Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, January 11, 2009

Szampanskich podrygow ciag dalszy

Na niedziele mielismy juz od dawna zaproszenie na otwarcie nowej greckiej restauracji w Brooklynie. Wlascicielke znamy, bo czesto bywamy w Jej oryginalnej restauracji, ktora otworzyla jakies 7 lat temu niedaleko parku w naszej okolicy. Bylismy troche zaskoczeni zaproszeniem, bo to przeciez ani rodzina, ani zadna przyjazn, ot jestesmy bywalcami. Maria z drugiej strony jest osoba wyjatkowo zaangazowana w zycie restauracji, zawsze na miejscu, zawsze ma czas przywitac kazdego konsumenta, podejsc do stolika zamienic kilka slow, zapytac czy czlowiek zadowolony z serwisu. Jak juz zauwazy, ze ktos bywa czesciej to podesle ekstra dzbanek wina, czy tez piwo w zaleznosci od tego co klient akurat pije, no ma kobitka wyjatkowa osobowosc do prowadzenia takiego biznesu. I dlatego tez pomimo kryzysu, u Niej ciagle jeszcze w weekendy trzeba czekac na stolik jesli sie nie zrobi wczesniejszej rezerwacji.
W tej sytuacji nie mialam mozliwosci pielegnowac kaca, trzeba bylo wyciagnac glowe spod pachy, wrzucic pod prysznic i jak najszybciej doprowadzic sie do stanu uzywalnosci. Poszlo mi to calkiem sprawnie jakkolwiek juz nie mam takiej praktyki w dzialaniach kacowych jak lata temu, kiedy to sie zdarzalo czesciej, ale widocznie z kacem jak z jazda na rowerze, pamieta sie po wsze czasy.
Nowa restauracja Mari jest w ladnej dzielnicy Brooklynu, generalnie wloskiej, ale tam gdzie Wlosi tam i Grecy moga prosperowac. Lokal elegancki, bez zbednego przepychu ale zrobiony z gustem i poczuciem estetyki, wiekszy niz ten w naszej dzielnicy.
Okazalo sie, ze jestesmy jedynymi konsumentami zaproszonymi na uroczystosc, bylo duzo przyjaciol i czlonkowie rodziny, a tylko my tak zupelnie z zewnatrz, a mimo wszystko nie czulismy sie wyalienowani.
Grecy to bardzo towarzyski narod i bardzo wylewny, wiec nie ma problemu z zawieraniem znajomosci i juz po 10 minutach czulismy sie jakbysmy byli czlonkami rodziny. Tym bardziej ze byla tam obsluga z naszej lokalnej restauracji, ktora na dzien dzisiejszy zostala zamknieta, a wszyscy kelnerzy nas znaja.
Uwielbiam grecka kuchnie, ale mozecie pomyslec, ze skoro ja lubie jesc, to uwielbienie jedzenia przychodzi mi bardzo latwo. Tez prawda, a jednak bardzo lubie ichne oliwki takie w zalewie z minimalnym dodatkiem octu, a moze to nawet sok z cytryny(??), sery pieczone w piekarniku i jeszcze gorace podane na stol w specjalnych miseczkach do zapiekania i do tego zimne greckie piwo. No i nikt nie robi tak wspaniale jagnieciny jak Grecy. Tu zdecydowanie uwazam, ze sa mistrzami. I owoce morza a wsrod nich grillowane kalamari, a nie smazone w glebokim oleju tak jak sie zwykle robi.
O matulu, znow zaczynam o jedzeniu i zaraz bede glodna, a przeciez pojadlam zdrowo. Wlasnie zdrowo, bo tu jeszcze musze nadmienic, ze kuchnia grecka jest bardzo zdrowa, mieso glownie grillowane, duzo ryb i wszedzie dodatek soku z cytryn, a to niesamowicie dodaje smaku potrawom.
Jedno co jest bardzo ciezkie to greckie baklawy i misterne ciasteczka z listkow ciasta phyllo z cala masa orzechow i to wszystko ociekajace miodem.
Nie cale 10 lat temu obchodzilam moje 45 urodziny wlasnie w greckim klubie nocnym.
To byl bal!!!! Lacznie z tancami na stolach i rzucaniem kwiatow i calych wachlarzy jednodolarowek na parkiet. A dzis poznalam kolejny zwyczaj tluczenia talerzy na szczescie.
Kazdy z uczestnikow dzisiejszej imprezy przed opuszczeniem restauracji mial za zadanie poltuc jeden talerz na samym srodku sali. Bylo tego troche bo zaproszonych gosci bylo ok 40 osob.
I znow szampan, wino i piwo lalo sie strumieniami a ja jestem na nowo .... z lekka zrypana, ale jednoczesnie upojona pieknem greckiej muzyki.

Stardust.. Sas efharisto...

16 comments:

  1. fantastycznie! w zasadzie to też ledwo wyleczyłam kaca, a po tej notce pobiegłabym z miejsca na jakąś balangę ;)))

    ReplyDelete
  2. Stara zasada: czym sie zatrulas tym sie lecz. Czyli z jednej domowej imprezy na druga 'niedomowa'.T tak trzymaj. Przynajmnej bedziesz miala story na nowy post ;)
    Chcialam cos jeszcze napisac,ale synus mi sie obudzil i zapomnialam ;(

    ReplyDelete
  3. Ostatni kac dał mi się tak we znaki że już nie piję. A zwłaszcza w towarzystwie, bo jednak po alkoholu zachowuję się nieodpowiedzialnie :)

    A restauracji zazdroszczę - to się nazywa serwis. I na dodatek czytając zrobiłam się głodna! Teraz muszę do kuchni... ;)

    ReplyDelete
  4. A ja odnośnie poprzedniej notki coś sobie przypomniałam o sposobach na konflikty wschodnie:
    Znalazła panienka butelkę z ginem, no i on jej mówi, że nie ma wielkiej wprawy, więc jedno życzenie da radę spełnić. Na to ona wyjmuje atlas i prosi zaprowadzenie pokoju w Palestynie. On jej na to, że naprawdę by chciał, ale to konflikt od kilku tysięcy lat, religijny, więc i 3 ginów nie da rady. No to ona prosi o męża - pięknego, bogatego, z manierami i żeby ją kochał po grób. Na to gin "dawaj tę mapę".

    ReplyDelete
  5. O jak cudnie :))))))))))))
    Cenie wielce takie podejscie wlasciciela restauracji do gosci. A Wam zazdroszce bardzo tej imprezy

    ReplyDelete
  6. Podoba mi się greckie podejście do życia. I to, że życie towarzyskie i rodzinne kwitnie tam całymi nocami. Zaraz mi się ,,Moje wielkie greckie wesele'' przypomina... Tylko ouzo nie lubię!

    ReplyDelete
  7. Gyros mogę dzień w dzień. W ogóle grecką kuchnię, ale gyros... (ten prawdziwy grecki)
    :-)
    Troche mi brakuje narodowych knajpek w Gdańsku. Ale tylko trochę :-)

    ReplyDelete
  8. Oj cos mi sie wydaje, ze i ja bede czestym gosciem w tej knajpce.
    Grecy, to przemily narod, bardzo goscinny, i tacy serdeczni
    ( bynajmniej ci ktorych do tej pory spotkalam).
    Moi jedyni sasiedzi w obrebie 4 mil to wlasnie Grecy.

    ReplyDelete
  9. Batumi--> Znaczy sie gin wybral latwiejsze zadanie;)

    ReplyDelete
  10. Mariniku--> No fajnie bylo:) A tutaj napisze Ci jeszcze o tych kolczatkach, bo nie wiem czy tam zagladniesz, a ja lubie pisac, to co mi zalezy. To jest taka jakby pajeczyna z mocnej gumy, ktora naklada sie na podeszwe buta, praktycznie prawie tego nie widac i ma na spodzie 6 igiel, malutkie, krotkie, ale swoje robia. No zapiernicza czlowiek nawet po slizgawkach jak ges wyscigowa. Tylko jak wejdziesz np. do sklepu to Cie slychac:)) Ale ja tam pierdykam, nie jest to zaden glosny halas, tylko takie trzeszczenie. No i nie da sie tego nosic do butow na wysokim obcasie tylko plaskich. Nie mam pojecia, czy mozna dostac w Polsce, bo 2 lata temu wysylalam dla calej rodziny, wiec raczej nie bylo. Ale przez 2 lata moglo sie zmienic.

    ReplyDelete
  11. Zgago, ja tez nie lubie ouzo, ale mysle, ze do tego trzeba byc Grekiem. Ja tam robie za Greczynke tylko jak jest okazja tanczyc na stole...i to tez juz nie teraz ;))

    ReplyDelete
  12. Lukrecja, nie odgrazaj sie tylko sie przeprowadzaj;))

    ReplyDelete
  13. Stardust,
    Byle do wiosny...........,
    Mysle ze najpozniej w kwietniu.

    ReplyDelete
  14. O kurcze! Zazdraszczam. Normalnie przełykam głośno ślinę i zazdraszczam.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...