Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, January 22, 2009

Torbiszcze

Jak mi sie ta moja torbecka - konduktorka rozpierdykala na srodku peronu, to sie przesiadlam chwilowo w takie mniejsze torbe z tymi moimi klamotami. Ale ciagle brakowalo mi miejsca na rozne rupiecie. Konduktorka miala to do siebie, ze byly dwie osobne komory i pierdyliard przegrodek, wiec bylo latwo utrzymac porzadek. Ale chyba porzadek w tym zyciu nie jest mi pisany, bo jednak musze miec wielkie trobiszcze, gdzie zeby znalezc klucze na ten przyklad to wklada sie obie lapy do lokci i grzebie.
Wiec w weekend znalazlam moje ogromniaste, zimowe torbiszcze, ktore to przestalam nosic jak sie okazalo, ze w kieszonkach bocznych puscily szwy podszewki i tem sposobem wszystko co wlozone do kieszonki spaceruje po calym trobiszczu miedzy podszewka a skora. Dostalam wnerwa, pizgnelam torbiszczem w kat i zrobilam focha. Dzisiaj postanowilam sie z torbiszczem przeprosic, bo i kto to widzial, zeby nosic osobna torbe na ksiazke do czytania w pociagu, bo sie w normalnej nie miesci.
Wyciagnelam rzeczone torbiszcze z dna szafy, uzbroilam sie w igle i nitke i zaczelam szyc te kieszonki.
Ja pierdykam, szycie to jednak straszna robota jest, bo najpierw trzeba bylo cale bebechy (czytaj podszewke) wyciagnac z kieszonki i najpierw mialam ambicje, zeby to zrobic ladnie czyli takim sciegiem wewnetrznym co by ladnie wygladalo. Szybko zniechalam tego zamiaru, bo mnie sie slabo zrobilo i pot na czolo wystapil pod juz umyta grzywka. Do diaska z "ladnie", a kto mi tam bedzie zagladal??
Dorwalam igle i zescibolilam wszystko na okretke. Zadowolona z zycia juz mialam przepakowywac klamoty kiedy sie okazalo, ze w jednej kieszonce przyszylam do dziury kawalek podszewki torby i za cholere kieszonka nie daje sie wcisnac spowrotem. No wkurw mna potrzepal, wzielam nozyczki u ucielam dopiero co wykonany artystycznie szew na okretke. Drugim razem juz przyszylam jak trzeba, jestem przekonana, ze po tym cieciu gdzies jest dziura w podszewce torby, ale do tego pewnie dojde pozniej jak rzeczy wrzucone do troby zaczna znow znikac w odchlani miedzy podszewka i skora.
Jak to dobrze, ze nie mam corki, bo i kto by tego dzieciaka nauczyl wladania igla i nitka??
Pewnie wychowalabym na szturmoka i nieudacznika zyciowego. No moge tylko odetchnac z ulga.
A teraz przepakuje zawartosc torebki do torbiszcza, hah teraz to moge sobie tu nawet zlewozmywak kuchenny wlozyc i jeszcze zostanie miejsce na lezak plazowy.
Pelnia szczescia :)))

Stardust z ulga

18 comments:

  1. Nigdy nie rozumiałam kobit, co to do każdego stroju inna torebka. Toz to godziny przepakowywania codziennie... Cierpie bardzo, gdy trzeba np. na wesele czy inszy bal z jakas mikroskopijna kopertowka. Tam sie NIC nie miesci! Nawet zestaw podstawowy!
    W zwiazku z powyzszym generalnie chrzanie elegancje! Aktualnie poruszam sie z czerwona wielka prawie waliza i jest mi dobrze. Nawet, gdy stroj zielony. Wolnosc wszak mamy, nie?

    ReplyDelete
  2. ja biorę tylko fajkę i pyk pyk z fajeczki

    pozdrawiam torbiszcze kobiety Macie kłopoty a to fakt tyle tych puzdereczek kieszoneczek a w nich szmineczek, kredeczek, kontórówek, szczotek, amuletów, chusteczek do płaczu, a jak płaczecie to i tak nosa nie macie czym wytrzeć wtedy MY FACECI co się zowie w pogotowiu serwujemy chusteczkę aby oczka zroszone damy wytrzeć miały czym. Stardust i tak podziwiam Ciebie tylko jedno torbiszcze masz???
    Kapitan Nemo z pozdrowieniami

    ReplyDelete
  3. Omatkomojajedyna! Nie cierpię wszelkich toreb,torebek,torebeczek-unikam jak ognia.Mam dwie sztuki i strarczy.W razie czego pożyczam od córki bo ona ma kolekcję.
    Szyć też nie lubię brrr

    ReplyDelete
  4. Zgago, ja sie przesiadam generalnie dwa razy do roku na wiosne w letnie torbiszcze a jesienia w zimowe. Tyle ze mnie sie tamto rozpierniczylo bezpowrotnie i cus trza bylo wykombinowac. Tez olewam co do czego pasuje z wyjatkiem tych ekstra sytuacji gdzie musze:))

    ReplyDelete
  5. Kapitanie, posiadam troche wiecej niz jedno torbiszcze, bo przez lata zycia nazbieralo sie tego zupelnie niechcacy;) A generalnie to nie lubie zadnych, najchetniej i najczesciej korzystam z kieszeni meza. Tyle, ze On nie zawsze pod reka;)) A prawda jest, ze Wy macie duzo latwiej.

    ReplyDelete
  6. Neskavka, tez niecierpie ale musze, no tak jest;)) A corki nie posiadam, wiec musialam sobie sama jakas kolekcje stworzyc, coby bylo w czym przebierac na okolicznosc. Wspanialy za to zawsze maszeruje przy mnie z kieszeniami wypchanymi moimi szminkami itp.

    ReplyDelete
  7. A ja lubię takie, w których mieści się tylko komórka, portfel i klucze. A musialam się przesiąść na większe torby odkąd zrezygnowałam z samochodu. I męczę się - zarówno z komunikacją jak i z tymi dużymi rotbami. Nawet sobie nie zdawałam sprawy z tego, że pewne rzeczy miałam ze sobą bez problemu, bo jeżdziłam samochodem. na przykład porządny kalendarz. Z dużą torbą vzuję się ak w podróży - a podróży to ja bardzo nie lubię, więc czuję się zatem jak nie-ja. Tęsknię za czasem, iedy znowu będę mgła się przesiąś√ na malutką torebeczkę.

    ReplyDelete
  8. a ja właśnie wczoraj zobaczyłam pięęęęęęękne torbiszcze i uznałam,że muszę je nabyć..
    a generalnie mam duże torby, tyle że w połowie puste bo ja wariatka jestem i dokumenta noszę w kieszeni!i macam się,czy nie zgubiłam,a że noszę na lewej piersi to się macam po piersi.

    ReplyDelete
  9. neskavka: Ha! też mi córka pożycza torebki i torby, własciwie wszystko sobie pozyczamy. I nie mam wyrzutu sumienia ze nie uczylam jej szyć, gotować, prac i zmywać. Gotować sie sama nauczyła i bardzo lubi i zamierza znaleźć sobie kogoś kto to wszystko będzie robil za nią:)

    ReplyDelete
  10. Lorenza, takie malutkie to mnie nie pridatne, bo ja duza baba jestem no i lubie nosic wszystko przy sobie. Ale za to mam chyba z 15 takich wieczorowych caculkowatych torebeczek, to z czasow kiedy bywalam w wielkim swiecie. No i trza bylo miec. Jezdzenie samochodem do pracy w NYC nie wchodzi w rachube, nie przy tych cenach parkingow strzezonych i braku miejsc na ulicach.

    ReplyDelete
  11. Odwodnik, z tymi wyrzutami sumienia to tak dla podpuchy oczywiscie bylo. Wiadomo, ze zeby miec wyrzuty to trzeba miec sumienie;)). Twoja Corka ma racje, bo Martha Stewart nauczyla sie gotowac tylko dlatego, ze byla slaba w lozku:) Ja na starosc zapalalam miloscia do gotowania...i chyba na tym skoncze to intymne wyznanie:)))

    ReplyDelete
  12. Stardust ja ten tekst o Marcie Stewart moge w komis wziąć?
    Ja dlatego wlaśnie zrezygnowałam: cztery przystanki autobusem mam, i parkowanie z parkomatów - nie kalkuluje się pod zadnym wzdlędem, Nieracjnalne. Niemniej denerwuja mnie te większe torby u mnie, jak komuś wygodnie to i niech plecak z kominem nosi, co mi tam. Poza tym ja sporo jednak w kieckach chodzę i jakoś te większe torby do kiecek nie za dobrze wyglądają.

    ReplyDelete
  13. Lorenza se wezmie te Marthe Stewart, to zreszta powiedzenie mojego Potomka.

    ReplyDelete
  14. nienawidzę szyć (moze dlatego, ze nie bardzo umiem)
    za to kocham torebki, raczej duże, ale różne mam. tylko często zapomniam, że mam duzo i chadzam z jedną.
    nie lubię się przeprowadzać pomiędzy nimi, to fakt.
    ale opcja "klucze, telefon i dokumenty" dla mnie nie istnieje - jestem manelara, musze miec duzo i przy sobie.

    ReplyDelete
  15. Ale co wy w tych torbach nosicie? Bo ja to jeszcze prócz tego niexzbędnego inimum ostatnio stwierdziłam, że ja noszę głównie KABLE. Do komórki, do iPoda, słuchawki (też mają kable). Poza tym, querva, ja nie lubię ieć CIĘŻKO.

    ReplyDelete
  16. Co ja nosze? Zawsze mam kalendarz apointmentow przy sobie (musze) ksiazka do czytania, portfel, telefon, karta metro, klucze, krem do rak, chusteczki higieniczne, lusterko, maly prezencik z ktorym sie nie rozstaje, takie pudeleczko, kasetka z wizytowkami, 2-3 dlugopisy, olowek, gumka do wycierania, tasma metalowa do mierzenia, balsam do ustow. To bylo wyposazenie podstawowe oprocz tego zawsze mam jakies gazety i szpargaly, na szczescie nie musze nosic kosmetykow, bo mam je w pracy. Problem w tym, ze ja taka codzienna torbe zmieniam dwa razy do roku i wyglada to tak, ze zaczynam od tej w/w listy wyposazenia podstawowego i w ciagu sezonu dorzucam rozne rzeczy np. jakis magazyn, bo go niby czytam. jakies kremidlo, czy mazidlo, cos wrzuce bo sie moze przydac i tak zostaje, bo nigdy nic nie wyrzucam. Chyba ze jest wyjatkowo ciezko, to robie przeglad, w przeciwnym razie przeglad jest po pol roku jak sie przesiadam na torbiszcze drugiego polrocza.

    ReplyDelete
  17. 1.Hi hi, skad ja znam takie mizianie poglowkowe. Pociesz Wspanialego, ze ta czynnosc na czerepie z wloskami 2-3 mm, to nawet nie przestawianie mebli a TAJFUN.
    2. Piszecie, ze faceci maja lepiej, ale to nie tak. Wcale nie lepiej, bo chociaz akcesoriow znacznie mniej, to jednak trudno po kieszeniach upchnac: portfel z dokumentami, portmonetke, telefon, kluczyki do samochodu,klucze do mieszkania, smarkowki. Dlatego uwielbiam spodnie-bojowki z mnostwem kieszeni (szkoda, ze nie ma wersji wieczorowej)

    ReplyDelete
  18. Mariniku, te spodnie-bojowki to mam nadzieje, ze to jest to co u nas nazywa sie cargo. Tez lubie jak Wspanialy takie nosi, bo z tej duzej ilosci kieszeni, moje klamoty okupuja polowe. W weekendy mam te wygode, ze nie musze nosic torebek, On sie troche wscieka, ale... No wiesz sam jak to jest ;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...