Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, January 25, 2009

Partner z dostawa do domu

Troche narozrabialam w komentarzach na zaprzyjaznionych blogach wiec pomyslalam, ze zamiast tam dawac szczatkowe porady lepiej napisze tu na wlasnym podworku jak to zrobic zeby dostac od Wszechswiata w prezencie partnera marzen z dostawa do domu. Jak cieple buleczki z piekarni.
Jestem osoba, ktora musi zyc w stadzie, a jednoczesnie cenie sobie swoja wlasna wolnosc i niezaleznosc, osoba, ktora chce miec partnera ale jednoczesnie nie bardzo nadaje sie do malzenstwa sensu stricto, czyli takiego, w ktorym zona pelni jakiekolwiek obowiazki w stosunku do meza. Po rozwodzie z Owczesnym nigdy nie mialam zamiaru wychodzic za maz, ale jednoczesnie nie chcialam byc sama. No querwa z tyloma sprzecznosciami moje szanse na szczesliwe zakonczenie byly bardzo bliskie zeru, bo to troche tak jakby zjesc ciastko i jednoczesnie ciagle miec ciastko. I tak sie miotalam pomiedzy roznymi sposobami na zspokojenie swoich potrzeb partnerskich i jednoczesnie utrzymaniem wolnsci. Konczylo sie zwykle tym, ze zaden partner nie wytrzymywal dluzej niz 7 miesiecy, z czasem moi znajomi zaczeli sie podsmiewac, ze w/g znanego filmu to powinno byc 7 lat, ale ze ja robie wszystko szybko, to skrocilam ten okres do 7 miesiecy.
Nie powiem znajomi mieli calkiem wesolo z tym moim okresem randkowania, zwlaszcza jak przychodzilam ze slepych randek, siadalam wygodnie w fotelu bralam za telefon i zaczynalam opowiadac:
-- Wyobraz sobie ...
Ale o slepych randkach, ktore naprawde szczerze lubilam, co sie ponoc rzadko zdarza, moze innym razem, a moze i nie ... to zalezy czy mi sie bedzie chcialo.
Jakies 8 lat temu jak juz sobie sprawilam moj wlasny komputer i przestalam koczowac na kompie Potomka postanowilam, ze musze nauczyc sie w pelni korzystac z dobrodziejstw internetu. A zeby w pelni korzystac to chcialam sie rowniez nauczyc pisac, a nie tylko czytac. Pisanie po angielsku nie jest wymagane w moim zawodzie, bo i coz ja moge pisac poza krotkim raz na jakis czas emailem do klientek. Nie jest to zaden wyczyn, a ja chcialam pisac na rozne tematy, byc tak samo biegla w pismie jak w czytaniu. Jedna z kolezanek w pracy poradzila mi, zebym wchodzila na tzw. chatrooms. Weszlam i po 5 minutach dostalam takiego oczoplasu, ze nie moglam sie opanowac przez kolejne 3 dni, bo ja w tamtym czasie ciagle pisalam z uzyciem 3 palcow, a ci ludzie z chatroom smigali tak, ze normalnie nie moglam nadarzyc czytac. O pisaniu na chatrooms nie bylo wiec mowy. Ktos inny poradzil, ze moge sie zapisac na jakas internetowa strone randkujaca, bo one tez maja swoje wewnetrzne chatrooms, ale sa tak powolne, ze nikt nie bedzie sie nawet domyslal, ze to ja tak wolno stukam, no i dodatkowym bonusem moze byc znalezienie sobie partnera, albo w najgorszym wypadku znow kilka randek. Nie powiem taka perspektywa mi odpowiadala, bo to zawsze cos nowego, a ja uwielbiam nowosci pasjami:)
Znalazlam kilka roznych forow randkowych, na jednym mieli do wypelnienia 4 ogromniaste strony roznych pytan i za pomoca podanych przez kandydata odpowiedzi komputer robil robote swatki czyli znajdowal kandydata o podobnych zainteresowaniach.
Ten sposob odpadal, bo ja w imie zasady "kobieta zmienna jest" zanim skonczylam wypelniac formularz to juz kilkakrotnie zmienilam zdanie co do wystukanych odpowiedzi. No nie, to do niczego dobrego nie prowadzi.
Wreszcie wybralam strone, ktora miala co prawda (bo kazda ma) jakis kwestionariusz pytan ale nie az tak zobowiazujacy i tam sie tez zapisalam. Oplata byla w sumie drobna, bo o ile dobrze pamietam kosztowalo to $25.00 za 6 miesiecy. Tanie jak barszcz.
Jeszcze nie zdarzylam wypelnic do konca mojego kwestionariusza jak juz zaczelam dostawac wiadomosci od potencjalnych kandydatow. Mowie Wam super zabawa, czlowiek sobie siedzi w komforcie wlasnego mieszkania, bez makijazu, bez ekstra szykownej garderoby, w ciepelku i flirtuje z kilkoma facetami naraz.
Spodobalo mi sie to nie powiem. Normalnie wpadalam do domu po pracy, w biegu zdzieralam z siebie odziez lacznie z znienawidzonym cycnikiem, odziewalam sie w wygodne gacie i jakas gore coby golym cycem nie swiecic i lecialam na randke z kilkoma kandydatami naraz. Niebo !!!!
Pewnego dnia Potomek zerknal na monitor mojego kompa i wrzasnal:
-- Mamo, Ty ledwie stukasz 3 palcami i rozmawiasz z siedmioma facetami na raz !!!!
-- Synu, coz moge powiedziec? ... w dodatku jestem nie ubrana, nie umalowana, wlosy jak wkurwiony Chopin i jakie mam powodzenie:)))) - wyszczerzylam perelki w usmiechu.
Funkcja chatroom rzeczywiscie chodzila na tyle wolno, ze spokojnie mozna bylo stukac nawet jednym palcem, tyle tylko, ze jak sie klikalo z kilkoma osobami naraz to niestety trzeba bylo troche sie pospieszyc. Ale zawsze jednemu z kandydatow mozna bylo wyslac "brb" czyli nasze polskie "zw" i juz sie zyskiwalo troche czasu.
W zyciu nie randkowalam w tak przyjemny sposob. Jak teraz pomysle ile to sie czlowiek musial wczesniej nachodzic, naubierac, malowac, cierpiec w niewygodnych butach i to czesto tylko po to zeby spotkac kogos z kim nie chcial sie juz wiecej widziec. No, ta forma randkowania zdecydownie przerastala moje najsmielsze marzenia o komforcie.
W tym samym czasie jedna z moich klientek, ktora zawodowo zajmowala sie Reiki i Fung Shui oraz podobnymi spirytualnymi sprawami, ktora ciagle jezdzila na jakies szkolenia do Indii namowila mnie na jeszcze jeden eksperyment. Otonia ciagle namawiala mnie na cos, a ze ja lubie takie spirytualne nowosci to bardzo chetnie eksperymentowalam w roznych dziedzinach zycia. Tak juz dzieki Otonii, moje cale mieszkanie bylo urzadzone wedlug zasad Fung Shui na okolicznosc wszelakich przypadlosci, lacznie z sypialnia wyposazona w rozniste akcesoria majace sprowadzic dozgonne szczescie z odpowiednim partnerem.
Nie bardzo wierzylam, ze to wszystko ma sens, ale nie powiem bawilo mnie to, wiec dlaczego by nie??
Najnowszym eksperymentem Otonii mialo byc sporzadzenie listy cech, ktorych oczekuje od kandydata marzen. Bylo to akurat w styczniu (7 lat temu) i dopracowana juz lista miala byc wlozona w czerwona koperte i w dniu Swietego Walentego zlozona w rogu "Relationship" (odpowiedzialnym za szczescie partnerskie) sypialni z konkretna wiara i intencja, ze Wszechswiat spelni prosbe i odpowiedniego kandydata postawi na drodze.
Podeszlam do tego z duza rezerwa, bo jakos nie bardzo chcialo mi sie wierzyc w takie "czary mary", ale skoro juz poddalam sie innym eksperymentom Otonii, to dlaczego by nie zrobic tego jeszcze raz.
Nie bardzo wiedzialam co na tej liscie umiescic, bo tez sama nie bardzo wiedzialam czego chce, po nieudanym malzenstwie z Owczesnym i sporej juz liczbie kandydatow, ktorzy nie przetrwali dluzej niz 7 miesiecy mialam juz zupelnie inne oczekiwania niz nastolatka.
Wobec powyzszego skupilam sie na cechach charatkteru zupelnie pomijajac wyglad zewnetrzny ewentualnego partnera. I tak na liscie znalazly sie: wolny ale nie kawaler, poczucie humoru, absolutna szczerosc, spirytualizm, latwy w obsludze, czyli nie wymagajacy mojej opieki, majacy duze poczucie wlasnej wartosci, kontaktowy, bez nalogow, umiejacy mowic o problemach, szanujacy wlasna wolnosc osobista, nie wymagajacy "matkowania" czyli w pelni samodzielny, odporny na moje humory, dojrzaly czyli taki, ktory potrafi powiedziec co czuje bez bawienia sie w zbedne podchody i domysly.
Wiecej juz naprawde nie pamietam, ale wiem, ze na 100% nie bylo tam nic na temat wygladu, ale za to bylo cos w rodzaju "sprawny i otwarty seksualnie":))) W koncu skoro jest potrzeba posiadania partnera, to we wszystkich dziedzinach zycia.
Tak sporzadzona liste polozylam w wyzej wskazanym rogu sypialni i natychmiast o niej zapomnialam, bo przeciez bylam tak zajeta moim internetowym randkowaniem, ze nie mialam czasu myslec o tym, ze moge byc sama. Randkowanie "on line" jest naprawde wspaniala zabawa jesli podchodzi sie do tego z duza rezerwa i ciagle pamieta, ze to co wlasnie zostalo przyslane na monitor jako glos w rozmowie, lub proba rozmowy powinno byc wziete ze szczypta soli. Nie nalezy sie o nic obrazac, a jesli ktos ma z tym problem, to ma do dyspozycji bana, ktorego moze dac w kazdej chwili osobie, z ktora nie chce rozmawiac. Slowem cala nasza sila w koniuszkach palcow. Najbardziej lubilam czytac profiles roznych ludzi i to zarowno mezczyzn jak i kobiet, bo to dawalo mi obraz jak ludzie sie "sprzedaja", no niestety bylo nie bylo jest to market jakby na to nie patrzec. I warto poczytac i popatrzec co tez inni mowia o sobie, czasem czytajac profile konkeretnej osoby jesli bylo tam cos co mnie szczegolnie zainteresowalo (niekoniecznie jako kandydatke) to pozwalalam sobie na wyslanie danej osobie krotkiego komplementu. Ot tak sobie, czasem bylo to odbierane jako delikatny sygnal do nawiazania kontaktu, ale czesto wlasciwie, czyli krotkie "dziekuje" i nic wiecej, bo przeciez moja uwaga nie byla zadnym zaproszeniem do rozmowy, ale tylko komplementem.
W ten sposob przegladajac te profiles trafilam kiedys na profile, w ktorym autor odpowiedzial na kazde pytanie kwestionariusza, co bylo absolutna rzadkoscia, czyli cos warte komplementu wiec wyslalam komplement. W odpowiedzi dostalam podziekowanie wraz z notka, ze pan sprawdzil rowniez moj profile i stwierdza, ze wyglada interesujaco i czy nie bylabym zainteresowana rozmowa kiedys przy okazji.
Oczywiscie zgodzilam sie na rozmowe, bo przeciez bylam tam po to zeby cwiczyc pisanie...nie??
I od tej pory zaczely sie nasze codzienne rozmowy, a byly tak interesujace, ze niektore trwaly do poznych godzin nocnych i pochlanialy cale godziny. Rozmawialismy o wszystkim i ciagle mielismy o czym rozmawiac i zawsze bylo zal sie oderwac od komputera, ale przeciez trzeba bylo nastepnego dnia wstac do pracy. Nasze rozmowy nie mialy nic wspolnego z randkowaniem, glownie rozmawialismy na tematy filozoficzne, spirytualne, polityczne... no slowem wszystko tylko ani slowa o tym po co tam jestesmy. Pamietam kiedys wdalam sie w takie dysputy, ze w pewnym momencie mialam stresa giganta, bo sie balam, ze napisze cos z bledami spellingu albo niegramatycznie i wyjde na durnia, bo przeciez ten czlowiek po drugiej stronie ciagle nie wiedzial kim jestem i nie mial pojecia, ze angielski nie jest moim rodzimym jezykiem.
Pamietam, ze w koncu wygryzmolilam jakies usprawiedliwienie dla ewentualnych bledow jednoczesnie wyjasniajac, ze jestem z Polski i angielski jest moim drugim jezykiem. W odpowiedzi dostlam komplement, ze radze sobie tak doskonale jezykowo, ze drugiej stronie do glowy by nie przyszlo, ze mam jakikolwiek problem z angielskim i ze w ogole to nie jest zaden test. Nie powiem poczulam sie duzo swobodniej.
Nastepna rozmowa trwala ponad 5 godzin, byla to noc z soboty na niedziele wiec moglismy sobie pozwolic i nagle o godz. 1:30 dostalam notke nastepujacej tresci:
Mysle, ze wiem juz o Tobie tyle, ze jestem zdecydowanie zainteresowany poznaniem Cie na bardziej prywatnej plaszczyznie i chcialbym zapytac czy wyrazasz zgode?
Przez dobre 5 minut patrzylam w te notke jak sroka w kosc zastanawiajac sie skad sie to wzielo?????
Wreszcie dotarlo do mnie, ze ktos tam po drugiej stronie czeka na odpowiedz, wiec napisalam:
Tak.

Stardust .....cdn.

19 comments:

  1. no i rozumiem ze ten gosc po drugiej stronie Wspaniałym się okazał??? wiem musze czekac na ciag dalszy pozdrawiam ;-)

    ReplyDelete
  2. No, szybko prosze o cdn. Jak mozesz przerywac w najciekawszym momencie, okrutna?

    ReplyDelete
  3. Zgago-> Okrucienstwo sprawia mi przyjemnosc, czasami;)

    ReplyDelete
  4. Mam nadzieje ze szybko bedzie ciag dalszy:))

    ReplyDelete
  5. No ja cały czas wiedziałam, że to kosmici Ci Wspaniałego podesłali, biorąc pod uwagę twoje życzenia z kartki !!!
    Czekam na cdn.

    ReplyDelete
  6. He sarduscie kochany to masz zupelnie tak samo jak ja mialam! Niesamowite. krotko mowiac rozwod, kandydaci byli ale jakos tak sie nie kleilo bo albo ja rezygnowalam albo on albo cos tam innego bralo w leb. Dalam sobie siana i zaczelam pisac (jak i Ty) po portalach rankowych - a nigdy nie chcialam miec kompa bo uwazalam, ze jest niepotrzebny. Kupilam ze wzgledu na szkole dzieci i moja prace.

    Portale jak u Ciebie raz z elaboratami do wypelnienia , raz szczatkowe z masa "kopnietych, szukajacych przygod " glownie erotycznych. Tych unikalam a i nauczylam sie tak generowac moj profil zeby nie przyciagac. I...dwa zupelnnie normalne na ktorych sie po prostu gadalo, czasem doszlo do randki. Bylo milo ale jakos nie bylo tego kandydata. Napisalam List do Uniwersum (tak jak Ty) Ale jakos nic sie nie dzialo... Az kiedys sfrustrowana jakims durnym facetem pomyslalam: Ach pocalujcie mnie w nos teraz bede tylko z wami flirtowac bo to niezla zabawa a czemu odmowic sobie przyjemnosci?

    Wpisalam sie na nowy profil platny tylko dla panow bo podobala mi sie strona bez zbednych udziwnien i z niewielka iloscia seksualnych oszolomow. Jak wyzej pisalam nie chcialam sie z nikim spotkac tylko ot tak pobawic. Nawet zdjecie wstawilam jakies takie niewyrazne i zamazane choc o sobie napisalam to co uwazalam za stosowne zgodnie z prawda. Flirtowalam jak Ty na lewo i prawo ale bez zobowiazan. Ja jako kobieta nie placilam (bo po co jak i tak na powaznie nie szukalam) ale przez to moglam zaprosic kogos do rozmowy tylko taz. Kontynuowalo sie jesli on sie zgodzil wtedy z ta osoba komunikowalo sie bez ograniczen. Placacy mogl zagadac pare razy jak mi nie odpowiadal moglam zablokowac co by mnie nie nachodzil niechciany.
    Wiadomo jak Ty po pracy i obowiazkach lecialam z wywieszonym ozorem do kompa i patrzylam kto tez do mnie zajrzal i kto zostawil wiadomosc.
    Wtedy sprawdzalam profile jak to byl ktos nowy i jak mi sie czytane podobalo to zapraszalam.

    No i odwiedzil mnie (miedzy innymi)jeden ale cholera ani wiadomosci, ani zaproszenia nie zostawil. No to ja ciekawa zajrzalam i mi sie spodobalo i zdjecie i to co o sobie pisal. Popatrzylam krytycznie na moj profil i pomyslalam no tak z tym dupnym zdjeciem na ktorym ledwo co widac to Krakowa nie zdobedziesz a masz tylko jedna szanse. Hmmm... w tri migi wlazlo nowe zdjecie aktualne ale wyrazne :-). No i poslalam zaproszenie.

    No i czekam...i czekam... i czekam trzy dni i nic. Poslalam wiec faceta do wszystkich diablow az...na czwarty dzien jest zaproszenie i notka ze byl w podrozy i nie mogl wczesniej sie zameldowac.

    No i zaczelismy gadac, a raczej pisac codziennie dluzej i intensywniej az przyszedl czas telefonow. Kurcze co za sexy glos pomyslalam w pierwszej chwili. Az...az ktorejs nocy gadalismy od osmej wieczorem do czwartej rano.- bo to, ze do 12 to juz byla norma. W koncu mowie:
    Wiesz chyba skonczymy bo musisz choc troche pospac?
    No co ty - on na to jak teraz zasne to sie nie obudze i ani walenie w drzwi firmy mnie nie obudzi,ani telefony pracownikow nie mogacych wejsc bo zawarte a szefa ni slychu ni dychu. Nie, teraz musimy pogadac juz do 6 bo wtedy musze i tak wstac.
    Ok to gadalismy do szostej. Tego ranka pomyslamam:
    Oj trza bedzie sie spotkac wiec pomalu to tak nakieruje tory nastepnej rozmowy...nastepnym razem.
    Dotad rozmawialismy o wszystkim ale zupelnie swobodnie i niekoniecznie "typowo randkowo" to typowo randkowe jakos bylo tylko jednym z tematow.

    Nagle, okolo 3 po poludniu dzwoni telefon : Zgadnijcie kto? :-) ja rozmemlana, niewykompana i w ogole ze scierka w lapie bo mialam wolne, ale co robi kobieta jak ma wolne? Wlasnie, sprzata czy gotuje bo w inne dni nie zawsze jest czas.
    No ale wrocmy do tematu. Ja zdziwiona bo telefon o nietypowej porze a on pyta:
    Sluchaj Tabathea masz juz do mnie zaufanie?
    No mam. ja na to
    To daj mi twoj adres.
    No dobra daje (jego juz mialam ale ja sie ciut certolilam bo chcialam czleka poznac zanim mu pokarze gdzie mieszkam) i tak chcialam sie juz spotkac kiedys za tydzien dwa....
    Dobra to jestem za dwie godziny pod twoim domem i pojdziemy cos zjesc.
    A co , a nie bo ja wiesz, nieuczesana itepe itede itp.
    To wskakuj do wanny bo bede tak czy tak a uwazam, ze jak cale noce przegadalismy to wypadaloby sie spotkac i to dzis, i...odlozyl sluchawke a ja stalam jak zona Lota z rozdziawiona geba i miekkimi kolanami.

    Tak sie zaczelo z moim Wspanialym :-) i do dzis jest...

    ReplyDelete
  7. A i cechy charakteru ma takie jak w moim Liscie do universum... No i w ogole taki jest :-)

    ReplyDelete
  8. Stardust - nie znecaj sie nad czytelnikami - co było dalej pisz jak najszybciej.
    Świetna historia:)

    ReplyDelete
  9. a ja zwalniam, więc powoli poczekam,nóżką pomacham,kawkę kolejną wypiję...

    OKRUTNICA!!!!!!!
    napiszesz,co nie?

    ReplyDelete
  10. Wspanialy czy nie?

    Stawiam, ze to byl Wspanialy.

    ReplyDelete
  11. o matko. się Ciebie czyta lepiej niż zdecydowaną większość powieści. ja chcę cd!!!

    ReplyDelete
  12. Ds--> Ciesze sie, ze Ci sie podoba i bardzo prosze zasiadaj i czuj sie jak u siebie w domu albo i jeszcze lepiej:)

    ReplyDelete
  13. napisz mi Kochana gdzie ten magiczny róg ! KONICZNIE ! U mnie mi napisz, pls - tam się też zapytałam - bo u siebie nie zgubię i zawsze szybko odgrzebię ;)))

    ReplyDelete
  14. czytam..czytam..i nagle okrutny koniec... Nie daj długo czekać na ciąg dalszy, bo ja należę do niecierpliwych :)

    ReplyDelete
  15. nie mam cierpliwosci :))
    Stardust, wiem, że u Ciebie teraz jest inna godzina, ale jak długo nam każesz czekać, co? :)

    ReplyDelete
  16. Jasny Gwint!!!!!!!
    Stardust !!!!!!!!!
    Pare dni nie zagladalem i teraz normalnie wyrobic sie nie moge.Kurna kobito, ze tez Ci nie przyszlo wczesniej do glowy, zeby takim pisaniem na zycie zarabiac ? Wiem wiem, ze do materialnych spraw za bardzo nie przywiazujesz wagi, ale jednak - jestem przekonany, ze z tej niebianskiej kasy uzytek bylby niezly

    ReplyDelete
  17. Mariniku-> Tez bym chetnie przyjela taka niebianska dzialke, tyle ze nie ma szans:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...