Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, January 16, 2009

Zaniemowilam

Pisze szybko, bo zaraz przyjdzie moja klientka. Dzisiaj jest zimno jak cholera
-10C to niespotykane w NY wiec opatulona czekalam na przystanku na autobus. Bylam sama, moze ludzie siedza w domu w takie mrozy pomyslalam przez moment. Nagle podjechala zolta taksowka i kierowca zatrzymal sie tuz przede mna.
--Czekasz na autobus do stacji metra? - zapytal.
-- Tak. - odpowiedzialam krotko.
-- Siadaj...
Przez moment nie wiedzialam co robic, nie bardzo usmiechalo mi sie placic ekstra za taksowke, jak moge spokojnie dojechac autobusem.
-- Siadaj, siadaj, bo zaraz sie zmienia swiatla... a ja dzis jezdze za darmo... - ponaglil.
Wsiadlam oczywiscie nie biorac serio tej oferty "za darmo". Nikt nie robi nic za darmo w dzisiejszych czasach. Za chwile na kolejnym przystanku w ten sam sposob kierowca dokoptowal mi samotnie stojacego mezczyzne.
Dojechalismy do stacji metra i pytam ile placimy.
-- Nic przeciez mowilem, ze dzis jezdze za darmo- odpowiedzial z usmiechem.
Wtedy dopiero zauwazylam ze byl to czarny mezczyzna w wieku tuz przed 60tka.
-- Ale dlaczego?? - dopytywalam, bo nie moglam pojac tego samarytanskiego aktu. Moj wspolpasazer niewiele sie odzywal, bo jak sie pozniej okazalo slabo mowi po angielsku, ale byl rownie zdziwiony.
-- No zimno jest, a ja mam dobre serce... - powiedzial kierowca.
-- Mam nadzieje, ze ten akt dobrego serca wroci do ciebie - powiedzialam gramolac sie z samochodu.
-- Juz wrocil, to ja dzisiaj jezdze za darmo w odpowiedzi na szczescie jakie mi los zeslal.
--???? - spojrzalam bez slowa w jego kierunku.
-- Moja jedyna corka byla wczoraj w tym samolocie - odpowiedzial lamiacym sie ze wzruszenia glosem. A ja juz nic nie powiedzilam tylko wyszlam a po policzkach poplynely mi lzy wzruszenia.

Stardust ciagle pod wrazeniem

16 comments:

  1. Mnie tez lzy sie w oczach zakrecily :)
    Jakie to szczescie :)
    G.

    ReplyDelete
  2. Jak usłyszałam o tym samolocie - to od razu powiedziałam A. - to koło Marylki... wszyscy naprawdę mieli niesamowite szczęscie... albo po prostu to nie był "ich czas".
    A taksówkarz - rozumiem Go, tez chciałabym podzielić się z kims swoim szczęściem :)

    ReplyDelete
  3. Cuda Paniusiu - cuda, cudeńka...
    Śliczne :-)

    ReplyDelete
  4. Bylam zajeta z klientkami do tej pory, ale caly czas mysle o tym i sama nie moge uwierzyc, ze ja tego faceta spotkalam ot tak sobie. No jakis niesamowity zbieg okolicznosci.

    ReplyDelete
  5. :-)
    Znakomity, doświadczony i opanowany pilot plus sprzyjające okoliczności.
    Szczęście nie z tej ziemi. Jak mi wczoraj szczęka opadła tak do dziś leży.
    Szczęście dzielone z kimś pączkuje i wraca :-)

    ReplyDelete
  6. Ladnie podszedl do sprawy czlowiek. Nasz taryfiarz co najwyzej rzucilby dyche na tace... Chociaz, moze i nie?

    ReplyDelete
  7. Zgago, ja mysle, ze nikt w sumie nie jest zdolny przewidziec swoich wlasnych reakcji dopoki cos takiego go nie dotknie.

    ReplyDelete
  8. Racja. Jak mowila Szymborska: ,,Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono''...

    ReplyDelete
  9. No ja też zaniemówiłam.
    I też jak usłyszałam o tym samolocie to pomyslałam, ze pewnie niedaleko Ciebie gdzieś.

    ReplyDelete
  10. Mnie tez zatkalo na moment wzruszenie.
    Stardust, zabrzmie zaraz jak jakis kaznodzieja, ale ja uwazam,
    ze w zyciu nie ma przypadkow.

    Moze ten taksowkarz tego dnia tez komus uratowal zycie, Who knows?

    ReplyDelete
  11. To był naprawdę cud. Nieprawdopodobna historia.

    ReplyDelete
  12. Dziękuję, że nam o tym napisałaś...
    Dziś mam taki bardzo refleksyjny dzień a tu jeszcze jak na dokładkę ta historia.
    Tak tak, w życiu nic się nie dzieje przypadkiem...
    Serdecznie pozdrawiam i stopniowo, po długiej przerwie nadrabiam zaległości.

    ReplyDelete
  13. Przeczytalem tego posta Jadzce - jakims takim dziwnym glosem. Przy ostatnich slowach Jadzka zrobila w tyl zwrot i umknela....

    ReplyDelete
  14. Smakosiu, no wlasnie dawno Cie tu nie widzialam, ciesze sie, ze znow jestes.

    ReplyDelete
  15. Mariniku, czytajac Twoj komentarz widzialam te scene i umykajaca Jadzie... No... Ty wiesz, ze ja wiem...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...