Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, July 30, 2009

5ta rano!!!

No wlasnie jest 5ta rano a ja skowronek!!! Kuzwa zebym jeszcze tak jesc nie mogla:) to mozna by powiedziec ze mi ta przeprowadzka dobrze robi. No ale w kwestii jedzenia to mam akurat odwrotnie jak tylko zawirowanie to ja zre jakby jutra nie bylo, albo zarcie wychodzilo z mody.
Wczoraj na ten przyklad pozarlam sniadanie, potem jak tylko dotarlam do pracy to pozarlam donata z migdalkami zpijajac kawa, pozniej na szczescie zaczely przychodzic baby, wiec byly krotkie przerwy w podzeraniu, ale i tak w porywach udalo mi sie wchlonac cala czekolade z malinami. Apropos malzenstwo bardzo ciemnej czekolady z malinami uwazam za idealne, no match made in heaven:)) I tak dotrwalam pory mojego lunchu (tak cos wedle 14tej) na ktoren to lunch pozarlam salate z padlina. No ale sobie tlumacze ze zawszec to lepiej niz bym stala przed budynkiem i buchala dymem.
A tu, o dziwo wczoraj stuknelo mi 16 dni niepalenia. No niezupelnie, przyznam sie ze w tej nerwowie mialam jeden poslizg i wzielam papierosa od Wspanialego.
Siadlam z tym cigaretem na tarasie, wypalilam polowe, we lbie mi sie zakrecilo i nagle pomyslalam "i co ja kurwa robie???" no to sama sobie dalam szybka zjebke, peta zgasilam i spokoj. Spokoj jest tez pewnie pozorny, bo kleje te plastry na co sie da, to znaczy staram sie na wlasne cialo. Ale w tej kwestii to my kobitki mamy mocno przesrane, szczegolnie latem.
No bo przecie nie nakleje sobie tego plastra gdzies w miejscu widocznym, mimo ze one sa przezroczyste czyli pozornie niewidoczne, to jednak je widac. Nie oszukujmy sie, nagle taki kwadracik blyszczacej skory to musi sie rzucic w oczy.
I tak facet to sobie moze nakleic na ramieniu, bo nawet w upalne dni to nosi koszule z rekawem (moj nosi), trudno zeby do pracy pomaszerowal w podkoszulku. Ja czasem mam dzien ze ide w bluzce zupelnie bez rekawow, czasem z rekawkiem ale one sa jakies przykrotkawe, zachodzi obawa ze plaster moze wygladac spod rekawa, wiec w takie dni ramie odpada.
Niektore miejsca sie nie nadaja z prostego powodu ze jak sie czlowiek rusza to plaster odstaje i w polowie dnia moze odpasc, nie wiem czy odpadniete plastry dzialaja, ale wole nie ryzykowac sprawdzania. No to wymyslilam sobie ze dupa moze byc bardzo odpowiednim miejscem i faktycznie byla, do czasu, bo ktoregos pieknego dnia odkrylam ze plaster jakims cudem z dupy przeniosl sie na gacie. Dla wyjasnienia tym co nie wiedza, ja nosze gacie takie co to maja trzy dziury i kilka centymetrow materialu a nie nitke w dupie.
Wracajac do plastra, po tym tragicznym wypadku odwyku gaciowego wykombinowalam ze skoro ramie i dupa odpada to moze barki zdadza egzamin. No niby tak, bo nie jest to czesc ciala bardzo ruchliwa i zakryta, OK jebnelam plaster na bark. Tylko pozniej mialam caly dzien problem z biushalterem bo za kazdym razem jak chcialam poprawic ramiaczko to zahaczalam o brzeg plastra. Co dziwne normalnie nigdy nie mam potrzeby poprawiac ramiaczek!!!!!!
No zlosliwosc rzeczy martwych do zywych i tyle.
Oooo wlasnie odkrylam ciekawostke!!!!!!!!!!!!!!
Szukalam w moim kieszonkowym (duze kieszenie polecamy) slowniku ortograficznym slowa "hak" bo jakos tak nie mialam przekonania. Zaczelam od "ch" bo to blizej i co znalazlam?
Ano znalazlam slowo "challenge", ktore ni chuja nie przypuszczalabym ze jest slowem polskim, przynaleznym do slownika ortograficznego jezyka polskiego. Hmmmm....
Skoro juz o slowach mowa, to zauwazylam ostatnio na kilku blogach i forach zwrot "masaz relaksacyjny" i tu musze przyznac ze po 24 latach i 10 miesiacach zycia poza granicami Polski w zyciu nie wpadlabym na slowo "relaksacyjny" no jakos od "relaksu" to mi sie kojarzy "relaksujacy" ale nie "relaksacyjny". Bo tak sobie kombinowalam ze jak sie chyba ciagle mowi "relaksowac" to tak samo jak "denerwowac" i dlaczego jest "relaksacyjny" a jednak "denerwujacy" chociaz obawiam sie ze moze poprawna forma jest "denerwaksacyjny"???
Niech sie wiec nikt nie dziwi ze ja mowie "wkurwiajacy".
Kilka lat temu w magazynie "Kuchnia" przeczytalam tez ze mieso nalezy "zmlec" i nie powiem rowniez mnie zatkalo bo najpierw skojarzylam sobie "zmlec" z "memlaniem" i myslalam ze mieso w danym przepisie nalezy poddac procesowi memlania i wypluwania.
Potem ktos madry mi wyjasnil ze czasownik "mielic" bo od niego to pochodzi "zmlec" zamienia sie na "mlec" a nie "zmielic".
Kurwa, teraz to juz tak namieszalam ze sama nie bardzo pojmuje jak to jest z tym mieleniem, mleniem i memlaniem!!!!!! Ratunku!!!!!!!!!!!!!!!

Stardust starajac sie nie denerwowic a relaksacowac coby nie mlec jezorem po proznicy

41 comments:

  1. "gacie takie co to maja trzy dziury " AAAAAAAAAAAAA AAAAAAAAA AAAAAAAA!!!!! fundujesz mi pogrzeb ;)))))

    ReplyDelete
  2. "relaksacja" to jest termin z psychologii i oznacza "proces wchodzenia w stan relaksu". ale rzeczywiście różnica znaczeniowa jest tu niewielka i można by spokojnie mówić o "masażu relaksującym", a nie mnożyć słowa bez potrzeby.

    ReplyDelete
  3. - Czy mielą państwo kawę?
    - Mielim.
    - To poproszę.
    - Mielim wczoraj.

    ReplyDelete
  4. DS--> No bo moje gacie maja trzy dziury polaczone materialem w przeciwienstwie do nitki oplatajacej pusta przestrzen:)))))

    OK troche rozumiem ta relaksacje, ale jak sie wobec powyzszego nazywa w psychologii proces wchodzenia w stan zdenerwowania?
    Denerwaksacja? Nerwaksacja? czy po mojemu WKURW?

    ReplyDelete
  5. Lorenza!!!!!!!!!!!!!!
    Dzieki Tobie mam jajecznice na monitorze!!!!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  6. Jak Wy mi dobrze robicie na nerwy! Nawet nowe zmarszczki wybaczę :)))))

    ReplyDelete
  7. Malgoska--> Od smiechu to nie zmarszczki tylko linie szczescia sie nazywaja wiec nie narzekaj:)))

    ReplyDelete
  8. Odentka--> A mnie tam wcale nie do smiechu, wstalam o 5tej a teraz jest 9:20 i mnie sie chce spac. Oczy na zapalki i do pracy trzeba bedzie gonic niedlugo:))

    ReplyDelete
  9. @Sturdust

    Jak sie ograniczyc z jedzeniem ??

    Kiedys draznili mnie koledzy, ktorzy mieli puste lodowki.

    Przychodzisz do takich z piwem w gosci i nie ma nawet co zjesc jak sie zrobi pozno. Trzeba dzwonic ciagle po ta sama pizze.

    Dzis sam praktykuje pusta lodowke. Jak mam pelno w lodowce, to bede zarl jak zlota rybka, az wszystko zjem.

    Teraz jestem na odwyku jedzeniowym i nie ukrywam , ze jest trudno.

    Tluszcz i sadlo wprawiaja mnie w obled, a nie chce mi sie biegac i uprawiac tyle sportu w tym upale.

    lepiej ograniczyc jedzenie...i...nie wstawac za wczesnie ;-)

    ReplyDelete
  10. czekolada malinowa to jest to!!!!!!

    ReplyDelete
  11. sorry, ale ja dalej nie moge sobie wyobrazic gaci z trzema dziurami. tzn. sobie wyobrazilam takie z dziura, ale chyba Tobie o takie nie chodzilo :))))))))
    aaa, juz widze, dwie dziury na nogi i jedna na tulow :)

    g

    ReplyDelete
  12. a co do plastrow, to gdy moj maz (lysy) rzucal palenie, ktorejs nocy budze sie i patrze, a on ma plaster przyklejony na czole. bo sobie wykoncypowal ze tam ma najmniej tluszczu (jest oglednie mowiac "przy kosci"), wiec najlepiej mu sie bedzie nikotyna wchlaniac :)

    moze przyklej sobie pod grzywke? :)

    ReplyDelete
  13. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  14. Stardust? To Ty tez sie objadasz przez stres?
    jaks mi bliska...
    jak kolyska
    albo pieluszka:)

    relaks, relaks...

    ReplyDelete
  15. I proszę się odpierdykać od stringów. :-)

    ReplyDelete
  16. Tribudragon--> Pusta lodowka na mnie nie podziala niestety, wiesz ja mieszkam w kraju gdzie moge sobie wode na herbate zamowic z dostawa do domu o kazdej porze dnia i nocy i to nikogo nie zdziwi. Tak juz mam ze jak mam stres to i apetyt wilczy, ale to minie, no i juz od przyszlego tygodnia nie bede miala czasu.

    ReplyDelete
  17. b.--> ja mam niskie czolo:)) moze sie nie zmiescic:))

    ReplyDelete
  18. Beata--> Siostro!!!!!!!!!!!!:)))))))

    ReplyDelete
  19. Lorenza--> Ja wiem ze nitki to przydatne som. Na ten przyklad takie do dlubania miedzy zebami, ale do czego sluzy nitka miedzy policzkami? czy tam tez sie cos wydlubuje? ;)))

    ReplyDelete
  20. Zemleć nie zmleć. Mełł, zmełł, mełłam. Ale i mielić jest OK :-)
    Przy każdym nerwie mam od razu strajk głodowy i czasem zajadającym stres zazdroszczę :-)

    ReplyDelete
  21. A ja przy nerwach nic zjeść nie mogę, a często to i wymiotów dostaję, więc całkiem odwrotnie. A majtki noszę takie jak Ty, bo ten sznureczek też mi nie odpowiada.:)

    ReplyDelete
  22. przypomnialo mi sie! ta nitka w dupie, Stardust, to sluzy do czyszczenia tylka...tak mowi moj Pawelek po 3 letnim pobycie u nas 3 nastolatek, wszystkie laski uzywaly stringow, a majtki do pralni rzucaly takie brudne, ze wstyd...

    ja osobiscie lubie gaciorki ponad spodni rozporki
    a spodnie zaslaniajace nerki
    ale mam tez darowane biodrowki i mecze sie w nich czasami:)

    ReplyDelete
  23. ojtam,czepiacie sie gaciów!!!

    kiedyś,żeby zobaczyć pośladki,trzeba było odchylić gacie..teraz,żeby zobaczyć gacie,trzeba rozchylić no co? pośladki!

    a tam sznurówka.....

    ReplyDelete
  24. Sze--> Nie mam pojecia co to strajk glodowy:))) Zazdroszcze, ale tak pozytywnie.

    ReplyDelete
  25. Kicia--> Wymiotowac jako dorosly czlowiek zdarzylo mi sie chyba nie wiecej niz 2-3 razy (jeden raz nawet opisalam:)) Musialoby mi cos naprawde zaszkodzic, no nie wiem ale zoladek mam sprawny. A juz wymiotowac z nerwow i na glodnego to musi byc straszne.

    ReplyDelete
  26. Beata--> No nie wiem, ale mnie by takie cos w tylku przeszkadzalo i obawiam sie ze na srodku ulicy musialabym toto z dupy wygrzebywac:))) Wole sie od tych nitek trzymac z daleka:))) Nie mowiac juz o tym ze w moich gaciach jakby co to sie gowno zatrzyma, a nie rozleje po kolanach:))))))))) Ble..........

    ReplyDelete
  27. ale sie urechotalam,hihi

    i cos mi si eprzypomnialo ale nie na czasie
    ale i tak ci Star powiem;pamietasz ty kobieto swoj wpis jak to opisywalas wkurwa,bo cos ci w miedzy zeby wlazlo i za cholere wykalaczki znalesc nie moglas ani innego ustrojswta co by ta padline w zebiskow wyciagnac-o raju,znowu wyje jak se przypomne te akrobacje lazienkowe i wycieranie kurzu cyckami hihi.Moj patent osobisty to ten papierek posrebrzany od cygaretow.Palic to ty moze nie pal,ale pazloteczko jest git na przestrzenie miedzyzebowe i jedzonko wynoszone na w takowych na zas.
    zabawy jezykowej cd

    Mowi cieć do ciecia
    -Ktora godzina?
    -ciecia

    ReplyDelete
  28. Mijka--> Ale to juz lepiej w ogole bez niczego, przeciez i tak gola dupa i tak:)))

    ReplyDelete
  29. Agnieszka--> Czy Ty aby nie sugerujesz ze jakbym byla bardziej nowoczesna i nosila stringi to bym se mogla wlasnymi gaciami w tych zebach wtedy podlubac???
    Dziekuje postoje, nie mam takich duzych przerw miedzy zebami:))))

    ReplyDelete
  30. Hesos.... Ja tez pomyslala o zebach!!!:))))))))
    I racja, po siur ten sznurek, jak dupa gola?
    a taka podroz daleka autem, bez przerwy.... Oj!!!!

    ReplyDelete
  31. Ty lepiej powiedz, jak się ta czekolada z malinami nazywa, bo mnie temat żywotnie interesuje. I czy to jest taka czekolada z całymi malinami (jak kiedyś była chyba wedlowska limitowana z suszonymi wiśniami, obłędna) czy raczej nadziewana (pół)płynnym nadzieniem?

    Nie żeby mi bardzo źle było bez, bo dobrzy ludzie przywieźli mi z San Francisco malinową i miętową nadziewaną Ghirardelli, ale lubię poszerzać horyzonty ;-)

    ReplyDelete
  32. matko...a jak przywiozą, dasz kostkę?

    ReplyDelete
  33. Zuzanka--> Czekolade robi Godiva i jest z takim polplynnym nadzieniem. Ale sa tez twarde czekolady o smakach roznych owocow tylko nie pamietam w tej chwili jaka firma je robi, tez bardzo dobre. Ghirardelli tez juz przerabialam:)))

    ReplyDelete
  34. chyba nie ma człeka, oproćz np.prof.Miodka, co by zawsze użył odpowiedniej formy czasowników: mleć, pleć ( nie mylić z "pleść" ), miąć, słać ( np. łóżko słać, a nie "ścielić") . Wyjątkowo wredne te czasowniki i najczęściej popularne są właśnie te błędne formy - świetny przykład w dowcipie Lorenzy.
    Ale użyłaś b.poprawnie w "mleć ozorem" ( a ktoś inny - "mełł" lub "mełła ")!!!;)))

    ReplyDelete
  35. Ten ostatni Anonimus to ja, Kwoka, co sie nie zalogowała, bo zapomniała, że tu trzeba z przepustką. ://
    I relaksuj się na zdrowie, a jak najmniej denerwuj - wiem, że cholerykom trudno, ale życzyć mogę...;)))

    ReplyDelete
  36. Kwoko--> Nie wiem czy tu jeszcze zerkniesz, ale moze;) Wiesz ze nigdy nie wpadlabym na to ze lozko nalezy "zaslac, poslac" czy ogolnie "slac" a nie "scielic", bo jakos mialam wrazenie ze to ma korzenie w slowie "posciel" i stad mowie "posciel, zasciel" :))) Dzieki za lekcje, cale zycie mowilam niepoprawnie, ale ponoc nigdy nie jest za pozno:))))

    ReplyDelete
  37. Taką o, znalazłam na www, ale u nas nie ma:

    http://www.chocablog.com/reviews/thorntons-dark-chocolate-with-raspberry/

    Za to znalazłam taką we wsiowym sklepiku:

    http://choc.olat.es/?p=53 (wersja z jeżynami i malinami)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...