalapie.

    ReplyDelete
  9. A generalnie to dziwi mnie, ze na tak duza polonie w NY Polacy nie potrafia nic konkretnego zorganizowac. Boszeee o czym ja gadam? zorganizowac? toz tu nawet nie ma jedej porzadnej knajpy, gdzie moglabym zaprosic kogos innej narodowosci i z duma powiedziec "to polskie wlasnie". No wstyd i tyle.

    ReplyDelete
  10. A ja jestem dorosła i chromolę i nie idę nigdzie, bo mi się moja sofka przed telewizorem wydaje niezwykle nęcąca:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...