Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, August 15, 2009

Sobota

Jest 8 rano. Wspanialy wlasnie powstal byl, nie, nie ze zmarlych ale z wyra, ja zdarzylam juz przeleciec, bo przecie nie dokladnie przeczytac czy nie daj buk skomentowac, kilka blogow i wypic pierwsza kawe. Nie bedzie szabasu, tak samo jak i jutro nie bedzie dnia swietego, natomiast bedzie zapierdol ostry.
Przez ostatni tydzien spie po 3-4 godziny, bo mam leb jak stodola i wszystkie mysli niepotrzebne przychodza wieczorem, wiec nie moge zasnac, a jak nie moge zasnac to wstaje i laze po chalupie jak dusza potepiona.
Takie juz moje szczescie ze ten nowy lokal wynajelam w budynku, ktory jest wlasnoscia jednej z najwiekszych firm Realestate na Manhattanie i kurwa wiaze sie to z tysiacem przepisow i nastepnym tysiacem papierow!! Co i rusz ktos dzwoni, a to kierownik od kluczy, a to menadzer od okien, a to przedstawicielka podlogowa, kruwa ile jeszcze ludziow musze poznac?
Wczoraj wlasnie dostalam sliczny list gratulacyjny i zapraszajacy do wspolpracy od firmy, a glownie chodzi o to ze list zawiera liste 12 ludziow z numerami telefonow z ktorymi mam sie kontaktowac na wypadek wypadku.
Zapomnieli tylko napisac gdzie mam dzwonic na wypadek gdybym otworzyla okno i wrona wpadnie do lokalu.
Oprocz tego jest firma przeprowadzkowa, z ktora to tez musze byc w kontakcie i dograc co i jak w sposob konkretny. Tutaj na szczescie trafilam na faceta, ktory juz chyba przez telefon wyczuwa ze ma do czynienia z wariatka, bo sam dzwoni i uspakaja:))
Zaczelo sie od pierwszego telefonu, kiedy to mialam facetowi podac liste rzeczy do przewiezienia zeby mogl sporzadzic estimate i wycenic koszt przeprowadzki. To zaczelam chodzic i wyliczac konkretne szafy, szafki i regaly, lozko.... potem przysiadlam, zapodalam jeszcze malowidla, i polki. A jak juz skonczylismy to nagle spanikowana zadzwonilam z powrotem:
-- Matt, ja zupelnie zapomnialam o krzeslach!!! Ale na jednym z nich siedzialam .. wiesz nie chcialabym zebys myslal ze to nieuczciwosc z mojej strony.
-- Stardust, nie przejmuj sie ja rozumiem, ze jeszcze sa krzesla, albo krzeslo. Ty i tak podalas wszystko w takich szczegolach jak malo kto.
To bylo w czwartek, jakies 10 dni temu i od tamtej pory rozmawialismy jeszcze kilka razy, bo to trzeba bylo zalatwic ubezpieczenie, znow przeslac tysiecy papierow na szczescie internetowo i juz jest OK. Wczoraj Matt zadzwonil i mowi:
-- Jest piatek i wszystko mamy gotowe na srode, ale dzwonie tylko zeby sprawdzic czy sie juz przestalas denerwowac?
Mile to bylo, ale z drugiej strony przerazajace, bo to znaczy ze ja emanuje ten moj wkurw i panike nawet telefonicznie.
To samo mam z Potomkiem, zapowiedzialam mu ze bedzie nam potrzebny w niedziele, bo trzeba bedzie pozdejmowac szklane drzwi z regalow i wszelkie ruchome polki, wiec dobrze byloby zeby z nami pojechal to pomoze Wspanialemu lepiej niz ja.
Powiedzialam mu o tym w poniedzialek i od poniedzialku Potomek dzwoni codziennie:
-- Mamo, to o ktorej konkretnie ja mam przyjechac w niedziele?
Kurwa, czy widzicie ten obraz? to jest syndrom dziecka wychowanego przez matke wariatke, ktora zawsze miala wszystko zaplanowane i pod wojskowa kontrola. Syndrom zakodowany tak gleboko ze nawet jako dorosly czlowiek, Potomek jak ja o cos prosze to zanim skoncze pyta "kiedy?" Nie ma zadnych dyskusji, "a po co, a na co, a nie mam czasu, jestem zajety" jest tylko pytanie "kiedy?" No wojsko kurwa!!!!!!!!!! Zmarnowalam dzieciakowi zycie.
Ale nic to, on sie i tak spozni jak juz mu powiem o ktorej godzinie, bo zaspi i do tego tez jestem przyzwyczajona, to moze nie jest tak zle?

To na ra...;)

14 comments:

  1. eee, no co Ty zjefajnie z tym dzieckiem masz! powiedz mi jak to zrobiłaś???

    ReplyDelete
  2. Miss--> Zelazna, systematyczna konsekwencja z mojej strony i nic wiecej, zadne krzyki, wrzaski. Nawet kar nie bylo tylko tlumaczenie i rozmowy. Chyba mialam szczescie;)) Potomek natomiast twierdzi ze pomocny byl fakt ze nie bylo drugiego rodzica, czyli nie bylo kogos kto podwazalby moje decyzje, albo do kogo on moglby sie udac po zmiane decyzji. Troche racji w tym jest jak patrze na swoje dziecinstwo. Pamietam jak poszlam zapytac mame czy moge isc do kina, odeslala mnie do ojca, ojciec odeslal do mamy. No to zpytalam ile mam Matek, bo jedna juz pytalam. W takich momentach dzieciak dostrzega ze jego rodzice sa idiotami nie umiejacymi podjac prostej decyzji:)))

    ReplyDelete
  3. wiesz,ja zobaczyłam,jak planowanie i matkowaniewariatkowanie(ja mam poplanowane,tak?:)wpłynęło na Starszą.
    ma nawet notesik z zapiskami co gdzie kiedy.......o czym poinformował mnie potencjalny Zienciu.
    i czyściej ode mnie w domu!

    więc dobrze jest!
    teraz jak zapomnisz,to Potomek Ci i przypomni i pomoże.

    ReplyDelete
  4. mnie się taki syn podoba, bo mój pyta "po, co?" albo "a muszę?"

    ReplyDelete
  5. Hehe,no nawet z bloga nerw i szamotanina bije :-)
    Spoko, Stardust, spokój przede wszystkim!
    :-)

    ReplyDelete
  6. Ja też mam wojsko. Krótko, na temat, z planem, bez gadania i zrzędzenia. Wykonać.

    ReplyDelete
  7. Mijka--> Tak dobrze to nie ma :)) bo notesika to nawet ja nie posiadam:)) Nie interesuje mnie jak ma w domu, ale jak ja o cos prosze to robi natychmiast. Ja staram sie tego nie naduzywac, ale jak musze to wiem ze moge na niego liczyc.

    ReplyDelete
  8. Beata--> Moj tez pewnie na poczatku zapyal "musze?" ale to sie moglo zdarzyc kilka razy i potem juz sie nie oplacalo wchodzic ze mna w dyskusje;)

    ReplyDelete
  9. Sze--> Widac taka juz moja uroda:))) i nawet na blogu nie da sie ukryc:))))

    ReplyDelete
  10. Star..ja jestem w szoku,że Ona go ma:)))

    bo ja też z tych co nie zapisują:)

    a dom obleciałam wzrokiem,bo u nas to wiesz..sajgon zawsze był,i to straszny!!!

    a tekst zaraz,a muszę..e to chyba każda matka słyszała.niektóre potomki z tego wyrastają inne nie.

    ReplyDelete
  11. czyli to już w środę? czymam, czymam:)))) Spokojnie, bedzie dobrze, a taki potomek tez by mi sie przydał;)

    ReplyDelete
  12. Beata... Lepsze te 50 niz zero!!!!

    ReplyDelete
  13. co do przepisu odnosnie otwierania okien, to nie mysle ze w ogole uda Ci sie to okno otworzyc :)

    doooobrze bedzie :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...