Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, February 19, 2009

Poszla baba do dochtora

Jeszcze nie poszla, ale musi isc tylko najpierw musi sie zebrac w sobie, zeby zadzwonic i umowic wizyte. No i jakos mi to nie wychodzi, bo ja kuzwa lekarzy nie cierpie bardziej niz cyganek. A wiedza tyle samo co cyganki. Chociaz tutaj musze zwrocic honor takiej jednej Cygance, co to mnie niemal na sile dorwala jakies 34 lata temu. I ta Cyganka powiedziala tak:
Ty sobie nigdy nie wrozyla, Ty nie wierzysz, Ty myslisz, ze cyganka klamie, ale cyganka prawde powie. - szla tak za mna przez park i nadawala.
Ty masz przy sobie zdjecie mezczyzny, Ty Jego poslubisz... Tak, tak... cyganka wie co mowi. Jego imie 5 liter... pierwsza M.
Stanelam jak wryta. Zgadzalo sie wiec nieukrywajac lekkiego wkurwa odzalowalam, dalam Cygance 2 dychy i pozwolilam sobie wrozyc dalej.
Ty Jego poslubisz szybko...ludzi beda myslic, ze Ty ciezarna jest, ale to nie prawda bedzie.
Faktycznie slub wzielismy 3 miesiace pozniej, bo to byl czas kiedy moje zycie zapierniczalo po torze "express" potem przesiadlam sie na tor "local" czyli taki, co to pociag sie zatrzymuje na kazdej stacji.
Ty powijesz syna rok po slubie - nadawala dalej Cyganka.
Ale Ty dlugo nie bedziesz szczesliwa, zly los przyjdzie na Ciebie. Potem Ty dlugo sama zostaniesz, az przyjdzie mezczyzna. Ty Jego pokochasz i On Cie poslubi i z Nim za wielka wode wyjedziesz. Ty bedziesz szczesliwa, ale znow nie dlugo, znow zly los dla Ciebie wychodzi. A potem Ty znow sie sama z synem ostaniesz. Ty innych dzieci miec nie bedziesz, Ty by chciala ale los nie da. A jak Ty w dojrzalym wieku bedziesz to wtedy Ty poznasz swojego trzeciego meza i On Tobie szczescie da, Ty bedziesz z Nim szczesliwa. On bedzie Cie kochal bardzo i On doktorem bedzie.
Bylo tego nawijania troche wiecej, ale to co tu napisalam bylo najwazniejsze. Jak uslyszalam o tej "wielkiej wodzie" to bylam swiecie przekonana, ze Cyganka jak kazda cyganka laduje mnie w bambuko i ze tak powiem odpuscilam sobie szczegolowe sluchanie dalszych wywodow.
Potem byl slub, syn urodzil sie dokladnie 2 tygodnie po pierwszej rocznicy slubu. O reszcie przepowiedni na jakis czas zapomnialam i potem byly te samotne lata i potem nastepne malzenstwo i wyjazd do NY. I w tym momencie cos mi drgnelo pod pulapem "kurwa przeciez ocean to Wielka Woda!!!! ja pierdole!!!" Kilka lat pozniej, zgodnie z zapowiedzia Cyganki byl rozwod i na dluuuugie lata zostalam sama. Jeden z moich Ewentualnych byl chirurgiem okulista i wtedy znow zadzwieczaly mi w uszach slowa Cyganki. Ale sie okazalo, ze to nie to. I przyszedl Wspanialy, ktory nie jest doktorem medykiem, ale ma doktorat w mikrobiologii.
Jakby nie patrzec poki co, wrozba Cyganki sie spelnila.
Teraz marzy mi sie, zeby trafic na dochtora, ktory jest rownie dobry jak tamta Cyganka.
Bo dochtorow to ja nie lubie, oj nie lubie.
Zwlaszcza tutaj, w kraju gdzie na kazde 5 cm ludzkiego ciala przypada inny specjalista, a nikt nie zajmuje sie czlowiekiem w calosci. Konczy sie to zwykle tym, ze specjalista od ucha przepisal cos, co kloci sie z tym, co przepisal specjalista od serca i efektem jest ogolne zatrucie organizmu, w wyniku ktorego pacjent musi w trybie natychmiastowym udac sie do specjalisty od watroby.
Tym sposobem ludz w moim wieku statystycznie lyka 7 koralikow dziennie i nareszcie jest powaznie chory. No tak ma byc, bo przeciez nikt nie robi pieniedzy na zdrowym spoleczenstwie!!!
A pieniadz jest tutaj najwazniejszy. Wiec unikam lekarzy jak moge, jak zarazy.
Pierwsze zetkniecie z tutejsza sluzba zdrowia mialam z polskim ginem, ktorego to polecily mi kolezanki Polki. Poszlam, bo gdzies musialam pojsc, a 23 lata temu nie czulam sie na tyle silna jezykowo, zeby pojsc do lekarza mowiacego po angielsku.
Najpierw wyczekalam sie jak durna na poczekalni przez 35 min w tabunie narzekajacych kobitek. Po 35 min kiedy juz o malo co nie zaczelam miec bole porodowe na skutek wysluchiwania jekow 3 kobiet w ciazy, pani posadzila mnie w gabinecie pana dochtora. Przyszedl dochtor, siadl za biurkiem i zaczal zadawac pytania i moje odpowiedzi wpisywac w rubryki kwestionariusza.
Juz w tym momencie wiedzialam, ze to chory facet jest, bo przeciez kwestionariusz byl po polsku i moglam to zrobic sama jak czekalam te 35min. No ale moze ja nie wygladam na osobe, ktora umie czytac i pisac. No moze!!! Zagryzlam wargi i uzbroilam sie w cierpliwosc na dalszy rozwoj wypadkow. Po wypelnieniu kwestionariusza (ok. 12-15min) pan dochtor zaprowadzil mnie do gabinetu badan i poprosil zebym sie rozebrala i przygotowala do badania, a On zaraz wroci.
Szybko wyskoczylam z 3 sztuk garderoby i zalozylam papierowa szmatke i tak odziana siadlam na krzesle. Siedze i nagle zaczelo mi sie robic ciut zimno, bo wiatr akurat napierdalal prosto w otwarte okno gabinetu. Pomyslalam, ze moze podejde i zamkne okno, ale kuzwa co ja sie chce zblizyc do okna, to zaluzje fruwaja, do zamkniecia okna potrzebne mi sa dwie rece, a ja przeciez papierowa szmatke musze czyms trzymac. Szybko w glowie przeanalizowalam uklad budynku i wiem, ze to okno wychodzi na ulice, jestem na pierwszym pietrze i wiem, ze jak podejde do okna to bede widoczna dla przechodniow na ulicy. Kurwazesz!!!!
Szlag mnie trafil, bo i owszem moglam sie spowrotem ubrac i zamknac to okno po czym znow rozebrac i wskoczyc w papierowy szlafrok, ale pan dochtor mowil, ze zaraz do mnie przyjdzie, wiec moze sie nie oplaca. Latam jak poparzona po calym gabinecie, jedna reka trzymajac papier, druga probujac zza osony sciany przymknac to cholerne okno chociaz troche.
Ni chuja nie da rady!!! Szlag jasnisty juz trafil wszelkie zapasy cierpliwosci, w ktore to uzbrajalam sie jak pan dochtor wypisywal moje dane, bo przeciez nie historie. Historii nie bylo zadnej.
I jak sie tak miotalam jak w ukropie, to w pewnym momencie pan dochtor uchylil lekko drzwi, tak na 10-15 cm, wsadzil nos i zapytal:
-- Czy pani jest gotowa?
Nie zastanawiajac sie w ogole nad tym co robie, wyciagnelam reke, zlapalam dochtora za krawat i powiedzialam:
-- Doktorze, toz ja panu mowilam, ze ja dziecko urodzilam w ciagu 20 min, a jak pan mysli ile czasu potrzebuje na zdjecie majtek? Ja tu juz czekam prawie pol godziny!!! Pan moze zamknie to okno, bo mnie w cholere wywieje.
Byl wyraznie zaskoczony moim zachowaniem, ale wszedl, zamknal okno i zaczal cos przebakiwac, ze czasem sie zdarza, ze jakas pacjentka potrzebuje wiecej czasu i dlatego jest spozniony.
-- Moze zrobmy juz to badanie, bo ja i tak tu wiecej nie przyjde, bo wie pan, ja tez pracuje i nie mam czasu na siedzenie w poczekalniach i gabinetach, bo jakos moj pracodawca mi za to nie placi. - staralam sie byc spokojna, ale wszystko sie we mnie gotowalo.
Byl wyjatkowo grzeczny i cos tam jeszcze probowal tlumaczyc, ale Mu powiedzialam, ze ja niestety wiem jak wyglada ksiazka wizyt i widzialam, ze On ma pacjentke co 15min i zadnej przerwy w ciagu dnia, wiec nic dziwnego, ze jest spozniony, ale to nie moja wina, tylko braku organizacji pracy. Oczywiscie wiecej tam nie poszlam, poprosilam o przeslanie wynikow i na tym sie skonczyla moja przygoda z polskimi lekarzami, ktorzy w/g mnie wyraznie wykorzystuja, ze czesc pacjentow nie ma odwagi pojsc do lekarza mowiacego po angielsku w obawie, ze moga sobie nie poradzic jezykowo w niuansach medycznych.
Od tamtej pory przestawilam sie na leczenie po angielsku, co wcale nie znaczy, ze nagle polubilam chodzenie do lekarzy. Owszem czasowo jest duzo lepiej, bo nie czeka sie godzinami i co wazniejsze tutaj maja zaufanie do znajomosci jezyka i daja czlowiekowi w lape kwestionariusz i dlugopis i pacjent sam odwala robote papierkowa.
Mimo to poza dentysta, to jakos nie palam do nich ani zaufaniem, ani miloscia i wole ich nie widziec. Wychodze z zalozenia, ze w interesie kazdego lekarza lezy zeby znalezc we mnie chorobe i znajdzie!!!
A ja mam gleboko gdzies rutynowe badania, narzekania, co boli, a kiedy boli, a jak czesto?
No jestem w tym wieku, ze jak boli to znaczy, ze jeszcze jest i zyje.
Moja ginka, do ktorej chodzilam przez cale lata po tamtym polskim ginie, kilka lat temu zaczela mi zadawac jakies dziwne pytania:
-- Stardust czy Ty masz jakies objawy?
-- Jakie objawy????
-- No wiesz jestes juz w tym wieku, ze moze masz jakies objawy menopauzy? wiesz fale goraca, zmiany nastrojow, sklonnosci depresyjne?
-- Ale przeciez menopauza nie jest choroba, tylko normalnym etapem zycia kobiety. Ja nie chce sluchac o zadnych objawach, nie chce wiedziec, ze istnieja, bo dopoki nie wiem to ich nie mam.
-- To nie jest dokladnie tak...
-- OK, to zmiany nastrojow mam od 5tego roku zycia, sklonnosci do depresji ma kazdy obywatel ziemi, fale goraca? nie wiem, wiem, ze jak mi jest goraco to cos z siebie zdejmuje, jak mi jest zimno to cos zakladam.
Wkurwilam sie i tez przestalam do niej chodzic, bo i po jasna cholere mi wiedziec, ze powinnam miec jakies objawy. Dopoki nie wiem, to ich nie odnotowuje i nie mam, a jak mi nakladzie w glowe, ze cos powinnam miec to sie bede na to nastawiac i wtedy dopiero bede miala.
Ja pierdole, ja chce zyc spokojnie, a oni mi tutaj wymyslaja jakies cuda. Pozegnalam wiec ginke i mam spokoj. A menopauza?? To wspanialy stan, kiedy kobieta nareszcie ma konkretne zezwolenie na wszystko co do tej pory robila bez zezwolenia. Jak w wieku 30, czy 40 lat kobitka jest upierdliwa, to sie mowi, ze zlosliwe babsko, ale jak robi dokladnie to samo w wieku 50ciu to juz ma na to licencje medyczna podpisana przez lekarza i wszyscy wykazuja zrozumienie, bo przeciez ona "przechodzi menopauze". I fajnie!!! To mi sie podoba!!! A podoba mi sie tak bardzo, ze ja juz ta menopauze bede "przechodzic" do konca zycia, a dlaczego by nie? Jak Wam sie nie podoba cos, co pisze, to pamietajcie: Ja mam menopauze!!!! I mi wolno!!!! I niech tak juz zostanie do konca!!!! A jak sie komus nie podoba, to na drzewo, zanim glowe odgryze!!! Piekny stan!!! Viva Menopauza!!!!
Kilka lat temu wybralam sie po 10 latach do lekarza, ktory ponoc mial byc normalny i nie przepisywac na wszystko koralikow, bo koralikow to ja lykac nie bede.
Poszlam. Zaraz od drzwi mily pan zapytal:
-- Co Ci dolega? w czym moge pomoc?
-- Mnie nic nie dolega. A jak sie doktor czuje? - odpowiedzialam z troska w glosie.
Po czym wyjasnilam krotko jaki jest moj stosunek do medycyny i dodalam, ze jestem tu tylko dlatego, ze od 10 lat nie bylam u zadnego lekarza i osoba, ktora Go polecila stwierdzila, ze On ma normalne podejscie do ludzi i nie wmawia im chorob.
Usmiechnal sie i zaproponowal, ze zaczniemy od wszystkich badan. Zgodzilam sie. Pielegniarka utoczyla kika pokaznych fiolek krwi i dostalam przykaz przyjscia za 2 tygodnie. W miedzyczasie poszlam jeszcze na jakies inne badania. Po dwoch tygodniach, okazalo sie, ze jestem zdrowsza niz zdrowa, oprocz... No wlasnie!!! Moj cholesterol byl na poziomie 244, co pan doktor uznal, za zagrozenie i stwierdzil, ze w tym ukladzie powinnam byc jednak na tabletkach.
Koraliki!!!!!!!!!!!!!!! No nie!!!!!!!!!!!! To nie ze mna takie numery.
Ocenilam szybko, ze pan doktor jest mniej wiecej w moim wieku i strzelilam:
-- Doktorze, zarowno pan jak i ja zyjemy wystarczajaco dlugo, zeby pamietac czasy kiedy cholesterol w ilosci 250 czy nawet 300 jednostek byl uwazany za norme. Rowniez oboje wiemy, ze zaklady, w ktorych pracuje moj maz potrzebuja jakos sprzedac te koraliki, ktore produkuja, bo na samej produkcji to oni nie robia zadnych pieniedzy. Pieniadze robi sie dopiero na sprzedazy. Wobec powyzszego nalezalo stopniowo zanizyc liczbe dopuszczalna tak cholesterolu jak i cisnienia krwi, bo te produkty sie najlepiej sprzedaja. Z drugiej strony jesli istnieje tabletka, na ktorej mam byc przez np. 6 miesiecy i bez zmiany sposobu zycia czy odzywiania moj cholesterol wroci do normy raz i po wsze czasy i juz nigdy nie bede musiala brac zadnych tabletek, to ja sie na taka tabletke zgadzam. Jesli takiej tabletki nie ma, to prosze oszczedzic sobie czas wypisywania recepty, bo ja jej ani nie wykupie, ani nie bede tych lekow brac.
Popatrzyl i po chwili zapytal:
-- A czy masz plan B?
-- Mam.
Planem B bylo nie przychodzenie wiecej do tego pana. W wynikach badania krwi widzialam, ze oprocz "wysokiego" cholesterolu, stosunek dobrego do zlego cholesterolu byl w normie, wiec uznalam sama, ze nie ma powodu do paniki.
2 lata pozniej zrobilam kolejne badania krwi i okazalo sie, ze moj cholesterol spadl o 32 jednostki, tylko na skutek ograniczenia spozycia serow, ktore uwielbiam. W dalszym ciagu pale, w dalszym ciagu lubie skore z pieczonego na roznie kurczaka. No cuda sie zdarzaja i to bez tabletek.
Od tamtej pory minelo 5 lat i wiem, ze znow musze isc do jakiegos medyka. Tym razem znalazlam przychodnie medycyny alternatywnej, a wczoraj w rozmowie z klientka okazalo sie, ze Ona wlasnie tam byla i jest zachwycona. Moge wierzyc Lynn, bo Ona ma taki sam stosunek do lekarzy i leczenia jak ja.
Trzeba tylko zadzwonic i umowic wizyte. Trzeba...

Stardust alternatywnie


34 comments:

  1. No to wyszło na to, że nasza służba zdrowia lepsza. Bo nie wdaje się w dyskusje z chorym.
    Chory to jest przedmiot,który sie odpowiednio trakture(czytaj wykopuje).
    Dobrowolnie nie chodzę a zawlec się nie dam. I żyję.

    Cyganka mnie krzywdę zrobiła kiedyś.Całe życie czekałam na tego bruneta..a wkoło same blondyny.
    Miało być 5 dzieci,jest jedno.
    Jeszcze wszystko przede mną, no nie ?

    ReplyDelete
  2. No właśnie, to samo myślę, a co do cholesterolu to bardzo ci dziękuję, że dałaś mi jakiś argument do ręki. Niech no tylko ktoś się o ten cholesterol przyczepi!

    ReplyDelete
  3. Ja nie jestem A, ja jestem batumi, co za gupi blogspot! A myslalam, ze Onet jest najgorszy!

    ReplyDelete
  4. Neska-> Moge zniesc wiele, ale nie lekarza, ktory traktuje mnie jak idiote;) A co do Cyganki i tych dzieci, to Ty sie bierz za robote kobieto. Na co czekasz?

    ReplyDelete
  5. Batumi-> Bo faktycznie niewiele osob wie, ze kiedys z tym cholesterolem bylo inaczej. A Onet jest mocno wkurwiajacy, otwiera mi sie przez dobre 3 minuty i czesto w ciagu tych 3 minut robi freez na internet.
    Mysle, ze sie nie zalogowalas na google i dlatego tak Cie pokazalo.

    ReplyDelete
  6. o kurde..to ja jeszcze upierdliwa baba jestem!
    byle do menopauzy..będę mieć na upierdliwość papiery!!!!!
    a cholesterol to ja mam w zaniku i wtedy mi oglądają tarczycę..bo 150 to jest na bank tarczyca!
    i dupa.nie jest.

    ReplyDelete
  7. jak nie cholesterol to menopauza!!!baby ach te baby człek by łyżkami jadł
    i querwa i jeszcze no no
    pozdrawiam może przechodze
    antropauze czy jak tam
    RRR

    ReplyDelete
  8. Uryczałam się z tej wizyty u gina :))

    ReplyDelete
  9. Gdy mialam pietnascie wiosenek, Cyganka w Toruniu mi wywrozyla meza bruneta i dwoje dzieci. Obsmialam to, gdyz gustowalam li i jedynie w postawnych blondynach. No i? Sprawdzilo sie!

    A cholesterol mam zawsze circa about 300 i jakos zyje! Taka, widac, moja karma...

    ReplyDelete
  10. Poczytałam hurtem 3 notki i nieźle się ubawiłam. Babo, ależ Ty masz dryg do opisywania sytuacji!! Masz u mnie 5+, bo kiedyś stawiałam oceny i tak mi jakoś zostało w zwyczaju - no, skrzywienie zawodowe, powiedzmy.
    Podziwiam rozsądne podejście do medycyny i leków. Ciekawe, jak ta medycyna alternatywna zapisze się w Twym odczuciu i mam nadzieje, że się o tym dowiemy. A przy okazji życzę dobrego zdrowia!

    ReplyDelete
  11. Zapomniałam dodać: VIVA MENOPAUZA!!
    POPIERAM!

    ReplyDelete
  12. A mnie cos malo do smiechu, bo wiem co znaczy osteoporoza u 65-cioletniej matki, co znaczy jaskra u 70-letniej babki, co znaczy umrzec w wieku 60 lat na raka prostaty, bo nie chcialo sie zrobic badan, a potem juz przypozno.
    Wolalabym juz raczej nawolywania do mamografii, do cytologii, do przeswietlenia pluc zwlaszcza u palaczy.
    W przypadku ubezpieczen europejskich ewentualne leczenie swiezo odkrytej choroby bedzie kosztowalo mniej kazdego podatnika, a w przypadku amerykanskiego chorego, tak mi sie wydaje, da mu wieksze mozliwosci do leczenia sie na wlasna reke. A co do klimakterium to jednak mam zgola odmienne zdanie, bo niesie ze soba wielka burze po ktorej, czasami nie mozna sie podniesc.

    ReplyDelete
  13. Stardus...nie bądź taka baba chojrak jak się tu u nas mówi..
    nawoływanie że należy olewać to czy tamto to niepoważne i nader szkodliwe.Jestem mężczyzną i nawołuję..czas i pora zadbać o siebie i najbliższych,życie jest takie krótkie i zasrane jak koszulka niemowlaka, ale dbajmy o nie póki jest czas i pora na to a nie wówczas kiedy tyłek wsadzimy w łózko ..tylko wtedy droga Stardus już robimy kłopot dla tych co widzą w jakim jesteśmy stanie i nic nie mogą pomóć jedynie zmieniać pampersy.Wołam czas się obudzić i nie nawoływać do rzeczy które nie mogą mieć miejsca to takie moje zdanie Chcesz to się gniewaj chcesz to nie Stardust ale nie dostaniesz ode mnie poklasku za Twoją notkę o temacie jak wyżej
    Pozdrawiam mniej entuzjastycznie jak poprzedniczki komentarzy a jeżeli o wystawienie oceny ..to też moje skrzywienie zawodowe ...otrzymujesz poprostu pałę!!!!
    RRR

    ReplyDelete
  14. RRR-> Przeczytalam jeszcze raz moja wlasna notke i nigdzie nie moge sie doszukac nawolywania do olewania. No jakos nie moge znalezc tego.. Opisalam moj stosunek, opisalam konkretne sytuacje, ale gdzie to nawolywanie? No nie wiem. Natomiast Ty widze wyraznie nawolujesz w swoim komentarzu. No to ktore z nas cierpi na brak tolerancji? Owszem napisalam, ze statystycznie ludzie w moim wieku lykaja 7 koralikow dziennie, ale nie napisalam, ze nie powinni tego robic. Nie nawolywalam zeby zaprzestali. Wiesz dopoki nie jestem ubezwlasnowoloniona to pozwolisz, ze bede sie kierowac moja wlasna ocena i wlasnym rozumem rowniez w kwestii wlasnego zdrowia. A Ciebie chetnie poslucham (poczytam) na Twoim wlasnym blogu jak bedziesz mogl opisac swoje wlasne doswiadczenia z klimakterium. Bo narazie to piszesz z powietrza i uwazasz, ze wszystkie kobiety maja takie same doswiadczenia, a tymczasem ludzie nawet katar przechodza inaczej. Nie wiem co to za skrzywienie zawodowe, o ktorym wspominasz dajac mi pale, ale ciesze sie, ze nie bede musiala korzystac z Twoich porad zawodowych. Pale mozesz sobie dawac, wolno Ci, zupelnie inna kwestia jest czy ja ja bede chciala brac. I tu zagrala na nosie:)))

    ReplyDelete
  15. Jesteś strasznie nerwowa Stardust i grasz na nosie...mi to nie przeszkadza to Twój nos
    Przebadać się należy w każdym wieku i czy chcesz czy nie Przyjdzie kryska na matyska oby nie zapóżno.Jestem z zawodu nauczycielem i dlatego pisałem że skrzywienie zawodowe dlatego ocena była taka a nie inna. Wpadam często na Twój blog, podoba mi się, ale co mi się nie podoba walę prosto z mostu, możesz powiedzieć spadaj RRR mam gdzieś...nie zrobię tego choćby dla równowagi wymiany zdań
    Nie lubie lizostwa
    trzymaj się dzielnie Stardust i nie bądż taki chojrak nie popłaca, głazy też pękają
    pozdrawiam RRR tj 3x RRR Rozum Rozeznanie Równowaga

    ReplyDelete
  16. Każdy jest kowalem własnego losu. Zdania na temat chodzenia do lekarzy są podzielone. Z tą menopausą cos jest na rzeczy, bo moja mama jak nie wiedziała, to nic jej nie dolegało, a teraz ma wszystkie objawy: buchania, zmiany nastrojów itepe.

    Czytając komentarze dźgnęło mnie w oczy to, że nauczyciele tak niedbale piszą. Przecinków nie stawiają, stylistyka pod psem...Niedobrze się dzieje.

    ReplyDelete
  17. A ja może Ci podpadnę - ale trudno. "Medycyny" alternatywnej tak zwanej boję się bardziej niż mężczyźni ojca, więzienia i dentysty. lekarzom ufam, uzdrawiaczom - nie. Wierzę w próby podwójnie ślepe, a w okadzanie i opukiwanie, rąk przykladanie - nie. Szamanizm się sprawdzał kiedyś na Syberii. I uważam, że dobrze dorane leki pmogą, a nie skrzywdzą.

    ReplyDelete
  18. Lorenzo, medycyne alternatywna uprawiaja tutaj normalni lekarze tyle, ze nie wszyscy. A wcale mi sie nie narazisz swoja opinia, bo kazdy ma prawo wierzyc w co chce i jesli chodzi o zdrowie, to ponoc wiara najwieksze czyni cuda. Mam znajomego, ktory czekal na przeszczep nerki przez lata cale i sie niedoczekal, ale zyje wlasnie dzieki lekarzowi, ktory zastosowal medycyne alternatywna. Mojemu znajomemu bylo juz bosko obojetne z czyjej pomocy skorzysta, bo i tak lopata nad Nim wisiala. I facet zyje juz 3 lata bez dializy, jest na odpowiedniej diecie i bierze leki holistyczne. Na studiach medycznych jest caly wydzial medycyny alternatywnej, jest tez chiropraktyka. To cos na wzor dawnych kregarzy. Ja mam tu w okolicy goscia, ktory jest wlasnie chiropractorem nie polega to na zadnym lamaniu kolem, sama chodzilam do Niego jak mi kregoslup wysiadal i dzieki Jego zabiegom nie mam zadnych klopotow. Znam kibitke, ktorej syn byl juz zakwalifikowany przez lekarzy tylko na operacje kregoslupa, mowili, ze jak sie nie podda operacji to w ciagu roku bedzie na wozku inwalidzkim. To bylo 7 lat temu i dzis facet chodzi bez zadnej operacji. No krowy fruwaja, cuda sie zdarzaja:))

    ReplyDelete
  19. Athina, z tym przykladem Twojej Mamy przypomnialas mi moje dwie kolezanki, dla ktorych objawy menopauzy sa doskonalym tematem do rozmow i tak potrafia gadac o tym bez konca. I ciagle maja jakies objawy, mimo, ze obie sa na HRT bo przeciez sobie nawzajem przypominaja, ze wlasnie trzeba miec to wszystko. Tylko sie dziwie, ze HRT na Nie nie dziala:)) Ale sposobem wmawiania mozna sobie wszystko wmowic, jak czlowiek sie obudzi rano i zacznie myslec o bolu glowy to pewnie bedzie go mial.

    ReplyDelete
  20. Aaaa. i nie mogę pojąć co jest takiego nadzwyczajnego w menopauzie, która przecież jest oczywistym dowodem na to, że zaczyna się starość

    ReplyDelete
  21. Lorenzo-> Szczerze? Nie widze zadnej roznicy, poza tym, ze nie mam PMS-a, ktorego i tak chyba nigdy nie mialam. Ja naprawde nie widze roznicy w tym jakie moje zycie bylo przed i teraz.
    A starosc zaczyna sie w momencie urodzenia, bo przeciez zycie jest w/g mnie niczym wiecej jak procesem starosci. Z uplywem czasu nikt nie mlodnieje, wszyscy sie starzejemy, wiec nie bardzo widze potrzebe stresowania sie tym. Menopauza w/g mnie jest takim samym etapem zycia jak kazdy inny, a w kazdym etapie mozna (jesli sie chce) dostrzec cos dobrego. No ja jakos nie lubie sie skupiac na negatywach, bo i po co? Zycie samo w sobie od czasu do czasu serwuje nam cos upierdliwego.

    ReplyDelete
  22. Stardust, sugnalizuję tylko, że mnie nie przekonalaś. Oczywiście, że starzejemy się od poczęcia. Wolę jednak starość czterdziestoletnią niż sześćdziesięcioletnią. PMS to w tym wszystkim jest bzdet.

    ReplyDelete
  23. W calej rozciaglosci popieram Stardust i medycyne alternatywna.
    Moze podam glupi dla niektorych przyklad:
    Moj ukochany pies Tores, 3 letni ON, zostal zdiagnozowany w sierpniu ubieglego roku - rak kosci z przerzutem na pluca, ( udokumentowane, plus do tego gula wielkosci glowy dziecka), Vetka radzila jeszcze chemie, ale ja zrezygnowlam, nie chcialam psa meczyc.
    Wracamy do domu, ja zaryczana jak siedem nieszczesc, i w pewnym momencie pomyslam zeby skorzystac z pomocy bioenergoterapeuty, i tak zrobilam, zabiegi, dieta, suplementy,
    ( calosc kuracji kosztowala mniej niz 1 wizyta u Veta),pies wyzdrowial, biega, skacze, cieszy sie zyciem, po guli nie ma znaku.
    Zwierzeta nie neguja skutecznosci leczenia prawda?
    przy okazji ja zostalam wyleczona z bardzo upierdliwego bolu kregoslupa powypadkowego, ( wczesniej chodzilam pol roku na rehabilitacje).

    ReplyDelete
  24. Lorenzo-> kazdy woli starosc 40 letnia od tej 60 letniej, ale jaki mamy na to wplyw? Ja podchodze do tego tak, ze jesli moge cos zmieniac, to zmieniam, jesli nie moge to akceptuje i szukam jakichs plusow danej sytuacji. Wiek jest jedna z tych rzeczy, ktorych zmienic nie moge, wiec zaakceptowalam, tym bardziej, ze wiem, ze na cokolwiek nie chcialabym narzekac dzis to jutro sie jeszcze pogorszy. To w cholere z narzekaniem, postanowilam sie cieszyc tym co jest.

    ReplyDelete
  25. Ja traktuję notki Stardust jako jej indywidualne,zaprawione specyficznym, nieco luzackim poczuciem humoru,dywagacje na różne tematy, a nie jak poważną publicystykę, bo to mam w gazetach. Nie muszę mieć takich samych poglądów na te sprawy, ale nie lubię się wdawać w polemikę, bo to na ogoł do niczego nie prowadzi, a już na pewno nie do konsensusu. Każdy swoje wie,każdy lubi mieć rację i tak dochodzi łatwo do sporu - "golono, strzyżono". Wyrwałam się z tą pozytywną oceną wszystkich notek( nie tylko ostatniej), aby też dowcipnie skomentować, a tymczasem sprowokowałam "lizusowstwem" jakiegoś anonimowego belfra do wystawienia Ci oceny negatywnej i to "pały"(!)I oto jaka różnica zdań - bywa i tak! To "oczywista oczywistośc"( cytat z polityka ),że szlachetne zdrowie,profilaktyka, medycyna taka i siaka to b.poważne kwestie - bez dwóch zdań, ale śmiejemy się przecież z licznych kawałów " o babie u dochtora". No, bo śmiech , to zdrowie i dlatego pochwalam zdrowy rozsądek i humor Stardust, co nie znaczy, że będę Jej jadła z ręki i wciąż biła brawko.
    Menopauza nie jest mi obca i jako tako oswojona, starość też - wyjścia nie ma( właściwie jest jedno, ale o tym...szaaaaaa). Do medycyny alternatywnej mam , jak dotąd, sceptyczne podejście - sama nie próbowałam. Z medycyną konwencjonalną też jest różnie, zależy od osobistych doświadczeń. W ogóle, jasne, że trzeba się badać i łykać, jeśli koniecznie trzeba, ale z rozwagą, bo o krok hipochondria i lekomania.
    Oj, to się rozpisałam - ale raz nie zawsze. ;-)

    ReplyDelete
  26. Kwoko-> Rozpisuj sie kobieto, bo mniod mi lejesz na serce:) Masz swieta racje, ze nie nalezy tego mojego pisania brac powaznie, ba mnie samej tez nie nalezy brac powaznie, bo ja sama siebie nie biore powaznie.
    Noz querwa, zycie jest jakie jest i cza z nim walczyc. Jak ja bym jeszcze po calym dniu walki o przezycie miala siasc i pisac o jakichs smutach to bym chyba popelnila samobojstwo szczoteczka do zebow. A tak jak sobie napisze to co jest w zyciu dobre, to mam przynajmniej co przeczytac jak jest zle. No taka autosugestia;) Z drugiej strony zawsze staralam sie widziec bardziej wyraznie poztytywy niz negatywy egzystencji, bo tak lepiej i latwiej zyc. Do swietej Matyldy ja pisze bloga, czyli rozrywkowe czytadlo a nie publikacje rzadowe, medyczne, czy prognozy pogody. Jak ktos koniecznie chce to brac na serio, no to niestety ten ktos ma powazny problem i musi natychmiast poddac sie leczeniu (niekoniecznie alternatywnemu;)). Zanim przyjdzie powaga i powolna smierc mam zamiar cieszyc sie tym co jest, bo to co jest, jest piekne.

    ReplyDelete
  27. Kwoko na Dolinie, ale z Ciebie fajna babeczka jest:) Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    ReplyDelete
  28. Piszę u Ciebie, zebyś mogła mi szybko odpowiedzieć.
    Co to jest SKS syndrom?

    ReplyDelete
  29. Co komu w gwiazdach zapisane - jak to mówią; znam babeczkę, która nie była u gina od czasu urodzenia dziecka (9 lat), bo "przecież dobrze się czuje" (i faktycznie jest ok), znam taką, która bardzo o siebie dbała i nie uniknęła nieciekawych komplikacji. Generalnie jestem za rozsądnym nadzorowaniem własnego stanu zdrowia.
    Notka Stardust mnie ubawiła - opisywanie własnych doświadczeń na styku medycyny ze społeczeństwem to nie agitacja za olewaniem. Swoją drogą, jakbyśmy ich tak hurtowo olali, to może myślenie by się niektórym "specjalistom" włączyło :-D ?
    srebrzysta

    ReplyDelete
  30. dla wyjśnienia:::::

    Nie było moim zamarem atkować nikogo w komentarzach, to był mój osobisty pogląd na temat notki Stradust...i dziwię się KWOCE na Dolinie czy Kokoszce nie ważne, która przypisała lizostwo w stosunku do swoiej osoby...oj nie ładnie Kwoczko nie ładnie. ATHINO Twój wywód "Czytając komentarze dźgnęło mnie w oczy to, że nauczyciele tak niedbale piszą. Przecinków nie stawiają, stylistyka pod psem...Niedobrze się dzieje"
    Styl pisania mam taki a nie inny,Tak mnie uczono i tak uczyłem i jakoś moi wychowankowie wyszli na dobrych cenionych ludzi, więc co do stylu pisania proszę się nie "czepiać"
    a w sprawie leczenia mam takie a nie inne zdanie. Język mam kąśliwy,ale nie obrażam nikogo. Swoje uwagi wpisuję...jeżeli są notki więc oczekują komentarzy.Czasami niepochlebne no cóż takie jest życie, takie..
    pozdrawiam RRR
    Uszy do góry Stardust...tak na marginesie usmiechnij się , a i dochtora nie będzie potrzeba odwiedzać "babo"

    ReplyDelete
  31. RRR-> Pomine milczeniem te "babe" i powiem Ci tylko tyle, ze gdybym nie trzymala uszu do gory przez ostatnie 50 lat to pewnie dzis siedzialabym u roznych dochtorow srednio 4 razy do roku. A mnie ciagle te raz na 5 lat wystarcza:))

    ReplyDelete
  32. MENOPAUZA. Zdrowie i seks.
    BH.44.
    MOTTO: KOBIETY w MENOPAUZIE muszą mieć energię, najlepiej z pożywienia.

    ZDROWIE oraz dobre samopoczucie muszą być wynikiem jedzenia czystego oraz energetycznego pożywienia, głównie bez TOKSYN i oczywiście nie powodującego; OTYŁOŚCI czy też CUKRZYCY typu 2. Zdecydowanie uważam, że konsumowanie różnych produktów spożywczych w oparciu o tabele tzw. __INDEKS ŻYWIENIOWY, tj. IŻ produktu; wystarcza aby MENOPAUZĘ lub nawet przejściowe osłabienia przechodzić sprawnym żwawym krokiem.

    W menopauzie odżywianie to klucz do prawidłowej, prozdrowotnej EGZYSTENCJI. Dlatego ważne jest odkrycie dotyczące chleba przedstawione poniżej. Dzisiaj jest to w kraju absolutnie żywieniowy unikat.

    Pomaga nam w tym mianowicie: CHLEB typu KR-IRL, stabilizujący poziom cukru we krwi na wiele godzin.
    Jemy bez większych zahamowań, SMACZNIE i dużo, a przede wszystkim energetycznie oraz BEZ UCZUCIA GŁODU. Zmęczenie jest nam wtedy obce, a KREATYWNOŚĆ myślenia zaskakuje nas samych. Zdrowiejmy i szczuplejmy zatem !!

    Takie odżywianie NIE JEST DROGIE, a wręcz WYJĄTKOWO TANIE. Koszt 1 szt. mini chlebka to 18-20 groszy czyli całodzienne wyżywienie 1 osoby nie przekroczy 2,00 zł. Zjadamy mniej droższych produktów, a to dlatego; że CHLEB typu KR-IRL syci niewyobrażalnie przez 4-5 godz., ELIMINUJE GŁÓD, gwarantując przy tym odżywienie BIOLOGICZNIE WZORCOWE !!
    To kłopot, że nie kupisz tego chleba, nikt go nie piecze, nikt na nim nie zarabia, ale samemu upiec WARTO !!

    R E F L E K S J A:
    __INDEKS ŻYWIENIOWY, a; __INDEKS GLIKEMICZNY, to dwa różne spojrzenia na realia przyrodnicze.
    IŻ; to identyfikacja ewolucyjnych dokonań przyrody. IG; to marketing, obłuda i biznes.

    Zobacz też; CHLEB na OTYŁOŚĆ, wg: IRL KRAKÓW.
    __Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
    Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione.
    __Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL
    __ADRES_______: http://www.magdalirl.com.pl/

    Inga ALLY, Toronto

    ReplyDelete
  33. Inga z Toronto--> Kryste kobieto, a po ten chleb za 18 groszy to ja mam do Polski latac? :))))) Czy Ty naprawde przeczytalas cala notke i komentarze i ciagle takie wywody wypisujesz? Boze a co Ty sobie mozesz poradzic na poczucie humoru? Skad Ty wzielas moje problemy, te o ktorych tu wyzej piszesz, bo ja ich nie posiadam, a i notke wlasna jeszcze raz dla odswiezenia pamieci przeczytalam i nic nie znalazlam:))))))))))))))
    Ludzie!!! nie badzcie tak smiertelnie powazni, menopauza nie jest choroba a zycie jest za krotkie na smutki i pitolenie o zdrowiu. Zdrowie trzeba miec a nie marudzic o nim, ja mam:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...