Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, August 9, 2009

Kartofel

W ubieglym tygodniu robilam ogorcy malosolne i ledwie byly dobre jak wyszly z domu za pomoca Potomka, bo to on jest smakoszem ogorcanym, ale uwaza tylko malosolne, na kazde inne ma dlugie zeby. Tak wiec najezdca wpadl pod nasza nieobecnosc obrabowal sloj i zostawil kartke z podziekowaniem i kilka sztuk na pocieche. Ale ze my ze Wspanialym jakies malo ogorcowe jestesmy, to te kilka sztuk ukisilo sie na dobre. Wyrzucic szkoda, zjesc tego nikt nie chce... ech przypomnialam sobie ze Potomek wielbi rowniez zupe ogorcowa.
To sie wzielam za warzenie tego zupska, ale po zrobieniu ogledzin zapasow domowych doszlam do wniosku ze nie ma w domu ani jednego ziemniaka, no zupa ogorcowa musi miec ziemniaki.
Westchnelam na tyle glosno zeby Wspanialy uslyszal, bo przecie mnie sie absolutnie nie chcialo ruszac dupy z domu po te kilka kartofli. Uslyszal i nawet zareagowal:
-- Nie ma sprawy, to ja pojde do sklepu po te ziemniaki.
-- To jak pojdziesz po ziemniaki to jeszcze kup seler i marchewke bo tez nie ma.
Poszedl, ja w miedzyczasie zaczelam od rozmrazania kostek schabowych, a tu telefon.
-- Stardust, nie ma w sklepie ziemniakow do gotowania, sa tylko do pieczenia w piekarniku, albo te malutkie biale, lub czerwone i sa jeszcze fioletowe w ksztalcie paluszkow, ale one tez chyba nie nadaja sie do zupy..
-- Wspanialy, co Ty pierdolisz od rzeczy? Kartofel jest kartofel, kup mi worek (2.5kg) normalnych kartofli i nie zawracaj dupy.
-- Ale przeciez mowie ze te w workach sa tylko do pieczenia a nie gotowania. Takie do gotowania sa luzem to chce wiedziec ile tych kartofli potrzebujesz?
Oniemialam jak slup soli, jakby kupil caly worek to nie byloby problemu bo on uwielbia ziemniaki, ale ze nie ma ziemniakow "do gotowania" to teraz ja musze wyliczyc i zadeklarowac ile tych ziemniakow potrzebuje. No to przerastalo moje mozliwosci niestety, ale staralam sie zachowac zimna krew w obliczu tak powaznego dramatu.
-- Kochanie kup mi worek normalnych ziemniakow...
-- Ale Ty nie mozesz tych ziemniakow uzyc do gotowania zupy, bo one sa do pieczenia!! - powtorzyl lekko zniecierpliwiony moja kartoflana glupota.
-- Chuj, nie kupuj zadnych kartofli, ja sobie jutro kupie sama bez wzgledu na to czy takie do gotowania czy do pieczenia!!! - nie pozostawalam dluzna, jednoczesnie upierajac sie przy swojej racji. Wrocil z ziemniakami do gotowania, kupil je luzem ale na tyle zeby mi wystarczylo, a w zasadzie to wystarczyloby na dwie takie zupy jak gotowalam, ale dobrze ze kupil.
Probowalam mu wyjasnic ze ja przez te cale 25 lat nigdy nie zwracam uwagi na to czy ziemniak jest do gotowania czy do pieczenia i jakims cudem jeszcze mi zaden kartofel nie wyskoczyl prosto z gara do tetnicy szyjnej z okrzykiem:
-- Jakim prawem mnie glupia babo gotujesz????
Ja jestem kartofel do pieczenia!!!!!!!!!!!!
Zaden tez nieodpowiednio potraktowany przeze mnie karofel nie zadzwonil do CIA, ani FBI, ba nawet zaden nie zadzwonil na normalna goraca linie molestowanych!!!
Przez ostatnie cwierc wieku jestem notorycznym przestepca. Serial Killer!!!!!!!!!!
Co gorsze, cala moja amerykanska rodzina zupelnie nieswiadomie uczestniczy w tym morderczym procederze i pozera nieslusznie potraktowane karofle, czyli sa wspolwinni przestepstwa...

Stardust odeszla sie pokajac

40 comments:

  1. E, nie narzekaj. Ja bym chciała mieć wybór i kupować różne kartofle. W PL to graniczy z cudem i trzeba się naszukać, nawet w jakichś bardziej wyrafinowanych delikatesach masz do wyboru ziemniak no-name. Owszem, da się upiec, ugotować czy zużyć do sałatki, ale efekt końcowy jest nieprzewidywalny.

    ReplyDelete
  2. ja gotuję ogórkową jak pomidorową z ryżem.I tylko taką uwielbiamy:)

    ReplyDelete
  3. ja gotuję ogórkową jak pomidorową z ryżem.I tylko taką uwielbiamy:)

    ReplyDelete
  4. zwizualizowałam sobie kartofla dzwoniącego po FBI i ...umarłam:)))))))))

    ReplyDelete
  5. Hehe, bataty też gotowałaś w zupie? :-)))))
    Swoją drogą chłopy tak mają - wyjdą z domu z lista zakupów, konkretnie, czarno na białym a i tak wrócą z czym innym. ;-)

    ReplyDelete
  6. A ja gotuję ogórkową z kaszą jęczmienną. ;-/
    Zaprawdę, chciałabym, żeby w sklepach były pyry opisane: do gotowania, do pieczenia, do sałatek, na kluchy. To jest dramat, jak się na sałatkę kroi ziemniaki kleiste, w sam raz na knedle. Co oczywiście nie znaczy, że nie można, tylko inny jest efekt.

    ReplyDelete
  7. fakt, że są pyry (przynajmniej na wyspach), które się nie nadają do gotowania, ale i tak zawsze zapominam, ktore to

    ReplyDelete
  8. w Polsce jest denerwujące, że sprzedają różne gatunki wymieszane, przez co jeden się gotuje szybciej, drugi wolniej, jeden się rozpada po ugotowaniu, drugi jest twardy, jeden jest żółty, a drugi biały i tak dalej. ale faktycznie, chyba każdy się nadaje do ugotowania...

    ReplyDelete
  9. No a moj Luby to znow doskonale wie ktory kartofel do czego. U nas sa trzy glowne sortymenty zwiazane z zawartoscia skrobi w ziemniaku. Odmiany rozpadajace sie - na kluski purre i takie tam. odmiany rozpadajace sie czesciowo na frytki,ziemniaki z wody itd oraz odmiany nie rozpadajace sie w gotowaniu na pieczone cy smazone zioemniaki badz salatke z nich.

    Ja uwazam ze stosujac odpowiednie uzyskuje sie lepszy efekt koncowy. W Polsce za moich czasow to bylo roznie: przewaznie ziemniak byl, podlug handlu, jakims homogennym stworzeniem. Tylko, ze potem w garnku z ziemniakami z wody jeden byl akurat dwa rozgotowane a trzy twarde.

    Tak samo z tymi sortami jest i w Czechach tam (jak i w Polsce) ziemniaki nam lepiej smakuja. Jak bylismy krotko w Holandii to kupilismy kilka woreczkow ziemniakow takich jakie u nas ciezko dostac - malutkie take na raz do buzi, fioletowe i woreczeck duuuzych rownych do pieczenia. U nasz oprocz rozmiarow "normalnych" najlatwiej jeszcze te duuuze kupic. Ale ... mieszkamy na prowincji to wiadomo...

    ReplyDelete
  10. Jam jest kartoflaniec do kwadratu i poza frytkami wszelkie formy kulinarne mi smakują. Chcę jednak głównie wyrazić swój autentyczny zachwyt powitalnym zdjęciem. Cóż to za kwiat? Kto fotografował? Gratulacje dla autora, dla modela - za niewymowną urodę.

    ReplyDelete
  11. To mi uswiadamia, że muszę, po prostu musze zrobić knedle. Najsamprzód z morelami. A potem ze śliwkami.

    ReplyDelete
  12. Zuzanka--> Wiem ten wybor ma znaczenie, ale ja chcialam tylko bezstresowo ugotowac gorcek zupy:)))

    ReplyDelete
  13. Tuv--> Ogorkowa to ulubiona zupa Potomka i niestety tylko w wersji z kartoflami. Raz kiedys, gdzies probowalam ogorkowa z ryzem, ale tez mi jakos nie podchodzi. To chyba kwestia przyzwyczajenia na czym czlowiek zostal wychowany;))

    ReplyDelete
  14. Sze--> No nie batatow jeszcze nie probowalam:)) czyli jeszcze wszystko przede mna;) Ale wiesz Wspanialy to ma wlasnie tak, ze on musi kupic dokladnie to co chcialas. Wiec dzwoni po 17 razy i przez ten czas co wisze na telefonie to poszlabym sama i kupila.

    ReplyDelete
  15. Nielot--> Wiem i rozumiem celowosc tych roznych gatunkow. Tylko na boga ja chcialam 4 zmioki do gorcka zupy a ten mi robil wyklady telefoniczne:))

    ReplyDelete
  16. Miss--> Ja tez nie pamietam, boc sa wazniejsze rzeczy do pamietania;) no i jak widac mam meza ktory nie pozwoli zebym popelnila blad w kwestii kartoflanej:))))

    ReplyDelete
  17. DS--> Nie wiem jak jest teraz w Polsce bo nie kupowalam i nie gotowalam, ale pamietam ze moja babcia tez chyba miala jakies wyksztalcenie kartoflane;)) Pamietam jak babcia byla zawsze oddelegowana nie tylko przez rodzine ale i sasiadow do zakupu odpowiednich ziemniakow na zime.

    ReplyDelete
  18. Tabathea--> Czytam ten Twoj komentarz i tak sobie mysle, jakby Ciebie wyslac razem ze Wspanialym po te ziemniaki to wrocilibyscie pewnie po tygodniu ale juz z gotowa praca naukowa;))

    ReplyDelete
  19. Pistacjowy--> Kwiat zwie sie Plumeria hawajska i jam Ci go fotografowala. Mam 3 plumerie rosnace w doniczkach latem na backyard a zima trzeba je trzymac w domu bo musza miec cieplo. Jest z tym urwanie lba ale efekt piekny jak tak ladnie kwitna. W tym roku zaczynaja bardzo pozno, bo tez i to lato jakies takie zbrakowane;))

    ReplyDelete
  20. Lorenzo--> Knedle to dobry pomysl, moze tez sie dam namowic na zrobienie.

    ReplyDelete
  21. Kurcze, tak źle i tak niedobrze :-)) Ja po trzecim razie bym nie wytrzymała :-)

    ReplyDelete
  22. Sardust ...teraz trafilas w sedno haha moj Luby - taki sam szast prast jak i Ty (no i dobra bo co bym kurcze zrobila z drugim takim jak ja. Pewno zakupy trwalyby miesiac hihi)tez mowi, ze mnie to po smierc poslac. Z tym ze ja nie dzwonie ino dedykuje przelewajac z pustego w prozne albo czytajac skladniki. A, ze niewiele widze to trwa to oj trwa....Za to nie mam takich wpadek jak Lubi ktory kiedys kupil mrozone frytki jak myslal (bo ladnie wygladaly na opakowaniu a chlop byl glodny. Niestety nie byly to frytki tylko cosik chemicznego przebranego za kartofla. Potem klal na czym swiat stoi bo niedobre toto bylo takie chemiczne i w ogole. Ja to sie tylko cieszylam, ze to nie ja to ciulstwo kupilam bo bym pewnie zeszla z tego swiata smiercia nienaturalna - pozarta przez Polowka bo on jak glodny to zly. Kurcze a niby Niemiec...

    Kiedys tez (bo mu sie waz w kieszeni odezwal) kupil Jakobsmuscheln (nie wiem jak sie po polsku nazywaja takie duze, okragle jasne maja spora jasna muszle i dosc zwiezlym miesku, zupelnie inne niz omolki)takie do zapiekania mrozone. No chlop chcial sprobowac bo sie naczytal o tych rarytasach a wiedzial, ze originalne zywe sa drogie a te byly stosunkowo tanie. Ja zobaczylam paczke poczytalam sklad i mowie: Luby moj to nie bedzie dobre bo §XY§$§$CX jest w nich wiecej niz tego mieska muszli. I co? W kazdej bylo kilka (3)kawaleczki mieska wielkosci mikroskopijnej a reszta to byla jakas pampa udajaca sos i pieczarke. Luby sie naklal a ja mam teraz 4 dosc ladne i bardzo drogie muszle jako ozdoba lazienki.

    Ale ziemniakowo to on taki jest - pewno dla odmiany hihi ja to sie dopiero w Niemczech a szczegolnie od czasu naszego poznania i gotowania nauczylam, ze sa te rodzaje. Byly zawsze ale ja uwagi nie zwracalam. No i jak to ja musialam zaraz wiedziec : A po o? A dlaczego? A jaka cholera? No to teraz wiem i gloszem wszem i wobec.
    Kazdemu kto chce i nie chce sluchac hihi.

    ReplyDelete
  23. Sze--> No on jest taki dokladny:)) albo przyjdzie wytlumaczy co bylo i pojdzie jeszcze raz, bo on lubi tak sie wloczyc po sklepach. Ja generalnie olewam, bo ja z kolei nie lubie sklepow.

    ReplyDelete
  24. Tabathea--> Jak kupuje ziemniaki do pieczenia, na salatke czy do jakiejs zapiekanki, lub na knedle to tez patrze jakie kupic. Ale na zupe 4 ziemniaki?? Sklad produktow czytamy zawsze oboje, bo ja nie cierpie jak we wszystkim jest cukier, albo jeszcze gorzej syrop kukurydziany. Z tym ze czyta glownie Wspanialy bo on nosi okulary na stale a ja rzadko kiedy mam przy sobie:)))

    ReplyDelete
  25. Sie zgodze ze Wspanialym (wyjatkowo).
    jest taka rasa kartofla, rowniez w Polsce, ze jak sie je gotuje, niewazne czy na duzym czy malym ogniu, wychodzi to samo - zewnetrze "obiera" tworzac mamalyge, a srodek twardy zostaje.
    No nie da sie ich ugotowac i juz.

    ReplyDelete
  26. Sardust co racja to racja. Choc podejrzewanm (znajac siebie) ze Wspanialy myslal : A co moje szczescie zrobi z reszta ziemniakow do pieczenia jak byly cale paczki. :-))))On sie martwil na zapas.Moj polowek to mowi w takich sytuacjach: "czemu cholera inteligentny czlowiek (znaczy wedlug niego ja) nie umie prosto myslec ino zawsze dzieli wlos na czworo???" No on faktycznie ma czasem wiecej niz ja tzw. zdrowego rozsadku :-)))

    ReplyDelete
  27. Czarownico--> Wiem o jakiej rasie mowisz, bo pamietam kiedys trafilam na takie kartofle ale to bylo...hmmm kto wie czy nie jeszcze w Polsce. No to musialabym naprawde trafic jak w totolotka, bo tego sie nie spotyka na codzien. Szczerze powiedziawszy to do zupy kupuje ziemniaki jakie mi akurat wpadna w reke i nigdy nie mialam problemu. Jeden sie gotuje szybciej inny dluzej jeden sie rozgotowuje inny zachowuje kostke, no dla mnie to zadna roznica w zupie:)))

    ReplyDelete
  28. Tabathea--> On sie powinien cieszyc ze tych ziemniakow zostanie, bo on jest ziemniaczany i bardzo lubi ziemniaki. Natomiast dzieki temu ze ja nie jadam ziemniakow to bardzo rzadko one bywaja w domu. Wiec jak ja kupuje ziemniaki to jest swieto dla Wspanialego:)))

    ReplyDelete
  29. No, ja wiem, że Ty mogłabyś ugotować w zupie dowolnego ziemniaka. Tylko Wspaniały pewnie się bał, że te do pieczenia się wcale nie ugotują. ;-/

    ReplyDelete
  30. Star hihi splułam monitor..
    Kartofel przy tętnicy szyjnej nono nie złe ;))
    Pozdrówka dla wszystkich współwinnych ;D
    P.S. Też mam w domu takiego miłośnika ziemniaków a zwłaszcza placków ziemniaczanych ;)

    ReplyDelete
  31. Jako polkrwi Kaszubka ziemniaki uwielbiam! I wszystko mi jedno, do czego sie nadaja, lub nie nadaja! Maja byc co dzien i tyle. W zupie, drugim daniu, salatce. Byle byly!

    ReplyDelete
  32. Pistacjowy--> To sa te same kwiatki z ktorych robi sie te wianki jakie zakladaja ludziom na szyje na lotnisku w Hawajach. Zapach przecudny, chociaz te moje poniewaz rosna w nieco innych warunkach to maja mniej intensywny zapach, a jednak bardzo ladny. Ja tez jestem zakochana w tych kwiatach, Wspanialy co roku jeczy bo nie mamy ich gdzie przetrzymywac przez zime. Najwiekszy jest tak wysoki jak ja, czyli ok 167-170cm a najnizszy ma jakies 140cm. Mam ich trzy i to jak trzy male drzewa, znow bedzie Wspanialy jeczal jesienia, ale zawsze miejsce musi sie znalezc;))

    ReplyDelete
  33. Abiolcia--> Placki ziemniaczane tez lubie, dawno nie robilam wiec moze sie skusze jesienia;)

    ReplyDelete
  34. Zgago--> Dla mnie ziemniaki jako ziemniaki w takiej podstawowej formie moga nie istniec. Wspanialy uwielbia ziemniaki takie tluczone z roznymi dodatkami, obydwaj z Potomkiem specjalizuja sie w tym:)) Ja jem ziemniaki tak do drugiego dania 3-4 razy do roku i to mi w zupelnosci wystarcza. Wole knedle, kluski, placki ziemniaczane, ale na to z kolei jestem za leniwa:)))

    ReplyDelete
  35. Ale to takie charakterystyczne jest.
    Jak w sklepie napisali na etykiecie, ze do pieczenia, to NIE WOLNO do czego innego uzyc, bo wiadomo, NIE WYJDZIE.

    Moj ma tak samo.
    Jak na paczce edamame (zielonej soi w straczkach) napisali, ze gotuja 5 minut, to on twardo gotuje. I chuj, ze ja pruboje tlumaczyc, ze bedzie bryndza rozgotowana, ze robilam zylion razy i starcza DWIE minuty.

    Dopiero jak zrobil sam bryndze, to sie potem zaczal tlumaczyc i dziwowac.

    Bo jak napisane, to swiete jest...

    ReplyDelete
  36. Nina - ja zauważyłam że w Polsce coraz więcej ludzi uważa za świete slowo pisane;>>>
    Moi klienci na pewno.;>

    ReplyDelete
  37. Nina--> Moj tak makaron gotowal:))) pisze ze 7 min to ma byc 7 min:)) Ja myslalam ze to syndrom naukowca, bo on tez musi przeczytac kazda instrukcje obslugi. No to jest narod zniewolony przez media i tyle. Wiesz w tym czasie kiedy w Polsce byly 2 kanaly tv i na obydwoch przemawial tow. Gierek to oni mieli juz kilkadziesiat, wiec ogladali i wierzyli.

    ReplyDelete
  38. Tuv--> Bo to sa juz problemy globalne. Glupota sie rozprzestrzenia bezgranicznie, geniusz jest w dalszym ciagu ograniczony:)))

    ReplyDelete
  39. a były kartofle do smazenia? takie na placki?

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...