Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, June 17, 2009

Skok do Canady

Jak planowalam wyjazd do Tatka, to rowniez chcialam wskoczyc do Toronto, no tak mi sie uwidzialo, a jak mi sie uwidzialo to zaraz nagralam sobie a w zasadzie to przy udziale jednej z czytelniczek, wspolnie nagralysmy spotkanie. Ale potem sie okazalo ze nasza wizyta w Buffalo poza przyjemnosciami w kasynie ma tez wyzsze cele zwiazane z Tatkiem, ale o tym bedzie w nastepnej notce (jak nie zapomne;)) W zwiazku z czym wyjazd do Toronto szlag trafil, bo to troche jednak daleko, no to umowilysmy sie z czytelniczka na zabieg dewirtualizacji w miasteczku Hamilton, do ktorego to miasteczka jedzie sie tylko ciut dluzej niz godzinke.
Niewiele jest w tym Hamiltonie ale to nie mialo zadnego znaczenia, w koncu glownym celem bylo spotkac sie i pogadac. Uwielbiam takie spotkania w ciemno z osobami, ktore znam tylko blogowo. Jak do tej pory mam tylko bardzo pozytywne doswiadczenia, wiec tym razem tez jechalam cala podekscytowana. Jak juz zblizalismy sie do miejsca spotkania to zadzwonila moja komorka, ale ja slepa jestem i nie bylam uzbrojona w drugie oczy to oczywiscie nie wiedzialam co se mam przycisnac zeby odebrac bo moj telefon w tym momencie byl juz poza granicami kraju.
Nerwowa sie zrobilam bo zanim znalazlam okulary to juz kolezanka zostawila wiadomosc.
Ale kilka minut pozniej juz wymienialysmy usciski.
Po krotkiej wymianie grzecznosci przeszlysmy natychmiast na polski a Wspanialy siedzial jak na tureckim kazaniu. Ale on cierpliwy czlek jest i zahartowany w boju to nie narzekal i cieszyl sie ze od czasu do czasu dozowalysmy mu kilka zdan po angielsku.
W sensie "wychdzimy", "przejdziemy sie", "wracamy" cala reszta byla jednym polskim trajkotem:)
Najwiekszym zaskoczeniem dla mnie byl prezent urodzinowy(!!!) tego sie nie spodziewalam!!! Natychmiast poprosilysmy Wspanialego coby moment uwiecznil na zdjeciu, a prezentem sa oczywiscie wykalaczki i nitki do zebow!!!
Ot uwazna czytelniczka:)))
Musialam sie jednak w tym momencie przyznac ze cala historia lazienkowa z mojej notki urodzinowej byla tylko i wylacznie wytworem mojej bujnej (czytaj chorej) wyobrazni.

Po krotkim spacerze wrocilismy do tej samej meksykanskiej knajpy na lunch, bo sie okazalo ze miasto Hamilton jest w znakomnitej wiekszosci nieczynne w niedziele. Wcale nam to nie przeszkadzalo, bo knajpa miala urocza pania (albo wlascicielka, albo menadzerka) ze wspaniala osobowoscia do prowadzenia tego typu biznesu.
Wlasnie jak wracalismy to pani oznajmila ze jak sie jeszcze raz pokazemy tego samego dnia to bedzie musiala uznac nas za stalych bywalcow. Wspanialemu cos sie nawet popierniczylo i wmawial pani ze jego matka byla urodzona w Canadzie, co pozniej zdementowal Tatek jako bzdure na resorach, bo to nie Matka tylko jej Ojciec czyli Dziadek Wspanialego. No oni juz tak maja ze im sie zawsze te pokolenia myla. Na pozegnanie strzelilysmy sobie jeszcze jedna fotke. Celowo nie uzywam imienia ani nicka kolezanki, bo to jest zagadka dla Was.

Kim jest sympatyczna czytelniczka? Dla ulatwienia rozwiazania zagadki juz wiecie ze mieszka w Canadzie. Czy ktos zgadnie? Czy tez urocza kobieta ze zdjec bedzie musiala (czytaj chciala) ujawnic sie sama?

Nagrody niestety nie przewiduje;)))

W drodze powrotnej mielismy ochote zatrzymac sie na chwile przy wodospadzie Niagara od strony Canady, ale niestety parking byl tak daleko ze zrezygnowalam. Nie chcialo mi sie tak daleko isc na tych moich szczudlach, chociaz sztuke chodzenia juz jako tako opanowalam. W zwiazku z czym jak przejezdzalismy to Wspanialy tylko na moment sie zatrzymal a ja wyskoczylam z samochodu jak filip z konopii i strzelilam kilka fotek. Nawet nie liczylam na to ze cos z tych robionych na szybko zdjec bedzie bo slonce swiecilo dosc intensywnie i nic prawie nie widzialam na ekranie aparatu, ale jestem mile zaskoczona efektem.

Stardust zagadkowo

20 comments:

  1. no no..u ciebie cos sie ciagle dzieje..:)..a na zdjeciu slicznie wygladacie..widac,ze spotkanie bylo radosne:)..pozdrawiam ania

    ReplyDelete
  2. Też lubię takie spotkania w realu. To coś, co mnie fascynuje, bo przecież spotykaja się niby obce osoby a rozmawiają ze sobą jakby znały się całe życie. Nigdy się nie rozczarowałam. Widać po zdjęciach, że jesteście "całe szczęśliwe":))

    ReplyDelete
  3. qrcze - w Kanadzie to mieszka jedna Beata co czyta mnie od lat i nawet ma ciemne włosy - ale tamta pisała że jest gruba - więc to chyba nie Ona. Qrcze. No nie wiem Stardust ;(

    KOCHAM TWOJE KOLCZYKI ! :)

    ReplyDelete
  4. czyżby to była b.?
    jeśli tak to macham łapką:)))

    ReplyDelete
  5. Jeżeli to Ta Beata, która zostawiła u mnie wpis, to cieszę się... jeżeli to inna osoba... to też chciałabym ją poznać.Świetne są takie spotkania.

    ReplyDelete
  6. ja zawsze panikuję przy takich spotkaniach, że to przecież w sumie obca osoba, że co jak nie będzie o czym rozmawiać.. A potem się zwykle okazuje, że jest świetnie :)

    ReplyDelete
  7. Sturdy,

    swietne przygody i jeszcze lepsze spotkania.

    Na razie jedna tylko jedna Czytelniczka bloga odwiedzila mnie w Tajlandii ;)

    Pewno beda kolejne spotkania...z kolejnymi Czytelniczkami.

    ReplyDelete
  8. Nie mam pojęcia kto to, ale sprawia sympatyczne wrażenie:)
    Skręca mnie już z ciekawości :???

    ReplyDelete
  9. Ja grzecznie narazie nabieram wody w usta:) Chcialam sie skontaktowac z kolezanka wczoraj wieczorem po napisaniu tej notki, ale juz bylo za pozno i poszla spac. Upss rozmawialam tylko z synem, wiec poczekam czy Ona sama sie odezwie czy tez pozostawia to mnie;)
    Slowem zabawa w zgaduj zgadule trwa nadal:)))

    ReplyDelete
  10. Beata vel Gaduła - tak mi się wydaje ;)
    A swoją drogą, mam mnóstwo urealnionych znajomości, jednak ten dreszczyk "przed" zawsze jest i to jest piękne ;). A przecież tylko raz w życiu się rozczarowałam, przy drugim spotkaniu..

    ReplyDelete
  11. Pod notka o niciach i wykalaczkach ktoras sie oferowala Ci podarowac. Ale nei chce mi sie wracac tam i kopac w komentach.
    Pieknie obie wygladacie - takie radosne:)

    ReplyDelete
  12. Stardust, ja po prostu wstaje o 5-tej, dlatego tak wczesnie chodze spac :) a wczoraj super wczesnie.
    i bardzo sie ciesze ze Cie i Wspanialego wreszcie poznalam, mam nadzieje ze jeszcze nie raz uda nam sie spotkac. no a szkoda ze nie sprowadzicie sie jednak do Kanady...

    spt, Ty to jak nikt potrafisz czlowiekowi komplementem pojechac ;););))))))

    ReplyDelete
  13. czy to ta b. co jest i u mnie? jeśli tak to bardzo mi miło! za wykałaczki brawo :)
    stardust, aha, TERAZ to się zawstydziłaś i niby że "wytwór imaginacji", tak? akurat Ci uwierzymy! ;)

    ReplyDelete
  14. b.--> Jak dobrze ze sie ujawnilas w czasie kiedy ja jechalam do pracy, bo nie powiem juz mnie palce swedzialy:))) A pewnie ze musimy sie jeszcze spotkac!!!!!!!!!!!
    A z ta przeprowadzka to wiesz nic nie wiadomo, bo moze sie Wspanialy zatwezmie i powola na Dziadka:)))) cos nawet bakal na ten temat, ale ja wiem ze jemu to przejdzie niestety.
    Popatrz ale Spt to od razu widac ze prawnik, natychmiast Cie namierzyla:))))
    A co do grubosci to wcale nie komplement, w porownaniu ze mna to Ty szprycha jestes:))))

    ReplyDelete
  15. DS--> Nie bede sie upierac, kazdy ma prawo wierzyc w co chce, niektorzy nawet w Boga;)))

    ReplyDelete
  16. Spotkania w celu dewirtualizacji polecam goraco, sa naprawde super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! mimo ze kazde poprzedzone lekkim dreszczykiem;)

    ReplyDelete
  17. To nie ja, ja nie jestem taka ładna:(

    ReplyDelete
  18. huevoscocodrilo - jak ja przyjade do Tajlandii to powiemy, ze mamusia przyjechała!:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...