Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, July 10, 2009

Co jeszcze?

Niech mnie ktos odstrzeli byle celnie, bo nie lubie partackiej roboty zwlaszcza w krwawych epizodach zycia, uspi byle na dlugo, najblizsze przebudzenie poczatek wrzesnia, albo i jeszcze co niech zrobi, bo ja mam juz powyzej czubkow wlosow stojacych deba (na glowie, na glowie).
Wyobrazcie sobie, siedze, gryze paznokcie (mentalnie tylko bo nie bylabym w stanie wlozyc pazura miedzy zeby brrrrr) czekam na telefon, na email na kurwa jakies wreszcie nowe wiadomosci, na cus jednym slowem.
Nic, cisza absolutna... tylko broker zadzwonil cobym sie nie denerwowala (jak mnie ten chlopak juz poznal przez te 2 tygodnie) bo pisanie umowy moze ichnemu prawnikowi zajac kilka dni, no i ciagle nie mamy tej decyzji w sprawie sciany. A przy okazji broker zeznal ze juz zna moj numer telefonu na pamiec bo tak czesto ostatnio dzwoni, no fakt, ze przez te dwa tygodnie to nie ma dnia zeby chociaz raz nie musial zadzwonic, a byly takie dni ze i kilka telefonow wykonal.
Nic to, jakos sie juz nawet wewnetrznie skupilam i skoncentrowalam na czekaniu, w koncu co ma byc to bedzie. Natomiast w obecnym miejscu pracy od tygodnia wszystko sie sypie, normalnie kurwa czego nie dotkne to sie albo spieprzy albo w gowno zamienia.
Zbiesil sie internet, ale sobie odpuscilam bo w sumie moge ten miesiac zyc bez internetu w pracy i tak mam wyjatkowo duzo zajec, ze na kompa nie ma czasu, ale to nic jeszcze, spierdolilo sie rowniez gniazdko telefoniczne, wiec postanowilam ze nie ma sensu placic za przybycie technika i naprawianie gniazdka, to choooj korzystam z dwoch zamiast z trzech, da sie przezyc.
Nastepnie zjebala sie elektryka, ale to normalka w sezonie letnim, bo jak wlacze klimatyzator, to jest za duze przeciazenie, wiec latalam jak wariatka z tymi wszystkimi przewodami i przewodzikami z jednego do drugiego gniazdka, dzieki temu se kurwa niechcacy odlaczylam lodowke. Na szczescie nic w niej nie bylo oprocz butelek z woda, ale wczoraj przyszlam a woda w lodowce...ciepla. Na dywanie mokra plama bo sie swinstwo rozmrozilo i przecieklo.
Nic to, postanowilam ze nic nie jest w stanie wyprowadzic mnie z rownowagi...jestem ZEN mimo wszelkich przeciwnosci losu, zlosliwosci rzeczy martwych i zywych ja biore gleboki oddech, licze do 10ciu i jestem ostoja spokoju. Ommmm...
Wiec nie rzucalam kurwami tylko z usmiechem przykleknelam na podlodze i zaczelam wysuszac recznikiem te mokra plame, po czym z kolejnym usmiechem znow przelaczylam kilka kabelkow, odlaczajac to i owo albo i jeszcze tamto coby jednak wlaczyc te lodowke.
Udalo sie, nawet przed pierwsza klientka.
I tak sobie bylam w tym ZENkowym stanie az do godziny 16tej, bo tuz przed 16ta wpadla Janice.
-- Masz chwile czasu?
-- Mam, ale naprawde tylko chwile - mowie - bo klientka poszla do lazienki to zaraz wroci.
-- Wiesz bo rozmawialam z wlascicielem budynku i powiedzial, ze jak chcesz to mozesz tutaj zostac.
Zaniemowilam, szczeka opadla mi do kolan, a ona poleciala juz do siebie. Jak Brooke wracala z lazienki to zastala mnie w momencie jak se te kopare probowalam z powrotem na swoje miejsce wstawic.
-- Co sie stalo? - zapytala, bo Brooke zna mnie juz prawie 20 lat i wlasnie przez ostatnia godzine opowiadalam jej moje ostatnie przygody, no to jej powiedzialam co sie stalo.
-- Wiesz idz Ty do wlasciciela i dowiedz sie sama, bo ja jakos juz tej babie nie ufam po tym wszystkim co mi opowiedzialas wczesniej.
-- Pojde, ale jutro bo dzis to juz nie bede miala czasu, a oni chyba tylko do 17tej pracuja.
Wieczorem rozmawialam ze Wspanialym i staralismy sie zrobic jakis rozsadny rachunek za i przeciw, oczywiscie nie majac jeszcze pojecia jakie warunki i cene stawia obecny wlasciciel.
Ot takie gadanie na wyrost, ale Wspanialy jest nastawiony na przeprowadzke jednak, ja chyba raczej tez, bo juz stracilam serce do tego miejsca. Z drugiej strony jest kwestia finansowa, a to duza "kwestia" bo jednak koszty tej przeprowadzki to sa w granicach kilku tysiecy.
No i kurwa znow nic nie wiem!!!!!!!!!!!!!

Stardust ze znakiem zapytania w oczach

22 comments:

  1. Ja lubię wiadomości ze źródła. Od razu bym poszła do szefostwa, żeby nie wykonywać zbędnych ruchów. A potem wg planu.

    ReplyDelete
  2. Sze--> ja tez ale wczoraj bylo juz za pozno, przeciez nie moglam wyslac klientki bez serwisu tylko z tego powodu. Dzis tam jade to pogadam i zobacze jak to naprawde wyglada. Ale juz mam rozterki duchowe, bo ja kurwa nie lubie takich sytuacji. Wrrrrrrrr

    ReplyDelete
  3. Kurczę już sama nie wiem co o tym myśleć. Rzeczywiście wszystko staje na głowie, ale z drugiej strony bez przeprowadzki chyba lepiej?? Sama bym chyba w Twojej sytuacji zgłupiała. Trzymam kciuki byś dobrze wybrała.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  4. ..............................trzeba sluchac kart:)

    ReplyDelete
  5. Beata--> Jak sluchac??? a co te karty mowia, to Ty jestes karciane guru!!!!!!!!!!!!1

    ReplyDelete
  6. ja mowila, ze ten lokal (wtedy omawiany) nie jest lokalem docelowym...:)

    ReplyDelete
  7. Beata--> Ten wtedy omawiany to byl ten nowy, ktory teraz znalazlam, ale po nim jest jeszcze nowszy, w tym samym budynku na 3 pietrze (tamten byl na 9tym) a teraz wchodzi w gre tylko ten na 3cim i ten stary w ktorym jestem.
    Leb mi peka, lece pogadac z tym facetem!!!! A Ty patrz w te karty, moze co wypatrzysz!!!!!!!!!!!!!11

    ReplyDelete
  8. karty mowia....stare smieci, dobre smieci:)

    ReplyDelete
  9. też mi się wydaje, że lepiej jednak zostać w starym miejscu. rozumiem że już bez Janice?

    ReplyDelete
  10. Kciuki trzymam dalej.Jaka decyzja?

    ReplyDelete
  11. Ciagle nic nie wiem, bo dzisiaj piatek i znow nie ma z kim rozmawiac w tym biurze, ale jakos jestem spokojniejsza. Ot co ma byc to bedzie, chyba przyjdzie mi podejmowac decyzje na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy";))

    ReplyDelete
  12. Bedzie co ma byc - poki co zrelaksuj sie kobito:)
    Od poniedzialku zacznij dowiadywac sie o wsjo i daj nam tu znac bo z ciekawosci pazury poobgryzamy do reszty (oczywiscie Ci co je maja:))

    ReplyDelete
  13. hm,a ja nie rozumiem czemu na samym początku,kiedy Janice powiedziałą że opuszcza lokal,nie poszłaś do wlaściciela budynku z pytaniem czy mozesz zostać?

    ReplyDelete
  14. Tuv--> Sa pewne legalne (prawne) zasady, ja nigdy nie widzialam wlasciciela budynku. Teoretycznie to on nie musi wiedziec ze ja w ogole istnieje. Jako sublet (a takim lokatorem jestem ciagle do konca sierpnia) ja nie powinnam kontaktowac sie bezposrednio z wlascicielem budynku, tylko wszystko zalatwiac z Janice. Ja tych zasad przestrzegam, bo kurwa taka jestem uczciwa. Mimo ze jej uczciwosc juz sie dawno poszla gonic.

    ReplyDelete
  15. Star - rozumiem.
    Ale widać ze w takich wypadkach to na olaniu zasady lepiej byś wyszła.Wiesz,bez tej całej nerwówki,szukania itp.
    No na początku to dobrze robiłaś,bo to jednak dobrze o Tobie świadczy,ale wiesz,jak się okazało że jednak Janice nie będzie mieć tamtego lokalu itp to sporo byś sobie kłopotów zaoszczędziła.
    No,kto to wiedział.

    Współczuję nerwów i tego cholernego zawieszenia.

    ReplyDelete
  16. Tuv--> Wiem nerwowka jest, ale ja i tak jestem na 98% zdecydowana na przeprowadzke. A z Janice wychdzi wiecej jeszcze, ale nie mam czasu pisac. Moze wieczorem napisze. Ludzie som jakie som, co nie znaczy ze ja tez chcialabym taka byc, czasem to czlowieka wiecej kosztuje, ale swiadomosc ze moge patrzec w lustro bez wstretu jest bezcenna.

    ReplyDelete
  17. no, to normalka jest, taka nerwowka:)

    moja siostrzenica wlasnie sie przeprowadza z jednej kwiaciarni do drugiej, z lepszych warunkow na gorsze ale tansze (bo w pierwszym lokalu wlascicielka podnosila ciagle czynsz) teraz placi 3x mniej, ale nie ma kibelka...

    ReplyDelete
  18. tak sobie pomyślalam,bo opoiwadałm X-menowi o Twoich perypetiach,i tak mi wyszło że ten stary lokal daje i znaki żebyś odeszła.
    Nie chce cię .(psujące się gniazdka,internet itp).Zdrowiej będzie jak zmienisz miejsce:)

    ReplyDelete
  19. Trzymam kciuki za najlepsza decyzje ;-)

    ReplyDelete
  20. Stardust...a pogoda jak? ok?

    wiesz, fajne buty widzialam w tym sklepie za rogiem i pomidory mieli tanie! widzialas?

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...