Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, July 18, 2009

Slodkie nicnierobienie

Pod takim tytulem spedzam dzisiejszy dzien:)
Wspanialy dorwal gdzies jakiegos wirusa i jest chory, wiec ma przykaz trzymac sie ode mnie z daleka, bo ja nie mam zamiaru teraz chorowac.
Z ranca wybralam sie na odwlasianie i paznokcie a po poludniu zafundowalam sobie masaz, jakos trzeba zbierac sily przed ta robota jaka mnie czeka. Wiec w sumie siedzimy w domu, troche na tarasie reszta przed telewizornia, tylko jakos mi powieki przeszkadzaly, wiec w sumie nie pamietam co ogladalam.
Lubie bardzo takie dni, nic nie musze, nic mnie nie goni, moge pospac, poczytac, poogladac a jak nie chce to moge zupelnie nic nie robic.
W glowie juz plan dzialan jako tako ulozony, wiec jestem spokojniejsza.
Ale zanim do tego doszlo to oczywiscie nawymyslalam sobie problemow juz na zapas, lacznie z tym ze pewnie bedzie klopot z parkowaniem samochodu do przeprowadzki (!!!).
I w momencie kiedy powiedzialam o tym Wspanialemu popukal mnie lekko w czolko i kazal gleboko oddychac.
Teraz bede niestety musiala pracowac w poniedzialki, bo to jedyny dzien kiedy nie przychodza klientki i bede mogla zaczac powoli organizowac sie do pakowania.
Generalnie planuje pakowac sie w trakcie kiedy normalnie pracuje, bo przeciez jest masa rzeczy, ktore moge spakowac przed i moga sobie spokojnie stac w kartonach.
Zaplanowalam ze zamkne na tydzien, to powinno nam wystarczyc na uporzadkowanie nowego miejsca.
Pogoda jak narazie jest calkiem, calkiem. Srednia temperatura ok. 30C, wiec nie jest az tak bardzo goraco tylko wilgotnosc daje sie we znaki. Najgorsze pewnie jak zwykle przyjdzie w sierpniu. Tak to jakos jest ze sierpien ma najwyzsze temperatury i najwyzsza wilgotnosc, powietrze stoi w miejsu i jest ciezkie jak grochowa na wedzonce.
Ale to tez daje sie przezyc, ja sie juz przyzwyczailam no i niewatpliwie jest to zasluga klimatyzatorow, bo bez nich byloby ciezko.
Oooo i dzisiaj zupelnie niespodziewanie dotarlo do mnie, ze moje sciegno sie zagoilo, nic mnie nie boli. Jakie to dziwne jak boli to czlowiek nie moze przestac o tym myslec, ale jak przestalo to nawet nie zauwazylam kiedy;))

Stardust ziewnela i poszla polezec

14 comments:

  1. Popieram dzialania Wspanialego :)- widac chlop z jajami :)
    Ciesze sie, ze wsjo sie udalo i dalej czymam kciuki, aby na nowym poszlo jak nalezy:)
    Poki co odmeldowuje sie do ....., jakby co zamelduje, ze zyje :)
    Zmeczona letko ale dalej wredna - i poszla w pizdu spac:)
    PS.
    Co do łogrodnictwa, tez obiecywalam sobie rok temu, ze wiecej na tym jebanym ugorze nic a nic nie posieje - a teraz co mam!!
    wydaje sadzonki pomidorow juz z delikutasnymi płomidorami:)
    Moze jednak jestem łogrodniczka:-/
    Buziole i do potem

    ReplyDelete
  2. chyba niedlugo zaczne zazdroscic goraca... dzisiaj bylo chyba z 19cie stopni i nie wiem kiedy mi te pomidory wyrosna ;)

    ciesze sie bardzo ze wszystko Ci sie powoli uklada a najwazniejsze ze po Twojej mysli. no ale, od poczatku nie mialam watpliwosci, ze bedzie "po Twojej".

    ReplyDelete
  3. Tak to jest, że jak nie boli, to się o tym nie myśli i nie docenia :-)

    Ja mam właśnie czas odpoczynku. Tylko pogoda do dupy ;-)

    Do dziś nie wiem w jaki sposób przeprowadziłam knajpę w ciągu połowy niedzieli i całego poniedziałku a od wtorku była normalnie czynna. No naprawdę nie wiem, ale tak było.

    ReplyDelete
  4. Qurcza szehe... nawet ja jako taki sobie meski osobnik jestem tego swiadomy ze dla kobiety nie ma zeczy "niemozliwej". A jesli jest cos niemozliwe, no tylko tak zakladajac nee. To po co ma sie chlopa z boku???
    :D:D

    ReplyDelete
  5. leje, leje, leje, leje, leje, leje, leje, nie bylo pradu!!!!!!!!!!!!!12 godzin

    ReplyDelete
  6. Dasz radę, tydzień to sporo czasu. I ścięgno nie boli... Dasz, dasz:)))

    ReplyDelete
  7. West--> ja tez przez wiele, wiele lat nie wiedzialam ze ze mnie logrodniczka:)) dokrylam to dopiero 4 lata temu i bardzo mi sie podoba.

    ReplyDelete
  8. b.--> Faktycznie klimatycznie to macie ciezki rok, wlasnie rozmawialam z Tatkiem i tez narzekal ze zimno, ale ponoc ma sie polepszyc w tym tygodniu. To trzymam kciuki za Twoje pomidory!!

    ReplyDelete
  9. Szeherezado--> No wiesz jestes ode mnie 15 lat mlodsza a to baaardzooo duzo. To raz, no i przeprowadzenie knajpy moze nie jest latwiejsze, ale inne. Ja musze planowac, no i nie mam zaplecza gdzie moze byc chwilowy burdel zeby wpuscic klientele na salony. U mnie musi byc wszystko dopiete na ostatni guzik do ostatniej swicki zanim przyjdzie pierwsza klientka.

    ReplyDelete
  10. Diesel--> No ja chlopa zatrudniam, zdecydowanie i oprocz niego zatrudniam tez fachowcow od przeprowadzek. Oni przeprowadza co trzeba, a chlop potem bedzie ustawial meble i wieszal polki, oswietlenia w odpowiednim miejscu. Ja za to bede ukladac papiery, produkty i insze badziewie.

    ReplyDelete
  11. Beata--> Wlasnie slysze ze wszech stron Polski ze leje, albo upal niemozebny. Takie Wam sie lato trafilo, gorzej z tym prundem, ale to tez da sie przezyc, ja nie mialam prundu przez 18 dni i nawet mi sie to z czasem bardzo podobalo:)

    ReplyDelete
  12. Athi--> Tydzien to spokojnie dam rade, bo przeciez mam wszystkie meble, poprzednio zmienialam caly wystroj i kupowalam wszystko od prawie zera. To teraz tylko pakowanie, przewozenie i ukladanie na nowo tych buteleczek i flakonikow. No i kupa papierow...bleee Bardzo nie lubie papierow i nie moge sobie przetlumaczyc ze nie da sie bez nich zyc:((

    ReplyDelete
  13. u Was w Hameryce:) jak cos walnie to zaraz monumentalnie:) osiemnascie dni, medal powinni Ci dac!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...