Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, April 10, 2009

Snuj sie snuju snuj

Szefowa dala mi wolne na dzisiaj. Ona chyba ciagle tkwi w przekonaniu, ze mnie na tym zalezy, bo u nas w Stanach Wielki Piatek jest bardzo waznym swietem katolickim. Przeciez nie bede sie z szefowa klocic, to nawet nie wypada, no i w moim przypadku to wymaga szczegolnych zdolnosci, bo Ona ma czasem argumenty nie do zbicia;))
Siedze i musze przyznac, ze ja bardzo lubie byc sama w domu, szczegolnie w dzien, bo wieczorem to jednak jakies drugie cialo jest przydatne. Natomiast w dzien lubie jak nikogo nie ma i nic ani nikt mnie nie rozprasza. Mam swoj wlasny rytm dochodzenia do siebie i generalnie biorac wszystko jest w stanie wyprowadzic mnie z rownowagi. Nie daj Bog zeby zadzwonil telefon!! Po pierwsze to nie odbieram, ale sam dzwonek przecinajacy moja bloga cisze!! Wrrrrr!!!!!
W ubieglym tygodniu przez dwa dni Wspanialy mial konferencje telefoniczne zaczynajace sie o 6 rano w zwiazku z czym nie jezdzil do pracy tylko siedzial w domu. I sama Jego obecnosc byla mnie w stanie wytracic z rownowagi, wcale nie dlatego, ze cos chcial, czy ja cos musialam w zwiazku z tym, ze On jest, absolutnie nie. Ale On byl wtedy kiedy normalnie Go nie ma!!!!
I tak mi ta Jego obecnosc o nieodpowiedniej porze przeszkadzala, ze spoznilam sie na autobus!!! Juz wyszlam i za chwile wrocilam, klapnelam na kanape z westchnieniem zniechecenia.
-- Co sie stalo? dlaczego wrocilas? - zapytal Wspanialy.
-- Spoznilam sie na autobus i teraz musze czekac nastepne pol godziny.
-- Hah to tylko Tobie cos takiego moze sie przydarzyc. Wstalas o 6 rano i spoznilas sie na autobus na 10ta - parskal smiechem jak mlody zrebak.
-- To wszystko Twoja wina!!!! - wyrzucilam oskarzajacym tonem.
-- Jak to moja wina? - zapytal zdziwiony - przeciez ja sie w ogole do Ciebie nawet nie odzywalem.
-- No ale jestes, a normalnie Cie nie ma. I jak wychodzilam to musialam Cie pocalowac i dlatego sie spoznilam - zaczelam wyjasniac bez sensu.
-- Ooo biedactwo, przez 4 godziny wszystko szlo jak z platka, a jeden cmok w policzek spowodowal, ze sie spoznila na autobus. Bidulka - poglaskal mnie po czubku glowy.
Przestalam reagowac, szkoda energii, ktorej i tak nie posiadam z rana.
On sam nie jest lepszy, tyle tylko, ze On na codzien musi i wstaje. Ja naprawde nie wiem jak On to robi, ale robi. Natomiast w weekendy jak moze pospac dluzej i zwykle spi do 8-9tej to tez wstaje i po omacku z zamknietymi oczami przychdzi do kuchni na goraca kawe.
Pamietam jak zaraz na poczatku kiedy wprowadzil sie do mnie, jeszcze do tamtego mieszkania i nie mam pojecia jak to sie stalo, chyba nie nastawil sobie budzika, a ja budzik i tak slysze raz na kilka miesiecy, wiec nie wiem. Ale obudzilo mnie Jego glosne:
-- Shit!!!
Wiedzialam, ze cos sie stalo i odezwala sie we mnie ta kobieta, ktora bylam kiedys w przeszlosci. Wstalam szybko i polecialam za Nim do kuchni, On juz zdarzyl nastawic kawe, a ja stanelam bezradnie oparta o sciane, oczy na wpol zamkniete i stoje. Spojrzal na mnie i zapytal:
-- A Ty po co wstalas?
-- Nnnnoo, niie wiem, ale mmmmoze cos poowinnam Ci pooomoc - wyjakalam.
-- Najwiecej pomozesz, jak wrocisz do lozka.
No to wrocilam i juz nigdy wiecej nie wstawalam bez wzgledu na to co sie dzialo.
Jak koniecznie musze, to wstaje i jestem zorganizowana, a w zasadzie to jak musze, to jestem zorganizowana juz poprzedniego dnia, ale mimo to musze wstac na 2 godziny przed wyjsciem z domu. Inaczej nie dam rady.
Kilka lat temu lecielismy do Buffalo i musielismy wyjsc z domu o 4tej rano (!!!) to na wszelki wypadek w ogole nie poszlam spac. Przesiedzialam cala noc przy ksiazce i komputerze na zmiane. No tak jest lepiej. Tak samo jest jak gdzies musze isc, to najlepiej zeby ktos zapowiedzial mi o kotrej godzinie mam byc gotowa i wtedy jakos to dziala.
Popierdolone to, bo to chyba jakies polaczenie snuja z punktualnoscia, bo ja jednak w tym wszystkim jestem bardzo punktualna. Nie lubie sie spozniac, nie lubie jak ktos na mnie czeka, chyba wynika to z szacunku dla czasu nie tylko mojego ale i innych.
Ale na dzis mam kilka zadan bojowych. Musze isc po zakupy, niewielkie ale jednak.
Mam taka ambicje, zeby upiec babke drozdzowa i nie bardzo jestem przekonana czy mi ta babka wyjdzie, bo jakos nie mam reki do drozdzowego. A w zasadzie to nie mam reki do suchych drozdzy, bo z takimi zywymi to sobie jakos radzilam. Tutaj natomiast jest ciezko dostac zywe drozdze, kiedys widzialam w jednym sklepie w okolicy, ale w sobote Wspanialy byl tam i nie mieli. Zobaczymy jak mi to dzisiaj pojdzie.

Stardust z porannym snujem

12 comments:

  1. ja tez uwielbiam byc sama w domu, to mi sie zdarza raz na rok :(

    tez pieke drożdzówke i te bebe niemiecką z "nie lubie gotowac" chyba, z ajeralkoholem.

    a w wielki piatek bylam w Tesco o 5.30 (bez kolejek) u lekarza z autysta, gardla jak zwykle nie pokazal wiec dostal antybiotyk a konto!

    ReplyDelete
  2. Beato-> W Tesco o 5:30 - podziwiam!!! Ja poszlam do sklepu o 10tej (tez wczesnie) i tez nie stalam w kolejce. Jutro Wspanialy musi nabyc warzywa i owoce, wiec moze bedzie troche wiecej ludzi, ale tez nie sadze. Ale nabylam te drozdze, wiec biore sie za drozdzowke.
    Wszystkich, ktorzy to czytaja prosze o trzymanie kciukow:)))

    ReplyDelete
  3. pojechalam z menem (dzieci spaly wiec mogla je pilnowac MW:), a my z menem mozemy tylko o switaniu lub polnocy do sklepu :( razem

    ReplyDelete
  4. Stardust, trzymam mocno kciuki:))) A jakby wyszła z zakalcem, to ja bym z chęcią się na nią pisała, bo ja lubię zakalec.))) Osobiście robię jedno jedyne ciasto. Na dnie średniej blachy układam równo herbatniki, takie najzwyklejsze. Gotuję litr mleka, wsypuję do niego szklankę kaszy manny, szklankę cukru, pół kostki margaryny, wiórki kokosowe i kakao. Papę wylewam na herbatniki, rozprowadzam równo. Na niej układam znów herbatniki. Drugą połowę margaryny roztapiam, dolewam ciut wody, cukru pudru i kakao. Polewam tym wierzch, posypuję wiórkami kokosowymi. Chłodne wstawiam do lodówki i gotowe:)))) Tanie i smaczne.

    ReplyDelete
  5. Taki paradoks made in USA. Wielki kraj, wszystko niby ma. A tu mi Sister przed oboma Świetami donosi o braku drozdzy, maku, kiszonej kapusty niepasteryzowanej i innych drobiazgach waznych dla Polaka w nowej Ojczyznie.
    A w kwestii ciast, to mnie drozdzowka wychodzila zawsze, natomiast po 32 latach malzenstwa i gospodarstwa zaczal mi wreszcie sie udawac biszkopt. Nareszcie trafilam na przepis dla leniwych bab i do tego z gwarancja sukcesu!

    Sciskam swiatecznie Ciebie i Wspanialca!

    ReplyDelete
  6. zgaga, blagam o biszkopt! ja mam 26 lat malzenstwa ale chcialabym juz umiec:)

    ReplyDelete
  7. Wyobraz sobie Zgago, ze drozdze w tym sklepie ponoc zawsze sa, bo dzis kupilam bez problemu. Wspanialy wlasnie przylazl z pracy, popatrzyl na opakowanie i mowi: "aaaaa to ja nie wiedzialem, ze to tak wyglada, ja szukalem czegos duzego". Znaczy sie nie ma pojecia. Wiesz nie wiem jak w tej Alasce, bo to troche niby jak Rosja carska:) ale tutaj to naprawde moge kupic wszystko. Moze nie w kazdym sklepie, ale jak czlowiek koniecznie chce, to mu nawet sprowadza. Wspanialy piecze chleby, ale uzywa drozdzy suchych, ja tez kiedys uzywalam suchych do czegos, ale tym razem uparlam sie na babke parzona i sie balam.
    Jeszcze zerknelam na te kapuste kiszona i mak. Mak jest w sklepach jesli nie polskich to w niemieckich, kapusta kiszona jest we wszystich sklepach nawet amerykanskich bo przeciez uzywaja do hot dogos. Ale co by nie bylo;) Wesolych Swiat zycze:)))

    ReplyDelete
  8. Oj tez tak mam. Lubie samotne poranki w domu. I bardzo jestem szczesliwa od czasu, gdy zmusilam dziecko do samotnych jazd do szkoly, bo wstaje rano, wyprawiam go z domu, a dopiero potem jem sniadanie i ze spokojem sie szykuje.

    ReplyDelete
  9. Zgago i daj ten przepis na biszkopt. Ja co prawda nie mam problemu, ale od przybytku glowa nie boli, to nastepny przepis sie przyda.

    ReplyDelete
  10. a moj niezawodny leniuszkowy biszkopt to: jaj 4-6szt., 1 szkl. cukru, 0,5 szkl. maki pszennnej, 0,5 szkl. maki ziemniaczanej, 1 lyzeczka proszku do pieczenia. Ubic bialka na sztywno(wazne!), dodawac cukier caly czas ubijajac.Kiedy juz cukier prawie sie rozpusci dodac zoltka i ubijac jeszcze moment, az zoltka sie polacza z piana (nie za dlugo, by nie przedobrzyc).Wsypywac make z proszkiem przez sitko jednoczesnie delikatnie mieszajac lyka. Na blache i siup do nagrzanego(!) piekarnika.

    ReplyDelete
  11. Ja juz wiecej lat, niz ostatni anonimowy wpis, a niestety nie wyszlo, kurcze znowu nie wyszedl mi placek drozdzowy, a drozdze takie swieze, ze na oko wiadc ja sobie wiruja.
    Dobra, wiec nie ma babki, w tak w ogole to chyba ok, bo te dobrocie polskie wszyscy odrzucili, i juz nie namawiam ani do schabiku z galaretka, ani do jajek majonezami nadziewanych, ani do, ani do..... Ogolnie juz nie namawiam.
    No i zatem: bez namowy,rok w rok , musze wymyslac jakies nowe cudactwa, w tym roku nic nie wymyslalam, w tym roku, po raz pierwszy, cisza w uszy kluje, dzieci sobie pojechaly hen.
    Spokoj absolutny, cisza taka, ze az do zapalenia ucha srodkowego, Jezu kochany, musze przeczytac od poczatku do konca jak Ty pozywasz z Twoim Wspanialym.
    Cale szczescie, ze jutro troche gosci, a nuz sie kto tam pokloci, a moze i drzwi glosniej zamknie
    , bo naprawde ta cisza nieznosna.
    Kochani, swiat w radosci, kolorowych jarmarkow wszystkim i z calego serca.

    ReplyDelete
  12. a to ja mam tak samo, snuj z swirem punktualnosci.
    nigdy sie nie spozniam, ale jak nie musze niczego zrobic na konkretna godizne to wstaje o jedenastej, snuje sie, zanim zjem sniadanie i oblece poczte i blogi to juz trzecia po poludniu...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...