Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, July 5, 2009

Moja oaza

Troche mniej niz 50km na polnoc od Nowego Yorku jest takie miejsce, ktore kocham i bardzo lubie tam jezdzic, kilka lat temu spedzalismy tam prawie kazdy letni weekend. Az trudno uwierzyc ze po drugiej stronie Hudson River mozna spokojnie sluchac bicia wlasnego serca.
Wlasnie to zdjecie powyzej zrobilam siedzac przy jednym z piknikowych stolow, miedzy galeziami drzew widac drugi brzeg rzeki.
Cala jedna strona ogromnej polany to skala.

Przez caly dzien nasza Sabcia stala na parkingu sama, tylko trzy razy ktos wjechal, wysiadl z samochodu, rozejrzal sie i pojechal. A my powtarzalismy szeptem "ooo to nie jest miejsce dla ciebie, lepiej sobie stad uciekaj". Ludzie zatrzymuja sie czasami, ale odstrasza ich slonce, bo polana jest naprawde ogromna, zreszta sklada sie z dwoch czesci, na te druga nie wolno wjezdzac samochodem. Wyglada to jak ogromna patelnia, ale jak czlowiek chce i umie to sobie zawsze znajdzie kawalek cienia, ja nie mam z tym problemu;))

Po drugiej stronie skaly brzeg polany jest rzezbiony w sposob naturalny, czyli polamane drzewa i urwisko brzegiem, ktorego prowadzi szlag turystyczny.
Zdjecie powyzej przedstawia te druga czesc polany. Mialam kiedys nawet taki pomysl, zeby wziac tutaj slub, ale w obawie o pogode zrezygnowalismy z tego na rzecz Las Vegas.

Cisze przerywa tylko spiew ptakow i czasem mozna zobaczyc swistaka.
Lubie sobie tak polezec na lonie natury i patrzec w niebo. Czlowiek wtedy wie ze naprawde wypoczywa, z daleka od tlumow ludzi i rozwrzeszczanych dzieciakow.
A w dole jest malenkie miasteczko, nazywa sie Nayack i mysle ze nie liczy wiecej niz 10-15 tysiecy mieszkancow, ale za to ma jak na taka dziure kilka naprawde dobrych restauracji, kawiarni i barow, w tym jeden zaprzyjazniony.
Zwykle zaczynalismy dzien od sniadania w tym wlasnie zaprzyjaznionym barze, bo zjawialismy sie tam ok. 10tej, ale tym razem sam pomysl wyjazdu byl bardziej spontaniczny i powstal juz po sniadaniu, w zwiazku z czym nie bylo odwiedzin w barze.
Zabralismy troche jedzenia i postanowili pojechac na ladowanie baterii zyciodajna energia.
Jak tylko przejechalismy pierwszy most to zaspiewalam Wspaniaemu "Jedziemy na wycieczke, bierzemy misia w teczke.." Wysluchal, popatrzyl na mnie katem oka i powiedzial:
-- Nie rozumiem o czym to bylo, ale czy moglabys nie spiewac.
No tak, honeymoon is over!!!!!!!!
Bo wiecie spiewac to ja naprawde nie umiem, no glos mam taki jak ten skowronek co konie dusi, ale jeszcze jakis czas temu to moje mezowidlo moglo sluchac falszujacych recytacji.
No to udalam ze sie obrazilam i postanowilam ukarac go cisza.
Wytrzymal cale 3 minuty i puscil farbe:
-- Co Ty tak cicho siedzis?
-- Bo nie chcesz zebym spiewala.
-- A spiewaj sobie, spiewaj... chyba nie bierzesz mojego gadania na serio.
Ale nie spiewalam, bo obawialam sie ze moze stracic panowanie nad kierownica;)
Jak juz zajechalismy na miejsce to najpierw oblecialam wszystkie zakatki z aparatem a potem zaleglam na kocu i mi sie przysnelo, obudzil mnie nowy dzwiek trzaskajacego w palenisku ognia, to Wspanialy przygotowywal grill. Zjedlismy pieczona kielbase przekladana cebula, papryka i ostrym serem, przegryzajac grzankami z bruschetta, na deser byl ser riccotta z jagodami.
Wrocilismy do domu przed zmrokiem.
Wspanialy rozpakowal bagaze i teraz slysze jak spiewa, ale on to moze spiewac.
A spiewa "when the moon hits your eyes like a big pizza pies that's amore..."
Oj, to ja chyba polece sie rychtowac....
Stardust wypoczeta




27 comments:

  1. rdzo cie lubie czytac...swietnie twoje slowa szybuja prosto do mego serca,.,..zawsze wzbudzisz jakies uczucia dzis to uczucie radosci bylo..i jednosci,ze i ja tak lubie..przyrode..cisze...spiew ..no niech bedzie,ze nie powinnam tez spiewac..ale czasem..haha...pozdrawiam ania

    ReplyDelete
  2. Czasami dobrze zapomniec o całym świecie i pobyc tylko ze soba... druga połowa to przecież też my...
    Lubie Cie czytac, gdy jesteś taka radosna... pozdrawiam Basia

    ReplyDelete
  3. Ja Cię lubię czytać zawsze, bez względu na nastrój ;)

    Stardust, ostatnio jak byłem z wizytą u moich prijatieli, to pokazali mi miejscowość "New Hope" i drugie, po przeciwnej stronie mostu. Znasz? Bardzo mi się tam podobało. To było w stanie New Jersey, jeśli mnie pamięć nie myli. My tam pojechali sobie na rowerach. Było wesoło i ciekawostkowo.

    ReplyDelete
  4. Ten Anonim to był ja, tylko podpisać się zapomniał, bardzo sorry.

    ReplyDelete
  5. A Stardust sobie mocno śpi, kiedy ja tu sobie mocno stukam. "Ktoś musi nie spać, żeby spać mógł ktoś" - koniec cytatu.

    ReplyDelete
  6. Każdy powinien miec takie miejsce w zasięgu. :-)
    Nie zazdroszczę! (mam swoje)

    ReplyDelete
  7. możesz mnie adoptować. też nie umiem śpiewać ;)

    ReplyDelete
  8. Taka odskocznia to podstawa :)
    Najlepiej sie wypoczywa na lonie natury. Spiewac kazdy moze ....gorzej z cierpliwoscia sluchajacego :D

    ReplyDelete
  9. Persjanko--> Ja to nie jestem pewna czy to my nie potrafimy spiewac, czy tez sluchajacy sie nie znaja:))) Milo mi ze lubisz czytac. Przyrode uwielbiam, tylko jak mnie nie gryzie:)) bo zwlaszcza ta mala przyroda w postaci wszelakiego robactwa lubi mnie pasjami i wyraza to najczesciej namietnymi pocalunkami od ktorych moja skora babluje w zastraszajacym tepie. Ale co tam pryskam sie swinstwami przeciw robakowymi i jakos to jest. Najsmieszniejsze jest, ze ciagle mam wrazenie ze cos po mnie lazi:)))

    ReplyDelete
  10. Basiu--> Dzis juz troche ciezko z ta radoscia, bo siedze i za godzine zaczne obgryzac rece z nerwow, bo dzis poniedzialek i powinnam wreszcie cos uslyszec na temat mojego ewentualnego lokalu. No ale tlumacze sobie, ze jak nie bedzie ten to bedzie inny. Nie lubie czekania.... wrrrrrrrr

    ReplyDelete
  11. Pistacjowy--> New Hope to tez moje ulubione miejsce, uwielbiam to miasteczko, ma specyficzny urok i charakter. A po drugiej stronie rzeki jest przepiekny B&B w ktorym spedzilam jeden z najwspanialszych weekendow zycia. Zakupilam ten weekend w prezencie na urodziny dla Wspanialego (z mysla rowniez o sobie) Boze jak tam pieknie!!!!! XVIII wieczny dom wiktorianski przerobiony na B&B z siedmioma pokojami i do tego 5 domkow na dwie osoby kazdy, to przerobione dawne zabudowania gospodarcze. Ogromny teren i cisza, nic tylko cisza... do osrodka nie przyjmuja dzieci, sniadania moga byc dostarczane do pokoju (lub domku). W calym osrodku nie ma tv, telefonow tylko CD players z klasyczna muzyka. Wlasciciele tego B&B hoduja 6-8 owiec na terenie i tylko slychac od czasu do czasu ich pobekiwanie, spiew ptakow, a wieczorem przychodza sarny i zajace. Domki i pokoje natomiast na najwyzszym pulapie wygody i komfortu. Drogie to jak cholera ale warte kazdego centa.
    Z takich miasteczek jak New Hope, bardzo tez lubie jezdzic do Woodstock, no kocham takie male miesciny, z perelkami restauracyjnymi, pchlimi targami, swiatkiem artystycznym, to takie moje klimaty. Mieszkac bym tam nie mogla, ale lubie weekendy spedzane w takich miejscach.
    Nayack jest doslownie 40min drogi od domu, wiec to tak jakby "za plotem", no i moge tu spedzic dzien w absolutnej izolacji od ludzi:))

    ReplyDelete
  12. DS--> Widze ze grupa "spiewajacych inaczej" sie powieksza, to moze zalozymy jakis klub i bedziemy rapowac:))))

    ReplyDelete
  13. West--> Problem w tym ze Wspanialy ma muzyczny sluch:) ale to przeciez jego problem, nie? :))))))

    ReplyDelete
  14. Czego to sie nie robi dla ukochanej slubnej :D
    Od czasu do czasu pofalszowac kazdy lubi, a co- nie wszyscy sa uzdolnieni :)
    #m si ecieplo- ja wracam do malowania, bo poki co slubny dl amnei nigdy nic nie pomalowal, ale dla cioci Dorki to sie rwie - psia jego mac;):*

    ReplyDelete
  15. Nawet gdy sie ma i widoczki, i natury lono na co dzien, nalezy czasem pojechac gdzie indziej. A w naszym stadle zakaz spiewania ma Malz!

    ReplyDelete
  16. Ja właśnie w takim miejscu byłam ostatnie dni. Trochę naładowałam akumulatorów i mogę spokojnie wrócić do rzeczywistości. A zdjęcia cudne, szczególnie ten świstak:)

    ReplyDelete
  17. Stardust, moja mama zupelnie serio sie poplakala ze ma corke kaleke po moim zaspiewaniu jej stu lat. moje wlasne starsze dziecko prosilo mnie zebym przestala spiewac. ale tak w wieku 35ciu lat stalo mi sie "wszystko jedno" i teraz daje upust przy kazdej mi milej okazji i jak komus sie nie podoba to... moze sobie wlozyc korki w uszy.

    a miejsce sliczne, pojade tam kiedys :)

    ReplyDelete
  18. b.--> Ty nie obiecuj, tylko pakuj manatki i przyjezdzaj:)) Bedziemy Wspanialemu obie spiewac:))

    ReplyDelete
  19. No i wymiana zdjęcia :(( Tak tylko zażartowałam, bo obrazek bardzo mi się podoba, jak i wszystkie z tego uroczego miejsca. Opis miejsca także i spędzania czasu jak najbardziej - aż zazdroszczę, bo już teraz nie mam takich możliwości. Fajnych zakątków i u nas nie brak, ale trzeba do nich jakoś i z kimś ( to najważniejsze!) dotrzeć...Chyba, że się jest typem samotnika, bo tacy też się zdarzają.

    Ale to rzeczywiście niesamowity kontrast - prawie dziki odludny zakątek tak blisko miejskiej dzungli NY...no i macie z nim wspaniale ze Wspaniałym!!

    ReplyDelete
  20. fajnie, fajnie i jak zwykle i jeszcze raz fajnie :)

    czyli śpiew nas też łączy ;)))

    ReplyDelete
  21. kobieto jestes niesamowita.Przez Ciebie lub Twojego bloga zarwalam pol nocy,bo czytalam i czytalam.Masz dar pisania,jestes wspaniala obserwtorka zycia i ludzi a przy tym jetes soba w kazdym calu.Jak trza to miesem rzucisz i masz w glebokim powazaniu co kto o tym mysli.pisz dalej i blagam zostan jaka jestes.mamuska73
    http://mamuska73.blox.pl/html

    ReplyDelete
  22. Kwoko--> No kobieta zmienna jest, nie? Ale tamto zdjecie jest w archiwum i kto wie, kto wie?
    Masz racje takie miejsca sa naprawde potrzebne, ja coraz czesciej doceniam urok samotnosci i ciszy. czy to aby nie SKS??

    ReplyDelete
  23. Mamuska--> Witaj serdecznie, siadaj polewaj co lubisz i czuj sie jak u siebie:) Bardzo sie ciesze ze jestes, czytasz i Ci sie podoba. A tak dla Twoiej informacji, to ja na moja Mame mowilam wlasnie Mamuska, albo Krysia:))

    ReplyDelete
  24. eh,pięknie tu:)
    też mam swoje,taką odskocznię .
    Z tym że u nas jednak więcej ludziów;)
    Właśnie,niby większe zadupie a ludzi plątających sie w tle więcej,jak to jest?

    ReplyDelete
  25. Star nadrabiam zaległości ;)
    I muszę Ci powiedzieć że 4 lipca z łazienką był nie do przebicia ;))))
    A co do śpiewania to możesz dołączyć do mojego chórku , który po każdej zakrapianej imprezie śpiewa "sokoły" i wierz mi nie liczy się tonacja tylko znajomość tekstu ;P

    ReplyDelete
  26. Boski zakamarek, uwielbiam tak:)))

    ReplyDelete
  27. Abiolcia--> W 'sokolach' to najlepiej mi wychodzi "hej":)))bo ja z tych co jak wrzasnie to sie trup pokotem sciele:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...