Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, August 11, 2009

Dla wielbicielek butow

Nie jestem pewna czy Beata wywiazala sie juz ze swego zobowiazania zakupu butow, ale ponizszy link zawiera kilka ciekawych propozycji na wypadek gdyby sprawa byla ciagle aktualna.
No i mysle ze Lorenza tez znajdzie tutaj cos dla siebie.
A moze jest jeszcze wieksze grono wielbicielek obuwia?
Tak czy inaczej polecam, ja osobiscie nie skorzystam:))

These Heels Weren't Made For Walking

Stardust tuptajac na srednich koturnach

33 comments:

  1. mój podziw budzi, że żadna się nie wywróciła!

    ReplyDelete
  2. DS--> Co prawda daleko to one nie szly w tych butach, ale ja to bym pewnie nie odwazyla sie stanac:)))

    ReplyDelete
  3. mówiąc szczerze ja również nie,nie mój styl;)

    ReplyDelete
  4. Ja mam taką przyjaciółkę, co w takich popitala jak ja w trampkach. beata się nie wywiązala.

    ReplyDelete
  5. Jesuuu, jakie Wy pamiętliwe jesteście!

    ReplyDelete
  6. Martaanna--> Styl? jaki styl? :-))))

    ReplyDelete
  7. Lorenza--> Ale chyba nie w takich co to obcas w ogole nie siega podloza i lata sie na samych palcach?

    ReplyDelete
  8. dobra dobra, po rownym cementowym chodniku, dziesiec metrow, to i ja przejde.

    Sęk w tym, ze modelki na wybiegu maja idealnie rowna i sliska powierzchnie, na dodatek musza chodzic w taki sposob, ze wachluja nogami (nie znam lepszego okreslenia, przyjzyjcie sie kiedys jak to wyglada).

    Maja malo czasu na zmiane ubrania i butow, czesto sie zdarza, ze w biegu, nie dopiete do konca, nie dowiazane, sa spocone... i sru, przewracaja sie.

    Ja mam świra na punkcie butow, ale jesli w bucie nie da sie wytrzymac godziny i przejsc kilometra bez pryszczy i bólu, to pierdole taki interes.

    W ten sposob jestem fanka marek takich jak ecco, keen, born.

    Bardzo polecam.

    ReplyDelete
  9. Jestem wielbicielką butów. Bez wątpienia! Jak tylko zaczęłam zarabiać zaczęłam kupować coraz to nowe i mam groziła, prosiła i wstawiała mi to wszystko do pokoju, bo za dużo miejsca zajmowało w przedsionku. Jednak moja kolekcja to głównie 'dziwaki' na płaskim, czasem mały i bezpieczny obcas. Wygoda przede wszystkim. Ale na filmik o kaskaderkach popatrzeć miło. Bo buty lubię także oglądać. Zwłaszcza niezwykłe:)

    ReplyDelete
  10. hm.Nawet jedne buty do chodzenia tam widzę:).

    ReplyDelete
  11. Nina--> Ja tez zdecydowanie jestem zwolenniczka butow do chodzenia a nie na pokaz:)

    ReplyDelete
  12. Zocha--> Moment mi zajelo zeby namierzyc kim jest nowa czytelniczka, ale juz wszystko jasne:))

    ReplyDelete
  13. Tuv--> No nie wiem, bo najnizszy obcas jaki tam jest to 6 cali a to jest 15 cm, jesli mozesz na czyms takim chodzic to szczerze podziwiam:)

    ReplyDelete
  14. Star --;))) widziałam miarkę.W dziesiątkach chodzę spokojnie,jeśłi to nei jest szpilka.

    I wiesz co ? Te kwiaty ze zdjecia są naprawdę ładne,ale jakieś takie mięsisto-wyuzdane;))

    ReplyDelete
  15. Zajebiste niebieskie szpilki! Bardzo wysokie, ale akurat takie do samochodu!
    Reszta - wiadomo. Byle dziwniej, niech sobie projektanci w tym chodzą.
    :-)

    ReplyDelete
  16. Im dziwniejsze i brzydsze tym bardziej chory facet je projektował. babki to jednak mniej chore są. Tutaj widzę fascynację koniem ;-)

    ReplyDelete
  17. Tuv--> Ja jeszcze kilka lat temu mialam 12cm, w dziesiatkach chodzilam swobodnie, ale 15 bym sie nie podjela. Czulam roznice tych 2cm a dodatkowe 3 by mnie chyba zabily:))))
    A kwiatki wyuzdane czy nie, sa piekne:)))))))))))))

    ReplyDelete
  18. Sze--> Nie wiem jak to z ta glupota, ale chlopy wymyslaja a baby nosza:))))))))))))
    Nie sadze zebym kiedys zobaczyla takie buty na zywo na ulicy, ale cholera wie;))

    ReplyDelete
  19. Dla mnie noszenie takich obcasow, to jak regularne (nie mowie o paru sesjach przed wielka impreza kilka razy w zyciu) chodzenie do solarium - chore.
    Odbija sie po latach, niestety po zbyt dlugim czasie, zeby dostrzec i zrozumiec zwiazek przyczynowo-skutkowy.
    Mam takiego ponad 80-latka, z ciagle nowymi ogniskami raka skory na lbie. Niegrozne, bo nie przerzutuje, ale upierdliwe, bo wrzodzieje i sie rozszerza. I on nie wie, naprawde nie wie, skad to. A z lazenia przez 18 lat pod sloncem Hiszpanii z gola lysa glowa, ot stad.
    Wielbicielki regularnego uzywania obcasow wyzszych niz 5 cm tez beda kiedys pytac dlaczego je biodra i kregoslupy az tak bola i wyrodnieja szybciej niz innym.
    Ich problem, a podiatrzy, rehabilitanci i apteki zarobia:)

    ReplyDelete
  20. Buty do pooglądania, ale zdecydowanie wolę oglądać te przepiękne hawajskie kwiaty, o które miałam pytać, ale inni to za mnie już zrobili.

    A propos poprzedniej notki zgłaszam się jako amatorka kartofla w każdej jego postaci, także zupy - kartoflanki ( raczej zmiksowanej ). Nigdy nie lubiłam ogórkowej i już nie polubię, podobnie jak szczawiowej czy czerniny. Czerniny to chyba w NY nie znają ?

    ReplyDelete
  21. Czarownico--> Swieta racja, sama wiem ze wiekszosc moich problemow ze stopami to sobie zanabylam na wlasne zyczenie w mlodosci:)

    ReplyDelete
  22. pieprzyc apteki i rehabilitantow,na cos zemrzec trza a moj ortopeda mowi,ze w pewnym wieku jak sie budzisz i nic cie nie boli to znaczy ze umarles i juz jestes w raju.chodzilam zawsze w szpilkach,chodze i chodzic bede.a jak mnie do trumny wsadza z buciorkiem bez obcasika to przysieguje nawiedzac i straszyc po nocy.toz nie stane przed sw.pioterm jak ostatnia lazega.
    poza tym zupelnie plaskie buty tez sa niezdrowe-lecze dziecko na sciegna achillesowe wlasnie z przyczyny noszenia balerinek zasranych i modnych oraz adidaskow;
    ja wyznaje zasade ze czym obcas wyzszy i cienszy tym lepszy i niebieskie czolenka bym zasadzila na noge jak nic i nawet na jakies tance bym poleciala
    i sie rozmarzylam

    ReplyDelete
  23. Agnieszko, zanim sie zemrze na zwyrodnieniowke, to sie troche trzeba pomeczyc.
    I jesli tylko siebie, to w porzadku, tyle ze na sobie samym sie zwykle nie konczy i zwraca d... wszystkim naokolo, najczesciej jeszcze majac pretensje, bo boli.
    Skoro sie powiedzialo A... to warto byloby potem poniesc konsekwencje z "silom i godnosciom osobistom", tak samo jak cukrzyk, co sie zazarl albo palacz z rakiem pluc. Niestety, rzadko kto tak uczciwie jak Stardust podchodzi do sprawy. A moze stety, bo w koncu te rzesze rehabilitantow i aptekarzy musza przeciez z czegos zyc;)

    Oczywiscie, ze zupelnie plaskie buty sa niezdrowe - kazdy ortopeda powie ze obcas 2-5 cm to jest to.
    I jeszcze wkladka wyprofilowana, nie plaska jak decha.

    ReplyDelete
  24. a no trzeba bo kregoslupik lubi sie o swoje upomniec a wrecz porzadnie napierdala
    a ja se wtedy lykam na noc moja "magiczna "(czytaj rozluzniajaca miesnie)tableteczke od ukochanego pana doktora i nie czesciej jak 1-2 na miesiac i dalej poginam na moich szpileczach albo ogrod przekopuje
    i powiem ci szczerze ze chrzanie ze moj doktor znowu mi koleczko na czolku nakresli i w glowke sie popuka.
    mam problem z kregoslupem troche na swoje zyczaenie a troche i nie,bo ciezka praca fizyczna tez sie dolozyla,ale kuzwa przeciez musialam pracowac a jak nie bylo nic innego to fizycznie trzeba bylo
    i nie narzekam;inne przypadlosci w geneach od dziadka dostalam i niech mi zaden pieprzony reumatolog nie mowi ze mi nie wolno szydelka czy igly brac do rak;moja broszka byc chora a jego mnie leczyc bo za to mu w koncu kuzwa place i to nie malo;doktory niech se zakazuja a ja se bede robic i tak to co mysle;wiem co mnie czeka w przyszlosci jesli medycyna w tej dziedzinie nie posunie sie do przodu a polki co
    zyje pelna geba i korzystam z zycia ile sie da i jak sie da i jak dlugo sie da
    a jak sie juz nie da kiedys tam ,to do Holandii mam 50 km a tam eutanazja jest legalna

    ReplyDelete
  25. Agnieszko - Twoje zdrowie, Twoja sprawa.

    Tylko dlaczego reumatolog jest pieprzony?
    Jesli pacjent ma takie podejscie:

    "niech mi zaden pieprzony reumatolog nie mowi ze mi nie wolno szydelka czy igly brac do rak;moja broszka byc chora a jego mnie leczyc bo za to mu w koncu kuzwa place i to nie malo;doktory niech se zakazuja a ja se bede robic i tak to co mysle"

    to w cywilizowanym kraju mozna zakonczyc "doctor-patient relationship", bo branie niemalych pieniedzy za fikcje jest nieetyczne po prostu.

    ReplyDelete
  26. Kwoka=> też nie znosze czerniny! ale moja ogorkowa to bys zjadła:) Paweł mówi na nia kacówka:)

    ReplyDelete
  27. Agnieszka: az sie z ciekawosci zapytam ile masz lat i ile razy zdarzylo Ci sie w szpitalu na cokolwiek powazniejszego lezec?

    Bo jakos tak obserwujac po ludziach i znajomych widze, ze im mniej problemow ze swoim organizmem ktos mial i im mlodszy, tym bardziej mu sie wydaje, ze jest invincible i ze tak zostanie do konca zycia...

    A potem starcza pol roku rehabilitacji, powaznych ograniczen w mobilnosci i punkt widzenia sie zmienia o 180 stopni...

    ReplyDelete
  28. czarownico-to nie jest branie pieniedzy za fikcje;prawda jest taka ze moja choroba jest nieuleczalna i tylko zaleczalna i to w pewnym stopniu;polki jacys madrzy profesorowie nie wymysla innych lekow to poprostu lekarze nie maja czym leczyc,probuja zatrzymac chorobe na takim etapie jak jest i usmierzyc bol;ja nie mam do swojego doktorka pretesji ze wiecej nie moze,bo przeciez pomimo nawet dobrych checi wyrzej tylka nie wyskoczy a "pieprzony"jest dlatego ze pieprzy poprostu,co miesiac slysze"tego ci nie wolno ,tamtego tez nie itp itd":to co ja mam se tak siedziec,uzalac sie nad soba i czekac na boskie zmilowanie?I co mi to da?no chyba tylko depreche a ja akurat tego nie potrzebuje
    nina-akurat wiek i ilosc pobytow w szpitalu ma sie nijak do mojej choroby;na nia sie nie umiera -z nia sie zyje i tym dluzej sie zyje im w mlodszym wieku sie ja w prezencie od zycia dostanie;ograniczenia w mobilosci to ja juz mam od 6 lat a rehabilitowac sie nie da czegos czego juz nie ma
    trzeba zyc dalej i korzystac z tego zycia pelna para,cieszyc sie kazdym kolejnym dniem i tyle

    ReplyDelete
  29. Agnieszko, sytuacja kiedy pacjent nie stosuje sie do zalecen (chyba nie wymyslonych przez lekarza w celu pognebienia biedaka?), ale wymaga od lekarza, zeby i tak go leczyl, pomimo wszystkiego, co robi przeciw tym zaleceniom - jest fikcja.
    Lekarz, ktory nie ma odwagi zakonczyc tej fikcji, albo ciagnie ja - co gorsza - wylacznie dla kasy, postepuje nieetycznie.

    O postepowaniu pacjenta wypowiadac sie nie bede, moge tylko powiedziec, czego nauzylo mnie doswiadczenie, zycie, nie ksiazki.
    Z przewlekla choroba sie nie wygra - czy to cukrzyca, nadcisnienie, wiencowka, SM czy RZS - a kazda proba oporu i stawiania sie, zamiast dostosowywania aktywnosci do aktualnych mozliwosci i przewidywanego postepu choroby w przyszlosci konczy sie zalosnie.
    Nie znaczy to, ze trzeba sie zawinac w biale przescieradlo i czolgac na cmentarz zaraz po diagnozie, ale kozaczenie naprawde nie poplaca.

    ReplyDelete
  30. Agnieszka: czyzbys miala artretyzm?

    ReplyDelete
  31. czarownico-ja wlasnie dostosowuje swoje zycie do aktualnego stanu mojej mobilnosci i w zaden sposob nie hojracze,bo po co?to mnie boli nie mojego lekarza.moj lekarz jest jedym z najlepszych specjalistow w brukselii ale mi sie zdaje ze on troche przesadza z tymi zakazami:wedlog niego to ja juz wlasnie nie powinnam robic nic,tylko czekac na przyslowiowa smierc.moja pasja sa wszelakiego typu robotki reczne i zabranie mi tego jest nawet gorsze od wyroku smierci.uwierzcie.pewnie ze nie wezme szydelka i nie bede nim dziubac przez caly dzien jak kiedys-ja sobie dawkuje przyjemnosci np z godzinke dziennie,ale zrezygnowac calkowicie nie moge;jeszcze nie teraz i mam nadzieje ze nigdy to nie nastapi.Nie mam artretyzmu typowego,mam gosciec stawowy;dla niewtajemniczonych jest to choroba polegajaca na tym ze moj wlasny organizm mnie niszczy,tzn wytwarza przewciwciala przeciwko moim stawom;jest to choroba nieuleczalna i himeryczna,czyli mam dobre i zle okresy i nie sa one zalezne od na przyklad wplywow atmosferycznych jak przy typowym artretyzmie;na szczescie zostalam szybko i prawidlowo zdiagnozowana zaraz na samym poczatku choroby,wiec nie poczynila ona wielkich spustoszen w organizmie.wlasnie dzieki temu doktorkowi choroba nie rozwija sie dalej;jest sobie gdzies tam ;ona czuwa zeby zaatakowac a ja czuwam zeby ja oszukac.grzecznie biore leki przepisane przez lekarza,stawiam sie na kazda wizyte i robie wszystkie badania ktore mi kazda,ale "unieruchomoc sie" nie pozwole
    wlasnie na tym polega dla mnie "jego pieprzenie",bo nie tlumaczy pacjentowi ze powinien pewne rzeczy OGRANICZYC ale u niego jest "nie wolno"

    ReplyDelete
  32. Agnieszka:
    coz, faktycznie ten lekarz dziwny.

    Sa rozne badania pokazujace, ze odpowiednia dieta i RUCH wlasnie w wypadku zarowno artretyzmu jak i goscca stawowego jednak pomagaja.

    Podobnie jest z kregoslupem. Wiadomo, co za duzo to nie zdrowo, ale tez siasc na tylku i nie robic nic to najgorsze co sie moze zdarzyc.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...