Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, July 9, 2009

Pertraktacje

Kurde jak ja nie lubie takiego przepychania, ale widocznie bez tego nie moze sie obejsc, no to bedziemy sie przepychac. Wczoraj zgodnie z zapowiedzia przyszedl pan, jak pozniej doczytalam z wizytowki derechtor firmy, ktora jest wlascicielem tego budynku w ktorym znalazlam lokal.
Przyszedl, grzecznie sie przedstawil, pogadal, poogladal, nawet przysiadl na moment, co ja od razu wykorzystalam coby mu powiedziec co ewentualnie ma tam byc zrobione, pomruczal (tego nie bylo slychac, ale sie domyslam ze zrobil to wewnetrznie, bo to taki naturalny odruch, nie?) wychodzac poprosil o moja wizytowke i zostawil swoja.
Dobry znak!!!
I wlasnie wtedy przeczytalam ze to nie "w kij pierdzial" (powiedzenie mojej babci) tylko sama derekcja we wlasnej osobie przyszla mnie zobaczyc. I wyglada na to ze firma jest wlascicielem kilku ladnych budynkow na Manhattanie, a moze i jeszcze w innych dzielnicach NY.
2 godziny pozniej zadzwonil najlepszy z brokerow i powiedzial, ze derekcja juz do niego dzwonila i zeznala ze nie ma zadnych zastrzezen tak do mnie jak i legalnosci mojego biznesu i mozemy przystapic do pertraktacji na temat umowy wynajmu.
Jakie querwa pertraktacje? o czym tu pertraktowac?
Przecie napisalam jasno co chce, to sie powinien przystosowac i tyle. Tak ja se mysle.
No ale w realnym zyciu nie ma tak latwo..
Wspanialy tez dzwonil jak na sraczke, bo wiedzial ze ja sie denerwuje, wiec jak mu powiedzialam ze pan nie mial zastrzezen to sie bardzo ucieszyl i nawet wyrazil to slowami.
-- No widzisz, mowilem od poczatku ze gosc musi widziec i wszystko bedzie dobrze.
-- Niby tak kochanie, tylko nie wiem czy sie bedziesz tak cieszyl jak dostaniesz list kondolencyjny.
-- Jaki list kondolencyjny? - zapytalo moje szczescie zdziwionym glosem.
No to mu wyjasnilam ze skoro facet przyszedl stwierdzic ze tu sie nic podejrzanego nie dzieje pod przykrywka kosmetyki i tak szybko doszedl do wniosku ze jest OK to biorac pod uwage, ze mial okazje widziec tylko mnie i moje krolestwo, nie swiadczy to zbyt dobrze o mnie jako kobiecie.
Pewnie chlop wchodzac do winy po wizycie pomyslal sobie "ta kobita jest juz calkiem bezpieczna i tylko nalezy wspolczuc chlopu, ktory to jeszcze robi":)))
-- Eee tam, pozory myla czasami - odpowiedzial Wspanialy i szybko dodal:
-- To ja sie musze wylaczyc bo wlasnie ktos przyszedl do mnie.
Chwala niebiosom i tego do niebiosa jego.
Bo wiecie moj monz to siedzi se w tym biurze generalnie sam, ale od czasu do czasu przychodzom tam rozne takie mondre, a ja baba prosta zwykle dzwonie jak mam wkurwa.
Kiedys wlasnie tak zrobilam, zadzwonilam i jak tylko odebral telefon, a zwykle odbiera na speakerphone zeby miec wolne rece, to ja natychmiast wywalilam:
-- Ja pierdole!!!!!!!
I juz, juz lapalam oddech zeby poleciec dalej na co moje mezowidlo powaznym glosem:
-- To ja do Ciebie pozniej zadzwonie bo w tej chwili nie jestem sam.
Piknie!!! No to od tamtej pory mamy umowe ze nie bedzie odbieral moich telefonow jesli nie jest sam:) Ja to mocno olewam, te mondre ludzie mnie i tak nie znajom. I jak znam zycie to takie slownictwo tez nie jest im obce, no ale nalezy szanowac miejsce pracy, to szanuje, albo przynajmniej udaje ze szanuje.
Wieczorem jak juz wrocilam do domu, to byl email od brokera z lista tych wszystkich rzeczy, ktore budynek zobowiazuje sie wykonac. No to pacze, pacze i nie widze w tej liscie sciany, ktora to cza postawic, to zapytanie stosowne zrobilam kto te sciane bedzie stawial?
Na co broker jeszcze wczoraj odpowiedzial ze derekcja zeznala ze musi sie zorientowac ile ich ta sciana bedzie kosztowala. No ja pierdole!!!!!!!!!!!!
Sciana jest sciana i kosztuje tyle samo ich co mnie, no z ta sciana to nie popuszcze, znow sie wkurwilam z letka.
Faktem jest ze ich moze ta sciana kosztowac wiecej niz mnie, bo ja mam zaprzyjazniona ekipe z Metropolitam Muzeum of Art i oni moga mi te sciane postawic taniej, ale jak budynek maluje to powinien i sciane postawic przed malowaniem. No dla mnie to logiczne.
Chociaz z drugiej strony to Wspanialy mowi, ze powinnam w razie co odpuscic te sciane, skoro zobowiazali sie do doprowadzenia wody i zamontowania umywalki, to duzo drozsza robota niz ta sciana. Zobaczymy....
A z doniesien innych pogoda piekna, slonecznie ale nie ma wilgotnosci i tak mogloby zostac juz do pazdziernika. Musze napisac o moich nowych sasiadach, ale jak juz mi sie te sprawy umowy zakoncza.

Stardust toczac piane o sciane ;)

14 comments:

  1. nie mam watpliwości,ze dobrze będzie - Tobie nawet los nie jest w stanie podstwaić nózki:)

    ReplyDelete
  2. Odentka--> Wiesz mnie los tak czesto podstawia noge ze sie juz chyba nauczylam przeskakiwac:)) Nie mam czasu padac na siekacze, a nawet jak padne to na chwile i musze sie podniesc. No nie ma innego wyjscia.

    ReplyDelete
  3. własnie,ja też z tych co to ciagle muszą przeskakiwać.A to gówno jakieś,a to nóżke a to kałużę na środku chodznika w upalny dzień.
    Ale tobie Stardust dobrze się ułoży.No jak nie inaczej?:)
    Same dyrechtory przyszły ciesprawdzić:)))
    ale wiesz,osttecznie chcą dbać o wizerunek firmy:)z każdej strony

    ReplyDelete
  4. Stardust...zetrzyj ta piana i spoko

    ReplyDelete
  5. Stardust, kochana, ja Tobie trzymam kciuki teraz dalej, bo ja swoje dziś wywalczyłam:))))
    Ha! Nie wiem czy warto popuszczac. Z drugiej zaś strony goni Cię czas, większe inwestycje wzieli na siebie. No nie wiem. Jesteś lepiej zorientowana:))) Jakby nie było....czymam:)))

    ReplyDelete
  6. Dobrze bedzie.

    Odnosnie pogody: jak chcesz taka, co opisalas, to zapraszam do Kalifornii :-PPP

    ReplyDelete
  7. Derechtor wymieknie! Na bank!

    ReplyDelete
  8. Tuv--> Wlasnie to mi sie bardzo spodobalo, bo taki derechtor dba o wizerunek firmy i rowniez w jakims sensie bezpieczenstwo obecnych lokatorow. No to jest dla nich duzy plus ze chca wiedziec z kim maja do czynienia.

    ReplyDelete
  9. Athina--> A u mnie coraz bardziej wszystko skomplikowane:(

    ReplyDelete
  10. ja tak niesmialo...a moze inna lokalizacja...pietro...? jednak...

    ReplyDelete
  11. a "ja pierdolę" to w jakim języku powiedziałaś? ;-)

    ReplyDelete
  12. bedzie dobrze
    wiadomo bylo,ze gosc musi sie zgodzic jak tylko ciebie zobaczy i twoj biznes.o kurna ale to zabrzmialo,hihi:mial byc komlement a kicha wyszla
    ale ty rozumna baba jestes i wiesz o co biega

    ReplyDelete
  13. Helena--> Z 'wyrazami' nie mam problemow jezykowych, wladam obedwoma znaczy sie:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...