Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, May 27, 2009

Jedynak

Wspanialy jest jedynakiem, Potomek tez. Nie wiem jakie ktos inny ma doswiadczenia z jedynakami, ale moi gadaja sami do siebie. Maly Potomek jak wracal z kina, to potrafil sie zamknac w swoim pokoju i sam sobie opowiadac caly film wybuchajac przy tym glosnym smiechem. Bywalo, ze wracalam do domu i myslalam, ze on tam w swoim pokoju ma jakies towarzystwo, ale sie okazywalo, ze to znow Potomek ma inteligentne konwersacje sam ze soba.
To samo robi Wspanialy.
Jak tylko wprowadzilismy sie do tego mieszkania, to na poczatek oboje mielismy swoje komputery w jednym pokoju (pralnia przerobiona na office) i siedzielismy przy tym samym naroznym biurku. Niedlugo to trwalo, bo Wspanialy ciagle brzeczal cos pod nosem, a ja nigdy nie wiedzialam czy to do mnie, czy znow sam sobie cos tam gada.
Wiec co i rusz pytalam:
-- Co mowiles?
-- A nic, tak sobie glosno mysle.
Po kilku tygodniach dzielenia pokoju z glosno myslacym mezem dostalam wkurwa, bo jak tu cos samemu czytac, czy pisac, jak ktos obok ciagle brzeczy.
Wiec Wspanialy wyniosl sie ze swoim laptopem do kuchennej jadalni.
Wcale nie jest z tym duzo lepiej, bo co chwile wola:
-- Chodz cos Ci pokaze.
A ja na kazde takie wezwanie lece, coby se popatrzec na jego kompa.
W ostatni weekend ciagle brzeczal w innej czesci mieszkania, a ja ciagle zapierdalalam drobnym truchtem, tylko po to zeby sie dowiedziec, ze to nic waznego, ze to znow moj maz gada sobie sam do siebie. No upierdliwe to jest.
Za ktoryms razem poszlam i zrobilam mu wyklad, ze proces myslenia to wlasnie dlatego nazywa sie mysleniem, ze powinnien odbywac sie bezgolsnie "o tu, tu w samym srodku glowy", popukalam w czolko i przykladajac palec do ust dodalam "bez uzywania ust i wydawania dzwiekow". Najpierw probowal mnie w ten palec ugryzc a potem znow poczestowal mnie "azorkiem" tzn. zrobil mine zbitej psiny i mowi:
-- Ja naprawde taki upierdliwy jestem? ja nawet sobie nie zdaje sprawy ze gadam.
-- Jestes, jestes skarbie, przy tym ja jestem letko przyglucha i juz jest problem. Jak to sie bedzie z wiekiem nasilac, to nie bede miala innego wyjscia, tylko Cie otruc.
-- Otruc?!?!?! A czym bys Ty mnie otrula??
-- No moge jeszcze przydusic poduszka;) to zalezy jaka smierc wolisz:))
Zamyslil sie na chwile.
-- No co tak dumasz? przeciez Ty zawsze mowisz, ze mnie odstrzelisz jak bede upierdliwa.
-- Taaaakk, ale ja nie mam broni, a Ty z ta trucizna...kto wie co jeszcze moga Ci przyslac z Polski...
Swieta racja, bo z Polski dostalam juz przesylke psetek z jablek jesienia ubieglego roku, a teraz dostalam mlode liscie czarnej porzeczki na nalewke, ktora wlasnie dzis zlalam do karafki.
Wspanialy chodzil kolo tego sloja z liscmi przez caly weekend i probowal mi wmowic, ze juz jest gotowe i mozna sprobowac. No to beda mieli na ten weekend, bo znow nigdzie nie bedziemy sie mogli wybrac, bo pewnie bede musiala troche odpoczac po zabiegu.

Stardust snujac mordercze plany;)

35 comments:

  1. zapodalabys moze przepis na ta nalewke...?

    ReplyDelete
  2. ooo zapodaj przepis?
    A głośne myślenie jest tworcze,więcej można wymyśleć i lepiej :)

    ReplyDelete
  3. Mam w pracy koleżankę - też rozmawia ze sobą lub z komputerem :) I też jest jedynaczką :D

    ReplyDelete
  4. mam Jedynaka - MAM. i gada sam do siebie !

    ale ja też gadam. rozwódka to jak jedynak ? ;))))))

    ReplyDelete
  5. Sama mam jedynaka, ale on sam do siebie nie mówi. Za to w nocy przez sen opowiadał wszystko :)
    Teraz podobno już po cichu śpi :)
    Zgadzam się , że takie gadanie może człowieka z równowagi wyprowadzić, ale żeby zaraz truć ??Choć czytałam kiedyś taki dowcip. Żona zabija męża. Przyjeżdża policja i odpytuje ją na okoliczność powodów takiego uczynku. Kobieta spokojnie odpowiada: Mój mąż był wczoraj u lekarza, który powiedział mu, że ma przed sobą jeszcze conajmniej 20 lat życia. On bardzo bał się dentysty i nigdy do niego nie chodził, więc jak sobie pomyślałam, że będzie mi przy każdym posiłku wysysał z dziury w zębie jedzenie jeszcze przez tyle czasu to pomyślałam, że muszę sobie tą mękę skrócić.:)

    ReplyDelete
  6. lubię jak się dzieci same sobą zajmują :)

    ReplyDelete
  7. zawsze soę sama bawiłam, siostra starsza o 4 lata wolała sie ze mna bić

    ReplyDelete
  8. Hej, Stardust :) ja też jestem jedynak i też sam do siebie gadam. NAPRAWDĘ.

    ReplyDelete
  9. a ja mam czworo młodszego rodzeństwa i też gadam do siebie...
    może dlatego, że z takim harmidrem dokoła trzeba było mówić głośno, żeby usłyszeć swoje myśli;)

    ReplyDelete
  10. Jestem jedynaczką i matką jedynaka i coś na ten temat wiem:) Noooo... mój jedynak gada do siebie:))) Czy to w czasie zabawy, czy odrabiania lekcji wszystko musi na głos:)
    Czy ja też "myslałam na głos", to nie pamiętam, ale przypominam sobie, że w czasach wczesnego dzieciństwa miałam grupę wyimaginowanych przyjaciół, z którymi niby przeżywałam niesamowite przegody:))
    Bardzo, bardzo chciałam mieć rodzeństwo. Do tego stopnia, że ukradłam (dosłownie!) sąsiadom ich synka, który spał w wózku na podwórku i przytargałam do domu. Chciałam zagrzebać go w ciuchach w szafie i się nim opiekować! Dobrze, że Babcia przylukała i wszystko (dla niego) zakończyło się szczęśliwie.
    Aha! Miałam wtedy niespełna 5 lat i to chyba cud, że w żaden sbosób go nie uszkodziłam:))

    ReplyDelete
  11. Przez długi czas byłam jedynaczką, później samotnikiem (bo jedynak z rodzeństewm to juz nie jedynak) i gadam do siebie do dziś :-)
    Gdy ktos chciał wiedzieć co się dzieje w przedszkolu - wystarczyło podsłuchać mnie w moim pokoju :-)
    Moi przyjaciele w ten sposób dowiedzieli się, że dziecko chodzi na RELIGIĘ w przedszkolu (!).
    Szeherezadowy też gada do siebie. Jedynak :-)

    Zauważyłam, że jak gadam do siebie do Sz. mnie rozumie i vice versa. Czasem nawet nic nie mówię a on rozumie :-)

    ReplyDelete
  12. Ja tak jak Sze - jedynaczka, ktorej po 11 latach dolozyli siostre. I bylysmy 2 jedynaczki:)
    Tez gadam do siebie, ale od jakiegos czasu tylko w myslach.

    ReplyDelete
  13. Nina i Tuv--> Przepis zapodam w "gotuje bo musze" moze w niedziele albo w poniedzialek. Teraz przed samym zabiegiem i jutro nie bede miala czasu. Chyba bede musiala troche polezec po tym zabiegu. Ale bedzie obiecuje.

    ReplyDelete
  14. Britta--> No wlasnie, to gadanie do kompa, a ja przyglucha to nigdy nie wiem czy to do kompa czy do mnie;))

    ReplyDelete
  15. Spt--> To u Ciebie tez wesolo kazdy ma konwersacje ze soba. Jeszcze masz szanse to zmienic:)

    ReplyDelete
  16. Kiciaszara--> No tak szybko to go nie bede truc, narazie dostal ostrzezenie i dwie mozliwosci do wyboru:)))

    ReplyDelete
  17. Beata--> Jedynaki nie bardzo maja wyjscie, musza sie same soba zajmowac.

    ReplyDelete
  18. Pistacjowy--> Ja to nazywam OCS (only child syndrom) i komentarze potwierdzaja, ze cos w tym jednak jest:)))

    ReplyDelete
  19. Miss--> A ciekawe jak zachowuje sie reszta rodzenstwa?
    Ach i witaj, bo chyba Cie wczesniej nie widzialam, bardzo mi milo:)

    ReplyDelete
  20. Dikejka--> Potomek tez w wieku 5 lat bardzo chcial miec rodzenstwo, na szczescie nie przyszlo mu do glowy przynosic do domu, ale wszystkie dzieci na podworku to nei byly kolezanki i koledzy tylko "braciszki i siostrzyczki".

    ReplyDelete
  21. Sze--> Ja tez podsluchiwalam Potomka jak sie sam bawil, bo na pytania niechetnie odpowiadal. Widocznie juz byl zmachany gadaniem sam do siebie i nie chcial sie powtarzac.
    A Ty i Szeherezadowy to musicie miec wesolo:)))

    ReplyDelete
  22. Czarownica--> I wlasnie o to gadanie w myslach mi caly czas chodzi:)) bo wiesz ja niedoslysze co On brzeczy i latam jak pierdolnieta po chalupie, po nic:)))

    ReplyDelete
  23. Dochtor, też brącha pod nosem, a jak się pytam, czy to do mnie to nieodmiennie słyszę " eee, nieee, ja tak sobie popierdalam" i rechot :-))))

    Już przestalam się przejmować, jak coś będzie chciał ode mnie to zawoła drugi raz :-))))

    Ja jedynaczka z dziada pradziada, ale ze sobą nie rozmawiam. Upośledzona jestem ???

    ReplyDelete
  24. Daisy--> Ale czy Dochtor tez jedynak? bo z Toba to cos nie tak:))

    ReplyDelete
  25. Stardust - no pewnie, że jedynak :-)))

    Oba jesteśmy samolubne jedynaki i jedno drugiemu potrafi wyżreć na przykład ulubione lody albo czekoladę :-)))

    Typowe zachowanie, conie :-)))

    ReplyDelete
  26. byłam dość długo jedynaczką, ponad siedem lat, to moze dlatego coś tam do siebie gadam :))
    ale nie bardzo głośno ;)

    ReplyDelete
  27. Moja sp. babcia nazywala to ,,rozmowa z inteligentnym czlowiekiem''. Ja masowo gadam do psa, to tez jakby do siebie, bo przecie mi bestyja nie odpowiada...

    ReplyDelete
  28. a ja gadam do siebie w samochodzie :)

    ReplyDelete
  29. Też dołożono mi braciszka w 7.roku życia i jeszcze długo nie był partnerem do rozmowy, ale za to już wcześniej miałam przyjaciółkę - nierozłączkę, bardzo dobrą słuchaczkę, bo ja to gaduła od zarania. Z sobą też prowadziłam dialog jako pewien rodzaj zabawy, wcielając się w różne postacie, co chyba wiele dzieci praktykuje.
    Obecnie nie gadam do siebie, bo dostatecznie wyżywam się na ludziach - bezpośrednio lub telefonicznie ( ja to lubię )i jestem zaspokojona.
    Mąż był jedynakiem, ale najwyżej zagadywał czasem do telewizora w czasie jakiejś dyskusji, na filmie raczej nie. Ale tez nie był tak rozmowny jak ja i myślący po cichu. Pewnie nie raz to ja byłam przeszkadzajką?

    Stardust - chyba nie doczekasz sie mej relacji z "babciowania", bo jeszcze Syn by się obraził za moje niezbyt pochlebne opinie o wnukach ,( czasami mnie czyta )które by mi się wypsnęły - no, niestety... :/
    Powodzenia w zabiegu na nożki!!

    ReplyDelete
  30. Gadam do siebie, Miśka czasem pyta, co gadam, bo interesuje ją to dlatego, ze też gada. Potrafi mnie usłyszec z trzeciego pokoju, podczas, gdy stojący obok nie słyszy. Nie słucha. Jedynacy-samotnicy tak mają.

    ReplyDelete
  31. Kwoko--> Ale dziecka zyjom??, bo ze Ty przezylas to juz wiem:))
    Dzieki za zyczenia:)

    ReplyDelete
  32. Zgago--> Moj Potomek tak mowi, ze jak chce sobie pogadac inteligentnie to wlasnie musi ze soba:))

    ReplyDelete
  33. Beata--> Wspanialy jak tylko przyjezdzal do Nowego Yorcka to byl bardzo cierpliwy, wiadomo chlop ze wsi;)) A teraz jak prowadzi to co chwile slysze "move that piece of shit, is not going to get any greener itp" co dokladnie znaczy "rusz to gowno, nie zrobi sie bardziej zielone" to drugie jak sie ktos przed nim zagapi na swiatlach. No i co chwila przerywnik w postaci Asshole!!

    ReplyDelete
  34. Athi--> Znaczy sie Miska ma sluch wybiorczy:))

    ReplyDelete
  35. to ja jestem jedyną niejedynaczką, która całe dzieciństwo gadała do siebie? i jeszcze mi się zdarza, acz rzadko. ale ja w ogóle żyłam więcej wewnątrz niż zewnątrz ;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...