Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, August 3, 2009

Gadzety, caculki

Nalogi i zboczenia chodza po ludziach i po mnie tez. Wiadomo juz ze od pewnego czasu walcze z jednym z nich, narazie jakos to dziala. Co bedzie dalej? Czas pokaze.
Ale mam jeszcze jedno na sumieniu, jestem uzalezniona od kupowania gadzetow i caculkow. Jak tylko moje oko spocznie na jakiejs nowosci to juz wiadomo ze musze miec. No musze i tyle.
Problem w tym ze nie zawsze te gadzety dzialaja tak jak powinny.
Zdjecie ponizej to moj nowy pojemnik to zamrazania kostek lodu. Piknosci, prawda? No wlasnie tyle ze otworzyc tego za cholere nie mozna:)) No to stoi se w zamrazalniku i czeka na odwilz.
Uroda pojemnika bowiem polega na tym ze wlewa sie w toto wode (nieduzo) i wklada do srodka drugi pusty pojemnik, ktory przylega do scianek i wypycha wode w te wystajace babelki. Jak sie juz babelki zamroza to sie wszystko otwiera gotowe, babelkowate kostki lodu wrzuca do tego wewnetrznego pustego pojemnika, znow nalewa wody itd.

Tym wiec sposobem pojemnik sluzyc ma nie tylko do robienia kostek, ale rowniez do ich przechowywania, a nawet jak sie kto uprze to moze i takie cus na stole piknikowym postawic, bo na tyle jest toto urodne. Tyle ze chooj namrozilam kostek, pojemnik wewnetrzny pelny, babelki tez pelne i ustrojstwo sie zbiesilo, bo nie chce sie otworzyc. Ja nawet wiem dlaczego, ale nic nie mowie, bo narazie to Wspanialy i Potomek robia se ze mnie jaja, to ja im pozwalam. A to wszystko wina Wspanialego, bo przy ostatnim napelnianiu nalal za duzo wody i przymarzla pokrywka pojemnika. Wystarczy wiec zeby pojemnik postal w temperaturze pokojowej na tyle dlugo zeby lod puscil i pokrywka tez ruszy. Narazie olewam te wszystkie nasmiewania sie ze mnie, jak przyjdzie pora to im pokaze, ze toto jednak dziala.
Mam tez zwichniecie na punkcie roznych dziwnych rzeczy codziennego uzytku. I tak w pracy mam okulary, ktore wisza na szyi ale zaklada sie je rozdzielajac na srodku tam gdzie normalnie okulary spoczywaja na nosie. Smiesznie to wyglada, bo czasem rozmawiam z klientka i nagle "rozrywam" okulary zeby je zalozyc, wiekszosc ludzi patrzy zaszokowana i mowi "zrob to jeszcze raz" Natomiast okulary sloneczne tez sobie zanabylam smieszne bo skladane i te tez przyciagaja uwage otoczenia, jak je skladam czy tez rozkladam do zalozenia czy schowania. A wygodne sa o tyle ze mieszcza sie spokojnie w kieszeni.

Jednak zdecydowanie najwiecej kupuje gadzetow kuchennych. Mam w kuchni taka krate, na ktorej wisi to wszystko, a co nie moze wisiec, lub sie nie miesci na kracie to jest w szufladach.

I tak przyszedl w sobote Potomek i robilismy grilla, jak zwykle ja odpowiedzialna za mieszanie marynaty i salat a reszta nalezy do nich.
Potomek akurat stal w kuchni jak ja zabieralam sie do mieszania marynaty wiec poprosilam:
-- Synus stoisz tam blisko to podaj mi jakies mieszadlo
-- Ale ktore? - zapytal rozgladajac sie po tej kracie blednym wzrokiem.
-- Normalne mieszadlo, czy to wazne ktore?
-- Jak nie wazne to po kiego licha tyle tego masz?
I tu sie zaczela dyskusja na temat mojego uzaleznienia, obydwaj nie potrafili pojac skad mam takie zamilowanie do kuchennych gadzetow skoro gotuje tylko jak musze. Wreszcie Wspanialy znalazl wytlumaczenie:
-- Wiesz Potomek, my to sie pewnie nie znamy, ale jedno mieszadlo jest do mieszania zgodnie z ruchem wskazowek zegara, drugie przeciwnie, trzecie do ubijania z gory i .. pozostale to juz naprawde nie wiem.
Ja sie nie wdaje w takie dyskusje z nimi, bo i po co? Bez wzgledu na to co oni mysla, to ja i tak robie swoje czyli kupuje nowe gadzety.
Czy Wy tez macie takie zaciecie kolekcjonerskie? i do czego?
Stardust gadzetowo

40 comments:

  1. nie mamy, ale pojemnik bajeczny, okulary fajne i pokaż jeszcze zdjęcie tych co wiszą na szyi, bo nic z tego opisu nie rozumiem.

    ReplyDelete
  2. znaczy wróć, ja kupuję książki. w różnych wersjach językowych czasem ;)

    ReplyDelete
  3. O ksiazkach nie wspominalam, bo to raczej nie jest zboczeniem, a jesli to pozytywnym:) Tamte okulary mam w pracy wiec bede musiala zrobic zdjecie. Dzis mam wolne:)

    ReplyDelete
  4. Właśnie takiej kraty szukalam, ale nie dostalam, więc z żalem wielkim zdecydowalam się na dwa drągi z haczykami. Ale to nie to samo.

    ReplyDelete
  5. Lorenza--> Nie wiem co jest z tymi kratami, bo ja szukam drugiej i tez nie moge znalezc. Szlag, a one sa takie praktyczne.

    ReplyDelete
  6. a ja myslalem, ze te ustrojstwa na kracie w kuchni - to narzedzia tortur.

    Czy Wspanialy jest aby bezpieczny w obliczu tego sredniowiecznego zestawu do mieszania, ubijania i przecinania ???

    ReplyDelete
  7. Myśmy taką kratę mieli, kiedy jeździliśmy handlować na giełdę komputerową. Drobnica na niej wisiała, kabelki i takie tam. W oryginale była to podpórka pod pnącza w ogrodniczy kupiona.

    Zajrzałam do swego wnętrza i stwierdzam, że nic nie kolekcjonuję. Wręcz przeciwnie, bez wielu rzeczy się obywam, żeby się nie zagracać. Tylko upojnie i uporczywie kupuję koraliki i robię z nich biżuterię, co jej nikt nie chce kupować. ;-/

    ReplyDelete
  8. Tribudragon--> Wspanialy to jest bezpieczny, takimi narzedziami nie moge mu wiele zrobic;) Gorzej, bo 2 lata temu to wlasnie Wspanialego nalecialo na kupowanie nozy i trwaloby to licho wie jak dlugo, gdybym nie powiedziala ze zaczne uzywac:))) A kolekcja nozy jest calkiem pokazna i owszem dobra firma Wusthof ale z przedwojennej stali. To wiesz, nie bardzo wiadomo kto tu jest bardziej zagrozony:)))

    ReplyDelete
  9. Nielot--> A dlaczego nie sprzedajesz tych kolczykow na allegro? Ja mialam okazje widziec chyba u Malgoski na zdjeciach jedna pare i bardzo ladne sa. Mysle ze moglabys spokojnie sprzedac.

    ReplyDelete
  10. Jako corka i wnuczka namietnych zbieraczy wszystkiego, poszlam w jednym z dwoch mozliwych kierunkow, ale przeciwnym - wypierdalam wszystko natentychmiast po uzyciu, gazety po przeczytaniu, itd.
    Mam troche sprzetu w kuchni, ale to wszystko uzytkowe. Nienawidze zbyt wielu rzeczy na wierzchu, zakurzonych albo wymagajacych wiecznego odkurzania - preferuje surowy skandynawski styl, zadne tam podusie, zaslonki, wykladzinki. Najlepiej gole dechy na podlodze, malo mebli, jasno i przejrzyscie, zamykane szafy na ksiazki i naczynia, troche obrazow, pojedyncze pierulki, najlepiej wiszace w oknach lub stojace na parapetach. Ale pojedyncze, naprawde.
    Ech, marzenia... I tak mam burdel, i tak ciagle albo dzieci albo inni czegos naznosza - i glupio wyrzucic.

    Gadzety lubie, zwlaszcza nietypowe, co nikt inny nie ma.
    Jak modne wielkie ciemne okulary, to ja bede nosila male i waskie. Z ciuchami i butami mam tak samo.

    BTW: Lorenza, widzialam kurtasie dla Ciebie. Cos w klimacie szmanskiego plaszcza. Jest taka firma Uttam w Londynie, mam pare ich szmat. Nad kurtasia sie zastanawialam, ale czarna, a mnie w czarnym marnie. Miala hafty fioletowo-lila-rozowe na mankietach i wzdluz krytego zapiecia, tudziez mosiezne kwadratowe napy do tego. Cudna!
    Ogolny klimat ich ciuchow tutaj:
    http://www.uttamdirect.com/gallery.php?what=women&brand=Uttam%20London&cat=Bestsellers

    ReplyDelete
  11. Ja tak jak Ty uwielbiam gadżety kuchenne i mam ich całą masę. Oprócz tego książki i ogólnie materiały piśmienne czyli długopisy, teczki, notatniki, zeszyty itp:) Mąż jak mi czymś podpadnie i chce zarobić u mnie plusy idzie ze mną na zakupy do Empiku :) Acha i jeszcze kubki !!! Już nie mam gdzie ich stawiać:( To tyle jesli chodzi o moje mannie:)

    ReplyDelete
  12. nie lubię,nie kupuje,nie magazynuję.
    A i tak mi znoszono i mam i głupio wywalić:)

    ReplyDelete
  13. Stardust, a myślisz, że nie próbowałam? Siedem dych musiałam allegro zapłacić za wystawianie, a sprzedałam rzecz za 5 zyli. Takich pierdółek jest dreptotryliard, a te moje nie są szczególnie odkrywcze. Ot, drogie hobby.

    ReplyDelete
  14. Lubię szkło, więc kupuję szklane świeczniki, misy, miseczki, ale w normalnych ilosciach, wytłuke i nowe kupuję:) chociaz mam kolekcję kubków z napisami okazjonalnymi to herbata najlepeij smakuje mi w szklance, jak u Ruskich:)

    ReplyDelete
  15. Lubię gadżety :-)
    Kiedyś kolekcjonowałam i to dużp. Grube, proste szkło, kuchenne cuda plus koty.
    Szkło się wytłukło, gadżety nieużywane pooddawane, kotami nasycenie.
    Ale fikuśny pojemnik do lodu czy inną filiżankę/czajnik to chęęęętnie :-)

    ReplyDelete
  16. Okulary rozpinane nad nosem ma pan patolog z CSI:NY :)
    Z gadżetów posiadam tylko mały torebusiowy scyzoryk. Nożyk, pilniczek, nożyczki i zapalniczka w jednym. Przydał się dziesiątki razy.
    Poza tym mam podobnie jak Czarownica, nie znoszę domowych bibelotów. Lubię sprzęt kuchenny, ale tylko taki, który mogę schować w szafkach.

    ReplyDelete
  17. przyznaję się,zbieram janioły,rożne usmiechnięte,rozmarzone,zamyślone,wiecej grzechow nie pamiętam;)

    ReplyDelete
  18. A okular składany też mam. jak go odkopię, to pokażę :-)

    ReplyDelete
  19. Moj bzik to zapalniczki. Durnostojek nie toleruje. Przed kupowaniem szkla i ceramiki potrafie sie, choc z trudem, powstrzymac. Ale gdybym miala wiekszy lokal....

    ReplyDelete
  20. Czarownica: no i na coś mi to pokazała, to fajne ciuchy są, ale w Polsce nie widziałam tej firmy, kurtkamać!

    ReplyDelete
  21. ja chyba niewiele zbieram, no może ewentualnie jakieś kuchenne syfy, ale to właśnie głównie dlatego, że niewiele gotuję - zawsze się łudzę, że jak zanabędę dany gadżet, to już na pewno będę gotować i piec. Całymi dniami :)

    ReplyDelete
  22. hmmm, książki nie, bo większego domu nie planuję, wszystko, co chcę przeczytać, pożyczam (i oddaję!). jeśli już, to świeczniczki w Ikei (no nie wyjdę z Ikei bez świecznika). kosmetyki do makijażu (a wcale się za dużo nie maluję). o, wiem, przede wszystkim lakiery do paznokci! i doniczki.
    ale rzuciłam palenie, to chyba mogę coś czasem kupić, prawda?

    ReplyDelete
  23. skoro książki sie nie liczą :) to się przyznam. owce. ale nie takie "sheepworld" czyli komercha tylko takie bardzo owcze:) i nie żywe oczywiście!

    ReplyDelete
  24. http://ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/kw,6573,ksiazka.html

    ReplyDelete
  25. taaa...kuchenne przybory bardzo kocham i ...kupuję!
    Dziś zanabyłam 2 słoje w lidlu, plastikowe, bo potrzebne mi do ryżu i mąki kartoflanej.
    Faktycznie potrzebne.
    Pewnie za chwilę będę zmieniac na szklane...
    Sama sie dziwie, ze po odwiezieniu Grubela na lotnisko pojechalam do Ikea i NIC nie kupilam!
    Nic! przysiegam!

    ReplyDelete
  26. Czarownico--> Ja zbieram tylko "przydasie" zadnych figurek i zbieraczy kurzu. Figurek i temu podobnych fiutkow nieznosze pasjami. Jakby mi ktos przyniosl figurke to chyba nie bylabym w stanie sie opanowac i rozbilabym mu ja na lbie:)))
    Podusiow, zasloneczkow, firaneczkow zez falbaneczkami tez nie cierpie:)))) Ma byc prosto i funkcjonalnie.

    ReplyDelete
  27. Kicia--> Ksiazki tak, ale po co materialy pismienne? czy to znaczy ze Ty piszesz, znaczy tak rencoma? Ja juz dawno tego zaniechalam z lenistwa i wiem, wiem charakter pisma mi sie bardzo wyraznie zepsil. A z kubkami to mozesz sobie podac reke ze Wspanialym. Juz mu zapowiedzialam ze jak przyniesie jeszcze jednen kubek to musi sie sam wyniesc. No a zaraz potem sama kupilam sobie nowy kubek:)) Ale podobowal mi sie i pisalo na nim ze jestem intelygentna:))))) No to musze taki kubek miec, prawda?

    ReplyDelete
  28. Tuv--> Jak nie lubisz to wywal i zapowiedz ze nie przyjmujesz.

    ReplyDelete
  29. Nielot--> Cos trzeba zrobic z tym Twoim utalentowanym hobby, przecie nie moze sie tak marnowac. A moze wymyslisz cos innego z tych koralikow oprocz kolczykow. Kuzwa jak bede miala wiecej czasu to sama pomysle.

    ReplyDelete
  30. Beata--> Ja lubie szklo ale w postaci kieliszkow, szklanek, i takich dupereli, wiec tego mam od pyty. Natomiast nie lubie krysztalow takich grubych cietych, no alergie mam. Krysztal ma byc cienki wtedy jest OK. Swieczniki tez skupuje jak najeta, ale nie koniecznie duze szklane.

    ReplyDelete
  31. Sze--> No ja wlasnie lubie takie niespotykane pierdoly i wcale nie musza byc wtedy przydatne, no caculek taki:)))

    ReplyDelete
  32. Malgoska--> No mojego sprzetu kuchennego to jest tyle ze sie nie miesci w szafkach i szufladach. Ta krata jest dla mnie cudownym rozwiazaniem, co prawda ma feler, bo przed uzyciem nalezy przydasia na wszelki suczaj umyc, ale to drobiazg. Krata wisi daleko od kuchenki zeby uniknac tlustego nalotu a kuchnie mam calkiem duza. Obawiam sie ze jakbym wszystko pochowala to juz w ogole przestalabym gotowac zeby uniknac balaganu:))))

    ReplyDelete
  33. Martaanna--> To u Ciebie jak w niebie:)))))))))))

    ReplyDelete
  34. Zgago--> Szklo i ceramika to tez moja slabosc, durnostojek tez niet. Mialam ciotke, ktora miala tego badziewia od cholery i troche i to mi chyba ciagle tkwi w pamieci. A cioteczka zbierala te pierdy i ustawiala na polkach, poleczkach, w szafkach i gdzie popadlo. Moj ojciec sie zawsze smial ze sie boi usiasc bo nigdy nie wiadomo czy krzeslo nie sluzy za postument dla nowej figurki. No zywcem muzeum durnostojek.

    ReplyDelete
  35. Lumpiata--> Nie boj sie to tak nie dziala:) Ja mam gadzetow od zasrania a pieke 4 razy do roku i gotuje raz na tydzien z wyjatkiem okresu letniego kiedy wcale nie gotuje:)))

    ReplyDelete
  36. Batumi--> Ja tez nie potrafie wyjsc z Ikea bez swiecznika i kilku-miesiecznego zapasu swiec:))) Ksiazki tez mi sie juz nie mieszcza, wiec ostatnio marzy mi sie to nowe ustrojstwo elektroniczne gdzie mozna sobie naladowac iles tam tysiecy ksiazek i miec w jednym kawalku. Pewnie sobie to kupie ale narazie czekam zeby udoskonalili.

    ReplyDelete
  37. Bere--> No bylabym troche rozczarowana gdybys sie nie przyznala do tych owieczek:)))

    ReplyDelete
  38. Pistacjowy--> Dzieki za rekomendacje, ale wiesz ja stara baba jestem i sobie juz troche wlasnych wspomnien nazbieralam:)))chociaz nigdy nic nie wiadomo;)

    ReplyDelete
  39. ADE--> Nic nie kupilas w Ikea?????????? Ty sie moze przebadaj, bo wiesz musisz dbac o siebie a to nie jest objaw zdrowia:)))))))))))))))

    ReplyDelete
  40. To nie była rekomendacja, a jedynie przykład na to, że przeżycia erotyczne mogą stanowić materiał do kolekcji. Autorka je spisała, Ty nie musisz (z tego co czytam, masz co robić), a w to, że w pamięci swej chowasz osobistą kolekcję wspomnień, nie wątpię ani, ani.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...