Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, April 5, 2009

Co by nie bylo

Co by nie bylo, ze narzekam tylko na Wspanialego, to przyzam sie, ze ja tez mam kilka zboczen. Jednym z nich sa ksiegarnie, ale to zboczenie akurat dzielil ze mna Owczesny i obecnie rowniez dzieli je Wspanialy. Lata temu kiedy mieszkalam na Manhattanie, w bliskim sasiedztwie ksiegarni Borders spedzalam tam czesto cale poniedzialki. Poniedzialki byly i sa moimi dniami wolnymi od pracy, wiec rano o 10tej jak tylko otwierali ksiegarnie to szlam i siedzialam tam niejednokrotnie do 22ej kiedy zamykali. Po 18tej przychodzil Owczesny i towarzyszyl mi w czytaniu. Nie mam pojecia jak jest teraz w polskich ksiegarniach, ale tutaj jest normalnym zjawiskiem, ze ludzie siedza, kucaja lub stoja miedzy regalami i czytaja.
Sa tez w ksiegarniach kawiarenki, gdzie mozna kupic kawe, herbate, ciastko lub kanapke i siedziec z ksiazka przy stoliku. Z tym ze te stolikowe loze sa szybciej zajete i jak czlowiek idzie sam, to wystarczy, ze na moment odejdzie od stolika i juz ktos inny czycha na to miejsce.
Pamietam, ze na poczatek, jak nie bardzo stac mnie bylo na kupowanie ksiazek, to notowalam sobie numer strony na ktorej przerwalam czytanie i nastepnym razem wracalam do tej samej ksiazki. W ten sposob przeczytalam ksiazki, ktorych nie moglam kupic.
Nie ja jedna to robilam i nikogo nie dziwi takie zachowanie.
Ktos by pomyslal, dalczego nie zapisac sie do biblioteki?
To prawda, mozna i tak, ale jakos nie mialam biblioteki pod reka, a i chyba nie bardzo odpowiada mi ich klimat. Ksiegarnia - to jest to:)
Czasem marzylam, zeby dac sie zamknac na cala noc, ale z drugiej strony dobrze, ze nigdy do tego nie doszlo, bo chyba jednak balabym sie byc sama w takim ogromnym pomieszczeniu.
Jak brakowalo miejsca przy stolikach to siadalam miedzy regalami, z czasem jak nogi zaczynaly cierpnac, to sie rozkladalam plasko na podlodze.
No tak lazenie po ksiegarni, miedzy lezacymi i siedzacymi wokol cialami nie jest latwe, ale jakos sobie ludzie radza:)
Ze Wspanialym spedzilismy wiele randek rowniez wlasnie w ksiegarniach, ot jechalo sie do takiego Barnes and Noble na caly dzien i czytalismy. We dwoje lepiej, bo jedno okupuje stolik, a drugie w tym czasie wyszukuje ksiazki.
Kazda moja wyprawa po jedna ksiazke, konczy sie zakupem conajmniej trzech, no nie potrafie kupic jednej ksiazki. Raz pamietam wlasnie w Borders zakupilam chyba z 7 czy 8 ksiazek i tak trzymajac je wszystkie pod pacha, zupelnie bezmyslnie zamiast do kasy wyszlam ze sklepu.
Dobrze, ze musialam sie zatrzymac na skrzyzowaniu i poczekac na zmiane swiatel, bo wlasnie dzieki temu uprzytomnilam sobie, ze przeciez nie zaplacilam!!!
Wrocilam do ksiegarni i stanelam w kolejce do kasy, wyobrazcie sobie mine kasjerki, ktorej powiedzialam o tym co zrobilam i jak obie uswiadomilysmy sobie, ze przeciez przeszlam nie tylko przez bramke dzwiekowa, ale rowniez obok stojacego tam straznika!!!
Do dzis nie wiem jak to sie stalo. A gdyby nie te swiatla to pewnie poszlabym dalej, taka bylam zamyslona. Tylko bezczynne czekanie na zmiane swiatel sprowadzilo mnie do rzeczywistosci.
Teraz mam Borders 2 ulice od miejsca pracy, ale juz nie chodze tak czesto, czasem tylko jak nie jestem zdecydowana czy na pewno chce kupic dana ksiazke, to wpadam zeby przekartkowac przed zakupem. Wiekszosc ksiazek kupuje tez przez Amazon, ba nawet zalozylam sobie konto z lista "zyczen" czyli ksiazek, ktore chcialabym sobie kupic.
To wspanialy pomysl, bo dziala to tak, ze jak ktos nie bardzo wie co mi kupic na prezent, a wie, ze mam liste zyczen na stronie Amazon, moze tam wejsc i dokonac zakupu ksiazki z listy i taki prezent zostaje natychmiast wyslany do adresata.
3 lata temu Wspanialy w prezencie na Boze Narodzenie wykupil mi cala liste, bylo tego wtedy 18 sztuk. Szalalam z radosci!!!
A propos prezentow, wczoraj wieczorem po tym muzeum siedzielismy do 1 w nocy i rozprawiali przy butelce szampana i w pewnym momencie chcialam Go zaskoczyc i z nienacka zapytalam:
-- To jaka niespodzianke szykujesz dla mnie z okazji urodzin?
-- Niespodzianka, to sekret, wiec nie moge Ci powiedziec.
-- Ale, wiesz przeciez, ze ja potrafie dochowac tajemnicy - odpowiedzialam niewinnie.
Nie dal sie nabrac, na ten numer, bestia;))

54 comments:

  1. osiemnascie sztuk...jak ja ci zazdroszcze:)

    a powiedz, czy w tych czytanych ksiazkach, przy kawie i ciastku nie ma okruszkow pierniczka na 17 stronie?

    ReplyDelete
  2. Beato-> Wyobraz sobie, ze nie ma:) i co dziwne odkladasz te czytane ksiazki spowrotem na polke do sprzedazy. Musze przyznac, ze tu panuje pod tym wzgledem pelna kultura i ludzie sa naprawde bardzo ostrozni, zeby nic nie bylo zagiete, nie lamie sie grzbietow ksiazek, nie lize palcow przy przekladaniu kartek;) No dbaja i chyba tylko dlatego ksiegarnie pozwlaja na takie otwarte czytelnie, bo przeciez gdyby nie mogly sprzedac tych ksiazek, to cos by sie zmienilo.

    A te osiemnascie sztuk...no chyba Wspanialy nie mial lepszego pomyslu;) ale dla mnie to byl najlepszy prezent:)

    ReplyDelete
  3. kiedyś dostałam taki prezent na imieniny - mogłam sobie wejśc do empiku i kupić to, na co miałam ochotę :)
    ale chyba trochę rozsądek zwycięzył, kupiłam chyba tylko 5 albo 6 szt.

    w Krakowie też tak siedzą w empiku i czytają;
    trochę im zazdroszczę, ja lubię czytać w warunkach bardziej kameralnych, nawet w autobusie nie - bo choroba lokomocyjna.
    a w byłej robocie czytałam tylko gazety, równocześnie rozmawiając z klientami przez telefon - na książce jednak nie mogłabym się skupić.
    (Stardust - to chyba mój najdłuższy koment. w życiu!)

    ReplyDelete
  4. moj maz kupil mi na 10 rocznice slubu...trylogie..."gwiezdne wojny" :) zamowiona przeze mnie!

    a syn ostatnio kupil wszystkie filmy z Indiana:)

    ksiazki kupuje sobie sama, ale najlepszy z najlepszych czyta je pierwszy :(

    ReplyDelete
  5. bere - to dzieki czytaniu - takie dlugie pisanie:)

    ReplyDelete
  6. Osobiscie wolalabym calusi dzien w ksiegarni niz w muzeum. W naszych empikach takoz zaczytani po uszy na stojaka, kucaka i w jakiej tam pozie kto lubi. Glownie mlodzi, co bardzo cieszy.

    Osobiscie za jednym zamachem kupilam niedawno 6 ksiazek i to jest moj osobisty maly rekord.
    Nie wyobrazam sobie dnia spedzonego bez czytania!

    ReplyDelete
  7. w empiku tak można.Nie w każdym jest kawiarenka . A raczej kawiarenka to rzadkosć ale korzystałam.jechaliśmy specjalnie do takiego który MA kącik i zasiadaliśmy.Młoda to lubiła choć ostatnio woli czytać zaciszu domowym jednak bardziej.

    ReplyDelete
  8. Stardust - jak ja Cię dobrze rozumiem. Dzięki pasji do książek nauczyłam się angielskiego szybciej, niż w jakiejkolwiek szkole. Bo nie mogłam NIE CZYTAĆ. A że polskich książek nie było, to kupowałam w secondhandach książki za kilkanaście pensów i powoli, ze słownikiem w garści, czytałam.
    Z Polski przywożę zawsze całą walizkę książek. Ostatnio w Empiku zostawiliśmy za jednym podejściem prawie 400 zł i pan przy kasie dziwnie się na nas patrzył. Wolę sobie kupić książkę niż ciuch :-)))

    Ale odkąd sięgam pamięcią - czytałam. Pod kołdrą z latarką - też :-)

    A jak już się zapisałam do biblioteki w Londynie - to co tydzień biegłam wymienić książki i pan się śmiał,że w/g mnie może zegarek regulować :-)))

    ReplyDelete
  9. Ja w empiku czytam na "patyczaka". Nigdy nie zdążę dojść do kanapy, bo sie zaczytam po drodze, przytrzymam regału i odjeżdżam :-)))
    Miły pan w salonie Kolportera przyniósł mi kiedyś krzesełko pod regał. W dziale historia II WŚ nie takie wypadki się zdarzały :-))

    ReplyDelete
  10. też uwielbiam czytanka... w zamierzchłych czasach młodości ;) czytanie z latarką pod kołdrą też przerabiałam. Ostatnio "zasiedziałam się" w Empiku, ale wyszłam z 3 ksiązkami... Fajnie było.

    ReplyDelete
  11. no prosze, a statystki mowia, ze Polacy bardzo malo czytaja:(
    Empik mam pod nosem - lubie go wlasnie za to, ze mozna utopic sie w lekturze:) Zakupy jednak wole internetowo, jakos do tej pory udaje mi sie kupic ciut taniej.
    Za to Grubel wydaje majatek gdy juz tam wejdzie:(

    ReplyDelete
  12. Przez to czytanie, nie raz "przegapilam" swoj przystanek.
    A ksiegarnie uwielbiam !!!

    ReplyDelete
  13. Bere-> No pacz jak sie rozpisalas:)) i bardzo mnie to cieszy. Na szczescie nie mam choroby lokomocyjnej wiec do kazdego pojazdu wlaze z ksiazka. Nie potrafie jechac nieczytajac, kilka razy sie zdarzylo, ze zapomnialam ksiazke, to musze chociaz jakiegos szmatlawca kupic, bo bez czytania nie ma jazdy.

    ReplyDelete
  14. Beata-> Najlepsze sa te prezenty, ktore sama wybieram, dlatego ta lista na Amazon mnie tak rajcuje, bo sa na niej tylko pozycje, ktore chce miec.

    ReplyDelete
  15. Zgago-> Ja muzea tez lubie, ale w sobote Wspanialy naprawde bil rekordy stania. No jednak w muzeum trzeba sie jakos przesuwac, a tym czasem ludzie Jego obchodzili dookola, a On stal i wslepial sie w ziarenko piasku:))

    ReplyDelete
  16. Daisy-> Bardzo sporadycznie kupuje polskie ksiazki, tak naprawde to moj kontakt z polskim to blog. Ksiazka kupiona tylko dla jednej osoby to jakos mija mi sie z celem, a tak byloby w moim przypadku z polskimi ksiazkami. Jezyka uczylam sie na Danielle Steel, bo to takie romansidla dla kucharek, ale jezyk codzienny. Pierwsza ksiazke po angielsku zaczelam czytac po roku pobytu tutaj. Namowila mnie znajoma, ktora uparla sie, ze moge czytac. Miala racje, tyle, ze te sama ksizake przeczytalam rok pozniej i juz bez pomocy slownika;)

    ReplyDelete
  17. Sze-> ja wlasnie w takim amoku wyszlam z Borders i zapomnialam zaplacic:))

    ReplyDelete
  18. Ewus->!!!!!!!!!!!! Jestes:))) tak sie ciesze, tez czytalam pod koldra z latarka:))

    ReplyDelete
  19. ade-> Ja mysle, ze generalnie na calym swiecie ludzie mnie czytaja niz kiedys. Ale cieszy, ze jeszcze czytaja;)

    ReplyDelete
  20. Lukrecja-> Przejechanie stacji zdarzalo mi sie permanentnie, teraz juz sie nauczylam pilnowac, a i tak jakis czas temu zapierniczalam klusem cwiczebnym z 28ej na 35ta bo zapomnialam wysiasc na 34tej:))

    ReplyDelete
  21. Ja też mam większość książek angielskich, ale kupuję polskie książki. Bo biografie pisarzy czy artystów polskich są pisane po polsku :-))) A ja biografie i pamiętniki bardzo lubię.

    Ja nie czytałam Danielle Steel :-)
    Pierwszą książką ( tą ze słownikiem ) był "Pamiętnik Adriana Mole'a" Sue Towsend :-)))

    A później jak odkryłam Dicka Francisa, który pisze "końskie" kryminały - to już przepadłam. Mam wszystkie jego książki i przez sentyment ich nie oddam nikomu. Bo tak naprawdę to Dick Francis mnie nauczył angielskiego :-)

    ReplyDelete
  22. Mnie nauczyla angielskiego Danielle, bo to bylo na pierwsze podejscie najlatwiejsze, czlowiek nie musial sie nawet martwic w ktorym miejscu przestal czytac, otwieral ksiazke i czytal dalej:)) Zupelne szmiry, ale dla mnie byly doskonale do nauki. Lykalam te Danielle przez 2 lata, a potem rzucilam sie na metafizyke, polityke, filozofie wschodu. Kryminalow i zadnych nowelek nie czytam bo nie mam ani czasu ani pociagu do nich. Naprawde to nie bardzo mam czas czytac i tak serio mowiac to przydalby sie dluzszy dojazd do pracy;))

    ReplyDelete
  23. kupiłam dzisiaj autyscie wyborcza z książką z ptakami - szczęśliwy!
    ja tez, bo pozwolił mi wejść w internet:)

    ReplyDelete
  24. Z tą listą na Amazonie doskonały pomysł. Chyba bym zaczęła skakać na głowie, gdyby mi ktoś sprezentował te książki, które mam na myśli. Kto wie, może nawet zaczęłabym obchodzić urodziny i imieniny, żeby dać narodowi pretekst do obrzucania mnie prezentami.

    ReplyDelete
  25. Nielocie-> To jest faktycznie jednen z lepszych pomyslow tego kraju i jeszcze listy na prezenty z okazji wesel, chrztow czy tez innych okazji sa doskonale, zarowno dla gosci, ktorzy musza prezent kupic jak dla obdarowywanych. Ulatwienie zycia w kazdym calu:))

    ReplyDelete
  26. Moja najweselsza anegdota z zaczytaniem się była na przystanku w Niemczech. Juz idąc na ten przystanek wolnym krokiem czytałam sobie, a ulica niemal wiejska, bo obrzeża miasta. I siedziałam ja ci na tym przystanku i czytałam, a autobusy przyjeżdżały i odjeżdżały. W końcu zadzwonił telefon od pracodawcy (wówczas jeszcze sprzątałam prywatne domy)z zapytaniem gdzie jestem? No jak to gdzie? Czekam na autobus:))))

    ReplyDelete
  27. Athina-> Piekne!!!! dobrze, ze pajeczyna nie zaroslas na tym przystanku:)))

    ReplyDelete
  28. Ja w czasach szkolnych - a konkretnie to była II klasa podstawówki - zaliczyłam zderzenie z drzewkiem. Szłam do domu ze szkoły, a w bibliotece udało mi się wypożyczyć "Przygody Filonka Bezogonka"

    I tak się zaczytałam, że wlazłam z alejki na trawnik i łup!

    :-)))

    ReplyDelete
  29. a ja niedawno kupiłam sobie na allegro książkę, którą czytałam w dzieciństwie...jest teraz zupełnie inna :( Sam Small lata znowu...

    ReplyDelete
  30. W moim rodzinnym Wrocławiu zatonąć w lekturze w Empiku się nie da. Głośny łomot, to znaczy, przepraszam, muzyka, skutecznie wypłasza spomiędzy regałów. Jakoś nie przypominam sobie muzyki w Barnes&Noble

    ReplyDelete
  31. Sciezka-> Witaj:) bo w Barnes&Noble nie ma muzyki, w zadnej ksiegarni nie ma muzyki. Nawet jesli jest dzial muzyczny, to sa sluchawki i kazdy klient moze sobie wysluchac tego co chce bez przeszkadzania innym. Muzyka przy czytaniu tez by mnie wkurwila nie powiem:))

    ReplyDelete
  32. się Stardust nie gniewa rzekła nóżką zawijając i spłoszona miętoląc w palcach rąbek spódnicy.
    Tuv usiłowała wpisać komentarz bez logowania się na konto a że robila to pierwszy raz przy okazji ucząc koleżankę Ścieżkę to takie durnoty powychodziły;)))

    ReplyDelete
  33. Listę prezentów zaszczepiłam na swoim rodzinnym gruncie. Premiera była w grudniowe święta. Udało się bardzo!
    Teraz robię listę urodzinową :-)

    Ja mam jeszcze słabość do antykwariatów...

    ReplyDelete
  34. tuv-> przestanie mietolic rabek sukienki, bo Tuv sie nalezy nagroda za przyprowadzenie kolezanki:))

    ReplyDelete
  35. Sze-> My tez robimy sobie listy swiateczne juz od kilku lat:) Fajnie jest dostawac prezenty, ktore chcemy:) Antykwariaty i ogolnie sklepy ze starociami tez lubie, ale cos jest w tym zapachu staroci, ze po dosc krotkim czasie zaczyna mnie mozdzek bolec i nie moge tam dlugo przebywac.

    ReplyDelete
  36. Ja od jakiegos czasu kupuję książki przede wszystkim w Merlinie, bez wychodzenia i przeglądania (największa frajda). Ale dzięki temu wiem, ile wydaję... no włos sie jeży, nigdy bym nie przypuściła. Dość niedawno sprawdziłam i wprowadziłam ostry reżim.

    ReplyDelete
  37. U nas w domu ,kazdy czyta.Zawsze tak było.Ale moja corka jak była jeszcze uczennicą lubiła jeździć autobusami i czytać.Miała swój pokój na pietrze,nikt jej nie przeszkadzal,a ona książke pod pache i do autobusu.Jeździła po całej Jeleniej Górze.Obecnie studiuje w Poznaniu i ma tam małe autko,ale bardzo czesto do domu przyjeżdża autobusem,albo pociągiem.Dlaczego?Bo dalej czyta,a za kierownicą nie może.

    ReplyDelete
  38. Stardust, sorry, że tu piszę, ale natchnęłaś mnie do zrobienia baraniny. Już zakupiłam i jutro będę tworzyć według Twojego przepisu.

    Po raz pierwszy - nadmieniam :-)))

    ReplyDelete
  39. Beem, ja tez wydaje duzo na ksiazki, kiedys nawet Wspanialy zapytal niesmialo, czy nie lepiej zebym sie zapisala do biblioteki. Nie odpowiedzialam, bo ja lubie MIEC ksiazki, ktore lubie. On juz wiecej nie pytal i dobrze;)

    ReplyDelete
  40. Beato-> Corka ma racje, bo wieksze odleglosci nalezy pokonywac tylko autobusami lub pociagami wlasnie ze wzgledu na mozliwosc czytania. Tez tak lubie:)

    ReplyDelete
  41. Daisy-> Tylko mam nadzieje, ze to mieso co zakupilas to raczej jagniecina niz baranina, znaczy mlode musi byc:) A pisz sobie gdzie chcesz kobieto, tu jest pelna demokracja i wolnosc slowa:)))

    ReplyDelete
  42. Młode, młode :-) Oczywiście wszystko kupiłam oprócz rozmarynu.

    Ciekawam co mi z tego wyjdzie :-)))

    ReplyDelete
  43. Po pierwsze - już nie nadążam z czytaniem i komentowaniem Twych notek. Jesteś wydajna niczym J.I.Krasicki ( tylko jego pewno teraz mało kto czyta? );))
    Po drugie:
    W mojej mieścinie księgarnie nie oferują takich możliwości, niestety, a empik najbliższy dopiero w mieście Łodzi - trochę daleko...I nie mogę odżałować, bo przed kilku przeprowadziłam się do wieżowca, w którym (w czasach PRL ) na parterze świetnie działał empik - księgarnia i duża czytelnia z prasą polską i obcą. Tak było, a obecnie mieszkam, niestety, nad sklepem pt. "Ferrum" - od gwoździ po wanny i zlewozmywaki tudzież temu podobne. I przyznasz, że to już nie to samo, nieprawdaż?
    Po trzecie :.

    Czytanie to też wielki szmat mego życiorysu, a w księgarniach też się nasiedziałam( na zapleczu) kupując książki jako kierowca biblioteki. Ale ówczesny rynek wydawniczy był jednak bardziej ubogi niż obecnie.
    I nic też dziwnego, że ludzie wolą księgarnie niż biblioteki, które nie nadążają za nowościami rynku - jak ja za Twoimi notkami...;))

    ReplyDelete
  44. Muszę koniecznie zamieścić tę erratę do mej poprzedniej wypowiedzi, a mianowicie: J.I.Kraszewski( b.płodny powieściopisarz od np. "Starej baśni"), a nie - KRASICKI Ignacy, jak mi się napisało, za co PARDON

    ReplyDelete
  45. Kwoko, to ja zwolnie lekko pedal gazu;) No jakos ciagle mi cos przychodzi do glowy. A dodatkowo, to lubie pisac:))

    ReplyDelete
  46. alez absolutnie NIE ! :)
    ile to razy tu wchodzę żeby poczytać coś nowego:)

    ReplyDelete
  47. czasami probuje czytac stojac w korku, ale tylko gazety, bo inaczej by mnie zatrabili:)

    ReplyDelete
  48. Oprócz Empiku jest jeszcze sporo małych,klimatycznych księgarni, gdzie można poczytać (a potem odłożyć na półkę), pijąc kawę i jedząc ciastko. Np. Litera w Lodzi, Czuły Barbarzyńca w Wawie, i mój ulubiony Głośna Samotność w Poznaniu.

    ReplyDelete
  49. Agata-> Witaj i dzieki za nowe informacje:)

    ReplyDelete
  50. Lósna samotność w Poznaniu - bede tam od pazdziernika...zapoznam sie:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...