Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, June 6, 2009

Wybiorczo

Dzisiaj bedzie o wyborach, bo zrobil mi sie lekki zastoj przez tego wirusa i wlasnie przypomnialo mi sie, ze u Beaty zasialam ziarenko, polecialam tam, a tam oczywiscie jest juz nowa notka, wiec nie ma sensu pisac komenta do starej bo nikt tam juz nie zagladnie.
Wybory sa zreszta tematem nie tylko u Beaty, poczytalam tez na innych blogach jak to ludzie maja dylemat isc czy nie isc, ktory w tym momencie sprowadza sie do odwiecznego byc albo nie byc. No i kwestia tego czy wybory sa obowiazkiem czy tez przywilejem? Ktos z komentatorow powolal sie wlasnie u Beaty na "obowiazek obywatelski", jakos nie lubie tego okreslenia.
Jak siegne pamiecia i jak dowodzi historia ludzkosc od dawna walczyla o prawa wyborcze. Jeszcze na poczatku XX wieku kobiety nie mialy prawa wyborczego, to samo z czaronskorymi obywatelami Stanow, tym drugim to sie w ogole dlugo bardzo zeszlo i krwi polalo zanim to prawo wywalczyli, a i teraz mogalbym podwazac czy jest to prawo w pelni honorowane, ale nie o tym chce pisac. Gdyby wiec udzial w glosowaniu byl obowiazkiem obywatelskim, to nie byloby koniecznosci wlaczyc o niego, wrecz przychodzilby ktos z pejczem i wyganial ludzi z domow w dniu wyborow, a jeszcze inny zaganialby cala trzode w kierunku punktow wyborczych coby sie to cale talatajstwo nie rozlazlo na piwo na ten przyklad.
Tak wiec przy okazji temtatu ja chce napisac o moim wlasnym, bardzo subiektywnym spojrzeniu na kwestie "isc albo nie isc" bo ja mam juz taka nature, ze nie kieruje sie z reguly ogolnymi zasadami ale tworze sobie wlasne i tylko tych przestrzegam naprawde.
Pamietam jak w czasach komuny panowal wlasnie obowiazek wyborczy. Pamietam jak moj osobisty Ojciec go olewal, bo i jak mozna bylo nie olewac skoro wynik wyborow byl znany na dlugo przed samymi wyborami. Wiec Ojciec z reguly w dniu wyborow dostawal snuja i snul sie po chalupie tak oscylujac miedzy lozkiem a kuchnia, to cos przegryzl, to polezal i tak w kolko.
Na godzine przed zamknieciem punktow wyborczych dzwonil telefon i pytali czemu to szanowny obywatel zaniechal dopelnienia obywatelskiego obowiazku. Na co obywatel stwierdzal, ze on i owszem nie chcialby zaniechac i nawet serce mu sie rwie do urny, tyle, ze bola wlasnie strasznego dostal i na brezniewa do rzeczonej urny nie jest w stanie dojsc o wlasnych silach.
Pol godzniny pozniej przyjezdzali jakowyms pojazdem i zabierali Ojca uzbrojonege w dziadkowa laske i bolejaca mine do urny, oraz po dopelnieniu obowiazku odwozili z powrotem do domu.
Tak wlasnie wyglada wedlug mnie obowiazek, bo prawie nie sposob bylo uniknac spotkania z urna.
Natomiast w demokratycznych wyborach uwazam, ze obywatel ma prawo wyborcze, ale rowniez ma prawo z tego prawa nie skorzystac. No jakos tak bardzo niedemokratycznie brzmi jak ktos mi mowi, ze musze glosowac.
Slysze to co 4 lata tutaj i co 4 lata odbywam walke z agitatorami.
Co to znaczy musze? pytam i samym pytaniem wprowadzam agitatora w zaklopotanie, bo agitator z reguly lubi zeby traktowano jego agitacje jako autorytatywny rozkaz.
Ale agitator na poczatek nie traci stupotu i mowi: "bo jak nie bedziesz glosowac, to nie masz prawa narzekac" co dla mnie jest juz absolutna bzdura i brakiem logiki.
Jesli glosuje i moj kandydat wygra, to wlasnie dopiero wtedy nie mam prawa narzekac!!!!
A zawsze jest 50% szansy, ze to wlasnie moj kandydat wygra, czyli juz na wstepie blokuje sobie mozliwosc narzekania. No nie, taka durna to ja nie jestem!! Ja nie tylko lubie narzekac, ale przede wszystkim lubie miec prawo i mozliwosc narzekac i mam sobie tak sama te przyjemnosc odebrac? No cos mi tutaj nie pasi.
Z jeszcze innej strony, ja glosuje na kandydata, ktorego program mi odpowiada. Z moich obserwacji (przynajmniej tutaj, ale obawiam sie, ze zjawisko jest bardziej powszechne) wiekszosc wyborcow glosuje przeciw kandydatowi, ktorego nie lubia, bo rzadko kiedy znaja program wyborczy jakiegokolwiek kandydata. I tak biorac za przyklad Stany, republikanin slepo glosuje na kandydata republikanow, a demokrata slepo glosuje na kandydata demokratow. Pozostale partie sie malo licza i z gory nie maja szans. Ja i Wspanialy nie nalezymy do zadnej partii, bo tak naprawde to zadna nam nie odpowiada. Jedyne co przez to tracimy to prawo glosowania w prawyborach, no to trudno. I znow na przykladzie ostanich wyborow prezydenckich w Stanach gdyby nominajce demokratow wygrala Hillary to ja nie poszlabym glosowac w glownych wyborach. No nie podobal mi sie program Hillary i od samego poczatku moim kandydatem byl Obama, tak sie akurat stalo, ze to On wygral nominacje, wiec z czystym sumieniem moglam oddac moj glos w glownych wyborach.
Prawdopodobnie nigdy nie glosowalabym na kandydata partii republikanskiej, bo po prostu z partia republikanska jest mi generalnie bardzo nie po drodze.
Istnieje jeszcze kwestia prawa do glosowania obywateli mieszkajacych na stale poza granicami kraju. I to juz mnie wkurwia do bialosci!!!
Bo i niby dlaczego? z jakiej racji? ja mam prawo decydowac kto bedzie prezydentem w Polsce, w ktorej nie mieszkam juz od 25 lat i nie mam zamiaru mieszkac.
Moze powinnam sie cieszyc, ze konstytucja daje mi takie prawo, ale ja osobiscie uwazam, ze nie mam prawa moralnego, w zwiazku z czym nigdy przez te 25 lat nie skorzystalam z tego prawa i nigdy nie skorzystam w przyszlosci. Kwestie obywatelstwa odkladam na inna polke i nie bede jej tu i teraz poruszac. Szlag mnie trafia jak widze te odswietnie ubrane tlumy walace do urn wyborczych konuslatow czy ambasad. Nie wierze, bo nie moge uwierzyc, ze sa to li tylko obywatele Polski, ktorzy w najblizszym czasie wracaja na lono ojczyzny i beda zyc ze skutkami swojego glosu.
A w ogole to wymyslilam sobie sposob na bezkrwawa rewolucje, ktora jest very overdue zwlaszcza tutaj w Stanach. Ignoracja wyborow i nic wiecej nie trzeba.
Gdyby tylko wszyscy obywatele zignorowali wybory, to cos musialoby sie zmienic, ale to marzenie scietej glowy, niestety.
Narod amerykanski jest jednym z najbardziej umyslowo zniewolonych narodow swiata, wiec ten numer nie przejdzie, a szkoda. Gdyby ludzie mysleli, to wreszcie doszliby do tego prostego wniosku, ze ich wplyw na to jak rzad rzadzi i cale prawo wyborcze to psu w dupe wsadzic. To tylko pozorna marchewka, a na drugim koncu kija jest zawsze pejcz.
Tyle ewangeli na dzien dzisiejszy;-)

Stardust zyczac glosujacym owocnych wyborow.

32 comments:

  1. a ja sie po ziarenku zaptalam - jakie mamy zatem obowiazki? bo prawa to znam :)

    ReplyDelete
  2. Beata--> Tak naprawde to w demokratycznym systemie nie powinnismy miec zadnych obowiazkow, a tylko korzystac z praw jakie nam daje konstytucja danego kraju. Natomiast powinnismy zyc zgodnie z prawem, mam tu na mysli wymiar sprawiedliwosci.

    Szkoda, ze juz przeczytalas, bo ja jeszcze dopisalam do notki male co nieco:))

    ReplyDelete
  3. No chyba, ze jest zapis w konstytucji ze obywatel ma obowiazek cos tam robic, to wtedy jest to obowiazkiem. Ale podejrzewam, ze nie ma takiego zapisu w kwestii wyborow. Raczej jest zapis o prawie wyborczym, a nie obowiazku.

    ReplyDelete
  4. Polacy chyba sie ciesza z prawo do wyboru. Walczyli dlugo o taka mozliwosc.

    Pomijajac fakt, ze to wybory do Eurokolchozu, to jest okazja popierac i wylansowac kilku inteligentnych politykow.

    Chyba sa tacy w Polsce ?

    ReplyDelete
  5. huevoscocodrilo- > jako prosta baba z trzeciego swiata to wlasnie z ta idea w sercu jade zaraz na palermo glosowac ;) na jakiegos- mam nadzieje naprawde inteligentnego- mlodego polityka, ktory moze sie wylansuje w eurokolchozie
    a kiedys moze okaze sie ze serio wart byl moich dwoch godzin w colectivo


    ale zasadniczo moj poglad jest taki , jak Stardust, na demokracje i to czym ma byc glosowanie


    poza tym przyznam szcczerze,ze interesuje mnie tez frekwencja i klimat, bo tutejsza polonia jest baaaardzo dziwna


    usciski, dobrego dnia Stardust :))

    ReplyDelete
  6. W samym glosowaniu nie ma nic zlego, przeciez sama glosuje:) Ale jak tak sie glebiej nad tym zastanawiam, to mysle, ze te systemy wyborcze zostaly stworzone dla ujazmienia ludzi. Niby pozornie daja ludziom "wladze" i prawo decydowania, ale czy na pewno? Rozpatrywalam to na podstawie ostatnich pi razy oko 60 lat historii Stanow. Sa tu u wladzy dwie rozne (ponoc) partie i tak sobie przekazuja wladze co kilka lat z rak do rak, a zmian nie widac. A przeciez skoro wmawia sie tlumom, ze te partie sa inne, to powinna byc jakas wyrazna zmiana jak jedna z nich dochodzi do wladzy. A tu co? Ano nico. Tak sobie mysle, ze danie prawa glosu i rzekomego wyboru ludowi przede wszystkim zwalilo odpowiedzialnosc za stan danego kraju, wlasnie na lud. Bo teraz juz nie mozna wytykac nic rzadowi, bo zaraz uslyszymy "no przeciez taki rzad sobie wybraliscie" i juz nie mamy nic do powiedzenia. Kiedys rozmawialam ze znajoma i rozmowa zeszla na tematy polityczne, a glownie imperializm amerykanski. I moja znajoma, ktora okazuje sie bedac urodzona Amerykanka nie ma pojecia o wielu faktach historycznych o jakich ja jej mowilam. Nagle powiedziala: "Stardust, ale to nie my (narod) jestesmy tacy straszni, to rzad" A ja jej na to, "ale przeciez twierdzisz, ze to jest demokratyczny rzad, rzad ktory zostal wybrany przez narod, aby sluzyc temu narodowi. Czyli wszystko co robi rzad dzieje sie za przyklasnieciem narodu" Bo jak zatrudnisz ogrodnika, a on nie pracuje to wywalisz na morde i w dodatku bez zaplaty, a rzad sie utrzymuje z twoich pieniedzy i nie masz nic do powiedzenia? ten rzad reprezentuje nas (narody) i wszystko co robi, robi w naszym imieniu. I tu zaczyna sie moj problem, ale za dlugo musialabym pisac, wiec na tym skoncze.

    ReplyDelete
  7. Stardust, ja taka bardziej pedagogiczna jestem:) jak jest prawo to som i obowiazki :) muszom:)

    bo inaczej bedzie demoralizacja:(

    ReplyDelete
  8. Beato--> Jest oczywiscie obowiazek przestrzegania prawa danego kraju, a co za tym idzie inne mniejsze obowiazki, jak obowiazek poddania sie rewizji przed wejsciem na poklad samolotu, czy obowiazek dbania o estetyke domu mimo, ze to nasz wlasny dom. Mowa byla o obywatelskim obowiazku brania udzialu w wyborach i z tym sie nie zgadzam, bo uwazam, ze prawo do udzialu w wyborach nalezy do praw a nie obowiazkow obywatela. Dawno nie mialam okazji czytac polskiej konstytucji, wiec nie wiem co tam pisze, ale nie mysle, zeby to byl obowiazek konstutucyjny.

    ReplyDelete
  9. Zadne panstwo nie moze sobie pozwolic na to, zeby prawo wyborcze zalezalo nie od obywatelstwa, ale od miejsca rezydencji.
    To by dopiero fajnie bylo :)

    Beata: jak to jakie obowiazki. Podatki placic. W Polsce i wiekszosci krajow swiata za unikanie placenia podatkow mozna dostac wieksza kare niz za zabicie kogos.

    Amerykanie generalnie dziela sie na tych, ktorzy zdaja sobie sprawe jak system funkcjonuje, i na ogrnorantow. Tych ostatnich jest dobrze ponad 90%.
    Drugiego narodu tak oglupionego przez telewizje i inne srodki masowego przekazu nie widzialam.

    ReplyDelete
  10. Nina--> Dokladnie tak, dlatego napisalam, ze jest to najbardziej umyslowo zniewolony narod. Dzisiaj spedzilismy ze Wspanialym 3 godziny na dyskusji na ten temat i dochodze do wniosku, ze ten moj chlop to musi byc podrzutek:))

    ReplyDelete
  11. uparta bede - do wyborow, marsz!

    ReplyDelete
  12. Beata--> Ja nikogo nie namawiam do nie pojscia:) ja sama tez chodze. A tutaj tylko przedstawiam moj wlasny punkt widzenia, ani lepszy, ani gorszy od innych, tylko moj wlasny. Na wybory ani polskie ani europejskie nie pojde, bo tam nie mieszkam, wiec wiesz "co komu do domu, jak chalupa nie jego" :))))

    ReplyDelete
  13. Ja sie wybieram wybierac. Mam upatrzonego ulubienca. Normalnego, bez nawiedzen i plucia na innych...

    Za komuny zdarzylo sie nam mieszkac nad lokalem wyborczym. Przyszli po nas za piec osma, ale nie otworzylismy drzwi! A wywazyc sie nie odwazyli...

    ReplyDelete
  14. Och, jasne, że słowo obowiązek nie istnieje w sensie, marsz, bo kara. Za bardzo czepiamy się znaczenia słowa, które w tym przypadku, nie jest nakazem, tylko moralnością. To bardzo ważne, by naród miał możliwość wyboru i z niego korzystał.
    Piękna była akcja obalania PIS w Polsce i nie bez znaczenia były głosy oddane przez Polaków mieszkających w innych krajach świata. Polacy na obczyźnie tez interesuja się losem swojego kraju. Każdy ze swojego powodu, ale to jest właśnie fantastyczne, że chcą, widzą i nie czują się wyalienowani z zycia społecznego, bo i dlaczego mieliby być?
    Każdy z nich poczuł obowiązek zagłosowania, choć Konstytucja gwarantuje wolność. Kto śledzi losy kraju, ten wie, czuje…

    ReplyDelete
  15. Odpowiedz do dziewczyn: ja juz wole te nieliczne kraje, gdzie prawo jest obowiazkiem, glosuj z biala kartka, ale rusz pupe i wtedy moze dojdzie i glowa, bo zainteresowanie z cala pewnoscia.
    Jesli Europe uwazamy za kolchoz, to lepiej bylo zostac w naszym starym kolchozie, mozna bylo zostac bohaterem nie zajmujac zdania(starczylo nie glosowac).
    Jesli ktos uwaza Europe za kolchoz, to niech glosuje przeciwko, jesli uwaza za zbawienna sprawe , to niech glosuje na tych co maja w niej zaistniec jako Europejczycy, a niekoniecznie Polacy z mysla o wlasnym Przybyczkowie.
    Ja bede glosowala, oczywiscie, ze bede, na tego ktory wydaje mi sie najodpowiedniejszy dla tej wielkiej federacji jaka moze byc Europa, a nie tego co mi sie spodobal dla regionu mazowieckiego. Jesli ktos mnie postrzegl za zbyt dydaktyczna, to przepraszam i do urn zapraszam (za, przeciwko i wcale, ale glosujcie).

    ReplyDelete
  16. Athina--> Czepianie sie slowa obowiazek wzielo sie z komentarza u Beaty, gdzie jedna z czytelniczek napisala, ze udzial w wyborach jest obywatelskim obowiazkiem. Ja natomiast uwazam, ze w demokratycznym kraju moze byc prawem, przywilejem, ale nie obowiazkiem.
    Co do Polakow mieszkajacych za granica i interesujacych sie losami Polski, mowie im szczere i z glebi serca "na zdrowie". Wcale nie lezy w moim interesie, zeby w Polsce dzialo sie zle, naprawde zycze tak Polsce jak i Polakom jak najlepiej i cieszy mnie to, ze jest coraz lepiej.
    Natomiast co do uczucia alienacji i wyobcowania, to ja akurat zostalam wyobcowana przez Rzad Polski zanim wyjechalam. Wyobcowano mnie dajac mi 25 lat temu paszport z "prawem jednokrotnego przekroczenia granicy" tego nie robi sie urodzonym obywatelom. Konstytucja w tamtym czasie dawala rowniez obywatelom prawo do pracy. Natomiast moj owczesny maz nie mogl znalezc pracy, mimo ze fachowcy w jego dziedzinie byli poszukiwani na rynku, przez rok po internowaniu. I bardzo prosze, nie mowcie mi ze to "byl tamten rzad i inne czasy". Bo to troche tak, jakby powiedziec dziecku okaleczonemu przez rodzica "alez Jasiu, tatus ci te nozke odrabal siekiera, bo kopales w krzeselko, ale tak naprawde to powinienes kochac tatusia". Dla mnie moj wyjazd z kraju wlasnie ze wzgledu na ten wpis w paszporcie byl adopcja. Stany mnie zaadoptowaly w momencie kiedy Polska stwierdzila, ze nie lubi tych co kopia w krzeselka. I tak jak uwazam adoptowane dziecko powinno szanowac i byc wdziecznym a moze nawet pokochac rodzicow adopcyjnych tak wlasnie ja szanuje, jestem wdzieczna i kocham Ameryke. Oczywiscie w tym ukladzie trudno sie spodziewac, zebym miala w stosunku do Polski inne uczucia niz sentyment i szacunek i te mam, ale wybory mnie nie interesuja.
    Wiem, ze to co napisalam jest bardzo niepopularne, ale tak czuje i nie mam zamiaru tego ukrywac. Mozna mnie lubic albo nie, zgadzac sie ze mna albo nie, ale jedno jest pewne nie bede udawac dla poklasku. Jestem kim jestem, mam prawo do takich a nie innych uczuc i nie bede tego ukrywac. Tak naprawde to sie troche dziwie, ze nie odbierano nam wtedy obywatelstwa, naprawde ani by mnie to nie zdziwilo ani rozczarowalo juz teraz. Wiem, ze wiele osob w podobnej sytuacji ma nawet polskie paszporty, uczestniczy czynnie w zyciu Polski. Nie mam nic przeciwko temu, ani nic przeciwko nim. Ale ja tego zrobic nie moge, sa rzeczy, ktore bola i zawsze beda bolaly.

    ReplyDelete
  17. Slowem sa matki, ktore rodza czyli daja zycie, a sa tez takie, ktore pomagaja przezyc.

    ReplyDelete
  18. Athina--> Wlasnie przeczytalam Twoj komentarz na Nie bo tak. Co za zbieg okolicznosci, podobne uczucia, tylko sytuacja o innym wymiarze. Buziaki i usciski.

    ReplyDelete
  19. A mnie odebrano obywatelstwo (byly takie czasy).
    Jako osoba pozytywna skupilabym sie na czasie terazniejszym, w tym przypadku chodzi o Europe, w polskich wyborach nie glosuje, skoro glosuje w innym kraju.
    Nie namawiam Was na kandytatow, zadnej propagandy , ale blagam glosujcie , Wy co z Europy..
    Glosujcie tak jak Wam podpowiada dusza, ale glosujcie.

    ReplyDelete
  20. Dziś z radia dowiedziałam się czegoś a propos tematu notki,co podaję dalej jako ciekawostkę : mianowicie w Belgii dziś równolegle odbywają się tzw.wybory regionalne i podlegają tam ustawowemu obowiązkowi oraz karze grzywny za "miganie się" ( sic !!). Tak usłyszałam - naprawde nie zmyślam.
    Polska konstytucja - obecna z 1997 -takiego obowiązku prawnego nie zawiera. Obowiązki konstytucyjne to : wierność RP, służba wojskowa i podatki( patrz - rozdz.II). Dla pewności wyguglałam sobie konstytucję RP, bo na piśmie w domu jej nie mam. A ciekawe, czy w wielu domach sie znajduje?
    I tak dziś patriotycznie zaczęłam dzień, a ponieważ niebo się wypogadza, wyruszę niebawem do pobliskiego lokalu z urną, bo np.ulewny deszcz mógłby mnie powstrzymać - pogoda trochę mną rządzi.;)

    Ten " OBOWIĄZEK" u nas to raczej nieco wytarty frazes, zbyt nadużywany i niektórym źle się kojarzy - jako przymus i może spowodować odruch przekory( dość typowe dla Polaka, podobno).
    Jak zwykle ciekawe, jaka będzie frekwencja, bo spodziewana jest niska?

    ReplyDelete
  21. ja sie nie bede rozwodzic ale tak jak Beata uwazam, ze to moj zasrany obowiazek. Demokracja, demokracja ale sprawiedliwosc musi byc. Skoro "walczylam" o prawo, musze cos z siebie dac,tak czy nie?
    Inaczej banda znowu dochrapie sie do stolkow i rozpizdzi wsio na lewo i prawo.
    Najbardziej wkurzaja mnie pseudopolitycy, coto poza krajem wiele lat, ale maja mnostwo do powiedzenia o Polsce i polityce polskiej.
    Szlag mnie trafia no.
    Trzeba tu byc by wiedziec, nie wystarczy tiwi i czytanie gazetek.
    Tak wlasnie pare lat temu "ucielam" leb Bracholowi wlasnemu, co to sie plul i madrzyl ogromnie.




    Stardust, to nie do Ciebie wycieczka;) bo znam Twoje podejscie w tej kwestii.

    ReplyDelete
  22. A czy mój głos powstrzyma jakąś bandę i zmieni układ na stołkach?
    Tu śmiem wątpić i aż taką optymistką nie jestem. ;)) Po prostu mam ochote wyrazić swoje zdanie na temat kandydatów, skoro właśnie do tego PRAWO.

    ReplyDelete
  23. Ade--> Ja doskonale rozumiem Twoje stanowisko w tej kwestii. Znam troche Twoja historie i to mi wystarcza, zeby wiedziec dlaczego tak a nie inaczej czujesz. Wiem, ze to nie wycieczka do mnie, bo nie moze byc do mnie. Ja ani nie czytam polskich gazet ani nie ogladam polskiej tv. Nie interesuje sie polska polityka, z wyjatkiem tego ze wiem, ze prezydentem jest Kaczynski i jeszcze smiga mi po glowie nazwisko Tusk, ale kto ten pan jest to juz nie wiem.

    ReplyDelete
  24. Kwoka--> A to mnie zaskoczylas wiadomoscia!!!! Ciekawe to bardzo jest. Kto by pomyslal w Belgii? A ja jeszcze niedawno przebakiwalam, ze gdyby byla okazja wrocic do Europy to wlasnie Belgie bralabym pod uwage.
    A propos konstytucji, to nie sadze, ze wiele osob posiada w domu. Mysle tez, ze niewiele osob czyta konstutucje w doroslym zyciu. Ja mam zalinkowana konstutucje Stanow i dosc czesto zagladam. Zwlaszcza zeby zobaczyc co juz kolejnymi dekrtetami zostalo z niej obalone;)

    ReplyDelete
  25. kilka dni temu otrzymalam pozno wieczorny telefon od kolezanki zwiazkowej (hih) z zapytaniem czy glosuje i czy wiem, ze mam czas do 24 zarejstrowac sie w konsulacie. No nie zarejstrowalam sie. Nie poszlam glosowac. Dopoki mieszkam poza Polska to glosowac nie bede, chyba, ze jakis "polski Husajn" bedzie walczyl o prezydenture.

    Jak tylko otrzymalam, w zwiazku z pelnoletnoscia, prawo wyborcze, to korzystalam z niego za kazdym razem gdy moglam. Pamietam jak moj tato sie ze mnie smial, gdy bronilam pewnej partii i twierdzilam, ze oni to najlepsze co moze sie nam trafic i ze maja taki program i to zrobia i tamta.... a oni tuz po wyborach poszli na uklady i polowe programu odrzucili zostawiajac te gorsza jego czec. No szlag mnie trafil a mojemu tacie wasy sie trzesly nad durna malolata. Nie wierze wiec w demokratyczne wladcow wybieranie. Mloda i durnam heh i wogole fajnam tyle ze balejazu nie mam.

    ReplyDelete
  26. Miauka--> A czy Islandia nalezy do EU? bo ja nawet nie mam pojecia, wstyd sie przyznac:(

    ReplyDelete
  27. Kwoko -> wlasnie o to chodzi, bo a noz a widelec jednak Twoj (moj) glos zawazy, ze taki debil jeden z drugim jednak ponownie nie bedzie sie licytowac kto zgubil a kto podniosl Polske z posad.
    Najbardziej mylne jest takie myslenie: nie chce mi sie, co to da ten moj jeden glosik, i tak nic sie nie zmieni.
    No jakims cudem jednak obalilismy w Najjasniejszej komunizm.

    ReplyDelete
  28. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  29. Ade--> Zgadzam sie z Toba w 98% :)) Dodalabym tylko, ze dla mnie osobiscie to nie wazna jest ilosc glosujacych osob ale ich swiadomosc polityczna. I to nie taka tylko "przedwyborcza" zdobyta na tydzien przed pojsciem do urny. Ale interesowanie sie polityka na stale w jakims sensie. Ja z reguly znam kandydatow zanim jeszcze zostana kandydatami, na dlugo zanim sami oglaszaja wole startowania w wyborach. Natomiast spotykam wielu wyborcow, ktorzy nie maja pojecia, a glosuja na konktetna osobe "bo mi maz tak kazal", "bo sasiadka mowila". Tacy akurat zrobia wiecej dobrego siedzac w domach.

    ReplyDelete
  30. Islandia nie nalezy do UE. I nie wiem czy bedzie. UE ma limity na polow a Islandia bazuje na rybach. Z drugiej strony poytrzeba tu UE....albo madrego ekonomisty....

    ReplyDelete
  31. Kochana Stardust, "chcialas-masz" :)))
    Zamiazt "Ignorancja wyborow..." powinno byc "Zignorowanie wyborow..." :))) Sorrrrrrrrrry
    Za słownikiem:
    " ignorancja - brak wiedzy, nieświadomość, nieuctwo;
    ignorować - celowo, świadomie nie zauważać; nie brać pod uwagę, lekceważyć.
    ignorant - nieuk ".
    Pozdrawiam serdecznie.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...