Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, January 16, 2009

Zimnooooo miiiiiiii

Za chwile palce przymarzna mi do klawiatury. Mamy ogromniaste jak na dwie osoby mieszkanie, ogrzewanie tej kobyly kosztuje mase forsy, wiec wymyslilam (kurwa kto mi pozwolil myslec) ze jak nas nie ma w domu, a nie ma nas przez srednio 10 godzin w ciagu dnia, to nie warto tego ogrzewac. Wiec robimy tak, ze jak ja wychodze to zmniejszam temperature i jak wracamy wieczorem to zwiekszamy. Nagrzewa sie dosc szybko, bo jakies 20-30 min, ale dzis mi sie niechcacy zmniejszylo wiecej niz normalnie. Teraz jest 18C w mieszkaniu, no zimno jak cholera. Siedze w szaliku i swetrze i szczekam zebami, Wspanialy nic nie mowi, bo wie ze sama sobie jestem winna.
Przypomnialo mi sie wlasnie jak lata temu kiedy On jeszcze mieszkal w NJ wylaczylismy zupelnie ogrzewanie w Jego mieszkaniu przed wyjazdem na weekend. Kryste, jak wrocilismy to byla normalnie lodowa.
Ja lezalam w kurtce pod kocem, na rekach mialam rekawiczki i czytalam ksiazke, Wspanialy w tym czasie cos robil na komputerze, a ja Go co chwile wolalam zeby mi kartke w ksiazce przewrocil, bo nie chcialo mi sie zdjac rekawiczek. Wyobrazcie sobie, ze On tak biegal co 2min i przewracal mi te kartki. Za ktoryms razem nie zawolalam, bo zdjelam rekawiczki uznajac, ze to autentyczne kretynstwo, zeby wolac kogos do przewracania kartek w ksiazce. Przyszedl i tak, bo sie wystraszyl, ze cos mi sie stalo.
No jak mozna bylo nie wyjsc za maz za takiego czlowieka??
Juz sie robi cieplej, a dodatkowo to mnie chyba jeszcze zimno od tego zimnego piwa, ktore wypilam w knajpie. Przy takiej temperaturze ludzie pija goraca herbate, a mnie sie zachcialo piwa w zamrozonym kuflu.
Zawsze w piatki po pracy chodzimy na obiadki do okolicznych knajpek, jakos trzeba wspomagac lokalne biznesy, wiec co tydzien chodzimy do innej restauracji. Przez ostatnie 3 lata stracilismy 2 super restaruacje w okolicy. Jedna meksykanska, ktorej wlascicielem byl Salvadore, wspanialy bardzo zyczliwy czlowiek, do dzis jak czasem przejezdzamy obok tego miejsca gdzie byla Jego restauracja to mi sie plakac chce.
Pierwszy raz do tej restauracji trafilismy przez ciekawosc, bo mial na froncie duzy napis "najlepsza margarita w Queens", postanowilismy sprawdzic. Faktycznie to byla najlepsza margarita, bez zadnego oszukiwania na tresci :) przy okazji zamowilismy jakies drobne jedzenie i tez bylo dobre, a potem przyszla potrzeba i musialam isc do lazienki. Poszlam i wracajac zatrzymalam sie przy barze, zeby wlascicielowi powiedziec, ze to jest najczysciejsza lazienka w dzielnicy. Czysto, przyjemnie, pachnaco .... no jak w domu, a ja lubie jak cos mi sie podoba powiedziec o tym wlascicielowi. I tym sposobem zostalismy konsumentami o szczegolnych przywilejach. Wpadalismy tam 3-4 razy w miesiacu, jedzenie bylo naprawde super, zamawialismy zawsze po 2 margarity na lebka, a potem Salvador stawial nastepna na koszt knajpy i na sam koniec siadal przy naszym stoliku i razem wypijalismy tequile z sola i cytryna. No taki byl zawsze rytual na pozegnanie.
Na swieta Bozego Narodzenia kilka lat temu dostalam od Niego komplet (6szt) kieliszkow z grubego szkla. Sprowadzal te kieliszki z Meksyku i kiedys powiedzialam, ze mi sie bardzo podobaja i chcialabym kupic, to dal mi je w prezencie. Juz 3 lata temu wiedzielismy, ze cos slabo idzie Mu biznes, ale Salvadore nigdy nie narzekal, no taka etyka pierniczona, ze nie wypada powiedziec klientowi, ze biznes idzie zle, ale to bylo widac. Najwiekszym problemem byla lokalizacja, bo restauracja byla w biednej okolicy, a klase miala naprawde wysoka i ceny tez odrobine wyzsze niz mogli sobie pozowolic na to okoliczni mieszkancy.
Lekko ponad 2 lata temu Salvadore zamknal restauracje, akurat jak bylismy na wakacjach i nie mozemy Go znalezc, nikt nic nie wie, nikt nie ma pojecia co sie z Nim stalo. A ja pluje sobie w brode, ze zadne z nas nigdy nie wpadlo na pomysl zeby poprosic Go o prywatny numer telefonu.
Nastepna restauracja jaka stracilismy to byla najlepsza chyba w calym Northeast restauracja tajska.
Boszeeee jakie tam bylo pyszne jedzenie!!!! Ja osobiscie uwazam tajska kuchnie za najlepsza kuchnie swiata, no uwielbiam i nie ma dla mnie nic lepszego na swiecie. Podobna sytuacja zmusila wlasciciela do sprzedazy.
No jak cos jest tak super dobrego w dzielnicy gdzie ludzi na to nie bardzo stac, to niestety nie ma prawa sie utrzymac przy pierwszych oznakach kryzysu. Przykre to jest, ale wlasnie dlatego staramy sie chodzic do tych restauracji, ktore jeszcze sa, wiem, ze my we dwoje nie jestesmy w stanie ich utrzymac, sami zaciskamy pasa, ale staramy sie rozpowszechniac zwyczaj wspomagania lokalnych sklepow i biznesow.
Sie rozpisalam, w miedzyczasie zrobilo sie cieplo i jest czas pojsc spac....

Stardust nostalgicznie

33 comments:

  1. pamietam jak przy rozstawaniu z eksem - tak bardz wyobrażałam sobie jak to będzie strasznie jak będę SAMA i terapeutka kazała mi pójśc samej do restauracjo coby temat oswoić. poszłam do takiej malutkiej, lokalnej prowdzonej przez polsko-włoskie małżeństwo, siadłam, wbiłam oczy w ścianę - i wtedy podszedł właścuciel - włoch - przywitał się i zapytał czy ja pierwszy raz. z miejsca jak to ja - wykrzyknęlam - tak - bo ja się własnie rozwodzę i moja terapeutka ... i w góle to ja się tak straszsanie boję tu być i w ogóle to .... Włoch ryknął śmiechem - przedstawił mnie żonie, kucharzowi a potem przedstawiał kolejnym gościom. po kwadransie znałam wszystkich a gdy wychodziłam to wszysscy wznosili toasty i życzyli mi szczęścia "na nowej drodze życia". to był jeden z sukcesów terapeutycznych mojej terapeutki - teraz już normalnie chadzam sobie po knajpach jak mam ochotę - a nie mam z kim. ale tamtej też już nie ma. widać życzliwym ludziom biznesy bardzo nie idą.

    ReplyDelete
  2. Też miałam ulubioną. Przyjechała do mnie kiedyś psiapsiółka, zaprosiłam ją na kawę, wchodzimy a tam zamiast mojej ulubionej knajpki jakaś speluna. Szok straszny!

    ReplyDelete
  3. Bardzo mi się to Twoje charytatywno-sybaryckie zacięcie podoba. Zamiast na tacę zamawiamy margeritę utrzymując na powierzchni miejcowego knajpiarza ;-)
    Jest tak wytrenawna knajpka, do której wchodząc słyszę od kelnerki : dzieńdobry-jużzamawiam toco zwykle(genialnie podany sandacz) i za 10 minut już dymi przede mną wsparty kuflem z żywcem.
    A najlepsza kuchnia świata to italska ... wszystkie inne kilometry za nią, a azjatyckie szczególnie z tyłu .. i będę sie przy tym upierać :-)

    ReplyDelete
  4. A mi tutaj dziś zbyt ciepło - taki objaw kaca. Innym skutkiem ubocznym jest nadmiar energii którą zaraz spożytkuję gotując.
    tutaj mieszkam zaledwie pół roku i jeszcze nie mam takich swoich miejsc... to trwa u mnie zawsze bardzo długo, takie oswajanie miejsc i ludzi...

    ReplyDelete
  5. Spt--> Kocham Cie coraz bardziej:))Mnie nie bylo stac na terapeutke, ale sama sobie to wymyslilam, ze trzeba natychmiast nauczyc sie byc SAMA. Chodzilam sama nie tylko po restauracjach, ale jezdzilam sama na wakacje. Wiesz to bylo naprawde wspaniale, a szczegolnie milo wspominam te samotne wakacje, no bomba.
    Przykre to jak sie dobre miejsca traci, my nie mozemy zapomniec o Salvadorze i wkurza nas bezsilnosc w tej kwestii.

    ReplyDelete
  6. Neskavka, to straszne. My takiego szoku doznalismy wlasnie w tej tajskiej. Knajpa sprzedana byla wtedy doslownie kilka tygodni wczesniej, wystroj ten sam, wiec nic nie podejrzewajac weszlismy i ....SZOK!!! A teraz obecny wlasciciel juz zrobil z tego podrzedna chinska jadlodajnie....bleee.

    ReplyDelete
  7. Clou--> Alez nie ma problemu, upieraj sie przy czym chcesz;) Nie sadze, zeby nam grozilo chodzenie po restauracjach razem. Chyba nie w tym zyciu:))

    ReplyDelete
  8. May-li--> Pol roku to niedlugo, takie wyszukiwanie miejsc, ktore lubimy musi troche potrwac. Ja mieszkam w tej dzielnicy juz 14 lat. Mam tez ulubiona egipska, ale to troche dalej, mamy grecka tam gdzie Maria jest wlascicielka, ale to tez dystans troche dluzszy jak na spacer. Chociaz latem sie zdarzylo pieszo isc w obie strony. Mielismy tez grecka blizej domu, gdzie byla super atmosfera stworzona przez sam wystroj. Normalnie na scianach i dookola gdzie tylko sie dalo, facet mial skansen grecki. Wyeksponowane rozne stare sprzety, tworzylo to niesamowita atmosfere i przy tym On sam byl bardzo rodzinny. Ale ten to zamknal, bo nikt w rodzinie nie chcial tej knajpki przejac, a On dobiegal juz 80 lat wiec postanowil przejsc na emeryture.

    ReplyDelete
  9. No popatrz odbierasz nadzieję na lepsze, a już słałem zaproszenia
    :-)))

    ReplyDelete
  10. Clou, sie nie martwi...Ci co mnie znaja, mowia, ze lepsze przychodzi z innych stron - nigdy z mojej :)))

    ReplyDelete
  11. Przez grzeczność i pełnię zaufania nie zaprzeczam Twojej autocenzurce :-)
    i topię smuteczek we włoskim barbaresco ...

    ReplyDelete
  12. A co ma taca do wspierania lokalnego biznesu, hę?!

    Ja powiem z drugiej strony: to cholernie ciężki i niewdzięczny kawałek chleba. Chociaz bywa miło. Przy pierwszych oznakach kryzysu spzredałam knajpe w jasną cholerę. Nie tęsknię (jak wiadomo miałam uknuty PLAN), ale tęsknią nasi goście czemu dają wyraz telefonami i mailami. Miło.
    Jesteśmy legendą :-)
    Sze

    ReplyDelete
  13. mam 19 stopni mimo niby normalnie dzialających kaloryferów. Siedzę w dwóch polarach

    ReplyDelete
  14. Sze--> No tez przegapilam ten zwiazek miedzy taca a margarita:)) Moze dlatego, ze zawsze wybralabym to drugie ;)))

    ReplyDelete
  15. Lorenzo--> wspolczuje, ja lubie jak jest tak 22C wtedy jest mi wystarczajaco cieplo, ze chce sie zyc i nie za goraco zeby usypialo.

    ReplyDelete
  16. Mam za soba kilka takich zim, gdy regularnie rano zastawalismy na stole zamrozone resztki herbaty. W tym jedna, gdy nasz syn mial niespelna rok i rano budzil sie siny z oszroniona pielucha... Wszystko da sie przezyc. Dzis nie lubie upalu w domu. 19-20 stopni - to moje srodowisko naturalne. Powyzej 22 dusze sie i nie zyje...

    ReplyDelete
  17. Prosze mnie nie narzekac,U mnie kominek pelna para chodzi, na zewnatrz w chwili obecnej jest jakies -27 celsjusza, ja nosa nawet za drzwi nie wystawiam, bo po co, jeszcze se odmroze,
    Wiesz Stardust, i tu sie sprawdza tzw: Don't take things for granted, sorry, ale nie potrafie tego przetlumaczyc.
    Po prostu przyzwyczajamy sie ze to cos jest, i nagle taki przeogromny smutek jak sie okazuje ze niet.

    ReplyDelete
  18. No to melduje: ja dziecko Karola Marksa i Julii Kristewy: u nas 19°, a bron Boze zadnej polarki w ten czas, bo czas podobno przyjazny, ale jednak male zgrzytanie nastapilo. I choc o Julii, ani o Karolu nie nalezy wspominac, to jednak zeby kiedys wspomniec, to dzisiaj ocieramy sie w nowe czasy, znaczy wczesny Sarkozy, bo, ze bedzie pozniejszy to jest pewne, w koncu ta Carla nie spiewa po nic,a spiewa (kurka seksualnie se podspiewuje, no to z cala pewnoscia zespol w zespol bedzie dugi mandat prezydencki)
    A mnie zimno-cieplo, glownie zimno, a z drugiej strony goraco jak mo pani doktor nakazala zaprzestac te klimakteryjne proszeczki, innym slowem tu bor, tu las i czy mroz, czy upal to albo sie wachluje, albo zmywam te niepotrzebnosci.

    ReplyDelete
  19. A ja dorwałam książkę Gillian McKeith "Jesteś tym, co jesz" i zmieniam styl życia. Autorka przekonała mnie, że jestem gruba i chora i powinnam wypłukać okrężnicę.

    ReplyDelete
  20. u nas zawsze 19.20..powyżej choruje na zatoki od razu.taki typ:)
    Starsza lubi ciepło,Młodsza nie zakoniecznie.a Mąż sam sobą grzeje jako piec.
    ale są różne organizmy.
    a pomysł wspierania byznesu super.

    ReplyDelete
  21. Przypomnialas mi ta margerita dowcip.

    One tequila, two tequila, FLOOR.

    ReplyDelete
  22. marinik - rozgrzewajacoJanuary 19, 2009 at 1:39:00 AM EST

    No kurde - Stardust !!!!!!!!!
    Po weekendzie mialem niemal pewnosc, ze o czyms innym tu bedzie. Kubeczek obamowy sie co prawda pojawil ale - tylko tyle???? Dyc nawet u nas na zywo mozna bylo obejrzec uroczystosc. Ech - cudne to bylo, a jak staruszek Seeger z ekipa zaczal spiewac This land is your land.... to i ja jakas kluche w gardle poczulem

    ReplyDelete
  23. Hej Marylko,gdzie jesteś?Tęskno mi za Twoim pisaniem.Wracaj!

    ReplyDelete
  24. Zasnelas snem zimowym? JUz sie niepokoje, taka dluga przerwa w bazgroleniu...

    ReplyDelete
  25. Czas siupania i swietowania sie zaczal.

    ReplyDelete
  26. Tajska Kuchnia Jest Najlepsza Na Swiecie i co do tego nie ma zadnych watpliwosci!

    My tez czulismy, ze jestesmy jedynymi klientami jednej z tajskich knajp w Almacie, nawet gawedzilismy z wlascicielka, ona wynajmowala mieszkania, sprowadzala 8 Tajow do gotowania, ale musiala miec Kazaszke do obslugi, mysle ze ta ja oszukiwala... no knajpka juz zamknieta a w jej miejsce turki otworzyli kolejny kebab, Turkow u nas mnostwo i kebabow tez... ale poniewaz tez wysoko stoja w rankingu wiec nie narzekamy.
    jo aka krasavitza

    ReplyDelete
  27. Marylko życzę Ci świetlanej przyszłości z nowym PREZYDENTEM.Siup ! kasia72

    ReplyDelete
  28. Krasavitzo--> Dziekuje, ze mnie odwiedzilas:) Turecka kuchnie tez lubie a zwlaszcza caly ceremonial serwowania. Mam niedaleko domu zaklad fryzjerski, wlasnie turecki i musze powiedziec, ze po latach szukania nareszcie znalazlam miejsce gdzie jestem zadowolona. No chlopaki sa the best w swoim fachu, a obcinaja wlosy glownie brzytwa.

    ReplyDelete
  29. Mariniku--> Oj bede dzis siupac, bede i otwieram na te okazje butelke Dom Perignon, ktora trzymalam na specjalna okazje. Mysle, ze to odpowiednia okazja:))

    ReplyDelete
  30. no to gratulecje Star z okazji prezydenta którego chciałaś:)))))

    ReplyDelete
  31. ,,Obama'' rekoma i nogami zycze radosci z prezydentury tego przystojniaka!
    Przemowa mnie prawie wzruszyla...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...