Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, March 19, 2009

Akceptacja

Nie moge dojsc do siebie, to dziwne, bo wcale nie dlatego, ze nie moge pogodzic sie z rzeczywistoscia. Rzeczywistosc juz zaakceptowalam. Tylko mam jakas dziwna pustke. Mam momenty kiedy chce wziac telefon i zadzwonic do Mamy zeby Jej opowiedziec o spotkaniu z ciotkami, wujkami, znajomymi, ktorych tak dawno nie widzialam. I nagle...olsnienie, ze przeciez spotkalam Ich na Jej pogrzebie.
Nie potrafie plakac, tak naprawde to nie uronilam jeszcze ani jednej lzy...
Ot zatkalo mnie przy trumnie, taki scisk w gardle.
I ciagle czuje to kamienne zimno kiedy Jej dloni.
To wszystko.
Pamietam, ze w czasie spuszczania trumny do grobu bardzo mocno scisnelam reke Brata.
Nie wiem czy to wszystko jest normalne? mam wrazenie, ze jest latwiej gdy czlowiek moze sie wyplakac.
A moze jeszcze kiedys to wszystko pusci i przyjdzie czas na lzy?
A moze to dlatego, ze nie widywalam Jej czesto? tylko telefon raz na dwa tygodnie?
Moze stad ta chec pogadania?
Wspanialy powiedzial wczoraj, ze powinnam porozmawiac z Nia tak jakby nic sie nie stalo...
Teraz Ona jest wszedzie i nie ma problemu z przemieszczaniem sie, nie czuje bolu, moze byc wszedzie, widziec i slyszec wszystko.
To chyba tak jest z naszymi duszami...
Sprobuje...

13 comments:

  1. Stardust - masz prawo do wszystkiego co czujesz, nic nie jest dziwne - wszystko jest normalne - bo to Ty tak przezywasz. uściski:)

    ReplyDelete
  2. Po pierwsze - nie znałam wcześniej powodu tego pobytu w Kraju i teraz składam szczere wyrazy współczucia, choć to może zabrzmi konwencjonalnie i niektórzy ludzie niechętnie je przyjmują, ale nie mogę pominąć milczeniem tego faktu. Tym bardziej, że na blogu Lorenzy głównie zamieszczałam żartobliwe komentarze w związku ze zdjęciami.
    Po drugie - miałam bardzo podobne odczucia po pogrzebie Mamy (byłam w zbliżonym do Ciebie wieku) i do tej pory rozmawiam z Nią w myślach, często przy grobie.Właśnie głównie dotyczy to Mamy, bo Ją przede wszystkim obchodziła moja osoba. Jej brak bardzo odczuwałam( czas jednak swoje robi), bo byłyśmy w częstym kontakcie i dobrej komitywie.
    Po trzecie - rady Wspaniałego uważam za bardzo słuszne, ale to zależy od Ciebie.
    Serdecznie pozdrawiam :)

    ReplyDelete
  3. Podpisuję się pod "po pierwsze" Kwoki.
    I przytulam chociaż wirtualnie.
    :-***

    ReplyDelete
  4. Wspaniały ma rację-porozmawiaj z nią,tak w myślach.Potrzeba Ci czasu aby to wszystko ułożyć.
    Spróbuj.

    ReplyDelete
  5. Wiesz, ja podobnie jak Ty nie potrafilam plakac ani na pogrzebie ani pozniej. Plakalam jeszcze za zycia Mamy, kiedy dotarlo do mnie, ze ona ze szpitala juz nie wyjdzie.
    A rozmawiam z nia do teraz, chociaz minelo prawie 15 lat. Kwoka pisze, ze czas robi swoje - czesciowo to prawda. Chociaz ja nadal odczuwam ten brak prawdziwych rozmow z Mama przy porannej kawie, codziennych kontaktow i pozucia bezpieczenstwa.

    ReplyDelete
  6. Ja spłakałam się w momencie wpuszczania trumny...ciężko mi było.

    Wspaniały mądrze mówi.zrób tak.mnie pomogło.ale nic na siłę.
    ściskam.

    ReplyDelete
  7. Nie umiem kondolencji składać, więc podłączam się do Kwoki "po pierwsze"...
    Wspaniały ma rację.. Nawet po 17 latach od śmierci mojego D. mam wrażenie, że po prostu wyjechał. Widywaliśmy się raz na pół roku, rozmawialiśmy raz w miesiącu przez telefon. I może właśnie przez to On dla mnie wyjechał. Czasami, nawet do dziś, jak mam problem, gadam sobie cicho pod nosem - do niego. I wierz mi, dobrze mi tak.
    Ściskam mocno.

    ReplyDelete
  8. Stardust, nie wiem jak Cie pocieszyc, jak sprawic abys znowu zarechotala z losu/zycia - cokolwiek.
    Powiem tak - wszystko ma swoj czas i miejsce, Twoje lzy tez. Nawet jeśli ich nikomu nie pokazesz.
    Przytulam, jesli Ci to pomaga:)

    ReplyDelete
  9. Miłości do bliskich nie mierzy się ilością łez wylanych po ich odejsciu. Dobrze o tym wiesz sama.
    Poki zachowujemy ich w pamieci, istnieja!

    ReplyDelete
  10. Witam.
    Od niedawna bywam .
    Również podpisuję się pod Kwoki "po pierwsze".

    Po drugie,na pogrzebie ojca też nie płakałam.Tak jakoś to przeszło.
    Może dlatego że umierali mi nabliżsi taśmowo,co roku.
    Dopiero potem,po miesiącu,dwóch odtajałam.A poradziłam sobie po kilku latach.

    Też żałowałam że brakowało rozmów.Wiadomo innych niż z matką,ale rozmów.
    Tak,Wspaniały ma rację.
    Ona teraz jest wszędzie.
    W szumie wiatru,obłokach,spadających liściach i w kubku kawy.
    Serdecznie pozdrawiam:).

    ReplyDelete
  11. Star,
    Wspanialy ma racje, Twoja Mama jest wszedzie, rozmawiaj z Nia o wszystkim, i zwracaj uwage na "znaki"., jakas ulubiona piosenka Mamy. albo light flickering ( ponoc to jest najczesciej spotykane) itd.
    Ci ktorzy odeszli caly czas sa z nami w kontakcie, tyle tylko, ze my ich nie widzimy.
    Trzym Sie.
    A odnosnie placzu, to ciagle mam w uszach slowa mojej Babci, kiedy plakalam po odejsciu Dziadziusia:
    Elunia, nie placz, bo Dziadzius musi wiadra z woda nosic jak TY placzesz" wierzyc albo nie, ale chyba cos w tym jest.

    ReplyDelete
  12. jakbym o sobie czytała, też chciałam do Niej dzwonić po pogrzebie i też nie mogłam na początku płakać. myślę że to przyjdzie. i wiesz, czas naprawdę leczy rany, choć blizna zostaje.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...