Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, June 3, 2009

AAAAAA!!!!!!!!

Jesooo ale ja jestem mlotek komputerowy!!!!!
Narobilam sobie balaganu, ze nie wiem kto potrafi to rozplatac!!!!!!!!!!
AAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zaczelo sie wczoraj w pracy, wyskoczylo mi jak diabel zza wegla jakies ustrojstwo, a wiadomo, ze ja ciemna kobieta jestem, to zlapalam za telefon i dzwonie do Potomka.
-- Synus ratunku!!! jakies cudo mi wyskoczylo i chce ladowac jakis system antyspamowy!!! co ja mam z tym robic?
-- Nic nie laduj!!! Ty masz Nortona i nic nie powinno ci wyskakiwac.
-- Ale to gowno mi mowi, ze mam zainfekowany komputer - zaczelam z rozpacza w glosie.
-- Mamo, nie wazne co Ci MOWI nic nie laduj.
-- To co ja mam z tym zrobic?
-- IGNORUJ, OK? - i sie wylaczyl, bo akurat pewnie dzwonie w nieodpowiednim momencie.
No to choooj ignoruj, znaczy ignoruj, czyli zaczelam w to gowno klikac. Co ja kliknelam, to gowno zniknelo po to tylko zeby zaraz na nowo wyskoczyc. Ale potem przyszla klientka i nie mialam czasu sie tym zajmowac. Jak pozniej weszlam a kompa to gowno znow bylo. Nie dalo sie tego nigdzie przesunac, ani w zaden znany mi sposob zlikwidowac, no to co? No to klikalam chowalo sie i znow wyskakiwalo.
Dzis, jak tylko przyszlam do pracy to samo. No to jak to samo, to ja tez to samo i dawaj klikac w to gowno. A gowno uparte dawaj wyskakiwac. I tak nam sie zeszlo do wieczora.
Przyszedl Wspanialy, a ze na szczescie mialam jeszcze kompa wlaczonego, to mowie:
-- Hej zobacz co to za crap?
Zerknal, pokiwal glowa i zasiadl do kompa coby sie tego jakos pozbyc.
Po 20 min stekania i sapania pod nosem zapytal:
-- Jak dlugo to masz?
-- Od wczoraj.
-- I co z tym robilas?
-- Klikalam za kazdym razem jak sie pokazalo - odpowiedzialam zgodnie z prawda.
I wtedy sie zaczelo. Zadzwonil do Potomka i obaj zarzucili mnie madrymi wyrazami, takimi wiecie fachowymi co to normalny czlowiek ni choooja nie pojmuje o co biega.
Najpierw to myslalam, ze oni sobie tak tylko miedzy soba sie madruja, ale jak zobaczylam pytajacy wzrok Wspanialego, to zwatpilam i pytam:
-- O co Ci chodzi?
-- No wiesz my obydwaj oczekujemy ze odpowiesz na pytania?
-- Jakie querwa pytania? jak chcecie zebym brala udzial w rozmowie to mowcie do mnie normalnym jezykiem. Ja prosta baba jestem to rozumiem czajnik, szczotka, szmata, lodowka...
Zwatpil, przelaczyl telefon ze speakerphonu na normalny odbior i znow sie zaczeli miedzy soba wymadrzac. Siedze i szlag mnie trafia, bo widze ze nikt nic nie robi a czas leci, to po cholere tu siedzimy mozemy rownie dobrze jechac do domu, a oni sie moga wymadrzac przez komorki, nie?
I jak sie tak pograzylam w tych moich logicznych rozwazaniach to nagle Wspanialy zapytal:
-- Jak myslisz ile razy Ty w to kliknelas?
Osiemnastym zmyslem czulam, ze nie bedzie zadowolony z mojej odpowiedzi, ale szlag:
-- A pewnie ze trzysta tysiecy razy... - odpowiedzialam obdarowujac go przy tym niewinnym usmiechem.
Pogadal jeszcze chwile z Potomkiem i mowi:
-- Pakuj tego kompa i zabieramy do domu.
-- Jak to "zabieramy do domu"??? a co ja tu jutro bede miala???
-- Nic nie bedziesz miala, ani jutro ani moze nawet pojutrze, bo ten komp jest pewnie tak zainfekowany, ze licho wie czy sie da oczyscic.
-- Aaaa!!!! - wyjeczalam i widzac, ze Wspanialy juz powyciagal przewody zabralam sie do szukania jakiejs torby, w ktora moznaby ten laptok wlozyc.
W drodze do metra nie odzywalismy sie wiele, bo i nie bylo o czym, widzialam jak mu rozum paruje az dym z uszu szedl, to wolalam sie nie odzywac.
W pociagu wreszcie przemowil:
-- Jak dojedziemy do domu, to trzeba jeszcze raz zadzwonic do Potomka, bo chyba mam pomysl jak to zrobic.
Przemilczalam, bo i o czym tu gadac, jak trzeba zadzwonic, to trzeba.
Po chwili westchnal gleboko i powiedzial:
-- Nie bardzo moge zrozumiec dlaczego Ty w to klikalas?
-- A co tu jest do rozumienia?
-- No, logicznie jak widzisz cos, co Ci zaslania caly prawie monitor i sie nie da przesunac i nie mozna sie tego pozbyc, to powinnas sie domyslec, ze to jest wirus i wylaczyc kompa.
-- Kochanie ja sie znam tylko na wirusach takich jak grypa. Przeciez Wy obydwaj nigdy mnie nic nie uczycie, tylko jak ja sygnalizuje jakis problem to albo jeden albo drugi mowi "odejdz" i sam naprawia. A ze zadnego z Was pod reka nie bylo, to jak zadzwonilam do Potomka, to mi powiedzial, ze mam toto ignorowac.
-- Ale ignorowac, to nie koniecznie znaczy klikac w to.
-- Moze i nie koniecznie, ale klikanie moze tez byc forma ignorowania, zalezy jaki kto ma system nerwowy, bo podejrzewam, ze ktos inny wyrzucil by juz tego laptoka przez okno, a ja jestem cala zen to se klikalam.
-- Ty cala zen... - powtorzyl z namiastka usmiechu pod nosem.
Znow zapanowala cisza, jak juz dojezdzalismy do naszej stacji to zapytalam:
-- A w ogole to co WY byscie robili beze mnie?
Wybuchnal smiechem.
-- To wcale nie jest smieszne. Zylibyscie nudnym, beznadziejnym zyciem O!! a tak to przynajmniej macie co robic.
Wrocilismy do domu. Wspanialy wlozyl zapas piwa do lodowki. Zadzwonil do Potomka:
-- Masz w lodowce jedzenie, piwo i lody sa w zamrazalniku na jutro. I wiesz co? nie ma sie co oszukiwac my jednak kochamy te Twoja matke.
Hah, sprobowaliby nie kochac!! pomyslalam.
Tylko jak ja jutro przezyje w pracy bez kompa???
Chyba wstane o 3 rano, zeby sie nacieszyc tym domowym na reszte dnia.

Stardust buuuu :((

28 comments:

  1. Ty to i tak masz dobrze, bo po pierwsze po angielsku się wyznajesz to np. wiesz co on do Ciebie mówi, a ja zero :(
    Po drugie masz Wspaniałego co się zna na kompach a mój małżonek jest na jeszcze niższym etapie komputerowym odemnie.
    Też dzwonimy do syna i tu muszę go pochwalić, że na takie zawiadomienie o jakiejś awarii, rzuca wszystko i przylatuje naprawiać :)
    Trzymam kciuki co by jak najszybciej naprawili :)

    ReplyDelete
  2. kiciaszara - Ty masz cudownego syna!
    mój to by marudził, ojej, a po, co? a dlaczego ruszałaśśśss? a nie wiem...
    zanim by zrobił to nagadał, nagadal i nagadał i nasapał jeszcze.

    ale ignoruj znaczy - NIE ZAUWAZAJ - to z pedagogiki jest:)nie dotykaj, nie patrz, nie mów, nie wachaj, nic!
    i teraz Stardust, empirycznie doswiadczona, zapamieta co to "ignoruj"

    tylko szkoda, ze to takie traumatyczne bylo:(

    ReplyDelete
  3. O jejku ja nie wiem co bylo ale powiem jedno niech Bog broni od Nortona! Podlug mnie to d..e s...o. Zajechal mi kiedys caly komp nie wylapujac wirusa choc mal aktualizacje i ínne takie.Miejsca potrzebowal za pieciu, z wwindowswm sie nie rozumial ... Kompa trzeba bylo zezlomowac. I od tego czasu NIGDY zaden Norton nie bedzie u mnie na kompie!! O!
    Polecam Kasperski
    Tabathea

    ReplyDelete
  4. pfy.... faktycznie zes odstawila numer, ale na pocieszenie powiem: ja dzis odstawilam nie lepszy, ino nie w dziedzinie komputerow (bo tu sie znam) ale w kuchennej.

    Otoz, gotowalam se jajka na twardo i po 10 minutach jakiez bylo moje zdziwienie, ze jeszcze som miekkie.
    Jako ze juz prawie do konca usunelam skorpkie to se mysle: nakluje jajo w paru miejscach, zeby mialo dziurki wentylacyjne, i wsadze do mikrofalowki.
    WIEM ze jaja w tejze wybuchajom, ale po pierwsze to zawsze jak ktos probowal to byly w skorupkach a po drugie to surowe.
    Wiec ja se mysle, skorupki nie ma, jajo naklute, powinno byc ok.

    No i bylo do 34 sekundy, bo potem wybuchlo.
    Kurwialam na czym swiat swoi, bo sprzatnac to gowno zajelo co najmniej pol godziny.

    I tak to...

    ReplyDelete
  5. Nie dośc, że kompa popsuła, to i tę stronę uszkodziła, i teraz otwiera się z łaski na uciechę.

    ReplyDelete
  6. Kicia--> Wspanialy sie niby zna, ale ja i tak mam zaufanie do Potomka - TYLKO:)) No wiesz, matula za mnie wylazi. Mam szczescie w nieszczesciu, ze Potomek akurat nie pracuje, wiec moze przybyc z odsiecza. Gdyby pracowal musialabym czekac do weekendu. Sama wiedza "co mowia" jak widzisz nie wiele mi pomaga, bo one se mowiom a ja se robiem swoje.

    ReplyDelete
  7. Beata--> No tak od teraz to na haslo IGNORUJ bede srac w gacie ze strachu:)) Kurde nigdy mi sie cos takiego nie zdarzylo, ale przeciez wiadomo, ze zawsze musi byc ten pierwszy raz. Potomek tez sapie i marudzi stad to piwo i lody i papu w lodowce:)))))

    ReplyDelete
  8. Tabathea--> Na domowym tez juz od 2 lat mam jakies inne antyspamowe ustrojstwo, bo wiesz do domowego to Potomek ma dostep i jak przychodzi to na biezaco te rzeczy robi. A w pracy mi sie ten Norton zostal, no kij jakos tak wyszlo. Teraz juz wiadomo, ze nie bedzie Nortona.

    ReplyDelete
  9. Nina--> Kocham Cie:))) jak to dobrze wiedziec ze madrzy ludzie tez czasem robia glupie rzeczy, nie tylko ja!!!
    Jaja to ja raz tak gotowalam, ze wstawilam ja na minimini plomyk, taki ledwie mrugajacy. Zapomnialam o nich i poszlam do pracy.
    Mialam szczescie, ze nie wybuchly, bo bylo duzo wody, ale gdybym wrocila godzine pozniej to pewnie bylyby na suficie.

    ReplyDelete
  10. Lorenza--> Nie strasz, mnie sie otworzylo natentychmiast. A wczoraj rano mialam dwa podejscia.

    ReplyDelete
  11. Potwierdzam,raz się otwiera,raz nie.Teraz mi się udało.

    ReplyDelete
  12. Pierwszy raz się popłakałam z notki, a drugi raz z komentarza Niny ;) dobrze że innym też się takie rzeczy zdarzają!

    ReplyDelete
  13. hmm w sumie ja bym pewnie zrobiła jak Nina z tym jajkiem :)
    Swoją drogą ciekawe czemu ono wybucha w mikrofali.

    ReplyDelete
  14. Beata500--> Juz nie wymyslajcie cudow:)) bo ja wczoraj z tamtego kompa bylam na wszystkich blogach, to musialyby sie wszystkie nie otwierac:)))
    Ot zwalacie na mnie wiecej win niz popelnilam przestepstw:)))))

    ReplyDelete
  15. jesooo! umarłam nad jajem Niny!

    ReplyDelete
  16. Stardust! ignoruj - Blogger ade said...

    jesooo! umarłam nad jajem Niny! - :)

    ReplyDelete
  17. Fakt, ja tez o Nortonie slyszalam niepochlebne opinie, ja mam AVG.

    ReplyDelete
  18. A ja uwazam ze kazdy ma prawo sie "pomsknac"-czyt. jak komu pasi :P :D
    Co do foto glownego wymieklam i musialam sie ujawnic, ach te maki :))))))
    Cholera i ze My z tego samego miasta :) Buziam serdecznie, choc nie znam osobiscie :)

    ReplyDelete
  19. Ha, nie wiem dlaczego wybucha w mikrofali. Pytalam wielu osob, i najlepsze wyjasnienia jakie dostalam to metne tlumaczenie, ze mikrofale nie podgrzewaja wody zawartej w produkcie rownomiernie.
    Ale, jesli tylko to jest powodem, to czemu w takim razie jajo po nakluciu wybuchlo? :)
    Na zdrowy rozum nie powinno - na przyklad kielbaski w folii albo kazeinie. Jak sie nie nakluje, WYBUCHNA (prosze nie pytac, raz zapomnialam zrobic dziurek i ten teges...).
    Jak sie porobi dziurki to para wodna przez nie sie spusci i jest spoko :)))

    ReplyDelete
  20. Eeeee yyyyy... od 7 lat mam Nortona w obydwu kompach. Wykonuję dość ryzykowne ruchy w sieci, był czas, że byłam wystawiona na ataki hakerskie i nic. Tfu,tfu,tfu.
    Kompa czyszczę ze smieci, uaktualniam windowsa i antywira i mam święty spokój.
    Czyli - ja z Nortona jestem bardzo zadowolona.
    ;-)

    ReplyDelete
  21. nortona nie mam od lat wielu, ufam AVG i finito.

    ReplyDelete
  22. Ja tez zamienilam Nortona na AVG juz 2 lata temu, ale nie zrobilam tego wlasnie na tym pracowym kompie. Dopiero wczoraj Potomek wyrzucil Nortona i zainstalowal AVG. Wyczyscil wszystko i na dobra sprawe to komp jest pusty.

    ReplyDelete
  23. Westfalit--> Witam serdecznie Kielczanke:)) A maki dostalam w prezencie od Kwoki i tak bardzo mi sie spodobaly, ze postanowilam je tutaj umiescic. Zwlaszcza, ze ja juz tak dawno nie widzialam makow na zywo.

    ReplyDelete
  24. Mnie kiedyś wybuchło....MASŁO.

    Ano tak. Zamrożone na kamień z lodówki wyciągnęłam, a jeść mi się chciało, a ja kanapki bez masła nie zjem za nic. No to wstawiłam do mikrofali i dawaj! Na początku było ok, a później jak u Niny z tym jajem.

    Jak pierdyknęło to CAŁA mikrofal;a była w maśle. Rozpuszczonym

    Odechciało mi się jeść :-)))) A kurwy to się sypały wstecz do trzeciego pokolenia :-)))))

    ReplyDelete
  25. "Ja prosta baba jestem to rozumiem czajnik, szczotka, szmata, lodowka..."
    Popłakałem się ze śmiechu.

    Już trzeci dzień Cię czytam Stardaście i powiem jedno - fajna baba jesteś!

    ReplyDelete
  26. Marek--> Witam serdecznie i milo mi, ze Ci sie podoba:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...