Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, July 19, 2009

Legalizacja narkotykow

Nie, nie bedzie powaznie, bo powaznie to jest tutaj juz od pewnego czasu i chyba co mniej cierpliwym od tej powagi sie juz flaki wywracaja (mnie tez). Slowem bedzie temat powazny potraktowany z przymruzeniem oka i bardzo powaznym podtekstem.
Kurwa, przeczytalam i sama nie wierze ze zdobylam sie na takiem madre zdanie.
Nie wiem jak w Polsce, ale tutaj ostatnio ciagle ktos wlaczy o legalizacje narkotykow, ostatnio chyba nawet California zalegalizowala i sobie tam ludziska spokojnie urpawiaja pieciolistna koniczyne zwana maryska. Nie wiem dokladnie, nie jestem zainteresowana, bo z tego co widze a rozgladam sie dosc szeroko, to narkotyki sa na calym swiecie jak najbardziej legalne.
Wystarczy isc do lekarza, powiedziec ze czlowiekowi smutno, nie lubi pracy i ma ogolnego stresa. Zanim czlowiek wyjdzie z gabinetu to juz mu ten dealer narkotykowy zwany lekarzem przerobi tego stresa na depresje. Jak to sie ladnie nazywa, no i depresja jest w modzie, jest w bardzo dobrym tonie miec depresje.
Ja to kurwa jestem calkiem za Murzynami bo nawet depresji nie mam.
No mimo wszelkich zawirowan zyciowych, a bylo ich w HUK nigdy nie moglam sobie pozwolic na depresje. Nigdy nie bylo mnie stac zeby pojsc do takiego dealera i dostac recepte na pigulki szczescia. Moja kolezanka dostala jakies 2 lata temu takie pigulki szczescia i mowi ze to calkiem fajnie, bo czlowiek se wstaje rano wkurwiony do zenitu, lyknie pigulke i zaraz mu sie blogo robi. To nic ze oczka zaszklone, to nic ze problemy jak lezaly tak leza odlogiem, dealer (czyt. dochtor) kazal jej opowiadac o dziecinstwie, ostatnio cofneli sie do piaskownicy. Ponoc bardzo tez wazne moze sie okazac czy miala krotkie wlosy czy tez warkoczyki, bo to swiadczy o tym ile czasu poswiecala jej matka, czyli czy byla dzieckiem kochanym, czy tez moze takim tylko "jest bo jest". Nie bardzo rozumiem jaki to ma wplyw na zdolnosc zarabiania pieniedzy i pamietanie o codziennych rachunkach, ale moze wraz z nawrotem pamieci znikaja rachunki? Jesli tak to sie chyba sama wybiore do tego dealera, bo on musi byc dobry w te klocki jak tak umie czarowac ze problem znika i nawet nie musi byc uprzednio zalatwiony.
Jest tylko ponoc jeden maly mankament, moja kolezanka nie bardzo potrafi juz funkcjonowac bez tych pigulek. Co prawda w ciagu tych 2 lat eksperymentuja na niej niezle bo co i rusz to dealer zmienia jej te pigulki, nawt kiedys dostala takie co to bardzo miala po nich ochote popelnic samobojstwo. Ale te pan dealer zabral jak powiedziala ze w zasadzie to tak jej dobrze ze moglaby sobie chetnie umrzec w tej blogosci i nawet poczynila pewne proby, ale syn przyszedl i przerwal jej blogie dzialania. Pan dealer sie wkurwil nieco ale nie stracil rezonu i powiedzial ze zmienia na inne, lepsze. Po tych lepszych naprawde sie poprawilo, bo moja kolezanka juz nie ma mysli smobojczych, co prawda jej nadmierna szczesliwosc powoduje ze wszyscy wokol niej maja sie ochote pochlastac, ale to juz zupelnie dzialanie uboczne i jakby ktos chcial to moze sie zglosic do tego samego dochtore.
Ja to querwa jakas nienormalna jestem, bo jak mam problem to zakasuje rekawy i biore sie do roboty, a jak sobie sama nie moge poradzic to zamiast do dealera po pigulki zapierdalam do ksiegarni i kupuje ksiazke, ktora juz jakis dealer napisal. Przychodze do domu, siadam i biore sie za czytanie, a potem biore byka za rogi i pcham zycie dalej. I cala terapia kosztuje mnie okolo $24.99 bo taka jest srednia cena tego typu ksiazek.
Pracowalam kiedys z bardzo ladna dziewczyna, Linda miala na imie. I Linda wmowila sobie ze jest brzydka. Jak ja poznalam to chodzila juz na terapie 3 lata i ciagle czula sie brzydka. No to zawarlam z Linda umowe i codziennie rano po przyjsciu do pracy przychodzila do mojego pokoju stawala przed lustrem i sama do siebie miala powiedziec "Linda, jestes bardzo ladna". Nie powiem przez pierwsze prawie 2 tygodnie, musialam ja ciagnac na sile, wila sie jak w ukropie przed tym lustrem i nawet plakala, bo ona nie moze tego powiedziec, bo przeciez ona widzi, a to co widzi wcale jej sie nie podoba. Potem juz bylo coraz latwiej, a po 3 miesiacach to juz czekala kiedy przyjde i stawala przed lustrem, patrzyla na swoje wlasne odbicie takim wzrokiem pelnym milosci jakby tam stal jakis ukochany mezczyzna i mowila z absolutnym przekonaniem "Linda jestes bardzo ladna" a nawet dodawala zupelnie od siebie "kocham Cie" przesylala sobie cmoka do lustra i zadowolona wychodzila.
Ale oczywiscie caly czas chodzila na te terapie, przeciez nie mogla przerwac bo juz byla uzalezniona, od tych cotygodniowych seansow na lezance. Kiedys poszla i powiedziala dochtorowi ze ona juz czuje sie bardzo atrakcyjna kobieta i w sumie nie widzi potrzeby dalszych wizyt.
I wiecie co? Pan dochtor natychmiast wynalazl jej kolejny problem.
No bo jakze by inaczej?
Przeciez nikt dobrowlonie nie pozbawi sie sam dochodu. A zaden lekarz nie zarabia na zdrowych pacjentach. Tylko chory pacjent jest stalym zrodlem dochodu. No to sie zapytowuje czy w interesie lekarza naprawde lezy zeby nas leczyc?
No raczej kurwa nie. Tak samo jak lekarz tak i caly przemysl farmaceutyczny nie zarabia na zdrowych ludziach, bo zdrowy nie lyka koralikow. A farmacja nie zarabia na produkcji tychze koralikow, tylko na sprzedazy, wiec trzeba miec komu sprzedawac.
I zeby nie bylo, ze nie wiem o czym mowie, bo faktycznie nie wiem, nie jestem lekarzem, ale tez nie mowie o zadnych przypadkach beznadziejnych gdzie pacjent rzeczywiscie potrzebuje pomocy medycznej. Ale przypadek Lindy? przypadek mojej kolezanki, ktorej jedynym problemem jest nieprzystosowanie do zycia i brak konsekwencji!!! Po 2 latach terapii i tak mowi "ale ja juz taka jestem", to jaki jest efekt? fakt ze zaakceptowala ze jest niekonsekwentna i raz na kilka miesiecy odcinaja jej prad i telefon bo znow zapomniala zaplacic!!
Toz ja jestem klasycznym przypadkiem braku konsekwencji!!! Nienawidze zadnej roboty papierkowej i teraz w zwiazku z ta przeprowadzka bede musiala chodzic do pracy w poniedzialki tylko w celu uporzadkowania moich papierzysk!!!
Kurwa, a moze by lepiej do dealera, pewnie sa jakies koraliki (czyt. tabletki) po ktorych te papierzyska samoczynnie znikna. Albo moze by mi taki fachowiec znalazl zwiazek tych papierzyskow z np. babeczkami piaskowymi ktore mi ktos 50 lat temu zburzyl. No pewnie to jest dawno zakorzenione w mojej psychice tylko ja o tym nie wiem, bo nie pamietam. Tylko co ja bym zrobila jakby sie okazalo ze faktycznie za moj wstret do papierow jest odpowiedzialny kolega z piaskownicy, ktoremu sie juz zmarlo w miedzyczasie?
Nawet nakotlowac nie bedzie komu, a papiery jak byly tak beda.
Eeee to ja chyba jednak kopne sie jutro we wlasne dupsko i polece do roboty porzadkowac te sterty, ktore nalezy wpiac w odpowiednie skoroszyty, pizgnac w odpowiednie przegrodki szuflady. No tak to jest, jak czlowiek sie wychowal bez hulajnogi to cale zycie bedzie cierpial, chyba ze se teraz kupie hulajnoge. Chyba jeszcze nie jest za pozno?
No i moze to taniej niz wizyty u dealera, bo tu musze poinformowac ze oni sobie niezle licza, taki fachura bierze lekka reka $200 do $400 na godzine. Nic go to wiecej nie kosztuje niz wynajety pokoj w jakims lokalu jesli "praktyka" jest prywatna, lezanka, fotel i biurko przy ktorym musi te recepty pisac. Lezanka nawet bez poscieli, bo przecie pacjent sie nie rozbiera, to i nawet kosztow prania nie ma. Kolezanka moja zeznala niedawno ze taki dochtore to se siedzi za biurkiem w wygodnym fotelu, ona lezy na lezance i on tylko rzuca temat i ona musi opowiadac co pamieta na dany temat. Od czasu do czasu jak kolezance konczy sie karta pamieciowa to dochtore zadaje dodatkowe pytania przy pomocy ktorych jej pamiec dziwnie wraca i znow zaczyna nawijac. I tak sobie gadaja, jedno lezy, drugie siedzi, uplywa godzina, ona dostaje recepte na dalsze zasilanie narkotykowe i za tydzien znow przychodzi na pogadanke.
Dlaczego mowie ze to narkotyki? No bo przeciez jak ktos pali maryche to swiat nabiera jakiegos ladniejszego wyrazu, humor mu sie poprawia i tak samo z tymi koralikami. No jakos tak na prosty babski rozum mysle se ze cos co biore na glowe, poprawia mi humor i w dodatku jest uzalezniajace to nic ino musi byc narkotyk.
To o jakiej legalizacji mowa, jak kazdy czlowiek moze sobie w kazdej chwili isc do dealera i dostac legalna recepte, jak ma ubezpieczenie to nawet ubezpieczenie pokrywa czesc kosztow.
Generalnie na pierwszy rzut oka to wszyscy sie kwalifikujemy, bo przecie kazdy ma jakiegos mola co go meczy. Dziecka w szkolach juz sa na narkotykach bo sa hiperaktywne!!!!
No kurwa ja bylam hiperaktywna, ale po to jest dziecinstwo zeby bachor byl hiperaktywny, moi rodzice poszliby ze mna do dochtora gdybym siedziala spokojnie ze zlozonymi raczkami i patrzyla szklanym okiem w sufit. A ze regularnie zwisalam z jakiegos drzewa, przychodzilam do domu z pokrwawionymi konczynami to mnie nie leczyli.
Moja tesciowa miala juz troche inne podejscie, bo jak kiedys przyszla z wizyta i ja polozylam malego Potomka do spania, a babcia sie jeszcze dzieckiem nie zdarzyla pobawic to jak uslyszala ze dzieciak placze poleciala go ponosic. A na moj stanowczy sprzeciw stwierdzila ze "cos mu musi byc, bo placze i kopie nozkami". "Kopie nozkam i bo jest zywy, tylko martwe dzieci nie kopia nozkami" - wyjasnilam i na tym skonczyly sie medyczne eksperymenty potomkowej babci.
Teraz takiemu co kopie nozkami daje sie tabletki na uspokojenie.
I tak sobie mysle, ktos mnie kiedys pytal czy chcialabym zeby Potomek sie ozenil i mial dzieci.
Wiecie co? Chyba nie, bo obawiam sie ze Potomek jest ostatnim pokoleniem, ktore moglo spokojnie kopac nozkami tylko dlatego ze mialo nozki.

Stardust medycznie filozoficznie

64 comments:

  1. Dobrze gadasz, dac Ci wodki.

    a ponoc w starozytnych Chinach bylo tak, ze lekarz dostawal zaplate tylko jak WYLECZYL pacjenta.

    Bardzo mi sie to podoba.
    Jesli chodzi o marichuane to niestety w Kalifornii ciagle jest nielegalna, z jednym wyjatkiem: na potrzeby medyczne.
    Czyli trzeba miec recepte, zeby w razie zatrzymania przez policje nie byc zamknietym w pierdlu i nie miec majatku skonfiskowanego.

    ReplyDelete
  2. Star, zdziwilabys sie, jak wielu tych nieszczesliwych pacjentow przychodzi juz z nastawieniem na koraliki.
    Ja mam taki patent, ze robie tzw HAD (Hospital Anxiety and Depression Scale) i jesli jest ponizej 11, to nie ma sily, zeby tablety dostal.
    Na poprawe nastroju, to polecam poruszac sie troche, nic nie robi lepiej na samopoczucie niz wlasne endorfiny. Ewentualnie "counselling" - na polski nawet nie podejmuje sie przelozyc, cos pomiedzy spowiedzia, a wlasciwa terapia.
    Ale niektorzy sie zapieraja, ze tylko tabletka, OK, na probe daje i u tych ponizej 11 nie dziala. No bo na nieporadnosc zyciowa albo zaburzenia osobowosci nie ma prawa zadzialac.
    Zreszta w zeszlym roku opublikowano badania, z ktorych wynika, ze w 30-40% dziala efekt placebo, a nie wlasciwy lek...
    No ale - jak powiedzialas - depresja jest modna, coraz modniejsza.

    ReplyDelete
  3. Nina--> Wodki, chetnie ale nie w ten upal:)) Dobrze ze mnie objasnilas z ta California, bo cos mi sie obilo o uszy, ale ostatnio jestem do tylu z newsami.

    ReplyDelete
  4. Czarownico--> Wcale sie nie dziwie, bo widze jak to dziala. Ba moze nawet Ciebie zaskocze jak Ci powiem ze poniewaz Wspanialy pracuje w firmie farmaceutycznej to czasem mam znajomych, ktorzy pytaja czy nie moglby "zalatwic" np. szczepionki na ptasia grype - to bylo bardzo modne pytanie kilka lat temu:)) Oczywiscie ze latwiej polknac tabletke z nadzieja ze to ona zmieni zycie niz zmieniac samemu krok po kroku swoje przyzwyczajenia i sposob myslenia. Jest taka prosta zasada, ktora zreszta mam jako motto mojego bloga "takie same drogi prowadza do takich samych celow" czyli querwa jesli "robisz to co zawsze robiles, to osiagasz to co zawsze osiagales" No nie spodziewaj sie od kury strusiego jaja.
    Nie wiem jak u Was, ale u nas na 10 reklam w tv 7 jest medycznych, wiec ludzie siedza i gapia sie jak sroka w kosc. Potem przychodzi taki do lekarza i tylko chce recepte bo sie juz sam zdiagnozowal i telewizornia mu powiedziala jak sie leczyc. Lekarza w tym momencie traktuje jako pisarza z autorytetem przepisania tego co on sobie zyczy. I nie wazne ze mozna od tego oslepnac, dostac zawalu, sraczki i jeszcze 4 pokolenia moga sie jakac, ale CHUJ STOI to Viagre prosze!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  5. bywaja stany, ze trzeba tabletki brac, niestety, ale od nich trzeba odchodzic w odpowiednim czasie

    w Polsce terapia kosztuje od 70 do 150 PLN, prywatnie, taka indywidualna, bo państwowo jest trudno dostac, bardzo. Moja Młoda miała bezpłatna rok a potem terapeuta odszedl z pracy panstwowej, kurna poszlismy za nim prywatnie i ciagniemy drugi rok plus tabletki. Dopiero od dwoch miesiecy czuje, ze moglabym pozwolic jej odchodzic od tabletek, dopiero od dwoch miesiecy przyznala, ze terapia jej potrzebna...
    Kiedy byla w szpitalu dwa miesiace, zmienilo sie tam 3 lekarzy prowadzacych...koszmar

    ReplyDelete
  6. od służb zdrowia starałam trzymac się z daleka, ale ostatnim rokiem się nie dało - wniosek jest oczywisty - chodzi o kase
    jak szłam prywatnie w kraju buliłam jak dzika: dodatkowe badania, zabiegi, stos leków;
    jak szlam do panstwowego w UK to wiadomo - dostawało się przysłowiowy już paracetamol;) no aż tak nie było w moim przypadku, ale zupełnie inne podejście jest jak leki są na ryczałt, albo za darmo dla dziecka - wtedy jest program minimum!

    zamiast seansów lepiej zainwestować w wino i mile spędzić wieczór z przyjaciółmi - efekt podobny - wystarczy uwierzyć, że to co za free jest równie dobre jak godzinny seans kozetkowy za ciężką kasę

    pozdrowienia:)
    i powodzenia z lokalem!

    ReplyDelete
  7. Beata--> Toz pisze ze sie nie znam i ze nie chodzi mi o przypadki faktycznie wymagajace pomocy medycznej. Mialam w rodzinie schizofrenika, on naprawde potrzebowal lekarzy, tabletek i szpitali. Na szczescie nie znam drugiego takiego przypadku, natomiast znam wiele osob ktore sa na tabletkach a w/g mnie moglyby sobie pomoc same. Wiesz to tak troche na zasadzie jak kiedys powiedzialam kolezance, ktora narzekala ze nie umie gotowac. A w zasadzie to wykorzystywala to jako wymowke zeby nie gotowac. No to ja zapytalam "a czyac umiesz?" Tak oczywiscie ze umiem - odpowiedziala. No to jak umiesz czytac, to gotowac tez umiesz - poradzilam.

    ReplyDelete
  8. Miss--> Ja to nawet nie mam pojecia co to jest ten paracetamol? czytalam juz o tym i domyslam sie ze jest to jakas podstawowa i gremialnie zazywana tabletka, ale nie mam pojecia na co i po co? Ja poza fish oil i wit.D,B,C i calcium nie znam nic. Teraz od 3 miesiecy zaczelam brac bio-identical hormony, ale juz sie najezam bo jeszcze im dam nastepne 3 miesiace i jak nie bede widziala zadnych zmian to przestane. Na cholere mi to? Chociaz ta lekarka, ktora mnie na to namowila naprawde mnie przekonuje, ale ona jest z medycyny alternatywnej bardziej niz normalnej. No i patrzy na mnie jak na calego czlowieka a nie ucho czy lokiec. To tez wazne.

    ReplyDelete
  9. taki lek podstawowy na bóle i zbicie gorączki jak apie przeziębienie np.
    a ogólnie na wszystko;)

    ReplyDelete
  10. dobrze piszesz :)

    najbardziej mi sie pod nosem usmiecha jak ktos sobie diagnozuje depresje, a po dwoch dniach brania tabletek juz mu lepiej.

    ja tez z tych "naturalnych" i z ogromna niechecia do farmaceutyki w ogole. jak na razie, odkad zrezygnowalam z lekarstw na bol glowy, na przeziebienie, na katar i na chwc, jest mi duzo lepiej. na umysle tez :)

    ReplyDelete
  11. hehehehe, mój ulubiony temat! Alergie wyszły już z mody, teraz depresja jest na topie.
    A ktoś tłucze na tym niewyobrażalną kasę.

    ReplyDelete
  12. Zgadzam się z modą na depresję. Niestety, jest coraz więcej pseudo przypadków jej zachorowań.
    Z drugiej strony cieszę się, że ludzie, którzy zapadają na tę, naprawdę straszną chorobę, zwracaja się o pomoc do psychiatrów bez wstydu. Depresja zabrała mi dwóch wujków i dziadka...

    ReplyDelete
  13. Nie życzę Ci żebyś kidykolwiek zapadła na depresję, bo wtedy na pewno nie psiałabyś takich bredni na ten temat.
    Jaka moda na depresję? Może warto trochę zagłębić się w temat zamiast klepać takie dyrdymały... Coraz więcej ludzi choruje na raka, to też taka moda ?

    ReplyDelete
  14. popłakałam się z tego kopania nóżkami.

    milena - czytaj co na początku notki - to z przymrużeniem oka jest, myślę że stardust nie neguje w ogóle istnienia depresji jako choroby. a o tym że nie każdy zły humor jest depresją, też warto czasem przypomnieć.

    ReplyDelete
  15. no tak..ja jestem w gorącej wodzie kąpana. Za dużo ludzi owkół mnie spaprało soie zycie pzrez depresję a niektórzy odeszli z tego świata...I nijak nie mozna było im pomóc, stąd moje oburzenie ....

    ReplyDelete
  16. b.--> Absolutnie Cie rozumiem, tez poza wczesniej wymienionymi nic nie biore. A glowa czasem boli, to znaczy ze jest:)) A jak jest to trzeba uzywac, coby nie zanikla.

    ReplyDelete
  17. Sze--> Wlasnie kasa jest zawsze glownym motorem ktory kreci i nakreca kolejne tredy zyciowe. Tobie to akurat nie musze pisac, ale dziwne ze we wszystkich kryzysach tylko farmacje nie padaja i ponosza najmniejsze skutki kryzysu.

    ReplyDelete
  18. Lorenza--> Za korekte jak zwykle dziekuje, chociaz to naprawde tym razem literowka. Ale milo wiedziec ze czytasz;-)

    ReplyDelete
  19. Athina--> Toz pisalam ze nie mowie o przypadkach prawdziwej choroby.

    ReplyDelete
  20. Milena--> Pisze moze i dyrdymaly, ale nie moge byc odpowiedzialna za tendencyjnosc czytania.

    ReplyDelete
  21. DS--> To, to, to wlasnie o to chodzi, ze nie kazda nieudana randka, spoznienie do pracy, odjechany przed nosem autobus musi prowadzic do "depresji" i konczyc sie godzinna pogadanka na lezance. Czasem warto nie umawiac sie z idiotami, wyjsc do pracy w odpowiednim czasie i spokojnie poczekac na nastepny autobus. Ja wiem ze myslenie boli, ale jest to jeden z najbardziej pozytywnie procentujacych procesow jakie czlowiek moze podjac samodzielnie:)))
    A nozkami kopal paskudny bachorek;-)))))))

    ReplyDelete
  22. Czytam, czytam ;-)
    Na temat meritum mam do powiedzenia tyle, że ja uważam za istatniejszy sapołecznie i zdrowotnie problem naduzywanie leków przeciwbólowych oraz na zatwardzenie tak zwane, które obecnie nazywa sie w reklamach telewizyjnych wzdętym brzuchem i uczuciem pełności.

    ReplyDelete
  23. Lorenza--> W 100% albo i wiecej sie z Toba zgadzam jestesmy globalnie generacja tabletki na wszystko. I dziekuje, nie wiedzialam ze fakt ze sie czlowiek wysrac nie moze mozna ubrac w tak ladne slowa:))) A Wspanialy mowi ze ja jestem "full of shit" zaraz mu po lbie nawale.

    ReplyDelete
  24. Lorenzo i jeszcze jedno do tabletek jeszcze wroce, wszak to moje ulubione temacisko i wlasnie bedzie o naduzywaniu.

    ReplyDelete
  25. O rany! Stardust z przerazeniem uświadomiłam sobie, że ja z tych, co jak tylko strzyknie-piknie, to juz szukają coś przeciwbólowego:))
    Nosz kuźwa wiem, że źle robię, ale to takie proste samemu sobie pomóc;((

    ReplyDelete
  26. Dobrze prawisz,depresja jest modna,nie mnie osadzac czy ktoś ja ma czy tez nie,ale wiele osob wsrod moich znajomych bazuje na tym,jak problem to odrazu deprecha,slonce nie swieci tez deprecha,i mozna by tak mnozc przyklady,a czsami wystraczy chwila przerwy spojrzec na kwiatek,kotka;)pogłaskać i juz człwiekowi lepiej na duszy:)

    ReplyDelete
  27. Dikejka--> Wiesz, to faktycznie wygoda moc sobie pomoc. Tyle tylko ze najczesciej nie myslimy o koszcie tej wygody, a przeciez przy kazdym takim koraliku obciazamy prace watroby, nerek. Oczywiscie tego sie nie czuje, a przynajmniej nie natychmiast. NIE MA tabletek bez skutkow ubocznych, po prostu nie ma. Juz wspominalam ze moj Wspanialy pracuje w firmie farmaceutycznej i sprobuj namowic go na jakas tabletke. Dopoki nie musi to na pewno nie wezmie, a znam go juz prawie 8 lat i jeszcze nigdy nie musial:)) Kilka dni temu chorowal, nie wiadomo skad przyplatalo mu sie jakies przeziebienie i jesli myslisz ze polecial do apteki to jestes w bledzie. Ot goraca herbata, czosnek itp domowe sposoby. Twierdzi ze na katar jeszcze nikt nie umarl. Chyba ma racje bo dzis juz poszedl do pracy.

    ReplyDelete
  28. Martaanna--> Ja tez nie napislam tego po to zeby kogos osadzac, nie mnie diagnozowac, nie jestem lekarzem. Ale to co sie dzieje to juz paranoja, ludzie nie ida do lekarza po diagnoze tylko po tableteke, oni sie diagnozuja sami i nawet wiedza co chca. O czym swiadczy wypowiedz Czarownicy powyzej, ktora jest lekarzem. Mialam kiedys przyjaciolke, byla sparalizowana, ale nie miala depresji byla jedna z najbardziej pozytywnych osob jakie znalam (kiedys o niej napisze). Zmarla w wieku 51 lat bo watroba i nerki padly pod iloscia lekow. Z tym ze ona musiala je brac, byly to glownie leki przeciwbolowe i rozluzniajace.

    ReplyDelete
  29. Hmm... Moze w Hameryce depresja jest i modna. Ale ta Moda grasuje wsrod ludzi ktorzy nawet nie wiedza czym jest depresj bo jej nie maja. Gwarantuje ze kto depresje przeszedl nier zyczx jej najgorszemu wrogowi.

    Ja Cie rozumiem Sardust i rozumiem przeslanie tej notki ale wydaje mi sie , ze miejscami nie rozumiesz zagadnienia i w tych momentach mamy inne poczucie humoru. Tak na przyklad jest z wplywrm dziecinstwa na pozniejsze zycie i powstawanie kompleksow zaburzen i depresji. Trzeb pamietac jednym recepty nie ma jednej dla wszystkich i ktos kto cisgnie za soba ogromne deficyty, kto nie nauczyl sie juz w dziecinstwie pakowac byka za rogi i nie ma na tyle wiary w siebie by wiedziec ze jest w stanie sam sobie pomoc nie potrafi sam bez pomocy dojrzec deski ratunku. I tutaj porownanie z "Normalna" osobowoscia moze i doswiadczona przez zycie ale z glownym optymistycznym nastawieniem i wiedza ze potrafi i JEST WART pomocy i lepszego zycia nie zdaje egzaminu i wypacza problem.
    Tabathea

    ReplyDelete
  30. Stardust, a ja się wcale nie czepiam:P

    ReplyDelete
  31. Tabatheo--> Wyglada na to ze w tekscie notki co drugim zdaniem powinno byc "nie dotyczy przypadkow faktycznej choroby". No nie napisalam tego, ale zaraz na wstepie napisalam ze traktuje powazny temat z przymruzeniem oka. Widocznie nastepnym razem przy podobnej notce powinnam co kilka wersow wstawiac komunikat przypominajacy. Tylko nie wiem czy wtedy bedzie mi sie w ogole chcialo pisac.
    Z tego co napisalas wynika ze generalnie to wszyscy sie kwalifikujemy na przebadanie nawet tylko po to zeby ktos madry czyli lekarz stwiedzil ze nie mamy depresji, tylko lenia w dupie. No moze to i ma sens, czlowiek przy wyjsciu zamiast recepty na koraliki dostawalby zaswadczenie ze jest normalny:))))) a lekarz i tak odstawal swoja dole za przebadanie. Co do dziecinstwa to masz racje wszystko co nam sie zdarzylo w dziecinstwie ma jakis wplyw na nasza dorosla osobowosc. Tylko ze mozna spedzic dorosle zycie na uzasadnianiu dlaczego jestem jaka jestem, na tlumaczeniu sobie i swiatu przyczyn, zamiast zyc dzis "tu i teraz" i pracowac nad zmiana.
    To ja chyba jednak polece do tych papierow, bo jeszcze chwila i znajde tysiace przyczyn z dziecinstwa dla ktorych mi sie nie chce;)))

    ReplyDelete
  32. Tabathea - nikt tu nie splyca problemy depresji. Ale faktem jest, ze stala sie ona wygodnym tlumaczeniem dla niektorych, co to ganiaja do lekarza po tabletki "poprawiajace nastroj" nie majac depresji albo zeby sobie samoocene podniesc.
    Tak samo jak dysleksja, dysgrafia, dysortografia, dyskalkulia i wszelki einne "dys" tlumaczeniem dla leni, a ADHD dla rozwydrzonych bachorow.
    Zaprawde, powiadam Ci, jest roznica miedzy prawdziwym problemem, a przykrywaniem wlasnego lenistwa i innych niechciejow modna etykieta.

    UK od dawna jest "nanny state", na co dzien widze jak to wyglada - rodziny niepracujace od 3 pokolen, bo panstwo da mieszkanie i utrzymanie, a oni sa "depressed", wiec jakze to tak wymagac pracy od nich?
    A lopaty dac do lap i niech zasuwaja, 99% natychmiast ozdrowieje, zareczam Ci.

    ReplyDelete
  33. Swieta racja Czarownico!!!!!!!! Jak sie rozwiodlam po 3 latach pobytu w Stanach to mnie nie bylo stac na depresje i rozmyslania na temat zwiazkow dziecinstwa z rozwodem tylko musialam sie wziac do roboty, bo byly rachunki do placenia i dziecko do wyzywienia. A przeciez latwiej bylo lezec, przewracac oczami, dumac i dopisywac sobie legendy do swojego stanu.

    ReplyDelete
  34. Kochani, zapewne zle sie wyrazilam bo wydaje mi sie, ze nie zrozumiano wlasciwie czego sie czepilam.

    Otoz ja doskonale wiem, Sardust pisala o modzie na depresje a nie o deoresji jako takiej. Tu sie nie czepiam zaznaczylam tylko ze taka mode wykorzystuja/ maja ci dla ktorych depresja to nieznana w swej tragice lecz wygodna wymowka jak wiele innych okreslen czy chorob.

    Osobiscie czepilam sie tego, ze miejscami odnioslam wrazenie (jak kazdy subiektywne oczywiscie) ze Sardust splyca problem przeszlosci danej osoby ( i tu niezaleznie czy ta osoba udaje/ "choruje" na depresje bo ta jest modna czy tez ma wlasciwa chorobe) bo zamiast zajac sie przeszloscia powinna poczytac pare madrych ksiazek ktore ja uzdrowia i pomoc sobie sama. Tutaj nie zgadzam sie z taka ( przeze mnie jako taka odczuta) generalizacja.

    Wiele osob aby pozbyc sie jakiegos problemu i nauczyc sie walki z nim i to niezaleznie od tego czy problem jest rzeczywisty czy hipohondryczny wydumany badz wmowiony MUSZA I POWINNY zrozumiec DLACZEGO z nimi tak jest a nie inaczej. Tylko to mialam na mysli.

    Swietnie jak ktos radzi sobie samodzielnie ale nie kazdy to potrafi niektorzy z nas musza sie tego dopiero nauczyc bo sami nigdy sie nie odwaza. dobre rady w stylu wez sie za siebie dzialaja tak jakby komus majacemu irracjonalna zgola fobie przed mysza kotem czy pajakiem powiedziec "cos ty czego Ty sie boisz wez sie za siebie i juz a ja nie potrafisz tos sam sobie winny". Takie zdania jeszcze nikomu nie pomogly powalczyc z fobia najwyzej utwierdzily jego "wine" ze jest slaby bo sie boi tego czego na zdrowy rozum bac sie nie trzeba. Zdrowy rozsade ma sie tez majac fobie tylko ze on nic a nic nie pomaga w jej zwalczenu bo fobia siedzi tam gdzie zdrowy rozsadek nie ma dostepu.

    Tak samo ma se sprawa z hipohondrykiem albo osoba nie bedaca w stanie samej dzialac lecz szukajacej inných tlumaczen uwalniajacych ja niejako od odpowiedzialnosci za sienie bo przecez jest chora.
    Tabathea

    ReplyDelete
  35. stardust, z niecierpliwoscia czekam na notke o tabletkach :) nawet nie wiedzialam ze tu mamy wspolne zdanie :):):)

    ReplyDelete
  36. Ja poproszę obiecaną notkę o nowych sąsiadach.Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  37. Tabathea--> Dobrze ze sprowadzilas to do fobii, bo akurat posiadam fobie kocia i moge sie z pelna odpowiedzialnoscia wypowiedziec jak to wyglada od mojej strony i mojego rozumowania. Fobia tak jak i depresja moze byc prawdziwa choroba a moze nie byc. Ja sie boje kotow wszystkich: kastorowanych i nie, bialych, czarnych i zielonych, malych duzych i zupelnie malenkich. Boje sie koniec kropka, boje sie ich tak samo z rana jak i wieczorem i rowniez o kazdej porze roku. Kota nie boje sie tylko na zdjeciu. Czy mozna to leczyc? pewnie tak, tylko querwa boje sie ze w ramach leczenia ktos zamknalby mnie w pomieszczeniu z kotem:))) wiec wole byc wariatem nieleczonym w tym konkretnym przypadku. Jesli chodzi o depresje to tez pewnie je mialam tylko niezdiagnozowane i albo udalo mi sie z nimi zyc, albo sama sie ich pozbylam. No tak, z tego co napisalam wynika ze ja jestem ta odmiana wariata, co to sobie sam ze wszystkim radzi. A przeciez mialo byc o takich co sobie nie radza. Wlasnie. Moja kolezanka o ktorej wspomnialam ma taka wybiorcza depresje dotyczaca zapominania placenia rachunkow, wybiorcza, bo jakos nie zapomina o wielu innych rzeczach, takich np. jak zakup tuz po wyplacie 3 par butow w cenach przekraczajacych wyplate. Dla mnie to nie jest depresja, malo tego skutki sa takie ze jej wlasne dzieci placa za nia te rachunki, ktorych ona nie zaplacila bo wczesniej wydala pieniadze na zachcianki. I ona sobie to tlumaczy depresja przed sama soba i dziecmi ktore systematycznie okrada. Przepraszam bardzo ale ja nazywam rzeczy po imieniu. Jak pracowalam w Bloomingdale's i raz na kwartal byl remanent i trzeba bylo zostac po pracy i zapierdalac bez dodatkowej zaplaty, to tez mialysmy panienke ktora wlasnie wtedy miala stany depresyjne i nie mogla pracowac. Ale kazdego innego dnia mogla pracowac po 10 godzin i nawet czesto bez dnia wolnego bo wtedy placili nadgodziny. Jakos za pieniadze nie miala depresji. I o tym pisalam, dlatego nazywam to MODA na depresje.
    Czarownica poruszyla te wszystkie dys- ktorymi w dzisiejszych czasach tlumaczy sie dzieci w szkole. Ja kuzwa nie znam zadnego czlowieka z jakimkolwiek dys- z moich lat. Owszem byli tacy co powtorzyli klase i sie nauczyli. Co znow (podkreslam) ze nie znaczy ze uwazam ze nie ma zadnych dys-funkcji na swiecie. Sa tak samo jak zawsze byly i beda!!! Tak samo jak i ludzie ktorzy istnienie tego wykorzystuja. Oprocz mody na depresje to jest jeszcze moda na molestowanie. Ta druga pewnie troche mniej popularna w Polsce bo to wszak kraj na wskros katolicki. Ale 20 lat temu to samej przed soba bylo mi wstyd ze mnie nikt nie molestowal w dziecinstwie, takie to bylo modne!!!! A mnie nikt nie macal, nie podgladal, nie skubal i nie gwalcil!!!!!!!!! Dwoch braci i ojciec, kilku wujkow i zaden nie byl zainteresowany, toz przeciez mozna popasc w depresje, bedac tak malo atrakcyjna!!!!
    Slowem Tabathea, ja Ciebie rozumiem, bo znam Cie na tyle zeby rozumiec nawet przy znikomych ilosicach informacji;))

    ReplyDelete
  38. Fobia... bardzo dobry przyklad.
    mam arachnofobie. Odkad pamietam.

    Nie bylo mnie nigdy stac na lekarzy i piguly, a pajakow dookola multum, zyja jakos trzeba.
    Przeczytalam sobie ksiazke o tym, jak sie fobie usuwa i zaczelam stosowac na sobie.

    Powolutku, krok za kroczkiem, pomalu.... oswajac, oswajac, pilnowac wlasnych reakcji...

    przez 15 lat doszlam do tego, ze jak pajak siedzi i sie nie rusza, to mnie tez nie rusza. Moge byc w tym samym pokoju (wyjatek to czarne wdowy ale one sa bardzo jadowite) i ok.

    Jak zaczyna sie ruszac potrafie go juz usunac bez zawalu serca.

    Zaczynalam od tego, ze jesli zarejestrowala obecnosc najmniejszego nawet pajaczka to dostawalam histerii.

    Mozna?
    Mozna.
    Ale trzeba sie zabrac za to samemu i nie ukrywajmy, przyjemne toto nie jest.

    Wiekszosc ludzi woli mowic ze ma fobie i zmuszac innych do tolerowania tego.

    ReplyDelete
  39. No to powiedzcie, czy to dobrze, czy zle, ze srednia zycia (nie biorac pod uwage wojen!) wydluzyla sie nam w ciagu ostatniego stulecia o przeszlo 20 - 30 lat.
    Blagam, nie dawajcie przykladow osobistych prababc. I na dodatek panie osiemdziesiecioletnie co nachapaly sie wieczorem roznych koralikow, ubostwiaja nastepnego dnia przywdziac stare perelki i pomizdrzyc sie u fryzjera, wedlug Was ktore koraliki bardziej nalezy potepic?

    ReplyDelete
  40. Kokliko--> Srednia ludzkiego zycia jest liczba stale rosnaca na przestrzeni wiekow i nie jest to zasluga li tylko koralikow ale tez techniki ogolnie. Wiadomo ze czlowiek pierwotny nie majac odzienia mogl np. umrzec z zimna. Jeszcze kilka lat temu odnotowano przypadki smierci we Francji na skutek upalow, ale jak klimatyzacja bedzie powszechnym zjawiskiem w Europie tak jak w Stanach to takie przypadki nie beda mialy miejsca. Jednoczesnie z wzrastajaca dlugoscia zycia odnotowujemy rowniez wzrastajaca liczbe zachorowan np. na raka i to w coraz mlodszym wieku. Co jest przyczyna? Mozna tak debatowac bez konca powolujac sie na rozne statystyki. Fakt jest faktem ze wiekszosc koralikow nie leczy, a tylko maskuje symptomy przykladem niech beda koraliki na cisnienie czy tez cholesterol. A babcie jak lykaja i lubia to fajnie, sa babcie ktore lykaja, na spanie, na przebudzenie i na pamietanie o przywdzianiu starych perelek. To ja tym babciom mowie "na zdrowie".

    ReplyDelete
  41. Mozna miec klaustrofobie nie pozwalajaca korzystac z windy W OGOLE, niewazne na ktore pietro trzeba sie dostac.
    I mieszkajac na 11 pietrze w zagrozonej ciazy calkowicie sie wyleczyc, bo kurna jego w te i nazad, innej opcji po prostu nie ma. I juz.
    I mozna zyc cale zycie z choroba lekowa, nie biorac zadnych tam relanium ani innych citalopramow czy prozakow na to. Tudziez nie sprzedajac wlasnych lekow otoczeniu, zwlaszcza dzieciom.
    Ale trzeba ze soba powalczyc, nie poddawac sie i nie isc na latwizne, co - jak juz wspomniala Nina - nie jest przyjemne.

    ReplyDelete
  42. Czarownico--> Ruszylas kolejny problem:) Znam tutaj wiele osob, ktore jezdza do Polski co roku i przywoza antybiotyki i jakies inne przeciw bolowe, to na watrobe, to na sledzione i potem sie spotykaja i tak sie nawzajem czestuja tymi lekami. Teraz juz nie bywam tak czesto w polskich towarzystwach, no jakos tak wyszlo, ale dawniej pamietam ktos za duzo wypil, za tlusto zjadl juz gospodyni puszczala w obieg torbe z koralikami i kazdy sobie wybieral co chcial. No nie moge tego pojac. Ja nikomu nie zabraniam, jeszcze nikomu nie powiedzialam nie lykaj tego, ale czasem radze pomysl zanim polkniesz. Bo w Polsce znajomy lekarz przepisze, albo sie babcie wysyla zeby dostala jakies tam watrobowe. Tylko nikt nie mysli ze to bylo dla babcinej watroby i potem daje sie dzieciom.

    ReplyDelete
  43. Rozczulają mnie antybiotyki :-)
    Ludki nawet nie wiedzą jak sobie szkodzą.

    ReplyDelete
  44. Genialny przyklad, tego o czym mowimy:
    http://wiadomosci.onet.pl/2012141,28350,wiadomosceu.html

    Nie sam winien, nie rodzice. Lekarze, bo odmowili transplantacji - rece opadaja, cyce, nogi, do samej ziemi.
    Niestety, pewnie skonczy sie co najmniej nagana dla prowadzacego.

    ReplyDelete
  45. Aha - zeby jasnosc byla - w poprzednim poscie chodzilo mi o chorobe lékowa (anxiety disorder), nie o pierdolca lekowego i wzajemne czestowanie sie koralikami;)
    W UK polskie sklepy SPOZYWCZE maja wszystkie popularne leki, nawet antybiotyk moga sprowadzic - ciekawe czy maja uklady z hurtowniami, czy dostaja recepty od "zaprzyjaznionych" doktorow? Na inwalifdow wojennych moze jeszcze, wiec bezplatne...
    Kurrrrwa... sorry, ale inaczej sie nie da.

    ReplyDelete
  46. Nikt nie karze nikomu (poza ekstremalnymi przypadkami) chodzić do lekarzy czy psychologów. Skoro Ty potrafisz sobie pomóc, a przy okazji innym - tym lepiej. Moja kumpela sama sobie rewelacyjnie obcina włosy, czy dlatego mamy zlikwidować fryzjerów? Knajpy - bo przecież samemu można sobie ugotować? A jeśli chodzi o uzależnienia, to jest ich cała masa bardzo "poprawnych': żarcie, zakupy, seks, internet, telefony, a dalej każdy może dopisać coś od siebie.Krótko mówiąc, niezupełnie się zgadzam z Twoimi wywodami dotyczącymi lekarzy, terapeutów, "koralików" itp...
    Pozdrawiam pistacjowo :)

    ReplyDelete
  47. Star,
    powinna wiedziec o co mi chodzi:
    jest taka reklama leku w TV - u jednej na 3 osoby ktora zazywa leki antydepresyjne,
    depresja sie pogarsza, wiec musisz jeszcze brac ten lek dodatkowo.
    No qurwa paranoja !!!
    zazywasz lek anty i depresja sie poglebia !!!
    Poza tym, tak na marginesie to dzialania negatywne lekow przewyzszja te "pozytywne"

    ReplyDelete
  48. Pistacjowy--> Alez ja wcale nie napisalam ze jestem za drastycznymi posunieciami, cala ta notka to tylko apel o zdrowy rozsadek po obu (a moze i wiecej) stronach.

    ReplyDelete
  49. Lukrecjo--> Tez sie czasem bawie w ogladanie tych reklam i wlasnie przerazajace jest ze lykaja to ludzie, ktorzy nie maja potrzeby.

    ReplyDelete
  50. 女性会員様増加につき、当サイトの出張ホストが不足中です。女性の自宅やホテルに出向き、欲望を満たすお手伝いをしてくれる男性アルバイトをただいま募集していますので、興味のある方はTOPページから無料登録をお願いいたします

    ReplyDelete
  51. 最近様々なメディアで紹介されている家出掲示板では、全国各地のネットカフェ等を泊り歩いている家出少女のメッセージが多数書き込みされています。彼女たちはお金がないので掲示板で知り合った男性とすぐに遊びに行くようです。あなたも書き込みに返事を返してみませんか

    ReplyDelete
  52. オ○ニーライフのお手伝い、救援部でHな見せたがり女性からエロ写メ、ムービーをゲットしよう!近所の女の子なら実際に合ってHな事ができちゃうかも!?夏で開放的になっている女の子と遊んじゃおう

    ReplyDelete
  53. 簡単にお小遣い稼ぎをしたい方必見、当サイト逆¥倶楽部では無料登録して女性の性の欲求に応えるだけのアルバイトです。初心者でもすぐに高収入の逆¥交際に興味をもたれた方はTOPページまでどうぞ。

    ReplyDelete
  54. サイト作成は初めてでぇす。プロフは友達も作ってたので私も頑張って作成しました。プロフもってる人はメル友になって見せ合いっこしませんか?メアドのせてるので連絡ください。love-friend0925@docomo.ne.jp

    ReplyDelete
  55. 男性が主役の素人ホストでは、女性の体を癒してあげるだけで高額な謝礼がもらえます。欲求不満な人妻や、男性と出逢いが無い女性が当サイトで男性を求めていらっしゃいます。興味のある方はTOPページからどうぞ

    ReplyDelete
  56. 男性なら一人くらいは作ってみたいセフレですが、実は女性もいつでもSEXしたいときにできる友達がほしいと思っているのです。そのような彼女たちの欲求を満たしてあげませんか

    ReplyDelete
  57. 女性向け風俗サイトで出張デリバリーホストをしてみませんか?時給2万円の高額アルバイトです。無料登録をしてあとは女性からの呼び出しを待つだけなので、お試し登録も歓迎です。興味をもたれた方は今すぐどうぞ。

    ReplyDelete
  58. SM度チェッカーで隠された性癖をチェック!外見では分からない男女のSM指数をチェックして相性のいい相手を見つけ、SMプレイしてみよう!合コンや飲み会で盛り上がること間違いなしのおもしろツールをみんなとやってみよう

    ReplyDelete
  59. 性欲のピークを迎えたセレブ熟女たちは、お金で男性を買うことが多いようです。当、熟女サークルでは全国各地からお金持ちのセレブたちが集まっています。女性から男性への報酬は、 最低15万円からとなっております。興味のある方は一度当サイト案内をご覧ください

    ReplyDelete
  60. ネットで恋人探しなら、グリーをおすすめします。ここからあなたの理想の恋愛関係がはじまります。純粋な出会いから、割り切ったエッチな出会いまで何でもあります。ミクシーから女の子が大量流入中!ココだけの話、今が狙い目です

    ReplyDelete
  61. セレブラブでは心とカラダに癒しを求めるセレブ女性と会って頂ける男性を募集しています。セレブ女性が集まる当サイトではリッチな彼女たちからの謝礼を保証、安心して男性はお金、女性は体の欲求を満たしていただけます。興味がある方は当サイトトップページからぜひどうぞ

    ReplyDelete
  62. ゲイの数が飛躍的に増えている現代、彼らの出逢いの場は雑誌やハッテン場からネットに移り変わってきています。当サイトは日本最大のゲイ男性の交流の場を目指して作られました。おかげさまで会員数も右肩上がりに伸びています。ゲイの方や興味のある方はぜひ当サイトをご覧ください。

    ReplyDelete
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...