Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, January 2, 2009

Odjechana szansa

Od czasu kiedy znow wyszlam zamaz i sie ustatkowalam (wzglednie) czasem nachodza mnie mysli z serii "co by bylo gdyby?".
Jedna z takich powracajacych jak bumerang jest sytuacja sprzed lat.
Siedzialam w pociagu kolejki metra jak zwykle czytajac i nagle poczulam na sobie czyjs wzrok, no bo ja czuje takie rzeczy. No, tego, czuja mam, chyba mozna tak powiedziec.
Podnioslam glowe znad ksiazki i zobaczylam Go. Siedzial doslownie naprzeciwko mnie i sie przygladal, w momencie kiedy na Niego spojrzalam lekko sie zmieszal i spojrzal w innym kierunku.
Za chwile znow mi czuj mowi, ze ktos na mnie patrzy, znow podnioslam wzrok znad ksiazki i to znow On. Tym razem usmiechnal sie nieznacznie, wiec odeslalam w Jego kierunku rownie nieznaczny usmiech.
I tak sytuacja sie powtarzala kilka razy i tylko usmiechy za kazdym razem nabieraly silniejszego natezenia.
Trwalo to dobre 15min, w pewnym momencie On siegnal do portfela i wyciagnal wizytowke. Po czym schowal portfel ale wizytowke ciagle trzymal w dloni ....
I na nastepnym przystanku wstal ciagle patrzac na mnie i skierowal sie wolnym korkiem do wyjscia...
Wyszedl z wagonu i jeszcze stal na peronie w otwartych drzwiach pociagu ... z wizytowka w dloni i patrzyl na mnie ...
Po chwili drzwi sie zamknely i pociag ruszyl .... a On ciagle stal.
Jeszcze raz ostatni rzucilam wzrokiem i zauwazylam, ze miejsce usmiechu zajal wyraz lekkiego zawodu.
No coz ja tez bylam w tamtym momencie zawiedziona...
Ot odjechala byc moze szansa zyciowa - przebieglo mi przez mysl.
Czasem mysle o takich sytuacjach i zastanawiam sie dlaczego?
Dlaczego On wtedy nie mial na tyle odwagi, zeby zagadac? - no tak tutaj sie tego nie robi... a szkoda...
Dlaczego skoro juz te wizytowke wyjal, nie podal mi jej? a moze bym zadzwonila... kto wie??
Dlaczego wysiadl, skoro widzial, ze ja jade dalej?
Dlaczego ja nie wysiadlam?? w koncu nigdzie sie nie spieszylam...
Dlaczego ludziom tak trudno zrobic ten jeden minimalny krok, zeby pomoc losowi??
Co by bylo?? Nie wiem moze spotkalibysmy sie kilka razy, moze nawet nie...
Wiem natomiast, ze nigdy nie myslalabym o tym pod katem tylu znakow zapytania.


I inna sytuacja z tej serii.
To byl ostatni dzien mojej pracy w korpo, wiedzialam, ze napewno szefowa zaprosi mnie z dziewczynami na pozegnalna kolacje, wiec wystroilam sie w zajebiscie czerwona kiecke. W moim korpo panowaly bardzo srogie reguly odnosnie naszego wygladu. Przede wszystkim nosilysmy paskudne uniformy, paznokcie mogly byc pomalowane tylko bezbarwnym lakierem, wlosy jesli dlugosc siegala ramion musialy byc spiete, lub zwiazane. I na dodatek bizuteria minimalna czyli tylko obraczka, zareczynowy pierscionek i zegarek, zadne wisiorki, bransoletki itp. kolczyki tylko przylegajace do ucha i to wszystko zlote, bo srebro nosila konkurencyjna firma. Buahhahaha ja i takie przepisy!!!!!
Wiadomo, ze ich nie przestrzegalam na codzien, ale ostatniego dnia zlamalam wszystkie na raz. Wlasnie moja menadzerka rozmawiala z jedna z wiceprezesow korpo przez telefon jak weszlam na moment do Jej biura i uslyszalam jak mowi:
-- Tak, tak dzisiaj jest Stardusta ostatni dzien w pracy...uhmm i ... o tak...no Stardust dzisiaj wyglada tak, ze kazdy centymetr Jej osoby mowi "fuck you all"...
Slowem weszlam akurat na moment kiedy o mnie rozmawialy, bo moje odejscie z korpo bylo dosc glosne i ...dziwne, ale o tym moze kiedys przy innej okazji.
Po pracy, zgodnie z moimi przewidywaniami poszlysmy do restauracji gdzie moja menadzer zamowila duzy stol na 16 osob, bo az tyle nas bylo. Same baby, zywcem babiniec, bo to dominujace w moim zawodzie.
Usadzily mnie przy stole na honorowym miejscu w ogromniastym fotelu i zaczela sie balanga.
Wesolo bylo, bo generalnie to wszystkie pracujace tam kobitki byly dosc rozrywkowe.
Po kilku butelkach wina i zarelku ktos wpadl na pomysl robienia zdjec pamiatkowych, wiec dziewczyny podchodzily do mojego "tronu" i robilysmy zdjecia pojedyncze, potem kelner zaserwowal nam zdjecie grupowe. I nagle glos z sasiedniego stolika, przy ktorym siedzial przystojny facet z duzo mlodsza kobieta:
-- Przepraszam, czy ja tez moge prosc o zdjecie z kobieta w czerwieni??
Nie powiem, troche nas zamurowalo, ale ze ja w takich sytuacjach szybko odzyskuje mowe powiedzialam:
-- Oczywiscie. Ale tylko pod warunkiem, ze bedziesz naprawde nalegal..
-- Pewnie, ze bede nalegal, bo i kto oparlby sie tak atrakcyjnej kobiecie, zwlaszcza w czerwieni - odpowiedzial z usmiechem. Moje dziewczyny ciagle jeszcze trwaly w niemym oslupieniu, kiedy mezczyzna podszedl do mnie, ale ktoras oprzytomniala na chwile i zrobila zdjecie.
Mezczyzna wrocil do swojej towarzyszki, a dziewczyny odzyskaly mowe, ale tylko na chwile, bo zaraz potem kelner przyniosl butelke szampana z zyczeniami i wizytowka od Nieznajomego z sasiedniego stolika.
No kurwa, teraz juz nastapila ogolna konsternacja, bo nie wypadalo zrobic nic innego jak zaprosic zarowno mezczyzne jak i towarzyszaca Mu kobiete na wspolny toast. Skoro juz tyle namieszalam, to poszlam za ciosem i poprosilam kelnera o nastepne dwa kieliszki do szampana. Wypilismy za moja dalsza pomyslnosc zawodowa i niedlugo potem mezczyzna w towarzystwie kobiety opuscil restauracje. Nadmieniajac przed samym wyjsciem, ze naprawde oczekuje tego zdjecia i ta wczesniej podana wizytowka to wlasnie w tym celu.
Po czym uklonil sie szarmancko wszystkim damom i poszedl.
A zdjecie ....nie wyszlo!!!! jakas cipa, nie wiem jak to zrobila, ale zywcem na zdjeciu byla czerwona plama mojej kiecki w towarzystwie stalowej plamy garnituru mezczyzny. I coz ja biedna mialam poczac????
Wpakowalam zdjecie dwoch plam w koperte i dodajac moj numer telefonu (na wszelki wypadek) wyslalam.
2 dni pozniej mezczyzna zadzwonil i w rozmowie wyjasnil, ze towarzyszaca Mu kobieta byla Jego corka i to wlasnie Ona wpadla na ten "genialny" pomysl jak przyuwazyla, ze tatusiek dosc czesto zapuszcza zurawia do sasiedniego stolu.
Historia zakonczyla sie krotkotrwalym ale milym romansem i powtorka zdjecia.
I tak sobie mysle czasem, ze w dzisiejszych czasach jest ciezko poznac kogos, zwlaszcza jesli ma sie juz troche wiecej niz 20 lat, bo i gdzie?? skoro wszystkie miejsca gdzie mozna kogos poznac sa oblezone przez nastolatkow i sa glownie dla nastolatkow. I jak?? skoro juz od lat ludzie zaprzestali rozmawiac do nieznajomych, bo moze to byc zle odebrane.. No fatalna sprawa!! Wyglada na to, ze nie mamy mozliwosci na druga szanse zyciowa, bo sami sobie takie mozliwosci odbieramy. Ulicami plynie tlum bezbarwnych najczesciej zasepionych twarzy, kazdy goni do pracy a po pracy do rodziny, a jesli samotny to do telewizorni...no przerabane. Na szczescie dla mnie samej zawsze lubilam flirt i chyba nawet do tej pory flirtuje ... pisze "chyba" bo dla mnie flirt jest tak oczywistym zjawiskiem, ze ja sama go nie dostrzegam. A wlasnie kilka dni temu jedna z moich klientek zwrocila moja uwage na fakt, ze flirtowalam w windzie z facetem, ktory pracuje w tym samym budynku. I jak przemyslalam, to doszlam do wniosku, ze ja ciagle z kims flirtuje, ze sprzedawca w sklepie, z kierowca autobusu, z listonoszem... no lubie i tyle. Szkoda tylko, ze wtedy z tamtym facetem w pociagu nie flirtowalam... no raz bylam grzeczna dziewczynka i juz popelina... Do diaska z grzecznymi dziewczynkami!!! Niech zyje flirt!!!!
Stardust flirtujac;)

34 comments:

  1. Hm. Flirt lubię. Umiem. Ae są sytuacje, w których się pilnuję albo w ogóle nie wchodzi w rachubę. Bo ja tu flirtować w pracy z facetem, co jest młodszy ode mnie o 20 lat. Ale z rówieśnikami to się jakoś samo dzieje.
    N a z tymi szansami, Stardust, Swięte słowa. odjeżdżają szanse jedna za drugą. Ja myślę też, że tutaj tych szans jest znacznie mniej. na ogół ciekawi faceci jeżdżą samochodami a nie tramwajem. Mniej ludzi tu mieszka ni w Nowym Jorku, więc szanse relatywnie się zmniejszają. W ogóle myślę, że ciekawych kobiet po czterdziestce jest dużo,a mężczyzn raczej jak na lekarstwo i to na receptę ścisłego zarachowania.

    ReplyDelete
  2. Ja mysle Lorenza, ze szanse sa takie same i tylko pozornie wydaje sie, ze skoro wiecej ludzi to wieksze szanse. Mysle, ze generalnie jest zachowana proporcja. Co do tych jezdzacych samochodami a nie tramwajem, to tutaj tez ci z wyzszej polki sa wozeni przez kierowcow i nawet nie mozna ich zobaczyc przez zaciemnione szyby limuzyn. Z drugiej strony ja osobiscie nie bardzo bylabym zainteresowana facetem az tak oderwanym od swiata i rzeczywistosci. A jak sie czlowiek uprze to ich tez mozna spotkac np. na jakiejs akcji charytatywnej. Ja mysle, ze najwiekszy problem w tym, ze ludzie przestali ze soba rozmawiac, ot tak normalnie bezinteresownie. Przez to powieksza sie izolacja i przestajemy zyc ze tak powiem w stadle a zaczynamy w klatkach. Odbija sie to negatywnie nie tylko na zyciu jednostek, ale generalnie calych spolecznosci.

    ReplyDelete
  3. Nie umiem flirtowac. I nigdy nie umialam.
    Wszelkie proby tego typu skierowane w moja strone zawsze mnie usztywnialy. I albo gluchlam, albo wycofywalam dosc pospiesznie na z gory nieupatrzone (bo taka sytuacja zawsze mnie zaskakiwala) pozycje.

    ReplyDelete
  4. Flirtować nie każdy umie. Z reguły faceci odbierają to jako zachętę do szybkiego seksu. Rzyg.
    Racja, że rozmowa, taka zwykła, codzienna, drobne uprzejmości, usmiechy na co dzień znikły z naszego życia. W moim pojawiają się na nowo i od razu mam zwrot w postaci uśmiechu, słowa. To działa.
    Jak się wysyła dobre fluidy, to dobre wraca, jak złe - wróci podwójnie - jak na zmaówienie.
    Z facetami też tak jest, tylko facet musi wiedziec, że usmiech czy słowo nie oznacza natychmiastowego pójscia do łózka.

    ReplyDelete
  5. Ten w pociągu pewnie czekał, aż mu sama wyrwiesz tę wizytówkę... ;-/ Ale tak to opisałaś, że natychmiast wyobraziłam sobie scenę z filmu.
    A co do flirtu, to ja nie potrafię. Ale się uśmiecham, jestem miła, normalnie rozmawiam. mogę pożartować w pewnych granicach. Z obu płciami zresztą. Fakt, że gdy ktoś moje normalne rozmawianie usiłuje przekształcić w gadkę pełną podtekstów, to się najeżam błyskawicznie i kłapię dziobem.

    ReplyDelete
  6. Nie wiem czy sie rozumiemy. Ja uwazam, ze flirtowanie jest sztuka, zaleznie od tego w jakim stopniu mamy te sztuke opanowana, od miejsca i okolicznosci w jakich ja uprawiamy jestesmy odpowiednio odbierane. Jesli pozwole sobie na niewybredny flitr w klubie w okolicach seks shopow i do tego ubrana w dekolt do kolan, to nic dziwnego, ze ktos potraktuje mnie jako material na szybki seks, bo tak naprawde to w tym momencie zachowuje sie jak tania dziwka. Dla jasnosci - nie bywalam i nie bywam w takich klubach, wogole kluby nigdy nie byly na liscie miejsc gdzie chcialabym poznac partnera. Nigdy tez nie "polowalam" na faceta nadzianego, bo bardziej niz w nadzianych gburach gustuje w uczciwych listonoszach.

    ReplyDelete
  7. Szeherezada, masz racje z tymi fluidami i to naprawde tak jest, ze na usmiech otoczenie reaguje usmiechem. Wogole zycie jest duzo latwiejsze i swiat piekniejszy jesli idzie sie przez zycie z usmiechem. Na szczescie bardzo duzo ludzi sie usmiecha i to mnie cieszy, bo nie znosze ponurakow.

    ReplyDelete
  8. Jest jeszcze cos takiego czego nie widac, jakias tajemna energia wyzwalana przez czlowieka, ze ludzie albo lgna albo uciekaja. Widzialam to nieraz i nie potrafie okreslic co to jest ale sa naprawde piekne kobiety, ktore maja wieczny problem z poznaniem drugiej osoby, nawiazaniem znajomosci. No jakos sa nieprzysiadalne i tyle. A sa takie co to gdzie by nie poszla to wszedzie ma powodzenie. Byl czas, ze bywalam na organizowanych tutaj bankietach dla samotnych i wlasnie napatrzylam sie na to zjawisko. Pamietam na jeden z takich bankietow wybralam sie z moja kuzynka ktora slowa po angielsku nie mowila. No kurde ja caly wieczor robilam za tlumacza, bo jeszcze ciotka nie zdarzyla zostawic plaszcza w szatni a juz miala 3 adoratorow. Zadna pieknosc, no po prostu srednio atrakcyjna kobieta, a lazlo to wszystko jak na lep.

    ReplyDelete
  9. A swoja droga takie bankiety to byla wspaniala sprawa. Byly organizowane w super wysokiej klasy restauracjach, gdzie np. mnie nie byloby normalnie stac pojsc sobie na kolacje. Towarzystwo wiec przychodzilo takie z wyzszej polki ale nie snoby, piekne sale balowe, DJ, bufet z napojami i zakaskami. No to akurat bylo naprawde dobrze zorganizowane i pomyslane. Lubilam tam chodzic, nie bylo zadnej presji, zadnego poczucia "wystawienia na rynek" i w sumie poznalam tam troche wartosciowych ludzi. Ale do takich miejsc zauwazylam kobieta ma najwieksze szanse jesli idzie sama. Mezczyzni nie lubia podchodzic do kobiet, ktore juz z gory maja kolezanke do obstawienia. Poczynilam tam rozne obserwacje i to tez lubie, bo w sumie interesuje mnie jak sie ludzie zachowuja, jak reaguja w roznych sytuacjach zyciowych.

    ReplyDelete
  10. Wasze poglądy się nie wykluczają. Po prostu niektórzy mężczyźni rtzeczywiście nie zasługują na flirt, nie kumając, że tu chodzi o tylko zbliżanie się do granicy i istotnie uważają to za jakieś przyzwolenie. W ogóle to sztuka zapomniana, jak i konwersacja normalna. Bo co to wlaściwie jest flirt. To jest inteligentna rozmowa. Tylko trochę inna, nie?

    ReplyDelete
  11. Do_lustra--no troche inna, bo jak pomyslisz, to ta moja kuzynka rozmawiala, flirtowala bez slow;)) Ale pomijajac kuzynke, ktora ma taka zyciowa przypadlosc, to mysle, ze Lorenza ma racje, to rozmowa i tylko troche inna. Caly czas probuje podjac sie ubrania tej innosci w slowa, ale chyba mi nic z tego nie wyjdzie..

    ReplyDelete
  12. Stardust, odnosze wrazenie, ze przestraszylas sie nieco, ze zle zostalas zrozumiana z tym flirtem. Ja wiem o co Ci chodzilo w notce, wiedze teoretyczna na ten temat posiadam, niestety nie do zastosowania w praktyce;)

    ReplyDelete
  13. Moze ja sie podejme opisania tej roznicy. Po zastanowieniu, przyznaje, dosc krotkim, doszlam do wniosku, ze flirt od zwyklej rozmowy rozni przede wszystkim swiadomosc, ze sie rozmawia z kobieta/mezczyzna, a nie z czlowiekiem po prostu.
    To jest ten moment, kiedy do rozmowy wlacza sie erotyka, chocby tylko podswiadomie. I bede sie upierac przy tym twierdzeniu!;)

    ReplyDelete
  14. ;) bo bardzo latwo jest byc zle zrozumianym w slowie pisanym, czlowiek nie ma mozliwosci uslyszenia intonacji glosu, zobaczenia ekspresji na twarzy. I nieporozumienie gotowe. Ja z kolei nie potrafie ustosunkowac sie do Twojej reakcji, bo dla mnie jest w powaznym stopniu niezrozumiala.
    Osobiscie mam niewiele sytuacji, ktore by mnie usztywnialy, ale zdecydowanie nalezy do nich krzyk w sensie podniesionego glosu w wymianie zdan. No nie jestem materialem, ktory potrafi sie awanturowac;))

    ReplyDelete
  15. To jest jeszcze kwestia faceta. Większość tych z którymi pracuję nie pobudziłaby do flirtu nimfomanki.
    Ale jeden z moich wieloletnich pracowych kolegów samym faktem, że jest na zmianie, powoduje częstsze niż normalnie pielgrzymki pań na magazyn. I tu nie chodzi o urodę bożebroń, za to umie patrzeć i rozmawiać :)
    Reszta to szelki.

    ReplyDelete
  16. Do_lustra masz racje, o cos takiego mi chodzilo, ale erotyka to chyba za wiele powiedziane. Ja mysle, ze flirtujac dostrzegamy rozmowce i angazujemy w rozmowe wiecej zmyslow niz sama mozliwosc wypowiadania mysli. Wiesz czesto ludzie mowia w proznie, obok rozmowcy, takie mowienie "z gory" lub "z boku" mowienie z pominieciem osoby, do ktorej sie mowi. A flirt to dostrzeganie innych aspektow osobowosci poza mozliwoscia wymiany pogladow czy opinii. Flirt wymaga poswiecenia wiecej uwagi rozmowcy moze to byc uwaga erotyczna, ale niekoniecznie. Na zupelnie niewinnym etapie flirtowania mozna czlowieka po prostu dostrzec.

    ReplyDelete
  17. Malgoska, wlansnie to staram sie napisac!!! Umiejetnosc patrzenia i mowienia...kobieto anieli mi Cie zeslali w odpowiednim momencie;))

    ReplyDelete
  18. Ostrzegalam, ze bede sie upierac, nie?
    Skoro nie erotyka, to wez mi Starduscie wyjasnij, dlaczego nie flirtujesz z kobietami? Czyzby byly one pozbawione umiejetnosci patrzenia i sluchania?
    No przeciez, ze nie. Tylko to moga docenic flirtujacy panowie, nie Ty;)

    ReplyDelete
  19. Ależ ja Cie doskonale zrozumiałam. Chodziło mi o to, o czym wspomniała Małgośka i Lorenza. Flirt zanika, zostało, że się tak wyrażę... E nie wyrażę się. No seks został i krótka piłka.
    :-)

    ReplyDelete
  20. Do_lustra--to nie jest dokladnie tak, bo ja mysle, ze erotyka to wkracza w momencie kiedy flirt nabiera natezenia. Generalnie czlowiek ktory flirtuje automatycznie (ja raczej do tej grupy naleze) to dopiero w czasie flirtu zauwaza pewne pozytywne cechy osoby z ktora flirtuje. Czy flirtuje z kobietami, w pewnym sensie tak..bo usmiecham sie, prawie komplementy.. czy mozna to wrzucic do skrzyni z innymi damsko-meskimi flirtami?? trudno powiedziec.

    ReplyDelete
  21. Ale wy już powiedziałyście najważniejsze. We flircie na ogół nie mowi się o sobie. Jak w tej hollywodzkiej przypowiastce "Ale dość już o mnie, porozmawiajmy o tobie - o, powiedz mi, jak ci się podoba moja nowa sukienka". W ewnym sensie flirt to większa otwartość na rozmowcę. Erotyki wcale nie jusi tam być. jest ocieranie się o erotykę, dochodzenie pod granicę. To jest tylko zapowiedź, że ewentualnie, kiedyś, coś by mogło być.

    ReplyDelete
  22. Szeherezada ma racje, flirt jako rzemioslo zanika. Bo w pracy nie wolno flirtowac bo natychmiast jest sie posadzonym o harassment. O dupe rozbic takie czasy, kiedys Wspanialy mi sie uzalal, ze caly dzien cierpial, bo jego wspolpracownica szczegolnie ladnie dzis wygladala, a On nie mogl jej sprawic komplementu w obawie jak zostanie odebrany. No ja przepraszam jak ja 35 lat temu zaczynalam prace to panowie pozwalali sobie na duzo wiecej i faktycznie niejednemu trzeba bylo lapy dziurkaczem przytluc. Wiec Sze masz racje nie ma flirtu jako sztuki jest albo harassment albo totalne olewanie. A w kwestii dupczenia nic sie nie zmienilo i kto zyw chetnie by zadupczyl ;))

    ReplyDelete
  23. Lorenzo, alez jesli sie ocierasz o erotyke, jesli istnieje ona jedynie w domniemaniu, ze kiedys moze cos, to jest to wlasnie to o czym pisalam. Bo w tych sytuacjach, ktore Ty opisalas, erotyka jak najbardziej jest, nawet jesli tylko zaledwie przeczuwana. Ech, pozno juz, wiec metnie to napisalam.
    A to co mowi Stardust o "flirtach" z kobietami, to sa to po prostu sympatyczne rozmowy.
    A teraz dobranoc:)

    ReplyDelete
  24. Do_lustra moze juz spisz, ale ja jeszcze mysle. Wiesz sympatyczna rozmowa z mezczyzna to flirt, a z kobieta to tylko sympatyczna rozmowa. No niby tak to jest, ale tylko dlatego, ze seksualnie jestem nastawiona na mezczyzn, gdyby bylo odwrotnie to mowilybysmy, ze Stardust flirtuje z kobietami a z mezczyznami tylko sympatycznie rozmawia:)) tak jakos.

    ReplyDelete
  25. żadnej odjechanej szansy nie zarejestrowałam bo ja jestem gapa w tej kwestii nad gapami. Flirtuję pasjami , nie wiem czy umiem ale to chyba odruch i sposób rozmawiania z ludźmi. Z tym erotyzmem to bywa tak że chociaż jestem nastawiona na mężczyzn to flirtuje erotycznie z kobietami tez. Tylko ta erotyka nie oznacza zaraz zaproszenia do łóżka i uwielbiam jak facet (czy tez kobieta) to rozumie. Ta erotyka oznacza zauważenie i docenienie atrakcyjności seksualnej. Mam przyjaciółkę lesbijkę. Flirtujemy od lat a jakoś jej nie przyszło do głowy przejść do czynów:).

    ReplyDelete
  26. Zawsze byłam pierwsza do flirtu, ale tylko po...choćby minimalnej dawce alkoholu.
    Poniewaz obecnie pijam bardzo rzadko, a przyjaciól mam raczej niepijących( bo to same DDA;-P), to na trzeźwo mam blokadę. Ale to chyba stąd, ze przez ostatnie 8-9 lat pzrekonałam się, że jestem najlepszym obiektem dla propozycji niezobowiązującego, jednorazowego bzykanka. Bo czego innego może chcieć wygadana, niezależna 40-letnia rozwodka. RZyg.
    Ale powoli wracam do swojej kobiecości. Zwlaszcza, ze po tych cholernych zylakch schudlam niby niewiele w kg, ale za to w rozmiarach to z 40-42 do 36-38 (ale to rozmiarówka z H&M :-P)I się czuję taka zajebiście zgrabna i jak potrzeba,ze chce z tego skorzystac, zanim znow troszke przytyję.

    ReplyDelete
  27. Ruda, dotknelas mojego wrazliwego punktu ;) mianowicie stereotypy mysleniowe. No wkurwa dostaje jak widze taka kretynska logike. Jak rozwodka to tylko bzykanka jej brak, a tymczasem niejednego z tych mlotkow nie dopuscilabym do wybzykania psa sasiada (wlasnej zwierzyny nie posiadam) W tym momencie przepraszam wszystkie psy.

    ReplyDelete
  28. Stardust, umarłam :)))
    Ale dopisuję.
    Z Epoki Lodowcowej 2, tekst mamuta Mańka: "Gdybym miał dziecko i to dziecko miałoby psa, a pies ulubioną zabawkę to byłby nią Sid."
    Tak postrzegam 98% facetów w zasięgu wzroku, słuchu i węchu.
    Kokieteria mi zdycha jak źle podlana paprotka.

    ReplyDelete
  29. Malgoska, ja nie rozumiem :( i mam cicha nadzieje, ze Twoja wypowiedz ma cos wspolnego z dzieciami. A ja dzieckow nie widzialam na oczy od dobrych 15 lat. Jesoo powiedz mi, ze to dziecka, a nie ja tepa jestem.

    ReplyDelete
  30. Tak, dziecka, nie stresuj się :)
    Sens był taki: pewnych osobników ustawiamy w tak dalekim rzędzie postrzegania, że można ich spokojnie porównać do oślinionej zabawki psa. Miałam natychmiastowe skojarzenie z Twoim zaproszeniem do współżycia z psem sąsiada :))

    ReplyDelete
  31. Do flirtu potrzebna jest bezwzględnie inteligencja obu stron plus poczucie humoru. A to cechy ginace... W dodatku to kretynskie dopatrywanie sie wszedzie molestowania tez nie pomaga w zachowaniu tej pieknej i cennej umiejetnosci!

    ReplyDelete
  32. Zgago, takie czasy, kazdy chce prywatnosci, kazdy ma jakies prawa, ktorych nawet w wiekszosci przypadkow nie zna, ale ich broni tak na wszelki wypadek. I dzieki temu mamy to co mamy, a bylo tak pieknie ;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...