Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, March 6, 2009

Psychoza strachu

Siedze i mysle, Wspanialy mowi, ze jak tak intensywnie mysle to mi sie "z uszu dymi" i probuje mnie przekonac, zebym "wyszla z wlasnej glowy bo to bardzo niebezpieczne miejsce". Ja wiem o co Mu chodzi, bo jak ja tak dumam, to wiadomo, ze cos wydumam, tylko nie bardzo wiadomo czym to "cos" moze grozic;) Ale na serio ostatnio odbylismy debate na ten temat, to znaczy, nie mojego dumania, tylko strachu i potrzeby poczucia bezpieczenstwa.
Jak tylko daleko siegne pamiecia to ciagle musialam sie czegos bac i zewszad przypominano mi, ze uczucie strachu musi towarzyszyc mojemu istnieniu:
Nie wchodz tam bo spadniesz - strach
Nie jedz sniegu, bo zachorujesz - strach
Nie klam, bo to grzech - strach
Jak nie odrobisz lekcji to dostniesz dwoje - strach
Jak dostaniesz dwoje, to zostaniesz ukarana - strach ... i tak dalej, i tak dalej.
Potem przyszlo jeszcze "boj sie Boga" i tu sie zaczely problemy, bo caly czas z jednej strony wmawiano mi, ze Bog jest milosierny, a z drugiej nim straszono. Nie moglam i do dzis nie pojelam jak to jest naprawde, ale zaniechalam drazenia problemu. Niech sie inni boja Boga.
Byl strach przed rodzicami, nauczycielami, zwierzchnikami w pracy, wspolmalzonkami, strach przed burza, strach przed wojna, strach przed sloncem...
No nic tylko strach, strach i jeszcze raz strach.
Ale co to za zycie? w ciaglym strachu?
Postanowilam wiec wyeliminowac te strachy wiazace sie z sytuacjami, do ktorych moze nigdy nie dojsc. A jak dojdzie to wtedy pomysle. Narazie postanowilam przestac "bac sie na zapas". I tak np. boje sie dentysty, ale tylko wtedy gdy siadam na Jego fotelu, natomiast nie boje sie przechodzic obok gabinetu dentystycznego, nie boje sie pic wodke w towarzystwie dentysty.
No tak to jakos dziala u mnie.
Natomiast zauwazylam, ze ludzie w wiekszosci boja sie na zapas, oto kilka przykladow.
Mamy obecnie kryzys gospodarczy, ktory ja osobiscie przewidywalam juz 5-6 lat temu zeby nie powiedziec 8-9 lat temu. Jest naprawde ciezko, ludzie na codzien traca prace, traca dach nad glowa, jest ponuro i zle. Oczywiscie najbardziej w takich przypadkach cierpia biznesy tego typu co moj, jest malo klientek, te ktore jeszcze przychodza, przychodza rzadko i wszystkie marudza.
-- Wiesz bo ja sie boje?
-- A czego Ty sie boisz? - pytam
-- No jak to czego? przeciez widzisz co sie dzieje?
-- No widze, a nie balas sie kilka lat temu, jak mowilam, ze to sie bedzie dzialo?
-- Hmmm.. no jakos nie wierzylam, ze to jest mozliwe. A teraz wiesz stracilismy troche pieniedzy na gieldzie i boje sie wydawac.
-- Acha, to znaczy, ze czujesz sie lepiej jak ktos inny traci za Ciebie Twoje ciezko zapracowane pieniadze - zaczynam drazyc
-- Jak to???
-- No tak, bo skoro straciliscie na gieldzie, to nie wydaliscie ich sami np. na wakacje, na kino, na lody, tyko pozwoliliscie komus, kto na tej gieldzie pracuje stracic Wasze pieniadze. I teraz boisz sie wydawac z tego co zostalo, albo z tego co masz w banku, wiedzac, ze te w banku tez nie sa bezpieczne. Raczej wolisz je tam trzymac, wiedzac o tym, ze znow kotos inny moze je stracic.
-- ?????
-- A przeciez wszyscy wiemy, ze zeby ta ekonomia zupenie nie padla na siekacze, to trzeba ja podtrzymywac wlasnie wydajac pieniadze, prawda?
-- Noooo, taaaak... ale...
-- ... Ale wolalabys zeby to sasiad wydal swoje? prawda? A czy nie przyszlo Ci do glowy, ze mozesz sama wziac troche, nie mowie wszystko, ale troche i wydac. Poczuc przyjemnosc wydawania wlasnych pieniedzy, bo chyba nie czulas przyjemnosci jak wydawali je maklerzy na gieldzie?
-- No tak.. to niby logiczne co mowisz, ale.. ja sie boje, chce zachowac poczucie bezpieczenstwa..
I tak wygladaja te rozmowy, przewija sie w nich strach i chec zabezpieczenia poczucia bezpieczenstwa. A przeciez tak naprawde to nie ma czegos takiego jak poczucie bezpieczenstwa, bo czlowiek nigdy nie jest tak bezpieczny, zeby mogl przestac sie bac. Mowie to wychodzac z zalozenia, ze skoro czlowiek poddaje sie takim uczuciom jak strach, to nigdy nie bedzie bezpieczny i tego nie da sie kupic za zadne pieniadze, bo tez zadne pieniadze nie gwarantuja, ze nie mozna ich stracic. Ludzie szukaja poczucia bezpieczenstwa na zewnatrz, ot tak jakby ktos mogl go dac, niemal zaserwowac na srebrnej tacy:
-- Oooo pani Kowlaska, wlasnie przyszla swieza dostawa poczucia bezpieczenstwa dla pani, ze co? Ze zamawiala pani dla calej rodziny? To ja sprawdze zamowienie i w przyszlym tygodniu dostarczymy reszte.
Brzmi paradoksalnie, prawda? I tak jest naprawde. To jeden wielki paradoks.
Zaraz po 11tym wrzesnia 2001 rozgorzala oczywiscie panika, ludzie sie bali wszystkiego i nawet wlasnego cienia. Oczywiscie kto to wykorzystal? Rzad, bo latwiej jest trzymac za morde spanikowany narod. Powymyslali jakies kretynskie kolorowe kody "paniki" i tak ludzi straszyli. "Dzisiaj mamy spokoj koloru niebieskiego, jutro bedzie pomaranczowy strach, a pojutrze czerwona panika" Nie powiem, ze chcialabym umrzec, ale do jasnej cholery dopoki zyje to nie bede sobie glowy zawracac w jaki to ja moge sposob umrzec!!!
Pamietam pewnego piatku w tamtych czasach przyszla do mnie klientka i pyta:
-- Stardust, Ty nie pracujesz w weekendy?
-- Generalnie nie, ale czasem, tak. Jutro np. pracuje, a co chcialas?
-- O Boze!!! Uwazaj jutro, bo jest kolor paniki i zapowiadaja w tv, ze moga byc ataki terrorystyczne na mosty albo tunele. To moze chodziaz nie jedz do pracy metrem, bo to tunel.
-- Dziecko kochane uspokoj sie. Ja mieszkam w Queens a do pracy musze dojechac na Manhattan i mam tylko dwie mozliwosci albo tunel, albo most. Jest jeszcze trzecia mozliwosc, przeplynac Wschodnia Rzeke wplaw, ale ja strasznie slaba jestem w plywaniu to sie na 100% utopie. To chyba jednak wybiore ten tunel.
A ze mowilam to bardzo spokojnie to zapytala:
-- Ty sie nie boisz?
-- Nie, bo co ma byc to bedzie. Poza tym smierc w ataku terrorystycznym ma w moim mniemaniu calkiem wysokie notowania. Zanim sie czlowiek zorientuje co sie dzieje to juz mu skrzydla wyrosly i widzi starszego pana przed soba wiec pyta 'Bog?? czy to ty? bo ja to Stardust jestem, milo mi cie poznac'. W dodatku nie ma pogrzebu i z nim zwiazanych kosztow, a i Potomek moze dostanie jakies pare groszy od miasta, bo Matke stracil w ataku terrorystycznym, a tak jak normalnie zejde, to nawet grosza nie dostanie i jeszcze na pogrzeb musi wydac. Widzisz sama, ze nie jest tak zle, jak o tym trzezwo pomyslec.
Potem znow byla panika ptasiej grypy, kolejna paranoja.
Zadzwonila moja znajoma i w czasie rozmowy pyta:
-- Stardust, Wspanialy pracuje w firmie farmaceutycznej?
-- Przeciez wiesz, ze pracuje, a o co chodzi?
-- No bo wiesz, z ta ptasia grypa. Wszedzie trabia, ze jakby co, to nie maja na tyle szczepionek, a moja Julcia. No wiesz ja to pierdole, stara baba jestem i moge umierac, ale moja wnusia ma dopiero 3 latka... to moze chociaz dla dziecka Wspanialy pomoglby mi zalatwic ta szczepionke.
-- H. a czy Ty kochasz ta swoja Julcie?
-- No pierdolisz!! Takie pytania zadajesz? toz przeciez dlatego, ze kocham to chce Ja zaszczepic.
-- Nie obraz sie, ale ja nie rozumiem tej Twojej milosci. Sama jestem matka i do czasu kiedy Potomek sie nie usamodzielnil to czasem nachodzil mnie taki lek, ze cos mnie sie stanie i dziecko zostanie na swiecie samo. A Ty chcesz zeby cala rodzina wymarla, a jedyna 3 letnia Julcia ocalala? A jak Ty myslisz, kto bedzie sie chcial w czasie takiej epidemii zajac ta Twoja Julcia?
-- Kurwa, masz racje, o tym nie pomyslalam.
Ano wlasnie, nie pomyslala, bo jakos tak latwiej jest pieprzyc od rzeczy bez zastanowienia.
I tak to wlasnie dyskutujac o w oparciu o takie przyklady stwierdzilismy jednoglosnie, ze strach w niczym nie ulatwia zycia, a wrecz bardzo utrudnia i nalezy sie go albo zupelnie wyzbyc, albo chodziaz wyeliminowac co sie da. Nawet odbylismy nad tym glosowanie i oto wyniki:
Glosow za - 2
Glosow przeciw - 0
Wstrzymano sie od glosu - no wlasnie jedna malenka czasteczka mnie ciagle telepiac sie ze strachu chciala sie wstrzymac, ale dostala solidnego kopa i zaglosowalam w calosci "za".

Stardust bez strachu

9 comments:

  1. Strach sie bac! A na serio, to ja nie mysle ze zgroza o koncu swiata w grudniu 2012 ani zadnych innych bzdurach! Co ma byc, to bedzie, nic na to nie poradze....

    ReplyDelete
  2. Poruszyłaś świetny temat -właściwie ponadczasowy, a zarazem obecnie bardzo na czasie w związku z kryzysem. To teraz temat numero uno w mediach,a także i w rozmowach ludzi pod ich wpływem. I już narasta ta psychoza strachu, właśnie takiego ogłupiającego, na zapas.I są ludzie, którzy się jakoś w tym lubują, nie muszą oglądac horrorów, bo już je sobie sami wymyślają. Naturalny zdrowy odruch strachu jest wmontowany w nasza psychikę i chroni przed nadmiernym ryzykanctwem,brawurą i realnym zagrożeniem i to jest właściwie nasze jedyne pewne ubezpieczenie. Nikt i nic nam nie zagwarantuje całkowitego bezpieczeństwa, bo wiadomo, że samo życie jest "full of zasadzkas" ( tak sie to chyba dowcipnie określa). No, i jeszcze - tylko spokój nas może uratować,nieprawdaż? A więc - bez paniki, czego sobie, Tobie i innym życzę. ;-))

    A propos poprzednich notek, to Twój zmysł obserwacji jest iście reporterski. Dlaczego niscy faceci noszą te czapki - może myślą, że one ich optycznie podwyższają? A że będą im zasłaniać pole widzenia, to chyba nie pomyśleli? Ale te wiszące portki raczej chyba obniżają optycznie, więc nie powinni takich nosić, nie? Ale moda jest modą - to wielka siła i często ogłupiająca...
    A i przy okazji dowiedziałam się, w jakiej części Wielkiego Jabłka zamieszkujesz, bom była ciekawa, choć NY i jego dzielnice kojarzę jedynie z filmów. To niesamowite dla mnie- mieszkać w tak wielkim mieście! I chyba niełatwe?!

    ReplyDelete
  3. a ja dziekuje sile wyzszej ze jest ktos taki jak Ty.
    husbak zawsze powtarza:
    Strach jest najwieksza bronia.
    Malo tego, przewaznie w zyciu dostajemy to czego sie najbardziej boimy.
    Trzym sie.

    ReplyDelete
  4. ja mam juz dosc w ogóle tego słowa - kryzys. To nakręcanie obywatela jest perfidne! Otwieram oczy, włączam radio, zajawka o lwach we wrocławskim zoo czym się kończy? Kryzysem! Wielbład w tymże zoo opluł turystę (jak milion innych razy), ale teraz skłonił go do tego kryzys. Kible w samolotach będą płatne, bo kryzys...
    Przestałam oglądać tv i słuchać radia. Ta machina nakręcania i werbowania słuchaczy do rozmów oraz wysyłania sms-ów po prostu doprowadza mnie do szału!

    ReplyDelete
  5. tak.słowo kryzys mnie wkurza,ale nie napawa strachem!wkurza,bo gdzie się nie odwrócę to kryzys we wszelakich odmianach!!!!!

    Kwoko dzięki ,pięknie to ujęłaś.chyba o to chodzi.

    ReplyDelete
  6. sama walczę ze swoim strachem dość często. nie z tym który pojawia się na fotelu dentystycznym, bo ten uważam za normalny, tak samo jak strach gdy winda w pracy nagle zatrzymuje się między piętrami i się trzęsie jak podczas trzęsienia ziemii. A słowo kryzys wywołuje we mnie mdłości. Zabezpieczam się co prawda na wypadek nagłej utraty dochodów, ale nie zamierzam się pozbawiać wszelkich przyjemności tylko dlatego że jajogłowi mnie straszą.
    I przede wszystkim masz rację, że martwić to się należy gdy się coś stanie, a nie na zapas. :)

    ReplyDelete
  7. Nie jestem wolna od strachu, choć staram się nad nim zapanować. Nie jest to strach przed terroryzmem ani żaden inny nakręcany, zwykły straszek o bliskich. Ale jest.
    Odkąd wróciłam do Miasta jestem spokojniejsza.

    ReplyDelete
  8. Każdy się czegoś boi. Nie ma chyba osoby, która na słowo dentysta reaguje inaczej. Ja nie dopuszczam do siebie uczucia strachu.. ale boje się. Samotności, starości, nie chcę byc dla nikogo ciężarem.
    Kryzys mam w głebokim poważaniu-w Polsce kryzys jest odkąd się urodziłam.

    ReplyDelete
  9. Mam "w głębokim poważaniu" strachy kryzysowe i inne "końce świata" - po cholere mam sie przejmowac czyms na co nie mam zadnego wpływu... Nawet strach o dzieci jest irracjonalny, bo co moge zrobic - przeciez ich nie przywiążę za noge do stołu, zeby mieć 24-godziny na oku. Chore to wszystko, a tych panikarzy co to zwiastuja kolejne kryzysy, strachy i inne duperele jak bym kopneła w "miejsce gdzie sie krzyz kończy a nogi zaczynają" to by lecieli z predkością światła...
    I na przekór wszystkiemu bede własnie wydawała kase i podłaczała chatę do wodociągów...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...