Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, December 7, 2008

Uparta oslica

Skoro juz zaczelam swiatecznie i wywiazala sie mala dyskusja pod poprzednia notka, zamiast znow pisac tasiemcowe komentarze napisze kolejna notke.
Jak rozeszlam sie z Owczesnym to oczywiscie rozni znajomi starali sie nas zaprosic na rozne swieta, bo w koncu bylo nas tylko dwoje ale ja zawsze odmawialam. Moglam sie wybrac do kogos w Boze Narodzenie, ale zdecydowanie nie w Wigilie. Wigilia to dla mnie mimo wszystko najwazniejszy dzien w roku i dzien szczegolnie rodzinny. Musi byc spedzony w rodzinie i musi byc po mojemu. Nawet jesli ta rodzina liczyla tylko dwie osoby to dla mnie byla rodzina i to ten jeden dzien w roku, kiedy wszystko musi byc zaplanowane tak jak ja chce. Moje menu wigilijne jest zawsze postne, jakos nie interesuje mnie to, ze kosciol sobie cos tam pozmienial, wg mnie nie powinien i moze nawet dlatego nam jakos nie po drodze. Jeszcze w domu rodzinnym byly tzw. dwa obozy czyli Ci co lubili karpia i ja z Ojcem zdecydowanie nie lubiacy karpia. Wiadomo wiec, ze na moim wigilijnym stole nie ma karpia, sa inne ryby, w tym roku bedzie losos, czasem robie kulebiak z lososia i grzybow, zmieniam sposoby przyrzadzania potraw, bo nie lubie monotonii. Nawet na ten jeden raz w roku lubie miec cos innego lub inaczej zrobione.
Ale mam konkretny sposob nakrywania do stolu, sa pewne elementy, ktore musza byc i do siebie pasowac, tutaj nie odpuszczam.
Pamietam jak lat temu chyba 8 musialam pracowac w Wigilie i wszystkie potrawy mialam juz wczesniej przygotowane, ale trzeba bylo jeszcze usmazyc rybe. Potomek wracal z pracy wczesniej niz ja, wiec poprosilam, zeby sie zajal przygotowaniem ryby. Planowalam, ze wpadne do domu, nakryje stol i szybko sie przebiore zeby zdarzyc na 18ta. Najgorsze bylo to, ze nie nakrylam stolu przed pojsciem do pracy, a normalnie mam stol nakryty czasem jeszcze poprzedniego dnia.
Wpadlam szybko do domu, a tu moj Potomek nie chcial mnie nawet wpuscic do kuchni tylko powiedzial:
-- Ja mam wszystko pod kontrola, idz sie odswiezyc i przebrac.
-- Ale synus, Ty nie wiesz... jak to zrobic ....daj mi ... wiesz ja musze barszczyk... uszka zagrzac....
Nawet nie sluchal i jak chcialam wejsc do jadalni, zeby nakryc stol...tez mi nie dal, co prawda wszystko bylo naszykowane, ale przeciez On nie wie jak to zrobic. Nie dal sobie nic wytlumaczyc delikatnie wepchnal mnie do mojej sypialni i tam klapnelam ciezko na lozko.
Bylam bezsilna i wkurwiona do bialosci!! Klocic sie z Nim przeciez nie bede, w koncu to Wigilia, ale nie moglam sobie wyobrazic, ze ten jeden najwazniejszy dzien w roku nagle bedzie nie PO MOJEMU!!!
Siedzialam na brzegu lozka i liczylam nie do 10ciu ale do 50ciu, zeby sie troche chociaz uspokoic. Ciagle wsciekla poszlam do lazienki i zabralam sie za mycie zebow. I jak tak stalam przy umywalce wywijajac szczoteczka do zebow, to nagle uswiadomilam sobie, ze przeciez nie zawsze w moim zyciu Wigilia bedzie po mojemu. Przeciez Potomek moze sie kiedys ozenic z dziewczyna wogole innego wyznania... ba co tam wyznanie? Przeciez nawet katolicy z roznych zakatkow swiata maja inne niz nasze tradycje wigilijne...
Ech... to znaczy ten dzisiejszy wieczor wigilijny wcale nie musi byc najgorszy w moim zyciu... kiedys przeciez moge miec Wigilie wedlug tradycji mojej synowej... - pomyslalam i poszlam sie przebierac.
Z kuchni dobieglo mnie wolanie Potomka:
-- Siedz tam w sypialni i nie wychodz, jak bedzie wszystko gotowe punktualnie o 18tej to ja Cie zawolam.
Zerknelam na zegarek byla 17:42 ... dobrze, ze chociaz pamieta, ze zaczynamy punktualnie o 18tej - pomyslalam wciagajac rajstopy.
Na kilka sekund przed 18ta zapukal do drzwi, wyszlam, jakos tak poruszajac sie niepewnie jakby nie na wlasnych nogach i w tym momencie uslyszalam charakterystyczne bicie dwonow, to koleda... moja ulubiona koleda !! Bog sie Rodzi w wykonaniu Mazowsza .... W oczach pojawily sie pierwsze lzy...
Zerknelam na stol w jadalni i......oniemialam... Byl nakryty dokladnie tak, jak ja to robie....zapalone swiece, i oplatek na srodku, i tradycyjne puste nakrycie....
Teraz juz zaczelam normalnie plakac...
-- Wiesz ja .... nigdy .. ja nie myslalam, ze ... Ty wiesz ??
-- No nie placz, juz nie placz... - objal mnie tymi wielkimi lapskami i pocalowal w czubek glowy, jak dziecko.
A ja w tym momencie przypomnialam sobie jak byl maly i tymi samymi, ale jakze jeszcze wtedy niezdarnymi lapietami trzymal oplatek, zeby sie ze mna podzielic... Boze to tyle lat!!! Jak to sie stalo???
Gdy rozmawialismy w czasie kolacji jeszcze raz wyrazilam moje zdumienie:
-- Ja naprawde w zyciu nie przypuszczalam, ze Ty przywiazujesz wage do tego co ja tu robie co roku...
-- Oczywiscie, ze przywiazuje, moge o tym nie mowic, ale zawsze wiedzialem jakie to dla Ciebie wazne. Tak samo jak wiem, ze tylko z tego powodu nigdy nie chcialas isc nigdzie na Wigilie. I moge Ci powiedziec, ze ja tez lubie taka Wigilie i zawsze bede taka mial.
-- Ale nie mozesz tak mowic, bo przeciez jak sie kiedys ozenisz... wiesz synu w zyciu trzeba czasem isc na jakis kompromis.
-- Wiem, ze trzeba, ale co do Wigilii to akurat nie bedzie kompromisu.
Chyba jednak zrobilam kawalek dobrej roboty - pomyslalam.
I tak mam nie tylko z Wigilia, ale z innymi swietami rowniez, jak juz cos robie u siebie i zapraszam gosci, to nikt nie ma prawa nic przyniesc poza butelka wina czy tez innego trunku. Jakos nie wyobrazam sobie, zeby ktos przyniosl jakies danie przygotowane wczesniej w dodatku w naczyniu, ktore nie pasowaloby do mojego wystroju stolu. Bede szczera, nawet kwiaty daja mi wkurwa minimusa, bo to przyniesione przez gosci i nalezy wyeksponowac, a moga wlasnie nie pasowac;)
No wiem, pierdolnieta jestem, ale lubie jesc ladnie, a ladnie jest tylko wtedy kiedy wszystko do siebie pasuje, kazdy drobiazg znajdujacy sie na stole. No tak mam, takie zboczenie:)) Na codzien to nie ma az takiego znaczenia, bo w koncu czlowiek wpada z pracy, ale zawsze musze miec sztucce z tego samego kompletu, bo mamy dwa rozne "codzienne" komplety i Wspanialy na poczatku nie wiedzial, ze to taka wielka roznica, teraz tez juz wie. No nie moze byc jedno od iwana a drugie od pogana. I mimo, ze codzienne posilki jemy przy kuchennym stole, to mata pod talerze i swieczka tez musi byc, to tak niewiele czasu zajmuje, a taka ogromna roznice robi.
I nawet byle co ale ladnie podane, juz lepiej smakuje.

Stardust uparcie jak oslica

28 comments:

  1. Pod poprzednią notką nie zdążyłam się wpisać....
    Czytam i mam mokre oczy... No dobrze-ryczę jak bawół!
    Ja też chciałabym coś zmienić, żeby nie było jak co roku.I wtedy łapię ten szczególny wzrok córki, usta w podkówkę i drżący głos Tek : Mamo jak to, nie będzie ..????
    Ustalam menu i znowu. Mina kota ze Shreka i głos Crisa: Skarbie, nie będzie????
    Jeśli o czymś w pośpiechu zapomnę to Oni sami zrobią-no bo ja tak zawsze robię i oni o tym pamiętają...
    No więc.. ryczę sobie.... no!

    ReplyDelete
  2. tak, u mnie jak u Neski, tez wszystko po staremu. Nawet jak coś usiłowaliMłodzi wprowadzić (salatka z krabów i sałatka jarzynowa o zgrozo z kiełbasą!)to i tak nie wyszło.
    Faktycznie, ta kolęda wzrusza niebywale - również to i moja ulubiona i najbardziej preferowana na rozpoczęcie....

    ReplyDelete
  3. Nawet nie chce myśleć o Wigilii...

    ReplyDelete
  4. :)))))))))))))))))
    Cholerka - z Potomkiem tez bym piwko siupnal. Mamuska mamuska - wzroce wzorcami, ale facet ma to co facet miec powinien !!!!!!!
    Swoja droga - wiem tez, ze jak juz w tym roku wroce po obzarstwach wigilijnych do swojego mieszkania, to tak kolo polnocy uslysze te dzwony, to Mazowsze, to Bog Sie Rodzi....

    P.S. karp = ryba zwana przez marinika OBRZYDLIWIEC

    ReplyDelete
  5. Neskavka i Flavvi ja wiem, ze jesli co roku robi sie to samo, to potem bardzo ciezko cos zmienic, bo wiadomo rodzina oponuje. Ja mialam to szczescie, ze wyjechalam i tu mialam pole do popisu i budowalam sobie swoja wlasna tradycje. Od poczatku wprowadzilam zwyczaj, ze nie ma nic przewidywalnego, oczywiscie sa dania powtarzajace sie, zawsze postne, ale inaczej.

    ReplyDelete
  6. Mariniku, karpia nie widzialam juz od ponad 20 lat (sa oczywiscie, ze sa) wiec pewnie pamiec tez juz zawodzi, ale pamietam, ze nie lubie i tyle. Jest jeszcze jedna ryba catfish (nie znam polskiej nazwy) i tego tez nie lubie i jakos wlasnie kojarzy mi sie z karpiem.

    ReplyDelete
  7. Stardust- a jak ja mogę cokolwiek zmieniać jak Cris całej rodzinie opowiada, że MóJ barszcz najlepszy, uszka poezja. Tek przyjeżdzała i już od progu wołała o krokiety do barszczu,karp najsmaczniejsz MÓJ, Serni ma być tylko TAKI !
    Z jednej stony chce zmian a z drugiej.... jestem dumna, że im sie potrawy kojarzą właśnie ze mną.
    Przecież ja tez do Mamy jeżdzę na JEJ krupnikczy szczawiowa bo najsmaczniejsza....
    Mam nadzieje, że rozumiesz o co mi chodzi...
    A ryczę, bo te ramiona potomka, obejmujące Ciebie.....

    ReplyDelete
  8. Neskavka, ja cale zycie cos zmieniam, wiec Potomek wyrosl w srodowisku zmian;) Natomiast cala rodzina Wspanialego uwaza np. ze mimo iz Thanksgiving jest moim swietem tylko od pewnego czasu, to wlasnie ja robie najlepsze obiady z tej okazji. Bo tamte inne obiady sa zawsze takie same, moje sa zawsze inne jakkolwiek jest zawsze indyk;) Tak samo z Wigilia jest zawsze ryba, ale inaczej przyrzadzona, jest barszczyk ale czasem z uszkami, czasem z pasztecikami i paszteciki tez nie musza byc takie same. No ja taka jestem, nie moge robic ciagle tego samego i tak samo..ten typ tak ma:)
    A cokolwiek nie zrobie to i tak jest okrzykniete za najlepsze i tez sie pytaja czy jeszcze kiedys tak zrobie i robie ale napewno nie przez dwa lata z rzedu. powtorka zawsze jest ale za kilka lat i wtedy znow jest niespodzianka. Ale to nie znaczy, ze nie rozumiem Waszego zamilowania do pewnych potraw i stabilizacji;) wiekszosc ludzi woli to samo, bo sprawdzone, a ja nie. Ja robie nowe i nie sprawdzone - ja kocham ryzyko.
    A te lapy Potomka to ...ja wiem.

    ReplyDelete
  9. Ruda--chcialam napisac cos madrego, ale doszlam do wniosku, ze lepiej jak nie napisze nic. A moze jednak...
    Bedzie dobrze i dasz rade, trzymam kciuki ale wierze, ze bedzie OK.

    ReplyDelete
  10. bądź nadal tą Oślicą!!!!

    u mnei tylko zrezygnowaliśmy z karpia,jak mi się Mąż ością zadławił w Wigilię..jako,że ani ja, ani dziewczyny nie przepadamy za karpikiem, a Guowa Rodziny się dusi to wykreśliłam i daję ryby bez ości,bo reanimować nie mam ochoty!
    nikt się nie sprzeciwił.

    a Potomek to fajny jezd:)))

    ReplyDelete
  11. Mijka--teraz mnie wystraszylas, bo moj sie boi osci jak diabel swieconej wody, a ja planuje lososia faszerowanego:(( Oj bedzie sie dzialo...

    ReplyDelete
  12. Mijka ale nie mam pojecia jak mam wybrac?? bo przeciez nadzienie bedzie w brzuchu ryby. To zreszta nie cala ryba tylko 1/3 czyli srodkowa czesc, a przeciez osci trzymaja mieso i mieso z kolei ma trzymac nadzienie..Aaaa niech sobie jakos radzi, osci z lososia sa duze i nie ma ich az tak wiele.

    ReplyDelete
  13. no na szczęście te ości są spore.fakt,nie masz jak wybrać..niech uważa!!!!!!

    ReplyDelete
  14. :))))))))))))))))
    wiedziałam,że coś wymyślisz:)

    ReplyDelete
  15. ależ to świetnie opisałas.
    no, przecież musi być, tak, jak zwykle:) ulubione kolędy i prezenty i wszystko.
    bardzo lubię święta, bardzo-bardzo.

    ReplyDelete
  16. A ja lubię jak Wigilie się TROCHĘ różnią, ważne, żeby moja rodzina była przy mnie...

    ReplyDelete
  17. Stardust! Pierwszy raz mnie wruszylas! Uryczalam sie przy tej notce...
    Wigilia musi byc chyba zawsze taka sama! Raz tylko bylam u rodziny Malza i przeryczalam pol wieczoru, bo nie ,,po naszemu'' bylo! Inne potrawy, inny sposób z prezentami... Dziecka tez sie dopominaja, zeby byla tradycja. Jestem pewna, ze podobnie jak Potomek, potrafiliby zrobic, co trzeba. W kwestii karpia: od lat jemy pstragi, a Tatko dorsza.

    NIjakich krabow ni krewetek nie ma i nigdy nie bedzie!

    ReplyDelete
  18. Prunnella, wlasnie dzieki zroznicowanemu menu moje Wigilie sa troche inne. A rodzina...coz moja rodzina tutaj to w zasadzie jest 3 osobowa:) I zawsze jestesmy razem, a reszta jest w Polsce.

    ReplyDelete
  19. Zgago, musze Cie rozczarowac;) bo u mnie na Wigili moga byc i krewetki i kraby i jeszcze inne cuda, lubimy a to postne wiec dopuszczalne w/g moich regul. Natomiast jest staly schemat, co kiedy i jak sie robi, jak jest nakryty stol, swiece, koledy, kiedy sie otwiera prezenty, gdzie kto siedzi (jesli jest wiecej osob) to wszystko jest dla mnie wazne. Ja nie lubie Wigili w czasie ktorej gospodyni ciagle przepada w kuchni, to mnie denerwuje. Rozumiem, ze cos trzeba podac, cos trzeba wyniesc, ale sa glspodynie, ktore paraduja miedzy kuchnia a stolem w fartuszku spedzajac zdecydowanie wiecej czasu w kuchni niz przy stole i juz w tym momencie dla mnie pryska czar Wigilii. Dla mnie Wigilia jest wazniejsza niz imieniny cioci
    Zosi i nie moze byc chaosu, ktory jest dopuszczalny na imieninach.

    ReplyDelete
  20. Oj wzruszyłam się mocno... wzruszyłam:) Ja się osobiście mojej tegorocznej Wigilii trochę obawiam, jako że to moje pierwsze Święta spędzane poza domem, bez rodziny i właściwie jakoś obco za oceanem. I jak tak czytam to co piszecie, to mi się tak teraz już zaczyna tęsknic za tym wszystkim co było w wigilię w domu, a do czego,zdawało się, nigdy nie przywiązywałam wagi.

    ReplyDelete
  21. Ja przecie krewetek i innych ,,tradycyjnych'' polskich dan nie potepiam, każdy niech sobie spozywa, co lubi! U mnie jednakowoz po staropolsku i tyle!
    Niechaj kazdy je, co lubi, byle klimat byl!

    ReplyDelete
  22. Nienorka-- pierwsze swieta poza domem sa najbardziej ciezkie, potem juz latwiej. Nie wiem czy jestes tu sama, czy na stale, czy tylko "przelotem", ale postaraj sie do tego podejsc troche na zasadzie przygody. Z drugiej strony polaczenie ze swiatem, a wiec i lacznosc z rodzina jest teraz o wiele latwiejsza niz byla 24 lata temu kiedy ja przyjechalam. Wtedy byl tylko telefon i to tez nie bezposrednie laczenie tylko trzeba bylo dzwonic na jakies miedzynarodowe centrale i czekac. Oj to bylo naprawde fatalne, teraz nawet przy przeciazonych laczach to w najgorszym przypadku polaczenie dostaniesz w ciagu max 30min. No i email mozna napisac, na gg wskoczyc na zywo, skype jest. No nie jest zle. A jak Ci bedzie bardzo smutno to zapraszam na bezodwrotu;))

    ReplyDelete
  23. Zgago, ja wiem, ze nie krytykujesz, tylko sie ze mna przekomazasz:))) (ups nie wiem czy dobrze napisalam) czy to slowo ma cos wspolnego z komarem?? wtedy powinno byc przez rz... Ach wybaczysz??;))

    ReplyDelete
  24. Neskavka, tak sobie wlasnie mysle, a jak mysle to i cos wymysle;) Jesli chcialabys cos zmienic a Rodzinka upomina sie o to co zawsze jest. To moze zamiast wymieniac stare na nowe, zrob jakas nowa potrawe dodatkowo i zobaczysz czy sie przyjmie. Jak sie nie przyjmie, to juz wiesz, ze nie ma co ryzykowac i zostajesz przy starym i wyprobowanym. Ale jest szansa, ze ta jedna nowa potrawa moze przylgnac do starych;)

    ReplyDelete
  25. Stardust-ja tak robie. W tamtym roku zrobiłam 2 inne sałatki i sernik z innego przepisu. Zjeść zjedli ale i tak usłyszałam:Mamo, Skarbie-nie kombinuj!
    No ręce opadają,no !

    ReplyDelete
  26. tylko Ci napiszę,że baaaardzo rzadko mi się zdarza,żeby mi się klucha robiła przy czytaniu!
    A tu masz!!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...