Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, January 31, 2009

Ale tupet!!!

Mialam dzis bardzo leniwy dzien. Wstalam z samego srana i kliknelam guziczek zaparzacza do kawy po czym w napieciu sluchalam radosnego bulgotania i sapania zaparzacza wskazujacego, ze zycionosny plyn zaraz bedzie gotowy. Po wypiciu pierwszego kubla ,jak mi sie juz zwoje mozgowe zaczely ukladac w jakies przyzwoite labirynty przypomnialam sobie, ze umowiona jestem na telefon do Polski. Diabli mnie brali od kilku dni jak wchodzilam do Lorenzy i czytalam o tych przygotowaniach do sabatu. Szlag, szlag, szlag, ze tez nie moglo sie to wszystko rozkrecic jeszcze przed moim wyjazdem do Polski i teraz zielenialam z zazdrosci. W ostatniej chwili wymyslilam, ze przeciez moge chociaz na chwile zadzwonic i uslyszec glosy dziewczyn, ktore znam tylko wirtualnie, a mimo to czuje sie tak jakbym znala je naprawde. Uknulysmy z Lorenza, ze zadzwonie w poludnie mojego czasu, zeby miec pewnosc, ze wszystkie dziewczyny sie juz zebraly. W oczekiwaniu wlewalam w siebie kolejne kubasy brunatnej cieczy. Dzizas jak ja uwielbiam kawe!!! Wspanialy zszedl byl do pionu ok 8:30 i zgodnie stwierdzilismy, ze zimno jest cholerycznie i nie ma sensu wychodzic z chalupy, ba i tak bym nie wyszla, bo przeciez ten telefon!!
Siedzialam przy kompie podczytujac zaprzyjaznione blogi i liczac godziny i minuty do wybicia poludnia.
W miedzyczasie pozarlam jakies sniadanko przygotowane przez Wspanialego i poprosilam o otwarcie butelki bialego wina. Spojrzal troche dziwnie, bo bylo przed poludniem, ale szybko zaskoczyl i zapytal:
-- Znow jestes umowiona na jakas bibke z Polska?
-- Tak.
Bez zadawania dodatkowych pytan otworzyl butelke i zajal sie swoimi sprawami. Jeszcze tylko odbylismy krotka debate pt. "co na obiad?" w czasie ktorej Wspanialy stwierdzil, ze On sie dzis chetnie pobawi nowym steamer'em. W ten sposob odpadlo mi gotowanie obiadu, bo Wspanialy stwierdzil, ze moze zrobic cos prostego czyli rybe i brokuly. Ja na to jak na lato, bo jak tylko nie musze gotowac to moze byc i chleb z gruszka.
Punktualnie w poludnie zadzwonilam i zeby za wiele nie przeszkadzac uradowanym Wiedzmom szybciorem zamienilam z kazda kilka slow. Takie niby nic, ale dla mnie wspaniale uczucie, to tak milo uslyszec glosy osob, ktore sie zna i sa bliskie przez te blogowe odwiedziny. Zaraz potem mialam rowniez wczesniej zaplanowana sesje gadulcowa z Odwodnik, przy ktorej zeszlo mi sie do 14tej (mojego czasu) pogawedzilysmy przy winku i znow bylo bardzo milo. O 14tej musialam skonczyc, bo to pora, o ktorej zwykle dzwonie do Brata, a ze nie dzwonilam w ubieglym tygodniu to tym razem nie moglam przegapic. Znow sie zawiesilam na telefonie na dobra godzine...no jakos nam sie tak zeszlo.
Moja bratanica wlasnie znalazla mieszkanie, z czego sie bardzo ciesze, bo jest w ciazy i nie bardzo mieliby gdzie sie podziac szczegolnie z malenstwem, a bedzie rodzic koniec marca, poczatek kwietnia.
Bede cioteczna babka !!!!!!!!!!
Ciesze sie wiec, ze mlodzi nareszcie beda mieli swoje gniazdko.
Jakos mnie troche te "podroze" towarzyskie po Polsce z deczka zmaltretowaly, wiec walnelam sie przed telewizornia i mi sie przysnelo. Wspanialy obudzil mnie na obiad o 18tej, calkiem dobra Mu ta ryba wyszla jakkolwiek bez zadnych eksperymentalnych udziwnien, ale wazne ze gotowal.
Pojadla, wypila kolejna lampke wina, pokrecila nosem, ze nie ma deseru. Na co Wspanialy poszedl do sklepu i kupil pyszne ciacho.
Przed chwila zapytalam czy moze mi przygotowac znow zaparzacz do kawy na jutro rano, no nie lubie tego robic a Jemu to tak sprawnie idzie;)
Spojrzal z niedowierzaniem i zapytal:
-- Who died and made you a Queen?
No beszczelny!! Kto zmarl i zostawil mnie krolowa?
Prosze, prosze ale tupet!!! A kto z rana kliknal w ten guziczek od zaparzacza????

Stardust Jej Krolewska Mosc

25 comments:

  1. Stardust-a nie oddałabyś Wspaniałego chociaż na jeden dzień?
    Jesteś niesamowita,dobrze, że już jestem po śniadaniu.Oplułam monitor czytając o przedziałe czasowym (porodowym) Twojej siostrzenicy. Co za precyzja w określeniu terminu....
    Neskavka rozradowana.

    ReplyDelete
  2. Ja zostałam ciocia zanim się urodziłam, babcią cioteczną w wieku 25 lat. Mam siostrzeńca starszego ode mnie o 6 dni i chodziłam z nim 12 lat do klasy. Wyobrażasz sobie chdzenie z ciotka do klasy?:)

    ReplyDelete
  3. Wasza Wysokość , zapomniałam dodać:)

    ReplyDelete
  4. A był taki czas gdyś nie miała aspiracji królewskich? Wspaniały został zdezorientowany
    ;-)

    ReplyDelete
  5. Neskavka-> W pierwszym odruchu pomyslalam, ze sie przypierniczasz:) i juz mialam napisac "a co to ja zegarmistrz?" ale cos mnie podkusilo zeby sprawdzic. Querwa!!! Skad mi sie ten wrzesien przypaletal!!!!! Nic ino mi sie poprzestawialo pod korona:)))

    ReplyDelete
  6. Odwodnik-> To ten Twoj siostrzeniec to mial dopiero ciezkie dziecinstwo. W domu rodzice, w szkole nie dosc, ze nauczyciele to jeszcze ciotka:)) No Ty to generalnie nafikalas troche;)

    ReplyDelete
  7. Anonymus-> Ja mysle ze zdezorientowany to On nie jest, On sie chyba tylko probuje doszukac czy aby z ta korona nie przyszedl jaki wiekszy szmal albo chociaz rozpadajaca posiadlosc. A tu nic z tego Krolewska Mosc z gola dupa:))

    ReplyDelete
  8. Stardust,
    Czytanie Twoich postow to jak balsam na moja skolatana dusze.
    Dawno sie juz tak nie usmialam.
    A swoja droga to zabawne, obydwie urodzilysmy sie w roku Konia, i dodatkowo Strzelec z Blizniakiem dogaduja sie bezblednie, hm (tak przynajmniej wynika z moich doswiadczen z blizniakami)

    ReplyDelete
  9. Lukrecja-> Raz tylko zostalam ustrzelona przez Strzelca i musze przyznac, ze bylo dobrze. Tyle, ze sie skonczylo ze wzgledow w zasadzie niezaleznych od nas. No i Zamorska tez Strzelec i sie dogadujemy, moze to i prawda;) A z tym Koniem?? No nie wiem, nie wiem, a co bedzie jak nam przyjdzie do glowy sie kopac?

    ReplyDelete
  10. eh, ty tak od razu w czarnych kolorach, lepiej sie czasem pokopac niz noz w plecy wbijac.
    A swoja droga to na jakiejs stronce astrologicznej przeczytalam, ze ten rok dla ludzi urodzonych w roku konia bedzie bardzo udany.
    Bliznieta maja zajebiste poczucie humoru.

    ReplyDelete
  11. Jasne, ze blizniaki maja poczucie humoru. Poza takimi dwoma kurduplami, rzecz jasna.
    A telefoniczne popijawki tez cwicze z przyjaciolkami. Magda dzwoni i na wstepie pyta: - Masz drinka, bo jak nie, to lec zrobic!
    Raz pare lat temu tak sie ,,zagadalysmy'', ze az wstyd bylo rano do szkoly z karuzelem lekkim isc...

    ReplyDelete
  12. Zgaga,
    faktycznie, za wyjatkiem tych co ksiezyc ukradli.
    Mnie sie tez zdarzylo telefonicznie zabalangowac.

    ReplyDelete
  13. Lukrecjo-> Czarno, czy nie;) Tak sobie tylko mysle, ze mogloby z tego wyjsc niezle kopanko;) Zawsze lepiej bedac Koniem zmierzyc sie z drugim Koniem niz przydepnac mrowke:))))

    ReplyDelete
  14. Zgago-> Z tymi popijawkami to w moim przypadku jest tylko jeden problem, ze jak mam sesje zakrapiana z Polska, to ja zaczynam pic z rana:)))

    ReplyDelete
  15. Stardust,
    No rozlozylas mnie na lopatki, zas sie 4 ta kawa zakrztusilam.

    ReplyDelete
  16. Czyli to byl spisek? ;-) Lorenza sie nie przyznala, ze masz zadzwonic, wiec tym wieksza radoche nam zrobilyscie ;-)))

    ReplyDelete
  17. Stardust - świetnie było porozmawiać z Tobą, posyłam całusy:))))

    ReplyDelete
  18. Lorenza - no właśnie - Ty szelmutko Ty, :)

    ReplyDelete
  19. Bo ja umiem trzymać język za zębami - tyle Wam powiem, o :)

    ReplyDelete
  20. Lorenzo, bo to jest wlasnie sztuka, duzo gadac i zachowac tajemnice:))
    Bardzo sie ciesze, ze moglam Was chociaz na kilka slow uslyszec.
    A nastepny sabat moze byc u mnie!!!!

    ReplyDelete
  21. Przy przygotowywaniu ekspresu korona może sie omsknąć :-)))

    ReplyDelete
  22. Szeherezado-> :) Cale zycie babcia i mama mi powtarzaly "uwazaj zeby ci korona nie spadla" toz uwazam, nie?? :)))))

    ReplyDelete
  23. Odczytałam zaległe notki, poszukując tej o liście, co to ja trzeba naszykować. No to lece, bo w tygodniu nie będę miała czasu, bo i jeszcze łóżko trzeba przesunac i wlaściwy kąt udostepnic i zgospodarowac. A i jeszcze odnależć "bagua" mieszkania i mojego pokoju, co to je z 8 lat temu pieczołowicie wyrysowywałam, latając po domu z metrem krawieckim. :-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...